piątek, 17 maja 2024

Spacer "przez Wisłę"- z cyklu "Moja Warszawa"

Dawno nie pisałam o Warszawie w której się urodziłam i całe życie mieszkam. I o której kiedyś napisałam książkę pt: "Moje warszawskie zwariowanie".

Nowy most a właściwie to kładka pieszo-rowerowa przez Wisłę został otwarty dwa miesiące temu bez  fajerwerków i wstęg ale z tłumem warszawiaków.

Nowy most ma długość 452 metry i pod tym względem stał się jedną z najdłuższych tego typu przepraw na świecie - jest dłuższy o 127 metrów od słynnego w swojej kategorii przerzuconego przez Tamizę Millenium Bridge.
Szerokość konstrukcji wygiętej na kształt błyskawicy jest zmienna i w najwyższym punkcie wynosi 6,9 m  a nad nurtem rzeki zwiększa się do 16,3 m.
Byliśmy na tej kładce parę dni po jej otwarciu w zwyczajne przedpołudnie. Nie było tłoku i hałasu, raczej cisza i zaduma spacerujących. Z kładki rozpościerają się piękne widoki na obydwa brzegi "warszawskiej" Wisły jak i na samą Królową Polskich Rzek.
                          Kładka widziana z lewobrzeżnej Warszawy


           Widok z kładki na Stare Miasto







Widok na prawobrzeżną Warszawę 



Jednopoziomowy most wspiera się na 7-miu podporach z żelbetu.  Na lewym brzegu, przed ostatnim filarem przeprawa rozszerza się na dwie rampy, które zostały przerzucone nad bulwarami na wysokości chodnika Wybrzeża  Kościuszkowskiego. Widac to doskonale na pierwszym zdjęciu.
Most został wykonany ze stali pokrytej farbą, która imituje kolor kortenu. Taki materiał i powłoka są odpowiednie ze względu na dużą wilgotność nad rzeką.
Nowy Most znacznie przybliża obydwa brzegi Wisły do siebie. I to zarówno fizycznie jak i symbolicznie.
Potrzeba zaledwie 6 minut aby dojść na drugi brzeg. Rowerem.... /chociaż należy jechać powoli I ostrożnie bo celowo nie utworzono ścieżki rowerowej/... zapewnie wystarczą 2 minuty.
Nowy Most czyli pieszo - rowerowa kładka ma stać się nową osią - praską wersją Traktu Królewskiego.

Warszawiaków nie muszę zapraszać ... ale wszystkich innych, którzy mają zamiar odwiedzić Warszawę zapewniam, że spacer nową przeprawą przez Wisłę w Warszawie będzie dla nich wielką przyjemnością. Uprzedzam tylko - w soboty i w niedziele na moście jest duży tłok i wiele rowerów.
 
Przy okazji przypomnę, że od wielu lat należę do Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. 



wtorek, 14 maja 2024

Zielono mi....i maturalnie....

Jak się czujecie otoczeni zielenią? Bo ja doskonale...







Zdjęcia robiłam wczoraj w "Parku Morskie Oko" w dzielnicy Mokotów w Warszawie.
A na pocieszenie dla tegorocznych maturzystów to wymienię niektóre osoby, które odniosły sukces nie mając matury:
1. Michael Faraday
2. John D.Rockefeller
3. Abraham Lincoln
4. Henry Ford
5. Thomas Edison
6. Walt Disney
7. Ernest Hemingway
8. Lech Wałęsa 
9. Rihanna
10. Tom Cruise
11. Kim Kardashian
12. Johnny Deep
13. Zbigniew Hołdys 
14. Paulina Młynarska 
15. Maciej Maleńczuk 
16. Agnieszka Chylińska 
17. Robert Kubica
18. Edyta Górniak 
19. Kamil Bednarek
20. Stefan Żeromski 
21. Karol Dickens
22. George Bernard Shaw
23. William Faulkner
24. Mark Twain
25. Jack London

Myślę sobie, że do śpiewania matura nie jest potrzebna ale to że na przykład światowej sławy fizyk czy wynalazca nie mieli matury trudno mi zrozumieć...
Z drugiej strony ludzie z tytułami doktorów czy docentów często są po prostu głupcami... Sama znam kilku takich... O "zwykłych magistrach" nie wspomnę...
Co o tym myślicie?

sobota, 11 maja 2024

Czy zgadzacie się ze słowami Pani Szymborskiej?

 

Rozstajne drogi obok mojej działki
                   Takie zwykłe polne kwiatki lubię najbardziej       

" Mężczyzna miał poglądy - kobieta nadal tylko widzimisię. Odpowiednikiem jego silnej woli był jej babski upór, a jego przezornosc jej  wyrachowaniem. W sytuacjach, w których mężczyznę zwano taktykiem, kobieta pozostawała intrygantka"
/Wisława Szymborska/

Pani Wisława bardzo dawno tak powiedziała lub napisała. Ale mnie się wydaje, że w wielu środowiskach nadal istnieje taka opinia.

I jeszcze jedno... Wczoraj dwukrotnie usłyszałam z ust męskich określenie "głupia baba". Nie dotyczyło mnie ale zrobiło mi się przykro.
I pomyślałam sobie, że chyba nigdy nie doczekam czasów w których kobiety będą traktowane na równi z mężczyznami.

środa, 8 maja 2024

Dzisiaj będzie o ziemniaczku...

O ziemniaczkach już kiedyś pisałam... Ale ponieważ bardzo je lubię, .... więc napiszę jeszcze coś więcej.. 

                   

Pomnik wyjątkowego ziemniaczka czyli Poznańskiej Pyry. W Poznaniu oczywiście.

1. Ziemniak był uprawiany w Ameryce Południowej już 4 do 6 tysięcy lat pne. Do Europy został sprowadzony przez zdobywcę Imperium Inków Francisca Pizarra po jego wyprawie w głąb Andów w roku 1532.

2. Przez wiele lat roślinę podziwiano wyłącznie w ogrodach botanicznych i powszechnie wierzono, że jedzenie jej powoduje trąd. Hodowlę ziemniaków w Anglii rozpowszechnił słynny korsarz Francis Drake / 1540-1596/. W niemieckim Offenburgu ku jego czci stanął pomnik przedstawiający Drake,a z kwiatkiem ziemniaka w dłoni.

3. Do Polski ziemniaki sprowadził król Jan III Sobieski /1629-1696/.
Ich bulwy stanowiły część łupu zdobytego w bitwie pod Wiedniem. Król ofiarował egzotyczną roślinę ukochanej Marysieńce. Kwiaty ziemniaka stały się ozdobą ogrodu w Wilanowie.

4. Najbardziej do sukcesu ziemniaka przyczynił się słynny agronom i naczelny aptekarz francuskiej armii Antoine Parmantier /1737-1813/. Doceniono roślinę w pruskiej niewoli, gdzie jeńców karmiono jej bulwami, będącymi paszą dla zwierząt.

5. Historia frytek sięga roku 1781, a ich wymyślenie przypisuje się mieszkańcom belgijskiego miasta Dinant. Inna teoria głosi, że frytki powstały we Francji, zaś ich nazwa pochodzi od francuskiego słowa "frire" czyli smażyć.

6. W XIX wieku ziemniaki stały się podstawą wyżywienia ludzi i zwierząt hodowlanych w wielu krajach Europy. Ich uprawa przyczyniła się do niespotykanego wzrostu demograficznego na kontynencie.
Niestety, przywleczona z Ameryki zaraza zniszczyła uprawy, wywołując Wielki Głód w Irlandii /1845-1849/. Zmarło półtora miliona mieszkańców wyspy, a dwa miliony wyemigrowało w poszukiwaniu lepszego losu, głównie do Ameryki Północnej i Australii.

7. W XX wieku ziemniaki stały się narodową specjalnością Polski. W latach 1950-1956 cały naród walczył z plagą stonki, rzekomo zrzucanej z samolotów przez amerykańskich imperialistów.
W latach 70-tych XX wieku polski areał ziemniaka przekraczał 3 miliony hektarów i był większy niż całej Unii Europejskiej.
Obecnie wynosi 0,3 mln ha.


                         Zobaczcie jak ładnie wygląda pole kwitnących ziemniaków...

Lubicie ziemniaczki???

niedziela, 5 maja 2024

Barok sycylijski - cykl "Włochy Południowe i Sycylia" - część dziesiąta.

Zacznę od tego, że cała Sycylia jest jednym z 500 Cudów Świata.

Są na tej wyspie miasta i miasteczka wyjątkowo piękne. Prawie wszystkie położone są malowniczo i szczycą się bogatą historią.

Silne trzęsienie ziemi w 1693 roku pochłonęło wiele ofiar i zrównało z ziemią 10 miast i 25 wsi na Sycylii. Przy ich odbudowie masowo wykorzystano miejscowy surowiec - jasny kamień wapienny. Łatwy w obróbce stał się  idealnym materiałem budowlanym - spod ręki tutejszych rzemieślników wychodziły bogato zdobione fasady, fantazyjne postacie z baśni i legend, balustrady, gzymsy, kolumny. Wiele jest na Sycylii tak pięknych miast, wyrzeźbionych w jasnym kamieniu

Jednym z najpiękniejszych jest NOTO - stolica baroku sycylijskiego, miasto wyrzeźbione w miodowej tonacji. Zaprojektowane od nowa po wspomnianym wyżej XVII-wiecznym trzęsieniu ziemi zostało zbudowane wlasciwie od nowa. 

W NOTO naprawdę nie wiadomo co bardziej podziwiać - barokowe kościoły czy pałace, place z fontannami czy zwykłe ale przepiękne domy.

Popatrzcie proszę...Zdjecia z dn 22.01.2024.



















NOTO, które znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Unesco zwane jest ogrodem ze skały. Wszystkie elementy architektoniczne, harmonijnie ze sobą połączone, tworzą doskonałe miasto barokowe. Jest to efekt jednolitej stylistycznie rekonstrukcji, którą nadzorował książę Camastry Giuseppe Lanza. Wszystkie budynki powstały z tufu wulkanicznego, który w słońcu przybiera miodowy kolor.



W centrum Noto zachowała się po trzęsieniu ziemi oryginalna Fontanna Herkulesa.



czwartek, 2 maja 2024

Natrętny krwiopijca

Dzisiaj będzie o komarze.

Wprawdzie od dwóch lat komarów jakby nie było /przynajmniej w Warszawie i na mojej działce/ to przecież nie ma pewności że ich już nie będzie. Z pewnością powrócą i zaatakują ze zdwojoną siłą. 

A przecież nikt nie lubi być gryziony przez komary. Nawet największy masochista.


                                      To jest komar tygrysi...

1. Czy wiecie o tym, że na całym świecie jest ok. 3,5 tysiąca gatunków komarów??? Ten ze zdjęcia też już podobno niedlugo bedzie w Polsce...
2. Średnio komar wypija jednorazowo ok 4 mikrolitrów krwi.
3. Komar nie gryzie, tylko kłuje. Jest miniaturową żywą strzykawką.
4. Komary przeobrażają się z jaj w dorosłe osobniki w czasie od 4 do 7 dni.
5. Są aktywne najczęściej rano - do przedpołudnia i wieczorem między godziną 18 a 21.
6. Komar potrafi wykryć cel z odległości ok 60 metrów.
7. Komar macha skrzydełkami 500 razy na sekundę!!!!!
8. Ten owad żyje kilka tygodni.
9. Kłują tylko samice komarów, samce natomiast żywią się nektarem z kwiatów.
10. Komary najczęściej atakują kobiety w ciąży.
11. Komary nie znoszą silnego światła słonecznego i suchego powietrza.
12. Komary znajdują nowe ofiary wzrokowo, poprzez wykrywanie promieniowania podczerwonego emitowanego przez ciepłotę ciała, a także poprzez wydychany przez nas dwutlenek węgla i inne czynniki chemiczne.
13. Sposoby na odstraszenie komarów to nacieranie ciała olejkami eterycznymi /eukaliptusowy, goździkowy, paczulowy i z trawy cytrynowej/ albo zakładanie na rękę opaski nasączonej tymi olejkami. 
Ale - według mnie - jak komary mają kogoś pogryźć- to i tak pogryzą czyli pokłują.
Spotkaliście już komary w tym roku???

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Pamiętacie "Ojca Chrzestnego"? - z cyklu "Włochy Południowe i Sycylia - część dziewiąta

Mam oczywiście na myśli amerykański film gangsterski od tym tytułem. Główną rolę - starzejącego się ojca chrzestnego czyli "capo di tutti capi" Don Vito Corleone grał Marlon Brando, jego syna Michaela Corleone - Al Pacino.

Film został nakręcony ponad 50 lat temu a ciągle jest popularny. Otrzymał 3 Oskary i 23 inne nagrody i 18 nominacji.

Gdy zwiedzaliśmy Sycylię odwiedziliśmy też miasteczko Savoca. Jest ono uważane za jedno z najpiękniejszych miasteczek na Sycylii. Znajdują się w nim dwa zamki na wzgórzach.

To tutaj były kręcone sceny ślubu Michaela z Apolonią. W tym kościele. I przed nim.


Jest tam też bardzo popularny bar o nazwie Vitelli. Pełno z nim zdjęć aktorów grających w "Ojcu chrzestnym" i rekwizytów z filmu.


                        Wnętrze baru Vitelli
                             

  A samo miasteczko wygląda tak:







A jeśli chodzi o mafię zwaną przez Włochów "la piovra" czyli ośmiornica... to tak naprawdę nic nie wiadomo. Jak podaje przewodnik po Włoszech wydany i napisany przez National Geographic słowo MAFIA pojawiło się po raz pierwszy ok 1860 roku. W 1866 roku użył go brytyjski konsul na Sycylii, który donosił swoim zwierzchnikom że:  "juntas wybrani przez maffie zabierają robotnikom część zarobków, utrzymują kontakty z wyrzutkami i biorą złoczyńców pod swoje skrzydła i ochronę".
Pochodzenie organizacji nie jest jasne.Wielu naukowców uważa, że jej zaczątki pojawiły się juz w XII w, gdy zawiązały się tajne stowarzyszenia, których celem był opór wobec narzuconej władzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Inni wskazują na Burbonów, którzy najmowali dawnych rozbójników do pilnowania porządku na Sycylii. Wkrótce eks-rozbójnicy zaczęli brać łapówki i przymykać oko na działania swoich dawnych kolegów ze świata przestępczego.
Wszystkie teorie łączy  wspólna nić  - jest nią istniejąca przepaść między Sycylijczykami a przedstawicielami władzy. Pogłębiali ją kolejni obcy władcy wyzyskujący miejscową ludność. To bezprawie odczuwano szczególnie na wsiach, gdzie bezrolnych chłopów zmuszano do pracy w latyfundiach, wielkich feudalnych majątkach ziemskich, których właściciele mieszkali w Neapolu lub Palermo. 
Tak działo się już w czasach rzymskich i stan ten utrzymywał się jeszcze po II wojnie światowej.
Jadąc na Sycylię mieliśmy obawy, czy podróżującą trzypokoleniową, 7-osobową rodzinę Sycylijczycy nie potraktują jak jakichś bogaczy. Dlatego zawsze /gdy ktoś nas pytał/ mówiliśmy że jesteśmy Polakami, dwoje z nas jest na emeryturze, troje pracuje ciężko, a pozostała dwójka to uczniowie. I że na ten wyjazd odkładaliśmy cały rok.
Pewnie dlatego udało nam się nie wpaść w ręce sycylijskiej ośmiornicy.😁
Tylko ten rowerzysta /patrz część ósma z dn. 23.04.24/ nas okradł. Ale to był zwykły złodziejaszek. Może miał kilkoro dzieci i szef go wyzyskiwał??? Przebaczyliśmy mu przecież...

Spacer "przez Wisłę"- z cyklu "Moja Warszawa"

Dawno nie pisałam o Warszawie w której się urodziłam i całe życie mieszkam. I o której kiedyś napisałam książkę pt: "Moje warszawskie z...