wtorek, 3 marca 2026

Tu i teraz....

W autobusie naprzeciwko mnie siedziały dwie dziewczyny.

Oczywiście zagłębione były w swoich komórkach..

Nagle jedna z nich, nie odrywając wzroku od ekranu komórki powiedziała:

- Słyszałaś? Jakiś debilny poseł powiedział, że aborcja powinna być karana śmiercią kobiety. I że oficjalnie w sejmie wystąpi w tej sprawie...

- A słyszałaś, że jakaś aktorka  poinformowała, że występuje z kościoła.? I teraz wylewa się na nią hejt- odpowiedziała jej koleżanka. - Przyczepili się nawet do niej, bo przyznała się, że w domu nie gotuje, nie sprząta, nie pierze...

Obydwie zaklęły. Po chwili wysiadły naprzeciwko Uniwersytetu Warszawskiego.

A mnie przypomniała się definicja "dobrego człowieka" w naszym kraju:

"Dobry człowiek to ten, który mówi dzień dobry i chodzi do kościoła..."

Jak zwykle gdy nawiązuję trochę do polityki w naszym kraju - bardzo proszę o spokojne komentarze.

Od dłuższego już czasu witają mnie na moim laptopie dwie lamy:



Tylko spokój może nas uratować. I mam na myśli nie tylko to co tu i teraz...

sobota, 28 lutego 2026

Consuegra ... czyli wiatraki Don Kichota

LA MANCHA to historyczny autonomiczny region Hiszpanii ze stolicą w Toledo słynący jako największy region winiarski świata.

Z Madrytu pojechaliśmy do krainy La Mancha aby obejrzeć historyczne, XVI-wieczne wiatraki rozsławione przez powieść "Don Kichot" Miguela de Cervantesa. Było to 31 stycznia br.

W miasteczku Consuegra znajduje się 12 przepięknych wiatraków. Są ustawione wzdłuż wzgórza z zamkiem Castille de la Muela.


Doskonale zachowane wiatraki z których 5 posiada nadal oryginalne mechanizmy uruchamiane są podczas dorocznego Festiwalu Szafranu. Miele się w nich ziarno. Każdy wiatrak ma swoje imię związane z powieścią. Jeden z nich nosi nazwę Sancho. 

Jak wiadomo Sancho Pansa był małym, pękatym, jeżdżącym na osiołku, wiernym giermkiem błędnego rycerza Don Kichota. A wysoki i chudy Don Kichot nosił starą i zardzewiałą zbroję, uszkodzoną tarczę, uzbrojony prętami szyszak, zardzewiały miecz i lancę. Jego koń  Rosynant był tak naprawdę starą i wychudzoną szkapą. Ale w oczach Don Kichota był wspaniałym rumakiem.

Wyglądali zapewne tak jak na tym magnesiku, który kupiłam sobie w pobliżu przepięknego zamku w miasteczku Consuegra.


Jak wiadomo błędny rycerz Don Kichot walczył z wiatrakami. Pomimo ostrzeżeń giermka - brał wiatraki za olbrzymy, atakując je, co kończyło się porażką i zranieniem jego i konia. Symbolizowało to walkę z urojonym przeciwnikiem, oraz rozdźwięk między idealistyczną wizją świata a rzeczywistością. Każdą przegraną walkę z wiatrakiem Don Kichot przypisywał czarom a nie swojej pomyłce czy szaleństwu...

Niestety nie udało nam się sfotografować wszystkich wiatraków na raz, więc jedno zdjęcie ściągnęłam z sieci.


A to nasze zdjęcia:




                           

Wracając już inną drogą stwierdziliśmy, że to dobrze, że dawniej nie było tych wiatraków-olbrzymów, które są teraz, bo wtedy Don Kichot nie miałby żadnych szans aby któryś z tych wiatraków pokonać..
No ale przecież i tak błędny rycerz ani razu nie zwyciężył...

środa, 25 lutego 2026

Ogród Saski - zakończenie

Tekst dedykuję Kasi Dudziak.

W Alei Głównej Ogrodu stoi 21 alegorycznych rzeźb muz i cnót dłuta Jana Jerzego Plerscha. Są to rzeźby barokowe. Po upadku Rzeczypospolitej wiele z nich zostało przewiezionych do Petersburga. A było ich 90. Potem te, które zostały, ucierpiały w czasie krwawych walk Powstania Warszawskiego. Po wojnie je zrekonstruowano.


                                         

                                        

 Te powyżej są mi bliskie bo przedstawiają rzeźbiarstwo i malarstwo.

Są tam także rzeźby przedstawiające historię i geografię. Jest także 250-letnia rzeźba przedstawiającej Prawdę, która 10 lat temu rozsypała się na kawałki na skutek uderzenia w nią ciężarówką przez nieuważnego pracownika sprzątającego ogród. Została oczywiście zrekonstruowana...  A niżej ogólny widok na aleję rzeźb... 

                                       

 Jest jeszcze w Ogrodzie Saskim pomnik Marii Konopnickiej. Na cokole wyryto napis "Marii Konopnickiej - dzieci". Bo to dzieci z jednej ze szkół były inicjatorami wzniesienia tego pomnika. I to dzieci zebrały na ten pomnik ok.600 tysięcy złotych.

Monument został wykonany ze sjenitu przez Stanisława Kulona.
                                

Ale to nie wszystko z najstarszego ogrodu w Polsce do którego mogli przychodzić zwykli ludzie. 

W czasie niemieckiej okupacji - w dniu 4 maja 1942 roku Ogród Saski /tak jak i wszystkie warszawskie parki/ został zamknięty dla ludności polskiej. 

Jest  też w Ogrodzie Saskim pięknie wieczorem podświetlana fontanna. 



                                                  I romantyczny staw.
                                                 
I jest na końcu Głównej Alei Grób Nieznanego Żołnierza....


... o którym tak kiedyś pisałam:

https://stokrotkastories.blogspot.com/2025/11/sto-lat-mineo.html                              

niedziela, 22 lutego 2026

Ogród Saski - część pierwsza

Tekst dedykuję Kasi Dudziak, która podczas ostatniego pobytu w Warszawie odwiedziła Ogród Saski...Jednocześnie przepraszam Cię Kasiu że nie mogłam Ci towarzyszyć  ....         

                            

Ogród Saski to najstarszy park publiczny w Warszawie.  27 maja 1727 roku król August II Mocny udostępnił Ogród zwykłym mieszkańcom Warszawy. Był to ogród przypałacowy przy Pałacu Saskim. Został założony na przełomie XVII i XVIII wieku. 

Do Ogrodu można wchodzić z wielu stron i prosto z ulic, nie jest bowiem ogrodzony.
Ja wchodzę do niego przeważnie od strony Pałacu Błękitnego, który od dłuższego już czasu jest w remoncie. Sfotografowałam ważną umieszczoną na nim tablicę na ścianie od strony Placu Bankowego.
                                        

Tu bowiem urodził się wybitny mąż stanu książę Adam Jerzy Czartoryski. Mogłabym napisać o nim wiele, wspomnę tylko, że był wielkim patriotą, jednym z przywódców Wielkiej Emigracji, stojącym na czele stronnictwa Hotelu Lambert w Paryżu. To tam skupiało się życie kulturalne Polski na czele z Adamem Mickiewiczem i Fryderykiem Chopinem.

Poniżej kilka zdjęć letniego Ogrodu Saskiego... bo latem Ogród wygląda bajkowo. Niektóre drzewa rosną w nim już ponad 250 lat - z niektórych pozostały już tylko kikuty...

                                                                                                                   

                                                      
    
                                      
                                   
Na niewielkim wzniesieniu stoi Wodozbiór zbudowany wg. projektu Henryka Marconiego w kształcie rotundy, wzorowany na świątyni Westy w Tivoli.  
                                              

Tak ten Wodozbiór wygląda w scenerii zimowej - zdjęcie zrobiłam wczoraj tzn. 21 lutego 2026 roku.




W głównej Alei znajduje się płyta upamiętniająca powitanie wojsk polskich przez Józefa Piłsudskiego w 1921 /po zniszczeniach wojennych ponownie odsłonięta w roku 1995/.    
 
                                                                                                        
 Ciąg dalszy nastąpi... chyba, że nie chcesz Kasiu??? 

czwartek, 19 lutego 2026

Wzgórze Węża .... czyli El Escorial

Okolice Madrytu nie ustępują atrakcyjnością hiszpańskiej stolicy. Już król Filip II /1527-1598/ to zauważył, dlatego polecił wybudować tu swoją rezydencję - ESCORIAL. Jest on usytuowany na wysokości 1055 m npm. Otacza go łańcuch gór o nazwie Sierra de Guadaramma. Wygląda to przepięknie...

Pojechaliśmy więc na Wzgórze Węża ... /a było to 29 stycznia br/- czyli do  oddalonego od Madrytu o 45 km na północny zachód Escorialu. 


Ulubiona siedziba Filipa II, której budowę król w latach 1563-1584 obserwował podobno osobiście ze specjalnie wzniesionego kamiennego punktu /nazwanego potem Silla De Felipe II/ posiada 1200 sztuk drzwi, 2673 okna, 16 wewnętrznych dziedzińców i 15 krużganków. W pałacowej bibliotece, której sklepienia  są udekorowane przepięknymi freskami zgromadzono ponad 4700 bogato zdobionych manuskryptów i ponad 40 000 starych ksiąg. Escorial to także imponująca galeria malarstwa - znajdują się tu dzieła Boscha, van Dycka, Tycjana, Tintoretta, El Greca, Velazqueza.

Kompleks zbudowano z szarego granitu, w powściągliwym i surowym stylu późnego renesansu. Cała budowla jest jednobarwna, co podkreślała jeszcze pochmurna pogoda. Twórcą tego kompleksu jest wybitny renesansowy architekt Juan Bautista de Toledo. Po jego śmierci dzieło kontynuował inny architektoniczny geniusz Juan de Herrera.

W skład olbrzymiego pałacowo-katedralnego kompleksu wchodzi bazylika, pałac królewski i klasztor, zamieszkiwany do dziś przez augustianów. W jednym ze skrzydeł królewskiego klasztoru znajduje się Real Colegio de Alfonso XII -  czyli nieprzerwanie działająca prestiżowa, prywatna szkoła z internatem dla chłopców, prowadzona przez zakonników. Prowadzi ona naukę na poziomie podstawowym i średnim, kontynuując tradycje edukacyjne sprzed 150 lat. Gdy przyjechaliśmy do Escorialu zauważyliśmy młodzież męską grającą w piłkę i kibiców na jednym z zewnętrznych klasztornych dziedzińców.

                                     zdjęcia można powiększyć


W Escorialu mieści się Panteon Królów hiszpańskich. W misternie zdobionych sarkofagach złożono szczątki królów i królowych, które były matkami przyszłych władców.

Do Escorialu prowadzi piękna droga. No i są tam piękne założenia parkowe.





W 1984 roku El Escorial został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco.



Uprzedzając Wasze pytanie.... 

Nie... nie zwiedzaliśmy wnętrz Escorialu ani Panteonu Królów bo nie było już biletów na ten dzień.

Ale może to dobrze? Mamy przecież wspaniałą Katedrę na Wawelu i  Zamek Królewski i Archikatedrę w Warszawie i Katedrę w Gnieźnie.. i Katedrę w Płocku.... a tam są Panteony Naszych Władców. A także Kościół na Skałce w Krakowie z grobami najsłynniejszych Polaków. I jeszcze kilka innych tego rodzaju wspaniałych miejsc...

poniedziałek, 16 lutego 2026

FASIANGY

Z Instytutu Słowackiego znajdującego się w Warszawie przy ulicy Krzywe Koło 12/14a...


...otrzymałam zaproszenie na słowackie Ostatki. 


Zespół SVAKARO przyjechał do Warszawy z miejscowości Cerne, znajdującej się w trój-styku słowacko-czesko-polskim. Czterej /a właściwie jeden, a inni potakiwali/ przemili słowaccy muzycy opowiadali nam m.in. o tym, że ich zespół występuje szczególnie na weselach we Wschodniej Słowacji a w nazwie SVAKARO ukryty jest zarówno ślub jak i rozwód. A także o tym, że mieszkając w tym trój-styku dobrze też mówią po czesku. Tylko po polsku nie mówią, bo jest dla nich język bardzo trudny.

Trzej panowie grali na heligonkach czyli rodzajach akordeonu, a jeden z nich na perkusji czyli głównie na dużym i małym bębnie i małym talerzu. Jego gra podobała się najbardziej... i wszyscy prosili aby grał głośniej.

Zespół, który zajmuje się na co dzień interpretacją tradycyjnej muzyki ludowej z regionu Kysuce przez godzinę zachwycał nas muzyką niezwykle energiczną, w tym pieśniami miłosnymi.

Wszyscy oczywiście też śpiewali, a jak było trzeba to gwizdali bardzo głośno. 


A na koniec Dyrektor Instytutu i artyści zaprosili nas na "zdrawiczku" czyli toast "ostatkowy" no i na polskie pączki..... bo to był Polski Tłusty Czwartek...... no bo na Słowacji Tłustego Czwartku nie ma...😢


I wtedy zjadłam trzeciego pączka.../to informacja głównie dla Notarii/

Chyba nie muszę pisać, że było fajnie....?
Czyli: "To bolo pekne"...😁

PS.1. Niestety nie udało mi się nagrać tej muzyki bo komórka mi się rozładowała,...
PS.2. Na koncert przybyli i wysłuchali go Pani Ambasador Republiki Słowacji w Polsce wraz z mężem.
PS.3. W Instytucie Słowackim bywam ostatnio często na wielu wydarzeniach kulturalnych. A wszystko to z powodu wielkiej sympatii do kraju z którym mamy wspólne góry i najpiękniejsze tatrzańskie szczyty.

piątek, 13 lutego 2026

Niedźwiedź z Madrytu

Trzy dni w Madrycie /z czego połowa jednego dnia przeznaczona na wizytę w Muzeum Prado/ - to naprawdę nie jest wiele. Tym bardziej, że Madryt to metropolia 3-milionowa i bardzo zróżnicowana. To miasto pełne wspaniałych zabytków ale też jedna z najnowocześniejszych europejskich stolic.

Poruszaliśmy się oczywiście metrem dojeżdżając ze "swojej" dzielnicy do  jednej z głównych stacji - tej, której nazwa brzmi SOL i znajduje się w centrum Madrytu. Stamtąd wędrowaliśmy po tym niesamowicie interesującym mieście. A temperatura w Madrycie w dniach 29-31 stycznia wahała się między 9 a 15 stopniami Celsjusza.

Najpierw poszliśmy do Niedźwiedzia. Według legendy niedźwiedź został upolowany przez króla Alfonsa XI /1311-1350/w górach niedaleko Madrytu.  Niedźwiedź wspinający się na drzewo poziomkowe  i sięgający pyskiem owoców ... czyli pomnik herbu Madrytu znajduje się na półkolistym Placu Puerta del Sol. Rzeźba wykonana została z brązu w roku 1967 a w roku 2017 - na 50-lecie pomnika wyryto te dwie daty na pomniku. A pomnik ma symbolizować bogactwo gleby i arystokrację... Jest symbolem miasta od XIII wieku. Dlatego nie bez powodu mówi się o Madrycie że to Miasto Niedźwiedzia i Drzewka Poziomkowego.

Na zdjęciu mieszkanka Polskiego Syreniego Grodu przed Pomnikiem herbu Madrytu.

Teraz powinnam napisać o królu Karolu III Bourbonie, który panował w XVIII wieku. To jemu Madryt zawdzięcza najwspanialsze zabytki. To on otrzymał przydomek Dobrego Burmistrza, bo w Madrycie co krok napotyka się na dzieła jego planistów i architektów - począwszy od alej i dawnych bram miejskich po wspaniałe gmachy i fontanny.


Pomnik króla Karola III Bourbona znajduje się także na Placu Puerta del Sol - niedaleko od Pomnika Niedźwiedzia...

Na Placu Puerta del Sol na szczycie jednego z budynków wiele lat temu zainstalowano neon o treści Tio Pepe co znaczy Wujek Józek...Nie wiem niestety o jakiego Wujka Józka chodzi... 😀



XVIII wieczny Pałac Królewski jest największą tego typu budowlą w Europie Zachodniej. Zbudowano go na planie kwadratu z jednym dziedzińcem wewnętrznym otoczonym galeriami.  Grubość murów dochodzi do 4 metrów, a w wykuszach okien zmieściłyby się małe gabinety. Ma 2800 pomieszczeń. Rodzina królewska wybrała jednak do zamieszkania rezydencję skromniejszą i przytulniejszą czyli Palacio del La Zarzuela pod Madrytem. 
Ten Kolosalny Pałac pełni natomiast funkcję Muzeum i wykorzystywany jest podczas ważnych uroczystości. Nie mieliśmy niestety czasu /ani funduszy/ na zwiedzanie tego Muzeum, spacerowaliśmy jednak i przejeżdżaliśmy kilkakrotnie tuż koło niego. Skorzystaliśmy bowiem w Madrycie z wycieczki po mieście piętrowym autobusem. Wycieczka była bajkowa...

                              


Tuż za Pałacem Królewskim znajduje się Katedra La Almudena. Prawda, że to piękny widok?

Madryt to przede wszystkim miasto przepięknych, monumentalnych placów, budowli  i pomników... 











             ...ale także tych nowoczesnych i bardzo wysokich wieżowców....



          
Myślę, że więcej nie powinnam o Madrycie ani pisać ani go pokazywać na zdjęciach. I tak mam go ciągle przed oczami ... 
                                      

Tu i teraz....

W autobusie naprzeciwko mnie siedziały dwie dziewczyny. Oczywiście zagłębione były w swoich komórkach.. Nagle jedna z nich, nie odrywając wz...