piątek, 3 kwietnia 2026

Dzieło Leonarda da Vinci...



Weszłam do refektarza kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie i usiadłam na posadzce naprzeciwko „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Obok przewodnik opowiadał turystom po angielsku o tym, co zdarzyło się w Mediolanie 15 sierpnia 1943.r. W tym dniu alianci prawie całkowicie zbombardowali Mediolan. Zniknęły średniowieczne i renesansowe kamienice. Zbombardowany został także ten kościół… .

----------------------------------------------------------------------------------

Tylko częściowo ocalała ściana z „Ostatnią Wieczerzą”. Słuchałam uważnie słów przewodnika, starając się zapamiętać jak najwięcej. A więc; Leonardo da Vinci otrzymał zamówienie na fresk od księcia Mediolanu Ludovico Sforzy. Malował „Ostatnią Wieczerzę” w latach 1495-1498. Technika olejowa, którą się posłużył, okazała się bardzo nietrwała, bowiem farby olejne pozostawione na powierzchni tynku są podatne na działanie wilgoci i na wietrzenie. Jednak lepszy jest dobór barw i odcieni, dlatego przez krótki czas freski olejowe są piękniejsze. Później niszczeją niestety; czasami w sposób katastrofalny, tak jak to było w przypadku tego fresku. Gdyby mistrz nakładał pigmenty na mokry tynk, weszłyby w reakcję chemiczną i związałyby się silnie z porowatą powierzchnią ściany.
 Fresk był przez wiele lat nieudolnie restaurowany i kilkakrotnie niszczony. Najpierw zakonnicy klasztorni zmyli omyłkowo część obrazu, następnie w 1800 roku powódź zalała refektarz, potem kwaterujące w kościele wojska napoleońskie ćwiczyły w refektarzu strzelanie do celu.
Mimo znacznych zniszczeń, nadal wyczuwa się  klasyczne piękno malowidła, którego sława przetrwała stulecia. Fresk wymaga jednakże ciągłych renowacji, które z reguły trwają kilkakrotnie dłużej niż trwało samo malowanie dzieła. Jest niesamowicie naturalistyczny, znawcy podziwiają w nim proporcje i symetrię. Promieniuje czarem, nastrojem, wspaniałością kompozycji, patosem postaci, mistrzostwem detali trudnym do ujęcia w słowa.
Często jest określany jako „Najsmutniejszy obraz Świata”. Jak wiadomo w „Ostatniej wieczerzy” Jezus Chrystus ogłosił, że jeden z apostołów go zdradzi. Obraz jest wyjątkowy pod wieloma względami. Malując go Leonardo sięgnął do cechy narodowej Włochów (sam był obywatelem Florencji) - mianowicie do żywej gestykulacji. Wszystkie 13 postaci gestami rąk odkrywa swoje uczucia. Chrystus – rozkładając bezradnie ręce gdy mówi o zdradzie. Judasz – zaciskając w prawej dłoni sakiewkę, a lewą rozprostowując. Piotr – lewą ręką dotyka ramienia Jana i patrzy na Chrystusa jakby pytał, kto będzie zdrajcą. Za nim widać rękę z nożem. Nóż dotyka żeber Judasza, który przestraszony nachyla się do przodu i przewraca solniczkę. Jest kilka wersji przypuszczeń, do kogo należy ta ręka. Jedna z nich mówi, że nóż trzyma Święty Piotr – on to przecież bronił Jezusa przed napastnikami w Getsemani… Wszystkie inne postacie też żywo gestykulują.
Wydaje mi się, że najpiękniejszy opis „Ostatniej Wieczerzy” i jej otoczenia stworzył Johann Wolfgang Goethe. Opis ten został opublikowany w Kunst und Altertum w 1817 roku. Zacytuję tu jego fragment:
Miejsce, gdzie namalowany jest fresk od razu przyciąga spojrzenie. Mądrość artysty uwidacznia się w wyborze motywu. Czyż w refektarzu może być coś bardziej pasjonującego i szlachetniejszego niż Ostatnia Wieczerza, która na wieki pozostała w całym świecie symbolem świętości?/…/ Naprzeciw wejścia, na węższej ścianie w głębi sali stał stół przeora, z obydwu stron stoły mnichów. Wszystkie na jednostopniowym podwyższeniu nad podłogą. /…/, gdy wchodzący odwracał się, widział na czwartej ścianie, /…/, namalowany czwarty stół, przy nim Chrystusa i jego uczniów, jak gdyby też należeli do Zgromadzenia. /…/ obrus z zagniecionymi fałdami, o wzorze w paski i z podpiętymi narożami wziął malarz z pewnością z klasztornej pralni; miski, talerze,/…/ i inne sprzęty podobne były do tych, którymi posługiwali się mnisi /…/. Chrystus miał spożywać ostatnią wieczerzę u dominikanów w Mediolanie”.
Z kolei Matteo Bondella, kuzyn przeora klasztoru dominikanów przy Santa Maria delle Grazie, który był świadkiem „rodzenia się” fresku – tak opisywał pracę Leonarda:
Zwykł był Leonardo od wschodu słońca do zmierzchu wieczornego nie wypuszczać pędzla z ręki, zapominając o jedzeniu i piciu, malować bez ustanku. Potem następowały też dwa lub trzy dni, że nie przyłożył ręki, choć czasem bawił tam dwie lub trzy godziny dziennie i patrzył tylko i dumał, i w sobie oceniał badawczo swoje postacie.”
 I jeszcze jedno. Z książki Ernsta Ullmanna „Leonardo da Vinci” (która jest dla mnie głównym źródłem wiedzy na temat tego dzieła), dowiedziałam się, że głowę Chrystusa pozostawił mistrz nieskończoną. Dopracował natomiast głowę Judasza, która jest doskonałym portretem zdrady i okrucieństwa.
--------------------------------------------------------------------------
Siedziałam na podłodze refektarza i patrzyłam na „Ostatnią Wieczerzę”. Było cicho i pusto. Wszyscy już wyszli. Nawet nie zauważyłam, że się ściemniło. Usłyszałam wysypujące się z sakiewki Judasza srebrniki. Nóż wypadł z ręki Świętego Piotra. A Chrystus pochylił głowę jeszcze bardziej, spuścił oczy i rozłożył ręce; tym gestem potwierdził to, co miało się stać. 
-------------------------------------------------
Kochani! W związku z nadchodzącymi Świętami składam Wam bardzo serdeczne życzenia spokoju, radości i miłości...

40 komentarzy:

  1. Marzą mi się Włochy, słoneczna Italia. Nigdy tam nie byłem, wiem, wszystko przede mną. Pozdrawiam Stokrotkę w trakcie końca przedświątecznych porządków. Życzę Ci i Czytelnikom spokojnych, zdrowych Świąt Wielkiej Nocy :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzieła rodzą legendy i zawsze pozostawiają nas w zachwycie:-)
    Pięknych dni, Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Święci i grzesznicy...przy wspólnym stole. Mamy w sobie wszystko i od nas zalezy którą z cech osób zgromadzonych podczas ostatniej wieczerzy -przejawiamy w określonych sytuacjach życiowych.. Takie skojarzenie mi przyszło do głowy ....Pozdrawiam . :-)
    Przyjemnych świątecznych dni i tych po...

    OdpowiedzUsuń
  4. ta ręka z nożem nie pasuje do żadnego uczestnika wieczerzy...Leonardo nie pokazał też twarzy Judasza...w każdym razie nie jest to typowa okropna twarz zdrajcy. jak do tej pory. A delikatna kobieca uroda siedzącego obok Jezusa Jana dała powody do sugestii że jest to Maria...to bardzo ciekawa interpretacja ostatniej wieczerzy.
    Dobrych spokojnych wiosennych i ciepłych świąt stokrotko oraz ciepłych spotkań rodzinnych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam niedawno w fabryce Norblina na wystawie "Leonardo versus Michał Anioł". O ile immersyjne wystawy nie podobają mi się , ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo ma kilka miłych niespodzianek. Niestety, przypadkowo skasowałam zdjęcia, więc pójdę jeszcze raz.
    Leonardo jest dla mnie największym geniuszem ever.!!! Dziękuję Ci za ten post.
    Życzę Ci spokojnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych i pogody ducha.:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym wrócić do Włoch, zobaczyć Mediolan czy Weronę.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś byłam we Włoszech ale akurat Mediolanu nie widziałam. Piękny kraj, jest co zwiedzać. Życzę wesołych i rodzinnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Pani pięknych świątecznych dni.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna refleksja.
    Życzę radosnej Wielkanocy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknych Świąt dla Ciebie i Twoich Najbliższych.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam, widziałam... :) Robi wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Stokrotko a ja Ci życzę abyś odpoczęła w te Święta.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  13. Udanych Świąt, Stokrotko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Stokrotko od Babci od Rodziców i ode mnie serdeczne życzenia świąteczne!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Włochy Stokrotko, jest w tym kraju jakiś taki majestat czy też duch renesansowej sztuki. Jeśli chodzi o Ostatnią wieczerzę Da Vinci widziałam jedynie replikę i to zdaje się w Muzeach Watykańskich. Nie dziwię Ci się, że tak się zapatrzyłas w to dzieło. Może i ja kiedyś zobaczę Ostatnią wieczerzę w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu to dzieło zaliczane jest do dzieł najwspanialszych.!
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  16. Obrazu w naturze nie widziałem, ale czytałem wiele analiz, także fizykochemicznych dotyczących tego obrazu, i zdaje się, że nie wszystko zostało wyjaśnione naukowo.
    Szczęśliwych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Anzai - nie wszystko jest jasne na tym obrazie.
      Dziękuję Ci

      Usuń
  17. Stokrotko, niech Święta Wielkanocne wypełnią dom spokojem, uśmiechem i bliskością. Życzę chwil pełnych życzliwości, odpoczynku oraz prawdziwie rodzinnej atmosfery...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzieła Leonarda hipnotyzują i wciągają. Nie dziwię Ci się, że zapomniałaś o świecie. Taki był jego zamysł. Gdyby były bilety, kiedy byłam w Mediolanie dwa lata temu, też bym Go zobaczyła. Tak, tylko kopie...
    Dużo zdrówka na świąteczne i kolejne dni wiosny:)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie siedź bezczynnie i nie patrz, jak twój związek lub małżeństwo powoli się rozpada, tak jak ja. Mój sześcioletni związek się rozpadł, a mój chłopak zablokował mnie na wszystkich portalach społecznościowych. Byłam załamana i płakałam bez końca, ale w głębi duszy wiedziałam, że płacz niczego nie naprawi.
    Z miłości, którą do niego czułam, wciąż szukałam rozwiązania – czegoś, co mogłoby go odzyskać. Proszę, nie oceniajcie mnie. Każdy, kto naprawdę kochał i był kochany z wzajemnością, zrozumie dokładnie, co czułam.
    Szukając w internecie, natknęłam się na wiele komentarzy o tym, jak dr Dawn pomógł ludziom odbudować ich związki i małżeństwa. Niektórzy twierdzili nawet, że pomógł wyleczyć raka, HIV, opryszczkę i inne choroby. W desperacji postanowiłam się z nim skontaktować i opowiedzieć mu o wszystkim, co przeżywam.
    Po wysłuchaniu mnie powiedział mi, że dziewczyna bliska mojemu chłopakowi rzuciła na niego urok.
    Szczerze mówiąc, zauważyłam pewną dziewczynę z jego gabinetu, która często odwiedzała mojego chłopaka, ale wtedy nie przywiązywałam do tego większej wagi. Dr Dawn zapewnił mnie, że mój partner wróci w ciągu 48 godzin. Nie wierzyłam mu – brzmiało to zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.
    Ku mojemu zaskoczeniu, w ciągu 48 godzin zaczęłam otrzymywać wiadomości z dziwnego numeru. To był mój chłopak. Wysłał kilka wiadomości, przepraszając i prosząc o wybaczenie. W końcu go zaakceptowałam, zwłaszcza po tym, jak szczerze starał się naprawić sytuację.
    Kilka miesięcy później wzięliśmy ślub i dziś mamy razem piękne dziecko. Jestem wdzięczna dr Dawn za to, jak to wszystko się potoczyło. Moja rodzina i ja jesteśmy szczęśliwi i spokojni.
    Jeśli przechodzisz przez trudny okres w związku, małżeństwie, niepłodności, chorobie, pechu, nie trać nadziei. Skontaktuj się z dr Dawn, a wszystko na pewno się odmieni, kiedy najmniej się tego spodziewasz.

    Jego WhatsApp: +2349046229159

    E-mail: dawnacuna314@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Było jak w bajce...

Pół godziny przed ... Panna Młoda otrzymała coś niebieskiego, a była to apaszka z Sycylii. Miała więc zgodnie z tradycją coś pożyczonego i j...