środa, 9 września 2026

Dlaczego szukamy własnych przodków?

No właśnie - dlaczego? Żeby się dowartościować? Bo może okaże się że nasz prapraprapradziadek czy prapraprababcia byli wybitnymi ludźmi, prawdziwymi patriotami, mieli talenty i byli bogaci? A może nasi przodkowie byli znanymi magnatami? Może mieszkali w pałacach i mieli dużo służby? A może walczyli o wolność Polski?

A jeśli okaże się że pochodzimy z najgorszej biedoty, od chłopów pańszczyźnianych co to ani czytać ani pisać nie umieli? Albo - co najgorsze .... wśród naszych przodków byli zdrajcy, przestępcy czy mordercy?

Mądrzy ludzie twierdzą, że poszukiwanie przodków uczy historii na nowo splatając nasze losy z wydarzeniami minionych epok.

Ale czy takie poszukiwania pozwalają odpowiedzieć na pytania: "Kim jesteśmy i skąd pochodzimy?"

Podobno coraz więcej ludzi rozpoczyna taką genealogiczną podróż.

Mój stryjeczny brat z Rzeszowa całkiem niedawno przysłał mi przez internet dokument, który wynalazł w archiwum miasta. Wynika z niego, że rodzony brat naszego dziadka był nauczycielem i kierownikiem szkoły podstawowej w jakiejś niewielkiej miejscowości. Ale czy to znaczy, że córka jego brata /moja Mama/ odziedziczyła po nim tę skłonność do nauczania?

I jeszcze jedno.

Czy jak ktoś nie znajdzie swoich przodków to to znaczy że naprawdę pochodzi z chłopów pańszyźnianych?

A jeśli faktycznie pochodzi to czy się do tego przyzna?

Takie głupoty chodzą mi po głowie i nic na to nie poradzę.

W każdym razie ja nie szukam swoich dalekich przodków. Wystarczy mi to że wiem kim byli moi dziadkowie z obydwóch stron.

A jak jest z Wami?

Oczywiście nikogo nie zmuszam do zwierzeń...

I jeszcze taki widoczek bez związku z tekstem:


Wiecie gdzie stoi taki domek z ogródkiem....W jakim miasteczku?

62 komentarze:

  1. Stokrotko - z racji bycia historykiem genealogia towarzyszy mi od dziecka. Mam konto na MyHeritage, ale tam dodatkowe odkrycia, im dalej w głąb drzewa - są płatne abonamentem z euro. Korzystam z bezpłatnej wersji. Ze strony Mamy - od strony z kolei jej Św. P Ojca, a mojego Dziadka - mam wywiedzione drzewo z jednym nazwiskiem aż do czasów sprzed rozbiorów. Chłopi. Ale interesować zacząłem się historią i genealogią pod wpływem Św. P. Mamy mojej Mamy - rodzina partyzancka, jedna siostra Babci była więźniarką w Dachau - przeżyła, druga przeszła przez Oświęcim. Św. P. Brat Babci ze strony Mamy współorganizował partyzantkę już w 1939 roku. Ale , gdy mówię, że mam jakieś ciekawe odkrycie w drzewie, to rodzina mówi: "a po co to komu". Niemniej ciekawość , i to ogromna jest. Nie liczę na szlachtę, magnaterię itd. Liczę na zwykłych ludzi. Pozdrawiam serdecznie po zabieganym poranku .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jardianie... masz niezwykle bogate drzewo genealogiczne...:-)

      Usuń
  2. Już od dawna szukam u siebie błękitnej krwi ale ona ciągle taka robotniczo-czerwona :-))
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  3. A miasteczko to Miasteczko :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Domek z Miasteczka oczywiście!
    Nie szukam, dziadkowie i pradziadkowie ze strony mamy pochodzili ze wsi, dziadkowie ze strony ojca z miasta, byli robotnikami, tyle wiem i tyle mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilka lat zajmowałam się genealogią. Teraz zwolniłam. Myślę sobie, że jak dla mnie było warto szukać, trafiłam na wiele interesujących historii rodzinnych, czasem tajemniczych i nieco mrocznych. Wychodzę jednak z założenia - to moi przdkowie, tacy byli a nie inni. Takie a nie inne mieli życie, a ja jestem ich potomkinią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie szukam swoich przodków. Jestem Stokrotko z chłopów i z ich ciężkiej pracy.
    Pozdrawiam
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli wierzyć XVI wiecznemu historykowi Marcinowi Bielskiemu,to dawno,dawno temu,mój przodek powiódł Wandalów do Afryki:)
    https://pl.wykipedia.org/wiki/Marcin_Bielski

    Dobry kułak
    Stara mądrość uczy: nie wierz bogaczowi!
    Jedną dłoń ci poda-a do drugiej złowi!

    Po II wojnie światowej moi przodkowie zostali rozkułaczeni i żyjemy dzisiaj,jako lumpenproletariat uczciwy.Czerwonych dokumentów nie miał nikt z przodków.
    W mojej miejscowości mieściła się jednostka wojskowa w której służyli synowie kułaków.Pracowali w tutejszej kopalni węgla.

    Telefon
    Z sercem rozbitym i chorym
    z myślami o tamtej stronie
    siedziałem sobie wieczorem
    przy telefonie-

    I myślę sobie:zadzwonię-
    do kogoś po tamtej stronie,
    gdy dyżur mam przy telefonie
    wieczorem-

    I nagle myślę:na Boga-
    nie mam właściwie do kogo.
    W roku trzydziestym dziewiątym
    poszedłem inną drogą.

    Rozeszły się nasze drogi
    przyjaźni w toni
    i teraz ,no proszę- nie mam
    nawet do kogo zadzwonić.

    A wieczór jesienny za szybą
    a wieczór jesienny gra drogą
    i myślę:chciałbym zadzwonić
    ale nie mam do kogo.

    Biorę słuchawkę do ręki
    żałośnie chybocze się linka
    nakręcam numer znajomy...
    odzywa się...zegarynka.

    I rzekłaś mi po raz ostatni,
    że to jest szósta godzina.
    Pamiętasz mnie zegarynko?
    Dziesiąta pięćdziesiąt trzy./fragment/
    Władysław Szlengl(IPN)

    Jak daleko można się cofnąć?
    Każdy zasługuje na to,by o nim pamiętać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej Ci dziękuję Henryku za każde słowo komentarza.

      Usuń
    2. 13.09.2026 Międzynarodowy Dzień Jaskiń i Krasu
      Nasi przodkowie z jaskiń wyszli.
      Czy do jaskiń wrócimy? :))
      https://youtube.com/watch?v=u3CE6hzDE0A
      Pozdrawiam z kopalni srebra(Silberloch)w G.Sowich:))

      Usuń
    3. Henryku myślę sobie , że niektórzy nadal są w jaskiniach :-))

      Usuń
  8. Genealogia niezbyt mnie interesuje co innego anegdoty na temat przodków.
    Na szczęści kilku moich stryjów - braci i kuzynów ojca - spisało sporo rodzinnych wspomnień i zaglądam tam z przyjemnością.
    Oto jedno z nich ==> https://ewamaria.blog/2025/05/15/w-carskim-gimnazjum/

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam ciągot do grzebania w przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  10. I tak wszyscy jesteśmy z chłopów.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
  11. Wcześniej inni pogrzebali i ja chyba już nie muszę bo jednak mam zupełnie inne zainteresowania. Chatynka w ukochanym przez Ciebie Miasteczku, prześliczna! JR

    OdpowiedzUsuń
  12. Domek o jakim marzę a jeszcze w Kazimierzu!! Zaintersowanie moimi przodkami przyszło u mnie z wiekiem, ale bez przesady, niedawno przez facebook napisał do mnie ktos, że w Czarnej w Bieszczadach znajduje się sztandar Strażaków z Nowergo Dworu, rejon sokalski, blisko Lwowa, gdzie fundatorem tegoż sztandaru, byl między innymi mój dziadek, dyrektor szkoły tamże...miło jednak,że tacy przodkowie byli...jak mnie odnalazł ów pan? nie wiem
    STOKROTKO...mam problemy z bloggerem, nie aktualizuje mi sie lista czytelnicza, nie wiem czy to tylko moj problem, więc nie widzę Twoich nowych wpisów, pewnie moje też nie są widoczne. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się nie aktualizuje, pozdrawiam .

      Usuń
    2. Dziękuję Jardianie, myślałam że coś zrobiłam w ustawieniach, starałam się szukać pomocy ale nic nie wskóralam.. Wygląda na to, że to problem bloggera ☹️

      Usuń
    3. Grażynko czasami dowiadujemy się zaskakujących rzeczy o naszych przodkach...

      Usuń
    4. Jardianie ... nie wiem dlaczego tak jest...

      Usuń
    5. Grażynko pojęcia nie mam co z tym zrobić...

      Usuń
  13. Historia rodzinna ?...Nigdy nie była moją pasją. To co poznane czy zostawiło ślad bezpośredni ma swoje znaczenie w takim samym stopniu jak relacje z innymi. Rozpatrując pod względem zdrowia i genetyki - owszem , bardziej by mnie ciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historie rodzinne nie zawsze są prawdziwe...

      Usuń
    2. No właśnie- historie potwierdzone jakąś dokumentacją dają pewien obraz, a przekazy ustne wymagają weryfikacji z kilku źródeł, bo są często zabarwione subiektywizmem. Fotografia- zatrzymuje tylko chwilę...

      Usuń
    3. To właśnie miałam na myśli...

      Usuń
  14. W ogóle mnie to nie interesuje, wolę się skupić na tym co tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
  15. Każda historia jest wartościowa, również ta zwyczajna, pełna codziennej pracy, trosk i małych radości. To właśnie z takich ludzi jesteśmy. ❤️

    I chyba najważniejsze jest nie to, kim byli nasi przodkowie, ale co my z ich historią zrobimy i co zachowamy dla kolejnych pokoleń. A czasem jeden stary dokument potrafi otworzyć drzwi do całej opowieści. Piękny temat do refleksji. 🌿

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś... bo tak właśnie jest...

      Usuń
  16. Niestety, moja wiedza o przodkach nie sięga zbyt daleko. Trudna sprawa, a na wyszukiwaniu genealogicznym się nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z pewnością wiesz dużo o swoich dziadkach :-)

      Usuń
  17. Do dokumentowania potrzebna jest pasja, ja takiej nie mam. Po za tym jest prawie pewne że wybitnych przodków, a tym bardziej bogatych nie znajdę, chociaż ciekawych ludzi zapewne tak.
    Ludzie dokumentują swoich antenatów z różnych przyczyn, zaś rodzinne środki materialne, mogą ułatwić nam życie. Jednakoż ze swoim życiem musimy uporać się sami, żadni przodkowie nas w tym nie wyręczą. A jeśli nam coś skapło od tych co przed nami to może być to dla nas także i obciążeniem, to zależy jak ktoś podchodzi do życia.
    To takie luźne przemyślenia Stokrotko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario przemyślenia są luźne ale bardzo trafne.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
    2. Na każdym nagrobku najważniejsza jest najmniejsza rzecz-MYŚLNIK między dwiema datami,który zawiera w sobie całe życie.Wykorzystajmy ten myślnik jak najlepiej.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Tę katorżnicza pracę odwala za całą rodzinę moja ciocia. Ryje w archiwach, parafiach i innych miejscach jak buldożer. Doprowadziła drzewo na razie do XVII wieku. Dowiedziałam się o moich przodkach i moim nazwisku rodowym (do którego wróciłam po rozwodzie) zadziwiających rzeczy. Podobają mi się!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja szukałam, ale utknęłam w pewnym momencie, a że kosztowało mnie to kupę zdrowia (i nie tylko), to odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo - jak widzisz niczego nie trzeba robić za wszelką cenę ...

      Usuń
  20. Niestety moja wiedza o przodkach nie sięga zbyt głęboko. Tata – legionista podobno pochodził z jakiejś małej mieściny. Przodkowie babci ze strony Mamy byli niemieckimi osadnikami z XVII w. I chyba oni zostawili nam wędrujący z pokolenia na pokolenie charakterystyczny nos z niewielkim garbem. W czasie okupacji w Warszawie uliczni szmalcownicy brali moją mamę i ciocię - posiadaczki takiego właśnie nosa za żydówki i straszyli je policją.
    A w ogóle myślę sobie, że oprócz odtwarzania drzewa genealogicznego równie ciekawe jest dziedziedziczenie charakterologiczne. Często przekazując sobie w rodzinie różne cechy osobowości i talenty zadajemy sobie pytanie - po kim on, ona to ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donko jeśli chodzi o dziedziczenie to całkowicie się z Tobą zgadzam...
      Serdeczności...

      Usuń
  21. Temat, który poruszyłaś ostatnio bardzo intensywnie wałkowany jest w mojej rodzinie. A to za sprawą Pana z IPNu, który pisze książkę o naszych terenach i chce napisać o moich przodkach. Mam trochę materiałów i zdjęć, które mu udostępniłam, ale i sporo się od niego dowiedziałam, np tego, że mojemu pradziadkowi, który ze swoim bratem brał udział w powstaniu styczniowym, za karę został odebrany majątek. Dostarczył mi nawet ,,papiery,, w których dokładnie było opisane, co wchodziło w skład tego majątku- budynki, ziemia, a nawet zwierzęta. Później jako zadośćuczynienie za zabrany majątek, dostali majątek na Wołyniu (mój dziadek był tam nauczycielem), z którego, po latach musieli uciekać, przed rzezią, ostrzeżeni przez dobrych ludzi. Mój tata tam się jeszcze urodził. To rodzina ze strony dziadka, a ze strony babci- pradziadek był rządcą u hrabiego Zamojskiego w Adampolu, a prababcia była tam akuszerką. Do tej pory stoi jeszcze dom w którym mieszkali na terenie posiadłości. Przyznam szczerze, że wielu rzeczy nie wiem i mam straszny żal do siebie, że jako młoda dziewczyna nie słuchałam opowieści babci. Dopiero teraz je doceniam :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie ciekawe jest to co napisałaś...
      A jeśli chodzi o ten żal że nie słuchało się opowieści babć czy dziadków to dotyczy on wielu osób...
      Bardzo Ci dziękuję za komentarz.

      Usuń
  22. Pani Stokrotko moja babcia ciągle opowiada o swoich rodzicach i dziadkach... aż mi się to już znudziło
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu zapamiętaj to co opowiada Twoja Babcia... proszę Cię...

      Usuń
  23. Także nie szukam przodków, nie mam takiej potrzeby. A zdjęcie pewnie pochodzi z domku Twojej babci:)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja osobiście nie szukałam przodków, było to nieco skomplikowane, bo np. rodzina moja ze strony ojca to część jej pochodziła z poznańskiego a część to ze Lwowa i poszukiwania prowadziła moja córka i córka mojego ciotecznego brata. Nazbierały mnóstwo dokumentów, obie są teraz w wieku 50 lat, a opracowanych wyników tych poszukiwań do dziś chyba żadna z nich nie zebrała w całość.

    OdpowiedzUsuń

Dzisiaj będzie o przebaczaniu...

 Najpierw drzewo z Łazienek Królewskich /foto z dnia 25 września br/ W październikowym numerze miesięcznika "Zwierciadło" przeczyt...