Po powrocie z 9-odniowej, 3-pokoleniowej wyprawy do Hiszpanii środkowej i południowo-wschodniej "zastałam" w domu mnóstwo nieprzeczytanej lektury - a więc przeróżnych gazet, tygodników i miesięczników.
Postanowiłam więc /zanim zacznę bardziej wspominać piękne hiszpańskie miasta i widoki/- poczytać i napisać Wam o sprawach aktualnych - takich stąd... czyli z zasypanej śniegiem Polski.
Więc dzisiaj będzie o zwierzętach zimą. Tych, których środowiskiem jest las. Tekst piszę na podstawie przeróżnych lokalnych pisemek z Serca Polski, czyli z Mazowsza.
Zaśnieżony las sprawia wrażenie jakby życie w nim zamarło. Ale to nie jest prawda. Wystarczy odpowiednio się ubrać i pójść do niego i go posłuchać. Zimą las nadal żyje.
Można to poznać po śladach na śniegu. Widać ślady saren, jeleni, dzików, lisów, zajęcy i wiewiórek. Najłatwiej na nie trafić wczesnym rankiem lub o zmierzchu, gdy zwierzęta wychodzą na żer. Bo w ciągu dnia zwykle ukrywają się w krzewach lub w zagłębieniach terenu, gdzie są mniej narażone na mróz i wiatr.
Z kolei w pobliżu domów, parków i ogrodów można zaobserwować ptaki: sikorki, wróble, kosy, dzięcioły, sójki... Blisko domów podchodzą też zimą lisy...
Całkiem niedawno, bo w ubiegłą niedzielę odwiedziłam naszą podwarszawską działkę. I tam zobaczyłam wiele śladów. Wydawałoby się, że na terenie ogrodzonym siatką śnieg powinien być niewzruszenie gładki, ale były na nim przeróżne ślady - i to nie tylko ptasich nóżek... Niestety, nie pomyślałam żeby je sfotografować, poza tym i tak by mi się to nie udało, bo miałam w telefonie komórkowym tysiące zdjęć z Hiszpanii...więc bałam się aby ich nie stracić...
Małżeństwo, które mieszka na działce cały rok powiedziało mi, że regularnie odwiedza ten teren lis... Może to ten sam, którego - gdy był jeszcze mały sfotografowałam ubiegłej wiosny w lesie znajdującym się na ogrodzonym terenie naszego RODOS?
O tym, że niektóre zwierzęta jak niedźwiedzie czy borsuki zapadają w sen zimowy lub półsen, ograniczając aktywność i zużycie energii wiedzą już małe dzieci. Także o tym, że wiewiórki robią zapasy nasion, orzechów i szyszek zakopując je w przeróżnych miejscach też wiadomo. Zastanawiam się tylko jak one je potem znajdują?
Wiele ptaków migruje do cieplejszych krajów, a te, które zostają, muszą nauczyć się radzić z mrozem i mniejszą ilością jedzenia.
Te ptaki żywią się nasionami, owocami pozostającymi na drzewach a także owadami ukrytymi pod korą drzew.
Sarny i jelenie żywią się pędami drzew, korą, suchymi trawami oraz resztkami roślin wystającymi spod śniegu.
Dziki rozgrzebują śnieg i ziemię w poszukiwaniu żołędzi, korzeni, bulw a także małych ssaków.
Lisy i kuny polują na drobne gryzonie, które są aktywne zimą. Z pewnością spotkaliście na leśnej ścieżce smutne ślady takich polowań.
Aby przeżyć ciężką, mroźną zimę zwierzęta zmniejszają swoją aktywność, poruszają się wolniej i rzadziej, trzymają się w grupach. Spowolnia się ich metabolizm a dzięki nagromadzonemu wcześniej tłuszczowi mają lepszą izolację cieplną. Ptaki stroszą pióra, tworząc warstwę izolującą od zimna, a noc spędzają w dziuplach, gęstych krzewach lub pod daszkami przeróżnych domków i komórek.
Nie należy dokarmiać zwierząt na własną rękę, ponieważ może to przynieść więcej szkody niż pożytku.
Robią to leśnicy zaopatrując paśniki i karmniki w siano, buraki, marchew i ziarno.
Znawcy twierdzą, że najlepszą pomocą jaka możemy zaoferować zimą dzikim zwierzętom jest szacunek, spokój i pozostawienie im przestrzeni do życia zgodnie z naturalnym rytmem przyrody.




Z hiszpańskiego światła wprost w mazowiecką biel - i nagle okazuje się, że zimowy las wcale nie milknie, tylko mówi szeptem. Śnieg działa tu jak papier fotograficzny: zapisuje tropy saren, jeleni, dzików i lisów, a ptasie ślady układają się w drobne linijki na marginesach. Ten „pozornie gładki” teren działki to najlepszy dowód, że życie chodzi własnymi ścieżkami, niezależnie od siatki i płotów. A lis w tej opowieści ma rolę niemal literacką - pojawia się jak cień, zostawia znak obecności i znika, jakby pilnował, by człowiek pamiętał, że jest tu tylko gościem. Dobrze wybrzmiewa też puenta o nie-dokarmianiu na własną rękę: zimą najbezpieczniejszą pomocą bywa spokój, dystans i szacunek dla rytmu przyrody. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń