piątek, 30 marca 2018

Dzieło najwspanialsze

/Ten mój tekst od dnia 9 lipca 2012 roku znajduje się na portalu pisarze.pl. Umieszczałam go też w Wielki Piątek na poprzednich blogach/


Weszłam do refektarza kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie i usiadłam na posadzce naprzeciwko „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Obok przewodnik opowiadał turystom po angielsku o tym, co zdarzyło się w Mediolanie 15 sierpnia 1943r. W tym dniu alianci prawie całkowicie zbombardowali Mediolan. Zniknęły średniowieczne i renesansowe kamienice. Zbombardowany został także ten kościół… .
 Tylko częściowo ocalała ściana z „Ostatnią Wieczerzą”. Słuchałam uważnie słów przewodnika, starając się zapamiętać jak najwięcej. A więc; Leonardo da Vinci otrzymał zamówienie na fresk od księcia Mediolanu Ludovico Sforzy. Malował „Ostatnią Wieczerzę” w latach 1495-1498. Technika olejowa, którą się posłużył, okazała się bardzo nietrwała, bowiem farby olejne pozostawione na powierzchni tynku są podatne na działanie wilgoci i na wietrzenie. Jednak lepszy jest dobór barw i odcieni, dlatego przez krótki czas freski olejowe są piękniejsze. Później niszczeją niestety; czasami w sposób katastrofalny, tak jak to było w przypadku tego fresku. Gdyby mistrz nakładał pigmenty na mokry tynk, weszłyby w reakcję chemiczną i związałyby się silnie z porowatą powierzchnią ściany.
 Fresk był przez wiele lat nieudolnie restaurowany i kilkakrotnie niszczony. Najpierw zakonnicy klasztorni zmyli omyłkowo część obrazu, następnie w 1800 roku powódź zalała refektarz, potem kwaterujące w kościele wojska napoleońskie ćwiczyły w refektarzu strzelanie do celu.
Mimo znacznych zniszczeń, nadal wyczuwa się  klasyczne piękno malowidła, którego sława przetrwała stulecia. Fresk wymaga jednakże ciągłych renowacji, które z reguły trwają kilkakrotnie dłużej niż trwało samo malowanie dzieła. Jest niesamowicie naturalistyczny, znawcy podziwiają w nim proporcje i symetrię. Promieniuje czarem, nastrojem, wspaniałością kompozycji, patosem postaci, mistrzostwem detali trudnym do ujęcia w słowa.
Często jest określany jako „Najsmutniejszy obraz Świata”. Jak wiadomo w „Ostatniej wieczerzy” Jezus Chrystus ogłosił, że jeden z apostołów go zdradzi. Obraz jest wyjątkowy pod wieloma względami. Malując go Leonardo sięgnął do cechy narodowej Włochów (sam był obywatelem Florencji) - mianowicie do żywej gestykulacji. Wszystkie 13 postaci gestami rąk odkrywa swoje uczucia. Chrystus – rozkładając bezradnie ręce gdy mówi o zdradzie. Judasz – zaciskając w prawej dłoni sakiewkę, a lewą rozprostowując. Piotr – lewą ręką dotyka ramienia Jana i patrzy na Chrystusa jakby pytał, kto będzie zdrajcą. Za nim widać rękę z nożem. Nóż dotyka żeber Judasza, który przestraszony nachyla się do przodu i przewraca solniczkę. Jest kilka wersji przypuszczeń, do kogo należy ta ręka. Jedna z nich mówi, że nóż trzyma Święty Piotr – on to przecież bronił Jezusa przed napastnikami w Getsemani… Wszystkie inne postacie też żywo gestykulują.
Wydaje mi się, że najpiękniejszy opis „Ostatniej Wieczerzy” i jej otoczenia stworzył Johann Wolfgang Goethe. Opis ten został opublikowany w Kunst und Altertum w 1817 roku. Zacytuję tu jego fragment:
Miejsce, gdzie namalowany jest fresk od razu przyciąga spojrzenie. Mądrość artysty uwidacznia się w wyborze motywu. Czyż w refektarzu może być coś bardziej pasjonującego i szlachetniejszego niż Ostatnia Wieczerza, która na wieki pozostała w całym świecie symbolem świętości?/…/ Naprzeciw wejścia, na węższej ścianie w głębi sali stał stół przeora, z obydwu stron stoły mnichów. Wszystkie na jednostopniowym podwyższeniu nad podłogą. /…/, gdy wchodzący odwracał się, widział na czwartej ścianie, /…/, namalowany czwarty stół, przy nim Chrystusa i jego uczniów, jak gdyby też należeli do Zgromadzenia. /…/ obrus z zagniecionymi fałdami, o wzorze w paski i z podpiętymi narożami wziął malarz z pewnością z klasztornej pralni; miski, talerze,/…/ i inne sprzęty podobne były do tych, którymi posługiwali się mnisi /…/. Chrystus miał spożywać ostatnią wieczerzę u dominikanów w Mediolanie”.
Z kolei Matteo Bondella, kuzyn przeora klasztoru dominikanów przy Santa Maria delle Grazie, który był świadkiem „rodzenia się” fresku – tak opisywał pracę Leonarda:
Zwykł był Leonardo od wschodu słońca do zmierzchu wieczornego nie wypuszczać pędzla z ręki, zapominając o jedzeniu i piciu, malować bez ustanku. Potem następowały też dwa lub trzy dni, że nie przyłożył ręki, choć czasem bawił tam dwie lub trzy godziny dziennie i patrzył tylko i dumał, i w sobie oceniał badawczo swoje postacie.”
 I jeszcze jedno. Z książki Ernsta Ullmanna „Leonardo da Vinci” (która jest dla mnie głównym źródłem wiedzy na temat tego dzieła), dowiedziałam się, że głowę Chrystusa pozostawił mistrz nieskończoną. Dopracował natomiast głowę Judasza, która jest doskonałym portretem zdrady i okrucieństwa.
 Siedziałam na podłodze refektarza i patrzyłam na „Ostatnią Wieczerzę”. Było cicho i pusto. Wszyscy już wyszli. Nawet nie zauważyłam, że się ściemniło. Usłyszałam wysypujące się z sakiewki Judasza srebrniki. Nóż wypadł z ręki Świętego Piotra. A Chrystus pochylił jeszcze bardziej głowę, spuścił oczy i rozłożył ręce; tym gestem potwierdził to, co miało się stać. 
--------------------------------------------------
Kochani Moi! 
Wszystkim, którzy tu do mnie zaglądacie, czytacie i komentujecie /albo tylko czytacie/ życzę Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych.
Przekazuję też życzenia od właściciela Kawiarenki - Andrzeja Pogorzelskiego, który poinformował mnie esemesem, że Wielkanoc będzie spędzał we Francji.

76 komentarzy:

  1. Podziw wielki dla Mistrza nie tylko za talent, ale i za pracowitość!
    Dziękuję za życzenia i wieści od Andrzeja, bo zaczęłam się martwić.
    Ściskam świątecznie i bez okazji:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy tekst. A końcówka - mistrzowska.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapytamy wprost:
    Kiedy będzie następna książka z Twoimi tekstami z pisarzy.pl????
    Kartkę świąteczną dostałaś?
    Gdyby nie doszła przed Swiętami to Najwspanialszych, Najpiękniejszych...
    :-) :-) :-)
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  4. Leonardo był niezwykłym człowiekiem, a do tego miał swe tajemnice. Być może był również autorem "Całunu Turyńskiego", o którego autentyczność wciąż trwają spory. Wg niektórych naukowców był jedną z tych osób, które korzystały ze zbiorów ponad światowej,zbiorowej mądrości,podobnie jak Tesla, Einstein, Kopernik.Bardzo dobrze znał anatomię, więc nic dziwnego,że postacie przedstawione na obrazie zadziwiają realnością.Mam album ze szkicami malarza- to prawdziwa uczta dla oczu.
    Jadwiniu- uśmiechu, spokoju, radości Tobie i Twoim Bliskim!
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Leonardo da Vinci to mój ulubiony twórca. Był uzdolniony w tylu kierunkach, że to wprost nie do uwierzenia. Dziękując za życzenia, pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, jak dobrze, że w dziejach ludzkości pojawiają się takie PERŁY, niezwykli twórcy.
    Pozdrawiam przed-świątecznie, Jagódko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tam uważam, że każdy sam powinien sobie po swojemu obraz opisać, zgodnie z własnymi odczuciami. I Ty też znajdujesz swoje własne słowa, co tam Goethe! :-)
    Serdeczności przedświąteczne załączam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały opis, mistrzowski Stokrotko. Dziekuję. Prześlę link mojemu synowi, który w zeszłym miesiącu z narzeczoną ogladał Ostatnią Wieczerzę w Mediolanie. Szkoda, że wcześniej nie przeczytał twojego opisu, ale - przynajmniej teraz to zrobi, gdy wspomnienia jeszcze żywe. Wesołych, wiosennych Świat, Jadziu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa Iwonko.
      :-)

      Usuń
  9. Witaj, Stokrotko.

    Z przyjemnością przeczytałam Twoje refleksje o "Ostatniej Wieczerzy":)

    Mnie natomiast urzekł sonet S. Koraba-Brzozowskiego (jeszcze zanim miałam okazję podziwiać oryginał):

    Płonie siedmioramienny świecznik. Tajemnicza
    Spełnień godzina przyszła: ostatnia wieczerza.
    Konieczność przeznaczonej chwili strach odmierza
    I nagli nieruchomą stałością oblicza.

    Mistrz zasie w duchu ucznie swe wszystkie oblicza,
    I łamie chleb sytości dla pożądań zwierza:
    - "Oto jest ciało moje nowego przymierza" -
    I spożyli chleb przaśny. "O sytość zwodnicza"!

    O kłamstwo! o nikczemne okruchy pszeniczne!
    Gdzie jesteś pierworodne jagnię liturgiczne?
    A mistrz tymczasem kielich podawał im wina:

    "Pijcie, to jest krew moja za świata zbawienie".
    I pili! Judasz tylko ujrzał wypełnienie
    I wyszedł - za nim w tropy Przenajświętsza Wina.

    Najpiękniejszych Świąt, Stokrotko. Radości, miłości i zdrowia życzę Tobie i Twoim Bliskim.
    ("Ostatnia Wieczerza")

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziekuję Ci Leno.
      :-)

      Usuń
  10. I pomyśleć, że namalował tylko kilkanaście obrazów, traktując to jako tzw. "fuchę"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomyśleć, że był wszechstronnym geniuszem...

      Usuń
    2. I właśnie dlatego namalował tylko kilkanaście obrazów :)

      Usuń
  11. Ubogo był zastawiony stół Pana Jezusa... Stół przeora zapewne inaczej wyglądał... Zresztą co tam przeor, nawet nasze stoły o wiele bardziej uginają się.
    Wesołych Świąt, Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo żałuję, że nie udało mi się być w Mediolanie i nie widziałam tego słynnego fresku.
    Wiele lat temu oglądałam film o tym, jak Leonardo pracował nad swym dziełem. Pamiętam, jak eksperymentował z freskiem, aby jak najdłużej przetrwał.
    Życzę Ci radosnych świat. Dziękuję za informację o Andrzeju.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrych, rodzinnych Świąt,Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  14. Stokrotko,
    wszystkiego dobrego na Święta.
    Posyłam słoneczko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słoneczko Magnolio.
      :-)

      Usuń
  15. zdrowych i pogodnych Świąt Stokrotko Jagódko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Stokrotko!
    Obfitości, nadziei i miłości.
    Życzę Ci Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Obraz jest przepiękny i smutny zarazem.
    Piękny wpis :)
    Życzę tobie zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda jeśli chodzi o ten fresk.
      :-)

      Usuń
  18. Ostatnia Wieczerza do dziś wzbudza zainteresowanie i ciągle powstaja jakieś teorie na temat osób na malowidle, czy poszczególnych elementów...

    Spokojnych i zdrowych Świąt, Stokrotko :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Moi rodzice posiadali ten obraz :)
    Jako dziecko zapamiętałam każdy jego szczegół...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno go nie zapamiętać Ariadno.
      :-)

      Usuń
  20. Ach, dzieła Leonarda da Vinci. Niesamowite są, po prostu. Wielki człowiek. Zdrowych i wesołych świąt wielkanocnych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę radosnego świątecznego śniadania, wystawnego obiadu i wieczerzy bynajmniej nie ostatniej :) Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  22. Również dużo spokoju w te nadchodzące Święta, rodzinnej atmosfery i wszystkiego co najlepsze.

    Z dzieł Leonardo da Vinci na żywo widziałem tylko ,,Mona Lisę".

    Poza tym po takich porządkach to trochę czasu minie, zanim będzie potrzebna powtórka.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mozaiko czyli Piotrze.
      :-)

      Usuń
  23. Piękny opis Dzieła, jego Twórcy i Twojej reakcji na Dzieło.
    Dziękuję. Radosnych Świąt Wielkanocnych Stokrotko:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Najpiękniejszych Świąt Wielkanocnych Stokrotko!!!
    Szczególnie dla Szczerbatych...
    A tekst piękny

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu - Szczerbate już planują Śmigus-Dyngus...
      :-)

      Usuń
  25. Zdrowia, radości i nieustającej weny twórczej,życzę ja.

    OdpowiedzUsuń
  26. Najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia dla Ciebie i dla całej Twojej rodziny przesyła Torlin

    OdpowiedzUsuń
  27. Święta na szczęście tylko dwa razy do roku. Da się przeżyć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie że to napisałeś, bo właśnie zaczęłam się nosem podpierać...:-)

      Usuń
  28. Ciepła rodzinnego ogniska, spokoju i radości oraz obudzonego wiosennego słońca na ten świateczny czas - oby był zdrowy i radosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  29. Pani Stokrotko !
    Razem z rodzicami życzę Pani Spokojnych i Pogodnych Świąt Wielkanocnych.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana!
    Życzę Ci rodzinnych, radosnych świąt, pogody za oknem i wiosny w serduchu! Wesołego alleluja!

    OdpowiedzUsuń
  31. Radosnych, Pogodnych i Zdrowych Świąt Wielkanocnych :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Niech to będzie piękny rodzinny czas!
    Wesołego Alleluja!

    OdpowiedzUsuń
  33. O Boże, rozczuliłaś mnie doszczętnie tym zapamiętaniem się w ciemnościach reflektarza kościoła w Mediolanie. Zapomniałaś zapewne o wieczerzy i o wszystkich innych powszednościach ziemskiego bytowania. Ale zdaję sobie sprawę z tego jak duże wrażenie robi bezpośrednie zetknięcie się z takim dziełem sztuki, a nie oglądanie go na obrazkach. To bardzo interesująca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wrażenie było niesamowite.

      Usuń
  34. Przepraszam, uciekł mi tekst. Miało być: to bardzo interesująca introspekcja, dziękuję za jej tak piękne przekazanie, zwłaszcza że mogłem je odczytać w dzień pierwszego swięta Wielkiejnocy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało.
      :-)

      Usuń
  35. Już po Świętach Wielkiej Nocy, ale życzenia wciąż są świąteczne.Wszystkiego najlepszego nie tylko w dni świąteczne, ale także i w te codzienne.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ciekawie opisane. Jest coś niesamowitego w takich dziełach, podlegają chyba Boskiej Opatrzności, gdyż pomimo różnych klęsk (powódź, wojna) czy ludzkiej głupoty (tzw. prace konserwatorskie zakonników) przetrwały... Innym przykładem, jednak nie sporządzonego ręką ludzką, jest Całun Turyński (m.in. uratowany z pożaru przez strażaka ateistę) -Przypadki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to nie są przypadki. Ale na ten temat pewnie nie jedna praca naukowa powstała.
      Dziękuję Ci serdecznie za wizytę i komentarz.

      Usuń

W tę niedzielę zabierzmy ze sobą sowę,...

    .... bo sowa to symbol mądrości.                         Georges Freche - były mer Montpelier i  były samorządowiec wygrywający masę...