wtorek, 10 lutego 2026

W tak zwanym międzyczasie...


Po powrocie z 9-odniowej, 3-pokoleniowej wyprawy do Hiszpanii środkowej i południowo-wschodniej "zastałam" w domu mnóstwo nieprzeczytanej lektury - a więc przeróżnych gazet, tygodników i miesięczników.

Postanowiłam więc /zanim zacznę bardziej wspominać piękne hiszpańskie miasta i widoki/- poczytać i napisać Wam o sprawach aktualnych - takich stąd... czyli z zasypanej śniegiem Polski.

Więc dzisiaj będzie o zwierzętach zimą. Tych, których środowiskiem jest las. Tekst piszę na podstawie przeróżnych lokalnych pisemek z Serca Polski, czyli z Mazowsza.

Zaśnieżony las sprawia wrażenie jakby życie w nim zamarło. Ale to nie jest prawda. Wystarczy odpowiednio się ubrać i pójść do niego i go posłuchać. Zimą las nadal żyje. 


Można to poznać po śladach na śniegu. Widać ślady saren, jeleni, dzików, lisów, zajęcy i wiewiórek. Najłatwiej na nie trafić wczesnym rankiem lub o zmierzchu, gdy zwierzęta wychodzą na żer. Bo w ciągu dnia zwykle ukrywają się w krzewach lub w zagłębieniach terenu, gdzie są mniej narażone na mróz i wiatr.

Z kolei w pobliżu domów, parków i ogrodów można zaobserwować ptaki: sikorki, wróble, kosy, dzięcioły, sójki... Blisko domów podchodzą też zimą lisy...

Całkiem niedawno, bo w ubiegłą niedzielę odwiedziłam naszą podwarszawską działkę. I tam zobaczyłam wiele śladów. Wydawałoby się, że na terenie ogrodzonym siatką śnieg powinien być niewzruszenie gładki, ale były na nim przeróżne ślady - i to nie tylko ptasich nóżek... Niestety, nie pomyślałam żeby je sfotografować, poza tym i tak by mi się to nie udało, bo miałam w telefonie komórkowym tysiące zdjęć z Hiszpanii...więc bałam się aby ich nie stracić...

Małżeństwo, które mieszka na działce cały rok powiedziało mi, że regularnie odwiedza ten teren lis... Może to ten sam, którego - gdy był jeszcze mały sfotografowałam ubiegłej wiosny w lesie znajdującym się na ogrodzonym terenie naszego RODOS?


Jesienią wiele ssaków gromadzi zapasy tłuszczu, który stanowi rezerwę energetyczną na czas chłodów. Zwierzęta zmieniają także sierść - letnia zostaje zastąpiona grubszą i gęstszą zimową okrywą, często jaśniejszą, co dodatkowo pomaga w maskowaniu na śniegu.

O tym, że niektóre zwierzęta jak niedźwiedzie czy borsuki zapadają w sen zimowy lub półsen, ograniczając aktywność i zużycie energii wiedzą już małe dzieci. Także o tym, że wiewiórki robią zapasy nasion, orzechów i szyszek zakopując je w przeróżnych miejscach też wiadomo. Zastanawiam się tylko jak one je potem znajdują?

Wiele ptaków migruje do cieplejszych krajów, a te, które zostają, muszą nauczyć się radzić z mrozem i mniejszą ilością jedzenia.

Te ptaki żywią się nasionami, owocami pozostającymi na drzewach a także owadami ukrytymi pod korą drzew.

Sarny i jelenie żywią się pędami drzew, korą, suchymi trawami oraz resztkami roślin wystającymi spod śniegu. 

Dziki rozgrzebują śnieg i ziemię w poszukiwaniu żołędzi, korzeni, bulw a także małych ssaków.

Lisy i kuny polują na drobne gryzonie, które są aktywne zimą. Z pewnością spotkaliście na leśnej ścieżce smutne ślady takich polowań.

Aby przeżyć ciężką, mroźną zimę zwierzęta zmniejszają swoją aktywność, poruszają się wolniej i rzadziej, trzymają się w grupach. Spowolnia się ich metabolizm a dzięki nagromadzonemu wcześniej tłuszczowi mają lepszą izolację cieplną. Ptaki stroszą pióra, tworząc warstwę izolującą od zimna, a noc spędzają w dziuplach, gęstych krzewach lub pod daszkami przeróżnych domków i komórek.

Nie należy dokarmiać zwierząt na własną rękę, ponieważ może to przynieść więcej szkody niż pożytku.

Robią to leśnicy zaopatrując paśniki i karmniki w siano, buraki, marchew i ziarno.

Znawcy twierdzą, że najlepszą pomocą jaka możemy zaoferować zimą dzikim zwierzętom jest szacunek, spokój i pozostawienie im przestrzeni do życia zgodnie z naturalnym rytmem przyrody.

                                  

46 komentarzy:

  1. Z hiszpańskiego światła wprost w mazowiecką biel - i nagle okazuje się, że zimowy las wcale nie milknie, tylko mówi szeptem. Śnieg działa tu jak papier fotograficzny: zapisuje tropy saren, jeleni, dzików i lisów, a ptasie ślady układają się w drobne linijki na marginesach. Ten „pozornie gładki” teren działki to najlepszy dowód, że życie chodzi własnymi ścieżkami, niezależnie od siatki i płotów. A lis w tej opowieści ma rolę niemal literacką - pojawia się jak cień, zostawia znak obecności i znika, jakby pilnował, by człowiek pamiętał, że jest tu tylko gościem. Dobrze wybrzmiewa też puenta o nie-dokarmianiu na własną rękę: zimą najbezpieczniejszą pomocą bywa spokój, dystans i szacunek dla rytmu przyrody. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ pięknie skomentowałaś mój tekst.
      Najserdeczniej Ci dziękuję :-)

      Usuń
  2. Zgadzam się w pełni z Twoim ostatnim zdaniem. Trzeba wszystkiemu dać czas i spokój. Śliczne to zdjęcie liska, tak jak piszesz może to ten sam. Zna miejsce, więc kto wie...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca opowieść Stokrotko. Pamiętam z kolei 2004 rok - lato - opalałem się za siatką dzisiejszej posesji mojej siostry, gdy nagle kury wszczęły raban. Podnoszę głowę a tu ...lis z kurą w pysku przechodzi przez ogrodzenie. Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Jardianie - lisy lubią czasami odwiedzić kurnik ... :-)

      Usuń
  4. Mnie zaskakują zawsze kosy o poranku....Na trawniku pod krzaczkami ...o każdej porze roku..
    Taka zima to spore wyzwanie dla słabeuszy wszelkiego rodzaju/gatunku.
    Z tyłu głowy mam swój lesny wpis o znaczeniu grzybów...Może w końcu przyjdzie na świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - kosy są bezkonkurencyjne - i do mnie przylatują na działkę wiosną, latem lub jesienią...

      Usuń
  5. Ale pięknie napisałaś.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam Dobry Człowieku ze Wspaniałymi Dziewczynami.

      Usuń
  6. czuć, że obserwacje były dokładne i pełne pasji – aż można sobie wyobrazić te wszystkie ślady na śniegu i ruchy zwierząt w porannym świetle. Lubię, że pokazujesz nie tylko ptaki i ssaki, ale też ich strategie przetrwania, zimowe zachowania i sposoby maskowania się – daje to pełny obraz przyrody, która wbrew pozorom wcale nie śpi.

    Fajnie też, że podkreśliłaś znaczenie szacunku dla dzikich zwierząt i przestrzegania zasad, zamiast pochopnego dokarmiania – często ludzie nie zdają sobie sprawy, że mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Po takim tekście aż ma się ochotę wybrać na spacer po lesie i spróbować samemu „czytać ślady” w śniegu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej Ci dziękuję za uznanie dla mojego tekstu.

      Usuń
  7. Na pierwszym zdjęciu gronostaj? Tylko raz widziałam gronostaja an żywo zimą, gdy ma takie białe futerko jak na zdjęciu. Tylko koniec ogona czarny. W lecie to on jest brązowy, a ta biel to zimowy kamuflaż. Małe sprytne zwierzątko - przeciskał się między szczebelkami płotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być też biała łasica z Puszczy Bialowieskiej....

      Usuń
  8. Obserwacje przyrodnicze zawsze są ciekawe, zwłaszcza bliskie spotkania z dzikimi zwierzętami, ale czekam na relacje z Hiszpanii!

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem pracowity ten międzyczas. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządkuję sobie wszystko co tylko można :-))

      Usuń
  10. Przypomniałaś mi, że tęsknię za prawdziwym lasem, a tak konkretnie za Borami Tucholskimi. To co jest w okolicach Berlina to tylko udaje las.Już nawet za Wilgą zatęskniłam, tam jednak były całkiem fajne lasy. A u mnie dziś +2 stopnie, zimno i mokro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - bo prawdziwe lasy są tylko w kraju nad Wisłą...

      Usuń
  11. Bardzo kocham zwierzęta. zimą często myślę o tych dziko żyjących i chce mi się płakać, bo marzną, bo głodują...

    OdpowiedzUsuń
  12. A czasem też można spotkać łosie jak ostatnio Rafał:)

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda! Chyba, że wyjadą nam na spotkanie, gdy wracamy wieczorem z wyjazdu. Żerują przy drodze i trzeba bardzo uważać, by wyjść bez szwanku ze spotkania z nimi:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - wieczorami wychodzą na szosy i drogi...

      Usuń
  14. A mnie zastanawia brak wron i innych krukowatych w mieście. Zawsze, od kiedy pamiętam, przylatywały, kiedy tylko miały nadejść chłody. Nawet prognozę pogody można było w/g nich stawiać :) Pamiętam np. stan wojenny...całe osiedle wron na białym śniegu. Nie powiem, żebym za nimi tęskniła specjalnie. Trudno było je spłoszyć, nie schodziły z drogi, raczej przeciwnie. Niefajne uczucie.
    Co się z nimi stało? Pojęcia nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarabajko - w moim największym polskim mieście są wrony i krukowate, ale głównie w parkach. Tam atakują wiewiórki /np. w Łazienkach Królewskich/ i .... zabierają im orzechy.
      Natomiast nie ma zupełnie wróbelków - przeniosły się na wieś.

      Usuń
  15. To prawda. las niby cichy i wymarły tak naprawdę pełen jest życia. I my dostrzegamy w naszym lesie liczne ślady łapek, nóg i racic na śniegu. A noca rózne zwierzaki podchodzą pod płot naszego ogrodu. Dziki ryją pod debem, któego gałezie zwieszaja sie na zewnatrz.Sarny wygrzebuja spod śniegu jakieś trawki. A myszki i inne gryzonie ryją tunele w śniegu. No i oczywiscie mnóstwo ptaków odwiedza nasze karmniki. Mamy tu codziennie wspaniałe, ptasie kino do podziwiania!:-)
    Pozdrawiam Cie serdecznie, Stokrotko!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo - wiedziałam, że wiesz dużo o zimowym lesie i o jego mieszkańcach. Czekałam na Twój komentarz. I najserdeczniej Ci za niego dziękuję...

      Usuń
    2. Mieszkam tak blisko lasu, że naprawdę mogę tu prowadzic ciekawe obserwacje o kazdej porze roku. Ilekstoć jest tak mrozna i śnieżna zima, jak teraz zastanawiam się jak zwierzęta daja radę przetrwać, gdzie sie chowają. My ludzie mamy skłonności do oceniania ich swoją ludzką miarą. My w lesie w tak zimowy czas mielibyśmy ogromny problem z przetrwaniem. Cywilizacja pozbawiła nas wiedy o życiu w naturze, umiejetnosci dostosowania sie do niej, wytrzymałosci. Jestesmy nadzy i bezbronni. A zwierzęta są mądre, wytrzymałe, odporne i po prostu przystosowane do przeróznych warunków. Nie mozemy sie do nich porównywać. Mozemy tylko dyskretnie je obserwować i podziwiać.
      Pozdrawiam serdecznie, Stokrotko i dziekuje za ciekawy temat posta!:-)*

      Usuń
    3. Ależ to jest następny, wspaniały komentarz!!!
      Z całego serca Ci dziękuję :-)

      Usuń
  16. 3.Lis poluje na sójkę?
    Twój ogródek"zapłonął"swoim urokiem.Piękno Natury broni się samo.
    Kosy(ok.20) obdziobały wszystkie jabłka,których nie oberwałem i znikły.
    Każdego dnia Cynamonek-kot
    sąsiada,dokonuje przeglądu mojego ogródka.Idzie ze spuszczoną głową i udaje,że nie interesują go ptaki.Nie jest u mnie mile widziany przez ptaki.Od kilkunastu lat nie pojawiają się w moich karmnikach dzwońce(ok.40) i czyże(ok30).
    Dawno temu,jadąc motocyklem marki Junak,miałem"bliskie spotkanie"z dzikiem.Od kilkunastu lat mój samochód nie zaliczył"bliskiego spotkania"z jakimkolwiek owadem?

    Zjawisko przedniej szyby!(windshield phenomenon)
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku - myślę że lisowi nie udałoby się upolować sójki, bo ona nigdzie dłużej się nie zatrzymuje. Wpada gdzieś z wizytą i skrzeczy ostrzegając inne ptaki, jeśli gdzieś w pobliżu jest kot albo kuna ..... i leci dalej!!!!

      Usuń
    2. Sójke jastrząb albo sowa zaskoczy w lesie-widziałem tylko piórka.Jastrzębia lub sowę ciężko wypatrzyć w lesie.Siedzi zamaskowany na gałęzi i czeka.Atakuje z zaskoczenia,bezszelestnie.
      Cynamonek był dzisiaj już o 6.00.Mój pies był ateistą,a ten czuje się nadal bogiem,emanuje aurą wyższości i dystansu.Cynamonek sąsiada nie wykazał się jeszcze do końca snobizmem spowodowanym faktem,że w starożytnym Egipcie czczono koty jak bogów.To sprawia,że traktuje mnie jako słabego i błądzącego człowieka.Spogląda na mnie z wyrzutem.
      U mnie 760 m npm. +10*C i słonecznie,magazyn energii wreszcie się naładuje:-)

      Usuń
    3. Ależ Ty jesteś Henryku skarbnicą wiedzy!!!
      To że odwiedzasz mój blog i pozostawiasz tak ciekawe komentarze jest dla mnie wielkim zaszczytem !!!

      Usuń
  17. Nie lubię zimy, ale wybrałabym się z aparatem na sesję zdjęciową do lasu, jak robią to moi znajomi. Piękne kadry, bo rozumiem, że to jakieś starsze Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Margarithes. To niestety, nie są moje zdjęcia, tylko "pożyczone".
      Dziękuję Ci bardzo.

      Usuń
  18. Niedaleko mojego domu jest las. Chodzę do niego często. I tak jak napisałaś Stokrotko - jest tam wiele śladów zwierząt ale też ślady ptasich nóżek i pazurków.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie Elu jak urocze są takie spacery po zimowym lesie.
      Najserdeczniej Cię pozdrawiam.

      Usuń
  19. w mojej okolicy jest sporo różnych zwierzaczków, podchodzą pod dom, zaglądają na podwórze, zostawiają wiele śladów, albo osobiście się pokazują... do domu też czasem zaglądają: myszki, jaszczurki, ptaszki, gacopysy... co prawda ryzykują, bo w domu mieszkają koty patrolujące obiekt i okolice... ale różnie to bywa, nie każde takie spotkanie kończy się tragicznie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze - wyobrażam sobie, że Twoje osobiste koty polują na ptaszki..... Mam rację???

      Usuń
  20. Myśli Pani, że w Lesie Bielańskim też można spotkać zwierzęta i ich ślady? Mieszkam niedaleko. Może powinienem się wybrać.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie znam dobrze Lasku Bielańskiego. Ale z pewnością warto po nim pospacerować...

      Usuń
  21. Uwielbiam oglądać na śniegu te wszystkie kopytka, raciczki i nóżki. :)

    OdpowiedzUsuń

Consuegra ... czyli wiatraki Don Kichota

LA MANCHA to historyczny autonomiczny region Hiszpanii ze stolicą w Toledo słynący jako największy region winiarski świata. Z Madrytu pojech...