piątek, 8 czerwca 2018

Chyba zrozumiałam...

Tak mi urosły drzewa na działce. Jak je sadziłam to miały najwyżej 40 cm.

Skończyłam czytać książkę pt: „Czy Bóg przebaczy siostrze Bernardetcie”? Napisała ją Justyna Kopińska – ta sama pisarka, którą poznałam osobiście gdy byłam na promocji jej książki pt: „Z nienawiści do kobiet”. Pisałam o tym w dn. 10 marca 2018.
Książka jest o przemocy jakiej poddawane są w zakonach sieroty i dzieci z rodzin patologicznych. Tu konkretnie autorka pisze o zakonie sióstr boromeuszek w Zabrzu, które to siostry z opiekunek dzieci przeobraziły się w instytucję oprawców pełnych okrucieństwa. Znęcały się nad dziećmi fizycznie i psychicznie. Dzieci były więzione, bez przerwy bite, obrażane, straszone, przykuwane do kaloryferów, molestowane i gwałcone.
W książce kilkakrotnie stawiane jest pytanie instytucjom i konkretnym osobom, które wiedziały o tym co dzieje się za murami tego koszmarnego obozu… bo innych słów nie można użyć.
Autorka pyta dlaczego skoro wiedziały o tym koszmarze przez lata nic nie zrobiły.
Odpowiedź zawsze była taka sama:
To grzech śmiertelny donosić na osoby duchowne”.
Więc chyba zrozumiałam. Dlatego ukrywana jest pedofilia księży i przemoc sióstr zakonnych.
Nie!!!!Nadal nic nie rozumiem.!!!!

P.S. Nie czytajcie tej książki. Bo i tak nie uwierzycie... A jak uwierzycie to wpadniecie w depresję...
P.S. Mój znajomy poeta /ten zza działkowego płotu/ jako całkowity sierota spędził dzieciństwo u sióstr zakonnych pod Warszawą. Mówił mi, że był przez nie bez przerwy bity i poniżany. To on pożyczył mi tę książkę...Przeczytałam ją i poszłam jeszcze tej samej nocy podziwiać gwiazdy.... A potem użarł mnie ten trzmiel. Taka była kolejność...

56 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że są pewne zawody, które są wybierane przez osoby mające skłonność do sadyzmu.Do tych zawodów niewątpliwie należy profesja księdza i zakonnicy. Wyrazu "zawód" użyłam z pełną świadomością- bo stan "duchowny" to nie powołanie, ale zawód- sposób na życie.Ty o tym czytałaś, a ja znam młodą kobietę, która odeszła z zakonu "jakichśtamsióstr" po pierwszym święceniu. Dopiero wtedy do niej dotarła naga prawda o tym jakie to środowisko.A na "do widzenia" została przez "matkę przełożoną" autentycznie przeklęta, a litania złych życzeń była długa i szczegółowa, dotycząca niemal każdego aspektu życia tej dziewczyny.
    Czy można to zrozumieć? Chyba tylko wtedy gdy uznamy te osoby za chore psychicznie, no ale w takim razie powinny być leczone.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - to jest głęboko skrywany koszmar.
      Dopiero po wielu latach te dzieci już jako osoby bardzo dorosłe o tym zaczynają mówić.
      Pozdrówki.

      Usuń
  2. Też nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, że takie właśnie osoby dopuszczają się takich rzeczy. Oczywiście wszędzie i w każdym zawodzie zdarzają się psychopaci, ale akurat u osób duchownych szukamy wsparcia, jak u żadnych...
    Chyba nie będę czytać:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytaj, bo i tak przecież wiesz...

      Usuń
  3. To już teraz wiesz dlaczego Cię ten trzmiel ugryzł :-)))

    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłem informację, że zakon sióstr boromeuszek w Zabrzu został na zawsze zamknięty.
      Marek

      Usuń
  4. -- mam już sporo lat, ale z wiekiem, życie coraz bardziej mnie zaskakuje i to na minus... wielki minus...
    - książkę bardzo chętnie poszukam i przeczytam... póki co pozdrawiam z miejsca, gdzie czas mija sielsko, czyli z miejsca wiejskiego urlopowania... tego było mi trzeba... dzieci póki co jeszcze w szkole, tylko ja i cudowna przyroda... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko - to życzę Ci spokoju i słoneczka i radości ....
      A książka szokująca, więc może lepiej nie czytaj...
      :-)

      Usuń
  5. A ja chętnie przeczytam tę książkę, jak dostanę. Piszesz, "osoby, które wiedziały". Tego właśnie chciałabym się z tej książki dowiedzieć, kto to był? To musiało być bardzo ograniczone grono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzam, że nie jest to przyjemna lektura...

      Usuń
  6. W zakonie jednostka nie ma nic do powiedzenia, to bardzo zhierarchizowane środowisko w związku z tym te patologie które tam mają miejsce mogą wynikać z porządku dziobania.
    "Porządek dziobania – w psychologii oraz socjologii pracy i organizacji - to pojęcie charakteryzujące spektrum relacji interpersonalnych mogących zachodzić w konfliktach w zhierarchizowanych grupach i zespołach zadaniowych."
    "...norweski zoolog Thorleif Schjelderup-Ebbe przeprowadził w kurniku na stadzie kur, którym przyporządkował indywidualne nazwy. Obserwacje zachodzących między nimi sytuacji kryzysowych wykazały, że im kura znajduje się niżej w hierarchii stada, tym częściej jest dziobana, gdyż dziobią ją kury znajdujące się wyżej od niej w hierarchii stada. Jednocześnie im kura znajduje się wyżej w hierarchii stada, tym częściej dziobie inne, tzn. dziobane są przez nią kury znajdujące się niżej od niej."
    To dzieci znajdujące się pod opieką zakonów są najniżej i to na nich skupia się cała frustracja tej społeczności. Jeśli na dodatek na szczycie drabiny znajduje się ktoś mocno zaburzony emocjonalnie, to lawinowo idzie to w dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim witam Cię serdecznie na moim blogu.
      To co napisałaś w komentarzu jest całkowitą prawdą. Tak też pisze o tym w swojej książce autorka.
      Z tym - że sprawa była jeszcze bardziej skomplikowana. Ale o tym nie będę pisać, bo może jednak ktoś zainteresuje się tą książką.
      Serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dziękuję za pozdrowienia, ja także Cię Stokrotko pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Nie mieści się w głowie, a jednak cała ta machina istnieje! Wszystko tak odległe od człowieczeństwa a tak charakterystyczne: jedni święci a inni kaci...koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dobrze że zwróciłaś uwagę na te kontrasty... święci i kaci.

      Usuń
  8. Swego czasu od czci i wiary odsadzano Rolleczek za 'Drewniany rozaniec', potem Kore za opowiadanie o latach spedzonych w sierocincu prowadzonym przez zakonnice; nasze spoleczenstwo en masse ma zakodowany szacunek dla sukienki duchownej i zakonnej
    graniczacy z balwochwalstwem, a nawet poddanstwem. I, niestety, poziom wyksztacenia nie ma tu wielkiego znaczenia:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Ewo za komentarz.
      Całkowicie się z nim zgadzam.
      :-)

      Usuń
  9. Z tego co słyszałam i czytam w internecie to ta zakonnica odbyła karę więzienia czy nadal odbywa.
    To są przerażajace sprawy i rzadko wychodza na jaw.
    Pozdrawiam Stokrotko.

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu - siostra Bernardetta już została zwolniona z więzienia.

      Serdeczności dla Ciebie.

      Usuń
  10. Powiem tak, słyszałem o strasznych sprawach, szczególnie o zakonach zamkniętych. Teraz z własnego doświadczenia - moja ciocia (siostra mojego ojca) chodziła przed wojną do zakonnej szkoły średniej, wspomnienia miała fatalne, ale nie dramatyczne. Było prześladowanie emocjonalne, bicie linijką po dłoniach, szarpanie za włosy, kary za najmniejsze przewinienie, często wyimaginowane, likwidowanie jakiejkolwiek prywatności, z częstym klęczeniem w rogu klasy.
    Torlin chodził do przedszkola zakonnego przy Tamce 30, było ono prowadzone przez siostry szarytki. Nie pamiętam żadnych szczegółów, ale we wspomnieniach pamiętam ten okres jako bardzo miły i sympatyczny. Po latach, jak już byłem uczniem szkoły podstawowej, z chłopakami namiętnie przechodziliśmy przez mur zakonny i kradliśmy siostrom jabłka z sadu, to nas goniły. I mimo że kilka z nich znało nas doskonale, nigdy nie doniosły do szkoły.
    Inna sprawa, czy ten XIX wiek pozostanie w centrum Warszawy, czy też siostry wybudują wieżowiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torlinie - siostry szarytki znane są z dobroci. Wiem gdzie mają swój zakon.
      Mogły faktycznie nie poskarżyć. Mogły też poskarżyć na Was ale nauczyciele w tamtych czasach nie mogli darzyć ich sympatią więc i Was nie ukarali.
      Wydaje mi się że siostry zakonne niczego nie "zbudują' i mentalnie nadal pozostaną w XIX wieku. Chociaż niektóre się zaczęły buntować.

      Usuń
    2. Zajrzała, dziękuję.
      Ale chyba nic się nie dzieje w sprawie budowy tego wieżowca...???

      Usuń
  11. Zamkniete środowiska ulatwiaja patalogie.Do tego zamiatanie pod dywan, by nic nie wydostalo się na zewnątrz nie dotyczy tylko tego środowiska, ale najbardziej przeraza. Czlowiek potrzebuje punktu odniesienia, autorytetu, trzeba komus zaufac, w końcu w kościele istnieje spowiedz, gdzie indziej tapczanik - bez zaufania te dwa sposoby szukania pociechy nie maja sensu. Ale to prawda, członkowie każdej grupy wywodzą się z naszego społeczeństwa, co może zminizalizowac patalogie>-selekcja, mniejsze odosobnienie - nie wiem. Już ks.Tischner podkreslal, ze odcięcie seminarzystów przynosi zle skutki, ale takiego zachowania nie miał na myśli.I koncowa uwaga: cos mi.sie wydaje, ze nasi wybrancy chcą zastapic kosciol w szerzeniu zasad - dorosla kobieta wchodzi do lozka zonatego faceta i z tego powodu on traci swoje funkcje?To chyba tylko wiara, ze 4 wladza zmusi go do powrotu i zrezygnuje z pochwaly rodziny. Alez ten swiat dziwny, okrutny, ale trzeba robic wszystko by chronić dzieci!Pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś Małgosiu.
      Serdeczności.
      :-)

      Usuń
  12. Ehhh, temat rzeka i ciągle nieprzebrana :( Czytałam "Drewniany różaniec" już jako młoda dziewczyna, mocna książka i też może dać do myślenia.
    Wyobraź sobie, że dopiero niedawno dowiedziałam się, że moja babcia chodziła do szkoły prowadzonej przez zakonnice???? I, że jej dzieci nie mają pojęcia, do której?? Tzn. wiemy, że w Poznaniu, ale poza tym nic.
    Co tam musiała przezyć, że nigdy, przenigdy o niej nie wspominała??
    A wspomnianą książkę mam od niej ,zresztą.
    Babcia pozostała osobą wierzącą, ale do kościoła nie chodziła. Cóż ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałaś Lidio mówi samo za siebie.
      Serdecznie Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  13. O sprawie słyszałam w telewizji. Za zamkniętymi drzwiami różne rzeczy się dzieją. Osoby duchowne, tak jak i policja nie powinny czuć się bezkarne, a się czują, bo zastraszają, straszą karą, pobiciem, piekłem itd. Nie powinni być bezkarni, nie powinni. Dzieci nie są zabawkami, są niewinne i to jest w nich piękne, powinno się im pokazywać piękno świata, a nie jego najgorsze strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Leno B.
      Dziękuję serdecznie za komentarz.

      Usuń
  14. Tej ksiązki, o której piszesz nei czytałam, ale sprawa tego koszmaru zwiazanego z okrutną siostrą Bernadettą jest mi znana z mediów. Czytałam też dawno temu "Drewniany różaniec". Chętnie przeczytałabym go raz jeszcze, ale jest bardzo trudny do dostania.
    I jeszcze a propos zakonnic. Chodziłam kiedyś do pewnej szkoły, w której musiałam sie stykać z młodymi dziewczynami z nowicjatu. Były straszne! Niemoralne i nad wyraz złosliwe. A przy tym przekonane o swojej lepszosci.Bardzo mnie to wtedy zaskoczyło i zniechęciło do tego srodowiska. A im jestem starsza tym wiecej czytam podobnych opowieści i moje złę wrażenia sie, niestety, potwierdzają.
    Pozdrawiam Cie serdecznie, Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Olgo - coraz więcej takich złych informacji na temat tych zakonów i sióstr zakonnych.
      Pozdrawiam najserdeczniej.
      :-)

      Usuń
  15. Twoja recenzja tej książki spowodowała, że chyba po nią nie sięgnę. Za dużo w niej przemocy. A to coś czego nie lubię w książkach.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana!
    Zaczęłam czytać teraz książkę opartą na faktach o przemocy na dziecku, ale nie wiem, czy dam radę...
    Pozdrawiam slonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest czytać takie smutne książki Morgano.
      Pozdrawiam Cię

      Usuń
  17. Witaj, Stokrotko.

    Temat kontrowersyjny i niewygodny. Nie od dziś. Wystarczy wspomnieć "Zakonnicę" Diderota, ukończoną w 1760 roku, a pierwszy raz wydaną w... 1796.

    A oprócz wspominanego wyżej "Drewnianego różańca", "warte" obejrzenia są "Siostry Magdalenki" Petera Mullana.

    Abstrahując natomiast od zbeletryzowanych historii, dodam, że również poznałam dziewczynę, która odeszła z klasztoru i bardzo źle wypowiadała się o swoim pobycie w tym przybytku:(

    Bardzo, bardzo współczuję spotkania z trzmielem. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej, Stokrotko.


    Pozdrawiam:)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Leno.
      A spotkanie z trzmielem skończyło się dużo gorzej dla niego.
      Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
  18. mnie zawsze uczono, że kapować nie wolno, ale podkreślano, że są wyjątki od tej zasady, na przykład łajda(cz)ki krzywdzące dzieci... jak widać w środowisku kościelnym tą zasadą objęto także wspomniane przypadki...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okropne okrucieństwo tak poniewierać dziećmi...

      Usuń
  19. Ale jak to grzech?! Do jasnej anielki! Nawet nie sięgam po tą lekturę- za bardzo mnie ten temat oburza.
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ta zakonnica została ukarana, ale to nie ona jedna była tak okrutna.

      Usuń
  20. to jakiś nocny marek z tego trzmiela. mutant - zdawało mi się, że trzmiele, to nie borsuki. nie wiem, co trzmiele robią po nocach, ale nie sądziłem, e gryza Stokrotki po uszach (to było chyba w "Och Karol" - te panie z pogryzionymi uszami...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś szaleniec z tego trzmiela był...:-))

      Usuń
  21. Pracowałam u sióstr w Domu Opieki, nie będę tej książki czytała. Sama swoją kiedyś napiszę o tym, co tam widziałam. Nie pracuję tam juz 14 lat, ale koszmary nocne mam do dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - to sama wiesz najlepiej.
      Dziękuję, że o tym napisałaś...

      Usuń
  22. Moja babcia była na pensji prowadzonej przez zakonnice. Napisała wierszyk satyryczny o swoich opiekunkach i ich przywarach, ale o okrucieństwie nie było w nim mowy. Moja przyjaciółka po maturze wstąpiła do klasztoru, ale długo tam nie pobyła. Nigdy jednak nie rozmawiałyśmy o tym, co było powodem rezygnacji. W naszym kraju księża i zakonnice traktowani są jak "święte krowy" i to sprawia, że czują się bezkarni.Bestialstwo bez względu na to, kto się go dopuszcza powinno być karane najsurowiej, tak jak jest to w przypadku zbrodni ze szczególnym okrucieństwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iwono za Twój komentarz.
      Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  23. Znalazłam tę książkę na Legimi i zaczęłam czytać. Przeraza w niej nie tylko postać psychopatycznej zakonnicy.
    Najbardziej przeraża to, że okrucieństwo stosowane wobec kilkuletnich dzieci tak kształtuje ich osobowość, że same stają się oprawcami, bo nie znają innego sposobu zachowania.
    Przeraża też bałwochwalcza wiara dorosłych w to, że zakonnica to na pewno osoba dobra.

    Stokrotko! Mam odmienne od Twojego zdanie. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla wielu dorosłych, którym powinna otwierać oczy.

    W moim mieście boromeuszki przejęły za 0,1% wartości (19tys.zł) budynki szpitala miejskiego. Za pieniądze Archidiecezji powstał tam osrośro rehabilitacyjny i dom opieki. Strach się bać?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko - odpowiadam po kolei:
      1. Okrucieństwo wobec dzieci zawsze kończy się tak samo. Znam nawet młodą kobietę, która w dzieciństwie była bez przerwy bita przez rodziców. Teraz tak samo bije swoje dzieci.
      2. Niedawno oglądałam urywek jakiegoś wywiadu w telewizji. W jakiejś wiosce poszła fama, że ksiądz molestuje dzieci. Nikt z rodziców tych dzieci w to nie uwierzył. Wszyscy bali się powiedzieć coś złego na księdza.
      3. Halinko - a kto z dorosłych będzie dobrowolnie czytał takie książki???
      4. Pewnie, że strach się bać.
      Serdeczności ...

      Usuń
  24. Nie przeczytam. Nie chcę później nie wyhamować przed przejściem dla pieszych.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeśli mówienie o takich rzeczach to grzech śmiertelny - proszę, grzeszmy. Ja chyba też do tego stopnia zrozumiałam, że aż nie rozumiem Stokrotko:)

    OdpowiedzUsuń

W tę niedzielę zabierzmy ze sobą sowę,...

    .... bo sowa to symbol mądrości.                         Georges Freche - były mer Montpelier i  były samorządowiec wygrywający masę...