środa, 11 grudnia 2019

Człowiek uczy się całe życie...

Tak się ostatnio dzieje,  że ciągle dowiaduję się czegoś nowego.
Na przykład tego, że niedaleko mojego domu przed wojną znajdowała się fabryka amunicji. Dowiedziałam się o tym z tej tablicy:/można ją powiększyć/

                                        A  tu ułozono kawałek tego bruku który znajdował się przy fabryce

Istnienie na Targówku przed wojną takiej fabryki tłumaczyłoby fakt zbombardowania tej dzielnicy przez Niemców już we wrzesniu 1939 roku. Na miejscu tej fabryki stoi teraz wysoki jeszcze niezamieszkały budynek, a przedtem był tu pawilon handlowy, w którym było właściwie wszystko. Przy tym właśnie pawilonie kręcone były sceny do filmu Andrzeja Wajdy pt: "Dyrygent", a główni bohaterowie których grali Krystyna Janda i Andrzej Seweryn robili w pawilonie zakupy.
Odkrycia tej tablicy i kawałka bruku dokonałam parę dni temu gdy szłam w kierunku stacji metra Targówek Mieszkaniowy.
---------------------------------------------------------------------------
Jeszcze innej niezwykle ciekawej rzeczy dowiedziałam się dwa miesiące temu w okolicach swojej działki.
Któregoś dnia umówiłam się ze znajomymi przed tym właśnie Pomnikiem Bohaterów Walk o Niepodległość Polski 1939-1945. Stoi on przy ryneczku w Chotomowie. Wracając z zakupów mieli mnie zabrać ze sobą samochodem do Warszawy. 
Stojąc koło pomnika, który ma kształt powstańczej barykady zwieńczonej orłem zrywającym się do lotu - przeczytałam znajdującą się obok niego tabliczkę. 

Wynikało z niej, że mieszkańcy Chotomowa prowadzili ofiarną walkę z okupantem, a z inicjatywy jednego z nich   - Stanisława Gładysza ps. Jarema, który  był przedwojennym pracownikiem BWA "Zachęta" wywieziono z tego muzeum i przechowywano w Chotomowie przez cały okres okupacji słynny obraz Jana Matejki "Konstytucja 3 Maja"...!!!!!

No i powiedzcie mi czy człowiek rzeczywiście całe życie się nie uczy ...? Szkoda, że i tak głupi umiera.....😊
---------------------------------------------------------------
Czy ktoś z Was też ostatnio dokonał jakichś "odkryć"???

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Kto i kiedy to powiedział?


       / Pomnik Władysława Jagiełły na Manhattanie w Nowym Jorku/

Do historii Polski przeszło wiele słynnych powiedzeń królów i przywódców. Są one związane głównie z wielkimi bitwami.

Słynne słowa króla Władysława Jagiełły "Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmę jako wróżbę zwycięstwa" wypowiedziane w dniu 15 lipca 1410 roku tuż przed rozpoczęciem bitwy pod Grunwaldem znane są chyba wszystkim Polakom.


Niewiele osób natomiast wie, że niespełna 100 lat pózniej wnuk Jagiełły - król Jan Olbracht poniósł miażdżącą klęskę w bitwie pod Kożminem, w której Turcy, Tatarzy i Wołosi wybili ok. 5 tysięcy polskiego  rycerstwa. Wtedy to powstało powiedzenie "Za króla Olbrachta wyginęła szlachta".


Do dziś używane powiedzenie "pójść jak w dym" sięga początków XVI wieku. Ówcześni kawalerzyści wiedzieli, że gdy nad linią czy czworobokiem piechoty pojawił się dym to kule, które miały zabić lub zranić jeżdżców czy konie, zostały juz wystrzelone. Niska szybkostrzelność ówczesnej broni palnej nie pozwalała oddac drugiego strzału i - o ile szarża nie załamała się po pierwszej salwie, to od tego momentu jeżdżcy mieli zdecydowaną przewagę i byli stosunkowo bezpieczni. Wówczas "uderzali /szli/ w dym..."


Słynne powiedzenie Stefana Czarnieckiego "Jam nie z soli, ani z roli, jeno z tego co mnie boli"  przeszło do historii jako przykład niesprawidliwości w awansach poprzez faworyzowanie bogatej magnaterii i niedocenianie zawodowych żołnierzy.- takich właśnie jak Czarniecki.


Z czasów napoleońskich pochodzą dwa znane powiedzenia. Ich twórcą jest Napoleon Bonaparte.

Słowa "Zostawcie to Polakom" wypowiedział Napoleon 30 listopada 1808 pod wąwozem Samosierry. Tam polscy szwoleżerowie faktycznie bili się bardzo dzielnie i to dzięki nim Napoleon wygrał tę bitwę.

Ale rok później po bitwie pod Wagrami Napoleon miał trochę lekceważąco powiedzieć "Ci Polacy tylko bić się potrafią".


Oto dwa najbardziej znane powiedzenia Józefa Piłsudskiego:

"Jedynie czyn ma znaczenie. Najlepsze chęci pozostają bez skutku, o ile nie pociagają za sobą następstw praktycznych".
"Byc zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska".

Dowódca partyzantki w Górach Świętokrzystkich Jan Piwnik "Ponury" umierając w czerwcu 1944 roku po starciach z Niemcami na Wileńszczyżnie powiedział "Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie".

Taki też tytuł nadał swojej książce Cezary Chlebowski poświęcając ją temu legendarnemu partyzanckiemu przywódcy.

Słynne francuskie powiedzenie "Pijany jak Polak" nie musi mieć znaczenia pejoratywnego. 

Powstało ono w w związku z  interwencją wojsk napoleońskich w pewnym klasztorze w Hiszpanii. Brali w nim udział Francuzi i Polacy. W piwnicach klasztoru znajdowało się wyśmienite wino, które natychmiast wypili zarówno Francuzi jak i Polacy. Ale gdy następnego dnia na klasztor napadli Hiszpanie to Francuzi całkowicie pijani nie byli w stanie się bronić. Natomiast Polacy odparli atak ratując życie sobie i francuskim kolegom. A więc powiedzenie to w tym kontekście jest wyrazem uznania.

Chociaż ja nie bardzo w to wierzę. 

Kiedyś, gdy uczestniczyłam w międzynarodowym, związanym z załadunkami bunkrowymi  przyjęciu w Hotelu Opera w Paryżu - usłyszałam szczere zdziwienie jednego z Francuzów: "Pani nie pije? To przecież niemożliwe. Jest nawet takie powiedzenie "Pijany jak Polak". Poczułam się wtedy okropnie...

To tylko 10 ze znanych historycznych powiedzeń.


A jest ich mnóstwo.

Może napiszecie o innych???

sobota, 7 grudnia 2019

Pod Wezuwiuszem

Tekst ten dedykuję Eli Karczewskiej


Gdy przyjechaliśmy do Pompejów kasy były jeszcze zamknięte.
Sprzedawcy pamiątek rozkładali dopiero swoje kramy. Jesli nie liczyć ich kłótni o lepsze miejsca, to można by powiedzieć, że było też cicho.

Francesco podszedł do jakiegoś pana stojącego przy wejściu do Bramy Morskiej, przez którą wchodzi się na teren zasypanego miasta. Cos tam mu mówił, potem obydwaj gestykulowali, w końcu Francesco dał mu jakieś banknoty z prośbą, żeby kupił nam bilety, kiedy otworzą kasy.
Poprosił aby wpuścili nas jednak wcześniej, ponieważ "una signora polacca" ma za parę godzin samolot, a koniecznie musi zobaczyć"jak to Wezuwiusz zasypał kiedyś Pompeje".

W tamtym czasie miałam wiele lat mniej i wygląd znacznie ciekawszy niż teraz, więc Włosi pilnujący wejścia na teren wykopaliska uśmiechnęli się szeroko i otworzyli bramę.

Weszliśmy do całkiem pustego miasta. To znaczy do jego ruin.

Wrażenie było niesamowite. Tym bardziej, że jedynymi żywymi istotami, oprócz nas były tam przemykające wśród ruin koty i jaszczurki.

Pompeje mają równie długą historię jak Rzym. Początkowo należały do Grecji i dopiero w 310 roku p.n.e. miasto zajęli Rzymianie. Weszło ono do państwa rzymskiego na zasadzie sprzymierzeńca. W 89 roku p.n.e. w czasie antyrzymskiego powstania ludów Italii, w których Pompeje przyłączyly się do rebeliantów, miasto zostało zdobyte przz dyktatora Sullę. Uniknęło jednakże zagłady, chociaż pozbawiono je wszelkich praw i przekształcono w rzymską kolonię.

Pierwsza klęska nawiedziła Pompeje w 62 roku n.e. kiedy to wielkie trzęsienie ziemi zamieniło miasto w kupę gruzów. Mieszkańcy przystąpili jednak bardzo energicznie do odbudowy miasta. Wiele budowli podniosło się z ruin, ukonczono odbudowę kilku świątyń, gdy doszło do drugiej, tym razem nieodwracalnej w skutkach katastrofy.

Około południa 24 sierpnia 79 roku n.e, uśpiony od wieków Wezuwiusz, którego zbocza pokryte byly winnicami i wspaniałymi rezydencjami, nagle obudził się ze swego długiego snu.

Wybuchnął z niesłychaną siłą i przez dwa dni wyrzucał ze swego wnętrza popiół, kamienie i lawę.

Zasypał dwa leżące u jego podnóży miasta - Herkulanum i Pompeje.

Pierwsze z nich zostało całkowicie pokryte magmą. Zawaliła ona domy, zmieniła wygląd okolicy i na setki lat pogrzebała wszystko pod dwunastometrową pokrywą stwardniałego tufu.

Natomiast Pompeje zostały zasypane popiołem i drobnymi kamieniami. Dzięki temu zostały odkryte wcześniej i wykopaliska przebiegały tu znacznie łatwiej niż w Herkulanum.

Strasznemu wybuchowi Wezuwiusza przyglądał się z miasta Misenum Pliniusz Młodszy. On to pozostawił potomności opis tego wydarzenia.

Wynika z niego, że Wezuwiusz gorzał wysokimi słupami ognia, po czym wydobyła się w niego olbrzymia czarna chmura i przysłoniła słońce. Wybuch skończył się trzeciego dnia.

Gdy chodziłam po zasypanym mieście nie miałam ze sobą przewodnika. Dopiero wychodząc mogłam go sobie kupić. Ani Francesco ani ja nie mieliśmy też aparatów fotograficznych. A telefony komórkowe z aparatami fotograficznymi dopiero wchodziły w życie. Zaraz na początku mój znajomy powiedział, że nie będzie mi towarzyszył, bo zna te ruiny doskonale... i usiadł sobie na schodku jakiejs świątyni.

Więc poszłam sama.

Szłam wśród ruin świątyń i pałaców, które od 2000 tysięcy lat odpoczywały od zgiełku i hałasu. Zbierały też siły na przyjęcie nowego, ciężkiego dnia, bo lada chwila miał do nich wejść tłum turystów z całego świata.

Najpierw weszłam na forum, przy którym stała kiedyś bazylika, w której odbywały się kiedyś wybory.

Potem poszłam do Swiątyni Apollina i świątyni Jowisza.

I tam trafiłam na piękny posąg boga.

Dalej szłam główną ulicą do amfiteatru. Po drodze mijałam ruiny gospód z amforami na wina i kramiki rzemieślników.

Szłam między wspaniałymi pałacami z cichymi atriami, w których stały posągi faunów i nimf, miedzy zwykłymi domami, przechodziłam też pod wspaniałymi portykami jak Łuk Kaliguli.

Idąc musiałam patrzeć pod nogi, bo krawężniki były wysokie, a na ulicach znajdowały się ustawione w poprzek rzędy kamieni, które miały służyć ówczesnym elegantkom do wygodnego przejścią na drugą stronę.

Doszłam też do term, w których zachowały się dekoracje stiukowe sklepień i  malowidła ścienne i do Bramy Herkulańskiej, za którą zaczyna się Aleja Grobów.

Zajrzałam też do Willi z Misteriami, żeby obejrzeć słynne ścienne malowidła. Nadają one tej budowli rangę jednego z najważniejszych zabytków starożytności.

I do Domu Fauna, który uważąny jest za najpiękniejszą kiedyś rezydencję pompejańską.

W Warzywniku Uciekinierów natknęłam się na przerażający widok leżących odlewów ciał ludzkich.

Szłam sama w kierunku Wezuwiusza. Wyglądał bardzo niewinnie.

I wtedy usłyszałam za sobą wielojęzyczny tłum. Do Pompejów zaczęły wchodzić wycieczki.

Szybko zawróciłam...
--------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki pt: "Nadal wariuję"./
/A Pompeje zwiedzałam w samotności w czasie podrózy służbowej do Włoch/.

czwartek, 5 grudnia 2019

Bieg Mikołajów


Od kilkunastu już lat w Toruniu odbywa się Bieg Mikołajów. Jest to  właściwie Największy w Polsce Festiwal Biegów św.Mikołajów Fabryki Kopernik. Chętni Mikołaje mogą biec w półmaratonie czyli przebiec 21  km z kawałeczkiem, biec w ćwierćmaratonie, uczestniczyć w Nordic Walking Świętych Mikołajów, a dzieci mogą wziąć udział w 5-kilometrowym "Biegu Mikołajka dla dzieci".
Młodsze moje dziecko, które jest belfrem w liceum im. Mikołaja Kopernika w Warszawie i bierze udział we  wszystkich prawie maratonach i półmaratonach w Polsce /a czasami i poza Polską/ i tym razem biegło.
Najpierw, poprzedniego dnia wieczorem zrobiło sobie zdjęcie pod pomnikiem Mikołaja Kopernika...
/Zwróćcie uwagę, że Mikołaj Kopernik też ma mikołajową czapeczkę.../

A potem w dniu 1 grudnia o godzinie 12.00 wystartowało w biegu...
Jest tam gdzieś w tym tłumie na zdjęciu wyżej.
Na pamiątkę ukończonego biegu każdy Mikołaj otrzymał  DZWONECZEK!!!
A dziecko ukończyło półmaraton z wynikiem 1 godzina 41 minuty 26 sekund.


Gratulacje i ewentualne wyrazy uznania czy też miłości dla mojego dziecka możecie wpisywać w komentarzach.😘

wtorek, 3 grudnia 2019

Historia pewnego ogrodu


To było tak:
Ogród o którym wzmiankowano juz w XV wieku założony z inicjatywy Anny Jagiellonki możemy obejrzec na drzeworycie z 1581 wieku./po lewej stronie pod Zamkiem/. To najstarszy zachowany wizerunek ogrodu rzeczywiście istniejącego. 

Rozbudowa Zamku przez króla Zygmunta III na przełomie XVI i XVII wieku ograniczyła ogród do niewielkiej przestrzeni na szczycie skarpy.

Król Stanisław August postanowił osuszyć część koryta Wisły z przeznaczeniem na rozległy ogród, jednak nie zdążył urzeczywistnić swoich projektów do końca i wypełnić go zielenią. 

Do koncepcji tej powrócono dopiero w I połowie XIX wieku, gdy Jakub Kubicki zaprojektował ogród na skarpie i ogród na dole - pomiędzy skarpą a Wisłą.
Nad ulicą obsługującą nadbrzeżny ruch towarowy zbudował tunel - efektowną budowlę z monumentalnymi schodami, zwaną dziś Arkadami Kubickiego. Taras nad sklepioną ulica stał się dodatkową przestrzenią dla Ogrodu Górnego.
W wieku XIX, kiedy Zamek przestał pełnić rezydencję królów Polski, zamiana ogrodów na plac maneżowy spowodowała dewastację terenu.

Zaawansowane prace nad nowym ogrodem - według pomysłu Adolfa Szyszko-Bogusza, głównego architekta Zamku - zaczęto w 1937 roku.

Przerwała je II wojna światowa.

Prace związane z rekonstrukcją ogrodu rozpoczęto w latach 2013-2015. Zrealizowano wówczas część zwaną Ogrodem Górnym.

Prace w Ogrodzie Dolnym prowadzone były od września 2017 r. a otwarto go dla zwiedzających w maju 2019 r.

Z czasów przedwojennych zachowały się w północnej części ogrodu dwa boskiety grabowe tworzące u stóp skały ocieniony labirynt.Ten przedwojenny relikt to 80 ocalonych z wojny grabów. I one właśnie przesądziły o kierunku wspólczesnej rewaloryzacji Ogrodu Dolnego.

Najnowszą historię Ogrodów Zamkowych obok uroczystego otwarcia  zainaugurował  chrzest dziewiczej odmiany tulipana o nazwie Serce Warszawy. Ta wysoka odmiana tulipana /ok. 65 cm/ jest mrozoodporna i należy do grupy odmian kwitnących póżno. Serce Warszawy będzie już zawsze kwitło w sercu Warszawy, czyli w Ogrodach Zamku Królewskiego.

Wszystkich Was - niezależnie od tego gdzie mieszkacie - zapraszam serdecznie do spaceru po Ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie. Najlepiej wiosną i latem.



----------------------------------------------------------------
Tekst powstał na bazie wspomnień z inauguracyjnego otwarcia Ogrodów Zamkowych w dn. 11 maja 2019 i na podstawie ulotki jw. Z niej też zeskanowałam kilka zdjęć.
----------------------------------------------------------------------
UWAGA:
Serdecznie dziekuję Marii Nowickiej za odnalezienie tego filmu i zapraszam wszystkich do obejrzenia i wysłuchania:
https://www.youtube.com/watch?v=C_uxALHWvcU

niedziela, 1 grudnia 2019

Wspaniałe wydarzenie... ...


Najpierw będzie WSTĘP, bo wstęp zawsze musi być...



„Pięknością swą i mnóstwem ozdób ten gmach zajmuje”-tak pisał Łukasz Gołębiowski w wydanym w roku 1827 „Opisaniu historyczno-statystycznym miasta Warszawy."”

Pałac powstał w latach 1823-1825 a projektantem był Antonio Corazzi, który nadał mu cechy dojrzałego klasycyzmu. Pałac przeznaczono na siedzibę ministerstwa skarbu, noszącego w okresie Królestwa Polskiego nazwę Komisji Rządowej i Skarbu.

Korpus główny architekt wyposażył w wielki portyk koryncki, skrzydła boczne otrzymały niewielkie portyki jońskie, od ulicy zaś zostały zakończone monumentalnymi jońskimi kolumnadami. 

Pałac otrzymał staranną dekorację rzeżbiarską – we frontonie widnieją rzeżby Minerwy, Merkurego i Jazona oraz alegoria Wisły i Bugu.

We wrześniu 1939 roku pałac spalił się od bomb niemieckich. Odbudowano go w latach 1950-1954.

Pałac ten znajduje się przy Placu Bankowym 3/5 i mieści się w nim przede wszystkim Ratusz miasta stołecznego Warszawy.

Na klatce schodowej korpusu głównego znajduje się popiersie Juliusza Słowackiego i tablica z następującym napisem:

Tu w latach 1829-1831 w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pracował Juliusz Słowacki."
-----------------------------------------------------

Teraz będzie ROZWINIĘCIE czyli to co najważniejsze:


W dniu 29 listopada 2019 roku o godzinie 13.00 rozpoczęła się w Ratuszu w Sali im. Stefana Starzyńskiego  uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych.

Uroczystość rozpoczęła się wysłuchaniem przez wszystkich obecnych Mazurka Dąbrowskiego.
Dekoracji dokonał I wicewojewoda mazowiecki Sylwester Dąbrowski.
Odznaczonym złożyła gratulacje senator Maria Koc.

Wśród odznaczonych Brązowym Krzyżem Zasługi znajdowała się niewysoka i drobna kobieta – 
                  
                      Joanna Dorota Rodowicz.



Osoba wyjątkowo i wszechstronnie utalentowana.

Osoba niezwykle mi bliska.

Za jakie zasługi otrzymała to odznaczenie nie będę pisać bo nie skończyłabym ich wymieniać przed północą. 
Napiszę tylko, że Joanna wkroczyła w ostatni etap prac nad pomnikiem swojego stryja Jana Rodowicza „Anody”.



ZAKOŃCZENIA nie będzie, bo pisząca te słowa, która była zaproszonym gościem … pod koniec uroczystości pękła z dumy… 

Joasiu... kłaniam Ci się z wielkim uznaniem!

-----------------------------------------------------
/Osoby, które niedawno nabyły moje książki "Moje warszawskie zwariowanie" i "Mój kraj nad Wisłą" zauważą może, że na odwrocie okładek obydwóch książek znajdują się recenzje podpisane imieniem i nazwiskiem TEJ Joanny Rodowicz/.


piątek, 29 listopada 2019

Wspaniałe miejsca do spania

Poniżej 20 zdjęć "ukradzionych" osobistemu geografowi, podróżnikowi, włóczędze czyli młodszemu synowi.
Zwróćcie proszę uwagę, że namiot ciągle jest ten sam.
A zdjęcia były robione w różnych latach i w różnych krajach. Wyboru dokonałam z kilku tysięcy zdjęć ...
/Wszystkie zdjęcia można powiększyć/

1.
Gdzieś .... w Kazachstanie...

2.
                           W Armenii - a rano przyszli goście i chyba chcieli wejść na karimatę......

3.
W pobliżu Melnika w Bułgarii
4.
W Izraelu nad Jeziorem Tyberiadzkim
5.
Liban - Byblos
6.
Szkocja - Highlands
7.
Gruzja - w drodze do skalnego miasta Wardzia
8.
Czarnogóra - Kotor - nocleg pod zamkiem
9.
Gruzja -  koń też chyba chciał pospać w namiocie...
10.
Gruzja - u stóp świątyni Tsminda Sameba 
11.
Kazachstan
12.
Mongolia
13.
Mongolia - z widokiem Otgontenger
14.
Syria - na rozłożenie namiotu w ruinach Palmyry trzeba było mieć specjalną zgodę.

15.
Gruzja - nad Morzem Czarnym
16.
Bułgaria - Riła 
17.
Szkocja - Isle of Skye

18.
Kazachstan - Burabay National Natural Park
19,
Bułgaria - Riła, w drodze na Musałę
20..

Etiopia - w górach Siemen


Wyróżnicie któreś zdjęcie?
Bo dla mnie wyjątkowe jest zdjęcie nr 14.

środa, 27 listopada 2019

O nagrodach Nobla


/Poniższe informacje podaję za Peryskopem z Angory nr 43 z dnia 27.10.2019:/

1. W latach 1901-2019 przyznano 597 Nagród Nobla 950 laureatom /rozbieżność wynika z faktu, że wielokrotnie przyznawano nagrodę zespołom badawczym lub kilku naukowcom jednocześnie/.

2. W tym czasie Nobla otrzymały 54 kobiety.

3. Maria Skłodowska-Curie jest jedyną kobietą, która otrzymała dwie Nagrody Nobla - jedną z fizyki a drugą z chemii.

4. Najbardziej Noblowska Rodzina to Rodzina Curie. Pierwszą nagrodę Nobla w tej rodzinie otrzymali Maria i Piotr Curie. Nobla z fizyki otrzymała także ich córka - Irene -Joliot-Curie i jej mąż Frederic Joliot-Curie. Drugi zięć Marii, Henry Richardson Labouisse przyjął w imieniu UNICEF Nagrodę Pokojową Nobla w 1965 roku.

5. Sredni wiek Noblisty to około 60 lat.

6. Najstarszym laureatem jest 97-letni John Goodenough /Nagroda Nobla z ekonomii w 2019 roku/ a najmłodszą laureatka 17-letnia Malala Yousafazai /Nagroda Pokojowa na 2014 rok/

7. Francis Peyton Rous , który otrzymał nagrodę w dziedzinie fizjologii czekał na nią pól wieku. Odkrywcze badania przeprowadził w 1910 roku, a nagrodę otrzymał w 1966 roku.

8. Trzy razy przyznano Nagrodę Pokojową Nobla osobom przebywającym w więzieniu. W 1935 roku otrzymał ją Carl von Ossietzky, w 1991 - Birmanka Aung San Suu Kyi, a w 2010 roku chiński obrońca praw człowieka Liu Xiaobo.

9. Do lat 70 XX wieku była możliwość przyznania nagrody pośmiertnie. Póżniej tego zakazano. W 2011 roku wyjątkowo utrzymano werdykt Akademii, gdy laureat Ralph Steinman zmarł kilka dni przed jej przyznaniem.

10. Adolf Hitler trzykrotnie nie pozwolił, aby niemieccy laureaci odebrali nagrody. /Kuhn - Nobel z chemii w 1938 r. Butenandt - Nobel z chemii w 1939 r., Domagk - Nobel z medycyny w 1939 r./ Po wojnie panowie odebrali medale, zaś nagrody pieniężne przepadły. /regulaminowo są do odebrania tylko przez rok/.

11. Laureat Nobla z fizyki w roku 1988 Leon Lederman musiał sprzedać pamiątkowu medal, aby pokryć koszty opieki medycznej. Nabywca zapłacił 765 tysięcy dolarów.

W historii nagrody tylko dwa Noble zostały sprzedane za życia nagrodzonego.

12. Jedynie Pokojowa Nagroda Nobla nie jest wręczana w Sztokholmie. Uroczystośćjej wręczenia odbywa się 10 grudnia w Oslo w rocznicę śmierci Alfreda Nobla.

13. Medal noblowski na rynku kolekcjonerskim jest wart średnio 500 tysięcy do 1 mln. dolarów. Rekordową ceną była kwota blisko 5 mln dolarów.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Najpiękniejszy obraz ....

/Autorka bloga sfotografowana w roku 2005 w trakcie kontemplowania ruin zamku w Krewie na Litwie/

Anatol France miał tak powiedzieć:

"Najpiękniejszym obrazem jest półka z książkami".


Z pewnością trochę przesadził, bo są obrazy piękniejsze.

Zależy też jakie ksiązki leżą na tej półce.
Najlepiej aby były wartościowe. A jak są pięknie wydane to jeszcze lepiej.
Najlepiej aby były bliskie sercu.
Mam kilkadziesiąt a nawet kilkaset takich książek, które są dla mnie "najpiękniejsze".
Może się domyślacie jakie to są książki.?
Jeśli nie - to powiem Wam, że głównie te, które są związane z Tatrami.
I z Miasteczkiem, czyli z Kazimierzem Dolnym.
Mam także wiersze najulubieńszych poetów.
I piękne albumy...

Nie będę się tu chwalić bardzo starymi, przedwojennymi czy nawet z przełomu XIX i XX wieku książkami, które odziedziczyłam, bo nawet nie wypada. Napiszę tylko, że te odziedziczone dotyczą głównie sztuki....


Nie lubię kryminałów i romansów. Za książkami science-fiction też nie przepadam. Lubię i cenię klasyków. Czytam przede wszystkim książki pisane pięknym językiem. 

Nie będę wymieniać autorów, których cenię najbardziej ani tym bardziej tytułów książek, do których ciągle wracam. 
Może tylko jeden tytuł wymienię. Jest to książka pt: "Gwiazda spada" Jalu Kurka. Wracam do niej od 40 lat. To z niej pochodzi cytat: "Wszystko umiera - nawet ciała niebieskie, tylko marzenia są nieśmiertelne".

O tym, że wracam do "Małego księcia" też nie będę pisać, bo to jasne jak słońce...


Napiszecie jak wygląda Wasz "najpiękniejszy obraz"???



piątek, 22 listopada 2019

Bellissima


"Autor powieści pt: "Moby Dick" czyli Herman Melville powiedział kiedyś o Wenecji:
"Wolę być w Wenecji w dzień deszczowy niż w pogodny w każdej innej stolicy"
A ja bym wręcz powiedziała, że dopiero deszczowa czy zamglona Wenecja i to tylko poza sezonem turystycznym ukazuje swoje prawdziwe piękno. Byłam w tym mieście w któryś listopadowy mglisty i zimny dzień...


Nie chciałabym pisać, że Wenecja jest przepiękna, wyjątkowa, bajkowa. Jest to z pewnością prawda, ale o tym wie każdy. Niezależnie od tego czy płynął jej kanałami, czy oglądał je tylko w ksiązkach czy na filmach.

Wenecji nie da się po prostu opisać ani z niczym porównać "Bo - jak powiedziała w 1851 roku angielska poetka Elizabeth Barrett Browning - nie ma niczego podobnego do niej".

Nie będę więc pisać o koniach św.Marka ustawionych na fasadzie jego Bazyliki. Te oryginalne znajdują się w jej wnętrzu.

Ani o wspaniałych 900-letnich mozaikach we Bazylice i o nierównej posadze, którą niszczyły i nadal niszczą wdzierające się kilka razy w roku do jej wnętrza fale zatoki. Ani o tym, ze wojska napoleońskie zrobiły z przybytku stajnię dla koni.

Ten sam wielki Napoleon Bonaparte miał o Placu Św.Marka powiedzieć, że jest "najpiękniejszym salonem w Europie".

Muszę natomiast wspomnieć o gondolach. Zostały one tak umiejętnie zbudowane, aby przewozić jak największy załadunek przy jak najmniejszym zanurzeniu. Gondolami pływają nie tylko pary młode, zakochani, turyści i zwykli mieszkańcy miasta. Służą one też do przewożenia żywności, mebli, różnych towarów, wywożenia śmieci, a także trumien z ciałami na cmentarz znajdujący się na jednej z wysepek laguny.
Do budowy gondoli, która jest swoistym tworem weneckim, używa się ośmiu gatunków drewna. Asymetryczna budowa pozwala nią łatwo manewrować jednej osobie stojącej na rufie i poslugującej się jednym wiosłem. 
Ta jedna osoba, czyli gondolier wenecki powinna mieć na sobie pasiastą koszulę, czarne spodnie i czarny kapelusz.

Podobno w XVIII wieku było w Wenecji 14 tysięcy gondoli, teraz jest ich zaledwie około 500 sztuk.

No więc "płynęlam najpiękniejszą ulicą świata" czyli Canale Grande. Tak o tym kanale wyraził się francuski dyplomata Philippe de Commines. Tramwaj wodny, którym płynęliśmy był prawie pusty.


Widziałam pałace, z których każdy jest dziełem architektury, i mosty, z których każdy kolejny jest bardziej wyszukany, oraz mnóstwo zacumowanych do brzegów gondoli. A także mnóstwo śmieci na nabrzeżach tuż koło pałaców. Było pochmurno, więc widziałam też liszaje na murach pałaców, a przez okna było widać, że wnętrza są puste.
W porównaniu do Rzymu Wenecja jest miastem młodym. Zbudowane na lagunie było kiedyś bardzo bogate i władało w XIII wieku "jedną czwartą i połową jednej czwartej" dawnego Imperium Rzymskiego.

Wenecja podporządkowała sobie głównych morskich rywali, szczególnie Genuę i opanowała większą część północno-wschodnich Włoch.

Za czasów Mussoliniego wprowadzono zakaz noszenia masek w czasie karnawału. Dopiero w 1979 roku powrócono do tego zwyczaju. Te niezwykłe maski sprzedawane są od tego czasu w całym mieście.

Reasumując, muszę powiedzieć że moja Wenecja jest pochmurna, zamglona i pusta.... 
I taka pozostanie na zawsze".

------------------------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki pt: "Nadal wariuję".

P.S. W Wenecji byłam służbowo przez kilka zaledwie godzin. 



czwartek, 21 listopada 2019

Tikopia.... czyli wyspa okrutna

Tikopia to niewielka wyspa oddzielona całkowicie od zewnętrznego świata rafami koralowymi, to jedno z miejsc, do których nowoczesność prawie wcale nie dociera. Mieszkańcy wyspy od wieków żyją w podobny sposób, uprawiając maleńkie kawałki ziemi i łowiąc ryby. Tikopia nigdy też nie została skolonizowana...

Tikopia to wyspa o powierzchni 4,7 kilometra kwadratowego. Leży na Oceanie Spokojnym i wchodzi w skład Wysp Salomona. Mieszka na niej ok. 1200 osób.

Została odkryta w 1606 roku przez Pedro Fernandeza de Quiros. W latach 1928-29 Raymond Firth przeprowadził na niej pierwsze badania terenowe. W grudniu 2002 roku spustoszył Tikopię cyklon Zoe.

Mieszkańcy tej małej wyspy łowią ryby w słonym jeziorze i skorupiaki w morzu. Uprawiają pochrzyn, bananowce i wielkie kolokazje, a na gorsze czasy zakopuja w ziemi owoce chlebowca. 
Żywności wystarczy na 1200 osób - ale tylko dla nich.... pozostali umrą z głodu...

Gdy cyklon lub susza niszczą uprawy - wielu mieszkańców wyspy decyduje się na szybką śmierć. Niezamężne kobiety wieszają się lub rzucają wpław do morza, a niektórzy ojcowie z synami wyruszają otwartym czółnem w podróż, z której już nie wracają.

Przywódcy czterech plemion każdego roku apelują o zerowy przyrost naturalny.

Ludzi na wyspie jest za dużo. A plantacje są coraz mniejsze, więc jest coraz mniej jedzenia.

Wszystkie dzieci w rodzinie muszą być wyżywione z posiadanej ziemi. 

Tylko najstarsi synowie zakładają rodziny. Młodsi pozostają samotni i starają się nie płodzić dzieci. 
Kobiety przed porodem przyciskają do brzucha gorące kamienie aby dziecko nie urodziło się żywe. 
A jeśli rodzi się żywe, to ojciec rodziny decyduje czy dziecko ma żyć. 

Noworodka kładzie się na brzuchu i w tej pozycji sam dusi się i umiera. Takim dzieciom nie robi się pogrzebu, bo nie braly udziału w zyciu na Tikopii.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
/Napisane na podstawie książki Judith Schalansky pt:"Atlas wysp odległych"/

Nawet sobie nie wyobrażamy jakie piekło istnieje w niektórych zakamarkach Ziemi...



Człowiek uczy się całe życie...

Tak się ostatnio dzieje,  że ciągle dowiaduję się czegoś nowego. Na przykład tego, że niedaleko mojego domu przed wojną znajdowała się fabr...