środa, 5 sierpnia 2026

Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"

Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /obrońcy wiary/, a przez Turków zwany Lwem Lechistanu ma w Warszawie trzy pomniki. Jeden z nich znajduje się w pałacu w Wilanowie, - drugi na którym oprócz króla znajduje się jego żona królowa Marysieńka i dwa pieski w dzielnicy Wilanów stoi tuż obok ratusza.

Najwspanialszym pomnikiem Lwa Lechistanu jest ten trzeci, który stoi na urokliwej ulicy Agrykola. Stoi on na mostku, z którego rozpościera się przepiękny widok na Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich.

Tak więc osoby zwiedzające Łazienki Królewskie mogą też przyjrzeć się i Lwu Lechistanu.

Pomnik powstał w roku 1788 na zlecenie właściciela Łazienek czyli króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Był drugim po Kolumnie Zygmunta III Wazy królewskim, ulicznym pomnikiem w Warszawie.

Stanisław Poniatowski wysoko sobie cenił dokonania Jana III Sobieskiego i otaczał go swoistym kultem czego dowody możemy znaleźć w Zamku Królewskim. Portret zwycięzcy spod Wiednia zajmuje bowiem zaszczytne miejsce w Sali Rycerskiej Zamku.
Bo Jan III Sobieski był nie tylko doskonałym wodzem i strategiem wojennych batalii. Był wszechstronnie wykształconym erudytą, poliglotą i mecenasem sztuk. Biegle władał łaciną, francuskim i niemieckim, posługiwał się też włoskim, tureckim i greką. Miał zamiłowanie co czytania książek co owocowało powiększającą się stale biblioteką. No i kolekcjonował rzeźby i obrazy, co można zauważyć w wilanowskim pałacu.
Ale wróćmy do pomnika na mostku ulicy Agrykola. 
Został on wykonany z szydłowieckiego piaskowca przez Franciszka Pincka przy współudziale Andrzeja Le Bruna. Pomnik składa się z trzech części. Głównym elementem jest siedząca na koniu postać króla Sobieskiego. Pod koniem leży ginący w walce Turek. Po bokach znajdują się zawieszone na wbitej w ziemię, zdobycznej tureckiej broni, dwie tarcze z inskrypcjami po polsku i po łacinie. Napis na nich głosi: "Janowi III, królowi Polski i Wielkiemu Księciu Litewskiemu, Ojczyzny i sojuszników obrońcy, któregośmy postradali roku 1696. Stanisław August, Król. Roku 1788"
Pomnik Jana Sobieskiego przetrwał czasy zaborów, obie wojny światowe, lata PRL-u, lecz poddał się wichurze w 2001 roku. W nocy 21 lutego silny podmuch wiatru zerwał królowi głowę. Królewska głowa w hełmie z pióropuszem wylądował w wodzie kanału. Uratowano ją i wróciła na swoje miejsce. Naprawę pomnika sfinansowała wówczas dyrekcja hotelu Jan III Sobieski.
To tylko kilka ciekawostek dotyczących pomnika Lwa Lechistanu.

Napiszcie proszę czy go widzieliście...

P.S Znawcy twierdzą że Turek leżący pod kopytami konia jest prawie tak wielki  jak koń... Ale może tak miało być?

 

sobota, 1 sierpnia 2026

"Niebo złote ci otworzę..."

Dzisiaj będą głównie zdjęcia...I tylko konieczne słowa...

                             

Pomnik Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich w Warszawie składa się z dwóch części. Ta większa pokazuje Powstańców Warszawskich walczących w gruzach Warszawy. Ta druga pokazuje ludność cywilną i powstańców wchodzących do kanału... Twórcą pomnika jest prof Wincenty Kućma.



Mamy w domu kilka książek o Powstaniu Warszawskim. Już z samych tytułów można się zorientować jak różnie Powstanie było oceniane.

                                






                                                  

A tę książkę pożyczyłam wczoraj w bibliotece. To książka o Janku Rodowiczu, który nie zdążył być ojcem chrzestnym mojej wspaniałej przyjaciółki -Joanny Rodowicz.




Oby nigdy wiecej nie zginęło tyle dzieci i tyle ludności cywilnej Warszawy...


P.S. w tytule urywek wiersza K.K.Baczynskiego...

środa, 29 lipca 2026

Dzisiaj będzie o piorunach



Ostatnio w kraju nad Wisłą często występują burze z piorunami. Postanowiłam poszukać trochę informacji na ich temat.

I znalazłam takie:

1. 0,0001 sekundy trwa błysk pioruna.

2. 5 razy wyższa niż temperatura powierzchni Słońca jest temperatura powietrza otaczającego błyskawicę.

3. 7 razy w ciągu swojego życia został trafiony piorunem Amerykanin Roy Cleveland Sullivan. Przeżył i trafił do Księgi Rekordów Guinnessa.

4. 20 % osób po porażeniu piorunem umiera.

5. 24 kilometry to maksymalna odległość, z jakiej możemy usłyszeć grzmoty towarzyszące błyskawicom.

6. 25 razy w ciągu roku pioruny uderzają w nowojorski Empire State Building.

7. 80% porażeń zdarza się mężczyznom.

8. 100 uderzeń pioruna w każdej sekundzie odnotowuje się na całej kuli ziemskiej.

9. 140 kWh wynosi całkowita energia podczas uderzenia pioruna. To odpowiada energii powstałej przy wybuchu 122 kg trotylu.

10. 150 cm średnicy miał największy zaobserwowany piorun kulisty.

11. 1000 razy silniejsze od tych na Ziemi są wyładowania elektryczne podczas burz na Saturnie.

12. 2000 osób rocznie ginie na całym świecie od uderzeń piorunów.

Boicie się burzy z piorunami? Bo ja się boję, szczególnie jak jestem w małym drewnianym domku na działce.

________________________________________

A na koniec pokażę Wam zachód słońca na Tahiti...czyli w Polinezji Francuskiej...



sobota, 25 lipca 2026

Sufit spadł mi na głowę...

Nie spadł mi dosłownie...  Ale gdy się obudziłam to ból głowy nie pozwolił mi otworzyć oczu. Wstałam jednak ostrożnie i usiłowałam pójść do łazienki. Niestety nie było to łatwe bo okropnie kręciło mi się w głowie ... No i nie mogłam utrzymać równowagi...

Wystarczy. Nie będę Was katować opisem objawów zatrucia tramalem. W kazdym razie ten składnik leku, który to lek zażywałam już 6 dni spowodował moje niesamowite cierpienie. 

Ratownicy medyczni, którzy przyjechali już po 20 minutach od wezwania już na wstępie stwierdzili, że nie wezmą mnie do szpitala bo musiałabym najpierw kilka godzin poczekać w kolejce. A ja cały czas wymiotowałam...mając na dodatek ten "sufit na głowie". A więc dobrze się stało bo przynajmniej w domowych warunkach i pijąc dużo wody mogłam w ciągu dwóch dni i nocy wypłukać z organizmu tę paskudną truciznę.

Już wróciłam do normalności... ale nawet największemu wrogowi nie życzę aby się zatruł lekami.

A gdy trzeciego dnia wyszłam na mały spacerek to zobaczyłam po drugiej stronie ulicy złamane częsciowo stare drzewo.

Też się biedne musiało nacierpieć....

Uważajcie jakie leki zażywacie...





wtorek, 21 lipca 2026

Duch Gór Olbrzymich

Tekst ten dedykuję młodszemu wnukowi, który razem z kolegami wędruje teraz po Karkonoszach.



Duch Gór Olbrzymich to Liczyrzepa albo Rzepiór. A po czesku Krkonoś. Te góry to Karkonosze. Nazwę taką noszą dopiero od około 82 lat, przedtem nazywano je Górami Olbrzymimi.

Pierwszy raz byłam w Karkonoszach z wycieczką szkolną. To wtedy zrobiłam sobie zdjęcie z koleżankami na tle Wodospadu Kamieńczyk. I własnie wtedy nasłuchałam się niesamowitych historii o Liczyrzepie. Niektóre z nich były tak ciekawe i mrożące krew w żyłach, że zapamiętałam je do dzisiaj. Na przykład tę o wędrowcu z długą brodą i kosturem, który zawsze pomagał tym, którzy zabłądzili w Górach Olbrzymich. Ale pomagał im tylko wtedy, gdy wcześniej dobrze go potraktowali, nie śmiali się z jego wyglądu i starości. Innych, złych przeważnie karał. Liczyrzepa przybierał na przykład postać myszy, która nagle znikała w szparze w podłodze schroniska. Albo mknął w przestworzach na rumaku, którym był wiatr. A potem zmieniał się w wielki głaz i zagradzał drogę turystom. Liczyrzepa był uosobieniem sił natury. Siadywał często na kamieniu w otoczeniu ptaków i leśnych zwierząt i palił dobrotliwie swoją fajkę z długim cybuchem. Był symbolem władzy i właścicielem Gór Olbrzymich.

Wizerunek Liczyrzepy powstał w baśniach i legendach na terenie zagmatwanym, wielowarstwowym kulturowo.

Wszyscy, którzy odwiedzali Góry Olbrzymie, zdawali sobie sprawę z tego, że są w nich przybyszami z zupełnie innych krain, uboższych kulturowo i przyrodniczo. Karkonosze słynęły przecież z dobrodziejstwa i różnorodności ziół. A także bogactw naturalnych. Do dzisiaj Góry te kryją w sobie niezliczone ilości minerałów. Podobno poszukiwacze nadal wypłukują z potoków drobinki złota.

Legenda głosi, że przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim złotym drzewie, rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikt go jednak nie znalazł. Pewnego rwzu w drzewo to uderzył piorun o roztrzaskał je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast został złoty pień tego drzewa. A jego korzenie rozchodziły sie w różnych kierunkach. Od tego czasu tamtejsi mieszkańcy i przybysze zaczęli w Karkonoszach szukać złota. Czynili to tak intensywnie, że znaleźli prawie wszystko...

Pewien biedny chłop zaczął kopać i kopać.I w Kotle Jagniątkowskim odkopał jeden ze złotych korzeni - tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, bo zgodnie z prawem wszystko, co było pod ziemią należało do właściciela ziemi. A właścicielem był hrabia Schaffgotsch z Sobieszowa. I radość chłopa się skończyła, bo gdy hrabia dowiedział się o znalezisku, kazał chłopa wychłostać, a jego słudzy zajęli się wydobywaniem złota.

I wtedy wkroczył do akcji Liczyrzepa. Gdy następnego dnia hrabia z sługami udali się na miejsce złotego korzenia - nie znaleźli zupełnie nic. Korzeń schował się pod ziemią. Podobno do dziś czeka na to, aż go znowu ktoś znajdzie.

Pierwsze wsie powstały w Karkonoszach w XIII wieku, a szczytowym okresie zasiedlenia przypada na przełom wieku XVII i XVIII. Podobno wiele karkonoskich wsi miało wtedy czterokrotnie więcej mieszkańców niż obecnie. 

A potem rozwinęła się turystyka i zaczęły powstawać w Karkonoszach schroniska. Podobno w niektórych z nich Duch Gór - Liczyrzepa tańczy z najpiękniejszymi i najlepszymi turystkami. Z pewnością tak jest w schronisku "Samotnia".

___________________________

Kiedyś razem z młodszym synem /aktualnie Szalonym Geografem/ mieszkałam w "Samotni" zimą cały tydzień. Całe dni wędrowalismy po karkonoskich szlakach zapadając się w zaspy po pas.

A o samych Karkonoszach i ich schroniskach nie napiszę nic. 

Sami je przewędrujcie to zobaczycie jakie są piękne... No i może cały worek złota znajdziecie ...😄


sobota, 18 lipca 2026

Kim jesteście?

                                    ????????????????

Liczba Polaków danej grupy wiekowej w 2025 r. - według GUS . Podaję za Angora - Peryskop nr 26 z dn 26.06.2026.

1. BUDOWNICZOWIE - /1925-1945/

Ukształtowani przez doświadczenia przedwojennego kryzysu gospodarczego i tragicznych wydarzeń II wojny światowej . Charakteryzuje ich silna etyka pracy i zdyscyplinowanie. 1608145 osób

2. BOOMERSI - /1946-1964/

To generacja wyżu demograficznego, która wchodziła w dorosłość w okresie dynamicznego rozwoju gospodarczego.  To pionierzy modernizacji przedsiębiorstw i rozwoju przemysłu. 7969496 osób

3. X - 1965-1980/

Ostatni, którzy dorastali bez komputera. Pragmatyczni i sceptyczni wobec instytucji i wierni w stosunku do pracodawcy. - 8214215 osób

4. MILENIALSI Y - /1981-1996/

Pierwsi, którzy na dużąskalę dorastali w świecie internetu i komputerów osobistych. Dążą do równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. 8885287 osób

5. ZOOMERSI Z - /1997-2012/

Wychowani w pełni  w erze cyfrowej, z internetem, smartfonem i mediami społecznościowymi jako integralną  częścią życia codziennego. 6146835 osób

6. ALFA - /2013-2024/

Dzieci, które dorastają w całkowicie cyfrowym świecie z dostępem do sztucznej inteligencji. 4577874 osób.

7. BETA - od 2025 roku

Będą pokoleniem zintegrowanym technologicznie, a także ciekawym świata, ceniącym różnorodność i akceptującym zmiany i odmienność. 295800 osób

--------------------------------------------------------------------------------------

Ja jestem BOOMERSEM...

wtorek, 14 lipca 2026

Kwitnące kaktusy i troska o młodzież...

 Co roku o tej porze zakwitają mi kaktusy...





A wczoraj przechodząc koło jednej z warszawskich szkół podstawowych zauważyłam wywieszone na parkanie "coś takiego". Sfotografowałam to bo uważam że jest to "coś" bardzo mądrego i potrzebnego.

Powiększcie sobie proszę to zdjęcie i przeczytajcie.

Nie wiem jak Wy ale ja uważam że wszystkie 14 punktów powinny być ściśle respektowane. Tylko czy wszyscy ludzie się do tego dostosują???

piątek, 10 lipca 2026

Opowieść mojej Mamy

 Rozmowa z Mamą sprzed wielu lat:

-------------------------------------------
- A skąd wy się tam wzięliście?
- Jeszcze przed wybuchem wojny wasz ojciec dostał pracę w kościele w Gródku Jagiellońskim koło Lwowa. Bo przecież do września 1939 to tam była Polska. Mieliśmy zaraz pojechać ale wkroczyli Niemcy, potem Rosjanie. W końcu przyszło pismo, że będziemy mieszkać tuż przy rynku w ładnym domku. I żebyśmy się nie bali bo nic nam się nie stanie. Więc pojechaliśmy w lutym 1943 roku.
- No i nic się nie stało.
- Ale to chyba cudem jakimś. Mieszkaliśmy naprzeciwko posterunku Gestapo. Ale Niemcy byli wtedy w stosunku do nas w porządku, przychodzili i rozmawiali z nami. Oni jednak cenili sztukę. Było kilku takich buców, ale komendant był na poziomie. I chyba uratowało nas to, że znaliśmy dość dobrze niemiecki.
Wasz ojciec spędzał całe dnie w kościele po drugiej stronie rynku. Rzeźbił tam Św. Jacka i Św. Jakuba i anioły do ołtarza głównego.
Byłam w ciąży z twoją siostrą. Któregoś dnia, a był to maj usłyszałam okropne krzyki i na rynku pojawili się Żydzi. Wypędzili ich Niemcy z getta. I na moich oczach, tuż przed oknem zaczęli do nich strzelać. Zlikwidowali tego dnia podobno wszystkich Żydów w Gródku Jagiellońskim. Wasz ojciec nie mógł wrócić na noc do domu bo nie mógł przejść przez rynek. Byłam sama, bałam się że zacznę rodzić. Modliłam się, aby przyszli do mnie do domu i też mnie zabili. A wasz ojciec wrócił dopiero po dwóch dniach. Nie chciał go wypuścić z kościoła polski ksiądz. Przyszedł jak już rynek był pusty.
Twoja siostra urodziła się dwa miesiące później. Przeżyliśmy tam jeszcze jesień i zimę i na początku 1944 roku wróciliśmy do Rzeszowa. A przedtem to jeszcze Ukraińcy zaprosili nas do siebie na wieś na wesele czy chrzciny, już nie pamiętam. Byli bardzo gościnni. I mimo, że była wojna i nie było co jeść, to stoły były pełne. Był straszliwy mróz, myślałam, że mi dziecko zamarznie. Ale Ukraińcy dali nam jakieś pierzyny, którym je owinęłam i tak na wozie wróciliśmy do domu.
- To nie byli do was wrogo nastawieni?
- Byli. Wiesz, otoczyli cały dom w którym byliśmy goszczeni. Stali przy płocie, zaglądali przez okna. A jak odjeżdżaliśmy tą furmanką to tylko stali w ciszy i patrzyli spode łba. Byłam przerażona, myślałam, że nas zaczną „ rezać.” Ale wasz ojciec mi mówił, że nas nie ruszą bo on i jego kolega wyrzeźbili im świętych w kościele.
------------------------------------------------------------------------------
Wydarzenie z sierpnia 2004 roku:
----------------------------------------------------
Po drodze z Przemyśla do Lwowa autobus zatrzymał się na rynku w Gródku Jagiellońskim, który jest teraz Gorodkiem. Kierowca ogłosił 20- minutową przerwę.
Wyszłam z autobusu i podeszłam do drzwi starego XV wiecznego kościoła. Zobaczyłam tablicę z napisem w języku polskim i ukraińskim: „W hołdzie Władysławowi Jagielle – 1386-1434 Wielkiemu Księciu Litewskiemu Królowi Polskiemu, którego serce tu spoczywa”.
Przypomniałam sobie jak w dzieciństwie mama opowiadała mi, że Władysław Jagiełło zmarł w Gródku Jagiellońskim, w trakcie słuchania słowików.
Weszłam do kościoła. Odszukałam figury świętych i aniołów w ołtarzu głównym.
Patrzyłam na rzeźby, które stworzył mój ojciec na długo przed tym zanim się urodziłam.
- A pani to chyba nie tutejsza? – zapytał mnie ktoś po polsku. Stał za mną polski ksiądz. – Pewnie do Lwowa pani jedzie.? No tak, tu mało kto zagląda. A szkoda, bo historia tego miasta jest bardzo bogata. I jest ono bardzo stare.
Przeprosiłam i wyszłam. Nie chciałam, żeby widział, że płaczę.

PS. Tak zaczyna się jedna z moich książek...


wtorek, 7 lipca 2026

Niedaleko Wrocławia - z cyklu "Polska Nieznana"

                                                               Granitowe Miasto

Leżące na Przedgórzu  Sudeckim Wzgórza Strzelińskie to grzbiet zbudowany z granitu ciągnący się od Ziębic do Strzelina. Świetny budulec jakim jest granit już od dawna był wykorzystywany przy wznoszeniu ważnych obiektów w Strzelinie. To z tego własnie granitu w I połowie XII wieku zbudowano romańską rotundę kościoła św.Gotarda w Strzelinie.

Na przemysłową skalę strzeliński granit zaczęto eksploatować w 1861 roku. To Granitowe Miasto jest największym granitowym kamieniołomem Europy. Dziura w skałach jest długa na 650 m i osiąga głębokość 120 m. Nadal wydobywa się tu granit a z daleka widać stalowe żurawie...

                                  Skarb na wysypisku


W XV-wiecznym budynku ratusza w mieście znajduje się Muzeum Regionalne w którym można obejrzeć "Skarb ze Środy Śląskiej". Skarb wykopano w czasie rozbiórki kilku domów. Część skarbu razem z gruzem trafiła na miejskie wysypisko które stało się rajem dla poszukiwaczy skarbów. Niektóre z odnalezionych przez nich rzeczy udało się odzyskać ale niestety wiele przepadło. Na skarb składały się arcydzieła sztuki jubilerskiej a także złote i srebrne monety. Przypuszcza się, że skarb został ukryty przez żydowskiego kupca ze Środy Wielkopolskiej. Zapewne był to zastaw dokonany przez czeskiego króla Karola IV Luksemburskiego za udzielenie pożyczki. Depozyt nigdy nie został wykupiony.

Ale i to co zostało uratowane /a nie rozkradzione/ jest warte obejrzenia.

                                   Wieża widokowa w Kotowicach

W 2012 roku niewielkie Kotowice, wieś pod Wrocławiem wzbogaciły się o wieżę widokową. Mierzy ona 40 metrów wysokości i z jej szczytu można podziwiać rozległe meandry Odry, Ślężę i Wrocław oraz Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie. Na wieżę wchodzi się po ażurowych schodach... a więc jest to wędrówka dla odważnych i lubiących skoki adrenaliny.

Ja weszłam tylko do połowy wieży...😁

Znacie te miejsca?



piątek, 3 lipca 2026

Na biało...

 

                          Widzicie te małe białe kwiatuszki na tle iglaka?




.                             A ta juka za parę dni zakwitnie na biało...

Nie wiem jak się nazywa ten krzew, którego pilnuje żółwik...ale ma piękne kwiaty...prawda?



Dzisiaj tylko 3 zdjęcia z naszej działki...

Na więcej nie mam siły...chociaż wczoraj w nocy przez 5 do 10 minut padał deszcz. No i upału już nie ma ... tylko 21 stopni C..
A jak jest u Was?
Wczoraj z wielką przyjemnością wysłuchałam jednego z koncertów Fryderyka Chopina na Open'erze.
Grał ze wspaniałą orkiestrą niezwykle dobry pianista Yehuda Prokopowicz.

niedziela, 28 czerwca 2026

Tańcząca stewardessa

Poniżej grupa niesamowitych dziewczyn z Yaminah's Dance School, które po zakończeniu przedstawienia zrobiły sobie wspólne zdjęcie.                                       


                    Była wśród nich Tańcząca Stewardessa czyli żona Szalonego Geografa. Nie napiszę, że tańczyła pięknie, bo nie chcę się podlizywać...😁
                                                   
                                        

Yaminah's Dance School to szkoła tańca, która powstała w 2020 roku w Warszawie. Została założona przez Ninę Batusewicz /Yaminah/, jedną z najbardziej utytułowanych polskich tancerek.
Szkoła powstała aby edukować i promować taniec. A także po to, żeby dać szansę i umożliwić każdemu kto
 kocha taniec coś co zwie się spełnieniem marzeń.
Ale taniec to praca bardzo ciężka i wymagająca dużo wysiłku i cierpliwości.
Nie ulega wątpliwości, że taniec to coś co łączy ludzi.




Mam nadzieję, że uda się Wam obejrzeć dwa urywki ze spektaklu. 
Premiera przedstawienia pt "Serce sułtana" miała miejsce w Teatrze Rampa w Warszawie w dniu 27 czerwca 2026 roku.

  A takie mieliśmy bileciki-zaproszenia...

                                Taniec to naprawdę piękna sztuka...

Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"

Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /...