Tekst dedykuję Marii Nowickiej....
Jak podaje Peryskop nr 22 z 31.05.26:
W latach 2016 do 2023 roku w Europie zwiększyła się populacja:
- wilków - o 25%
- niedźwiedzia brunatnego - o 17%
- rysia - o 12%
- rosomaka - o 16%
Liczebność bobrów /1,2 mln / wzrosła 167 razy w ciągu 70 lat.
Szakal złocisty / podobny do wilka szarego/ przywędrował do Polski 10 lat temu. W całej Europie jest 150 tysięcy szakali złocistych.
Trudno w to uwierzyć ale w Polsce populacja dzików zmalała o 75%. A przecież spotyka się je właściwie wszędzie...
Jeśli chodzi o niedźwiedzia brunatnego to:
w Rumunii żyje 10 000 sztuk
w Szwecji 3000 sztuk
w Finlandii 2400 sztuki
w Słowacji 1300 sztuk
Chorwacja i Słowenia - po 1000 sztuk
w Grecji 800 sztuk
Bułgaria i Hiszpania - po 400 sztuk
w Polsce - 250 sztuk
w Norwegii - 200 sztuk
we Włoszech - 150 sztuk
we Francji - 50 sztuk
Jeśli chodzi o żubry to najwięcej jest ich w Polsce bo 3000. Na Białorusi 2900 sztuk. W Niemczech 640, a na Ukrainie 480. Następna jest Rumunia z 450 sztukami, Litwa - 340, Słowacja 40 sztuk.
Jeśli chodzi o wilki w Europie to najwięcej ich jest w ..... Polsce bo 5000 sztuk, następne są Włochy - 3300 sztuk. Wilki żyją właściwie na całym kontynencie oprócz Wysp Brytyjskich.
Czyli najłatwiej spotkać w Europie wilka, szczególnie w Polsce...
P.S.1. Właściwie to powinnam przeprosić wszystkie wymienione zwierzęta, że podałam ich ilość w sztukach. Przecież one nie są sztukami tylko osobnikami...
P.S. 2 Przypomniałam sobie teraz, że w ubiegłym roku idąc skrajem lasu na naszą podwarszawską działkę zobaczyłam stojącego na polance psa. Był bardzo spokojny i patrzył w moją stronę. Przyspieszyłam kroku, ale tylko trochę... dopóki nie doszłam do bramy naszego RODOSU. Wtedy tak nie myślałam, ale teraz zastanawiam się czy to na pewno był pies...

Te dane liczbowe są bardzo ciekawe Stokrotko. Pozdrawiam, wilka chyba nie chciałbym spotkać. Pokazuje nowe posty z opóźnieniem.
OdpowiedzUsuńI trudno w te liczy uwierzyć - prawda?
UsuńSmutne te dane.
OdpowiedzUsuńTrochę tak...
UsuńJeszcze całkiem niedawno były potężne nagonki na wilki. Populacja bardzo się wtedy zmniejszyła. Potem uznali, że gatunek jest zagrożony wyginięciem i trzeba go chronić. Ot, ludzie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No i wilki się nam rozmnożyły...
UsuńNiesamowite że tak dużo wilków jest w Polsce.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe te dane
Ela
Niesamowite i jednak groźne Elu..
UsuńTo ile setek tysięcy tych dzików mamy? Jak wilków jest 5.000 a żadnego nigdy nie widziałem, to dzików, których widziałem niemało musi być nieskończenie więcej... (Mareczek)
OdpowiedzUsuńMoże dlatego nigdy wilka nie widziałeś bo one w przeciwieństwie do dzików i na szczęście dla nas- z lasów nie wychodzą!!!
UsuńBardzo ciekawe fakty!
OdpowiedzUsuńWilki spełniają bardzo ważną rolę i w 1995 roku z powrotem powróciły do Parku Yellowstone w USA (https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_wolves_in_Yellowstone).
W Kanadzie wilków jest sporo, ale niesamowicie trudno jest je zobaczyć, bo unikają ludzi (ja na wolności nigdy nie widziałem), jak też ataki wilków są niezmiernie rzadkie.
Jack serdecznie dziękuję za informację odnośnie ilości wilków w ÙŚA i w Kanadzie.
Usuńkocham Twoje statystyki Stokrotko. Może dlatego że z wykształcenia jestem między innymi statystykiem:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu
Statystyka nie należała do moich ulubionych przedmiotów, ale była wielce interesująca i często ją używałem. I teraz nadarza się świetna okazja!
UsuńW słynnym parku Algonquin Provincial Park w Ontario (7,653 m2) żyje od 2000 do 3000 czarnych niedźwiedzi (od 2,5 do 4 niedźwiadków na kilometr kwadratowy).
W lato w „środku” (interior) parku (tzn. głównie na kanu i na 1900 miejscach biwakowych) przebywa dziennie średnio 2500 do 3500 turystów (do 5000).
Tak więc przeciętnie wypada jeden turysta na jednego niedźwiedzia. Jednakże mało kto z nich widuje te stworzonka—chociaż my mieliśmy długie i niezapomniane spotkanie w środku nocy.
W prowincji Ontario zamieszkuje od 85 do 105 tysięcy czarnych niedźwiadków.
A w całej Kanadzie żyje 380.000 czarnych niedźwiedzi, od 20.000 do 26.000 niedźwiedzi grizzly i około 16.000 niedźwiedzi polarnych.
Ismeno to Ty jesteś takim statystykiem- romantyczką
UsuńLechu ... to dopiero są szokujące informacje!!!
UsuńSerdecznie dziękuję za dedykację Stokrotko :)
OdpowiedzUsuń10 000 sztuk niedźwiedzi w Rumuni!!! Przy takiej ilości to tych naszych 250 sztuk to garstka.
Oczywiście Mario. No I trzeba mieć szczęście żeby spotkać jednego z tych 250.
UsuńSerdecznosci
Ciekawe statystyki!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Też mi się tak wydaje :-)
UsuńO proszę, przynajmniej zwierząt jest coraz więcej 👍
OdpowiedzUsuńA nas coraz mniej...niestety...
UsuńCzytałam piękne książki o wilkach, niesamowite zwierzęta.
OdpowiedzUsuńBoimy się tego, czego nie znamy...
Asiu i ja czytałam dużo o wilkach...
UsuńI masz rację że boimy się tego czego nie znamy.
Gdy wyjeżdżałam z Warszawy (2017r) to dziki były w pewnych lewobrzeżnych dzielnicach miasta stałymi nocnymi gośćmi. Na Stegnach natomiast mieliśmy sporo.....jeży na przydomowych trawnikach. Dziki to kilka razy widziałam bliziutko szosy gdy kiedyś dość późno wracałam samochodem do domu.
OdpowiedzUsuńU mnie na Targówku w parku koło Teatru są jeże. A w piaskownicy ostatnio bawiły się dziki.
Usuń"A w piaskownicy ostatnio bawiły się dziki."
UsuńSame ze sobą, czy z dziećmi? 😁
A ja w życiu nie widziałem jeża na wolności-bo nie występują w Ontario. I też nigdy nie widziałem jeżozwierza (może jedynie rozjechanego na drodze), chociaż one tutaj występują w lasach. Muszą się zatem świetnie ukrywać i unikać ludzi.
UsuńJeże to bardzo sympatyczne zwierzątka. Widziałam kiedyś jak mama jeżowa z piątka dzieci maszerowała sobie po ścieżce w parku...
UsuńDzieci razem z rodzicami stały przerażone. Niektóre płakały... bo dziki im piaskownicę zryty. I nie będzie gdzie babek robić!!!!
UsuńWyobrażam sobie, jak Jasio wraca do domu, a całe ubranie na nim w strzępach i zapłakany mówi do mamy, "Bawiłem się z dzikami!"
UsuńGorzej byłoby gdyby mama Jasia była świadkiem tej zabawy bo małe dzieci to raczej bawią się w piaskownicy pod okiem mam :-)
UsuńMoże obecnie się bawią pod okiem mam... ale "za moich czasów" w wieku 4 lat sam już chodziłem do pobliskiego sklepu kupić bułkę kajzerkę, a nie mając jeszcze 7 lat włóczyłem się po powojennych ruinach warszawskich z grupą jeszcze młodszych ode mnie dzieciaków, z zawieszonym na szyi sznurku, do którego przyczepiony był klucz do domu. Niekiedy tak się bardzo oddalaliśmy od domu, że mieliśmy problemy ze znalezieniem powrotnej drogi. Gdy obecnie opowiadam to, spotykam się z niedowierzeniem lub z opinią, że moi rodzice byli kompletnie nieodpowiedzialni. Ale to było całkiem wówczas normalne.
UsuńW Kanadzie coś takiego byłoby nie tylko nielegalne, ale też nie do pomyślenia: osobiście znałem kobietę, która non-stop obserwowała z balkonu swojego syna i absolutnie nie pozwalała mu samemu wychodzić na ulicę, poza teren bloku. On miał... 14 lat!!! Jako powód podała, że... porywają dzieci!!! Ja w tym wieku to już samotnie jeździłem przez Polskę kolejami.
Ja miałam nieco inne dzieciństwo. Ale też mam co wspominać. Może też kiedyś o nim napiszę..
UsuńNo i super. :)
OdpowiedzUsuńJasna sprawa :-)
UsuńCiekawe, że aż tak się rozmnożyły wilki.
OdpowiedzUsuńTeż się temu dziwię...
UsuńBardzo ciekawe statystyki, jakoś nigdy nie myślałam o tym, jakie są ilości dzikich zwierząt, a to w sumie interesujące :))
OdpowiedzUsuńU mnie na Lubelszczyźnie mnóstwo lasów, więc i zwierzyny bardzo dużo.Spotkanie z nią jest na porządku dziennym, bo drogi biegną przez lasy, a one często przechodzą przez drogę, lub wędrują po polach. Jelenie, sarny, łosie, to widok codzienny. Wilki widziałam tylko raz w życiu, jechaliśmy nocą, a poboczem biegły dwa szare olbrzymy, widok był niesamowity, byłam pod ogromnym wrażeniem i mimo, że to było już kilka lat temu, obraz wciąż mam przed oczami :)
Pozdrawiam serdecznie, Agness:)
To miałaś niesamowite spotkanie z wilkami... :-)
UsuńJest ich coraz więcej, ale my zabieramy im przestrzeń do życia i one odwiedzają nas nawet w miastach. Dlatego być może widziałaś wilka. Chyba nie był głodny:)))
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej Urszulko nie był głodny.... więc popatrzył na mnie laskwym okiem :-)
UsuńA ja na mojej wsi, ale w aglomeracji oglądam dziki, sarny z okna, bo przychodzą na śniadanko, albo przemieszczają się gromadnie...
OdpowiedzUsuńTo masz piękne widoki Polu...:-)
Usuń
OdpowiedzUsuńW Twoim"folwarku zwierzęcym"brakuje muflonów,symbolu Gór Sowich.Po II w.św.nie było tutaj wilków...był Werwolf,którego watahy polował wiadomo na kogo.Werwolf odstrzelono.Kilkanaście lat temu wrócił wolf,który zredukował populację muflonów z 600 sztuk do ok.100.
Nie demonizujmy wilków!
Dziękuję Henryku. Wilków nie demonizujemy tylko się ich boimy...
UsuńPani Stokrotko u nas w Falenicy w lesie jest więcej wilków niż ludzi.
OdpowiedzUsuńKasia
Wilki pod Warszawą???
UsuńPani Stokrotko - miało: być więcej dzików niż ludzi - przepraszam
OdpowiedzUsuńKasia
No tak to możliwe :-))
UsuńCieszę się że nigdy nie spotkałem ani wilka ani niedźwiedzia.
OdpowiedzUsuńTeż Mareczek
Ja spotkałam kiedyś watahę dzików...
UsuńKocham zwierzęta, ale misia Uszatka wolę nie spotkać na swojej drodze. Ogólnie rzecz biorąc ta planeta miałaby lepiej gdyby ludzie na niej nie żyli i nie niszczyli jej
OdpowiedzUsuńKasiu jedni ludzie niszczą planetę ale inni jej bronią.
Usuń