poniedziałek, 29 maja 2023

Tylko jeden cytat ..... i zdjęcia

Pani profesor Magdalena  Środa powiedziała - O przyzwoitości: 

" Nie warto być przyzwoitym. Warto być kłamcą, krętaczem, sprytnym łajdakiem, chamem i warto chodzić do kościoła by wymazać wszystkie grzechy".

Trudno się nie zgodzić z Panią Profesor.

Dla załagodzenia zdjęcia majowych Łazienek Króla Stasia...















Nie siedźcie w domach.!!!
Wychodźcie podziwiać "Piękne okoliczności przyrody" 😀 

piątek, 26 maja 2023

Opowieść mojej Mamy

 


Dziś Dzień Matki, więc pozwolę sobie opublikować opowieść, której nigdy nie zapomnę.

/ Działo się to wszystko na przedmieściach Rzeszowa w 1944 roku./

" Przyjechali bardzo rano, otoczyli domek i załomotali do drzwi, krzyczeli żeby otworzyć. Potem wygonili wszystkich mężczyzn przed dom. mojego ojca i czterech braci, najmłodszy miał 12 lat. Tata chorował na astmę, podczas szamotaniny dostał ataku kaszlu. Wszyscy stali przed domem do połowy rozebrani, nie zdążyli się ubrać kiedy ich wyganiali. Potem załadowano wszystkich na samochód, w którym znajdowali się już inni mężczyźni z naszej dzielnicy i gdzieś wywieziono. To było w drugiej połowie czerwca. Poprzedniego dnia ktoś zabił jakiegoś folksdojcza, który mieszkał w tej samej dzielnicy, więc pewnie dlatego zaczęli od nas.

Zapytali mnie. gdzie jest mój mąż. Powiedziałam, że rano chodzi malować w pole, bo wtedy jest dobre światło i cisza. Tylko ptaki śpiewają. Nie uwierzyli. Kazali mi otwierać wszystkie drzwi, zaglądali w każdy kąt. Potem kazali mi iść na strych i do piwnicy. Wzięłam półroczną Basię na ręce, bo rozbudziła się i zaczęła płakać. Razem z nią weszłam na strych, a potem do piwnicy. Jeden z Niemców szedł cały czas za mną z karabinem wycelowanym prosto w dziecko. Moja mama zaczęła płakać, któryś z nich zaczął na nią krzyczeć.

Gdy weszliśmy do piwnicy, Niemiec kazał mi odsunąć stary kredens za którym były drzwi. Nie mogłam go odsunąć jedną ręką, więc Niemiec odstawił karabin i wyciągnął ręce po moją córeczkę. A ona uśmiechnęła się do niego i wyciągnęła rączki..... Serce przestało mi bić... A on powiedział, że też ma takie dziecko, ale jeszcze go nie widział. Potem sam zaczął odsuwać kredens, ale zrezygnował gdy zobaczył ile za nim było pajęczyn.

Wyszliśmy przed dom, a tam czekał samochód z jakimś ważniejszym Niemcem. Ponownie zapytano mnie o męża.

I nagle wrócił. Szedł śpiewając sobie coś pod nosem. Na plecach niósł sztalugi, w rękach pędzle i farby. Zatrzymał się zdziwiony.

Zrobiła się taka cisza, że słychać było tylko nasze oddechy.

Wtedy ten najważniejszy Niemiec wyszedł powoli z samochodu i sięgnął do wewnętrznej kieszeni munduru,

Wyjął jakieś zniszczone zdjęcie i zapytał czy na podstawie tej fotografii mógłby mu namalować jego żonę. Mój mąż popatrzył na zdjęcie, potem na mnie i w końcu odpowiedział, że tak, że może także wyrzeźbić tę kobietę.

Niemiec uśmiechnął się szeroko. I powiedział, żeby zaraz zaczął rzeźbić, bo jemu zależy na czasie i że przyjedzie za trzy tygodnie po odbiór popiersia.

Kiedy odjechali zapanowała kompletna cisza.

Do samego wieczoru czekaliśmy na naszych mężczyzn. W końcu wrócili. Niemcy trzymali ich cały dzień na jakimś placu w pełnym słońcu i z wymierzonymi w nich karabinami.  W pewnej chwili okazało się, że folksdojcz zginął bo miał porachunki z innymi folksdojczami.

Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia nadeszło wyzwolenie.

Ale to już zupełnie inna historia"

/P.S "Opowieścią mojej Mamy" zaczyna się moja książka pt: "Nadal wariuję"/

A te konwalie i niezapominajki to dla wszystkich Matek...

wtorek, 23 maja 2023

Szalony Geograf w Irlandii

To już wszystko wiecie. 

Szalony Geograf poleciał na pierwszy weekend  maja do Cork w Irlandii. A wyleciał prawie od razu z sali egzaminacyjnej w jednym z międzynarodowych liceów gdzie nadzorował /i podtrzymywal na duchu/ jednych maturzystów .... a wrócił prawie prosto do sal egzaminacyjnych drugiego liceum gdzie pilnował znanych sobie doskonale przejętych i zestresowanych "osobistych" maturzystów...

Najpierw zdobył najwyższy szczyt Irlandii czyli Carrantouhill. Ma on wysokość zaledwie 1039 m npm.

Był to 16-ty zdobyty przez niego szczyt w ramach Korony Europy.

Sfotografował stamtąd jeziorka i irlandzkie owieczki...




A następnego dnia wypożyczył rower i wybrał się do Parku Narodowego Killarney... Park ten założono w roku 1932 a w roku 1981 uznano go za rezerwat biosfery Unesco. Znajduje się na jego terenie m.inn. klasztor, zamek i wodospad i piękne jeziora. I zwierzątka...


















 
Podobają się Wam irlandzkie krajobrazy?
Byliście w Irlandii? 
Bo ja niestety nie byłam.

sobota, 20 maja 2023

/Nie/ moja Andaluzja - część jedenasta

 


W Andaluzji podobało mi się wszystko oprócz korridy. To znaczy nie oglądałam żadnej korridy, /i z pewnością nigdy bym jej nie obejrzała/ ale w czasie wędrówek po tej pięknej krainie spotykaliśmy pomniki byków i torreadorów na wszystkich głównych placach miast. Widzieliśmy też pomniki byków przy autostradach, a także prawdziwe byki pasące się na pastwiskach. No i ciągle mijaliśmy areny byków - niektóre z nich jak na przykład ta najsłynniejsza w Sewilli są przepięknymi, zabytkowymi budowlami. Podobno każdy hiszpański matador marzy o tym aby pokonać byka na tej właśnie arenie.
Dlatego tej części o Andaluzji nadałam tytuł "Nie moja Andaluzja".
Korrida to wprawdzie kontrowersyjny symbol Andaluzji... ale jednak bardzo stary i tradycyjny symbol.
I chociaż z roku na rok popularność korridy w Hiszpanii maleje to w Andaluzji tradycja ta ma się całkiem dobrze.
Przeciwnicy korridy postrzegają ją słusznie jako bezsensowne mordowanie zwierząt. I mają oczywiście rację.
Jej zwolennicy twierdzą jednak, że korrida to wspaniała sztuka łącząca choreografię z kostiumem i muzyką.
Mimo kontrowersji narastających wokół walk z bykami każdego roku w Hiszpanii odbywa się 2 tysiące korrid. Przeważająca większość w Andaluzji. W korridach ginie co roku kilkanaście tysięcy zwierząt.

Dowiedziałam się, że w każdym takim morderczym widowisku biorą udział trzy drużyny, które walczą z sześcioma bykami. Najpierw torreadorzy z różowo-żółtymi kapami drażnią zwierzę i sprawdzają jego gotowość do walki. Potem do ataku przystępują pikadorzy, czyli torreadorzy konni uzbrojeni w lance, a tuż po nich ruszają banderilleros, których zadaniem jest wbicie w byka krótkich włóczni. Wszystkie te działania mają osłabić zwierzę przed walką z matadorem. A matador uzbrojony jest w w szpadę oraz muletę - mniejszą czerwoną kapę umocowaną na pałeczce.
Matador powinien zabić byka tak aby on nie cierpiał. Musi wbić szpadę w określone miejsce na karku byka, które ma zaledwie 5 na 5 centymetrów. Ale czy zawsze mu się to udaje?
Za dobrą walkę matador jest nagradzany uchem byka, czasem dwoma uszami a także ogonem.
Zyskuje też zachwyt wszystkich widzów, dozgonną sławę i bogactwo. Oraz uwielbienie Hiszpanek.

A tu aria torreadora  z opery "Carmen" G.Bizeta w wykonaniu Andrzeja Hiolskiego. I cóż z tego, że piękna???? I pięknie zaśpiewana...

środa, 17 maja 2023

Demontaż pomnika

 

"Mniej więcej w połowie dnia musiałam wyjść z firmy i pójść do banku w centrum. Wsiadłam w tramwaj przy wieżowcu Intraco na Stawkach i dojechałam do Placu Dzierżyńskiego. Bo ten plac tak się wtedy nazywał. Tramwaj zatrzymał się na przystanku i stał co najmniej pół godziny. Właściwie to stały wszystkie tramwaje, autobusy i samochody. 

Na Placu Dzierżyńskiego coś się działo. Stojący na środku pomnik był otoczony przez ludzi i samochody. Przyjechał też jakiś wysoki dżwig. Zarzucono na pomnik liny, rozbujano go i pomnik pękł na trzy segmenty i runął na bruk. "Krwawy Felek" uderzył twarzą w jezdnię.
Ludzie zaczęli krzyczeć z radości. Natomiast w tramwaju cisza była całkowita. Dopiero po jakimś czasie dały się słyszeć okrzyki typu: "no nareszcie tego mordercę zrzucili".
A posąg pękł dlatego, że nie był lity, a wykonany z kawałków betonu pokrytego brązem. Nie udało się kiedyś na czas odlać pomnika i posiłkowano się czymś w rodzaju hybrydy.

Pomnik został odsłonięty 21 lipca 1951 roku na ówczesnym Placu Bankowym w obecności Bolesława Bieruta i wicepremiera ZSRR Wiaczesława Mołotowa. Stworzył go polski rzeźbiarz Zbigniew Dunajewski. A stworzył go z wielkim wysiłkiem, bo był niepełnosprawny. Rzeźbił siedząc na wózku. Ten pomnik to dzieło jego życia.
"Zycie Warszawy" w relacji z tej uroczystości pisało, że kiedy spod spadającej zasłony ukazała się postać szefa bezpieki, na placu noszącym  od tej chwili nową nazwę sześćdziesiąt tysięcy zgromadzonych ludzi zaczęło śpiewać Międzynarodówkę.
Gdy wróciłam wieczorem do domu zaznaczyłam sobie w kalendarzu datę 16 listopada 1989 roku na czerwono. Tego dnia stałam się zupełnie przypadkiem świadkiem najsłynniejszego wydarzenia warszawskiej dekomunizacji.
Zburzony pomnik, z którego gapie odłupywali nos i uszy trafił na śmietnik historii. Podobno leży w kawałkach w magazynie uszkodzonych rupieci pod mostem Grota-Roweckiego" 

/Był to urywek z mojej książki pt: "Moje warszawskie zwariowanie" wydanej w roku 2017/

Mam pytanie do moich Czytelników.

Czy pomniki powinny być burzone? 

Jeśli nie - to dlaczego...
A jeśli tak - to które pomniki?

Z góry dziękuję za spokojne komentarze.

niedziela, 14 maja 2023

Moja Andaluzja - część dziesiąta

Nie ma Andaluzji bez FLAMENCO.

Bo Andaluzja jest kolebką sztuki flamenco.

Powstanie tej sztuki przypisuje się przybyłym tu w XV w. Cyganom. Ale bardzo duży wpływ w obecny kształt flamenco mają również tradycje muzyczne Żydów i Maurów, którzy dawniej zamieszkiwali Hiszpanię.

Flamenco to jednocześnie taniec, muzyka gitarowa i śpiew. W śpiewie chodzi nie tylko o tekst ale przede wszystkim o ekspresyjność. Pieśniarz wyraża rozdarcie, cierpienie, ból, co pokazuje również mimiką, ruchami ciała, szeroko otwartymi ustami, zamkniętymi oczami, zaciśniętymi pięściami i rozwartymi ramionami. Śpiewającemu akompaniuje gitarzysta, rytm dodatkowo jest wystukiwany kastanietami, klaskaniem czy pstrykaniem palcami. Najważniejszy jest jednak taniec czyli niezwykle hipnotyczny zespół ruchów. Ręce tańczącej kobiety /a także mężczyzny/ poruszają się powoli, z gracją i starannością, zaś nogi mocno i dynamicznie. Ruch ciała jest jednocześnie subtelny i gwałtowny.

Bez emocji nie ma FLAMENCO...

Tancerki zakładają długie suknie z falbanami i ozdobnymi gorsetami, kolorowe chusty, często trzymają wachlarz lub kastaniety. Tancerze mają obcisłe spodnie, białe koszule z apaszką pod szyją oraz obcisłe kamizelki.

Spektakle flamenco odbywają się właściwie wszędzie - w eleganckich restauracjach i w maleńkich barach, w knajpkach ulokowanych w jaskiniach wydrążonych w skałach, na placach i po prostu na ulicach.

Mieliśmy szczęście obejrzeć taki spektakl na Placu Hiszpańskim przed wejściem do Pałacu w Sewilli /patrz poprzedni tekst/.


A w wędrówkach po Andaluzji spotkaliśmy pomnik słynnej tancerki flamenco.


Nie wiem czy udało mi się wkleić piękny taniec...

https://youtu.be/XNhfV_53W7A

Najlepsza szkoła flamenco jest oczywiście w Sewilli. A znajduje się w pobliżu Katedry, tej gotyckiej katedry, która jest największa na świecie.

Oglądaliście kiedyś flamenco???

czwartek, 11 maja 2023

Moja Andaluzja - część dziewiąta

/Pierwsza część o Sewilli w tekście z dnia 5 maja r./

To będzie tekst i zdjęcia przedstawiające drugą niesamowicie interesującą i  robiącą niezapomniane wrażenie budowlę w Sewilli.

Znajduje się ona w Parku Marii Luizy na Placu Hiszpańskim. To  słynna i przepiękna budowla czyli Pałac Hiszpański. Jest to trzypiętrowy wydłużony budynek na planie półkola o średnicy 200 m, z dwoma wieżami na osi północ-południe, trzema bramami i dwukondygnacyjnym przejściem arkadowym. U stóp pałacu znajdują się kamienne ławeczki i wnęki reprezentujące poszczególne prowincje Hiszpanii. Zrobiono to za pomocą kolorowych azulejos z mapami 48 prowincji Hiszpanii i ważnymi dla nich wydarzeniami historycznymi.

Pałac powstał niecałe 100 lat temu i aktualnie mieści w swoich murach hiszpańskie instytucje państwowe.

Przed Pałacem znajduje się sztuczny kanał z mostkami i fontanną umieszczoną na środku Placu Hiszpańskiego. Po kanale można popływać łódeczkami.

Cały Plac i Pałac otaczają dekoracyjne ławeczki i balustrady.

Dekoracja Placu Hiszpańskiego została wykonana w stylu andaluzyjskiej architektury regionalnej z lokalnej odmiany płytek Azulejos z Triany.

A całość wygląda tak:
















                                        

I na koniec cztery najmłodsze osoby z Dzielnej "Andaluzyjskiej" Siódemki, które usiadły na ławeczkach koło azulejos reprezentujących prowincję Malagę...

/ Wszystkie zdjęcia można powiększyć/

A piękny taniec FLAMENCO wymaga osobnego tekstu.
Zapraszam wkrótce.
P.S. W Andaluzji byliśmy od 11go do 22 lutego br.

poniedziałek, 8 maja 2023

Ciekawostki o czytaniu


Dzisiaj czyli 8 maja jest Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. Dlatego tekst dedykuję Asi czyli Jotce.

Podobno:

1. Idealny moment na naukę czytania to wiek od 4 do 6 lat.

2. Średnio na świecie na czytanie poświęca się 6,5 godzin tygodniowo.

3. 68% książek kupują kobiety.

4. Osoba kupującą książkę spędza 8 sekund patrząc na przednią okładkę a 15 patrząc na ostatnią.

5. Zainteresowanie treścią książki najczęściej tracimy na 18 stronie.

6. Napisanie jednej powieści zajmuje średnio 475 godzin.

7. Regularne czytanie to jeden ze sposobów na zapobieganie chorobie Alzheimera.


              Kamienna biblioteczka na ul. Kanoniczej w Krakowie

8. Ponad 8,2 miliona Polaków nie ma kontaktu z tzw treścią pisaną.

9. W większości krajów europejskich czytelnictwo przekracza 50% próg. W Polsce to zaledwie 38% natomiast w Czechach osiąga rekordowe 86%.

10. Połowa sprzedawanych obecnie książek w Polsce jest kupowana przez osoby powyżej 45 roku życia. 

11.Najmniejsza książka świata powstała w Polsce. Jest to "Alfabet Łaciński" o wymiarach 1 x 0,6cm.

12. Najwięcej książek na świecie stworzył Polak Józef Ignacy Kraszewski. Napisał  ponad 600 powieści.

13. Książka kupowana w największej liczbie egzemplarzy to Biblia. Sprzedano jej ponad 2,5 mld sztuk.

-------------------------------------------------------------------------

Znacie jakieś inne ciekawostki na temat książek?


piątek, 5 maja 2023

Moja Andaluzja - część ósma

Witaj świecie! Jestem Sewilla /Hola mundo, soy Sevilla/. 

Takie słowa witały nas na kilku placach  stolicy Andaluzji.




A taką oryginalną mapę Sewilli znaleźlimy też w innym miescu... ale o tym następnym razem.

To był już szósty dzień naszego zwiedzania czyli wędrówki po Andaluzji. Byłam już bardzo zmęczona. Ale gdy wjechaliśmy do Sewilli siły zaczęły mi wracać.

Ludzie, którzy podróżują i zwiedzają świat nie na zasadzie zaliczania i leżenia na plażach pod palmami, tylko na zasadzie poznawania historii, kultury, architektury i kolekcjonowania wrażeń twierdzą że: "Ten, kto choć raz odwiedzi Sewillę, już nigdy o niej nie zapomni." I to jest prawda, bo nie można zapomnieć o miejscu, które porusza wszystkie zmysły.

Mówi się, że Sewilla to esencja gorącej i pełnej pasji Andaluzji. W tym mieście nie tylko się widzi, ale też czuje i slyszy...Sercem I wrażliwością.

A stolica Andaluzji doskonale o tym wie. Więcej, jest tego pewna.

W Sewilli jest kilka wspaniałych zabytków. Nie będę pisać o wszystkich bo nie wystarczyłoby mi czasu a także miejsca na blogu.

Muszę natomiast napisać o dwóch niesamowitych budowlach. A najpierw o tej dla której turyści przede wszystkim przyjeżdżają do stolicy Andaluzji.

To katedra - największa gotycka świątynia na świecie. I naprawdę nie ma znaczenia czy oglądają ją wierzący czy nie wierzący. Wszyscy są tą świątynią zachwyceni.

Mówi się, że inicjatorzy budowy tej katedry marzyli o wzniesieniu budowli tak pięknej i tak wielkiej, że wszyscy, którzy będą ją oglądać pomyślą, że stawiali go szaleńcy.

Z pewnością się udało. A najpierw jak to w tamtym rejonie Europy bywało - został prawie całkowicie zrównany z  ziemią ogromny meczet. Pozostałością po meczecie jest Dziedziniec Drzewek Pomarańczowych a przede wszystkim były minaret a obecnie dzwonnica i symbol miasta - Giralda.

Myślę, że najlepiej będzie jak pokaże Wam zdjęcia Katedry robione w dzień i w nocy. Bo zwiedzaliśmy Sewillę także nocą...







Naprzeciwko Katedry znajduje się tzw. Archiwum Indii. W dwupiętrowym budynku znajdują się wyjątkowe skarby - m.inn. dziennik Krzysztofa Kolumba, zapiski z wyprawy Magellana i wspomnienia zdobywców Meksyku i Peru.
Archiwum Indii wraz z Katedrą i Giraldą zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Unesco.

Dodam jeszcze - że w pięknych pejzażach Sewilli i jej okolicach toczy się akcja kilku oper. Są to: "Cyrulik sewilski", "Wesele Figara", "Carmen", "Don Giovanni" i "Fidelio".

O drugiej budowli Sewilli- równie interesującej -napiszę wkrótce.

No i o pięknym tańcu...

Stolica Lombardii - zakończenie

Przy kościele Santa Maria delle Grazie w refektarzu znajduje się najsłynniejszy fresk Leonarda da Vinci "Ostatnia wieczerza". To p...