To było tak:
Szłam sobie jedną z najpiękniejszych alejek Łazienek Królewskich gdy nagle idąca z naprzeciwka pani podeszła do mnie i zapytała:
- Pani to chyba często przychodzi do Łazienek? Bo ostatnio kilka razy panią widziałam...
- Bardzo często - odpowiedziałam - prawdę mówiąc to od kiedy się urodziłam...
- No właśnie - roześmiał się ta pani i zapytała: - A może chce pani należeć do Klubu Przyjaciół Łazienek.
- Oczywiście, że chcę - odpowiedziałam.
Wtedy ta pani powiedziała mi żebym weszła do budynku Podchorążówki /to ten budynek w którym była szkoła podchorązych a 29 listopada 1830 roku pod wodzą ppor Piotra Wysockiego rozpoczęło się Powstanie Listopadowe/ i tam się wszystkiego dowiem...
No i dowiedziałam się. I po opłaceniu wpisowego otrzymałam wczoraj złotą kartę /ta po lewej stronie na zdjęciu wyżej/ i pakiet powitalny o nazwie "Przyjaciele Zachwytów". W ramach tej karty będę mogła bezpłatnie brać udział we wszystkich wydarzeniach kulturalnych jakie odbywają się w pałacach, muzeach i budynkach Łazienek Królewskich. No i jeszcze parę innych udogodnień i zniżek otrzymałam...
I w ten sposób stałam się Przyjaciółką Łazienek Królewskich.
Tak prawdę mówiąc to zawsze nią byłam.... no ale teraz mam to wydrukowane na Złotej Karcie..😊
A teraz kilka zdjęć wczesnojesiennych z Parku Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego...
P.S A do Towarzystwa Przyjaciół Warszawy też należę. I to od wielu już lat...










Świetna wiadomość Stokrotko, pozdrawiam. I zdjęcia też świetne, poczułem się, jakbym tam był :-)) .
OdpowiedzUsuńJak będziesz w Warszawie to koniecznie przyjdż do Łazienek Królewskich :-)
UsuńTo może i my się zadeklarujemy jako przyjaciele? Często chodzimy do Łazienek przecież.
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Spróbujcie!!!! :-)
UsuńWspaniała historia! Piękne zwieńczenie Twojej miłości do tego wyjątkowego miejsca :))
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam! ;)
Też tak myślę:-)
UsuńWieloletnia miłość do Łazienek wreszcie została zalegalizowana i potwierdzona na piśmie, a właściwie na Złotej Karcie. I bardzo słusznie - skoro człowiek bywa gdzieś od urodzenia, to po tylu latach należy mu się już chyba status członka honorowego, a nie zwykłego spacerowicza. Piękna historia i jeszcze piękniejszy dowód na to, że czasem warto dać się zaczepić obcej pani w parkowej alejce. 😊
OdpowiedzUsuńTo wszystko prawda.
UsuńDziękuję Ci za zrozumienie!
Jedyne miejsce w Polsce - którego brak odczuwam boleśnie. Ale "to se ne wrati"..... jak mówią bracia Czesi. Podejrzewam, że gdybym spisywała czas, w którym byłam licealistką to wyszłoby, że znacznie częściej bywałam wtedy w Łazienkach niż w szkole. Ale to skaza rodzinna, bo w czasach gdy mój osobisty ojciec był w liceum to też częściej trafiał do Łazienek niż do szkoły.A poza tym "Żmichowska" była stanowczo za blisko Łazienek i czasem mi się jakoś w niewłaściwe wejście trafiało.
OdpowiedzUsuńCieszę się Aniu że masz piękne wspomnienia związane Łazienkami Królewskim...:-)
UsuńAleż super niespodzianka! Gratuluję Ci tego wyróżnienia!
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję :-)
UsuńSuper! A zdjęcia piękne :)
OdpowiedzUsuńŁazienki są fotogeniczne :-)
UsuńTo z pewnościa bardzo miłe wyróżnienie! Piękne zdjęcia tych drzew.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bogusiu w rzeczywistości Łazienki są jeszcze piękniejsze :-)
UsuńTo teraz prosimy o relacje z wydarzeń w Łazienkach
OdpowiedzUsuńEla
Postaram się Elu :-)
Usuńja wrócę do wybaczania, bo nie zdążyłam.
OdpowiedzUsuńWybaczyć mogę, gdy zrozumiem dlaczego? ale nie zapomnę nigdy i nigdy nie będzie już tak samo a najpewniej więzi się poluzują i zginą...
To bardzo podobnie do mnie...
UsuńGratuluję! A spacer po alejkach bardzo sympatyczny.
OdpowiedzUsuńI wiewiórki biegają dookoła...:-)
UsuńNigdy tam nie byłam, ale w przyszłym roku planujemy wycieczkę do Warszawy, więc kto wie. :)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, mój kolega ze studiów jest pracownikiem naukowym w tamtejszym muzeum, w każdym razie był w zeszłym roku (ale sądzę, że to się nie zmieniło).
Pozdrowienia!
Koniecznie odwiedźcie Łazienki. Z pewnością nie pożałujecie :-)
UsuńWow, to jesteś teraz VIPem /Vipką :-)
OdpowiedzUsuńGratulacje!
I chodzę z zadartym nosem!!! :-))
UsuńNa pewno nie, to nie TY!
UsuńPodobno wszystkiego trzeba spróbować :-))
UsuńNo i fajnie, masz papier potwierdzający Twe uwielbienie dla Łazienek. :)
OdpowiedzUsuńZgadza się :-)
UsuńAle fajnie Pani Stokrotko!
OdpowiedzUsuńKasia
Pewnie ze fajnie Kasiu :-)
UsuńGratuluję Złotej Karty i życzę wielu kolejnych zachwytów, spacerów i pięknych spotkań w tym wyjątkowym miejscu! 🌿🍂
OdpowiedzUsuńSerdecznie Ci dziękuję :-)
UsuńŁazienki są przepiękne—wiem to ze zdjęć. Niestety, nie pamiętam, kiedy w ogóle w nich byłem—pewnie na początku lat 70. XX wieku.
OdpowiedzUsuńJack.... Łazienki są coraz piękniejsze :-)
UsuńGdybym chodziła, też zapisałabym się do tego stowarzyszenia, bo Łazienki wspominam bardzo przyjemnie z czasów studenckich. Gratuluję i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci Iwonko.
UsuńPozdrawiam
Wspaniała historia! Nie wiedziałam, że jest takie stowarzyszenie, to świetna idea. Przypuszczam, że teraz będziesz tam bywać jeszcze częściej? To piękne miejsce, gdybym miała blisko, też spędzałabym w Łazienkach dużo czasu :).
OdpowiedzUsuńWitam Cię serdecznie na moim blogu.
UsuńOd wielu już lat przychodzę do Łazienek conajmniej raz w tygodniu.
Właśnie takie małe przyjemności radują serducho w tej szarej rzeczywistości.... niezależnie od pory roku i wieku w środeczku robi sie cieplutenko i człowiek uśmiecha się sam do siebie...
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia... jak zwykle🍂🍂🍂
Dziękuję Ci bardzo Alinko :-)
Usuń