"Gdy zwiedzaliśmy królewskie miasto, ciągle natykaliśmy się na ludzi, którzy nie chcąc wracać do opuszczonych, zniszczonych domów, siedzieli w ciągu dnia na rynku, koło katedry, koło zamku. Nasz 6-letni wówczas wnuczek bawił się na słynnej kotwicy, która stoi tuż koło ratusza, z chłopcem, który nie miał już domu i mieszkał z rodzicami i dziadkami w kontenerze na przedmieściu miasta.
W drugiej połowie XIV wieku, za czasów panowania Kazimierza Wielkiego, miasto zostało otoczone murami obronnymi z czterema bramami, z których do dziś zachowała się tylko jedna – Brama Opatowska. Ceglana, kwadratowa 33-metrowa wieża jest zwieńczona renesansową attyką. Na górze znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać nie tylko królewskie miasto, ale i jego otoczenie. Widok jest naprawdę piękny. Przez tę bramę wchodzą na stare miasto wszyscy turyści. I potem po przejściu ulicy Opatowskiej schodzą w dół i zwiedzają miasto podziemne – korytarze, komory i piwnice znajdujące się na różnych poziomach– aż do 12 metrów w głąb. Ta podziemna trasa turystyczna ma 470 metrów i prowadzi pod ośmioma kamieniczkami oraz pod rynkiem. Korytarze prowadzą do dawnych, liczących prawie 700 lat, magazynów kupieckich. W trakcie zwiedzania lochów turyści dowiadują się o słynnej Halinie Krępiance, która swoim fortelem doprowadziła do tego, że Tatarzy, którzy po raz kolejny najechali miasto, musieli się poddać i odstąpić od oblężenia.
Ratusz znajduje się na samym środku sandomierskiego rynku. Powstał w XIV wieku jako budowla gotycka, ale później ulegał przebudowie, która uczyniła z niego przepiękny renesansowy obiekt. Attyka ratusza, należąca do najpiękniejszych renesansowych attyk w Polsce, pochodzi z XVI wieku.
Kazimierzowski sandomierski zamek to właściwie tylko jedno, zachodnie skrzydło – tyle bowiem zostało po potopie szwedzkim. Ale i to, co zostało, jest piękne i także stąd można podziwiać piękne widoki. Potop szwedzki spowodował zniszczenia gotyckiej bazyliki katedralnej – ucierpiał przede wszystkim dach i sklepienie nad prezbiterium. W katedrze zachwycają przede wszystkim słynne polichromie bizantyjskie z XV wieku. A także malowidła poświęcone męczeństwu sandomierzan.
Najstarszym zabytkiem Sandomierza jest romański kościół św. Jakuba. Należy do najstarszych świątyń w Polsce zbudowanych z cegły. Ufundował go w pierwszej połowie XIII wieku biskup krakowski Iwo Odrowąż dla klasztoru Dominikanów. Do kościoła wchodzi się przez słynny portal z formowanej cegły, który posiada bogatą dekorację.
Późnorenesansowe Collegium Gostomianum zachowało w całości pierwotny kształt i funkcję. Jest jedną z najstarszych szkół w Polsce.
Istnieje też w mieście słynna wąska furta dominikańska zwana Uchem Igielnym. I inne stare kościoły, piękne zabytkowe kamieniczki, ciekawe muzea, tajemnicze miejsca i wąwozy.
Jak każde pięknie położone i zabytkowe miasto – tak i miasto królewskie miało i ma swoich wielbicieli. Było ich wielu, ale największym był chyba Jarosław Iwaszkiewicz. Był on związany z Sandomierzem przez ponad pół wieku i w nim mieszkał. Napisał tu "Lato w Nohant" i wiele innych utworów. W Muzeum Okręgowym w zamku jest wystawa poświęcona temu pisarzowi. Także Wiesław Myśliwski jest bardzo związany z tym miastem. Urodził się i mieszkał w pobliskich Dwikozach, a do szkoły podstawowej i średniej chodził w Sandomierzu.
Od kilku lat w Sandomierzu i jego okolicach kręcony jest serial o księdzu Mateuszu, który jest nie tylko dobrym, życzliwym duchownym, ale też detektywem. Film ten jest jednocześnie promocją Sandomierza.
„Pozdrawiam prastary Sandomierz tak bardzo mi bliski... Wspominam patrona tego miasta Wincentego Kadłubka, który jako pierwszy Polak opisał dzieje narodu w Kronice Polskiej. Miasto to pamięta Jana Długosza i świętą Królową Jadwigę”. -Takie słowa skierował do sandomierzan papież Jan Paweł II w czasie mszy świętej w Sandomierzu w 12 czerwca 1999 roku.
Siedzieliśmy w Górach Pieprzowych i patrzyliśmy na Wisłę. Nadal była bardzo szeroka i prawie po horyzont zalewała niżej położone pola i łąki. – - Babciu – powiedział mój wnuczek – szkoda mi kolegi, którego tu poznałem, bo już nie ma swojego domku. A mieszkał w takim ładnym mieście, prawda?"
------------------------------------------------------------------------------
/Był to drugi i ostatni urywek z mojej książki "Mój kraj nad Wisłą" dotyczący Królewskiego Miasta Sandomierza./














































