poniedziałek, 8 czerwca 2020

Gołąb miejski

Zdjęcie można powiększyć
Na weekend wróciłam do domu zostawiając działkę dzieciom i wnukom. Domeczek działkowy jest mały więc przebywanie w nim w siódemkę jednocześnie /bo do tylu osób należy nasza działka w RODOS/ jest nieco męczące. Szczególnie gdy pada ulewny deszcz i nie można wyjść na zewnątrz aby posłuchać śpiewu ptaków i nacieszyć oczy urodą drzew i kwiatów.
W sobotni poranek obudził mnie w domu taki widok. To znaczy prawdę mówiąc obudziło mnie gruchanie gołębi. A jeden z nich koniecznie chciał mnie odwiedzić i pukał dziobem w szybę... 
----------------------------------------------------------------
To może napiszę coś o gołębiach. Nie są to ptaki szczególnie lubiane bo potrafią być męczące. No i okropnie brudzą. Mam na ich temat wiele informacji ale postaram się przekazać tylko te najistotniejsze.
Gołąb miejski pochodzi od dzikiego gołębia skalnego. Zamieszkuje wszystkie miasta. Można powiedzieć, że im większe miasto tym więcej gołębi przypada w nim na jednostkę powierzchni. Znane są na świecie gołębie Rzymu, Wenecji, Warszawy czy Krakowa. Niby wszystkie takie same ale jednak każde z nich mają swoją własną historię... Na przykład gołębie paryskie stały się współbohaterami prześlicznej opowieści Williama Whartona "Spóźnieni kochankowie". A gołębie warszawskie krążące nad palącą się Warszawą po upadku Powstania też przeszły do literatury. Z kolei truciciele gołębi w Niemczech okryli się wśród miłośników przyrody niesławą i hańbą...

Gołębie posiadają wysoko rozwiniętą umiejętność trafiania do domu co przyczyniło się do hodowania gołębi pocztowych. Pierwsi te umiejętności wykorzystali praktycznie Arabowie. Następnie poprzez Krzyżaków sztuka ta trafiła do Europy. W Polsce, szczególnie na Śląsku stała się bardzo popularna.
Gołębie są ptakami bezbronnymi i łatwo przywiązują się do człowieka. Przypisywano je boginiom miłości - w tym sumeryjskiej Isztar i greckiej Afrodycie. Ta ostatnia według mitu, używała ich jako siły pociągowej dla swojego napowietrznego rydwanu.

Łatwość obserwacji gołębi, ich godowych zwyczajów i gestów wzajemnego karmienia i muskania piór uczyniły z nich symbol miłości i wierności. I słusznie, bo gołębie są zdecydowanymi monogamistami...
Maksymalny wiek gołębia hodowanego to 25 lat. Oczywiście na wolności ptaki żyją dużo krócej. Stają się często łupem drapieżników lub umierają wskutek chorób. I nie jest prawdziwe stwierdzenie, że gołębie przenoszą insekty.

W chrześcijaństwie mocno zakorzeniona jest symbolika gołębia. Duch Święty pod postacią gołębicy unosił się nad Jordanem w czasie chrztu Chrystusa i pod taką postacią jest najczęściej przedstawiany.

Gołębie miejskie gniazdują głównie na lub w budynkach. Przeważnie budują gniazda na balkonach wysokich domów. Wiem coś o tym, bo w mojej loggi już tradycyjnie każdej wiosny odnajduję gniazdo z dwoma albo trzema  jajkami albo nawet z gołębimi pisklakami. Nie mogę nic na to poradzić. Widocznie gołębie wiedzą, że lubię ptaki i pozwolę im założyć gniazdo u siebie. Bo przecież gdzieś te gołębie muszą gniazdo założyć. Samiczki wysiadują jajka na zmianę z samczykami przez 16 do 19 dni. 
Potem gdy wykluwają się dzieci robi się niesamowity ruch i hałas. Bo trzeba te dzieci wykarmić a potem nauczyć latać.
Po pewnym czasie gdy gniazdo jest już puste ... likwiduję je i dezynfekuję całą loggię. 
I tylko co pewien czas siadają mi na poręczy dwa albo trzy młode gołąbki wraz z rodzicami. Tak jakby chciały mi podziękować, że ich nie wypędziłam.

Albo któryś z nich zagląda mi do pokoju. Tak jak ten w ubiegłą sobotę.

Bo przecież - i to jest chyba najważniejsze - gołąb to symbol pokoju.

90 komentarzy:

  1. Wzruszająca wizyta Stokrotko!
    A czy ja mogę zapytać co Ty tam masz na parapecie?
    Pięknego tygodnia Ci życzę :-)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  2. Elu - tam leżą kamienie, muszle i szyszki..... bo ja zbieraczką jestem :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. W namnażaniu nieumiarkowanym gołębi zasługi mają mnodzy dokarmiacze. To ptactwo tak się przyzwyczaiło, że bez "pomocy" ludzkiej ich populacja by się znacznie zmniejszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - ale jak tu nie karmić gołębi na Rynku Krakowskim albo na Placu Św. Marka w Wenecji.
      Nie powinno się tylko karmić gołębi z okien i balkonów...

      Usuń
    2. Stokrotko! To jak nie karmić dzików? Dzików, które Olsztyn przybrały za swoje miasto. I jak się im podrzuca karmę to coraz większą watahą przybywają, tak jak gołębię.

      Usuń
    3. Byłam w Niemczech na ślubie córki mojej koleżanki. Po zakończonej uroczystości Młoda Para wyszła przed Ratusz i została obsypana ryżem na szczęście, potem życzenia z szampanem. A...następnie Świadkowa miotełką skrzętnie pozamiatała ryż i zmiotła na szufelkę. Takie podobnież są przepisy, to ze względu na gołębie i szczury.
      A po południu, po uroczystości w kościele, zamówiony gołębiarz wypuścił kilkanaście białych gołębi na szczęśliwą wróżbę dla nowożeńców :)

      Usuń
    4. To pięknie Mario. :-)
      Serdecznie Ci dziękuję za te wiadomosci....

      Usuń
    5. Widziane z Jakubowa - to rzeczywiscie macie problem......

      Usuń
  4. Podejrzewamy, że w ogrodzie /chyba na cisie/ mamy gniazdo gołębie, bo często słychać turkotanie gołębi. Na razie nie brudzą, więc nie są uciążliwe. Pozdrawiam Jagódko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anusiu - jak nie będziecie ich karmić to nie będa tak bardzo brudzić.
      Przyjrzyj się czy nie są przypadkiem białe - bo jeśli tak to to są synogarlice. Przepiękne są i raczej trzymają się z dala od ludzi...

      Usuń
  5. W moim miasteczku także jest trochę gołębi, bo są niestety dokarmiacze!
    Pozdrawiam serdecznie na miły dzień i cały nowy tydzień 🌤️🍓☕🧡🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dobrze zrozumiałam że nie darzysz sympatią gołębi???
      Nawzajem wszystkiego dobrego :-)

      Usuń
    2. Nie o to chodzi.
      Jestem przeciwna dokarmianiu ptaków, po za zimą!

      Usuń
    3. Bo nie powinno sie ptaków karmic tylko w upały pozostawiac im naczynka z wodą.

      Usuń
  6. Na każdy temat jesteś bardzo dobrze przygotowana.... nawet na temat dachowych obsrańców :-)))
    Ale to że gołąbek do Ciebie zajrzał to urocze :-))

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)))
      To piąteczka z plusem czy szósteczka???
      :-)

      Usuń
    2. Niech będzie szósteczka! Ale z minusem :-)))


      Marek z dziewczynami

      Usuń
  7. Lubię gołębie z trzech przyczyn:
    1. Lubię je, bo są.
    2. Lubię, bo ich gruchanie uspakaja; a każdy ich gatunek posługuje się innym "językiem".
    3. Lubię je, gdyż mają zdrowy stosunek do pomników - szczególnie tych stawianych współcześnie...

    A że brudzą? - W porównaniu z ludźmi to i tak niepoprawne czyścioszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie to cieszy /to odnośnie pkt. 3/
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Stokrotko, przyjmij , proszę, to grafomaństwo popełnione w październiku 2017 roku w pewien ważny dla polskich endeków dzień...

      PEAN KU CZCI POMNIKA [i warszawskich gołębi]

      W centrum miasta, nieco na wschód od Ochoty,
      mając w oczach specyficzną „damską" głębię,
      beznadziejnie pomnik tkwi Endeckiej Cioty...
      A na dachach czujne czają się gołębie...

      Pederasta posłem bywał w Dumie cara...
      I patriotów denuncjował nie przypadkiem...
      „Polską dzicz" ze „Świętą Rusią" wciąż się starał
      złączyć, a hrabiemu W. Z. służył zadkiem.

      Są gołębie - warszawiacy bez wyjątku...
      Każdy umie też zabawić się wesoło!
      I jak tylko czuć zaczyna skurcz w żołądku,
      leci i „wywnętrza" się na posła czoło...

      Ta więc Poseł - a życiorys jego znany -
      na kilometr wkoło pachnie ptasim gnojem...
      Bo gołębie, które zdobią go guanem,
      dobrze znają obowiązki polskie swoje.

      Tak więc srają bez pruderii, coraz celniej...
      I my, Bracia, srajmy także na endeków.
      Błogosławią dzwony chórem nas kościelne..
      Wczoraj ...dzisiaj ...jutro... I na wieki wieków...

      Usuń
  8. Od zawsze obserwuję gołębie pary, które buduja gniazda w moim ogrodzie. My nie mamy kotów, więc mają spokój. Kocham naturę, dla mnie nie ma takiego podziału, że jedne są pożytecne, a inne nie. Musimy się nauczyć z nimi żyć na tej planecie. Wszak jesteśmy jej częścią tak samo, jak ptaki. Dobrego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, narażę się wieli osobom, ale gołębi nie lubię i nie polubię.
    Rozmnożyły się na osiedlu strasznie, budzą nas wyciem, bo to nie jest gruchanie, gdy masz za oknem setki gołębi, które się nawołują, to nie jest to sympatyczne i trwa godzinami!
    Ich odchody sprzątam bez przerwy, strach pranie powiesić na balkonie, strach usiąść na ławce pod drzewem.
    Kiedyś wróciłam z cmentarza cała w ich odchodach, ubranie do wyrzucenia, włosy to koszmar - mam traumę do dziś!
    U Ciebie usiadł jeden, bo mieszkasz wysoko, a u mnie siada ich pełno, gdy jest ciepło śmierdzi kloaką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to rzeczywiscie uciazliwe. Ale zapamietalam że na rynku Twojego miasta gołębie nie były tak męczące.

      Usuń
  10. Byłam kiedyś na wystawie gołębi (przy okazji wystawy króliczków) i tam to byłby raj dla Ciebie. Setki sztuk wzorów i kolorów, jednak najpiękniejsze to te tradycyjne - pocztowe:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz jakie piękne są synogarlice?. A ja lubię właściwie wszystkie ptaki. Wiele na ich temat pisałam w książce "Nadal wariuje"

      Usuń
    2. Nie wiedziałam, ale sprawdziłam. Masz rację!

      Usuń
  11. Piękne są i synogarlice i gołebie, choć mogą być uciążliwe, co przyznaję. Znalazłam na balkonie gniazdo, nie miałam sumienia, żeby zniszczyć, bo jajka były i pomyślałam (po przyjeździe z urlopu), że może już długo leżą. I miałam rację, niedługo wykluły się 2 żółte pisklaczki. Obserwowałam jak rosną, zmieniają ubarwienie, jak rodzice się nimi czule opiekują. Wcale im nie przeszkadzały koty za oknem. Nie mogłam tylko balkonu otwierać, ale coś za coś :) Było tak, że gołąbek siedział po jednej stronie szyby, a Maciuś (o nim dziś we wpisie) po drugiej. Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko gdybyś balkon otworzyla to Macius jednak by zapolowal...
      Pięknie to opisałaś:-)

      Usuń
    2. No nie wiem. Wpadł do pokoju chrabąszcz majowy brzęcząc i bucząc. Maciuś czym prędzej ukrył się za nogą biurka i stamtąd łypał zielonym oczkiem. Przyszła Misia, unieszkodliwiła owada. Maciuś długo nie wychodził z ukrycia :-) Nie było w nim grama agresji. Miśka zachowywała się jak promująca lwica. anka

      Usuń
    3. To Macius faktycznie jest wyjatkiem....:-)

      Usuń
    4. Był absolutnie wyjatkowy:-)

      Usuń
    5. I najwspanialszy na świecie! !!

      Usuń
    6. No pewnie! Jak każdy kot dla jego człowieka, bo to koty nas mają, nie odwrotnie :-) anka

      Usuń
  12. "Moje" golebie sa sliczne i dobrze wychowane.Jest ich sporo, maja wydzielone miejsce do karmienia i ciesza swoja roznorodnoscia. Nie boha sie ludzi, krocza po chodniku powoli i dostojnie.Podzielam Twoja sympatie, swiat bylby bardzo smutny bez nich, a pomnik Fredry jest regularnie myty bez obrazania sie na sprawcow.Milego tygodnia Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisalas Małgosiu.
      Serdecznie Ci dziękuję.

      Usuń
  13. Przypomniała mi sie koleżanka, która przyjechawszy ze stolicy chodziła po Krakowie, trzymając sie niemal krawężnika, bo tak sie bała, że ją krakowskie gołębie, siedzące na dachach starych kamienic, obesrają 😁 I wcale się jej nie dziwie, choc wtedy ( lata 70) mnie to smieszyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w Warszawie też mozna być obsranym przez warszawskie gołębie więc dlaczego bała się tych krakowskich????:-)

      Usuń
  14. Gołębie mają swojego bohatera z I wojny światowej,stracił na tej wojnie nogę,ma też pomnik.
    Dawniej gołębie często nocowały na parapetach mojego domu.
    Wracały z lotów.Rano leciały dalej.
    W mojej okolicy gołębie gruchają tylko w lesie.Nie ma już hodowców,którzy wysłali je na zachód Europy i czekali z zegarami,na powrót.Wszystko zależało od warunków pogodowych.Nieraz nie wracały,albo wracały bardzo wyczerpane.
    Sąsiad,hodowca gołębi,był na tej wystawie co to się zarwał dach pod ciężarem śniegu.Zginęło wielu ludzi,sąsiad jechał już do domu,gdy doszło do tej tragedii.
    W Nowej Rudzie problem był z jaskółkami oknówkami,które wiły gniazda prawie w każdym oknie.Gdy budynki ocieplono i otynkowano,jaskółki musiały się wynieść,a były ich setki.
    Kilka dni temu wróciły z Afryki moje cztery oknówki.Dymówki wróciły końcem kwietnia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku Najmilszy bez Twoich komentarzy mój blog byłby bardzo ubogi....
      Dziękuję serdecznie.

      Usuń
    2. Marzyć/śnić o gołębiach oznacza,że szczęście jest na wyciągnięcie ręki.

      Nicola Tesla miał obsesję na punkcie gołębi,zamawiał im specjalne nasiona,którymi karmił je w parku.
      Była wśród nich jedna biała gołębica,którą bardzo lubił.
      Pewnego dnia zachorowała.Nicola zaopiekował się nią,
      ale ona umarła w jego ramionach.
      Nikola nie był człowiekiem religijnym,uważał,że wszystko musi mieć naukowe wyjaśnienie.
      Ale kiedy ta biała gołębica zmarła,Nikola zobaczył bardzo jasne światło ulatujące z jej oczu,tak jasne,że kiedy opowiadał o tym swoim przyjaciołom,to stwierdził,że nawet on nie jest w stanie stworzyć tak świetlistego światła.
      To sprawiło,że uwierzył,że biały gołąb musiał być posłańcem wielkiego ducha.

      I wrzuciłem kota między gołębie:))
      :)

      Usuń
    3. A dlaczego to zrobiles?

      Usuń
    4. https://en.wikipedia.org/wiki/Throw_the_cat_among_the
      _pigeons

      W krajach,gdzie turyści dokarmiali stada małp,z powodu braku turystów małpy głodują.
      U mnie w ogródku inwazja głodnych...ślimaków.Takiej ilości jeszcze nie było.Która to plaga?:))
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Nie pamietam:-)
      Rozumiem że to takie czarne slimaki bez domków na plecach??

      Usuń
    6. Brązowe,nagie-ślinik luzytański.Dzisiaj jeden taki był już na progu do mojego domu.One potrafią pożreć pisklęta w gnieździe.
      Są jeszcze te w muszlach wielkości 5 milimetrów,2 cm,i winniczki.Winniczków nie prześladuje,gdybym umiał przyrządzić,to...:)
      Zimy nie było,mokry maj,mokry czerwiec,i główny winowajca...skalniaki.Kilka tysięcy kamieni,na nich rośliny skalne,pomiędzy którymi te bestie się kryją.
      Żal mi żony,bo zeżarły jej dalie,o które tak dbała.
      Chemii nie będę sypał ze względu na ptaki,koty sąsiadów i mojego pieska,który buszuje po ogrodzie.
      Przestało padać.Wreszcie jedziemy z wnuczką na konie i cocardy.
      WHO zmienia zdanie:"maski ochronne zwiększają ryzyko zakażenia koronowirusem."
      Wiem,że nic nie wiem!
      :)

      Usuń
    7. Na mojej działce też się wczoraj takie paskudne ślimaki pokazały. Aż się boję...
      A z tymi maskami ochronnymi to rzeczywiście cyrk jakiś...

      Usuń
  15. Pięknie napisałaś. :)
    Stokrotko w moim mieście jest sporo gołębi.
    Kilka razy przyleciały na nasz balkon lotki. Daliśmy pojemniki z wodą. M. nawet pokruszył trochę chleba, bo gołąb spacerował sobie po parapecie i spoglądał, jak jemy kolację :D
    Spał do rana. A potem sobie poleciał, zostawiając niestety pamiątkę. :)
    To Ci wdzięczność...
    Moc pozdrowień posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety Basiu ale gołębie wyjątkowo dużo tych pamiątek pozostawiaja.....:-))

      Usuń
  16. Naprzeciw mego domku jest kilka gołębich gniazd. Uwielbiam podpatrywać godowe tańce powietrzne tych ptakow, zwłaszcza synogarlic !
    I bardzo często mnie budzą gruchania i tupot małych łapek po dachu!

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj Stokrotko.
    W moim mieście nie ma tak dużo gołębi.
    Na moim podwórku jest tylko jedna parka i dwie dofruwające.
    No i para srok.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja czasami na nie wrzeszczę. Jak mi przez pół godziny któryś grucha (nie wiadomo do czego, bo nikogo poza nim na balkonie) to mam dość. No i fakt, że brudzą bardzo. Więc najczęściej moje podejście jest "napić się i odlot". Bo wode dla ptaków wystawiam. Też przychodzi taki jeden, który uparcie się dobija. Pół szyby upaćkane. A parę lat temu miałam taka zaprzyjaźnioną (to chyba była ona), która zrobiła sobie cos w skrzydło, wykurowała się u mnie na balkonie dokarmiana i dopajana i potem kilka lat przychodziła, siadał na ręku i jadła ziarno. Ta to portafiła wejśc do domu, pospacerować, a potem wylecieć. Kiedyś leżę w wannie i słyszę po podłodze : tup tup tup, tup tup tup. Wychylam się, a tam ona mi zagląda do łazienki. :) Były cyrki świata. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. lubię ptaki to i do gołębi mam sentyment :) z nowego okna mam widok na gołębie "na huśtawce" - gęsto siedzą na przewodach elektrycznych i wiatr je huśta, całymi dniami aż do zachodu słońca, później znikają

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię ptaki: jaskółki, bociany, wróble, żurawie, dzięcioły i inne w sumie też, chociaż co do gołębi to akurat mam wątpliwości. Mój tata je hoduje, wyjadają nam nasiona z działki...

    OdpowiedzUsuń
  21. Podobnie jak jotka nie lubię gołębi. Bo nie śpiewają, a hałasują, bo śmiecą, bo są natarczywe i pchają się na balkon.Od dwóch lat mam rozwieszoną siatkę, zeby bez przerwy po nich nie sprzątać. Nie chcesz wiedzieć, w jakim stanie był balkon,gdy wracaliśmy z urlopu.
    Inne ptactwo bardzo lubię, więc chyba nie jest ze mnie ptasia okrutnica.😉
    😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś okrutnica.Halinko....
      I wiem dobrze jak gołębie potrafia brudzic.....

      Usuń
  22. Przy całej tej symbolice gołębiej, w miastach ich stada to niestety spory problem. U mnie tez jest takie miejsce gdzie ich jest sporo. Nie boją się ludzi bo są dokarmiane. W dobie walki i wirusem trzeba ro miejsce teraz częściej myć. Takie czasu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny widok z okna. Uwielbiam naturę, więc gołębie i inne ptaki mi nie przeszkadzają. U mnie nad tarasem zagnieździły się wróble, które od rana głośno ćwierkają i brudzą, ale nie mogłabym sumienia pozbyć się ich gniazd.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie też ich pełno. Zapaskudziły mi balkon, ale często je fotografuję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One faktycznie brudza okropnie ale bez nich byloby trochę smutno...
      :-)

      Usuń
  25. Krakowska legenda głosi , że gołębie to przemienieni w ptaki dawni rycerze króla Probusa. Jakkolwiek by nie było, nie lubię ich ! A muszę słuchać ich gardłowego gruchania i sprzątać parapet kuchenny i balkon. Nienawidzę tego!
    A w "Spóżnionych kochankach" gruchanie tych ptaszysków na strychu przedstawione jako muzyczne tło do sceny miłosnej, to już obrzydliwość.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wokół mojego domu ptaków moc. Najpierw wróble koniecznie chcą gniazdować na ganku, a nawet jeśli nie maja gniazd, chętnie nocują, podjadając Benkowi ryż.Jaskółki zadomowiły się pod powałą, szpaki koniecznie chcą gniazdować w wywietrznikach, wrony i synogarlice jedzą razem z kurami. Sroki tylko ostrożne, skrzeczą na deszcz:))Niestety, po całym tm towarzystwie trzeba sprzątać no i pilnować czereśni:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez masz cudnie Czesiu.... ja chyba jednak do Ciebie przyjadę:-)))

      Usuń
  27. Pochodzenie gołębia tłumaczy jego bytowanie na najwyższych piętrach bloków.
    Czytałam "Spóźnionych kochanków", jak nie lubię takich tematów, ta powieść wzruszyła mnie do głębi. Potem Wiśniewski napisał utwór do tej powieści pod tym samym tytułem, całkiem zresztą ładny.
    Gołębie czasami przenoszą insekty, mieliśmy raz plagę i dezynfekowali całe osiedla. Te insekty nazywają się Obrzeżki. No chyba, że powiedzieli nam nieprawdę, że to z gołębi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie Ci dziękuję Anno za ten komentarz.:-)

      Usuń
  28. Na krakowskim rynku gołębi coraz mniej. Szkoda bo ich obecność mocno jest związana z tym miejscem, nadając mu wyjątkowy klimat.

    I do mnie czasem zaglądają:-) Może sprawdzają jaki mam porządek? Jak w tej piosence: 'przeleciał gołąbek przez wysoki dąbek, zajrzał do dziewczyny jaki ma porządek';-)
    Serdeczności Stokrotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amasjo nie wyobrazam sobie krakowskiego rynku bez gołębi. ...
      Nawzajem serdecznosci....

      Usuń
  29. Z racji mnóstwa roślin w ogrodzie, gołębie są w nich stałymi bywalcami. Też mam takie zaprzyjaźnione egzemplarze, które zaglądają mi do okien i chadzają po poręczach balkonu ;)
    "Czarny" usiłuje je dogonić, ale są szybsze. Zawsze mu czmychną ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. My mamy zaprzyjaźnione jaskółki, co roku wracają i wychowują u nas dwie grupy swoich dzieci, a potem wszyscy szczęśliwie odlatują. Uwielbiam patrzeć na ich lekcje fruwania.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nas też dość często odwiedzają gołębie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A my mieliśmy kiedyś całkiem oswojoną parkę cukrówek. A może to one miały nas. ;)
    Przylatywały na okno, gdy było otwarte potrafiły wejść do środka na parapet i zaglądać, czy nie mamy dla nich jakiegoś smakołyka.
    Późną wiosną robił się gwar i łopot, bo na poczęstunek przylatywały ze swoimi młodymi.
    Potem zaglądała do nas już tylko jedna. A potem nie było już żadnych gości. :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Za moim oknem od łazienki rośnie dosyć gęsto zarośnięta gałęziami tuja. W niej każdego roku gołębie usiłują zbudować gniazdo, ciągle znoszą małe gałązki, jakieś słomki, ale niestety chyba za bardzo wiatr porusza tym drzewkiem, albo też miejsce niestabilne, bo po nieudanych próbach para gołąbków wyprowadza się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo gołębie wola pod swoje gniazda stabilniejsze miejsca...
      :-)

      Usuń
  34. A ja od dziecka lubiłam gołębie chociaż bardziej łabędzie. Lubiłam je obserwować i karmić. Brudzą okropnie to fakt.

    OdpowiedzUsuń

I znowu całkiem zwyczajne zdjęcia z naszej działki

                 Wszystkie zdjęcia były robione  w dniu 15 września 2020 roku.                                                        peruko...