piątek, 26 października 2018

W krainie Łemków /II/ - najsłynniejszy Łemko


"W blaszanym pogiętym pudełku
mieszkają okruchy tęczy
barwne kamyki
z których Pan Bóg
zrobił mozaikę ziemi
kawałek burzy
kawałek liścia
kawałek wody
pędzelkiem wyleniałym
jak mysi ogonek
dotyka się delikatnie
kamyków świata
przedtem
trzeba pędzel poruszyć
to znaczy poślinić"
/Zbigniew Herbert „Nikifor” - fragment/

Siedział od rana do wieczora na murku przy Krynickim Deptaku w towarzystwie kundelka i malował. Kundelek był za każdym razem inny. On zawsze był taki sam. Mały, biednie ubrany, bełkoczący, nie umiejący się zachować... Bezdomny. Często żebrał. Ale jego malunki tworzone na jakichś znalezionych karteczkach, na tekturkach, na pudełkach, na drukach urzędowych powstawały najczęściej od razu, od ręki, na zamówienie kuracjuszy, którzy przystawali i wrzucali mu parę groszy do puszki, której pilnował kundelek.
I tak właśnie go wyrzeźbiono. Jak siedzi w towarzystwie kundelka i coś maluje.
Właściwie to nazywał się Epifan Drowniak. Był samoukiem. Nie umiał czytać ani pisać. Potem dopiero nauczył się składać litery i podpisywać z błędami pod swoimi pracami.
Urodził się w Krynicy 21 maja 1895 roku jako syn żebraczki, która była Łemkinią i polskiego malarza. Odziedziczył po matce wrodzoną wadę słuchu i wymowy. Podobno miał język przyrośnięty do podniebienia. Ze względu na kalectwo był uważany za upośledzonego umysłowo i odrzucony przez społeczeństwo. Nikt też nie rozumiał jego prac.
Po raz pierwszy został odkryty w 1930 roku przez ukraińskiego malarza Romana Turyna.
Wysiedlony po 1947 r. w okolice Szczecina powrócił pieszo do Krynicy. Nie mając zameldowania ponownie został wysiedlony i znowu powrócił.
Ponownie artystę odkryło małżeństwo historyków i mecenasów sztuki – Andrzej i Ela Banachowie. To oni w latach 1948-1959 objęli go artystyczną opieką i doprowadzili do pierwszej wystawy jego prac.
Od 1960 roku aż do śmierci opiekował się nim malarz Marian Włosiński. Jego pracownia w Starym Domu Zdrojowym stała się również warsztatem łemkowskiego samouka.
Po 1960 roku na wniosek ówczesnego burmistrza Krynicy – Stefana Półchłopka malarzowi-żebrakowi został wydany akt urodzenia i nadane dane personalne Nikifor Krynicki. Dotychczas malarz nie widniał w żadnych księgach i nie posiadał żadnych dokumentów.
Od tej chwili Marian Włosiński stał się jego prawnym opiekunem.
To dzięki niemu odbyło się wiele wystaw prac Nikifora, o które zatroszczył się również po jego śmierci, dbając by zostały dobrze zachowane i zapamiętane przez przyszłe pokolenia.
Na podstawie tej znajomości powstała fabuła filmu z 2004 r. pt” „Mój Nikifor”. Reżyserem filmu był Krzysztof Krauze, a Nikifora zagrała po mistrzowsku Krystyna Feldman.
Zmarł w 1968 roku w wieku 73 lat w sanatorium w Foluszu koło Jasła. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt tysięcy dzieł.
Prawdziwy rozgłos przyniosła mu wystawa w Paryżu w 1959 r., następnie wystawiano jego prace w wielu uznanych galeriach i muzeach na świecie: w Jerozolimie, Chicago, Londynie. W 1967 roku otwarto jego wystawę w Zachęcie. 
Namalował wiele akwarel i rysunków przedstawiających krynickie pejzaże, wnętrza, autoportrety. Jego twórczość cechuje dekoracyjność i harmonijny koloryt.  Od 1994 roku ma swoje muzeum w Krynicy… w willi Romanówka. 
                                     
Zwiedzałam to muzeum ale nie podejmuję się opisać swoich wrażeń. Chyba nie potrafię. Byłam /i nadal jestem/za bardzo wzruszona. Może kiedyś mi się to uda...
                                     
Był największym polskim malarzem- prymitywistą łemkowskiego pochodzenia. 
Śpi sobie spokojnie na Starym Cmentarzu w Krynicy...


58 komentarzy:

  1. Wczoraj o czekoladzie, dziś o największym polskim prymitywiście, kiedyś o warszawskich latarniach i o "filmie bez recenzji". Co będzie jutro???
    Co mogę napisać oprócz tego, że Cię podziwiam?
    Pięknego weekendu Stokrotko.:-)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro niczego nie będzie :-))
      Dopiero w niedzielę!
      :-))

      Usuń
  2. ... cytat: "Nie istnieje wielki talent bez wielkiej siły woli", powiedział Honore de Balzac ... miał ci On i talent wielki i niezwykłą siłę woli, żyjąc i tworząc w takich warunkach ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sztandarowy przykład tego, jak niezwykle ciężkie jest życie ludzi z talentem.Takich Nikiforów jest na świecie mnóstwo - i nawet ci zdrowi,wykształceni wciąż mają "pod wysoką górkę". Talent to ciężkie brzemię dla jego posiadacza, bo takie silne ukierunkowanie w jednej dziedzinie z reguły niszczy i przyćmiewa inne walory człowieka,zasiewa egoizm.
    Krystyna Feldman w roli Nikifora była nieziemsko dobra.
    Piękny jest ten pomnik Nikifora,prawda?
    Gdy ostatni raz byłam w Krynicy to muzeum Nikifora dopiero powstawało a pomnika jeszcze nie było.
    Dziękuję, że o Nim napisałaś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - to była rola życia Krystyny Feldman.
      A pomnik jest wzruszający.
      A muzeum jeszcze bardziej.
      :-)

      Usuń
  4. Byłam w Krynicy, dom jest piękny i z przyjemnością przeczytałam dziś o Nikiforze...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś tak nie zachwycam się sztuką prymitywizmu.Ale mam wielki szacunek do jej twórców, a do Nikifora szczególnie.
    Wiele jest domorosłych i zapomnianych talentów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byliśmy w tym roku...
    Zresztą Beskidy to rodzinne strony moich teściów- Łemków. (wysiedleni, jak większość, co nie jest żadnym mitem; moi dziadkowie z Bojków i również zostali wysiedleni, łącznie ze spolszczeniem nazwiska.
    Mam piękny album prac Nikifora.
    I wciąż są cerkwie na łemkowszczyźnie, w których odprawia się po "swojemu", choć coraz mniej rdzennych mieszkańców, bo nawet jeśli wrócili, to ich dzieci już osiedlili się w dużych miastach... Ale duch nie zaginął, w Żydni co roku odbywa się Łemkowska Watra, są organizowane rajdy, obozy dla młodzieży, no i wioski mają tablicę z nazwą w dwóch językach. I wciąż się żenią między sobą, tu na zachodzie ;) Ale przede wszystkim trzymają się razem i bardzo się wspierają.
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Roksanno o tych cerkwiach , w których nabożeństwa odprawiają się po "swojemu". Słyszałam także o Łemkowskiej Watrze. Mieliśmy szczęście, bo po Krainie Łemków oprowadzał nas wspaniały przewodnik który był historykiem.'
      Dziękuję Ci serdecznie za Twój komentarz.

      Usuń
  7. Nie byłam w Krynicy, ani w tym domu. Ale Twoje wzruszenie jest najlepszą rekomendacją

    OdpowiedzUsuń
  8. Też byłam i oglądałam, być w Krynicy i nie oebjrzeć prac Nikifora, to jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża. Do jego "obrazków" trzeba się przyzwyczaić, znaleźć klucz, a tedy objawiają całe piękno dawnego świata. Zadziwiające jak bardzo te obrazy przylegają do zapomnianego świata małych bieszczadzko-kresowych miasteczek cerkwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Notario w każdym napisanym przez siebie słowie.
      Moje uznanie dla Ciebie ...
      :-)

      Usuń
  9. Gdy byłam w Krynicy, to akurat Muzeum Nikifora, było zamknięte.
    A kilka jego prac widziałam gdzie indziej. Są piękne same w sobie.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda, że nie mogłaś obejrzeć prac Nikifora.
      :-)

      Usuń
  10. Znam Krynicę (miałam tam praktyki), znam oczywiście i Nikifora i film o nim, ale nie wiedziałam, że był Łemkiem! Pewnie wtedy, kiedy się o nim dowiadywałam nie bardzo eksponowano jego pochodzenie.
    Serdecznie Ci DZIĘKUJĘ za tę notkę. Mnie też jego dzieła wzruszają i rozbrajają. Często malował akwarelami, a to (w/g mnie) najtrudniejsza technika malarska.
    Takim samym sentymentem (choć jest zupełnie inny w nastroju) Celnika Rousseau. Taka już ze mnie prymitywistka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarabajko - wydaje mi się, że kiedyś o Łemkach nie mówiono ...
      Pozdrawiam Cię prymitywistko serdecznie :-)))

      Usuń
  11. Lubie prace prymitywistow, w Wenezueli jest ich sporo, byl okres , kiedy poruszalam sie po tym kraju tam gdzie oni tworzyli, i dzieki temu wybudowalismy dom w wiosce, gdzie sztuka prymitywna ma wielu przedstawicieli. Nikifora uwielbiam i woize, ze musze sie wybrac do Krynicy i obejrzec ten piekny dom zwany Romanowka, a szczegolnie zainteresowac sie jego wnetrzem. Sciskam serdcznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie jedż do Krynicy Grażynko.
      Ale przedtem jeszcze poczekaj bo będę jeszcze o Krynicy pisać .
      :-)

      Usuń
  12. No to mnie zaskoczyłaś jego trudnym i burzliwym życiorysem. Znam większość jego prac Olbrzymia wartość historyczna, bo malował z natury), ale o takiej gehennie życiowej nie wiedziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju - na moim blogu można się czasami dowiedzieć ciekawych rzeczy. Tak mi się przynajmniej wydaje.
      :-))

      Usuń
  13. Nawet nie wiedziałam, że Nikifor Krynicki był Łemkiem! A to niespodzianka! Bardzo zainteresowała mnie ta postać po obejrzeniu "Mojego Nikifora" z Krystyną Feldman w roli głównej. Wcześniej właściwie nic nie wiedziałam o tej postaci. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinko - więc widzisz, że warto było się czegoś o Nikiforze dowiedzieć.
      Serdeczności.

      Usuń
  14. Ja to tak "terytorialnie" byłam zobowiązana do bywania w Krynicy i zapoznania się z Nikiforem...;o)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chociaż jako zupełny laik nie jestem zagorzałą miłośniczką sztuki prymitywizmu, to Nikiforowi oddaję hołd. I każdorazowo, będąc w Krynicy przysiadam na chwile obok niego, tak, pogadać....

    OdpowiedzUsuń
  16. O Nikiforze słyszałem jeszcze zanim zaczęliśmy jeździć do Krynicy wakacyjną porą. A sam jego pomnik z kundelkiem widziałem już parę razy odkąd tam jeździmy. Jeździłem sobie po "Jego" deptaku, chrupiąc gofry :) Tam w ogóle wszystko jest "jego". Jego i Kiepury, który ma tam willę (ale o tym pewnie wiesz :) ). Dzięki bardzo za poszerzenie mojej wiedzy o Nikiforze...

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowity życiorys uzdolnionego człowieka.

    Pozdrawiam Stokrotko.

    Ela

    OdpowiedzUsuń
  18. Nikifor miał trochę szczęścia, a właściwie my mieliśmy, że nie został zapomniany... A ilu takich artystów ludzkość zmarnowała?

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie o Nikiforze napisałaś. Przesyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  20. Historia Nikifora wzrusza i zawsze będzie, więc nie dziwi mnie w ogóle, że pewnych rzeczy opisać się nie da...myślę, że poczuć je trzeba...jeżeli nie w muzeum to w Internecie przynajmniej, oglądając jego prace...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trzeba je trochę przemyśleć. I wyciszyć się całkowicie.

      Usuń
  21. Witaj, Stokrotko.

    Właśnie Nikifor jest cudnym przykładem na te "parazyty", o których kiedyś pisałam:) Na wieczny niepokój Artysty, który można przygasić, objawiając światu, co w duszy gra.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak właśnie jest Leno.
      Serdecznie Ci dziękuję.

      Usuń
  22. To pięknie, że przypomniałaś tę niezwykłą postać, tak szarą w codzienności swojej, a jakże kolorową i ustatkowaną (takie oto słowo przyszło mi do głowy w odniesieniu do malarstwa Nikifora) w twórczości, jaką uprawiał. Oczywiście byłem w Krynicy, też mam zdjęcie rzeźby artysty samouka, odwiedziłem jego muzeum. Powiem tak... Krynica, pomimo swojej piękności, pomimo tych paskudnie słonych wód, parku, gazonów i kwiatów, pensjonatów, kolejowego dworca... jakże byłaby uboższa bez Drowniaka, tak jak światowy malarski prymitywizm bez niego... a film Krauzego przepiękny, wzruszający i prawdziwy, a Krystyna Feldman za swoją rolę zasługiwała na oskara.... pozdrawiam z nieciepłej Francji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś Andrzeju.
      Serdecznie Ci dziękuję.
      I pozdrawiam

      Usuń
  23. Nikifor to przykład najczystszej Sztuki. Z powodu jego niedorozwoju umysłowego, nikt go nie kształcił, nikt go nie prowadził, on sam malował to co widziała jego dusza i oczy. To bezcenne prace przez swoją prawdziwość i szczerość. Malowanie było jego powołaniem. Warto w epoce tak bardzo opartej na kunktatorstwie, biznesie i społecznych zależnościach wsłuchać się czasami w siebie i w swoje powołanie...
    Stokrotko Kochana wiadomo na sto procent, że Ty musisz pisać!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci Kochanie za te słowa...
      bo ja akurat kolejny dołek zaliczam...

      Usuń
    2. Dołki zakopuj, nie warto się w nich zagłębiać. Mam trening ostatnio potężny, ale walka z przeciwnościami wyzwala we mnie bunt i zabieram się do roboty! Wiem, że prościej gadać....mocno Cię ściskam i przytulam!

      Usuń
    3. To będę sama za sobą z łopatą chodzić i te dołki zakopywać :-)))

      Usuń
  24. Mój Ojciec, który swego czasu bywał w Krynicy omijał Nikifora szeroki łukiem. No cóż był/jest wspaniałym torfoznawcą, ale sztuki piękne są mu nieco obce, gdyż gdyby było inaczej, to kto wie? Może byłbym dziś bogatym kolekcjonerem:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. też odwiedziłam to muzeum, jednak nie prezentowałam go na swoim blogu.
    Może kiedyś.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Byłam, wzruszyłam się:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękna historia. Ciekawie piszesz.

    OdpowiedzUsuń

"Dąseczki Kłapouchego"... czyli uśmiechnijcie się proszę ...

Taką mini-książeczkę /5cm na 8,5cm/ odnalazłam w jednej ze swoich przepastnych szuflad.  Jak wiecie Kłapouchy obok Prosiaczka był najse...