Strony

wtorek, 9 czerwca 2026

Trzy miasta na literę "W" - z cyklu "Polska Nieznana"

                                                               Węgorzewo


To miasto leży nad jeziorem Mamry, 25 km na północ od Giżycka. Węgorzewo to gwarny ośrodek żeglarski, w którym zaczynają się szlaki do Rucianego-Nidy i Pisza. Najstarszym zabytkiem miasta jest zamek krzyżacki, wzniesiony w XIV w na miejscu spalonej przez Prusów drewnianej warowni u ujścia Węgorapy. Inicjatorem budowy był komtur Królewca Werner von Tettingen, który osadził w Węgorzewie podległego sobie prokuratora. W czasie wojny trzynastoletniej Krzyżacy postawili warownię, która w kolejnych latach wielokrotnie zmieniała właścicieli. Z tego względu twierdzę wiele razy przebudowywano i zmieniano jej przeznaczenie - mieścił się w niej kolejno sąd, więzienie i szpital. Po spaleniu zabytku przez Armię Czerwoną w 1945 roku ocalały tylko mury. Obecnie odbudowany zamek ma prywatnego właściciela, który prowadzi jego adaptację na cele hotelowe.

W Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie odbywa się w sierpniu cieszący się niesamowitą popularnością Międzynarodowy Jarmark Folkloru. Biorą w nim udział przedstawiciele państw graniczących z naszym krajem.

W Węgorzewie spędziłam rok temu o tej porze bardzo miły dzień. 

                                     Wieniec- Zdrój

Uzdrowisko to leży 5 km od Włocławka.

Jako 10-letnia dziewczynka przebywałam w Wieńcu-Zdroju na leczeniu sanatoryjnym. Chodziłam tam wtedy do sanatoryjnej szkoły... i zakochałam się w nauczycielu od polskiego... Pamiętam, że ze wszystkich stron otaczały nas lasy. Do dzisiaj wszystkie olbrzymie sanatoryjne budynki toną w Wiencu- Zdroju w lasach sosnowych. Pod koniec XIX wieku baron Leopolod Kronenberg w swoich włościach na Kujawach w nadziei odkrycia bogactw naturalnych finansował wiercenia poszukiwawcze. Zapewnie spodziewał się odkryć coś cenniejszego niż wody siarczano- węglanowe , które w 1907 roku wypłynęły z odwiertu na terenie dzisiejszego Wieńca-Zdroju. Kilka lat później odkryto też pokłady borowinowe i to przesądziło o budowie uzdrowiska. I tak dzisiaj zabiegi borowinowe, kąpiele siarczkowe, i inhalacje w sanatoriach położonych w łagodnym klimacie Wieńca-Zdroju sprzyjają rehabilitacji i odnowie zdrowia.

 

                                      Węgrów

W mieście tym w zakrystii kościoła stojącego przy węgrowieckim rynku znajduje się tajemnicze lustro. Najprawdopodobniej zostało wykonane w XVI wieku w Niemczech. Z łacińskiej inskrypcji na ramie lustra można dowiedzieć się, że służyło ono do praktyk magicznych czarnoksiężnikowi króla Zygmunta Augusta -Twardowskiemu. Lustro wisi nad wejściem do zakrystii.

Wnętrze kościoła przyozdobione jest wspaniałymi iluzjonistycznymi freskami.

Zwiedzałam kiedyś Węgrów i oglądam to przedziwne lustro Twardowskiego. 

Warto pojechać do tego miasta aby usłyszeć w czasie jego zwiedzania o lustrze które jest wielką tajemnicą.

44 komentarze:

  1. Żadnego nie znam,choć w Wieńcu była moja koleżanka w sanatorium i bardzo chwaliła 👍
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja się tam wybiorę poszukać śladów swojego dzieciństwa...

      Usuń
    2. Sprawdź koniecznie, podobno świetne zabiegi, dobra kuchnia i koncerty na żywo. Tylko nachodzić się trzeba, to spory kompleks...

      Usuń
    3. No właśnie... I kąpiele siarczane na moją rwę kulszową są!!!

      Usuń
  2. Myślę sobie że w Polsce każde nawet najmniejsze miasto ma swoje tajemnice.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko pierwsze. :)
    Zawsze lubię czytać te Twoje ciekawostki z miejsc nieznanych. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A żadnego z tychże, nie miałam okazji odwiedzić... Ale, co tam! Jeszcze wszystko przede mną :) :) :) Pola

    OdpowiedzUsuń
  5. W 1976 roku z jeziora Mamry żaglówką udaliśmy się kanałem do Węgorzewa. Dłuższą część kanału po prostu szedłem po brzegu kanału, ciągnąc przyczepiony liną jacht.

    Samego Wieńca-Zdrój nie znam, ale na początku lat 70. XX w. wybraliśmy się statkiem (!) po Wiśle z Warszawy do Włocławka—i do tego na statku spaliśmy w kajutach! Ciekawy jestem, czy tego rodzaju wycieczki rzeczne są nadal możliwe.

    Również byłem na jednodniowej wycieczce w Węgrowie i świetnie pamiętam to lustro. Głównie kojarzy mi się z Napoleonem, który idąc na Moskwę, zatrzymał się w tamże i ujrzał w nim swoją klęskę pod Moskwą—po czym uderzył w nie pięścią, co do dzisiaj jest na nim widoczne. Ja jednak swojej przyszłości w tym lustrze nie zobaczyłem—może i dobrze, bo wiedziałem, że stanie się głównie taka, na jaką sam zapracuję i stworzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę - i to dopiero są wspomnienia. Dzięki serdeczne :-)

      Usuń
  6. W żadnym z nich nie byłam. Myślę, że zawsze jest coś wartego zobaczenia, nawet w niewielkim i niepozornym miasteczku.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, więc to jest to słynne lustro znane z historii!
    Bardzo lubię nazwę Węgorzewo, bo jest taka ichtiologiczna 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli odkryłaś na moim blogu lustro Twardowskiego!!!

      Usuń
  8. - dwa razy tam nie dotarłem... raz ze spływem kajakowym, bo z racji innych ważnych spraw musiałem się wymustrować już w Mikołajkach i wracać do domu... drugi raz miałem tam objąć pewną posadę, ale doszło do pewnych niedogadań, więc nie doszło do objęcia...
    - nie znałem, ale ciutek już właśnie poznałem...
    - tylko przejazdem, na ryby jechałem gdzieś w okolice... ale kiedy to było?... wczoraj na pewno nie... po jakimś czasie zresztą przestałem jeździć na ryby, ale to jest już osobna historyja...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze - czyli wszędzie byłeś ... ale częściowo :-))

      Usuń
  9. W 1959 roku wybrałem się z kolegą na spływ kajakowy po jeziorach mazurskich i na początek wiosłowaliśmy z Giżycka do Węgorzewa.
    Po drodze ukradliśmy kaczkę w PGR i w Węgorzewie kupiliśmy smalec żeby ją usmażyć. Po zakupach chcieliśmy jeszcze zwiedzić miasto, był okropny upał więc włożyliśmy smalec do jeziora i zablokowaliśmy kajakiem żeby nie odpłynął.
    Wracamy - smalcu nie ma.
    Widziałam jak jakaś wielka ryba porwała tę paczkę - powiedziała jakaś pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, myśmy też buchnęli kaczkę na spływie, tylko w okolicach Pupy-Spychowo, zaś kaczkę upiekliśmy nad ogniskiem na rożnie z pręta zbrojeniowego... wyszło średnio, tu się nie dopiekło, tam się przepiekło, ale wermut Cora, dyżurny trunek tego spływu jak zwykle wchodził dobrze pod tą kaczkę...

      Usuń
    2. No proszę!!!! i tyle przygód w czasie jednego spływu. Takich wypraw się nie zapomina!!!

      Usuń
    3. Piotrze - czyli należycie z Lechem do Silnej Grupy Kradnącej Kaczki:-))

      Usuń
    4. Należymy chyba do innych generacji.
      Moja historia - wiosłowaliśmy z kolegą przez mazurskie jeziora, nocowaliśmy w stodołach. Raz była to stodoła w PGR. Kajak zostawiliśmy na brzegu. Rano - zniknął. Pracownicy PGR wyrażali współczucie i uśmiechali się ironicznie. Kolega pojechał powiadomić milicję a ja kręciłem się po lesie i tam jakaś kobieta pokazała mi gdzie jest schowany kajak, prosiła żeby jej nie wydać bo będzie z nią kiepsko.
      Odpływając z PGR trafiliśmy na stado kaczek więc złapaliśmy jedną tytułem rekompensaty.

      Usuń
    5. I wszystko jest wytłumaczone : -).
      A z tą generacją to nigdy nic nie wiadomo...

      Usuń
    6. Lech: Z tym kajakiem & PGR to szokujące! Szkoda, że nie trafiliście na stado krów i nie podwędziliście jednej tytułem rekompensaty--należałaby się wam!

      Ale czy się w Polsce w na tym polu dużo zmieniło? Gdy wspominam, że w Kanadzie (i w USA) nie tylko w parkach, na oficjalnych miejscach biwakowych, ale też na różnych miejscach "na dziko", na wyspach, skałach czy brzegach, zostawiamy nasze namioty i cały ekwipunek i często jesteśmy nieobecni przez kilkanaście godzin (płyniemy na wycieczki na kanu, albo eksplorujemy okolice samochodem), to niektórzy z Polski ledwie mogą w to uwierzyć. I właściwie nic nam nigdy nie zginęło--nawet buszujące po naszym biwaku niedźwiedzie pod naszą nieobecność nie spowodowały żadnych szkód. Chętnie usłyszałbym opinie innych na ten temat-bo ja w kraju długo nie byłem.

      Usuń
    7. Mnie ani moich najbliższych nigdy w Polsce.nie okradziono w czasie wędrowek.Natomiast gdy byliśmy w siódemkę parę lat temu na Sycylii to w perfidny sposób nas oszukano wyłudzając od nas pieniądze.

      Usuń
  10. Borowinę wieniecką mam w wiaderku kupioną przez internet. Na okłady. Jeszcze nie sprawdzałam, czy działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie pomyślałam czy by nie pojechać do tego Wieńca-Zdroju aby podleczyć swoje gnaty :-))

      Usuń
  11. Byliśmy kiedyś w Węgorzewie ale to okropnie dawno było. A zamek był jeszcze w ruinie.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie jeszcze dziećmi byliście i dziecka nie mieliście :-))

      Usuń
  12. Znam jedynie Węgorzewo. Nigdy nie słyszałam o Wieńcu Zdroju.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie miejsca, które oprócz zabytków mają jeszcze jakąś historię albo legendę w tle. Szczerze mówiąc, najbardziej zaciekawiło mnie właśnie lustro Twardowskiego, bo takie tajemnice działają na wyobraźnię bardziej niż niejeden pałac czy zamek. 😊 Z drugiej strony mam wrażenie, że często małe miasta skrywają ciekawsze opowieści niż te najbardziej oblegane przez turystów.

    A wspomnienie o Wieńcu-Zdroju i szkolnej miłości do nauczyciela od polskiego wywołało u mnie uśmiech, bo chyba każdy nosi gdzieś w pamięci takie drobne historie sprzed lat. Ciekawe tylko, czy dziś bardziej przyciągają nas same miejsca, czy właśnie wspomnienia, które są z nimi związane? Czasem mam wrażenie, że jedno bez drugiego nie byłoby już tak wyjątkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że jak jeszcze pojadę do Wieńca-Zdroju to będę intensywnie szukać tego nauczyciela :-))

      Usuń
  14. Stokrotko o magicznym lustrze Twardowskiego pisałaś więcej w książce "Mój kraj nad Wisłą". Chciałabym zobaczyć to lustro chociaż jak napisałaś nie należy na niego patrzeć.
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu - ale od Ciebie do Węgrowa jest daleko bardzo ...

      Usuń
  15. Nie znałam żadnego z Twoich miast na "w" ale polecę Władysławowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem Władysławowo też jest ciekawym miastem. Pisałam o nim kiedyś :-)

      Usuń
  16. Wciągająca podróż po mniej oczywistych szlakach, Stokrotko:-) Nie trzeba wyjeżdżać daleko, aby trafić na fascynujące opowieści. Szczególnie intryguje mnie to lustro w Węgrowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszku śliczny koniecznie zabierz swoją Panią w te miejsca :-))

      Usuń
  17. Nie byłam w żadnym, ale najbliżej mi do Wieńca-Zdroju. Na razie nie korzystam z sanatoriów, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kiedyś Urszulko... to koniecznie Wieniec-Zdrój...

      Usuń
  18. A ja znam jeszcze jedno na w Walim. O Węgorzewie również słyszałam.
    Pozdrawiam)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są jeszcze inne małe miasta na literę W. Też są ciekawe.

      Usuń