poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Praca domowa czyli "Obrzydliwe Miasteczko"

To zdjęcie jest dla Was wszystkich na osłodę trudnego czasu. Zrobiłam je wczoraj koło mojego bloku i nie ma ono związku z tekstem. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Przemiły BOJA, który prowadzi blog https://kronikimikolajamiki.blogspot.com/  zna mnie doskonale z moich książek a przede wszystkim z tego blogu. Wie, że jedną z moich trzech polskich miłości jest Miasteczko czyli Kazimierz Dolny nad Wisłą.
Jako jednej z 12 osób zadał mi pracę domową. Brzmi ona nastepująco:

12.- STOKROTKA. Trudne zadanie przed Tobą, Stokrotko, ale wierzymy, że podołasz. Chcielibyśmy abyś przedstawiła Miasteczko w ciemnych barwach. W takich naprawdę ciemnych, tak żebyśmy wzdrygali się podczas czytania!

Spróbowałam. Najpierw umieściłam tekst na blogu BOJI a teraz przepisuję go wiernie tutaj. Nie wiem czy mi się udało dobrze odrobić pracę domową. Ale chyba nie to jest najważniejsze...

Posłuchajcie:


"Najbrzydsze polskie miasteczko /czyli Kazimierz Dolny nad Wisłą/"

Siedzieliśmy na małym zatłoczonym rynku i usiłowaliśmy słuchać jak gra na skrzypcach 10-letnia dziewczynka.

Podeszła przed godziną do naszej ławeczki i zapytała czy może postawić obok futerał bo może ktoś jej tam wrzuci pieniążki.

Oczywiście –odpowiedzieliśmy z uśmiechem i zrobiliśmy jej miejsce.
Dziewczynka była szczuplutka i bardzo skromnie ubrana. Jedynie fantazyjny kapelusz – pożyczony pewnie od mamy albo starszej siostry dodawał jej uroku.

Stanęła obok nas, położyła przed sobą futerał i zaczęła grać. Grała „Love story” i inne sentymentalne melodie.

Wrzuciliśmy jej do futerału 10 złotych. Na szczęście. I na dobry początek.

Niestety – nikt oprócz nas nie zwracał na nią uwagi. Nikt też nie słyszał jej grania bo tłum turystów a raczej pseudoturystów okropnie hałasował. Dzieci krzyczały że chcą loda albo koguta, grały na piszczałkach albo różnych trąbkach. Dorośli krzyczeli przez komórki albo do siebie. Szczekały przerażliwie psy. A nad rynkiem lataly gołębie i walczyły o rzucane im okruchy. Ciągle przejeżdżały za sygnale samochody.

Hałas był niesamowity. Ktoś przez głośnik zapraszał cały czas na mający się odbyć wieczorem na bulwarze jakiś koncert. Ktoś inny krzyczał, że przed koncertem na zamku będzie grał jakiś znany muzyk.

W pewnym momencie podszedł do dziewczynki autochton. Powiedzieć, że był pijany to mało. To był taki typ, który nigdy nie jest trzeżwy. Brudny, śmierdzący, w obrzydliwych łachach. Miał chyba początek delirki bo dziwnie podskakiwał. Także wyraz twarzy wskazywał na całkowite wypranie mózgu.
Zasłonił całkowicie dziewczynkę, tak że nie dość, że nikt nie słyszał jej grania to nikt jej nawet nie widział.

Wtedy zaproponowałam jej żeby stanęła na ławce.

I jak już stanęła i wzięła w ręce skrzypce i znowu zaczęła grać to wtedy ten pijany autochton schylił się do futerału i zabrał jej te jedyne 10 zł. Potem ją pchnął….. i uciekł. I gdyby nie to, że w ostatniej chwili ją złapałam za rękę to spadła by z tej ławki…

Ale najgorsze miało dopiero nastapic...
Bo zapłakana dziewczynka krzyknęła: „Tatusiu, nie zabieraj mi tych pieniążków”.


A najgorsze jest to, że nic w tym opowiadaniu nie jest zmyślone.

87 komentarzy:

  1. Stokrotko rozpłakałam się................

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój młodszy wnuk też się wtedy rozpłakał.
      A było to 3 lata temu.

      Usuń
  2. Historia strasznie smutna. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałam już w komentarzu tam, ale dodam, że bardzo Ci współczułam tego zdania. Niepotrzebnie, wybrnęłaś po mistrzowsku:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż... Praca domowa wykonana po mistrzowsku...
    Podobno dwaj autochtoni widzieli idącego po wodach Genzaretu człowieka...
    - Cud! - wrzasnął pierwszy...
    - Idioto... - odparł spokojnie drugi - Ten niezdara nawet pływać nie umie...
    Punkt widzenia zależy od... itd...
    Zdrowia życzę...
    Kochający Kazimierz Dolny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie Kochającego Kazimierz Dolny :-)

      Usuń
  5. O tym że masz talent pisarski to wie chyba każdy kto Cię czyta.

    My jednak za każdym razem jesteśmy coraz bardziej zachwyceni.

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Ja tylko opisałam coś czego byłam świadkiem.
      Serdeczności dla Was

      Usuń
  6. No cóż, byłam w Twoim ukochanym miejscu kilka razy. Zawsze było tak, jak napisałas teraz - i dlatego Miasteczka nie lubię. Już kilka razy obiecywałam sobie, że pojadę tam inaczej, w innym czasie, w inne miejsca - ale nie pojechałam.
    Wiesz, kiedyś nie lubiłam Warszawy. Potem poznałam mnóstwo fajnych osób z Warszawy, i to zmieniło moje do tego miasta nastawienie. W Kazimierzu nie znam nikogo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam nigdy w Kazimierz Dolny nad Wisłą. Historia jaką opisałaś mogła wydarzyć się w każdym mieście.
    Biedne są dzieci z rodzin patologicznych, a takich w naszym kraju można spotkać wiele. Może nawet są wokół nas- wystarczy się rozejrzeć. Czy jest sposób na...patrologię???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ma sposobu na patologię. Niestety.

      Usuń
  8. Nawet w bajkowo pięknych miasteczkach, życie jednak bajką nie jest...
    Świetnie napisane Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Stokrotko,jesteś mistrzynią suspensu:) smutna historia, która mogła zdarzyć sie nie tylko w Kazimierzu, niestety:(
    Może powinnas ja na fb na stronie opbublikować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcęEwo aby ktoś z moich znajomych z Miasteczka to przeczytał.
      Mogłabym komuś sprawić przykrość.

      Usuń
    2. No tak, nie pomyslalam, poza tym ktos moglby opacznie zrozumiec, ktos zaraz przytoczylby podobna historie, bylaby niepotrzebna dyskusja, zly pomysl.

      Usuń
  10. Cieszę się, że zamieściłaś u siebie tą historię, Stokrotko. Nie śmiałem Cię o to prosić, a szkoda by tak ważny tekst marnował się w komentarzach.
    Dziękuję też za miłe słowa na mój temat. Jestem trochę oszołomiony, bo wszystko to przeszło moje najśmielsze oczekiwania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak myślałam, że się skończy z tym pijanym autochtonem ...

    OdpowiedzUsuń
  12. fajne w swojej smutności, a do tego na temat, bo mnie się od tłoku i hałasu, do takim w takim miejscu, faktycznie ciemno w oczach robi...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Turyści potrafią obrzydzić najpiękniejsze miejsca. A teraz wszędzie pusto...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Stokrotko bardzo mi szkoda tej dziewczynki.
    Czy spotkała ją Pani jeszcze kiedyś w Miasteczku?

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Kasiu - nigdy jej w Miasteczku nie spotkałam.
      A może jej po prostu nie poznałam...

      Usuń
  15. I takie bywa zycie.Wiele pieknych miejsc jest zadeptanych przez pseudoturystow -sama zachecalas by odwiedzac Miasteczko w innych terminach,gdy nie straszy tlum.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wzruszające i bardzo bardzo smutne zarazem. Pozdrawiam Stokrotko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj, Stokrotko.

    Obrzydliwi są ludzie, nie - miejsca.
    Nie ma, niestety, "testów na rodzicielstwo". A szkoda. Zbyt łatwo o dzieci, więc nie każdy docenia, jakim są darem.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwiedzając piękne miejsca nie zwraca się raczej uwagi na ludzi, którzy tam żyją, a przecież są oni nieodłączną częścią każdego miasta, wsi. Żyją tam, pracują lub nie. Kiedy się przysiądzie gdzieś na dłużej, to można ich zauważyć. Takie sceny również. Choć mogła się ona zdarzyć gdziekolwiek...

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo smutne. Dobrze, że choc dodałas drzewko. A z drugiej strony.. kwitną już? Znaczy nie zobacze wiosny w tym roku? :(((

    OdpowiedzUsuń
  21. Wzruszające. obawiam się jednak, że to nie tylko problem tego miasteczka.

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. Widzę, że zrobiła na Tobie wrażenie ta opowieśc.

      Usuń
  23. W Olsztynie mirabelki dopiero zaczynają się lekko bielić, a stokrotek nie widziałem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma słów, żeby wyrazić, jakie to było zachowanie. Okraść własne dziecko. Co uzależnienie robi z ludźmi. Bardzo mi żal tej dziewczynki. Czytając myślałam, że to jednak zmyślona historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety jest prawdziwa historia.
      Trzymaj się zdrowo :-)

      Usuń
  25. Witaj Stokrotko.
    Różne bywają miejsca. Mają swoje historie i to nie zawsze piękną.
    Gorzej z ludźmi. Jeśli chodzi o uzalażnionych, to mój zawód potwierdzony certyfikatem specjalisty. Nie obwiniam ich za uzależnienie, ale za ich zachowania, za które kiedyś odpowiedzą.
    Boże, jakie ja znam historie, nawet śmiertelne.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Michał
    PS. Z nudów samoizolacji pisze dziennik wojenny, który zamierzam wydać jak się to skończy. Własnym sumptem, dla znajomych i kolegów. Wielu już rezerwuje dla siebie, a nawet oferują pomoc finansową. To mile mnie buduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Michale.
      Bardzo się cieszę z Twoich dalszych planów pisarskich.
      Tak sobie pomyślałam że jak już ta Twoja książka będzie to będziemy mogli się książkami /tak jak kiedys/ wymienić. Mam jeszcze kilka egz. ksiązki "Mój kraj nad Wisłą".
      Serdecznie Ci pozdrawiam

      Usuń
  26. Wzruszająca historia i powiem za Urszulą, że zwiedzając nie zwracamy uwagi na ludzi tam mieszkających, nie widzimy patologi, ludzkiej tragedii. Tak naprawdę to i w naszych miastach, miasteczkach też dzieją się podobne rzeczy. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie tylko w naszych ale i w zagranicznych miasteczka też się dzieją okrutne rzeczy.
      Dziękuję Podróżniczko :-)

      Usuń
  27. Coraz mniej można się spodziewać dobrego, ze strony świata, który nas otacza!

    OdpowiedzUsuń
  28. Głupia sprawa, bo to nie "miasteczko" jest obrzydliwe tylko "ojczulek". To jakby posądzać o koronawirusa Pałac Kultury w Warszawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ale otrzymałam zadanie "zobrzydliwienia" Miasteczka. Więc opisałam historię prawdziwą.

      Usuń
  29. "Tato!To ja!Twój dawno zaginiony syn!"-Edgar(Biedny Tom)"Król Lir"
    https://www.youtube.com/watch?v=TNRO6WISas4

    Ludziom kończą się pieniądze.Zaczynają prosić o jałmużnę.
    Takich dziewczynek i"tatusiów"pojawi się więcej.
    Czy już czas stroić gitarę?
    Życzę zdrowia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku - ta historia miała miejsce parę lat temu.

      Ale rzeczywiscie można ją skomentować tak jak Ty to zrobiłeś.

      Serdecznie Ci dziękuję :-)

      Usuń
  30. Piękne miasteczku, a w pięknym miasteczku trudna opowieść... i nawet piękno miasteczka nie pomoże...

    OdpowiedzUsuń
  31. Stokrotko, praca wykonana doskonale :)
    Tylko to ostatnie zdanie na czerwono... Czytając miałam nadzieję, że to jednak historia wymyślona na potrzeby zadania, a przez to zdanie nadzieja prysła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi Magnolio.... ale to się zdarzyło naprawdę.
      Ale niewiele osób to widziało - myslę że tylko ja i moje wnuki...

      Usuń
  32. życie bez koloru ... przykre ale jest go bardzo dużo wokół nas .

    OdpowiedzUsuń
  33. Prawdziwe, a za razem wzruszające.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  34. Smutna, bardzo smutna historia napisana przez życie.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  35. A dla mnie to drzewo kwitnace o tej porze, przypomniało o ostatniej wycieczce rowerowej razem ze Ślubnym. Pod takim własnie, ogromnym, kwitnącym nad jeziorem, Córka zrobiła ostatnie wspólne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się Fuscillo, że przywołało to drzewo Twoje piekne wspomnienie.

      Usuń
  36. Ela Karczewska. Też myślałam na początku, że to jakaś bajka. Rzeczywiście smutna historia. I to w naszym Miasteczku. Ale mogła wydarzyć się wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wiesz Elu jak bardzo mi było wtedy smutno i źle?

      Usuń

To nie był sen

Około dziewiątej wzięłam prysznic w malutkiej działkowej łazience. Mokry ręcznik wywiesiłam potem na grubych gałęziach kosodrzewiny, któr...