Strony

wtorek, 18 sierpnia 2026

Pomnik Nike - z cyklu "Warszawskie pomniki"

Pomnik Nike, a właściwie Pomnik Bohaterów Warszawy 1939-1945 to okazały monument. Cokół ma wysokość 14 metrów. A sama bogini zwycięstwa , odlana z brązu mierzy 7 metrów wysokości, 6 metrów długości i 3 metry szerokości. No i waży 10 ton. A miecz, który Nike wznosi nad głową waży 1000 kg i ma 6 metrów długości. Na wszelki wypadek, aby uniknąć ewentualnego złamania lub wypadnięcia z rąk bogini - miecz został umocniony wtopionymi wewnątrz stalowymi prętami. Niektóre źródła podają, że w środku miecza znajdują się też struny fortepianowe, mające ułatwić jego gibkość. Przy bardzo silnym wietrze miecz Nike może odchylać się nawet o 15 centymetrów.

Można powiedzieć, że z pomnikiem Nike jestem związana osobiście. Gdy stał jeszcze na Placu Teatralnym na przeciwko Teatru Wielkiego /mniej więcej w miejscu odbudowanego później Pałacu Jabłonowskich/ razem ze świeżo poślubionym mężem /wiele lat temu/ złożyliśmy u jego stóp moją wiązankę ślubną. Był to z mojej strony gest serca i miłości do stolicy Polski.


                                Pomnik Nike na Placu Teatralnym

Jak już bowiem wiele razy pisałam na blogu i w książce "Moje warszawskie zwariowanie" jestem w Warszawie naprawdę zakochana. Urodziłam się w tym mieście i całe życie tu mieszkam. A moi rodzice, chociaż przyjechali do Warszawy z rodzimego Rzeszowa to po to aby tu uczyć w szkołach-tysiąclatkach /to mama, która była nauczycielką/ i rekonstruować zniszczone dzieła sztuki i rzeźbić nowe /to tata, który był rzeźbiarzem i malarzem/. 

O warszawskiej Nike można przeczytać w wielu innych miejscach, więc wspomnę tylko, że gdy pomnik wieziono ciężarówką z Gliwic do Warszawy na Plac Teatralny to wzniesiona do góry lewa ręka zawadziła o trakcję tramwajową. Wieść niesie, że głównemu inżynierowi,  kierownikowi transportu milicjant wlepił wtedy mandat. I tak to Warszawska Nike już wjeżdżając do Warszawy zapłaciła swój pierwszy mandat...😊

Twórcą pomnika był wspaniały rzeźbiarz profesor Marian Konieczny.

Po kilku latach od odsłonięcia pomnika został on przeniesiony i zaadaptowany pod kierunkiem prof Koniecznego w nowym miejscu - na trasie W-Z.



16 komentarzy:

  1. Stokrotko - pomniki Nike, nie wiem dlaczego, ale od zawsze do mnie przemawiały bardzo mocno. A najbardziej to do mnie przemawia rzeźba hellenistyczna . Pozdrawiam serdecznie, byłem dziś 12 minut w Stokrotce :-) . Ps. Podziwiam Twoją miłość do Warszawy, ja mam bardzo niedaleko do Krakowa i Nowej Huty, zresztą mój Św. P. Tata był hutnikiem, ale za Krakowem nie przepadam zbytnio :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowita z Ciebie miłośniczka Warszawy.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się ze to miejsce przy trasie W-Z jest dużo lepsze dla tak dużego pomnika.
    Pozdrawiam Panią serdecznie.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam Nike jeszcze z lokalizacji na Placu Teatralnym. Szkoda, że pomnik przenieśli ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze odkąd zobaczyłam ten pomnik jeszcze na PL.Teatralnym, podziwiałam jego dynamikę i moc oddziaływania na widza. Wtedy nawet nie umiałabym powiedzieć tego słowami, ja to po prostu czułam. Jego wielkość początkowo mnie przerażała. Dzisiaj patrzę na ten pomnik z miłością i czułością dla symbolu bohaterskiego przetrwania i zrywu i obrony polskości!!! JR

    OdpowiedzUsuń
  6. Nike w Warszawie ma w sobie coś przejmującego — szczególnie kiedy spojrzy się na pomnik nie tylko jak na dzieło sztuki, ale też przez pryzmat historii miejsca i ludzi, których upamiętnia. Lubię takie miejskie pomniki, przy których można się na chwilę zatrzymać i pomyśleć, ile historii mijamy na co dzień, nawet nie zwracając na nie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  7. O każdym pomniku i budynku potrafisz ciekawie opowiadać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna ta Warszawa , piękne ma pomniki i wielu ludzi o pięknych sercach w niej żyje; jednak wiadomość ze właśnie odeszła Pani Wanda Traczyk-Stawska sprawiła że dzień stał się taki dziwnie sentymentalny, smutny.
    Trochę nie w temacie, ale ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Miała dobrą miejscówkę...;o)

    OdpowiedzUsuń
  10. „ złożyliśmy u jego stóp moją wiązankę ślubną”.

    W ZSRS nowożeńcy w tym dniu składali kwiaty przed… pomnikiem Lenina. Nie dziwiłbym się, aby nadal tak robili.

    „Gdy stał jeszcze na Placu Teatralnym na przeciwko Teatru Wielkiego” ...to ja wówczas koło niego zobaczyłem starszą panią, z którą przeprowadzano wywiad. Nie miałem pojęcia, kto to był. Potem zobaczyłem ją w telewizji. Okazało się, to to była Stanisława Walasiewicz (Walasiewiczówna), mistrzyni olimpijska i wielokrotna rekordzistka świata.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli złożyłaś pod pomnikiem Nike swoją wiązankę ślubną, to znaczy, że naprawdę kochasz ten pomnik i Warszawę oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego co pamiętam Stokrotko należysz też do Towarzystwa Przyjaciół Warszawy więc trudno nie uwierzyć w Twoją miłość do stolicy.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  13. Rodzina Twojego ojca jest bardzo utalentowana. On rzeźbiarz, brat aktor, siostra pianistka(jeżeli dobrze pamiętam), a Ty wielka miłośniczka Warszawy. Podziwiam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Imponujący pomnik i równie piękna opowiedziana przez Ciebie historia :)) Mam nadzieję, że uda się nam zobaczyć go na żywo!
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. myśmy z pewną moją ex składali wiązankę ślubną pod pomnikiem Chopina... protestowałem, uważałem że pod Kolumną Zygmunta będzie logiczniej, bo na Starówce się poznaliśmy i sporo się też działo wtedy w tej okolicy w związku z naszą relacją... ale kamerzysta, mistrz ceremonii się uparł, że "taka jest świecka tradycja"... ustąpiłem, bo tak naprawdę ten cały ślub nie był nam obojgu do niczego potrzebny, nie braliśmy go na poważnie, to był tylko gest kurtuazji w kierunku paru osób z rodziny...
    ...
    do końcu nie pojmuję komu ta Nike przeszkadzała na Placu Teatralnym, po co i dlaczego... ale mnie wiele rzeczy nie pasuje jeśli chodzi o rożne nowe pomysły w zabudowie Warszawy... zaś teraz mnie to już w ogóle nie obchodzi... nabrałem dystansu, tak fizycznie, dosłownie, jak metaforycznie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten sam Konieczny, który i nasz słynny pomnik "wyrzeźbił" 😊

    OdpowiedzUsuń