Tak się składa, że większość polskich powstań narodowych kończyła się klęską przynosząc represje, konfiskaty majątków i zsyłki na Syberię. Do najważniejszych przegranych zrywów należały: wojna polsko-rosyjska w obronie Konstytucji 3-Maja, która zakończyła się II rozbiorem Polski, Powstanie Listopadowe, Powstanie Styczniowe a także Powstanie Kościuszkowskie.
Nie inaczej było w I połowie XX wieku. Wystarczy wspomnieć tragiczne Powstanie Warszawskie.
Były jednak bitwy, które Polacy wygrywali.
1. Do nich należy przede wszystkim Bitwa Warszawska zwana Cudem nad Wisłą, która uznawana jest za 18-tą decydującą bitwę w dziejach świata. Wtedy to w dniach 3-25.08.1920 Wojsko Polskie powstrzymało ofensywę Armii Czerwonej zmierzającej w kierunku Warszawy i dalej do Berlina. Poległo 25 tysięcy Rosjan, 65 tysięcy dostało się do niewoli. Wodzem naczelnym polskie armii był Józef Piłsudski.
2. Bitwa pod Iganiami /14.04.1831/ była największym polskim zwycięstwem podczas Powstania Listopadowego. Oddziały dowodzone przez generała Jana Skrzyneckiego zagrodziły drogę armii rosyjskiej zmierzającej w stronę Warszawy. Poległo 2,5 tysiąca Rosjan, 3 tysiące dostały się do niewoli. Straty polskie wyniosły 400-600 żołnierzy.
3. Bitwa pod Cudnowem /14.10.- 02.11.1660/. Siły polsko-litewsko-tatarskie dowodzone przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława "Rewerę" Potockiego zamknęły w oblężeniu liczniejszą armię rosyjską. Poległo 4-6 tysięcy Rosjan, kilkanaście tysięcy dostało się do niewoli. Polacy zdobyli 48 dział i 36 sztandarów wroga.
4. Bitwa pod Szkłowem /12.08.1654/. Liczące zaledwie 6 tysięcy żołnierzy oddziały hetmana wielkiego litewskiego Janusza Radziwiłła stanęły naprzeciwko 70-tysięcznej armii rosyjskiej i zmusiły ją do odwrotu. Poległo 7 tysięcy Rosjan i tylko 700 obrońców Rzeczypospolitej.
5. Bitwa pod Kłuszynem /04.07.1610/. Hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski dokonał cudu miażdżąc sześciokrotnie liczniejszą armię rosyjską. Polska husaria dziesięciokrotnie szarżowała na pozycje wroga. Poległo 8 tysięcy Rosjan i zaledwie 300 Polaków. 21 września 1610 roku wojska polskie triumfalnie wkroczyły do Moskwy.
6. Oblężenie Pskowa /08.09.1581-06.02.1582/. Siły Rzeczypospolitej oblegające rosyjskie miasto cierpiały z powodu mrozu, głodu i chorób. Psków nie poddał się, ale jego blokada okazała się strategicznym zwycięstwem, doprowadzając do rozejmu w Jamie Zapolskim i odzyskania Inflant oraz ziemi połockiej.
7. Zdobycie Połocka /30.08.1579/. Król Stefan Batory osobiście dowodził trwającym 30 dni oblężeniem twierdzy. Wielką sławą okryła się wówczas piechota wybraniecka. Ostatecznie Rosjanie poddali miasto po tym, jak polska artyleria wznieciła w nim gigantyczny pożar.
8. Bitwa pod Orszą /08.09.1514/. Hetman wielki litewski Konstanty Ostrogski na czele 30 tysięcy ludzi rozgromił liczące 80 tysięcy żołnierzy oddziały Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Poległo 5-10 tysięcy wrogów, około 7 tysięcy wzięto do niewoli. Straty polskie to 1-2 tysięcy zabitych.
Tylko... czy to jest pocieszenie? Przecież nie powinno być żadnych wojen i walk...
/ Korzystałam z kilku źródeł, w tym z Angory-Peryskop nr 48 z 30.11.2025/

Najważniejsze, by żadnych więcej bitew i wojen już nie było!
OdpowiedzUsuńPewnie że tak Asiu...
Usuńno więc jako nauczająca historii nie skomentuje bitew.. ale odniosę się do alko. poczytałam sobie u ciebie i zamierzam sobie przeczytać o historii alkoholizmu w kraju tutejszym. Filip Kosior czyta na storytel. znam ogólniki.
OdpowiedzUsuńi powiedzenia : że co to ja zwierze jestem, żeby wodę pić.
Wszędzie pito alko na przykład wino rozcieńczane. cały starożytny świat i potem też.... alko lal sie na wszystkich stołach. ciekawe, że mnisi odpowiadają za różne takie wynalazki. Nie mam przekonania, że jesteśmy wyjątkowi. nadal. bo już brałam udział w różnych wymianach zdań w temacie. alko towarzyszy nam ludzkości od pierwszego sfermentowanego owoca. i koziego mleka .
oraz owszem u nas to poszło po całości, jak w każdym chłopskim kraju. gdzie szlachta zmuszała do zakupu.
A i ciekawe są statystki(nie ufam do końca)) bo one obalają mit o największym chlaniu pod zaborami. pod okupacją.
a tu 2019 no no.
Teatralna - statystyki też nie muszą być wiarygodne...
UsuńTe wygrane bitwy jakoś mnie nie pocieszają, gdy słyszę ciagle o plecakach edukacyjnych.😪
OdpowiedzUsuńI ja jestem tym przerażona Halinko...
UsuńNiektórych bitew nie znam, bo mówi się przede wszystkim o przegranych. Ale masz rację - nie powinno być żadnych wojen.
OdpowiedzUsuńCieszę się że i Ty się ze mną zgadzasz...
UsuńOj tak, było troszkę wygranych bitew, tylko czy cokolwiek przyniosły w dalszej historii...nie powinno ich w ogóle być, ale życie przynosi coś zupełnie innego...
OdpowiedzUsuńWitaj jeszcze jedna Pacyfistko :-)
Usuń:)
UsuńZajrzyj jeszcze proszę w Wigilię rano.
UsuńOd chwili rozpoczęcia wojny rosyjsko-ukraińskiej, czuję się, jakbym żyła na wulkanie. Nigdy nie wiadomo czy wybuchnie, a jeżeli tak, to kiedy? Niestety buta kroczy przed rozsądkiem i stwierdzenie, że nie powinno być wojen(choć słuszne), pozostaje tylko pobożnym życzeniem. Porażki uczą, wygrane wzmacniają. Oby w naszym życiu było jak najmniej tych pierwszych, a najwięcej tych drugich. Oby plecaki ewakuacyjne nie były nam potrzebne. Życzę spokoju na święta i nadziei na nowy rok.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję Iwonko. Zajrzyj jeszcze w Wigilię.
UsuńBardzo interesujący post Stokrotki. O większości z tych bitew nie słyszałam niestety. O wielu rzeczach w szkole nie wspominali. Wspaniałych Świąt Stokrotko.
OdpowiedzUsuńDziękuję Kasiu. Zajrzyj jeszcze w Wigilię...
UsuńI to na końcu jest najwazniejsze....
OdpowiedzUsuńTakie marzenie to jest ... i widzę że nie tylko moje.
UsuńDlaczego ? Powód tego wpisu ?
OdpowiedzUsuńKu pokrzepieniu serc...
UsuńMimo tych zwycięstw to prawie zawsze byliśmy przegrani.
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Niestety...
UsuńUważam, że walczyć należy tylko wtedy, gdy napadają na nas. Było dużo czasu żeby zmądrzeć.
OdpowiedzUsuńCiągle na nas napadali i brali do niewoli albo kraj nam "rozbierali..."
UsuńBezpieczna Polska i plecak ewakuacyjny przypomina nam, co się dzieje na świecie.
OdpowiedzUsuńSzkoda ,że nie ma śniegu, bo to jednak tworzy atmosferę 🤔🌲🎄🤶
Taka ciężka ta atmosfera w tym roku...
UsuńNo nie jest ogólnie rzecz ujmując wesoło - zaczynam się skłaniać ku teorii, że ktoś/coś chce przejąć na własność planetę zwaną Ziemia, bo jego planeta już kończy marnie swój żywot. Nie mam plecaka ewakuacyjnego- poza tym tak naprawdę to już przeżyłam tyle lat, że bez żalu opuszczę ten świat, a świat nawet się nie zorientuje ,że mnie nie ma, więc jest wszystko OK.
OdpowiedzUsuńAniu - ja nie boję się o siebie tylko o dzieci i wnuki...
UsuńA ja Stokrotko zaczynam się bać.......
OdpowiedzUsuńEla
Elu - tylko spokój może nas uratować.
UsuńTo bardzo dojrzały post, bo pokazuje dwie prawdy naraz. Z jednej strony dramat polskiej historii – powstania kończące się klęską, represjami i długotrwałymi stratami narodowymi. Z drugiej strony przypomina, że Polacy nie byli narodem skazanym wyłącznie na porażki i potrafili wygrywać z silniejszym przeciwnikiem dzięki determinacji, organizacji i talentowi dowódców.
OdpowiedzUsuńTe zwycięstwa nie są jednak prostym „pocieszeniem” ani powodem do triumfalizmu. Ich sens leży raczej w obaleniu mitu bezsilności i w zachowaniu historycznej równowagi – między romantycznym kultem klęski a przekonaniem, że „nic nie miało sensu”. Jednocześnie Twoje końcowe pytanie trafia w sedno: normalnym stanem nie powinna być wojna, lecz pokój.
Dlatego pamięć o bitwach nie musi oznaczać fascynacji przemocą, ale może prowadzić do refleksji nad jej ceną i nad tym, jak wielką wartością jest świat, w którym nie trzeba już udowadniać racji na polu bitwy.
Wspaniały komentarz. Najserdeczniej Ci za niego dziękuję.
UsuńNajciekawsze w tym zestawieniu jest to, że mimo dramatycznych losów Polski, pojawiają się epizody, w których mniejszościowe siły dokonywały cudów taktycznych i osiągały znaczące sukcesy. To daje do myślenia, że historia Polski to nie tylko pasmo tragedii, ale też momentów determinacji i odwagi, które mogą inspirować.
OdpowiedzUsuńI tak, masz rację w końcowym komentarzu – żadne zwycięstwo nie rekompensuje cen, jakie ponoszą ludzie. To pocieszenie raczej intelektualne niż emocjonalne, ale dzięki takim zestawieniom łatwiej zrozumieć skomplikowaną przeszłość.
Nie możemy się poddawać czarnym myślom.
UsuńDziadek walczył w Powstaniu Wielkopolskim.
OdpowiedzUsuńWedług Norweskiej Akademii Nauk, legenda statystyk wojennych podaje,że od 3600 r.p.n.e. miało miejsce 14 531 wojen z zaledwie 292 latami pokoju w całym badanym okresie 5584 lat. Zawarto 8397 uroczystych traktatów pokojowych,sojuszów i "przyjaźni".
W wyniku wojen i chorób przez nią spowodowanych zginęło ok.
3 640 000 000 ludzi (1 na 4 osoby,które żyły od 3600 r.p.n.e.jest ofiarą wojny).
Całkowity koszt szkód wywołanych wojnami na świecie wynosi około 500 000 000 000 000 000 000 000 dolarów.
Chwile pokoju i wytchnienia i całe epoki wrogości. Uczucie wrogości między narodami stało się już instynktowne i prowadzii do konfliktów,a pokój jest tylko zakłóceniem tych wojen.
W czasach pokoju,mówi się, że ludzie zakopali topór wojenny w grobie.Ale zakopują go zawsze w płytkim i dobrze oznaczonym grobie,zostaje on wskrzeszony przy najmniejszej prowokacji. Gdzie dojdzie do kolejnej ekschumacji topora?
Jak powiedził klasyk: "To nie piwo niszczy ludzi, to wieczne wojny.
Alkohol wzmacnia więzi społeczne, jednoczy grupy i narody. Odgrywa kluczową rolę w przetrwaniu ludzkości. Kobiety naszych przodków były brzydkie,alkohol był niezbędny.Ludzkość wymarłaby gdyby nie piwo!"
Bitwa trwa! Mesjanizm nie jest wskazany.
:-))
Henryku! Jak zwykle wyrazy najwyższego uznania za Twój kolejny komentarz...
UsuńParę dni temu zamieściłem poniższy komentarz na jednym z blogów. Jako że dotyczy tego samego tematu, pozwolę go sobie i tutaj umieścić.
Usuń*********************************
Ludzkość ma w genach wyrzynanie się nawzajem…
Przytaczam parę fragmentów z książki „Lost in Shangri-la” autorstwa Mitchell Zuckoff—na temat katastrofy lotniczej amerykańskiego samolotu, który rozbił się w Papua New Guinea 13 maja 1945 roku, na temat mieszkańców tych właściwie nieodkrytych terenów—właśnie na temat wojen pomiędzy normalnie przyjaznymi plemionami:
„...prowadzenie wojny było moralnym obowiązkiem i koniecznością życiową. Ludzie mówili: «Jeśli nie będzie wojny, zginiemy». (…) W porównaniu z przyczynami II wojny światowej, motywy leżące u podstaw wojen tubylczych były trudne do zrozumienia dla osób z zewnątrz. Nie walczyli o ziemię, bogactwo ani władzę. Żadna ze stron nie dążyła do odparcia ani podboju obcego ludu, do ochrony stylu życia ani do zmiany przekonań wrogów, które obie strony już dzieliły. Żadna ze stron nie uważała wojny za zło konieczne, porażkę dyplomacji ani zakłócenie upragnionego pokoju. Pokój nie czekał po drugiej stronie wojny. Nie było drugiej strony. Wojna przechodziła przez różne fazy. Przypływała i odpływała. Ale nigdy się nie kończyła. Całe życie spędzone na wojnie było dziedzictwem, na które każde dziecko mogło liczyć. (…) Ponieważ sukces na wojnie był postrzegany jako niezbędny dla dobrobytu społeczności, mężczyźni, którzy odnieśli zwycięstwo w bitwie, zdobywali pozycję społeczną. Doświadczeni wojownicy mieli dostęp do większej liczby potencjalnych żon. (…) Wojna kształtowała dzieci od najwcześniejszych wspomnień. Edukacja i zabawa chłopców polegały na naśladowaniu starszych mężczyzn prowadzących wojny i organizujących najazdy. Zabawkami były małe łuki ze strzałami wykonanymi z bambusa lub długich łodyg trawy. Strzały z trawy rutynowo trafiały w oczy chłopców, pozostawiając ich na wpół ślepymi, ale nie mniej pragnącymi zostać wojownikami. Dla dziewcząt wojna oznaczała odcięcie górnej połowy jednego lub więcej palców za każdym razem, gdy zginął bliski krewny, aby usatysfakcjonować ducha zmarłej osoby. Zanim dziewczyna osiągnęła wiek umożliwiający zamążpójście, jej dłonie mogły być same kciukami.”
Okropnie to smutne...
UsuńTak, można wymieniać wielkie bitwy i zwycięstwa, ale to żadne pocieszenie. Bo każda bitwa czy wojna, także wygrana, zabiera zbyt wiele. Prawdziwą wygraną byłby świat bez wojen.
OdpowiedzUsuńPuszku - podobno świat bez wojen nie jest możliwy...
UsuńI znowu bardzo smutny temat. I to tuż przed Świętami.
OdpowiedzUsuńTeż Mareczek
Tak się złożyło...
UsuńZwycięska bitwa to dopiero polowa, a może nawet ledwie ćwierć sukcesu. Niestety efektem wielu było tylko pochowanie trupów. (Mareczek)
OdpowiedzUsuńTo niestety prawda Mareczku.
UsuńTylko... czy to jest pocieszenie? Przecież nie powinno być żadnych wojen i walk...
OdpowiedzUsuńJak byłem w ogólniaku, to nauka historii w dużej mierze polegała na wkuwaniu dat. W pewnym momencie skonstatowałem, iż większość z tych dat dotyczyło wojen—to one kształtowały główne zarysy historii.
Sądzić można było, że wreszcie w XXI wieku wojny w Europie stały się przeszłością. Niestety, niektóre zacofane kraje tego nie mogą zrozumieć i ponownie mamy wojnę na naszym kontynencie, która grozi rozlaniem się na inne kraje. Wręcz tragiczne!
I ja bardzo się boję wojny!!!
Usuń