wtorek, 20 października 2026

Kazimierskie legendy - o diable wieczorową porą...

W tej książeczce jest też legenda o diable.


Przepisuję wiernie z książeczki:

"Kazimierski zamek wznosi się dumnie nad miasteczkiem. Często zagląda tu księżyc, a duchy... raczej rzadko. Jednak miejsce to często nawiedza pewna postać.

Wielokrotnie mieszkańcy i przyjezdni widzieli przy zamku spacerującego nieśpiesznie mężczyznę. Wysoki, szczupły, zawsze elegancki, dystyngowany. W czarnym płaszczu, z fantazją podpierający się laseczką. Twarz ma zasłoniętą przez szerokie rondo kapelusza. Przechadza się często, paląc papierosa.

Pewnego razu młody chłopak, wracając do domu, przechodził koło zamku. Poczuł zapach tytoniu. 

- Zapaliłoby się - pomyślał. I wtedy zobaczył mężczyznę w czerni. - Da pan zapalić? - zapytał chłopak.

Mężczyzna nieśpiesznie wyciągnął ku chłopakowi papierośnicę. Chłopak wziął papierosa. Przyjął też podany ogień. Już miał podziękować, kiedy zachłysnął się wdychanym dymem.

- Toż to nie tytoń, to końskie łajno - wycharczał.

Ale mężczyzny w czerni już przy nim nie było. 

Uważajcie, takie oto psikusy płata na zamku kazimierskim diabeł tym, którzy chcą tu zapalić."

Gdy byliśmy ostatnio na zamku w Kazimierzu to podświadomie szukaliśmy mężczyzny w czerni. Wprawdzie nie palimy i było piękne słoneczne przedpołudnie ... ale przecież nie wiadomo co może wymyślić diabeł żeby kogoś nastraszyć...




Na zamku kazimierskim diabła jednak nie było...

A może znacie jakiś zamek w Polsce na którym diabeł mieszka? Albo jakieś duchy zamkowe?


piątek, 16 października 2026

Kazimierskie legendy - legenda o kogucie

Gdy byłam niedawno w Kazimierzu Dolnym to kupiłam sobie taką książeczkę:

I teraz z tej książeczki przepisuję Wam legendę o kogucie:



Posłuchajcie:

" Było to dawno temu. W czasach, kiedy Kazimierza nie było, a w tym miejscu, nad rzeką powstała osada Wietrzna Góra. W owym czasie chrześcijaństwo na te tereny jeszcze nie dotarło.

Na wzgórzu południowym, tu gdzie teraz stoi klasztor franciszkanów ludzie  odkryli wielką rozpadlinę. Upiornie z niej śmierdziało. Uznano, że to wejście do podziemnego świata, w którym mieszkają złe duchy. Aby złe duchy nie wychodziły i nie zabierały ludziom tego, co mieli najdroższego, składano im w ofierze magiczne zwierzęta.

Najbardziej magiczny miał być czarny kur, czarny kogut. Wchodzono na wzgórze, zabijano czarnego koguta i wrzucano do rozpadliny.

Gdy zauważono, że czarnych kogutów brakuje, mieszkańcy jeżdzili do odległych nawet wiosek, aby je kupić. Jednak jeden z miejscowych nie chciał wyjeżdżać w niepewną drogę i postanowił złe duchy oszukać.

Mężczyzna upiekł chleb w kształcie koguta i wrzucił go do rozpadliny. Złe duchy nie wyszły, więc uznano że dały się zwieść. Od tej pory częściej  niż żywe ptaki, składano te, wypiekane z ciasta.

Wieki mijały i chrześcijaństwo dotarło na te ziemie. Księża zakazali składania pogańskich ofiar. Rozpadlinę zasypano a koguty z ciasta trafiły na stragany kupieckie. Są na nich po dziś dzień. Kogut z ciasta to najpopularniejsza pamiątka z Kazimierza.."

Czy ktoś z Was kupił sobie w Kazimierzu takiego koguta? Bo ja zawsze kupuję i to nie tylko dla siebie...

A może z innych miast czy miejscowości przywozicie sobie jakieś pamiątki?


poniedziałek, 12 października 2026

Nie wiem jak zacząć....

 .... więc zacznę od początku...

Po obejrzeniu w Podchorążówce wystawy "Nabiści" usiadłam sobie na ławce w mało uczęszczanej części Łazienek Królewskich. Tej części którą najczęściej odwiedzałam kiedyś z mamą i siostrą jako mała dziewczynka. 

Prawie natychmiast przybiegła do mnie wiewiórka, potem druga, a potem jeszcze jedna. Niestety nie miałam orzeszków, więc chyba te śliczne malutkie rudzielce to zrozumiały bo szybko pobiegły w swoją stronę.

Siedziałam więc sobie sama i zbierałam siły do następnej wędrówki - tym razem po wystawie strojów z filmu "Lalka" gdy przeszedł koło mnie jakiś szczupły chłopak z plecakiem. Usiadł sobie "dwie ławki dalej", wyjął telefon i do kogoś zatelefonował.

Po chwili usłyszałam jego głos:

- Wiesz, ja mam w przyszłym roku maturę  a dwa dni temu skończyłem 18 lat.

.........

-  I wiesz co? Nikogo to nie zainteresowało? No naprawdę. Ani ojca ani mamy.

........

- Zupełnie nie wiem dlaczego. To znaczy wiem... 

------

-Ty wiesz co ja mam w domu? Całkowitą obojętność, nikogo nie interesuję...

-----

- Nie mówiłem ci? No bo ojciec zdradził mamę, rozwiedli się i ojciec się ożenił i będzie miał nowe dziecko...

.......

- A mama też sobie po rozwodzie kogoś znalazła i chyba jest szczęśliwa. i teraz jest tak, że z ojcem widzę się raz w miesiącu przez chwilę, bo on nie ma czasu. A mamy ciągle nie ma w domu, bo spotyka się z tym nowym facetem. 

-----

- No nie, mama jest w porządku, gotuje mi dobre obiady i dba o mnie, Tylko jak przychodzę do domu to nawet nie mam z kim pogadać. A to już klasa maturalna, mam się zdecydować co będę zdawać na maturze i na jakie studia chcę iść. 

......

- A ja jestem jak to dziecko we mgle. Nic nie wiem .... Czasami to mi się chce płakać, a czasami dostaję szału i mam ochotę roz...... wszystko w domu. Bo nikt ze mną nie rozmawia. I chyba obleję tę maturę, bo po co mi ona? Pójdę śmiecie segregować do MPO albo na jakiegoś wykidajłę...

----

- Sorry że do ciebie dzwonię, ale naprawdę nie mam z kim pogadać.

A tak wogóle to do d... to wszystko.

.





Tak mówił ten chłopak do kogoś przez telefon. Co mu odpowiadała tamta osoba nie wiem, więc w miejsce odpowiedzi postawiłam kropki. 

Potem ten chłopak usiłował z kimś innym porozmawiać, ale wyglądało na to że nikt nie odbierał telefonu.

Po pewnym czasie wstał z ławki i poszedł w kierunku wyjścia z Łazienek.

A ja zostałam na swojej ławce bardzo zasmucona.

Ciekawa jestem jakie komentarze zostawicie pod tym tekstem.

P.S. A na zdjęciach łazienkowskie drzewa, a raczej ich pnie.

czwartek, 8 października 2026

Takie zwykłe jesienne zdjecia

                                     Kolory naszej działki w dniu 07.10.2026






"Jesiennego potoku nic już nie powstrzyma! Czerwień kapie z parku na ulicę,
 Jesień żyły sobie podcięła i blednie z zimna jak śmiertelnie senna Eunice"
M.Pawlikowska-Jasnorzewska "Jesień"

To najpiękniejszy według mnie wiersz o jesieni.
A może znacie inne, równie piękne?

niedziela, 4 października 2026

Klub Przyjaciół Muzeum Łazienki Królewskie

 


To było tak:

Szłam sobie jedną z najpiękniejszych alejek Łazienek Królewskich gdy nagle idąca z naprzeciwka pani podeszła do mnie i zapytała:

- Pani to chyba często przychodzi do Łazienek? Bo ostatnio kilka razy panią widziałam...

- Bardzo często - odpowiedziałam - prawdę mówiąc to od kiedy się urodziłam...

- No właśnie - roześmiał się ta pani i zapytała: - A może chce pani należeć do Klubu Przyjaciół Łazienek.

- Oczywiście, że chcę - odpowiedziałam.

Wtedy ta pani powiedziała mi żebym weszła do budynku Podchorążówki /to ten budynek w którym była szkoła podchorązych a 29 listopada 1830 roku pod wodzą ppor Piotra Wysockiego rozpoczęło się Powstanie Listopadowe/ i tam się wszystkiego dowiem...

No i dowiedziałam się. I po opłaceniu wpisowego otrzymałam wczoraj złotą kartę /ta po lewej stronie na zdjęciu wyżej/ i pakiet powitalny o nazwie "Przyjaciele Zachwytów". W ramach tej karty będę mogła bezpłatnie brać udział we wszystkich wydarzeniach kulturalnych jakie odbywają się w pałacach, muzeach i budynkach Łazienek Królewskich. No i jeszcze parę innych udogodnień i zniżek otrzymałam...

I w ten sposób stałam się Przyjaciółką Łazienek Królewskich.

Tak prawdę mówiąc to zawsze nią byłam.... no ale teraz mam to wydrukowane na Złotej Karcie..😊

A teraz kilka zdjęć wczesnojesiennych z Parku Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego...












P.S A do Towarzystwa Przyjaciół Warszawy też należę. I to od wielu już lat...

środa, 30 września 2026

Dzisiaj będzie o przebaczaniu...

 Najpierw drzewo z Łazienek Królewskich /foto z dnia 25 września br/



W październikowym numerze miesięcznika "Zwierciadło" przeczytałam bardzo ciekawy wywiad z psychiatrą  prof. Bogdanem de Barbaro na temat przebaczania.

W tytule tekstu zawarte jest pytanie: "Czy zawsze warto wybaczać". i "Czy niewybaczanie też daje nam pewne korzyści?"

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pan profesor mówi co na temat wybaczania twierdziły wybitne osoby:

I tak: W książce "Wybaczyć niewybaczalne" psycholog David Stoop napisał: "Jeśli skłaniamy się ku przebaczeniu, czujemy, że musimy zaprzeczyć naszej wizji sprawiedliwości i uczciwości. Jednakże nie przebaczając, zaprzeczamy naszemu zrozumieniu miłości i współczucia"

Z kolei Mahatma Gandhi napisał "Wybaczenie jest aktem siły, nie słabości"

Nelson Mandela powiedział "Przebaczenie wyzwala duszę, dlatego jest w nim taka siła".

A Oscar Wilde lekko i na wesoło podszedł do tematu przebaczania "Zawsze przebaczaj swoim wrogom. Nic ich tak nie zdenerwuje".

Jeśli chodzi o mnie to zawsze mam kłopoty z przebaczaniem. No bo jak przebaczyć komuś bliskiemu jego podłe zachowanie, wyrządzoną krzywdę, zdradę albo zakłamanie. 

I nawet jeśli przebaczę, to mój stosunek do osoby, której przebaczyłam staje się obojętny i nie czuję już do niej empatii. 

A Wam łatwo jest przebaczać? A może nigdy nie przebaczacie?

Z drugiej strony - przecież kolekcjonowanie ran psychicznych, których się doznało jest masochizmem...

Nie chodzi mi oczywiście o draśnięcia, ale o rany poważne...

sobota, 26 września 2026

Najpiękniejsze miejsca w Polsce...


Gdybyście mieli wymienić najpiękniejsze miejsca - to jakie by to były?

Moje najpiękniejsze miejsca - tereny to oczywiście:


                                                    Na pierwszym miejscu TATRY

Na drugim miejscu Małopolski Przełom Wisły w okolicach Kazimierza Dolnego

Na trzecim miejscu Słowiński Park Narodowy czyli ruchome wydmy...

wtorek, 22 września 2026

Hollyłódź

Łódź jak żadne polskie miasto zasługuje na miano stolicy polskiej kinematografii. Już od 1948 roku słynna łódzka Filmówka, czyli Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L.Schillera, kształci wybitnych reżyserów, operatorów i aktorów, którzy wpływają nie tylko na polską, lecz także na światową sztukę filmową.

To prawdziwa kuźnia talentów - jej absolwentami są m.in. reżyserzy: Andrzej Wajda, Kazimierz Kutz, Jerzy Kawalerowicz, Janusz Morgenstern, Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Zanussi, Jerzy Antczak; operatorzy: Jerzy Wójcik, Witold Sobociński, Mieczysław Jagoda, Adam Hollender, Sławomir Idziak, Edward Kłosiński i aktorzy: Jadwiga Barańska, Barbara Brylska, Jan Machulski, Janusz Gajos, Zbigniew Zamachowski.

W Łodzi działa jedyne w Polsce Muzeum Kinematografii, w którego zbiorach znajduje się ponad 50 tysięcy eksponatów prezentujących historię kina i techniki filmowej. Mieści się ono w XIX -wiecznym pałacu łódzkiego "króla bawełny" Karola Scheiblera, więc podczas oglądania eksponatów poświęconych kinematografii można też podziwiać zabytkowe wnętrza rezydencji fabrykanta. W pałacu tym kręcone były też sceny do "Ziemi obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy.

Znajdująca się w centrum Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej Łódzka Aleja Gwiazd bogata jest bardzo po stronie parzystej w gwiazdy reżyserów i operatorów a także twórców muzyki filmowej, a po stronie nieparzystej w gwiazdy aktorów. Na pomysł takiej alei wpadł w 1996 roku Jan Machulski. Pierwsza mosiężna gwiazda została wmurowana dla Andrzeja Seweryna dwa lata później.

Aktualnie jest tych gwiazd ponad 70 ... i stale ich przybywa...


Ale pewnie o tym wszystkim wiedzieliście. A może zwiedzaliście Muzeum Kinematografii?

Ja byłam w nim w ubiegłym roku.

Trzeba też wspomnieć o łódzkiej wytwórni filmów animowanych "Se-Ma-For" w której powstały przepiękne dobranocki takie jak "Miś Uszatek" "Zaczarowany ołówek" czy "Miś Colargol". Bohaterowie tych filmów znajdują się w różnych miejscach miasta... Pisałam o tym tutaj .https://stokrotkastories.blogspot.com/2025/12/uroczy-odzki-szlak.html

piątek, 18 września 2026

Wykopaliska w Łazienkach Królewskich...

Poszłam sobie znowu do Łazienek Królewskich. Do tego pięknego parku przy którym mieszkałam do 29-go roku życia i z którym jestem bardzo emocjonalnie związana. Bywałam tu jako malutkie dziecko prawie codziennie, potem jako dorastająca panienka, potem umawiałam się tu na randki, chodziłam z małymi dziećmi i z wnukami. I nadal tu chodzę - właściwie nie ma tygodnia abym tu nie była. 

Niedawno odkryłam w Łazienkach pozostałości królewskiej piramidy. To znaczy nie ja je odkryłam tylko archeolodzy. Ale zobaczcie sami. 





                                        

Fundamentów królewskiej piramidy pilnował biały paw. Ale po pewnym czasie znudziło mu się i wydostał się na trawkę. W piramidzie, która powstała w latach 1772-1776 mieściła się straż królewska czyli  straż ostatniego króla Polski.
A o wykopaliskach tak napisano: 

A potem poszłam sobie poszukać pięknych widoków. I niesamowitych pni drzew.







A to jest "moje" drzewo...






                                        
                                                   A na końcu "hubodrzewo"...


Wszystkie zdjęcia można powiększyć...

A może i w Waszych okolicach coś odkopano? Napiszcie proszę.

poniedziałek, 14 września 2026

O tym jak turyści są oszukiwani ....

 

                                            

                                          Takie chmury "wyrosły" mi wczoraj nad kwiatkami w loggi.

Turystów na świecie jest coraz więcej. Zwiększają się też sposoby ich oszukiwania.

I tak: /podaję za Angora-Peryskop nr 36 z 06.09.26./

1. Oszukanie "Na przewodnika". Oszuści oferują usługę przewodnictwa i całodniowej wycieczki z atrakcjami. Po wpłacie należności przewodnik znika. Jego koledzy twierdzą, że poszukiwany zmarł nagle zeszłej nocy.

2. Oszukanie " Na rysy na samochodzie". Wypożyczający samochód którzy rezygnują z pełnego ubezpieczenia ryzykują, że zostaną obciążeni za fikcyjne lub cudze szkody.

3. Oszukanie "Na jeźdzca". Naciągacze na przejażdżkę lub fotografię na wielbłądzie pobierają osobno opłaty za wsiadanie i ...zsiadanie ze zwierzęcia. Niewielka cena za pierwszą usługę przyciąga naiwnych. 

4. Oszukanie "Na pirata". Łódź po skończonym rejsie "nie może" przybić do brzegu, o ile pasażerowie nie uiszczą dodatkowej opłaty.

5. Oszukanie "Na lewy kod". Kod QR naklejony na stoliku barowym czy restauracyjnym niekoniecznie przekieruje zamówienie i płatność tam, gdzie się spodziewamy.

6. Oszukanie "Na regulamin". Kantory, w których na tablicy jest korzystny kurs, ale małymi literami dopisano, że pobiera się kilkadziesiąt procent prowizji od wymiany. Po transakcji trudno odzyskać pieniądze.

7. Oszukanie "Na wejściówkę". Sprzedawcy fałszywych biletów do obleganych atrakcji turystycznych są już plagą. Jedna z grup przez lata naciągała chińskich turystów poprzez spreparowaną stronę oferującą bilety do Luwru.

8. Oszukanie "Na malarza". Wymuszanie dodatkowych opłat za rzekome zarysowanie dna skutera wodnego, które pomalowano uprzednio farbą bądź zaszpachlowano mieszanką rozpuszczalną w wodzie często zdarza się w Tajlandii.

9. Oszukanie "Na chciwca". Oszust znajduje na ziemi obok turysty "złotą biżuterię". Pyta: "Czy nie zgubiłeś tego?" Jeśli w zapytanym zwycięży chciwość i potwierdzi, że obrączka, sygnet lub kolczyk jest jego, zaczynają się targi o znaleźne.

10. Oszukanie "Na ptasią kupę". Oszust brudzi ofiarę mieszanką przypominającą ptasie odchody /np. z pasty do zębów/ po czym pojawia się "pomocny, miły przechodzień" - w rzeczywistości wspólnik złodzieja - który sprawnie czyści ubranie i ... kieszenie.

Zdarzyło się Wam że w czasie podróży po kraju czy za granicą byliście oszukani?

Mnie przydarzyła się historia podobna do tej "na chciwca".... na szczęście nie jestem chciwa, więc nie musiałam nikomu płacić "znaleźnego"

No i jeszcze ktoś niedaleko mojego domu usiłował posmarować mi kurtkę kredą.... ale w porę go przegoniłam.

Natomiast parę lat temu na Sycylii zostaliśmy oszukani przy parkowaniu samochodu. Jakiś spryciarz podszedł do nas i powiedział, że za opłatą poszuka nam bezpiecznego miejsca na parkingu. Uwierzyliśmy mu, on wziął pieniążki i szybciutko uciekł. I  wtedy podszedł do nas prawdziwy pracownik parkingu i zainkasował odpowiednią kwotę. Do dzisiaj zastanawiamy się czy nie był w zmowie z oszustem...

środa, 9 września 2026

Dlaczego szukamy własnych przodków?

No właśnie - dlaczego? Żeby się dowartościować? Bo może okaże się że nasz prapraprapradziadek czy prapraprababcia byli wybitnymi ludźmi, prawdziwymi patriotami, mieli talenty i byli bogaci? A może nasi przodkowie byli znanymi magnatami? Może mieszkali w pałacach i mieli dużo służby? A może walczyli o wolność Polski?

A jeśli okaże się że pochodzimy z najgorszej biedoty, od chłopów pańszczyźnianych co to ani czytać ani pisać nie umieli? Albo - co najgorsze .... wśród naszych przodków byli zdrajcy, przestępcy czy mordercy?

Mądrzy ludzie twierdzą, że poszukiwanie przodków uczy historii na nowo splatając nasze losy z wydarzeniami minionych epok.

Ale czy takie poszukiwania pozwalają odpowiedzieć na pytania: "Kim jesteśmy i skąd pochodzimy?"

Podobno coraz więcej ludzi rozpoczyna taką genealogiczną podróż.

Mój stryjeczny brat z Rzeszowa całkiem niedawno przysłał mi przez internet dokument, który wynalazł w archiwum miasta. Wynika z niego, że rodzony brat naszego dziadka był nauczycielem i kierownikiem szkoły podstawowej w jakiejś niewielkiej miejscowości. Ale czy to znaczy, że córka jego brata /moja Mama/ odziedziczyła po nim tę skłonność do nauczania?

I jeszcze jedno.

Czy jak ktoś nie znajdzie swoich przodków to to znaczy że naprawdę pochodzi z chłopów pańszyźnianych?

A jeśli faktycznie pochodzi to czy się do tego przyzna?

Takie głupoty chodzą mi po głowie i nic na to nie poradzę.

W każdym razie ja nie szukam swoich dalekich przodków. Wystarczy mi to że wiem kim byli moi dziadkowie z obydwóch stron.

A jak jest z Wami?

Oczywiście nikogo nie zmuszam do zwierzeń...

I jeszcze taki widoczek bez związku z tekstem:


Wiecie gdzie stoi taki domek z ogródkiem....W jakim miasteczku?

Kazimierskie legendy - o diable wieczorową porą...

W tej książeczce jest też legenda o diable. Przepisuję wiernie z książeczki: "Kazimierski zamek wznosi się dumnie nad miasteczkiem. Czę...