Ostatnio w kraju nad Wisłą często występują burze z piorunami. Postanowiłam poszukać trochę informacji na ich temat.
I znalazłam takie:
1. 0,0001 sekundy trwa błysk pioruna.
2. 5 razy wyższa niż temperatura powierzchni Słońca jest temperatura powietrza otaczającego błyskawicę.
3. 7 razy w ciągu swojego życia został trafiony piorunem Amerykanin Roy Cleveland Sullivan. Przeżył i trafił do Księgi Rekordów Guinnessa.
4. 20 % osób po porażeniu piorunem umiera.
5. 24 kilometry to maksymalna odległość, z jakiej możemy usłyszeć grzmoty towarzyszące błyskawicom.
6. 25 razy w ciągu roku pioruny uderzają w nowojorski Empire State Building.
7. 80% porażeń zdarza się mężczyznom.
8. 100 uderzeń pioruna w każdej sekundzie odnotowuje się na całej kuli ziemskiej.
9. 140 kWh wynosi całkowita energia podczas uderzenia pioruna. To odpowiada energii powstałej przy wybuchu 122 kg trotylu.
10. 150 cm średnicy miał największy zaobserwowany piorun kulisty.
11. 1000 razy silniejsze od tych na Ziemi są wyładowania elektryczne podczas burz na Saturnie.
12. 2000 osób rocznie ginie na całym świecie od uderzeń piorunów.
Boicie się burzy z piorunami? Bo ja się boję, szczególnie jak jestem w małym drewnianym domku na działce.
________________________________________
A na koniec pokażę Wam zachód słońca na Tahiti...czyli w Polinezji Francuskiej...


Stokrotko - w dzieciństwie bardzo się bałem, potem mi przeszło. Teraz się burz wprawdzie nie obawiam tj. błysków, grzmotu , itd., ale skutków, jakie wyrządzają. Zapraszam do mnie, wróciłem do blogowania :-) .
OdpowiedzUsuńOczywiście że Cię odwiedzę Jardianie.
UsuńTo Ty jestes na działce czy w Polinezji Francuskiej??? :-))
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Myślami jestem w Polinezji Francuskiej..:-)
UsuńNie boję się burzy, ale gdybym mieszkała na działce, też
OdpowiedzUsuńbym się bała.
Pozdrawiam serdecznie :)
No właśnie Hanno :-)
UsuńJa jestem chyba jak Lady Makbet albo sam Szekspir. Od dziecka kocham burze i pioruny. Pamiętam, jak jeszcze nie chodziłam do szkoły, a już w czasie burzy stałam z nosem przyklejonym do szyby i czekałam na kolejne błyskawice. Zachwycały mnie. Zachwycają zresztą do dzisiaj.
OdpowiedzUsuńNiesamowita z Ciebie Dziewczyna...
UsuńNie nazwałbym tego co czuję wobec burzy lękiem, czy strachem. To raczej jest respekt. Trochę jak z niedźwiedziem, po prostu nie wchodzę mu w drogę.
OdpowiedzUsuńPięknie to uzasadniłeś Wolandzie :-)
UsuńTrochę się boje, ale nigdy nie panikuje. Staram się zachować wszelkie środki ostrożności i powoli schodzę do doliny. Raz przeżyłam burze w Tatrach i to taka fest. Na szczęście szybko się udało zjechać kolejka z Kasprowego do Kuźnic.
OdpowiedzUsuńKasiu - burza w Tatrach to coś niesamowitego. Na samą myśl o niej można ze strachu umrzeć...
UsuńNie lubię burz, szczególnie od czasu gdy kiedys wracając z pracy w czasie ulewy i burzy z otwartą parasolką.... znalazłam się nagle w środku błyskawicy . Piorun uderzył w czubek parasolki. Ogłuszona hukiem i tym niespodziewanym wokół mnie błyskiem odrzuciłam parasolkę daleko od siebie..... potem bałam się ją podnieść i w ulewie z gołą głową wracałam do domu trzymając się z dala od drzew.
OdpowiedzUsuńPiorun uderzyl też kiedyś w nasz dom.... na szczęście pioruchron osłabił jego siłę. Ale lodówkę trzeba było naprawiać i chyba tablicę rozdzielczą. .
Donko - to miałaś niesamowicie groźne spotkania z burzami i piorunami. Współczuję...
UsuńPS. Bardzo piękne obydwa zdjęcia.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję.
UsuńStokrotko ja jestem dziewczyną ze wsi. I chociaż mieszkam w mieście to tak jak wszyscy na wsi okropnie boję się burzy z piorunami.
OdpowiedzUsuńEla
A ja -tak jak napisałam boję się burzy tylko w domeczku działkowym,,,
UsuńA ja bardzo lubię burzę i wcale się jej nie boję.
OdpowiedzUsuńTeż Mareczek
To jest Pan odważny :-)
UsuńJa się nie boję dopóki nie biją tuż nad moją głową. ;) jest takie miejsce na świecie, gdzie pioruny biją prawie cały czas, wiesz? Nad rzeką Catatumbo w Wenezueli burze są 300 dni w roku.
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam o tym. Dzięki...
UsuńŚwietna porcja ciekawostek. Temperatura wyższa niż na Słońcu zawsze robi na mnie ogromne wrażenie. Burze to wspaniała demonstracja potęgi natury. Nie boję się, ale mam dla nich wielki szacunek i pokorę.
OdpowiedzUsuńTo prawda że to demonstracja potęgi natury...
UsuńDziś dopiero zobaczyłam nowy post!
OdpowiedzUsuńOd pioruna mama mojej koleżanki straciła niemal ucho!
Boję sie bardzo burzy gdy jest blisko!
Asiu... jakieś opóźnienie było w informowaniu...
UsuńNie lubię deszczu więc także burzy, grzmotów piorunów i błyskawic. Domek na działce mojej siostry był murowany, a ja i tak bałam się tam nocować w czasie burzy. Wstawiłaś nowy post, więc już uporałaś się "z sufitem". Czytałam Twój komentarz u Jotki, w którym stwierdziłaś, że Wyspiański jest 4 wieszczem. Swego czasu spierałam się o to z Antonim Relskim(On myślał tak jak Ty, ja obstawałam przy Norwidzie). A propos A.Relskiego, to zamieściłam u siebie post o Nim. Jest długi, ale mimo tego zapraszam do lektury. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Iwonko. Oczywiście że Cię odwiedzę.
UsuńSerdecznosci
OdpowiedzUsuńDwano temu miałem bliskie spotkanie..."grom z jasnego nieba".
Siostra miała bliskie spotkanie z piorunem kulistym.
Piękna...
W ciągu jednego dnia błyskawice mogą wytworzyć ponad 10 000 ton azotanów.Azotany rozpuszczają się w kroplach deszczu i wraz z deszczem opadają na ziemię,skąd są wchłaniane przez rośliny(drzewa)i trafiają do łańcucha pokarmowego.
...i Bestia.
Uderzenia piorunów powodują śmierć 320 milionów drzew rocznie.
Dodajmy do tego śmierć drzew spowodowene bezpośrednio przez pożary wywołane piorunami.
Jedno uderzenie pioruna może zabić 4 drzewa.
Pioruny odpowiadają za aż 6,3 % obumierania dużych drzew-najczęściej dębów.
"każdy piorun,każda chmura,
to jest moja dyktatura"
youtube.com/watch?v=qE_ycjwxe_A
*******
Jak zwykle Henryku jesteś niezastąpiony w komentowaniu :-)
UsuńTakiego zjawiska po prostu należy się bać! A swoją drogą 80 % mężczyzn? Myślałam, że piorun pioruna...
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej pod tym względem kobiety mogą bać się mniej :-)
UsuńPonieważ często biwakujemy na różnych dzikich terenach lub wyspach, do których dopływamy na kanu, kilkakrotnie przeżyliśmy straszne burze, podczas których właściwie nie było żadnej przerwy pomiędzy błyskawicą i grzmotem. To było naprawdę piekło, byliśmy w namiocie i nie mieliśmy się gdzie schować.
OdpowiedzUsuńDziesięć lat temu, biwakując też w podobnym miejscu, usłyszeliśmy bardzo donośny grzmot. Na drugi dzień okazało się, że piorun uderzył niedaleko nas w sosnę, ok. 15 metrów od namiotu, w którym biwakowała cała rodzina. Dookoła były kawałki tejże sosny i jeden z nich do tej pory mam w domu, wygląda bardzo oryginalnie. Ta rodzina mówiła, że po tym uderzeniu roznosił się bardzo mocny zapach żywicy.
Kiedyś rozbiliśmy się na przepięknym miejscu, oddalonym ok. 30 minut wiosłowania od parkingu. Tego dnia dopłynęliśmy do parkingu i samochodem pojechaliśmy na dłużej, planując wczesnym wieczorem wrócić. Niestety, przed dłuższy czas niemiłosiernie lało, rozpętała się burza i nawet postanowiliśmy przeczekać ją po drodze, bo trudno było jechać. W rezultacie do parkingu dojechaliśmy w ciemnościach dobrze po godzinie 22:00 i zaczęliśmy wiosłować (nota bene, nie mamy problemu z pływaniem w nocy i często robimy to nawet po północy). Niebo było czyste i bezchmurne, ale burza nadal szalała, jednakże bardzo daleko od nas—nie było słychać grzmotów, ale daleko praktycznie non-stop widzieliśmy pioruny—do tej pory pamiętam do cudownie zjawisko!
I jeszcze jedna ciekawostka—jakimś cudem moje towarzyszka podróży obawiała się, że z powodu tego deszczu na naszym miejscu biwakowym niedźwiedź mógł schować się od deszczu pod naszą plandeką lub… nawet w namiocie! Faktycznie, to miejsce było „słynne” jeżeli chodzi o wizyty niedźwiadka, ale jakoś nie podzielałem jej obaw. W każdym razie zanim wysiedliśmy na ląd, za pomocą mojej co-dopiero zakupionej latarki o mocy 1000 lumenów dokładnie sprawdziłem okolice plandeki i namiotu i żadnego stworzenia, ani czworonożnego, ani dwunożnego, nie zobaczyłem.
Niesamowite masz wspomnienia Jack. I takie trochę mrożące krew w żyłach
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie.
Witaj Stokrotko
OdpowiedzUsuńJak zawsze garść ciekawych informacji.
Burz się boję, ale z drugiej strony mnie fascynują, przyciągają, aby na nie popatrzeć.
Pozdrawiam serdecznie po letniej burzy
Ismeno ... jak to dobrze że.jestes u mnie na blogu :-)
UsuńKiedyś jako dziecko bałam się burzy (i większości głośnych dźwięków), a teraz wręcz przeciwnie - uwielbiam jej słuchać i nawet spoglądam przez okno :) Bardzo ciekawe informacje nam tu przedstawiłaś!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
A Ty jesteś bardzo odważna :-)
UsuńOsobiście mam tu swego rodzaju rozrywkę z prognozami pogody, bo z racji wielkości miasta owe prognozy są sporządzane dla poszczególnych dzielnic i chyba dzięki temu sprawdzają się w 95%. Mieszkam w I dzielnicy, czyli Charlottenburg-Wilmersdorf, która jest naprawdę rozległa i ostatnio już kilka razy obiecywano nam w prognozie "burzę z piorunami", ale chyba ta burza zawsze wyprztykała się z energii nim doszła do mnie. Ale dwa dni temu wreszcie i u mnie była burza- czyli raz jeden się zabłysnęło i po chwili cichutko, nieśmiało, teoretycznie zagrzmiało bo brzmiało to tak jakby komuś spadła ze stołu jakaś niezbyt ciężka książka. I było po burzy. Bardziej się sprawdzają prognozy dotyczące opadu deszczu - te przestrzegają tego co meteo przewidziało.
OdpowiedzUsuńPewnie pamiętasz Aniu że i w Polsce prognozy pogody z reguły się nie sprawdzają :-)
UsuńTu to chyba każda dzielnica ma własną stację meteo , bo gdy sprawdzam na smartfonie prognozę to muszę kazać im szukać moją lokalizację i czasem to nawet chwilę trwa i wtedy u mnie na ekraniku jest info, że szukają tej mojej lokalizacji i zawsze się zastanawiam...czy znajdą.
UsuńI pewnie znajdują ...
Usuń