wtorek, 11 sierpnia 2026
Przerażający wagon kolejowy - z cyklu "Warszawskie pomniki"
niedziela, 9 sierpnia 2026
Niedaleko Poznania - z cyklu "Polska Nieznana"
W Jankowicach niedaleko Poznania znajduje się pałac z początku XIX wieku. Wzniesiony został w stylu klasycyzmu romantycznego prawdopodobnie według projektu wybitnego niemieckiego berlińskiego architeka Davida Gillyego. Wokół pałacu rozciąga się park krajobrazowy ze stawem i pomnikowymi drzewami. Zabytek ten zawdzięczamy niezwykłej historii miłosnej. Pochodzący ze Szwecji hrabia Lars Benzelstjerna d'Erigestrom /1751-1826/ sekretarz i kanclerz króla Gustawa III pełnił w Warszawie funkcję posła. Poznał wówczas Rozalię Chłapowską, uległ jej urokowi, poślubił i wystarawszy się o polskie szlachectwo osiadł w Wielkopolsce w stworzonym przez siebie pałacu.
Dziś w pałacu mieści się Samorządowa Szkoła Muzyczna I stopnia. I odbywają się tu wspaniałe koncerty muzyczne w których uczestniczy głównie młodzież.
Rezydencja Prezydentów II RP
Klasycystyczny pałac w Racocie wzniesiono w ostatnich latach I Rzeczypospolitej dla wojewody poznańskiego Antoniego Barnaby Jabłonowskiego. W II Rzeczypospolitej pałac był oficjalną rezydencją prezydenta RP. W 1928 założono tutaj państwową stadninę koni, w której obecnie hodowane są konie szlachetnej rasy wielkopolskiej i polskie konie szlachetnej półkrwi.
W pałacu i przyległych oficynach funkcjonuje centrum hotelowo-konferencyjne, które w swojej ofercie ma także ekskluzywny apartament prezydencki. Wśród znamienitych gości Racotu, oprócz prezydentów Wojciechowskiego i Mościckiego, byli również marszałek Józef Piłsudski /w 1921 roku/ , a wcześniej Tadeusz Kościuszko i ks Józef Poniatowski /w roku 1793/.
I teraz pytanie: W którym pałacu chcielibyście zamieszkać? W tym który ma "miłosną historię" czy w tym drugim w którym bywali wybitni Polacy? W tym pierwszym otaczałyby Was dżwięki muzyki a w tym drugim podziwialibyście w otoczeniu piękne rasowe konie...
środa, 5 sierpnia 2026
Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"
Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /obrońcy wiary/, a przez Turków zwany Lwem Lechistanu ma w Warszawie trzy pomniki. Jeden z nich znajduje się w pałacu w Wilanowie, - drugi na którym oprócz króla znajduje się jego żona królowa Marysieńka i dwa pieski w dzielnicy Wilanów stoi tuż obok ratusza.
Najwspanialszym pomnikiem Lwa Lechistanu jest ten trzeci, który stoi na urokliwej ulicy Agrykola. Stoi on na mostku, z którego rozpościera się przepiękny widok na Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich.
Tak więc osoby zwiedzające Łazienki Królewskie mogą też przyjrzeć się i Lwu Lechistanu.
Pomnik powstał w roku 1788 na zlecenie właściciela Łazienek czyli króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Był drugim po Kolumnie Zygmunta III Wazy królewskim, ulicznym pomnikiem w Warszawie.
sobota, 1 sierpnia 2026
"Niebo złote ci otworzę..."
Dzisiaj będą głównie zdjęcia...I tylko konieczne słowa...

Pomnik Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich w Warszawie składa się z dwóch części. Ta większa pokazuje Powstańców Warszawskich walczących w gruzach Warszawy. Ta druga pokazuje ludność cywilną i powstańców wchodzących do kanału... Twórcą pomnika jest prof Wincenty Kućma.
Mamy w domu kilka książek o Powstaniu Warszawskim. Już z samych tytułów można się zorientować jak różnie Powstanie było oceniane.

A tę książkę pożyczyłam wczoraj w bibliotece. To książka o Janku Rodowiczu, który nie zdążył być ojcem chrzestnym mojej wspaniałej przyjaciółki -Joanny Rodowicz.
P.S. w tytule urywek wiersza K.K.Baczynskiego...
środa, 29 lipca 2026
Dzisiaj będzie o piorunach
Ostatnio w kraju nad Wisłą często występują burze z piorunami. Postanowiłam poszukać trochę informacji na ich temat.
I znalazłam takie:
1. 0,0001 sekundy trwa błysk pioruna.
2. 5 razy wyższa niż temperatura powierzchni Słońca jest temperatura powietrza otaczającego błyskawicę.
3. 7 razy w ciągu swojego życia został trafiony piorunem Amerykanin Roy Cleveland Sullivan. Przeżył i trafił do Księgi Rekordów Guinnessa.
4. 20 % osób po porażeniu piorunem umiera.
5. 24 kilometry to maksymalna odległość, z jakiej możemy usłyszeć grzmoty towarzyszące błyskawicom.
6. 25 razy w ciągu roku pioruny uderzają w nowojorski Empire State Building.
7. 80% porażeń zdarza się mężczyznom.
8. 100 uderzeń pioruna w każdej sekundzie odnotowuje się na całej kuli ziemskiej.
9. 140 kWh wynosi całkowita energia podczas uderzenia pioruna. To odpowiada energii powstałej przy wybuchu 122 kg trotylu.
10. 150 cm średnicy miał największy zaobserwowany piorun kulisty.
11. 1000 razy silniejsze od tych na Ziemi są wyładowania elektryczne podczas burz na Saturnie.
12. 2000 osób rocznie ginie na całym świecie od uderzeń piorunów.
Boicie się burzy z piorunami? Bo ja się boję, szczególnie jak jestem w małym drewnianym domku na działce.
________________________________________
A na koniec pokażę Wam zachód słońca na Tahiti...czyli w Polinezji Francuskiej...
sobota, 25 lipca 2026
Sufit spadł mi na głowę...
Nie spadł mi dosłownie... Ale gdy się obudziłam to ból głowy nie pozwolił mi otworzyć oczu. Wstałam jednak ostrożnie i usiłowałam pójść do łazienki. Niestety nie było to łatwe bo okropnie kręciło mi się w głowie ... No i nie mogłam utrzymać równowagi...
Wystarczy. Nie będę Was katować opisem objawów zatrucia tramalem. W kazdym razie ten składnik leku, który to lek zażywałam już 6 dni spowodował moje niesamowite cierpienie.
Ratownicy medyczni, którzy przyjechali już po 20 minutach od wezwania już na wstępie stwierdzili, że nie wezmą mnie do szpitala bo musiałabym najpierw kilka godzin poczekać w kolejce. A ja cały czas wymiotowałam...mając na dodatek ten "sufit na głowie". A więc dobrze się stało bo przynajmniej w domowych warunkach i pijąc dużo wody mogłam w ciągu dwóch dni i nocy wypłukać z organizmu tę paskudną truciznę.
Już wróciłam do normalności... ale nawet największemu wrogowi nie życzę aby się zatruł lekami.
A gdy trzeciego dnia wyszłam na mały spacerek to zobaczyłam po drugiej stronie ulicy złamane częsciowo stare drzewo.
Też się biedne musiało nacierpieć....
Uważajcie jakie leki zażywacie...
wtorek, 21 lipca 2026
Duch Gór Olbrzymich
Tekst ten dedykuję młodszemu wnukowi, który razem z kolegami wędruje teraz po Karkonoszach.
Duch Gór Olbrzymich to Liczyrzepa albo Rzepiór. A po czesku Krkonoś. Te góry to Karkonosze. Nazwę taką noszą dopiero od około 82 lat, przedtem nazywano je Górami Olbrzymimi.
Pierwszy raz byłam w Karkonoszach z wycieczką szkolną. To wtedy zrobiłam sobie zdjęcie z koleżankami na tle Wodospadu Kamieńczyk. I własnie wtedy nasłuchałam się niesamowitych historii o Liczyrzepie. Niektóre z nich były tak ciekawe i mrożące krew w żyłach, że zapamiętałam je do dzisiaj. Na przykład tę o wędrowcu z długą brodą i kosturem, który zawsze pomagał tym, którzy zabłądzili w Górach Olbrzymich. Ale pomagał im tylko wtedy, gdy wcześniej dobrze go potraktowali, nie śmiali się z jego wyglądu i starości. Innych, złych przeważnie karał. Liczyrzepa przybierał na przykład postać myszy, która nagle znikała w szparze w podłodze schroniska. Albo mknął w przestworzach na rumaku, którym był wiatr. A potem zmieniał się w wielki głaz i zagradzał drogę turystom. Liczyrzepa był uosobieniem sił natury. Siadywał często na kamieniu w otoczeniu ptaków i leśnych zwierząt i palił dobrotliwie swoją fajkę z długim cybuchem. Był symbolem władzy i właścicielem Gór Olbrzymich.
Wizerunek Liczyrzepy powstał w baśniach i legendach na terenie zagmatwanym, wielowarstwowym kulturowo.
Wszyscy, którzy odwiedzali Góry Olbrzymie, zdawali sobie sprawę z tego, że są w nich przybyszami z zupełnie innych krain, uboższych kulturowo i przyrodniczo. Karkonosze słynęły przecież z dobrodziejstwa i różnorodności ziół. A także bogactw naturalnych. Do dzisiaj Góry te kryją w sobie niezliczone ilości minerałów. Podobno poszukiwacze nadal wypłukują z potoków drobinki złota.
Legenda głosi, że przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim złotym drzewie, rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikt go jednak nie znalazł. Pewnego rwzu w drzewo to uderzył piorun o roztrzaskał je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast został złoty pień tego drzewa. A jego korzenie rozchodziły sie w różnych kierunkach. Od tego czasu tamtejsi mieszkańcy i przybysze zaczęli w Karkonoszach szukać złota. Czynili to tak intensywnie, że znaleźli prawie wszystko...
Pewien biedny chłop zaczął kopać i kopać.I w Kotle Jagniątkowskim odkopał jeden ze złotych korzeni - tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, bo zgodnie z prawem wszystko, co było pod ziemią należało do właściciela ziemi. A właścicielem był hrabia Schaffgotsch z Sobieszowa. I radość chłopa się skończyła, bo gdy hrabia dowiedział się o znalezisku, kazał chłopa wychłostać, a jego słudzy zajęli się wydobywaniem złota.
I wtedy wkroczył do akcji Liczyrzepa. Gdy następnego dnia hrabia z sługami udali się na miejsce złotego korzenia - nie znaleźli zupełnie nic. Korzeń schował się pod ziemią. Podobno do dziś czeka na to, aż go znowu ktoś znajdzie.
Pierwsze wsie powstały w Karkonoszach w XIII wieku, a szczytowym okresie zasiedlenia przypada na przełom wieku XVII i XVIII. Podobno wiele karkonoskich wsi miało wtedy czterokrotnie więcej mieszkańców niż obecnie.
A potem rozwinęła się turystyka i zaczęły powstawać w Karkonoszach schroniska. Podobno w niektórych z nich Duch Gór - Liczyrzepa tańczy z najpiękniejszymi i najlepszymi turystkami. Z pewnością tak jest w schronisku "Samotnia".
___________________________
Kiedyś razem z młodszym synem /aktualnie Szalonym Geografem/ mieszkałam w "Samotni" zimą cały tydzień. Całe dni wędrowalismy po karkonoskich szlakach zapadając się w zaspy po pas.
A o samych Karkonoszach i ich schroniskach nie napiszę nic.
Sami je przewędrujcie to zobaczycie jakie są piękne... No i może cały worek złota znajdziecie ...😄
sobota, 18 lipca 2026
Kim jesteście?
????????????????
Liczba Polaków danej grupy wiekowej w 2025 r. - według GUS . Podaję za Angora - Peryskop nr 26 z dn 26.06.2026.
1. BUDOWNICZOWIE - /1925-1945/
Ukształtowani przez doświadczenia przedwojennego kryzysu gospodarczego i tragicznych wydarzeń II wojny światowej . Charakteryzuje ich silna etyka pracy i zdyscyplinowanie. 1608145 osób
2. BOOMERSI - /1946-1964/
To generacja wyżu demograficznego, która wchodziła w dorosłość w okresie dynamicznego rozwoju gospodarczego. To pionierzy modernizacji przedsiębiorstw i rozwoju przemysłu. 7969496 osób
3. X - 1965-1980/
Ostatni, którzy dorastali bez komputera. Pragmatyczni i sceptyczni wobec instytucji i wierni w stosunku do pracodawcy. - 8214215 osób
4. MILENIALSI Y - /1981-1996/
Pierwsi, którzy na dużąskalę dorastali w świecie internetu i komputerów osobistych. Dążą do równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. 8885287 osób
5. ZOOMERSI Z - /1997-2012/
Wychowani w pełni w erze cyfrowej, z internetem, smartfonem i mediami społecznościowymi jako integralną częścią życia codziennego. 6146835 osób
6. ALFA - /2013-2024/
Dzieci, które dorastają w całkowicie cyfrowym świecie z dostępem do sztucznej inteligencji. 4577874 osób.
7. BETA - od 2025 roku
Będą pokoleniem zintegrowanym technologicznie, a także ciekawym świata, ceniącym różnorodność i akceptującym zmiany i odmienność. 295800 osób
--------------------------------------------------------------------------------------
Ja jestem BOOMERSEM...
wtorek, 14 lipca 2026
Kwitnące kaktusy i troska o młodzież...
Co roku o tej porze zakwitają mi kaktusy...
A wczoraj przechodząc koło jednej z warszawskich szkół podstawowych zauważyłam wywieszone na parkanie "coś takiego". Sfotografowałam to bo uważam że jest to "coś" bardzo mądrego i potrzebnego.
Powiększcie sobie proszę to zdjęcie i przeczytajcie.
Nie wiem jak Wy ale ja uważam że wszystkie 14 punktów powinny być ściśle respektowane. Tylko czy wszyscy ludzie się do tego dostosują???
piątek, 10 lipca 2026
Opowieść mojej Mamy
Rozmowa z Mamą sprzed wielu lat:
-------------------------------------------- A skąd wy się tam wzięliście?
- Jeszcze przed wybuchem wojny wasz ojciec dostał pracę w kościele w Gródku Jagiellońskim koło Lwowa. Bo przecież do września 1939 to tam była Polska. Mieliśmy zaraz pojechać ale wkroczyli Niemcy, potem Rosjanie. W końcu przyszło pismo, że będziemy mieszkać tuż przy rynku w ładnym domku. I żebyśmy się nie bali bo nic nam się nie stanie. Więc pojechaliśmy w lutym 1943 roku.
- No i nic się nie stało.
- Ale to chyba cudem jakimś. Mieszkaliśmy naprzeciwko posterunku Gestapo. Ale Niemcy byli wtedy w stosunku do nas w porządku, przychodzili i rozmawiali z nami. Oni jednak cenili sztukę. Było kilku takich buców, ale komendant był na poziomie. I chyba uratowało nas to, że znaliśmy dość dobrze niemiecki.
Wasz ojciec spędzał całe dnie w kościele po drugiej stronie rynku. Rzeźbił tam Św. Jacka i Św. Jakuba i anioły do ołtarza głównego.
Byłam w ciąży z twoją siostrą. Któregoś dnia, a był to maj usłyszałam okropne krzyki i na rynku pojawili się Żydzi. Wypędzili ich Niemcy z getta. I na moich oczach, tuż przed oknem zaczęli do nich strzelać. Zlikwidowali tego dnia podobno wszystkich Żydów w Gródku Jagiellońskim. Wasz ojciec nie mógł wrócić na noc do domu bo nie mógł przejść przez rynek. Byłam sama, bałam się że zacznę rodzić. Modliłam się, aby przyszli do mnie do domu i też mnie zabili. A wasz ojciec wrócił dopiero po dwóch dniach. Nie chciał go wypuścić z kościoła polski ksiądz. Przyszedł jak już rynek był pusty.
Twoja siostra urodziła się dwa miesiące później. Przeżyliśmy tam jeszcze jesień i zimę i na początku 1944 roku wróciliśmy do Rzeszowa. A przedtem to jeszcze Ukraińcy zaprosili nas do siebie na wieś na wesele czy chrzciny, już nie pamiętam. Byli bardzo gościnni. I mimo, że była wojna i nie było co jeść, to stoły były pełne. Był straszliwy mróz, myślałam, że mi dziecko zamarznie. Ale Ukraińcy dali nam jakieś pierzyny, którym je owinęłam i tak na wozie wróciliśmy do domu.
- To nie byli do was wrogo nastawieni?
- Byli. Wiesz, otoczyli cały dom w którym byliśmy goszczeni. Stali przy płocie, zaglądali przez okna. A jak odjeżdżaliśmy tą furmanką to tylko stali w ciszy i patrzyli spode łba. Byłam przerażona, myślałam, że nas zaczną „ rezać.” Ale wasz ojciec mi mówił, że nas nie ruszą bo on i jego kolega wyrzeźbili im świętych w kościele.
------------------------------------------------------------------------------
Wydarzenie z sierpnia 2004 roku:
----------------------------------------------------
Po drodze z Przemyśla do Lwowa autobus zatrzymał się na rynku w Gródku Jagiellońskim, który jest teraz Gorodkiem. Kierowca ogłosił 20- minutową przerwę.
Wyszłam z autobusu i podeszłam do drzwi starego XV wiecznego kościoła. Zobaczyłam tablicę z napisem w języku polskim i ukraińskim: „W hołdzie Władysławowi Jagielle – 1386-1434 Wielkiemu Księciu Litewskiemu Królowi Polskiemu, którego serce tu spoczywa”.
Przypomniałam sobie jak w dzieciństwie mama opowiadała mi, że Władysław Jagiełło zmarł w Gródku Jagiellońskim, w trakcie słuchania słowików.
Weszłam do kościoła. Odszukałam figury świętych i aniołów w ołtarzu głównym.
Patrzyłam na rzeźby, które stworzył mój ojciec na długo przed tym zanim się urodziłam.
- A pani to chyba nie tutejsza? – zapytał mnie ktoś po polsku. Stał za mną polski ksiądz. – Pewnie do Lwowa pani jedzie.? No tak, tu mało kto zagląda. A szkoda, bo historia tego miasta jest bardzo bogata. I jest ono bardzo stare.
Przeprosiłam i wyszłam. Nie chciałam, żeby widział, że płaczę.
wtorek, 7 lipca 2026
Niedaleko Wrocławia - z cyklu "Polska Nieznana"
Granitowe Miasto
Leżące na Przedgórzu Sudeckim Wzgórza Strzelińskie to grzbiet zbudowany z granitu ciągnący się od Ziębic do Strzelina. Świetny budulec jakim jest granit już od dawna był wykorzystywany przy wznoszeniu ważnych obiektów w Strzelinie. To z tego własnie granitu w I połowie XII wieku zbudowano romańską rotundę kościoła św.Gotarda w Strzelinie.
Na przemysłową skalę strzeliński granit zaczęto eksploatować w 1861 roku. To Granitowe Miasto jest największym granitowym kamieniołomem Europy. Dziura w skałach jest długa na 650 m i osiąga głębokość 120 m. Nadal wydobywa się tu granit a z daleka widać stalowe żurawie...
Skarb na wysypisku
W XV-wiecznym budynku ratusza w mieście znajduje się Muzeum Regionalne w którym można obejrzeć "Skarb ze Środy Śląskiej". Skarb wykopano w czasie rozbiórki kilku domów. Część skarbu razem z gruzem trafiła na miejskie wysypisko które stało się rajem dla poszukiwaczy skarbów. Niektóre z odnalezionych przez nich rzeczy udało się odzyskać ale niestety wiele przepadło. Na skarb składały się arcydzieła sztuki jubilerskiej a także złote i srebrne monety. Przypuszcza się, że skarb został ukryty przez żydowskiego kupca ze Środy Wielkopolskiej. Zapewne był to zastaw dokonany przez czeskiego króla Karola IV Luksemburskiego za udzielenie pożyczki. Depozyt nigdy nie został wykupiony.
Ale i to co zostało uratowane /a nie rozkradzione/ jest warte obejrzenia.
Wieża widokowa w Kotowicach
W 2012 roku niewielkie Kotowice, wieś pod Wrocławiem wzbogaciły się o wieżę widokową. Mierzy ona 40 metrów wysokości i z jej szczytu można podziwiać rozległe meandry Odry, Ślężę i Wrocław oraz Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie. Na wieżę wchodzi się po ażurowych schodach... a więc jest to wędrówka dla odważnych i lubiących skoki adrenaliny.
Ja weszłam tylko do połowy wieży...😁
Znacie te miejsca?
Przerażający wagon kolejowy - z cyklu "Warszawskie pomniki"
W trakcie uroczystości odsłonięcia tego pomnika jego inicjator - dziennikarz, opozycjonista i działacz społeczny Wojciech Ziembiński tak mów...
-
Taką mini-książeczkę /5cm na 8,5cm/ odnalazłam w jednej ze swoich przepastnych szuflad. Jak wiecie Kłapouchy obok Prosiaczka był najse...
-
„ Polska? Tam białe niedźwiedzie chodzą po ulicach”. Taka była kiedyś opinia o naszym kraju. Faktycznie – raz biały niedźwiedź p...
























