Parę dni wcześniej zadzwoniłam i zapytałam czy możliwy byłby dwudniowy pobyt w pokoju nad królami Kazimierzami, a najlepiej to nad królem Kazimierzem Wielkim.... no bo on przecież z tych trzech był największy. Gdy pani w recepcji zapytała dlaczego tak mi zależy akurat na tym pokoju to odpowiedziałam, że jestem córką tego rzeźbiarza, który /prawdopodobnie w roku 1956/ wyrzeźbił te płaskorzeźby czy też kartusze. Wtedy pani zamilkła bo chyba mi nie uwierzyła, ale po pewnym czasie powiedziała, że "oczywiście", ale rezerwacja zaczyna się z chwilą przekazania zaliczki. Zaliczkę przekazałam prawie natychmiast i .....pojechaliśmy.
Zostaliśmy przyjęci kilka godzin przed początkiem doby hotelowej. Parę godzin później po zakończeniu się doby hotelowej opuściliśmy pokój dwa dni później.
Gdy weszliśmy do pokoju to najpierw wdrapałam sie na parapet. No i poprosiłam osobistego historyka aby zszedł na rynek i zrobił mi zdjęcie. I tak to wyszło:
A po lewej stronie jest Kazimierz Odnowiciel a po prawej Kazimierz Jagiellończyk.
Na parapecie siedziałam też następnego dnia...
Przez dwa dni wędrowałam po Miasteczku, ale wieczorami podczas pełni i bladym świtem robiłam zdjęcia z okna.








Zdjęcia piękne Stokrotko i piękna relacja. Nigdy tam nie byłem :-). Pozdrawiam serdecznie, dziś 15 minut na zakupach z rana no i oczywiście Stokrotka :-) .
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za wiernosc Stokrotce :-)
UsuńPięknie tam jest. Wyglądasz tak dostojnie w tym oknie Stokrotko. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Bogusiu za miłe słowa :-)
UsuńAleż przyjemne chwile spędziłaś! I to w takim miejscu, chodzi mi o miasto i o obiekt. No i niezwykłe pamiątki po tacie mogłaś jeszcze raz zobaczyć. Byłaś na pewno szczęśliwa i dumna:)))
OdpowiedzUsuńZresztą widać to na zdjęciach z blondynką 😉
UsuńUrszulko to jest taka siwa blondynka :-)
UsuńTo były piękne dwa dni !!!
UsuńJakby powiedziała moja babcia, pyszna anegdota 😊
OdpowiedzUsuńMarzy mi się Kazimierz i najlepiej jesienią, w kolorach, ale mógłby też i zimą, i "w ogóle" 😉
W moim tekście wszystko jest prawdą.
UsuńPamiętam że i Ty byłaś i pewnie nadal jesteś zachwycona Kazimierzem.
O tak, to miłość na zawsze :)
UsuńPamiętam Twoje piękne zdjęcia Kazimierza na FB.
UsuńDziękuję. Podjęłam próbę powrotu na blogowisko, nie wiem, czy wytrwam, ale tak czy siak zapraszam 🙂
UsuńDziękuję. Z pewnością Cię odwiedzę :-)
UsuńAle piękna i niezwykła historia! ❤️ Taki powrót do miejsca, w którym zostawił swój ślad własny tata, musi mieć zupełnie wyjątkowy wymiar. A widok z tego pokoju na Kazimierz Dolny – bezcenny! Dziękuję za tę osobistą podróż i piękne zdjęcia. 😊
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim dla tych płaskorzeźb i dla tego widoku chcialam tam zamieszkać :-)
UsuńJednym słowem, powołałaś się na koneksje. A może powinnaś poprosić o zniżkę? Ale byłaby pani zdziwiona ;-)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że w Domu Architekta są pokoje noclegowe. Widoki z okna w klimacie wakacyjno-rekreacyjnym.
Oczywiście że poprosiłam o zniżkę :-)....
UsuńW Domu Architekta /dawnym SARPie / zawsze były pokoje noclegowe.
Nigdy nie byłam w Kazimierzu. A nie, byłam - na Waszych blogach. Historia przednia, taka do zapamiętania. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKarolinko to historia z życia wzięta...:-)
UsuńDomyślam się...
UsuńFajnie...
UsuńCudnie! Piękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńW Kazimierzu Dolnym zawsze wychodzą piękne zdjęcia:-))
UsuńZ prawdziwą przyjemnością przeczytałem o obejrzałem.
OdpowiedzUsuńCzy mogę zapytać gdzie jeszcze są rzeźby Pani taty?
Też Mareczek
W Białymstoku, Radomiu. Iwanowicach, Lublinie i jeszcze w kilku.
UsuńAle najwięcej jest w Warszawie.
Pozdrawiam Pana
Sliczne okolica, ale osobiście tam nie byłam.
OdpowiedzUsuńTo jest miasteczko malarzy i pięknych wąwozów leżące nad Wisłą...
UsuńPiękne widoki z okna i wygodny parapet, tylko na nim siedzieć i podziwiać to, co na zewnątrz. Dla pani w recepcji, lata 50. to pewnie prehistoria z dinozaurami, więc zdziwienie i zamilknięcie jak najbardziej zrozumiałe ;)
OdpowiedzUsuńTo prawda.Lidio. wszystkie panie tam pracujące to 25-30 latki..
UsuńSerdeczności...
Magiczny Kazimierz i Jagódka z okienka. Cudne.
OdpowiedzUsuńPewnie to były piękne dni. Mam nadzieję, że nic Ci nie przeszkadzało w spacerach.❤️
Halinko dziękuję. Zaciskałam zęby ale spacerowałam...:-)
UsuńCudownie. :)
OdpowiedzUsuńCiekawe czy pani w koncu uwierzyła. ;)
Chyba tak bo jak juz przyjechałam i jej opowiadałam wiele na temat powstania tych rzeźb to uważnie słuchała :-)
UsuńO tak, magiczne miasteczko, byliśmy dwa razy i na pewno wrócimy, ale najpiękniejsza jest Stokrotka w oknie!
OdpowiedzUsuńWracajcie ... może się tam spotkamy bo ja często jeżdżę do Miasteczka:-)
UsuńPięknie, tak sobie siedzieć w pokoju z widokiem na Kazimierski rynek:)
OdpowiedzUsuńA nocą rynek był bajkowy...:-)
UsuńŚwietny pomysł mną wyprawę! Zdjęcia oddają słoneczną pogodę! Niech taka pogoda zostanie z Tobą na długo.JR
OdpowiedzUsuńDziękuję Joasiu za szczere życzenia :-)
UsuńNie byłam jeszcze w Kazimierzu Dolnym, ale mam w planie, bo to przecież piękne miasto.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Hanno to jest małe miasteczko otoczone pięknymi wąwozami
UsuńI pełno w nim kiedyś było malarzy. I nadal tam przyjeżdżają aby malować
a wiesz, że ja nigdy nie byłam w Kazimierzu a wybierałam sie na "Dwa brzegi już wiele razy...ech. może ten termin w połowie wakacji był przeszkodą. w każdym razie jesli sie wybiorę 😃 to tez bym chciała w tym pokoju.
OdpowiedzUsuńNa " Dwóch brzegach" Nigdy nie byłam ale wiem że warto tam wtedy być. Są też inne kulturalne wydarzenia np to poświęcone Marii Kuncewiczowej która pięknie Kazimierz Dolny opisała..
Usuńnp w książce "Dwa księżyce"
Jaka piękna historia! I równie piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńJeszcze tam nie byłam, koniecznie trzeba to nadrobić :))
Serdecznie pozdrawiam!
Polecam to miasteczko z całego serca. Ale jeśli nie lubisz tłumów po nie jedź tam w weekend...
UsuńTo zrozumiałe, że jesteś dumna z prac swojego taty. Bardzo podobało mi się w tym miasteczku, a byłam tam jeszcze na wycieczce szkolnej w podstawówce. Przepiękna okolica, baszta i starówka.💕
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to ze tak dobrze pamiętasz to Miasteczko z czasów dzieciństwa. :-)
UsuńTo zdjęcie przez "krzaczory" szalenie mi się podoba. No cóż okrutnie dawno już nie byłam w Kazimierzu.....i na pewno już nie będę. Ale wspomnień z Kazimierza mam pełen worek, nawet takie nieco dziwne
OdpowiedzUsuńjak w czasach harcerstwa błądzenie nocą po Kazimierzu - i do dziś nie wiem po jaką nagłą śmierć nas gonili nocą po wertepach na obrzeżu Kazimierza. Do dziś nie starczyło mi inteligencji by to rozgryźć.
Teraz jest Nocne Zwiedzanie Kazimierza z pochodniami !!!
UsuńA takie gonienie młodzieży nocą po wertepach to jest bardzo dobre. Bo potem wyrastają z nich ludzie tak dzielni jak Ty !!!
Kochanie, ja wcale a wcale nie jestem dzielna a efekt tego przegonienia nas nocą po wertepach sprawił, że przez wiele lat omijałam Kazimierz z daleka choć już byłam naprawdę dorosła a nawet niemal stara.
UsuńAniu do Kazimierza najlepiej jechać w zwykły jesienny dzień... wtedy jest najpiękniej :-)
UsuńWłaśnie Beatka mi uświadomiła że w tym roku jeszcze do Miasteczka nie pojechaliśmy. Myślisz że moglibyśmy w tym samym pokoju nad Kazimierzem Wielkim zamieszkać?:-))
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Oczywiście że tak. Każdy może tam zamieszkać. No i prześlijcie mi swoje zdjęcie w oknie:-)
UsuńFascynująca historia!
OdpowiedzUsuńTak się złożyło:-))
UsuńCiagnie Cię do KazimIerza i Kazimierzy...nie dziwię się, mnie też tam ciągnie. Zawszer kiedy spaceruję po rynku Miateczka spoglądam na trzech Kazimierzy i myślę o Tobie.
OdpowiedzUsuńOjej ale mi miło Grażynko.
UsuńMoże się kiedyś w Miasteczku spotkamy?
Fajnie by było :D
UsuńMusi się udać!!!
UsuńWitaj, Stokrotko.
OdpowiedzUsuńMiasteczko pełne czaru w każdej odsłonie:)
A kiedy dziś do Ciebie zajrzałam, pomyślałam sobie: "i znowu tu jestem:)".
Pozdrawiam:)
Jak dobrze że znowu jesteś Leno...
UsuńBądź zawsze...
W Miasteczku są klejnoty,które można zbierać,ale oczami.Możesz się bogacić patrząc.To bogactwo jest dla nielicznych i wybranych...z wyobraźnią.Czym jest okno,jeśli nie kształtem,jaki nadajemy tęsknocie.
OdpowiedzUsuńUwielbiam odwiedzać muzea sztuki.Ale kiedy nie mogę dostać się do muzeum sztuki...nie uronię ani jednej łzy..nie,kiedy nie mogę dostać się muzeum sztuki...zamiast tego patrzę przez okno.Bo kiedy patrzę przez okno...sztuka natury jest tym,co widzę.
Większość dni sztuka za oknem wprawia mnie w osłupienie...i często wzdycham,gdy podziwiam zawiłości jej pociągnięć pędzla,dłuta.
Więc kiedy nie mogę odwiedzać muzeum sztuki (a z wiekiem zdarza mi się to coraz częściej)...nigdy nie narzekam...nigdy nie marudzę...po prostu odwiedzam okno,gdzie mam szczęście mieć arcydzieło namalowane przez naturę w ramie okiennej...gdzie dzięki artyzmowi natury...żadne dwa obrazy nie będą takie same.
"Sztuka jest oknem duszy człowieka.Bez niej nigdy nie byłby w stanie dostrzec czegoś więcej niż tylko swój bezpośredni świat" Lady Bird Johnson
Pozdrawiam!
Ależ Ty Henryku pięknie piszesz.
UsuńNajserdeczniej Ci dziękuję...