Dostałam wezwanie. Zdziwiłam się bardzo, bo nigdy czegoś takiego nie otrzymałam.
Ale poszłam zaraz następnego dnia. Pani w informacji spojrzała na to wezwanie, potem na mnie jakoś tak spod oka. Ale powiedziała do którego pokoju mam iść.
W pokoju na końcu korytarza za bardzo dużym biurkiem siedziała tęga pani. Miała na głowie słomkowy kapelusz. Zdziwiło mnie to, bo w pokoju nie świeciło słońce.... no ale w końcu to była sprawa tej pani. To znaczy tego jak się do pracy ubrała.
Podałam najpierw pesel, potem dla pewności imię i nazwisko.
- Wezwaliśmy panią - powiedziała pani w słomkowym kapeluszu - bo ma pani za wysoką emeryturę.
Zamurowało mnie więc powiedziałam, że nie bardzo rozumiem. I zapytałam czy mogę usiąść.
- Nie bardzo - odpowiedziała pani - bo wymieniamy wszystkie krzesła. I jeszcze nie przyniesiono nowych. Ale przejdźmy do rzeczy. Omyłkowo ktoś naliczył pani za wysoki przelicznik i powstał błąd. Będziemy musieli prosić o zwrot dość dużej kwoty. Chyba że od razu nam pani poda komu mamy tę kwotę przekazać.Tu ma pani do wyboru kilkadziesiąt osób z naszej dzielnicy, które mają bardzo niskie emerytury.
- Chyba pani żartuje - powiedziałam - to przecież nie jest możliwe. Ja mam ze swojej emerytury przekazać obcym ludziom pieniądze? Dlaczego? Przecież wie pani ile lat pracowałam, jakie miałam zarobki, że moja firma przekazywała regularnie składki....I ukończyłam odpowiednią szkołę... A jeśli ktoś faktycznie się pomylił przy naliczaniu to przecież nie ja powinnam być za to ukarana.
- To nie zmienia pani sytuacji - ma pani obowiązek, bo wyszły nowe przepisy...
- Ale ja przecież nie mam wysokiej emerytury. Z tego co wiem inni mają dużo wyższe...- chciało mi się płakać...
- Inni mają zupełnie inną sytuację.... zaczęła mówić ta pani i chociaż siedziała, a ja ciągle stałam ... to spojrzała na mnie z góry.
Zrobiło mi się słabo więc zapytałam czy mogę wyjść do łazienki bo chciałabym poszukać lekarstwa na obniżenie ciśnienia i zażyć je.
- Ale u nas nie ma łazienki dla osób przychodzących z zewnątrz - krzyknęła na mnie ta pani.
I wtedy się rozpłakałam... I obudziłam przerażona...
I poszłam do własnej łazienki ale w zupełnie innym celu.
Gdy po jakimś czasie kładłam się znowu do łóżka to pomyślałam, że to bardzo dobrze, że nie mam wysokiej emerytury...
Jak myślicie - czy powinnam iść na leczenie psychiatryczne?
Na razie ... głównie "dla własnej spokojności" patrzę sobie na tę zieleń na zdjęciu.
