Muzeum Papiernictwa w Konstancinie-Jeziornie
W XVIII wieku Jeziorna była niewielką wsią z dwoma młynami wodnymi. Jeden z nich, po przystosowaniu w 1775 r do produkcji masy papierniczej stał się zaczątkiem papierni. Wytwarzano tutaj papier czerpany na potrzeby dworu królewskiego, wydrukowano na nim m.in pierwsze egzemplarze Konstytucji 3 Maja. Papiernia wykupiona przez Bank Polski stała się nowoczesnym zakładem. Powstawał tu papier najwyższej jakości, uzywany m.in. do druku papierów wartościowych. W 1887 r zakład kupiło Akcyjne Towarzystwo Mirkowskiej Fabryki Papieru, łącząc w ten sposób dwie najlepsze papiernie w Królestwie Polskim. Następnie przeniesiono tu z Mirkowa większość maszyn i fachowców. Tak powstała duża fabryka, która po 1945 roku zatrudniała 3 tysiące pracowników. Niestety po zmianie ustroju fabrykę kupił fiński koncern Metsa Tissue i zaczął w niej produkować głównie papier toaletowy. Na szczęście w fabryce nadal działa Muzeum Papiernictwa organizując pokazy czerpania papieru z prelekcją o dziejach papiernictwa i historii zakładu.
Willa "Foksal" w Grodzisku Mazowieckim
14 czerwca 1845 r drogą żelazną warszawsko-wiedeńską ruszył pierwszy pociąg. Ten pierwszy w Królestwie Kongresowym kurs koleją odbył się na trasie Warszawa- Grodzisk Mazowiecki. Pasażerowie wysiadający na stacji końcowej mieli już wtedy do dyspozycji świetnie wyposażony dworzec. Na stacji w Grodzisku można było bezpiecznie poczekać na pociąg, zjeść smaczny obiad i nawet potańczyć. Architekt Teofil Szyller nadał budynkowi kształt nieco przypominający dawną lokomotywę. Nad wydłuzonym korpusem wznosi się smukły cylinder wieży udający parowozowy komin. Obecnie obiekt nazywany willą "Foksal" nie służy już PKP.
Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie
Napis wielkimi literami "Tędy przeszła Warszawa" widać wyraźnie z okien pociągu zbliżającego się do stacji w Pruszkowie. Umieszczono go na ogrodzeniu otaczającym zabudowania dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. Od 6 sierpnia do 10 październka 1944 roku na terenie tych zakładów działał obóz przejściowy dla ludności cywilnej wysiedlonej z Warszawy po upadku Powstania Warszawskiego. Według szacunków przeszło przez ten obóz ok. 650 tysięcy osób. Hale zakładu były niemymi świadkami rozpaczy wygnańcow, ale też wielu radosnych powitań ocalonych cudem z pożogi krewnych i znajomych. Z obozu w Pruszkowie warszawiacy byli kierowani głównie na roboty do Rzeszy, jednak 50 tysięcy ludzi, w tym także powstańców Niemcy wywieźli stąd do obozów koncentracyjnych.
Na terenie dawnych zakładów postawiono pomniki poświęcone bohaterom Powstania Warszawskiego i ofiarom Durchgangslager 121.
Od 2010 roku w kompleksie byłych Warsztatów Kolejowych działa Muzeum Dulag 121.
Tak się składa, że znam wszystkie te miejsca.
A Wy? Pewnie znacie inne miejsca, też bardzo ciekawe i historyczne.



Mam nadzieję Stokrotko, że będzie mi dane zobaczyć te miejsca. Pozdrawiam, dziś z rana pół godziny na zakupach i spacerze, byłem w Stokrotce też ...mam ją za blokiem ;-) .
OdpowiedzUsuńPolecam Ci te miejsca Jardianie...
UsuńNiesamowita jesteś!!!
OdpowiedzUsuńJak tam zdróweńko?
Marek z dziewczynami
Zdróweńko to kiedyś było...:-)
Usuńjestem rodem z Milanówka, więc do Grodziska i Pruszkowa miałem przez płot swego czasu, ale tych miejsc akurat nie znałem... ale teraz już znam, choć trochę, ale jednak...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
aha... w kultowym serialu "Zmiennicy", jednym z ostatnich odcinków jest scena dziejąca się w konstancińskiej papierni, pokazane są czeluście młyna do mielenia makulatury...
UsuńTak czy inaczej... swój chłop jesteś:-)
UsuńAkurat to wiedziałam:-)
UsuńPrzypomniałaś mi historię rzeszowskich Żydów, którzy z getta byli pędzeni na stację Staroniwa, a stamtąd odjeżdżali na śmierć, głównie do Bełżca...
OdpowiedzUsuńA wiesz ze o tym mi kiedyś moja Mama opowiadała...
UsuńPrzez Pruszków przeszedł ojciec mojego męża - strzelec "Franek". Trafił na roboty, tam poznał Hela, w 1948 osiedlili się w Szczecinie.
OdpowiedzUsuńKiedyś mi wspominałaś że ojciec Twojego męża był z Warszawy. Ale nie wiedziałam że przeszedł przez ten obóz...Był Powstańcem?
UsuńZnalam tylko fragmenty tych historii.
OdpowiedzUsuńAle słyszałaś z pewnością o tym obozie w Pruszkowie...
UsuńChciałabym mieć możliwość zobaczyć te wszystkie miejsca naznaczone historią. Ostatnio idąc przez Warszawę, o mały włos, a przeoczyłabym pomnik w ścianie po getcie. I tak sobie pomyślałam, że zawsze jestem w biegu, zawsze zbyt krótko by móc spokojnie przejść i widzieć, a nie tylko patrzeć.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis, dziekuję :)
Przesyłam serdeczności!
Agnieszko... Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Naprawdę patrzeć a widzieć to dwie różne sprawy...
UsuńOd papieru czerpanego do toaletowego? ideał sięgnął bruku!
OdpowiedzUsuńTeż mnie to uderzyło. Jak można było ..... ano można.
UsuńMożna tak niestety powiedzieć Asiu...
UsuńNiestety Lidio...
Usuńmoi dziadkowie z moim ojcem się zgubili w tym obozie, po wyjściu z Warszawy ...na wiele lat. a z Warszawy na zawsze.
OdpowiedzUsuń... I opowiadali Ci o tym często - prawda?
UsuńO obozie przejściowym.w Pruszkiwie dużo słyszałem
OdpowiedzUsuńDziękuję Pani
Też Mareczek
Bardzo proszę.
UsuńTych nie znam, a są bardzo ciekawe. Znam jednak mnóstwo innych!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że koleżanka rwa już Cię opuściła?
No niestety Urszulko ciągle z nią walczę...
UsuńChyba będziesz musiała ją adoptować:)))
UsuńNigdy w życiu!!!
UsuńMuzeum Papiernictwa szczególnie mnie przyciąga, sama idea czerpania papieru. Pobyłabym tam. I ten kontrast z Willą Foksal i Dulagiem 121 jest mocny.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za wizytę...
UsuńTo taki rodzaj podróży, w której nie trzeba jechać daleko, żeby poczuć ciężar i urodę odkrywania. Z pozornie bliskich, oswojonych miejsc wyłania się tu Polska mniej pocztówkowa, a bardziej prawdziwa - zapisana w murach, śladach i przemilczeniach.
OdpowiedzUsuńTak właśnie jest. DZIĘKUJĘ CI za trafne podsumowanie.
UsuńI pozdrawiam Stokrotkę sobotnio - 17 minut na zakupach i spacerze w deszczu, byłem też w Stokrotce Stokrotko :-) .
OdpowiedzUsuńI ja Cię pozdrawiam Jardianie
UsuńW żadnym z tych miejsc nie byłam, ale miałam dawniej taki sklepik z rękodziełem, w którym kupowałam czerpany papier, niestety już go nie ma w sprzedaży.
OdpowiedzUsuńDziękuję Notario.
UsuńW latach 70. lub 80. w "Młodym Techniku" była instrukcja, jak samemu robić papier czerpany. Nawet chciałem spróbować, ale znając moje dwie lewe ręce do wszelkich tego rodzaju prac, z pewnością nawet nie wyszedłby papier toaletowy...
UsuńA jednak szkoda ze nie spróbowałeś :-))
UsuńWiesz, ja nie komentuję dla podziękowań, to bez sensu. Znasz jakiś sklep z czerpanym papierem?
UsuńNiestety nie znam takiego sklepu. A podziękowałam Ci bo znalazłaś dla mnie czas i przeczytałaś to co napisałam.
UsuńAle postaram się już tego nie robić...
Dziękuję Stokrotko za te ciekawe informacje. Niestety nie znam tych miejsc. Tylko trochę dzięki Tobie Warszawę poznałam.
OdpowiedzUsuńWyzdrowiałaś Stokrotko?
Ela
Dziękuję Elu
UsuńCały czas się leczę...
Najbardziej podoba mi się Willa "Foksal" w Grodzisku Mazowieckim.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Ładna jest :-)
UsuńMiejsca refleksji i zastanowienia nad tym, co się dzieje także w obecnych czasach.
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak Tomku...
UsuńPapier toaletowy??? No nie wierzę. Ale załatwili sprawę. Dobrze, że to Muzeum Papiernictwa istnieje. Można poznać historię czerpania papieru niekoniecznie toaletowego. Warto poznać te ważne miejsca. Pozdrawiam Cię serdecznie Stokrotko. Miłego weekendu
OdpowiedzUsuńBardzo Ci Kasiu dziękuję za wizytę:-)
UsuńPołowa mojej rodziny okres okupacji i Powstania przeżyła w dwóch miejscach- moja matka ze swymi rodzicami na Pradze, mój ojciec ze swymi rodzicami i mną- na Mokotowie. Ale dzień przed upadkiem Powstania moja matka miała jakiś tajemniczy przypływ uczuć macierzyńskich i przyjechała by zabrać mnie na Pragę, za co jej mój ojciec i jego rodzice byli jej wdzięczni do końca życia, bo jednak łatwiej im było przemieścić się per pedes z Mokotowa (ul. Narbutta) pieszo na Okęcie i stamtąd do Pruszkowa nie taszcząc niemowlaka. Po drodze Niemcy ochronili ludzi przed własowcami, którzy mieli ochotę Polaków powystrzelać, a moi dziadkowie trafili do Milanówka, ale nim tam trafili mojego ojca i naszego kuzyna zabrali Niemcy do obozu. Obaj przeżyli ten obóz, kuzyn po wyzwoleniu trafił do USA a mój ojciec już nie wrócił do Warszawy- moi rodzice rozeszli się oficjalnie jeszcze tuż przed Powstaniem. A ja potem przez całe swe życie słyszałam,że jedyne co moja matka zrobiła w życiu dobrze to fakt, że dzień przed wybuchem Powstania zabrała mnie na Pragę.
OdpowiedzUsuńAniu Anabell czy to Twój komentarz? Dziękuję Ci bardzo.
UsuńTak Kochanie, ale nie wiem czemu nie wskoczyło, że moje konto Google.
UsuńDomyśliłam się że to Ty... kiedyś wspominałaś o tych czasach we Florze. Całuję Cię serdecznie.
UsuńOczywiście, o wysiedleniach do Pruszkowa po Powstaniu Warszawskim wielokrotnie słyszałem. Jednakże sam Konstancin zawsze kojarzył mi się z sanatorium oraz miejsce zamieszkania pewnego bardzo nudnego i prymitywnego emerytowanego ludowego gawędziarza.
OdpowiedzUsuńCzytałem też, że po upadku komuny wiele nowobogackich pobudowało sobie ogromne 'pałace' i kompletnie odizolowało się od mieszkańców tej miejscowości, a ich ochroniarze brutalnie traktowali gapiów czy fotografów, którzy będąc na publicznej drodze, z daleka ośmieli się spojrzeć na ich posesje, albo nie daj Boże je sfotografować.
W Konstancinie nadal zamieszkuje wiele bogatych i sławnych osób. Mają piękne wille lub pałace.
UsuńNie jest to miejsce dla przeciętnych i ubogich...
We mnie Konstancin budzi mieszane uczucia, bo widzę, ile pięknych, ale zaniedbanych willi czekających nie wiadomo na co, no właśnie,czeka na wybawienie z tego zniszczenia. Poza tym jest też dużo ciekawych budynków.
OdpowiedzUsuńMasz rację Celu D... takie widoki często są w Konstancinie.
UsuńDziękuję za wizytę.