Trzy dni w Madrycie /z czego połowa jednego dnia przeznaczona na wizytę w Muzeum Prado/ - to naprawdę nie jest wiele. Tym bardziej, że Madryt to metropolia 3-milionowa i bardzo zróżnicowana. To miasto pełne wspaniałych zabytków ale też jedna z najnowocześniejszych europejskich stolic.
Poruszaliśmy się oczywiście metrem dojeżdżając ze "swojej" dzielnicy do jednej z głównych stacji - tej, której nazwa brzmi SOL i znajduje się w centrum Madrytu. Stamtąd wędrowaliśmy po tym niesamowicie interesującym mieście. A temperatura w Madrycie w dniach 29-31 stycznia wahała się między 9 a 15 stopniami Celsjusza.
Najpierw poszliśmy do Niedźwiedzia. Według legendy niedźwiedź został upolowany przez króla Alfonsa XI /1311-1350/w górach niedaleko Madrytu. Niedźwiedź wspinający się na drzewo poziomkowe i sięgający pyskiem owoców ... czyli pomnik herbu Madrytu znajduje się na półkolistym Placu Puerta del Sol. Rzeźba wykonana została z brązu w roku 1967 a w roku 2017 - na 50-lecie pomnika wyryto te dwie daty na pomniku. A pomnik ma symbolizować bogactwo gleby i arystokrację... Jest symbolem miasta od XIII wieku. Dlatego nie bez powodu mówi się o Madrycie że to Miasto Niedźwiedzia i Drzewka Poziomkowego.
Na zdjęciu mieszkanka Polskiego Syreniego Grodu przed Pomnikiem herbu Madrytu.
Teraz powinnam napisać o królu Karolu III Bourbonie, który panował w XVIII wieku. To jemu Madryt zawdzięcza najwspanialsze zabytki. To on otrzymał przydomek Dobrego Burmistrza, bo w Madrycie co krok napotyka się na dzieła jego planistów i architektów - począwszy od alej i dawnych bram miejskich po wspaniałe gmachy i fontanny.
Na Placu Puerta del Sol na szczycie jednego z budynków wiele lat temu zainstalowano neon o treści Tio Pepe co znaczy Wujek Józek...Nie wiem niestety o jakiego Wujka Józka chodzi... 😀
Tuż za Pałacem Królewskim znajduje się Katedra La Almudena. Prawda, że to piękny widok?














Zazdroszczę Ci tej wyprawy, ale dzięki temu mogę podziwiać piękne zdjęcia, wirtualne podróże tez mogą cieszyć!
OdpowiedzUsuńJednak zdjęcie ze Stokrotką najciekawsze!
Stokrotka z plecaczkiem i w czapeczce, bo chociaż było ciepło.... to jednak wiatry wiały okrutne
UsuńZnalazłam - Wujek Józek to José Ángel de la Peña
OdpowiedzUsuńTutaj historia powstania winnicy https://www.diariodejerez.es/jerez/anos-constancia_0_383962062.html#goog_rewarded
Notario - to z pewnością ten Wujek od wina! Dzięki serdeczne :-)
UsuńJak widzę, nie całkiem jesteś o tym przekonana... co prawda, korzystałam z "inteligentnego" translatora, żeby sobie ten tekst z hiszpańskiego przetłumaczyć, ale i sama możesz go przeczytać;
Usuńa na marginesie: zwrot "z pewnością" nie oznacza potwierdzenia, lecz właśnie wyrażenie częściowej (jak wynika z poniższej odpowiedzi eksperta - 10-procentowej) wątpliwości w prawdziwość odbieranej informacji;
Odpowiedź eksperta
prof. ucz. dr hab. Katarzyna Kłosińska
Uniwersytet Warszawski
"Na pewno" wyraża pewność w sposób mocniejszy niż "z pewnością". Inaczej mówiąc – "na pewno" to na sto procent, a "z pewnością" to raczej na jakieś dziewięćdziesiąt procent.
Wiem, mam obsesję na punkcie prawidłowego stosowania i odczytywania popularnych zwrotów, takie skrzywienie ;-)
UsuńNotario.... Jestem przekonana!!!!
UsuńNotario!!! Znam Cię dobrze i nic mi w Tobie nie przeszkadza !!!!
UsuńByłam w Hiszpanii i sporo zwiedziłam, ale do Madrytu nie dotarłam i bardzo tego żałuję.
OdpowiedzUsuńWszystko przed Tobą - jestem tego pewna.
UsuńNie byłem, ale z tego co wiem, kuzynki Mamy z Gdyni - wyjechały tam i założyły tam właśnie rodziny. Kontaktu jednak nie mamy. W szóstej klasie SP marzyła mi się nauka hiszpańskiego - tak wtedy do mnie przemawiał :-). Pozdrowienia piątkowe ślę, po sprzątaniu, wniesieniu zakupów itd. i znad lektur :-) .
OdpowiedzUsuńBardzo Ci Jardianie dziękuję za przeczytanie tekstu :-)
UsuńNiestety nigdzie nie bywałam poza Polską. Dlatego z przyjemnością obejrzałam Twoją fotograficzną relację z Madrytu. O samym mieście może już nie napiszesz, ale nie samym miastem człowiek żyje. Opowiedz co mieliście okazję zjeść z kuchni hiszpańskiej i jacy są Hiszpanie jako ludzie(poza tym, że obok Greków, uważam ich za najpiękniejszych ludzi Europy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci Iwonko. Postaram się jeszcze coś więcej napisać.
UsuńW sumie nigdy się nie zastanawiałam o co chodzi z tym Tío Pepe ale od spodem jest napisane " andaluzyjskie słońce zamknięte w butelce " zatem może chodzi o jakiś alkohol? Wino?
OdpowiedzUsuńTrafiłaś w Punkt!
UsuńTio Pepe - sherry lepszej jakości ==> https://en.wikipedia.org/wiki/T%C3%ADo_Pepe
Trudno teraz odróżnić zabytki od reklam.
Mo. Widzę, że dobrze znasz Madryt.
UsuńLechu - to teraz już wiem co to za Wujek Józek.
UsuńDziękuję serdecznie.
Madryt będę teraz kojarzyć z Muzeum P., niedźwiedziem z drzewkiem poziomkowym i burbonem na placu ,,słonecznym,, . No i oczywiście to ostatnie zdjęcie ..od którego wszystko się zaczęło ( inne ujęcie). Klimatyczne zdjęcia...
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za serdeczność w komentarzu.
UsuńWszystkiego dobrego.
To był szybki, intensywny i pełen wrażeń romans z Madrytem. Monumentalność i codzienność, historia i współczesność. Madryt w Twojej opowieści naprawdę żyje:-)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci Puszku ze stoją Panią dziękuję :-)
UsuńNie byłam jeszcze w Hiszpanii, może kiedyś się wybiorę.. Na mojej liście podróżniczej - bo póki co nie mam możliwości, znajduje się w pierwszej kolejności Grecja :) A później pomyślę co dalej. Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńAgnieszko - myślę że zwiedzić Grecję i zobaczyć jej starożytne zabytki naprawdę warto. W pierwszej kolejności.
UsuńTy znalazłaś Tio Pepe, a ja Tia Maria, doskonały włoski likier kawowy, który piłam z coca-colą.
OdpowiedzUsuńI pozdrawiam z kraju odwiecznego rywala Hiszpanów, walecznej flotyllii królowej Elżbiety I.
No proszę - to teraz już wiem i o Wujku i o Cioci.
UsuńNajpiękniej Ci dziękuje Ardiolo.
Nigdy nie byłąm w Madrycie, więc z wielką przyjemnością pospacerowałam z Twoimi fotografiami podziwiając te piękne miejsca!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Bogusiu - to bardzo Ci dziękuję za wspólny spacer po Madrycie :-)
UsuńKilka razy byliśmy z mężęm o krok od wyjazdu do Madrytu, ale za kazdym razem coś nam krzyżowały plany i w końcu- .... nie dojechaliśmy.Jedna z moich koleżanek mieszkała kilka lat w Madrycie ale gdy została mamą to szybciutko wynieśli się z Hiszpanii do Włoch, do mamy jej męża. Na tym ostatnim zdjęciu naprawdę te budynki wyglądają jak dwie części mostu zwodzonego.
OdpowiedzUsuńAniu - naprawdę warto powłóczyć się po Madrycie...
UsuńZdjęcia pokazują niesamowitą kolorystykę miasta. Pierwsze z panoramą i katedrą obiecuje patrzącemu główną rolę w bajkowych przygodach, taki niezużyty Disneyland. Kolejne widoki nocnego Madrytu to wciąż kolorowe i rozrzeźbione gmachy pełne fantazji i zaklętych pomysłów. Nudzić się nie da! Niesamowicie pokazałaś , pomimo nocy ! Chciałabym zobaczyć taki Madryt prowokujący do wędrówki aby go powoli odkrywać. J.R
OdpowiedzUsuńJoasiu Najmilsza - pięknie Ci dziękuję za życzliwość...
UsuńZ innych stolic znam tylko Berlin. Ale ze względów historycznych nie lubię tego miasta.
OdpowiedzUsuńDziękuję za Madryt. Myślę że bym go się nim zachwycił.
Też Mareczek
I ja nie lubię Berlina - jest w Europie wiele pięknych stolic.
UsuńTo bardzo ciepły i „żywy” opis Madrytu. Fajnie, jak prowadzisz czytelnika od Puerta del Sol prosto do Niedźwiedzia i drzewka poziomkowego - od razu czuć klimat miasta i wagę tego symbolu. Dobrze też, że pojawia się Karol III, bo wtedy widać, skąd bierze się ta monumentalność i świetne zaplanowanie przestrzeni.
OdpowiedzUsuńPałac Królewski i widok na katedrę La Almudena robią ogromne wrażenie, nawet jeśli oglądane „z zewnątrz” i w biegu. A przejażdżka piętrowym autobusem brzmi jak idealny sposób na szybkie złapanie panoramy miasta. Na koniec świetnie wybrzmiewa kontrast: zabytkowe place, pomniki i historyczne gmachy obok nowoczesnych, wysokich wieżowców. Taki Madryt zostaje pod powiekami na długo :)
Ależ to piękny komentarz. Jestem Ci za niego bardzo wdzięczna.
UsuńSerdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Sobota Stokrotko - 30 minut na zakupach i spacer. Jak co sobota - odwiedziłem Stokrotkę. To mój ulubiony dyskont i mam ją za blokiem ;-) .
OdpowiedzUsuńBo "Stokrotka" fajna jest :-)) Też ją czasami odwiedzam...
UsuńNie dane mi było ujrzeć Madrytu,a mogłem.Znajomy Peters miał piękną willę(27 pomieszczeń) w górach nad Morzem Śródziemnym.
OdpowiedzUsuńZamek Książ zawsze wydawał mi się ogromny(ok.600 pomieszczeń).
Przy Pałacu Królewskim w Madrycie(2800 pomieszczeń)to maleństwo.Gdyby poświęcić 5 minut na zwiedzanie każdego pomieszczenia,zajęłoby to ok 10 dni nieustannej wędrówki.
Poeta Gerrt Engelke tak zwięźle opisuje pocałunek 100 lat temu:
"Pocałunek to stan,gdy dwoje ust łączy się w miłości i wydaje dźwięk,taki,jakby krowa szła przez błoto".
Filematologia-nauka o pocałunkach wymienia;pocałunek pokoju,pocałunek polityczny,pocałunek braterstwa,pocałunek erotyczny,pocałunek między rodzicami,pocałunek Judasza,itd.
Ponad 90% światowej populacji całuje się.Dzisiaj wszyscy!
Najbardziej erotyczne pocałunki wszech czasów;
Vivien Leigh i Clark Gable w "Przeminęło z wiatrem"
Deborah Kerr i Burt Lancaster w "Stąd do wieczności"
Pocałunek jest najpiękniejszą szczepionką na świecie.
Przesyłam Ci szczepionkę.
Przepraszam,że nie na temat.
Henryku - ze wstydem przyznaję, że nie zwiedzałam zamku Książ. Koniecznie w tym roku muszę do niego pojechać...!!!
UsuńDziękuję Ci za wszystko co do mnie /i do moich blogowych przyjaciół/ piszesz.
I za tę szczepionkę też bardzo Ci dziękuję!!!
Każdy Twój temat jest dobry na wszystko :-))
Zastanawiamy się skąd wzięłaś tyle sil na te wędrówki po Madrycie. Ale Ty masz przecież niesamowicie silną wolę!
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Sama nie wiem skąd miałam tyle sił. Tym bardziej że Madryt był tylko częścią naszej wyprawy.
UsuńAle silna wola to nie wszystko.... siły coraz mniejsze. Niestety.
"Life is brutal and full of ... zasadzkas" :-))
E tam, pisz ile masz ochotę, dzięki temu my możemy sobie wirtualnie pochodzić i poczytać, a Tobie sprawia przyjemność opisywanie 😊
OdpowiedzUsuńSerdecznie Ci dziękuję za zachętę - zobaczę...bo nie chcę zanudzać czytelników !
Usuń👍😀
UsuńDzięki.
UsuńNiesamowicie wygląda ten Madryt. I to pewnie tylko kilka ciekawych zdjęć, bo masz dużo więcej.
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy Madrytu.
Ela
PS. Trochę się przeziębiłam i leżę w łóżku, więc dobra lektura jak najbardziej mi potrzebna!!
Elu - nie choruj proszę, bo teraz zaczyna się bardzo niedobry czas pogodowy i zdrowotny...
UsuńPrzytulam...
Tak, na mnie też Madryt zrobił ogromne wrażenie. I chociaż było to już naście lat temu, wciąż pamiętam ten przepych, piękno, wrażenia. Ponadto tam właśnie otrzymaliśmy wiadomość, że nasz syn dostał się na ASP w Krakowie. To było wielkie szczęście! Wciąż pamiętam te emocje...
OdpowiedzUsuńPolu - tak bardzo się cieszę, ze mnie rozumiesz!!!
UsuńWszystkiego dobrego! :-)
Witaj, Stokrotko.
OdpowiedzUsuńOch! jak mi się tęskno zrobiło za madryckimi klimatami:)
Pozdrawiam:)
Wyobrażam sobie Leno...
UsuńDzięki za oprowadzenie mieszkance Syreniego Grogu. Miło mi Cię widzieć. Madrytu nie zwiedzałam, więc oglądam i czytam z przyjemnością. Fotka na Pałac i Katedrę jest rzeczywiście imponująca. Podoba mi się ta część starsza, więc może jeszcze coś tam wygrzebiesz w aparacie:)))
OdpowiedzUsuńDzięki serdeczne Urszulko.
UsuńW Madrycie nie byłam, więc znam go tylko ze zdjęć i filmów oraz książek. Ale jeśli będę miała okazję, to na pewno tam pojadę.
OdpowiedzUsuńSzczerze Ci polecam Lidio.
UsuńPozdrawiam i dziękuję
Oj robi wrażenie. Wspaniałe miasto. I jest co zwiedzać. Moja ciocia była. Też bym chciała tam być. Cieszę się, że mogłaś pojechać. Trzy dni to zdecydowanie mało. Ja byłam w Rzymie tydzień i było mało na tyle zwiedzania. Życzę Ci pięknego spokojnego dnia
OdpowiedzUsuńKasiu - pokazałam i napisałam tylko trochę o naszych wędrówkach po Madrycie. Nie chciałam zanudzać...
UsuńDziękuję za zyczliwość.
I wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich córeczek :-)
Piękna wyprawa, fajowe zdjęcia. Wiesz, ja nie miałam pojęcia, że tak nazywa się Madryt. Hehe Co będę udawać, że wiedziałam, jak nie. Teraz już wiem, dziękuję. Usmiecham sie do Ciebie. :)))
OdpowiedzUsuńWitam Cię najserdeczniej na moim blogu .
UsuńZapraszam na stałe :-)
I ja dziękuję za tę wycieczkę. Nie znam Madrytu, więc z zaciekawieniem o nim poczytałam i podejrzałam zdjęcia. To ze Stokrotką i niedźwiedziem podoba mi się najbardziej, jest bardzo sympatyczne i zapada w pamięć, tak po prostu.
OdpowiedzUsuńWielki ten Madryt i pewnie tygodnia by trzeba, by cały obejść łącznie z muzeami i zamkiem na Wężowym Wzgórzu.
Dziękuję Ci.
UsuńZaglądaj do mnie bo będę jeszcze pisać o naszej wyprawie do Hiszpanii.