piątek, 6 kwietnia 2018

Krzemieniec nad Ikwą

/Ten mój tekst został po raz pierwszy opublikowany  na portalu pisarze.pl w dniu 6 maja 2013 roku/

                                                Tekst ten dedykuję JOTCE, która odgadła dwie zagadki z dn. 28.03.18


I.

- Zapraszam serdecznie do  jedynego na świecie Muzeum Juliusza Słowackiego – tymi słowami przywitała nas  pani Halina – kustosz tego muzeum w Krzemieńcu na Ukrainie.

Muzeum powstało w 2004 roku. Mieści się w dworku, w którym przez kilka lat Juliusz Słowacki mieszkał wraz z matką. Nastrojowe muzeum zawiera przede wszystkim pamiątki po poecie, a więc autografy i książki Słowackiego, jego rysunki i portrety malarskie członków jego rodziny. Dworek wyposażony jest w stylowe meble z epoki.
Dzięki pięknej, wzruszającej opowieści kustoszki muzeum, która jest Polką wszyscy zwiedzający przenieśli się w czasy Juliusza Słowackiego i jego pobytu w Krzemieńcu.
W pobliżu dworku znajduje się kamień z wyrytym na nim napisem. Z napisu dowiedzieliśmy się, że kamień postawiono w miejscu nieistniejącego już domu, w którym urodził się poeta.
II.
Wacław Szymanowski, który jest twórcą pomnika Fryderyka Chopina znajdującego się w warszawskich Łazienkach stworzył także przepiękny pomnik Juliusza Słowackiego. Wykonany z brązu odlew oraz elementy z chęcińskiego marmuru udało się szczęśliwie przemycić za granicę w 100- lecie urodzin  poety i wbudować w tylną ścianę lewej nawy kościoła św. Stanisława znajdującego się w centrum Krzemieńca. Jak niesie wieść pomnik w formie płaskorzeźby uniknął zniszczenia w 1939 roku, ponieważ udało się wmówić bolszewikom, że przedstawia on „poetę rewolucyjnego”.

III.
Krzemieniec był miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. /Nazwa taka powstała w czasach rządów Kazimierza Wielkiego/. Początki miasta związane są z Górą Zamkową, która w późniejszych wiekach otrzymała nazwę Góry Królowej Bony. Najpierw istniał na górze gród słowiańskiego plemienia Dulębów, potem odparto tu najazd mongolskich hord Batu-chana, a także atak Tatarów. Jednak w 1261 roku Daniło Romanowicz Halicki, jako lennik chana zmuszony został zburzyć wszystkie warownie, w tym krzemieniecką. Dopiero za czasów Zygmunta Starego zamek został odbudowany, a następnie przekazany w ręce Królowej Bony. Królowa nadała miastu szereg przywilejów a jej namiestnicy wzmocnili obronność zamku.
Podobno królowa Bona nigdy zamku nie odwiedziła, ale do dzisiaj krzemieńczanie opowiadają jakie to bale wyprawiała ona na zamku i jak w złotym powozie jeździła skórzanym mostem do klasztoru, stojącego na sąsiedniej górze Wołowicy.
A piękna legenda mówi o wspaniałych skarbach zgromadzonych przez Królową. I o tym, że jej dusza pilnując tych skarbów błądzi wśród ruin zamku. Mówi się też, że raz w roku na Wielkanoc, Królowa pojawia się z kluczem do piwnic w ustach. Jeśli znajdzie się śmiałek, który ją pocałuje, to dostanie się do tych skarbów. Będzie też mógł je wynieść, ale musi to zrobić między pierwszym a ostatnim dzwonem na rezurekcję. Jeśli nie zdąży – zostanie zamknięty ze skarbami na zawsze.
W 1648 roku podczas wojen kozackich zamek został zdobyty przez pułkownika wojsk Chmielnickiego, Maksyma Krzywonosa. Przestał pełnić wtedy funkcję obronną i pozostaje w ruinie do dzisiaj.
Od tego czasu Górę Królowej Bony zdobywają tylko turyści. I stamtąd podziwiają niesamowitą wprost urodę Krzemieńca nad Ikwą.

IV.
W XVIII w. powstało w Krzemieńcu Kolegium Jezuickie. Po kasacie zakonu zostało ono przejęte przez Komisję Edukacji Narodowej, a w 1805 r. założono w budynkach poklasztornych słynne Liceum Krzemienieckie. Zostało założone przez hr. Tadeusza Czackiego, przy znacznym poparciu księcia Adama Czartoryskiego i Hugo Kołłątaja. Była to szkoła średnia o tak wysokim poziomie nauczania, że w krótkim czasie otrzymała rangę szkoły wyższej. Szkoła dysponowała świetnym zapleczem doświadczalnym i wyposażeniem dydaktycznym, a przede wszystkim słynną biblioteką – był to księgozbiór króla Stanisława Augusta Poniatowskiego kupiony przez hr. Czackiego i uzupełniony przez liczne darowizny i zapisy znanych rodów magnackich i szlacheckich.
Liceum Krzemienieckie uzyskało miano Aten Wołyńskich.

----------------------------------------------------------------
P.S. Zdjęcia Muzeum Słowackiego, Góry Królowej Bony i Liceum Krzemienieckiego są mało atrakcyjne, bo były robione w deszczu i na wietrze.

Ciąg dalszy nastąpi...

46 komentarzy:

  1. zazdroszczę Ci tych podróży:))...w czasie w takich miejscach stan skupienia czasu równy jest stanowi skupienia zwiedzających:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Czesiu. A na tej wycieczce byli prawie sami poloniści i historycy i to bardzo utytułowani. Na dodatek z korzeniami kresowymi.

      Usuń
  2. I znowu jeden z najwartościowszych Twoich tekstów.
    :-) :-) :-)

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtamojtam...
      Stary tekst
      :-) :-) :-)

      Usuń
  3. Ze mną jest taki kłopot, że ja ... za dużo wiem, i nie wiem, o czym pisać. To może przykra anegdota o barbarzyństwie Rosjan. Po Powstaniu Styczniowym Liceum Krzemienieckie zostało zamknięte, całą jego bibliotekę, zbiory muzealne, wspaniałą kolekcję starożytnych numizmatów, wraz z profesorami przewieziono do Kijowa, tworząc tam Uniwersytet Św. Włodzimierza.
    I teraz ta właśnie przykra anegdota, 5 lat później ww. Uniwersytet Kijowski postanowił wywieźć z Kamieńca ogród botaniczny. Przyjechało wojsko, wykopało rośliny, załadowało na furmanki i pojechało. Obok nich biegł tylko jeden człowiek krzyczący z rozpaczy, to był Willibard Besser, profesor botaniki.
    Nie pogniewasz się Stokrotko, że ściągnę do swojego blogu Twój pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torlinie - znacznie lepiej wiedzieć więcej niż mniej.
      Na tej wycieczce dowiedzieliśmy się też i tego, co napisałeś o losie Liceum Krzemienieckiego.
      A o jakim moim pomyśle piszesz? O moim tekście? Napisałam go już parę lat temu. Druga część będzie w niedzielę.

      Usuń
  4. Czy na tych wycieczkach na Kresy pokazują ludziom tylko i wyłącznie polskie zabytki? Tak pytam, bo panuje opinia, że są to dość specyficzne wycieczki, na których zwiedza się tylko i wyłącznie polskie pozostałości, zupełnie pomijając przeszłość "autochtonów" tak jakby ona nie istniała.
    Wprawdzie pół mojej familii z kresów rodem ale mnie jakoś nigdy w tamte strony nie ciągnęło.Wiem- jestem dziwna i mało uczuciowa.
    Słowacki był dość osobliwą postacią, wiecznie w cieniu Mickiewicza a do tego ta jego "inność" starannie ukrywana przez pózniejszych biografów.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie biura podróży organizują wycieczki szlakami polskimi. Jakie wycieczki organizują ukraińskie i czy wogóle organizują - tego nie wiem. Poza tym na Kresach wszystko albo prawie wszystko co piękne i interesujące jest związane z Polską.
      A Słowackiego bardzo lubię i cenię - pomimo tego, że cierpiał na kompleks Edypa...
      Buźka.

      Usuń
    2. To ja jeszcze podpadnę- wolę Słowackiego niż Mickiewicza.
      No to jednak prawda, że te wycieczki są bardzo jednostronne.

      Usuń
    3. Tak samo przez lata funkcjonowały wycieczki izraelskie w Polsce, żadnego kontaktu z Polakami. Ale to nie jest wina tylko strony polskiej, ale też ukraińskiej (białoruskiej, litewskiej, łotewskiej, mołdawskiej), to oni muszą wyjść z inicjatywą. Polacy długo tłumaczyli stronie izraelskiej, że młodzież izraelska musi poznać również nowoczesną Polskę, mieć kontakt z rówieśnikami. Sytuacja nie jest może doskonała, ale znacznie się poprawiła. A co robią Litwini, abyśmy poznali prawdziwą Litwę?
      Lubię obydwu, chociaż przyznaję, że drugiego takiego dzieła jak "Pan Tadeusz" Słowacki nie popełnił. Od młodości jestem zakochany w kompletnie zapomnianym dziele Słowackiego "Anhelli", na podstawie tego dzieła powstał jeden z najpiękniejszych obrazów w historii polskiego malarstwa (moim zdaniem):Jacek Malczewski „Śmierć Ellenai”, pisałem o nim TU.
      A ściągnę od Ciebie Stokrotko profesora, już siadam do pisania notki.

      Usuń
    4. Anabell - wcale mi nie podpadłaś, bo ja też wolę Słowackiego.
      A najbardziej cenię Czwartego Wieszcza czyli Wyspiańskiego.

      Usuń
    5. Torlinie - a ja najbardziej cenię :"Dwa razy księżyc odmienił się złoty...."
      Rozumiem Torlinie, że ściągasz tylko myśl żeby napisać o jakimś profesorze...

      Usuń
    6. No zobacz:
      1. Zawsze myślałem, że czwartym wieszczem jest Norwid. I żeby nie było, że ja nie cenię Wyspiańskiego, bo wiesz świetnie, że "specjalizuję się" w Młodej Polsce, a "Wesele" jest moim ukochanym dramatem (a film filmem).
      2. Mimo wszystko uważam, że Mickiewicz napisał większe dzieła i znakomitsze wiersze. I żeby nie było, że ja nie cenię Słowackiego. Może być, że jedna dziewczyna jest ładniejsza od drugiej i obie są śliczne.
      3. Ciekawostka, wiesz o tym, że Słowacki, w przeciwieństwie do Mickiewicza, napisał wiersz dla dzieci?
      4. A wiesz o tym, że Słowacki napisał XIII księgę "Pana Tadeusza"? Bo o Fredrze boję się napisać.
      5. Tak chodziło o Profesora, przypomniałaś mi go. Chciałem go umieścić na swojej liście Prawdziwych Polaków.

      Usuń
    7. Torlinie!
      Wg. mnie Wieszczami byli: Norwid, Mickiewicz, Słowacki i Wyspiański. /kolejność dowolna/
      Zajrzę jutro bo właśnie wróciłam z działki na której okropnie się napracowałam.

      Usuń
  5. Stokrotko dzięki Twoim książkom i blogowi zwiedzilam już kawał świata.
    Pięknego weekendu Ci życzę.

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tam kawał Elu?
      Najwyżej kawałeczek...
      :-)

      Usuń
  6. Ja tez zwiedzam z Toba swiat i to pokazany w atrakcyjnej formie. Wydaje mi się, ze na swoim blogu nie trzeba "obiektywnie" pokazywać swiat - caly urok w subiektywnym spojrzeniu, pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie Małgosiu na ciąg dalszy.
      :-)

      Usuń
  7. Legendy dodają uroku miejscom, a mnie zawsze żal tych ruin...stan niektórych jednak uniemożliwia odbudowę.Więcej szczęścia mają budowle sakralne :-)
    Dziękuję za dedykację, poczułam się królewsko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam Cię po królewsku na drugą część.
      :-)

      Usuń
  8. Ach, przeniosłam się na chwilę do tych stron, których nigdy nie widziałam. Dzięki Tobie są mi bliższe. Tak by się chciało jeszcze je zobaczyć (ciągle nie tracę nadziei, że to jest możliwe). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu - nadal są organizowane wycieczki na Kresy.... ale jak tam teraz jest - szczególnie na Ukrainie ... to trudno mi powiedzieć.
      Serdeczności.

      Usuń
  9. Ile byłoby cudowności na Świecie, gdyby nie te debilne wojny!

    OdpowiedzUsuń
  10. "Bo tam gdzie Ikwy srebrne fale płyną,/ Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną..."
    "W pamiętniku Zofii Bobrówny" Juliusz Słowacki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za ten cytat Anno.
      :-)

      Usuń
  11. "Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
    Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną."

    Magia "kraju lat dziecinnych" pozostaje w nas na zawsze. Ta, opisana przez poetów, udziela się zwiedzającym miejsca ich urodzenia i wychowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Halinko.
      A Ty już znowu w Landach jesteś?
      :-)

      Usuń
    2. Jestem w domu. Obce Landy powoli odchodzą do historii. Smutne, ale takie jest życie.

      Usuń
    3. Różnie w życiu bywa - sama wiesz najlepiej ...

      Usuń
  12. Czekam zatem na ciąg dalszy!:D
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Polecam zainteresowanym tematem relacji polsko-ukraińskich w Krzemieńcu książkę pt"Dialog dwóch kultur" Praca zbiorowa pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP oraz Ministra Kultury Ukrainy.
    Sztuka i Kultura ponad waśniami narodowościowymi.
    Ps. W budynku dawnego Liceum Krzemienieckiego znajduje się dzisiaj Wyższa Szkoła Humanistyczno -Pedagogiczna im.Tarasa Szewczenki.
    Wybacz mi moje trzy grosze,Stokrotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liiviio - ja się nie gniewam, tylko bardzo Ci dziękuję za te wiadomości.
      Zapraszam na ciąg dalszy.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję.
      Byłam u Ciebie i przeczytałam.

      Usuń
  15. Dla mnie poezja mogłaby nie istnieć. A już romantyczny bełkot to szczególnie powinien być zakazany. Jakby się autorzy czegoś naćpali, a program szkolny bezmyślnie każe te pomyje umysłu wielbić. O, żebym kiedyś dożył tej pociechy, aby te śmieci przepadły na wieki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowokujesz Vulpianie, prowokujesz.

      Chociaż ja nie piszę w tym tekście tylko o poezji.
      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Szkoda, że Krzemieniec leży tak daleko od Lwowa, bo można by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario - w czasie 12 dniowej wycieczki po Ukrainie byliśmy prawie wszędzie tam gdzie była kiedyś Polska. Także kilka dni we Lwowie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Witaj, Stokrotko.

    Ta ja może tak po Słowack(iem)u zagaję:

    "W ciemnościach postać mi stoi matczyna,
    Niby idąca ku tęczowej bramie.
    Jej odwrócona twarz patrzy przez ramie,
    I w oczach widać, że patrzy na syna."
    (W ciemnościach..."

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo matkę kochał....

      Serdeczności Leno.
      :-)

      Usuń
  18. Trochę przykro, że miejsca urodzin całej wielkiej trójcy romantyków są poza granicami współczesnej Polski. Na Białorusi, na Ukrainie, a nawet we Francji... Nie żebym chciał anektować te kraje, ale trochę przykro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bojo- umarli też poza Polską.
      Ale byli Polakami.

      Usuń
  19. Podoba mi się ta królowa Bona odwiedzajaca ruiny zamku i liceum krzemienieckie. Jak zwykle mnóstwo ciekawostek i komentzrzy, chociaż nie podzielam zdania Vulpiana, który uważa że tylko on ma rację, zwłaszcza jeśli chodzi o programy nauczania. Z ciekawością czekam na drugo odcinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz i zapraszam jutro na ciąg dalszy.

      Usuń

Cytaty z "Lapidarium VI"

Wszystkim osobom, które wypowiedziały się pod moim poprzednim tekstem serdecznie dziękuję. Co pewien czas wracam do książek Ryszar...