środa, 6 czerwca 2018

Włochaty bzyczący grubasek..... czyli "Lot trzmiela"


To było tak:
Jak już skończyłam oglądać to rozgwieżdzone niebo to wróciłam do domeczku i „cudem jakimś” udało mi się w telefonie komórkowym napisać i opublikować tekst o patrzeniu w gwiazdy. /Tekst z 30 maja/. I poszłam dalej spać.
I wtedy przyśnił mi się „Lot trzmiela”. Tak, ten utwór muzyczny, który napisał Rimski-Korsakow. Jeśli go nie pamiętacie to posłuchajcie go sobie na YT. Jest rewelacyjny.

https://www.youtube.com/watch?v=ucrKUO9FVfY

Latał i latał ten trzmiel i tak pięknie bzyczał. Tak sugestywnie, że wydawało mi się, że lata nade mną. Więc otworzyłam oczy żeby zobaczyć jakiego jest koloru. I zobaczyłam ale tylko przez chwilkę bo….
Znowu usnęłam.
A jak się obudziłam to nie mogłam otworzyć oczu. Coś mi siedziało na głowie. Jakieś takie duże i włochate. Ale wcale się tym nie przejęłam tylko znowu zasnęłam.
Obudził mnie straszliwy ból głowy.
I nie słyszałam już „Lotu trzmiela”.
Nie będę Was dalej dręczyć.
Tak, ugryzł mnie trzmiel. W ucho mnie użarł. Więc ucho mi urosło i stałam się taką Stokrotką- Uszatką. Na dodatek okropnie zapuchłam, nie mogłam prawie wcale otworzyć oczu. O bólu głowy nie wspomnę…
Jak już wreszcie odnalazłam telefon to i tak nie mogłam z niego skorzystać bo prawie nic nie widziałam.
A byłam na działce sama bo jedni korzystali z długiego weekendu i wyjechali a inny pracowali.
Dobrze, że domeczek mam malutki więc i do łazienki mam dwa kroki i do kranu z zimną wodą…
Chyba spałam bardzo długo.
Słyszałam, że dzwoni moja komórka, że na działkach coś się dzieje. Wreszcie znajomi przeszli przez płot i zapukali do mojego domku.
Jakoś wyżyłam. Widać złego diabli nie biorą.

A najfajniejsze jest to, że ja sobie to wszystko w jakiś sposób „wykrakałam” pisząc parę godzin przedtem, że mogę nie mieć dostępu do internetu. No bo w komórce w sieci T-Mobile i na dodatek w szczerym polu w którym jeden maszt przekażnikowy jest uszkodzony to z tym internetem kiepściutko jest.
A ja po prostu przez ten atak trzmiela byłam tak zapuchnięta, że nie mogłam oczu otworzyć.
Dopiero pod wieczór w niedzielę /3 maja/ wróciłam do normalności.
To był ten trzmiel z pierwszego zdjęcia. Piękny, prawda???Znalazłam biedulka dopiero wczoraj na podłodze. Niestety, nie wyszedł mu „na życie” ten atak na mnie.
No to już wszystko wiecie.
A jedno ucho mam nadal ciągle ..... bardziej….




60 komentarzy:

  1. Miałaś stanowczo zbyt bliski kontakt z naturą! Nie wiem czemu, ale jakoś nigdy nie spodziewałam się,że trzmiel może człowieka użądlić! Na mój balkon przylatuje codziennie trzmiel i buszuje w pręcikach begonii. Na szczęście nie myli mnie z kwiatkiem.
    A może ten co Cię dziabnął to słyszał, że jesteś Stokrotką ale głupol nie wiedział, że to tylko ksywka?
    Trzymaj zawsze na działce sodę czyszczoną- w razie ukąszenia należy robić okłady z sody.
    Przytulam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mówisz żeby ksywkę zmienićna Pokrzywę albo jakiegoś Badyla???
      Czy Ty myślisz że ja po omacku mogłam sodę oczyszczoną znależć???
      Dobrze, że sa na świecie życzliwi sąsiedzi.
      :-)

      Usuń
    2. Podejrzewam, że wcale tej sody na działce nie masz, więc nawet z otwartymi szeroko oczami byś jej nie znalazła.A soda jest dobra niemal na wszystko.;))

      Usuń
    3. Mam, mam bo ostatnio moja synowa ciasto nawet w prodiżu piekła.... chyba że się skonczyła :-)))

      Usuń
  2. Ha, a taką wersję znasz??! Śpiewa Malena Ernman :-)))

    https://www.youtube.com/watch?v=sbQwQetKm2g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacyjna jest ta dziewczyna !!!!!
      To chyba ona mi tak nad głową bzyczała!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      :-)

      Usuń
  3. Trzmiel użądlił też Byczka Fernando, gdy ten na nim przysiadł, bo Pan Trzmiel poczuł się "bardzo dotknięty", jak pisze autor :) To samo musiało przydarzyć się i Tobie, bo trzmiele nie są agresywne, chyba, że walczą o życie.
    Bardzo współczuję. Jakby nie było, kicha :(

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardzo niebezpieczna ta Twoja działka;-) Dobrze, że tylko tak się skończyło! Teraz jak napiszesz, ze jedziesz na działkę, to będę się niepokoić!
    A wiesz, że dawno temu położyłam głowę na poduszce, na której siedziała osa i użądliła mnie w głowę, ból okropny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - ja bez działki nie mogę żyć!!!
      :-)

      Usuń
  5. Tak to jest jak się nocą w gwiazdy patrzy zamiast grzecznie spać.
    :-)))
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten skubaniec mnie w dzień użarł!!!
      :-)))

      Usuń
  6. Ojojoj, ale miałaś przygodę. Współczuję! Dobrze, że nie masz uczulenia.
    A trzmiel-winowajca rzeczywiście piekny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzmiele są piękne.
      A jak fajnie bzyczą!!!
      :-)

      Usuń
  7. I było atakować... trzeba było trzmielowi skakać z kwiatka na kwiatek a nie atakować Stokrotkę!
    Cieszę się, że wyszłaś bez szwanku :D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że bez szwanku.
      Ale jakoś żyję.
      :-)

      Usuń
  8. Zdrętwiałam z przerażenia, czytając Twój wpis! Reakcja po użądleniu sugeruje uczulenie na jad owadów. Może warto zrobić testy i mieć przy sobie leki? Podpowiem, że dobrze by było przez kilka dni pić wapno.
    "Lot trzmiela" to jeden z najwybitniejszych utworów w dziejach muzyki. Pewnie Rimski-Korsakow też lubił przyrodę. A wiesz, że jego studentem był Emil Młynarski?
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiem Halinko.
      Dzięki za zyczliwość i troskę.
      :-)

      Usuń
  9. Też kiedyś przespałam noc z trzmielem i to we własnej sypialni. Musiał wieczorem wlecieć przez otwarte okno, wczepił się w firankę i zasnął. Dopiero rano, gdy zrobiło się jasno, odczepił się od firanki i zaczął łazić po szybie. Wtedy go zobaczyłam, otworzyłam drzwi od balkonu i pomagając sobie gazetą, wypędziłam go. Nigdy nie mogłabym zabić pszczoły ani trzmiela, bo to wyjątkowo pożyteczne owady. Co do os, to nie mam skrupułów. Od szerszeni uciekam.
    Życzę zdrowia i tak, jak napisała maska, bierz odczulające wapno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno - ten mój trzmiel to się na mnie zemścił, bo go w nocy obudziłam...
      :-)

      Usuń
  10. Bardzo Ci współczuję. Ja, gdybym mógł, tobym mu się zrewanżował, ja go bym ugryzł w rewanżu.
    Z trzmielem jest fajnie porozmawiać, jak on się naprawdę nazywa. Nie słyszałem, aby w Polsce ktoś powiedział: "O! Trzmiel", tylko raczej bąk.
    I można się go spytać, jak on lata, bo według ekspertów budowa trzmiela uniemożliwia latanie, tylko on sam biedny o tym nie wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubawiłam się Twoim komentarzem Torlinie.
      Dziękuję Ci
      :-)

      Usuń
  11. W dzieciństwie łapało się takie bąki do pudełka o zapałkach i otrzymywało się tzw. radyjko:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już teraz wiem, że ten trzmiel co mnie użarł to był praprapraprapra......... wnuczek jednego z tych co kiedyś złapałeś i uwięziłeś. Zemścił się za swojego przodka na mnie.
      Tylko dlaczego na mnie????:-)))

      Usuń
    2. Gdyż konstruując radyjko zawsze zakładałem kominiarkę :))

      Usuń
    3. No ale miałeś odwagę spojrzeć tym trzmielom w oczy...???

      Usuń
  12. Mam nadzieję, że ślad po ukąszenia trzmiela szybko zejdzie. A swoją drogą nigdy bym nie przypuszczała, że tak sympatyczne stworzenie może kogoś ugryźć. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzmiel jest śliczny ale nie jest sympatyczny :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Najgorsze w tej przygodzie to brak możliwości kontaktu, a o tym sama uprzedzalas/internet/Jednak Stokrotko jesteś zbyt cennym okazem przyrody by nie przyszedł ratunek. Czy "facetowi przed telewizorem" nie piknelo serduszko? Jeśli nawet to pomyslal, ze czule o nim myślisz.Niczego nie można przewidzieć, pozdrawiam serdecznie Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie Małgosiu.
      :-)

      Usuń
  14. Nie przypuszczałabym, że trzmiele takie krwiożercze są ...
    Aż mnie zgroza chwyciła, jak to przeczytałam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego nie spodziewałam po ślicznym trzmielu.
      :-)

      Usuń
  15. Należę do grona tych, co nie wiedzieli, że trzmiele są takie niebezpieczne. Od dziś zacznę przed nimi uciekać. A Ty Stokrotko bardzoś biedna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz uciekać Ewo.
      Po prostu ich nie zaczepiaj i nie wyganiaj.

      Usuń
  16. Na zdjęciu taki fajny, kolorowy - a w życiu tak użreć potrafi... Współczuję Ci, Kochana :*

    Mnie na działce kiedyś użarła pszczoła... Dopiero cebula pomogła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Celcie jak to pozory mylą...?
      Dzięki za współczucie.
      :-)

      Usuń
  17. Stokrotko ale teraz juz dobrze się czujesz?
    Napisz proszę.
    :-)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Elu.
      Dziękuję za troskę.
      :-)

      Usuń
  18. No, no ... nie wiedziałem, że trzmiel może udziabać ... a jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z nerw wyszedł że mu spać za firanką nie pozwalam
      :-)

      Usuń
  19. W naturze nie odróżniam owadów, dlatego boję się zarówno tych pożytecznych jak i szkodników. Bez względu na to czy ma się w domu sodę czy tylko ocet, to okład pomoże na opuchnięte miejsca. Na Twoim przykładzie widać, że apteczka na działce, powinna być równie starannie zaopatrzona jak ta domowa. Życzę, by ból głowy minął szybko wraz z innymi skutkami tak niemiłego incydentu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono -dziękuję za życzliwość.
      Pozdrawiam

      Usuń
  20. Witaj Stokrotko.
    Lot trzmiela lubię sobie posłuchać. W realu też lubię, ale uważam.
    Na szczęście nie jestem uczulony na te owady.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Michale za komentarz.
      Oczywiście że Cię odwiedzę.
      :-)

      Usuń
  21. trzmiele są naprawdę super... uzbrojone też są, ale to chyba naprawdę trzeba się starać, by mu się skutecznie narazić...
    za to czytałem kiedyś gdzieś, że jad trzmiela jest jednym z najdroższych surowców farmaceutycznych... po prostu strasznie trudno go pozyskać i sama hodowla jest kosztowna...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy że moja wartość się zwiększyła bo mam trochę tego jadu w jednym uchu.
      :-))

      Usuń
    2. obawiam się, że nie bardzo, bo ten jad się metabolizuje wchodząc w reakcje ze składnikami ciała... to nie LSD, które przelatuje przez ludzki organizm praktycznie w niezmienionej formie chemicznej...

      Usuń
  22. Stokrotko, wczoraj napisałam komentarz, pamiętam dokładnie, ale ostatnio mam kłopoty z komputerem i byc może akurat wtedy urwało się połączenie z internetem, bo go nie widzę. A chciałam Ci przede wszystkim życzyć dużo zdrowia! I dzięki Tobie trochę sobie o trzmielach poczytałam. Ten trzmiel tez musiał sie poczuć "bardzo dotknięty" i zawalczył o życie (ale niewiele mu to pomogło, a Tobie solidnie zaszkodziło). Podobno trzmiele atakują tylko w zagrożeniu życia, a jad jest i tak mniej toksyczny od jadu pszczoły. No i trzmiele żyją tylko (aż?) 28 dni. mam nadzieję, że głowa już Cię nie boli.
    A jeśli chodzi o gwiazdy, to bardzo chętnie popatrzyłabym z Tobą w rozgwieżdżone niebo. Może byś mi podpowiedziała nazwy kilku konstelacji? Bo ja znam podstawowe chyba 4 albo 5 ;) Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu Najmilsza!
      O tych konstelacjach to planuję napisać jeszcze - dam Ci znać kiedy to będzie.
      A jeśli chodzi o moją przygodę z trzmielem to ja go po prostu pewnie przestraszyłam jak zasłaniałam okno firanką i pewnie się zdenerwował i jak poszłam spac nad ranem to mnie dziabnął.
      Ale juz dobrze jest.

      Serdeczności Kochanie!!!

      Usuń
  23. Musisz jak najczęściej jeździć na działkę, tylko wtedy będziemy mogli czytać mrożące krew w żyłach relacje z przygód, a co jeszcze bardziej pożądane - oglądać przecudowne fotki, takie jak krwiożerczego trzmiela. A jak widać ta historia wzbudziła duże zainteresowanie Twoich Czytelników. Oczywiście wolałbym mieć do czynienia tylko z "trzmielem" Rymskiego-Korsakowa. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżę, jeżdżę - teraz jestem więcej na działce niż w domu.
      Dziękuję Ci serdecznie za wizytę.
      A zdjęcia nie są moje, tylko zeskanowane z pisemka o róznych żyjątkach leśnych i polnych.

      Usuń
  24. Przeczytałam od razu ale na telefonie i nic nie mogłam skomentować. Zrobiło mi się słabo z przerażenia co Ty tam przeżyłaś! Dobrze, że jesteś TYLKO z bólem głowy, NIECH SZYBKO CI PRZEJDZIE! Czemu im piękniejsze stworzenie, tym robi większą krzywdę????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu - może dlatego, że pozory mylą???
      Buźka!!!

      Usuń
  25. Ojjj, a to Ci przygoda nieprzyjemna. U mnie pełno jest tych owadów, strasznie ich nie lubię. Opuchlizna na szczęście schodzi, gorzej skończył trzmiel...

    OdpowiedzUsuń
  26. Taki trzmiel ładny,a wredny się okazał bo użarł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się wnerwił bo go obudziłam zasuwając firankę na której sobie spokojnie spokojnie spał...

      Usuń
  27. Kochana uzadlenie trzmiela boli straszliwie. Współczuję.A ja wczoraj spotkałam zmije zygzakowata!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.... to taka żmija to nie byle co!!!!!

      Usuń

W tę niedzielę zabierzmy ze sobą sowę,...

    .... bo sowa to symbol mądrości.                         Georges Freche - były mer Montpelier i  były samorządowiec wygrywający masę...