wtorek, 20 października 2020

Miasto Kargula i Pawlaka - z cyklu "Polska Nieznana"

Z wielu Waszych bardzo trafnych i pięknych podpisów i skojarzeń związanych z widokami Łazienek Królewskich w Warszawie /patrz poprzedni wpis/ wybrałam te, których autorką jest JOTERKOWO czyli Joanna Rodowicz.

I Jej dedykuję poniższy tekst.

Wszystkim Wam serdecznie dziękuję.

---------------------------------------------------------------------

Lubomierz, w którym szczęśliwie zachował się unikalny zespół architektoniczny i układ średniowiecznej osady targowej, dziś słynie głównie jako miasto Kargula i Pawlaka czyli bohaterów słynnej filmowej trylogii.

Od kiedy zdecydowano się zaakcentowanie faktu, że tu właśnie Sylwester Chęciński kręcił swoje słynne komediowe filmy, miasteczko odżyło. Zabytki opatrzono tabliczkami ze zwięzłymi i ciekawymi opisami, a przy drogach ustawiono stylizowane drogowskazy w kształcie płotków.

Najciekawszym zabytkiem Lubomierza jest renesansowy Dom Płócienników w rynku, ozdobiony sgraffitową dekoracją, przypominający o tradycjach cechu lniarskiego.

Na parterze tego domu umieszczono licznie odwiedzane przez turystów Muzeum Kargula i Pawlaka, bohaterów nieśmiertelnej trylogii. Można tam obejrzeć m.inn. oryginalne rekwizyty z filmów np: metalowy kubek z którego Kargul i Pawlak pili bimber, granat zabrany przez Pawlaka do sądu /pamiętacie te słowa że:"sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie"?/ i karabin z zamkiem, który "wylata".

Oto wejście do Muzeum:


Co roku w sierpniu w Lubomierzu organizowany jest Festiwal Filmów Komediowych, na który przyjeżdżają gwiazdy polskiego kina i tłumy widzów.

Lubomierz leży 20 km. od Jeleniej Góry. I tak wygląda z daleka:

W Lubomierzu zachował się też XVI-wieczny unikatowy pręgierz. Jest wmurowany w narożnik budynku tuż przy ratuszu i ma wysokość ponad 3 metry. Składa się z siedmiu ośmiokątnych segmentów kamiennych i wielowarstwowej głowicy pokrytej cermicznymi dachówkami. Przywiązywano do niego onegdaj drobnych przestępców skazanych na karę chłosty lub wygnanie z miasta. A wygląda tak:



A na koniec:
"podejdż no do płota jako i ja podchodzę"

https://www.youtube.com/watch?v=4gidiGO57z0

--------------------------------------------------------------------

I znowu pytania:

1. Czy ktoś z Was był w Lubomierzu i w tym Muzeum? A może ktoś był na tym Festiwalu?

2. Czy znacie jakieś inne miasteczko w Polsce w którym mieliby swoje muzeum bohaterowie polskich filmów?Jest oczywiście w Łodzi  Muzeum Kinematografii .... ale to zupełnie coś innego.

3. Kogo przywiązalibyście teraz do tego pręgierza. I dlaczego...?


niedziela, 18 października 2020

Proza czy poezja? A może rzeźba albo obraz?A może jeszcze coś innego?

Wszystkie zdjęcia przedstawiają zaczarowane miejsca Łazienek Królewskich w Warszawie... Nie zobaczycie na nich jednak Pałacu Króla Stasia ani innych pięknych budowli. Nie będzie też Teatru na Wodzie ani żadnych pomników. Zrobiłam je  w ubiegły piątek 16 pażdziernika 2020 roku między godziną 13-tą a 15-tą w bocznych i pustych alejkach po których prawie nikt nie chodzi. To znaczy chodzą sobie tylko pawie. I ciągle kwitną róże.

Napiszecie jak się Wam kojarzą te zdjęcia?

A może wybierzecie jedno zdjęcie i nadacie mu tytuł?

Nie mam już wolnych egzemplarzy moich książek więc nagrodą dla osoby, która wpisze najpiękniejszy i najciekawszy  komentarz pod zdjęciem lub zdjęciami będzie tylko dedykacja wybranego przeze mnie tekstu z jednej z tych książek. Albo całkiem nowego tekstu.

Serdecznie zapraszam. I z góry dziękuję.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21.

22

23

24

25


piątek, 16 października 2020

Poczet słynnych kobiet - część osiemnasta

 Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.


Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.

Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

18. Rewolucjonistka czyli Róża /Rozalia/ Luksemburg /1870-1919/


Marksistka, filozofka, ekonomistka, pacyfistka, działaczka komunistyczna, współtwórczyni ruchu rewolucyjnego. Urodzona jako najmłodsze, piąte dziecko żydowskiego kupca z Zamościa. W wyniku nieumiejętnie leczonej choroby biodra do końca życia kulała. W wieku 16 lat wstąpiła do partii Proletariat. Zagrożona aresztowaniem wyjechała do Zurichu. W Szwajcarii podjęła studia zwieńczone doktoratem, a jednocześnie kontynuowała działalność w ruchu robotniczym. W 1898 roku przeniosła się do Niemiec /aby uzyskać obywatelstwo wzięła ślub z niemieckim anarchistą/ gdzie wstąpiła do Socjaldemokratycznej Partii Niemiec /SPD/. Odrzucała dążenia niepodległościowe narodów /w tym Polaków/ oraz demokrację  parlamentarną, którą uważała za manipulowaną przez kapitalistów. Równocześnie jednak krytykowała bolszewików za plany zbrojnego przechwycenia władzy i ustanowienia "dyktatury proletariatu" rządzonej w imieniu robotników. W latach 1905-1906 wzięła udział w rewolucji w imperium carskim. Aresztowana wyszła na wolność dzięki pomocy niemieckich towarzyszy. Jako pacyfistka krytykowała I wojnę światową w której widziała konflikt imperialistów. Więziona za antywojenną agitację odzyskała wolność w listopadzie 1918 r. wraz z wybuchem rewolucji w Niemczech. Tu szybko znalazła się wśród przywódców nowo-utworzonej Komunistycznej Partii Niemiec. W styczniu 1919 po nieudanym powstaniu robotniczym w Berlinie została ujęta i zamordowana przez wojsko. Jej ciało wrzucono do kanału. 

W czasach komunizmu zaliczona została do panteonu ruchu robotniczego. Była jednak - ze względu na krytykę bolszewizmu traktowana z rezerwą przez oficjalną propagandę.

Postać kontrowersyjna, o wielu twarzach. Była związana z kulturą polską a język polski był pierwszym i najbliższym jej językiem.

Walczyła o prawa kobiet.

-------------------------------------------------------------------------

W 1986 roku powstał film biograficzny o Róży Luksemburg. Wyreżyserowała go Margarethe von Trotta, w rolę Róży wcieliła się Barbara Sukova, jej męża grał Daniel Olbrychski. Film pt: "Die Geduld der Rosa Luxemburg "powstał w koprodukcji niemiecko-czechosłowackiej. Za rolę Róży Barbara Sukova otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na 39-tym Festiwalu w Cannes.


-----------------------------------------------------------------------

A w mojej loggi ciągle kwitną kwiaty - zdjęcie zrobione 16 pażdziernika o godz. 9.30
Te kwiaty to dla tych osób, które złożyły mi wczoraj życzenia imieninowe. Bardzo Wam dziękuję za pamięć.

środa, 14 października 2020

Szkoły alternatywne

Dziś jest Dzień Nauczyciela. Dlatego tekst ten dedykuję wszystkim, którzy byli lub są nauczycielami.

W tym mojej Mamie, Mężowi i młodszemu Synowi.



Oprócz zwykłych szkół istniały lub nadal istnieją szkoły alternatywne.

/Podaję za Angora-Peryskop nr 36 z dnia 06.09.2020/

1. Szkoły gestaltowskie

Opierają się one na psychologii gestalt, która zakłada, że istnieje pięć obszarów rozwoju człowieka: emocjonalny, społeczny, fizyczny, intelektualny i duchowy. Ważne żeby dbać o wszystkie te obszary. Dzień w szkole składa się z pracy indywidualnej, nauki na temat główny, oraz pracy grupowej. Dzieci nie biorą udziału w 45-minutowych lekcjach, nie ma też w takiej szkole typowych ławek.

2. Szkoły daltońskie

To koncepcja edukacyjna, która powstała na początku XX wieku, a jej autorką jest amerykańska nauczycielka Helen Parkhurst. Bardzo istotny jest tu świadomie zaplanowany czas, zilustrowany za pomocą specjalnych tablic, który pomaga dzieciom w rozplanowaniu tygodniowej pracy. Trzy główne filary planu daltońskiego to samodzielność, odpowiedzialność i współpraca w zespole.

3. Szkoły waldorfskie

Nazwa "waldorfska" pochodzi od pierwszej szkoły założonej w 1919 roku przy fabryce "Waldorf-Astoria" w Stuttgarcie. Rozwój emocjonalny i artystyczny jest tu równie istotny jak intelektualny. Przez pierwsze lata w szkole waldorfskiej dzieci są w dużej mierze pod opieką jednego nauczyciela-wychowawcy. Uczniowie nie mają podziału na przedmioty, pracują raczej na zagadnieniach tematycznych.

4. Szkoły demokratyczne

Pierwsza szkoła została założona w 1921 roku w Anglii. Zakłada, że dziecko, które ma możliwość swobodnego rozwoju, będzie chętnie pogłębiało to, co je naprawdę interesuje. W szkołach panuje demokracja. Każdy uczeń posiada jeden głos. Dzieci mają prawo decydować czego chcą się uczyć i czy w danym momencie w ogóle chcą nauki.

5. Szkoły Montessori

Pierwsze placówki Marii Montessori powstały na początku XX wieku we Włoszech. Doktor Montessori twierdziła, że każde dziecko ma swój własny, naturalny plan rozwoju. Dzieci w różnym wieku pracują niezależnie od siebie nad dowolnie wybranym zadaniem dydaktycznym. W tak zorganizowanym kształceniu najważniejsza jest indywidualna nauka dziecka oraz samodzielne poprawianie błędów.

6. Szkoły katolickie

Szkoły realizują program systemowy, ale za podstawowy cel uważają wychowywanie uczniów w duchu wartości chrześcijańskich.

7. Szkoły leśne

Leśne przedszkola, a potem szkoły wymyślono w Skandynawii. Ideą tej edukacji jest kontakt z naturą. Dzieci większość czasu /nawet 80%/ spędzają na zewnątrz  - w lesie lub na specjalnie dla nich przygotowanym terenie w mieście.

8. Nauczanie domowe

Dzieci edukowania uczą się z pomocą i pod kierunkiem rodziców lub opiekunów. Nauka odbywa się nie tylko w domu. Bardzo często uzupełniana jest podróżami, zwiedzaniem, uprawianiem rozmaitych rodzajów hobby i sportów, uczestnictwem w dodatkowych zajęciach, kołach zainteresowań, drużynach harcerskich.

---------------------------------------------------------------------------------------

I teraz moje pytania:

/Pomijając sytuację jaka jest aktualnie w naszym kraju.../

1.Do jakiej szkoły chcielibyście chodzić? Nawet jeśli już wszystkie szkoły macie za sobą. Bo ja do LEŚNEJ!!!

2.A gdybyście mogli wybierać to do jakiej szkoły wysłalibyście swoje dzieci lub wnuki?

3.A jaką szkołę omijalibyście z daleka???


poniedziałek, 12 października 2020

Szyby naftowe i domy w kratkę - z cyklu "Polska Nieznana"


Malutką miejscowość Bóbrka w województwie podkarpackim rozsławiła założona w 1854 r.przez Ignacego Łukasiewicza pierwsza na świecie kopalnia ropy naftowej. Kiedy po latach eksploatacji złóż okazała się nierentowna, urządzono na jej terenie skansen przemysłu naftowego - muzeum przybliżające karpackie tradycje wydobywania ropy. Muzeum nosi imię założyciela kopalni, wynalazcy ropy naftowej, gorlickiego aptekarza Ignacego Łukasiewicza. Oprócz eksponatów stojących pod gołym niebem jest też pawilon wystawowy reprezentujący drobny sprzęt wykorzystywany w górnictwie naftowym.
Ekspozycja plenerowa /20 ha/ pokazuje zarówno prymitywne metody wydobycia ropy w postaci tzw. kopanek, czyli głębokich, podobnych do studni dołów z ropą, po nowoczesne, współcześnie budowane szyby naftowe. Ponadto można obejrzeć dawne zaplecze biurowe kopalni oraz zapoznać się z funkcjonowaniem stacji benzynowej z lat 80tych XX wieku.
Skansen można zwiedzać indywidualnie, ale żeby dowiedzieć się czegoś więcej lepiej wynająć przewodnika. Można się wtedy dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat przedziwnych stojących pod gołym niebem eksponatów.
W Bóbrce byłam kiedyś z wycieczką szkolną..... i zapamiętałam głównie te przeróżne urządzenia.... takie jak na zdjęciu wyżej.
--------------------------------------------------------------------------
Swołowo koło Słupska wygląda niczym skansen, lecz skansenem nie jest.
Zachowało się w nim 70 budynków o konstrukcji ryglowej wzniesonych w połowie XIX wieku. Jak na polskie warunki to prawdziwy unikat. Konstrukcja domów budowanych tą techniką, zwaną także szachulcową lub murem pruskim polega na wypełnianiu cegłami, gruzem lub gliną drewnianej konstrukcji ścian w taki sposób, by wszystkie elementy ścian były widoczne. Z uwagi na kontrast między bielonym wypełnieniem a impregnowanym ciemnym drewnem konstrukcja ryglowa oprócz funkcji technicznej pełni również rolę estetyczną.
Inaczej mówiąc - ładnie wyglądają takie domy - prawda???
Teren na których stoją w Swołowie takie domy nazywa się Krainą w Kratę...
Nigdy nie byłam w tej Krainie ale dostałam kiedyś stamtąd taką właśnie pocztówkę.
--------------------------------------------------------------------
I na dzisiaj już koniec bajeczki na temat "Polski Nieznanej".

sobota, 10 października 2020

O wyższości...

Minionej nocy nie mogłam spać. 

Wzięłam więc z półki jedną z książek Ewy Radomskiej i zaczęłam czytać Jej teksty umieszczone parę lat temu na "Werandzie Literackiej".

A potem poszłam do drugiego pokoju i tam zrobiłam zdjęcia kwiatom Jednej Nocy. Tak się bowiem złożyło, że tej nocy po raz kolejny w tym roku zakwitły mi kaktusy.

A więc przeczytajcie proszę co napisała Ewa Radomska na zakończenie jednego z teksów i popatrzcie co sfotografowałam na parapecie między drugą a trzecią w nocy:

1. Bogactwem starości są wspomnienia...

2. Młodość nigdy nie wie jaka będzie starość, natomiast starość wie, jaka była młodość.


3. Tak naprawdę to nie ma starości, po prostu osiąga się tylko pewien wiek...

4. Młodzi chcą zdobywać, starzy nie chcą tracić...


5. Młodość uśmiecha się do przyszłych chwil, starość do przeszłych...

6. Staruszkowie trzymający się za ręce, bardziej wzruszają niż całujący się namiętnie młodzi...




7. Starość ma jeden przywilej - nie musi już bać się starości...

8. Nie ma starych kobiet, to tylko niektórzy mężczyżni są za młodzi...



Wydaje mi się, że połączenie starości z kwiatami Jednej Nocy jest odpowiednie...

Tak czy inaczej - bardzo dziękuję Ewie i tym kwiatom...

czwartek, 8 października 2020

29 września...

......został w roku 2020 ustanowiony Dniem Walki z Marnowaniem Jedzenia.


Zacznę od tego, że w ubiegły wtorek pojechaliśmy do jednego z supermarketów po większe zakupy. Tak jak większość ludzi robimy zakupy raz w tygodniu. Tylko pieczywo i owoce kupujemy codziennie w okolicznych sklepikach lub na bazarku.

Wchodząc do marketu minęliśmy się ze znajomymi, którzy byli już po zakupach. Pchali przed sobą wózek wyładowany po brzegi.

- To chyba jakieś przyjęcie się szykuje? - zapytałam. Znajomi podobnie jak my mieszkają już sami, bo dzieci im wyfrunęły z gniazda.

- Nie, po prostu dzisiaj są wyjątkowe promocje. Za śmieszne pieniądze można kupić mnóstwo rzeczy. Więc kupiliśmy. W razie czego można przecież wyrzucić.

No właśnie. I to jest główny powód wyrzucania żywności.

Podsumujmy dlaczego ją wyrzucamy.

1. A więc korzystanie z kuszących promocji./kupuje się kilka takich samych rzeczy bo wtedy cena jest niższa/

2. Następnie nieczytelny zapis daty ważności. /więc lepiej wyrzucić żeby się nie zatruć/

3. I kiepska jakość produktów. /bo coś jakoś dziwnie pachnie albo inaczej wygląda/

4. Bo zapomnieliśmy czegoś włożyć do lodówki albo wyjąć z torby .... to lepiej wyrzucić.

5. Kupiliśmy czegoś za dużo.

6. Wyrzucamy też bo coś nam nie smakuje.

7. Kupujemy bez zastanowienia.

A teraz fakty:

Polska znajduje się na 5-tym miejscu w UE w niechlubnym rankingu marnotrawców żywności.

Każdego dnia marnujemy w Polsce 9 mln ton żywności. Przeliczając tego rodzaju śmieci na pieniądze - w koszu ląduje 3 tysiące zł. na osobę. Rocznie na jedną osobę przypada 242 kg wyrzucanej żywności.

Wyrzucamy: 49% pieczywa, 46% owoców, 45% wędlin, 37% warzyw, 27% jogurtów, 17% ziemniaków, 12% mleka, 10% mięsa i serów, 9% gotowych dań, 5% ryb.

W skali ogólnoświatowej wyrzucamy średnio 2 tony jedzenia na jedną głodującą osobę. To więcej niż ktokolwiek mógłby przejeść. 

W każdej sekundzie w koszu ląduje 51 ton żywności.

/Wszystkie dane z Angory-Peryskop nr 40 z dnia 04.10.2020/

----------------------------------------------------------------------------

Nie będę Was pytać czy i dlaczego wyrzucacie żywność.

Bo każdy z nas wyrzuca i z tych samych powodów.

Ja sama wyrzuciłam wczoraj dwa lekko nadpsute pomidory i puszkę z mielonką. "Wcisnęła" mi się w kąt lodówki i nie zauważyłam, że już dawno minął jej termin przydatności do spożycia.

Są ludzie, którzy żyją żywnością wyrzucaną. 

Ustanowienie dnia walki z marnowaniem żywności jest bez sensu.

I tak będziemy ją wyrzucać.

Chodzi tylko o to żeby zacząć myśleć. I nie kupować 10 jogurtów, którym kończy się termin przydatności za 2 dni.

Wtedy może chociaż trochę zmniejszy się na świecie ilość osób głodujących.

Wiem, to nie zależy tylko od nas. To zależy od odpowiedniej polityki.

No ale może przynajmniej sumienie będziemy mieli czyściejsze.

---------------------------------------------------------------------------

I jeszcze takie wspomnienie z młodości:

Gdy jako nastolatka jeździłam kolejką elektryczną z Warszawy w kierunku Warki to jesienią widziałam zawsze po obydwóch stronach drogi sterty gnijących jabłek. Sadownicy wyrzucali owoce, bo w skupach nikt ich nie chciał. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby te jabłka po prostu dać potrzebującym za darmo.


wtorek, 6 października 2020

Polki na tronach europejskich - część druga

 2. Polska królowa Francji

Maria Katarzyna Karolina Leszczyńska urodziła się w 1703 r. w Trzebnicy na Dolnym Śląsku, jako córka Stanisława Leszczyńskiego /był królem Polski w latach 1704-1709 i 1733-1736/ oraz hrabiny Katarzyny Opalińskiej. Jako młoda dziewczyna Maria zakochała się w Ludwigu Georgu Simpercie, późniejszym margrabim Baden-Baden, jednak jego matka aby zapobiec temu związkowi, wysłała Ludwiga na pielgrzymkę do Rzymu.

Propozycję małżeństwa Marii z władcą Francji Ludwikiem XV wysunęła markiza de Prie, wpływowa metresa francuskiego pierwszego ministra Ludwika - Henryka Burbon-Conde. Maria została zaręczona z królem. Rodzina Leszczyńskich przebywająca na wygnaniu, propozycję tę odebrała jako wielki zaszczyt. Ślub z piętnastoletnim Ludwikiem odbył się w 1725 r. w Fontainebleau.

Nie było to jednak szczęśliwe małżeństwo, a małżonek Marii miał wiele kochanek. Podobno powodem była niesamowita wstydliwość i nadmierna pobożność Marii. Małżonkowie mieli dziesięcioro dzieci - dwóch synów i osiem córek. Król Ludwik XV miał podobno ciągłą pretensję do żony, bo .... rodziła za dużo córek. Polska królowa poświęciła się przede wszystkim dzieciom, które były do niej bardzo przywiązane i opiece nad biednymi w nowej ojczyźnie. Wraz w kilkoma duchownymi wspierała instytucje społeczne w całym kraju, podobno sama cerowała używaną odzież dla potrzebujących i opatrywała rany służących. 

Była bardzo oszczędna ale dla biednych nie żałowała pieniędzy i starań. Fundusze pozyskiwała z prywatnych datków.

Królową Francji była 43 lata.

Zmarła w 1768 roku w Wersalu. Serce jej zostało przeniesione do grobu jej rodziców w Lotaryngii.

---------------------------------------------------------------------------------------

I znowu krótka bajeczka...

Więc dodam kilka zdjęć z mojej loggi. Były robione w ubiegłą niedzielę czyli 04.10.2020.







Tu sobie siedzę i piszę. Widzicie mnie tam??? 😀To znaczy teraz mnie tam nie ma, bo wstałam żeby zdjęcia zrobić ...😁

niedziela, 4 października 2020

Polki na tronach europejskich - część pierwsza

 1. Szwedzka królowa z Krakowa

Czy wiecie, że Polka była królową Szwecji?

Katarzyna Jagiellonka urodziła się w 1526 r. w Krakowie jako najstarsza córka króla Zygmunta I Starego i Bony Sforzy.

O jej rękę starał się car Rosji Iwan IV, zwany Groźnym. Jednak ostatecznie wyszła za mąż za szwedzkiego królewicza i księcia Finlandii Jana z dynastii Wazów./Finlandia należała wówczas do Szwecji/. Ślub z Janem, bratem szwedzkiego króla Eryka XIV, odbył się 4 października 1562 r. w Wilnie, ponieważ książę Finlandii, z powodu swojej niezależnej polityki zagranicznej, nie dostał pozwolenia na ślub od swojego brata.

Małżonkowie rezydowali od tej chwili na zamku w Turku w Finlandii. Mieszanie się Jana w sprawy Livlandu /obecnie Łotwa/ skłoniły króla do wypowiedzenia wojny własnemu bratu. Eryk wysłał 10 tysięcy żołnierzy i 12 sierpnia 1563 r. zamek skapitulował. Katarzyna została sprowadzona z mężem do Szwecji i uwięziona na zamku Gripsholm.

Ubiegający się wcześniej o jej rękę car Iwan IV starał się w negocjacjach dyplomatycznych z królem Erykiem o rozwiązanie małżeństwa Jana i Katarzyny, żeby samemu poślubić księżniczkę.

W niewoli Katarzyna urodziła pierwsze dziecko - Isabellę. Dziewczynka żyła tylko dwa lata. Po niej przyszedł na świat Zygmunt /1566-1632/ który później jako Zygmunt III Waza został królem Polski. /To ten sam, który stoi na kolumnie na Placu Zamkowym w Warszawie/.Następnie Katarzyna urodziła jeszcze jedno dziecko, najmłodszą córkę Annę /1568-1625/.

Katarzyna i Jan zostali uwolnieni w 1567 roku. W 1569 roku po detronizacji Eryka i wstąpieniu jej męża na szwedzki tron jako Jana III, aż do śmierci w 1583 roku Katarzyna była koronowaną królową Szwecji. 

Zmarła na zamku w Turku i została pochowana w katedrze w Uppsali.

--------------------------------------------------------------------

Dzisiaj tylko taka krótka bajeczka...

Dodam tylko jeszcze kilka całkiem zwyczajnych zdjęć z naszej działki. Zrobiłam je wczoraj /03.10.20/ o godzinie 14-tej.


                                    Te białe kwiatki rosną sobie koło domeczku od maja
                                         Zaczerwieniła się  jagoda kamczacka

 
                                                            I płot nabrał kolorów

                                                         
                                                       A aksamitki ciągle kwitną 


Przyszły do nas muchomory...



                                              A to oczywiście ..... jesienne róże...

Miasto Kargula i Pawlaka - z cyklu "Polska Nieznana"

Z wielu Waszych bardzo trafnych i pięknych podpisów i skojarzeń związanych z widokami Łazienek Królewskich w Warszawie /patrz poprzedni wpis...