wtorek, 20 lutego 2024

A w Muzeum Karykatury nowa wystawa...

 


Wybralam kilka rysunkow...

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

Prawda, ze wszystkie bardzo trafne...?

Szkoda, ze  mimo wszystko takie smutne...

Co wybieracie?


sobota, 17 lutego 2024

Neapol Diego Armando Maradony - cykl "Południowe Włochy i Sycylia" - część druga


Taką tablicę w której zawarte są ważne daty z historii Neapolu udało mi się sfotografować z okna naszego pokoju.

Neapol położony nad piękna zatoką, z górującym nad nim stożkiem Wezuwiusza od czasów starożytnych był wychwalany przez poetów i malarzy jako jedno z najpiękniejszych miast na Ziemi. Olbrzymia artystyczna i archeologiczna spuścizna Neapolu jest wynikiem długiej historii miasta. Miasto ma co najmniej 3000 lat.  Rządzili tu różni władcy i przybyło wielu osadników: Greków, Rzymian, Normanów, Niemców, Francuzów, Aragończyków, Hiszpanów i Burbonów.

Jednak w połowie XX wieku do Neapolu zawitała zorganizowana przestępczość, bieda, zanieczyszczenie środowiska i chaos ruchu kołowego. Zapanowały w Neapolu warunki odstraszające turystów. Neapol stał się  niesamowitym ale bardzo hałaśliwym miastem włoskiego Południa.

A jednak jest to miasto tak bardzo włoskie, że mogłoby stanowić symbol - miasto pizzy, opery, ruchliwego rynku, religii i piłki nożnej.

Tak się złożyło, że w Neapolu zamieszkaliśmy na 2 dni /13/14 stycznia/ w dzielnicy, która czciła najlepszego zawodnika  XX wieku - wspaniałego argentyńskiego piłkarza Diego Armando Maradonę.

Maradona największe trofea na poziomie klubowym zdobył  grając w SSC Napoli, w którym zdobył Puchar Włoch, Puchar UEFA oraz dwa tytuły mistrza Włoch.

A Stadion SSC Napoli zmienił nazwę na stadion imienia Diego Maradony.

W 1998 r powstał nawet Kościół Maradony, religia wysławiająca "Wielkiego Diego".

Zobaczcie jak wyglądają wąskie, handlowe uliczki Neapolu:












W naszej wędrującej Dzielnej Siódemce są tylko dwie kobiety. Pozostała piątka to panowie. Nie ma się więc co dziwić, że w Neapolu zainteresowały ich najbardziej uliczki "pełne Maradony".

środa, 14 lutego 2024

Film o Tadeuszu Kościuszce czyli pańszczyzna jak niewolnictwo

 "Dzieje naszych chłopskich przodków są przemilczane albo wyparte" - mówi w wywiadzie Paweł Maślona reżyser filmu historycznego o Tadeuszu Kościuszce.


W XIX wieku w Polsce /tej, której faktycznie nie było bo podzielonej między zaborców/ istniała nadal pańszczyzna. Najpóźniej pańszczyzna została zniesiona w zaborze rosyjskim - ok. 1864 roku. Dużo na temat sytuacji chłopów pisze  Kacper Pobłocki w książce "Chamstwo" i Kamil Janicki w książce "Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa". Te właśnie książki a także kilka innych podobnych przeczytał reżyser filmu i jego asystenci zanim przystąpili do jego realizacji.

Chłop pańszczyźniany w Polsce był traktowany jak niewolnik.

Jest w filmie scena, której nigdy nie zapomnę:

Chłop pańszczyźniany Ignac pokazuje swoje plecy i na migi i wydobywając z siebie przeróżne dźwięki opowiada czym był katowany przez swojego pana.

Wtedy czarnoskóry towarzysz Kościuszki też pokazuje swoje plecy, też katowane przez lata i pełne blizn. Tylko, że on był niewolnikiem w Ameryce.

Z rozmowy na migi wynika, że biały chłop pańszczyźniany był katowany batem a czarnoskóry niewolnik kijem.

Ale po kolei...

Tadeusz Kościuszko wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych.  Przybywa w towarzystwie Dominga swojego czarnego adiutanta. Chce zebrać wojska i wywołać powstanie przeciwko Rosji. A w Ojczyźnie zastaje chaos, bałagan i bezhołowie. Każdy pilnuje swojego interesu, a chłopi traktowani są jak bydło.

Wprawdzie szlachta rwie się do walki, ale nie posiada ani planu, ani uzbrojenia a jedynie wiarę w Najjaśniejszą Panienkę.... bo z jej pomocą wszystko przecież się uda.

W momencie gdy w rękach jego adiutanta rozpada się kolejny pistolet z ukrytego arsenału broni spiskowców, Kościuszko /w tej roli świetny Jacek Braciak/ mówi: "Wy to chyba nie chcecie tych wojen wygrywać".

Generał Kościuszko szansę powodzenia powstania przeciwko carowi widzi w chłopach. Ale jak można chłopów pańszczyźnianych zmobilizować i zachęcić ich do walki ramię w ramię z panami, którzy traktują ich jak bydło?

Przykładem takiego "bydła" jest młody chłop Ignac /w tej roli rewelacyjny Bartosz Bielenia/ - nieślubny syn pana i chłopki, który ucieka z dworu z testamentem ojca mając nadzieję, że ojciec go wyzwolił z pańszczyzny i dał mu kawałek ziemi. Ściga go wraz z tropicielami spadkobierca Stanisław, który kolaboruje z magnatem i na jego rozkaz ma pojmać Kościuszkę.

Jest i rosyjski dowódca Dunin /w tej roli także rewelacyjny Robert Więckiewicz/. To na stypie u pułkownikowej Dunin wygłasza pogląd, że "Polska tylko u boku imperium rosyjskiego jest w stanie rozwinąć skrzydła i być normalnym krajem". 

A gdy dochodzi do walki to toczy się ona dwutorowo. Polacy biją się między sobą, bratobójczo /Ignac ze Stanisławem, który jest jego bratem i jednocześnie właścicielem/. Biją się też z Rosjanami ale przegrywają...

Bo w filmie pokazane są dwa konflikty: chłopsko-szlachecki wśród Polaków i polsko-rosyjski.

Reżyser filmu widzi analogię do dzisiejszych czasów. Nadal jako naród jesteśmy skłóceni. Na wschodzie czyha poważne zagrożenie, ale to nie przeszkadza nam we wzajemnej wrogości i walce.

Reżyser filmu mówi tak: "Nie wiem, kiedy zrozumiemy, że powinniśmy się szanować, nie traktować państwa jak prywatnego folwarku, a podwładnych jak chłopów pańszczyźnianych".

Kończę. I tak za dużo napisałam.

Idźcie na film "Kos".

---------------------------------------------------------------------

I jeszcze przypomniało mi się, że ponad 20 lat temu, w czasie objazdowej wycieczki po Białorusi odwiedziliśmy Merecowszczyznę w której urodził się Kościuszko. W niewielkim drewnianym dworku znajduje się wzruszające Muzeum Tadeusza Kościuszki.... a obok ruiny pięknego kiedyś pałacu hrabiego Wandalina Pusłowskiego...To właśnie Pusłowski  w roku 1857 powodowany głębokim szacunkiem dla Kościuszki zlecił odrestaurowanie tego dworku.

Znalazłam kilka moich zdjęć tego dworku:

                     

                    

                    


                     

poniedziałek, 12 lutego 2024

Kopiec Kościuszki - z cyklu "Kraków dobrze znany"

Trzy dni temu byłam na filmie "Kos". 

Ale zanim napiszę o swoich wrażeniach z tego filmu o naszym narodowym bohaterze to przypomnę coś o czym wszyscy wiemy. 

Mamy bowiem w Krakowie Kopiec Kościuszki.



To miejsce niezwykłe. Byłam na nim w kwietniu 2023 roku ale nadal pamiętam każdą spędzona tam chwilę. Pamiętam nawet smak szarlotki którą jadłam w kawiarence na Kopcu Kościuszki. I słowa przewodnika...

Kopiec został zbudowany ofiarą pieniężną i wysiłkiem rąk Polaków już bardzo dawno bo w latach 1820-1823 ku czci Tadeusza Kościuszki / 1746-1817/. Był on generałem wojsk polskich i amerykańskich, uczestnikiem wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych /1776-1784/, obywatelem honorowym Republiki Francuskiej, uczestnikiem wojny polsko-rosyjskiej 1792 r w obronie Konstytucji 3 Maja /odznaczonym orderem Virtuti Militari/, Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej w Insurekcji  1794 r. Generał Kościuszko był bohaterem dwóch kontynentów a przede wszystkim gorliwym rzecznikiem równych praw dla ludzi różnych stanów, ras i wyznań.

Od dnia jego śmierci 15.10.1817 w szwajcarskim miasteczku Solothurn narastał kult bohatera narodowego, ostatniego bohatera niepodległej Polski.

W 1818 r ciało Kościuszki sprowadzono do Krakowa i w uroczystym obrzędzie pogrzebowym złożono w królewskich podziemiach na Wawelu. Wkrótce też postanowiono wznieść "z ojczystej ziemi i głazu krajowego" symboliczną mogiłę jako pomnik człowieka wyjątkowego. 

Tadeusz Kościuszko - absolwent warszawskiej Szkoły Rycerskiej studiował także we Francji. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych brał udział w wojnie o niepodległość. Stał się wtedy jednym z jej bohaterów i zapoczątkował w ten sposób swoją wielką legendę.

Po powrocie do kraju, w dobie Sejmu Czteroletniego otrzymał kolejne nominacje dowódcze w polskiej armii, biorąc także czynny udział w wojnie 1792 roku. Przez następne dwa lata przygotowywał powstanie, wreszcie w marcu 1794 roku przybył do Krakowa, gdzie na Rynku złożył historyczną przysięgę.

Po stoczeniu kilku zwycięskich bitew z wojskami rosyjskiego zaborcy Naczelnik Powstania Generał Tadeusz Kościuszko zyskał olbrzymią sławę nie tylko jako przywódca, ale przede wszystkim jako osobowość, która jest w stanie pociągnąć  do boju masy chłopskie, dotąd bierne wobec argumentów o niepodległość państwa polskiego.

Przyczynily się do tego rozmaite ulgi, likwidacja poddaństwa i obietnice składane polskim chłopom. Naczelnik znajduje z chłopami wspólny język, pokazuje się w sukmanie, przykłada wielką wagę do skuteczności formacji kosynierów, wchodzących w skład jego wojsk.

W ten sposób Kościuszko staje się symbolem aspiracji Polaków do miana wielkiego, europejskiego narodu, żyjącego we własnym /a nie zniewolonym/ państwie. Nawet ostateczna klęska Powstania nie jest w stanie mu tej roli odebrać. Historia jego życia nabiera wymiaru narodowego mitu, który odżywa zawsze w trudnych dla Polaków chwilach.

I jeszcze kilka ciekawostek o Kopcu Kościuszki:

Jego wysokość - 35,5 m.

Wysokość n.p.m 330 m.

Wysokość nad poziom Wisły: 131 m.

Średnia szerokość podstawy kopca wynosi 73 m.

Średnica wraz z murem oporowym - 90,7m.

Objętość stożka - w przybliżeniu 167000 m3

Odległość od Wisły - 1 km

W 1860 roku w 30-tą rocznicę Powstania Listopadowego szczyt Kopca zwieńczono głazem z tatrzańskiego granitu, z wymownym napisem "Kościuszce".



Kopiec Kościuszki jako pomnik wdzięczności dla Tadeusza Kościuszki był i jest dla wielu pokoleń Polaków symbolem wiary w niepodległość oraz szczególnym miejscem pamięci narodowej i refleksji nad wartościami ogólnoludzkimi: Wolność - Równość - Braterstwo.

Jeśli nie byliście na Kopcu Kościuszki - to pojedźcie do Krakowa i wejdźcie na niego. Naprawdę warto. Warto też obejrzeć bardzo ciekawe wystawy znajdujące się we wnętrzach fortu "Kościuszko".

Jest to nawet pewnego rodzaju obowiązek dla każdego, kto czuje się Polką/Polakiem.

A moze juz ktos z Was byl na Kopcu Kosciuszki?

Warto też pójść na film Pawła Maślony o naszym narodowym bohaterze. Został wspaniale wyreżyserowany i mistrzowsko przez wszystkich aktorów zagrany.

Uprzedzam, że jest to film szokujący.

Postaram się o nim napisać...

piątek, 9 lutego 2024

O tym jak nie doszłam do krateru Wezuwiusza - cykl "Południowe Włochy i Sycylia" - część pierwsza

Podaję za przewodnikiem National Geographic "Włochy":

"Wezuwiusz to najsławniejszy z aktywnych wulkanów we Włoszech. Niezwykle katastrofalne skutki spowodował jego słynny wybuch w 79 r.n.e. Wyrzucona wówczas lawa pogrzebała dwa rzymskie miasta - Pompeje i Herkulanum. Obecnie Wezuwiusz jest wulkanem uśpionym, przynajmniej na pewien czas /przewidywany wybuch się opóźnia/. Turyści mogą go podziwiać z daleka na tle Zatoki Neapolitańskiej albo z bliska z krawędzi krateru."
Weekend 13-14 stycznia br. spędzaliśmy w Neapolu. Od tego bowiem miasta włoskiego zaczęliśmy naszą podróż po Południowych Włoszech i Sycylii.
I tym razem byliśmy w Siódemkę...
Wezuwiusz ma wysokość 1277 m.n.p.m. Ostatni wybuch wulkanu nastąpił w roku 1944, następny jak twierdzą znawcy jest kwestią czasu...




Gdy tylko wylądowaliśmy w Neapolu zdecydowaliśmy, że wejdziemy na Wezuwiusz. Tym bardziej, że bilety mieliśmy już kupione przez internet.
Najpierw dojechaliśmy autobusem do miejsca skąd zaczyna się wejście a potem ..... A potem się załamaliśmy bo zrobiło się mgliście i deszczowo. I niewiele było widać.







 
No więc ponad godzinę  szliśmy, szliśmy i szliśmy w tej mgle, która powoli zmieniała się w deszcz. Oczywiście pierwsze szły wnuki, potem dzieci, a  na końcu babcia i dziadek Stokrotkowie. Po jakimś czasie znad krateru Wezuwiusza otrzymaliśmy od młodych informację że: "ZUPEŁNIE NIC NIE WIDAĆ". Dziadek zdecydował, że jednak pójdzie zobaczyć czy faktycznie nic nie widać, a babcia, która nie miała wiele sił, bo całkiem niedawno walczyła z covidem -  zrezygnowała i zaczęła wracać. Po drodze odradziła dalsze wchodzenie młodemu francuskiemu małżeństwu, które szło do krateru z 2-letnim dzieckiem na plecach. Po pewnym czasie spotkałam tę miłą rodzinkę w małym sklepiku na parkingu.

A w kraterze Wezuwiusza było widać tylko mgłę.






W sklepiku w oczekiwaniu na Dzielną Szóstkę wypiłam cappucino, kupiłam sobie koszulkę z Wezuwiuszem i  porozmawiałam z przemiłymi panami. 

I chociaż do krateru Wezuwiusza w którym była tylko mgła nie doszłam to jednak przyniesiono mi na pamiątkę malutki kamyczek z jego okolicy.  

No i jednak byłam na Wezuwiuszu - chociaż tylko na jego zboczach...😊

wtorek, 6 lutego 2024

Kościoły Pokoju i Sokołowsko - z cyklu "Polska Nieznana"

O Kościołach Pokoju w Świdnicy i Jaworze z pewnością słyszeliście. Gorzej z Sokołowskiem.

Ale po kolei...


Kościół Pokoju w Świdnicy to największa drewniana barokowa świątynia w Europie. Razem z Kościołem Pokoju w Jaworze został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego Unesco. Podobny kościół był jeszcze w Głogowie ale w XVIII wieku strawił go pożar.

A więc są na świecie dwa takie wyjątkowe kościoły. Mówi się że to są kościoły z drewna, gliny i słomy. Wzniesiono je w systemie szachulcowym na planie krzyża greckiego właściwie na chwilę. Nie powstałyby gdyby nie potrzeba walki. W latach 1618-1648 przez Europę przetoczyła się krwawa wojna trzydziestoletnia. Z początku miała charakter konfliktu między protestantami a katolikami, szybko jednak przeistoczyła się w batalię o dominację na kontynencie. Po latach krwawych zmagań zawarty został pokój westfalski. Na jego mocy protestancka Szwecja skłoniła Habsburgów do przyznania mieszkającym w ich księstwach śląskim luteranom prawa do budowy trzech kościołów. Katolicki cesarz wyraził zgodę, obwarował ją jednak ostrymi zakazami. Świątynie nie mogły wyglądem przypominać dotychczas stawianych kościołów, miały być pozbawione wież. Przy ich wznoszeniu zabroniono używania cegieł, kamieni i gwoździ. Musiały powstawać z drewna, gliny oraz słomy, tak by można było je łatwo zniszczyć i uniemożliwić kryjówkę ewentualnym wrogom. Kamień węgielny pod budowę kościoła w Świdnicy położono w 1656 roku. Kościół rozbudowywano i z czasem mógł pomieścić ponad 7 tysięcy wiernych. Kościół Pokoju w Świdnicy posiada  ogromną powierzchnię w/1090 m2/ i kubaturę.

Obydwa kościoły znajdują się w województwie dolnośląskim.

Sokołowsko to inaczej niemiecki Goerbersdorf. To w tej miejscowości toczy się akcja horroru przyrodoleczniczego - jednej z ostatnich książek Olgi Tokarczuk pt: "Empuzjon". To książka wybitna ale bardzo trudna w czytaniu i skomplikowana. 

To do Sokołowska czyli Goerbersdorfu trafił na skutek kłopotów rodzinnych słynny lekarz Tytus Chałubiński. Przeżył tam bardzo trudne chwile związane z chorobą i śmiercią syna Franciszka. Pomimo osobistej tragedii docenił jednak walory klimatyczne tej wioski w Sudetach. I zamarzył sobie, aby podobny ośrodek do walki z grużlicą powstał w Galicjii. Po przyjeździe do Zakopanego z którym łączyły go coraz silniejsze więzy rozpoczął swą działalność. I chociaż Zakopane już wcześniej zostało odkryte jako stacja klimatyczna, to Chałubińskiemu właśnie przypisuje się wszystkie zasługi związane z rozsławieniem tego uzdrowiska. Bardzo szybko powstało w Zakopanem ekskluzywne sanatorium doktora Andrzeja Chramca, pierwszego górala, który ukończył studia wyższe.

Sanatoria pełniły wówczas zarówno funkcje lecznicze, jak i kulturalne  czy rozrywkowe. W założonym w 1892 roku zakładzie doktora Chwistka na Krupówkach zaczęło kwitnąć życie kulturalne ....

 I tak to się zaczęło... Do Zakopanego zaczęli przyjeżdżać wszyscy wybitni i znani....Po to, żeby się leczyć i tworzyć... Takze utalentowani gorale podhalanscy zaczeli tworzyc...

--------------------------------------------------------------------------

P.S. W drugiej czesci tekstu korzystałam z różnych materiałów - m.inn. z książki "Sekrety Zakopanego".

P.S. A dlaczego Kościoły Pokoju połączyłam z Sokołowskiem ... to naprawdę nie wiem. Tak mi jakoś wyszło...

A w Muzeum Karykatury nowa wystawa...

  Wybralam kilka rysunkow... 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. Prawda, ze wszystkie bardzo trafne...? Szkoda, ze  mimo wszystko...