środa, 30 grudnia 2020

Poświąteczny spacerek

"Muszę się trochę przejść" - powiedział Geograf w drugi dzień Świąt. - "Bo bez ruchu to zaraz zwariuję..."

"A jak mnie potem zamkną i nie będę mógł nigdzie wyjechać to przynajmniej będę miał co wspominać."- podsumował.

Jeszcze tego samego wieczoru /czyli 26-go grudnia/pojechał nocnym pociągiem do Wrocławia. Przed szóstą rano następnego dnia wsiadł w autobus do Karpacza i jak tylko zaczęło się przejaśniać zaczął swój spacerek. Minął Swiątynię Wang i koło 9-tej wysłał mi trzy pierwsze zdjęcia. Te z Małym Stawem i to ze schroniskiem "Samotnia".




To już wiedziałam gdzie jest i nie zawracałam mu głowy  esemesami na temat pogody.

Bo wszystko było widać.

A potem sobie spacerował i spacerował...









                        

                                         Aż doszedł na Śnieżkę... 

                                    

Niestety wszystkie schroniska na trasie były zamknięte.

                       

W końcu grudnia dzień jest bardzo krótki, więc trzeba było  wracać...

O 17 tej był już z powrotem w Karpaczu i rozpoczął drogę powrotną. A o 6tej rano 28go grudnia był już we własnym domu.

---------------------------------------------------------------------

Żeby pojechać na dzień z Warszawy w Karkonosze /i spędzić dwie noce w podróży/ trzeba przede wszystkim tego bardzo chcieć. Trzeba też byc zdrowym i mieć kondycję. I być wolnym.

Więc na Nowy Rok życzę Wam zdrowia i wolności...

poniedziałek, 28 grudnia 2020

"Pamiętnik księgarza"

                                                 Tekst dedykuję JOTCE

Każdego roku pod choinką znajduję prezenty w postaci książek. W tym roku otrzymałam 4 książki. Jedną z nich jest "Pamiętnik księgarza" - autorstwa Shauna Bythella.

Tytuł książki mówi sam za siebie, więc tylko napiszę, że młody Szkot wrócił do miasteczka swojego urodzenia i dzieciństwa i kupił tam podupadły antykwariat. Zaczął skupować stare książki i sprzedawać je. I to zarówno przez internet jak i całkiem zwyczajnie.

Na jednej z pierwszych stron autor tak pisze:

"Zanim go przejąłem powinienem był zapewne przeczytać "Bookshop memories" Orwella z 1936 r. Esej nie stracił na aktualności i stanowi cenną przestrogę dla każdego, kto jak ja naiwnie myśli, że dni sprzedawcy używanych książek upływają na siedzeniu w kapciach przy kominku, pykaniu fajeczki i lekturze "Zmierzchu Cesarstwa Rzymskiego".

Przy czytaniu książki śmiałam się co chwilę. Autor jest bowiem wspanialym obserwatorem i w sposób niezwykle zabawny opisuje klientów swojej księgarni, ich zachowanie, wygląd i sposób w jaki przeprowadzają z nim rozmowy, albo zamawiają książki przez internet lub telefonicznie. W tych opisach znajdowałam cechy charakterystyczne także dla mnie.

Tak na przykład pisze o swojej mamie, która przyszła z wizytą do jego księgarni:
"O drugiej przyszła moja mama z czterema wiszącymi doniczkami, którymi ozdobiła wejście do sklepu. Robi to co roku, wbrew moim zapewnieniom, że sam potrafię sie tym zająć."

Uświadomiłam sobie, że w czasie nieobecności mojego młodszego syna /geografa, podróżnika i notorycznego włóczęgi po świecie od którego otrzymałam tę właśnie książkę/ pędzę do jego mieszkania aby mu podlać kwiaty a przede wszystkim po to, żeby mu przywieźć jakiegoś nowego "badyla" i ustawić w miejscu, które "będzie dla niego najlepsze". /To znaczy i dla syna i dla "badyla"/.

Postępuję więc prawie tak samo jak mama autora książki. I nawet o tym rozmawiałam z moim geografem ale uprzedziłam go, że .... nadal będę tak postępować. Uśmialiśmy się zdrowo.

Przepiszę Wam kilka niedługich urywków z tej książki. Z pewnością się uśmiechniecie:

I."Ranek był zimny i wilgotny, więc zapaliłem w kominku. Do jedenastej próg przekroczyło pięć osób. Żadna nic nie kupiła. Potem przyszedł wysoki, wychudzony facet w kapturze i zapytał czy mamy jakieś książki z dziedziny farmakologii, bo "właśnie dali mu ten nowy substytut heroiny i chciał sie czegoś o nim dowiedzieć""

II."Starsza klientka powiedziała  mi, że na spotkanie klubu książki musi przeczytać Drakulę, ale nie pamięta co on napisał".

III. "Zauważyłem zniknięcie dwóch z trzech czekoladowych jajek, które dostałem od mamy".

IV. "Za radą siostry zajrzałem na TripAvisora, żeby sprawdzić czy ktokolwiek wystawił nam opinię. Znalazłem dziewięć, z których dwie dotyczyły jakości jedzenia. Nie serwujemy jedzenia, nigdy tego nie robiliśmy. Dwaj inni recenzenci narzekali, że sklep jest "mniejszy niż się spodziewali"

V. "Trzy tygodnie temu wysłałem kupioną przez klienta na Amazonie książkę Orient_Express: A Personal Journey". Dziś wróciła do nas z wiadomością: "Niestety nie spełnia oczekiwań. Potrzebuję czegoś, co ma więcej zdjęć. Proszę o wymianę lub zwrot pieniędzy". Przypuszczam, że rzeczony klient potraktował nas jak bibliotekę a książkę i tak przeczytał.

VI. "Po lunchu przejrzałem pudło z literaturą teologiczną, które w zeszłym tygodniu przyniósł emerytowany pastor Kościoła Szkocji. Z reguły chętnie przyjmujemy zbiory poświęcone jednemu tematowi, bo w nich prawie na pewno znajdzie się kilka rzadkich okazów, za które kolekcjonerzy są skłonni sporo zapłacić. Teologia jest prawdopodobnie jedynym wyjątkiem od tej reguły, co potwierdziło się dzisiaj: nie trafiłem na nic cennego.

VII."Wśród dzisiejszych zamówień dwa dotyczyły autobusowych rozkładów jazdy z lat 60. ubiegłego wieku w północnej Anglii"

VIII. "Wróciła starsza kobieta, która narzekała na cenę biografii Stalina. Odkrywszy, że podniosłem cenę, powiedziała mi, że nie mogę tego zrobić. Odpowiedziałam, że owszem, mogę. Była wściekła, ale książkę kupiła, mamrocząc pod nosem, że jej stopa już nigdy u nas nie postanie".

IX. "Klient przyniósł do kasy trzy książki, położył je przede mną i oznajmił: "Biorę te dwie. Trzecią musi pan odłożyć na miejsce". Następnie zapytał czy może zapłacić punktami z Tesco."


Autor dodatkowo w prowadzonym przez siebie pamiętniku podaje na koniec każdego dnia stan kasy i liczbę klientów.

Dla przykładu w dniu 19 lutego w kasie przed zamknięciem było 24 funty. Liczba klientów - 4 osoby.

-------------------------------------------------------------------

Nie przeczytałam jeszcze połowy książki a już zdążyłam wprowadzić się we wspaniały nastrój. A zapowiada się coraz fajniej...

O trzech innych książkach, które znalazłam pod choinką też prawdopodobnie napiszę bo zapowiadają się równie ciekawie.

sobota, 26 grudnia 2020

CYTAT

"Nie wszystkie prawdy są dla wszystkich uszu"

To jest cytat z jednej z książek Umberto Eco.

Napiszcie proszę jak rozumiecie to stwierdzenie. Jeśli oczywiście macie czas i ochotę. Z góry Wam dziękuję,

A tu dwa aktualne zdjęcia z mojego mieszkania. 




Pozdrawiam Was serdecznie świątecznie.

środa, 23 grudnia 2020

W tym roku jest inaczej...

 ..... ale wszyscy życzymy sobie tego samego....

Poszłam na Stare Miasto i sfotografowałam dla Was choinkę, która stoi przed Zamkiem Królewskim.

  


A tu jest szopka, którą mam w domu od prawie 40 lat.



Kochani.... niczego już nie napiszę, bo sami wiecie najlepiej...

Trzymajcie się zdrowo....💓

--------------------------------------------------

P.S. Wszystkim tym osobom, które pocztą zwykłą, mailową, esemesami lub telefonicznie albo przy pomocy messengera lub w komentarzach przesłały mi życzenia świąteczne bardzo serdecznie dziękuję.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Niezwykłe zwyczaje bożonarodzeniowe



1. Na Ukrainie na choinkach można znależć niezwykła ozdobę. Jest nią pająk i pajęczyna. Wedle tradycji ich obecność przynosi szczęście.

2. W Czechach w Wigilię panny wróżą czy w nadchodzącym roku wyjdą za mąż. W tym celu stają tyłem do drzwi wejściowych i rzucaja przez  ramię butem. Jeżeli but ustawi się noskiem w kierunku drzwi zamążpójście jest pewne.

3. W Finlandii nikogo nie dziwi, gdy gospodarz proponuje w Wigilię oczyszczenie w przydomowej saunie. Dopiero potem wszyscy udają się na wspólne świętowanie.

4. W Japonii Santa Kurosu czyli Świety Mikołaj zgodnie z tradycją widzi wszystkie dobre i złe uczynki dzieci. A od kilku lat świątecznym daniem jest kubełek smażonych kurczaków z pewnej znanej amerykańskiej sieci...

5. W Gwatemalii wierzy się, że każdy paproszek kurzu niesprzątnięty przed Wigilia przynosi nieszczęście. Z tego powodu całe rodziny angażują się w pucowanie domów.

6. W stolicy Wenezueli Caracas umacnia się zwyczaj by w dzień Bożego Narodzenia każdy, kto potrafi pojechał do kościoła na rolkach. Po uroczystościach rolkarze przejmują ulice - na ten czas zamykane są one dla innych uzytkowników.

7. Na Grenlandii świątecznym przysmakiem jest ptasie mięso, które zakopuje się zawinięte w skórę foczą na kilka miesięcy przedtem by sfermentowało.

8. Natomiast w Republice Południowej Afryki na świąteczny stół podaje sie smażone ..... robaki.

9. W Indiach w których Wigilię obchodzi około 20 milionów osób zamiast choinki dekoruje się drzewko mango albo bananowca.

10. W Kraju nad Wisłą .... sami wiecie najlepiej.

---------------------------------------------------------------

Zajrzyjcie proszę jeszcze przed Wigilią...

sobota, 19 grudnia 2020

Czego nie dajemy pod choinkę czyli przesądy świąteczne....

 

1. Nie dajemy nikomu w prezencie BUTÓW, bo obdarowana nimi osoba może odejść.

2. Nie dajemy ZEGARKA, bo będzie on odmierzał czas do rozstania.

3. Nie dajemy NOŻA, SCYZORYKA i SZTUĆCÓW, bo to wróży przecięcie dobrych relacji.

4. Nie dajemy pustego PORTFELA, bo to sprowadza na obdarowanego biedę.

5. Kobieta nie powinna dawać mężczyźnie PASKA, bo to wygląda jakby chciała ograniczyć jego wolność i "uwiązać go".

6. Nigdy nie powinno się dawać kobiecie PEREŁ, bo to tak jakby dawało się łzy. Podobno perły sprowadzają nieszczęścia.

7. Nie trzeba dawać ZWIERZĄTKA, bo czeka je rychła śmierć.

8. Ani najbardziej nawet ozdobnej czy zapachowej ŚWIECZKI...  bo kiedy świeczka zgaśnie, relacja z ukochaną osobą też zgaśnie...

9. Nie trzeba też dawać żadnego najmniejszego nawet KRZYŻYKA, bo oznacza to, że na obdarowanej osobie stawiamy krzyżyk i wykreślamy ją z naszego życia. Albo że zarzucamy jej na plecy ciężki bagaż. Albo że życzymy jej śmierci.

---------------------------------------------------------------------------

Na szczęście istnieje sposób aby przegonić te przesądy świąteczne. Obdarowywana którąś z w/w rzeczy osoba powinna wręczyć dającej je osobie ZŁOTÓWKĘ. I wtedy prezent stanie się zakupem.

To pędzimy po prezenty....

Albo zamawiamy je przez internet.

Chyba że już je macie....???

--------------------------------------------------------

A może napiszecie jaki najwspanialszy czy najpiękniejszy prezent znaleźliście pod choinką?

To czekam aż się ktoś pochwali sztabką złota albo kolią brylantową...😊


czwartek, 17 grudnia 2020

Szczepionki, które ratują świat

          Wygląda jakbym siedziała w loggi... Ale to tylko moje odbicie w drzwiach balkonowych

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podaję za Peryskop-Angora z dnia 22.11.2020:

1. OSPA. W 1798 roku Edward Jenner ogłosił wyniki swojego eksperymentu. Udało mu się wówczas uodpornić na ospę prawdziwą 8-letniego chłopca, wszczepiając mu wcześniej krowią ospę. W 1974 r. WHO ogłasza świat całkowicie wolny od ospy prawdziwej.

2. WŚCIEKLIZNA. Autorem szczepionki jest Francuz Ludwik Pasteur, który wcześniej /w 1885 r/, opracował też skuteczne szczepionki dla zwierząt przeciwko wąglikowi i różycy świń.

3. GRUŻLICA. W 1890 roku Robert Koch, niemiecki bakteriolog odkrył prątki gruźlicy. W 1921 roku Albert Calmette i Camil Guerin wypróbowali opracowaną przez siebie szczepionkę przeciw gruźlicy, którą nazwano BCG /Bacillus Calmette-Guerin/

4. BŁONICA. w 1890 r. Emil Behring i Shibasaburo Kitasato dowiedli, że surowica pobrana z krwi uodpornionego zwierzęcia ma właściwości lecznicze wobec człowieka chorego na błonicę lub tężec.

5. KRZTUSIEC. W 1923 r. Duńczyk Thorwald Madsen przedstawił wyniki prac nad szczepionką przeciw krztuścowi. Szczepionka zawierała martwe komórki bakterii. Masowe szczepienia rozpoczęto w USA w latach XX ub. wieku.

6. GRYPA. Pierwszą dobrą szczepionkę przeciw grypie opracował w 1937 r. Jonas Salk. Jej skuteczność mógł wypróbować podczas II wojny światowej, szczepiąć amerykańskich żołnierzy.

7. ŚWINKA. Pierwszą skuteczną szczepionkę przeciwko tej chorobie opracował w 1948 r. Franklin Enders. Uczony wyhodował wirusa świnki i po kolejnych jego modyfikacjach otrzymał osłabionego  wirusa z którego powstała żywa szczepionka przeciwko śwince.

8. POLIO. W 1950 r. prof. Hilary Koprowski jako pierwszy podał małemu dziecku skuteczną szczepionkę przeciwko chorobie Heinego-Medina. W 2001 r. WHO ogłosiła, że Europa jest wolna od tej choroby.

9. ŻÓŁTACZKA. Koniec lat 70-tych XX wieku przyniósł w USA opracowania dwóch szczepionek, które znalazły zastosowanie w zapobieganiu wirusowemu zapaleniu wątroby typu A. Pierwsze testy na ludziach przeprowadzono w latach 80tych.

I wiele innych...

-------------------------------------------------------------------

COVID-19. Niedawno ogłoszono, że niemiecki BioNTech i amerykański Pfizer opracowały wspólnie pierwszą na świecie szczepionkę na Covid-19. Skuteczność szczepionki ma wynosić 90%, a ponadto nie wywołuje poważnych skutków ubocznych.

Nie będę Was pytać czy się zaszczepicie... 

Ale jak chcecie możecie napisać...

wtorek, 15 grudnia 2020

Jeszcze o Argentynie

 .... a właściwie tylko o Buenos Aires.

/Na prośbę znajomych blogerów pozwalam sobie przepisać kilka następnych urywków z mojej książki pt: "Zwariowałam"/

---------------------------------------------------------------------



"Firma, w której pracowałam znajdowała się w pobliżu Plaza de Mayo. Nazwa placu pochodzi od daty 25 maja 1810 r. kiedy to Argentyna odzyskała niepodległośc i uniezależniła się od Hiszpanii. Tuż obok placu znajduje się La Catedral Metropolitana de Buenos Aires, a w niej Mauzoleum generała Jose de San Martina. Był generałem i bohaterem narodowym Argentyny. Jego wojska przyczyniły się do uzyskania niepodległości nie tylko Argentyny, ale też Peru i Chile. W swym kraju nazywany jest Ojcem Ojczyzny."

--------------------------------------------------------------------



"Któregoś wieczoru zostałam zaproszona do wspaniałej Cafe Tortoni. Jest to najstarsza i najsłynniejsza kawiarnia w mieście. Założona została w 1858 roku. Spotykali się tu wybitni intelektualiści i artyści jak Jorge Luis Borges czy Carlos Gardel. Zaglądali tu także kiedyś Gederico Garcia Lorca i Artur Rubinstein. ... i Witold Gombrowicz. Opowiedziałam moim argentyńskim kolegom historię naszego pisarza, który przypłynął transatlantykiem "Chrobry" do Buenos Aires z Gdyni - i spędził tu lata wojny i powojenne. W "Translatlantyku" opisał swoje wspomnienia związane z tą podróżą i smutkiem emigracji. Może spisywał je przy jednym z marmurowych stolików w Cafe Tortoni?"

------------------------------------------------------------------



"Siedzieliśmy w dzielnicy San Telmo w jednym z tanquerias czyli barze, w kórym można było na żywo posłuchać i obejrzeć tango. Tańczyło kilka par, a zaproszeni goście mieli za zadanie wybrać tę najlepszą. Nie mogłam się zdecydować, nie wybrałam żadnej, wybierając w ten sposób wszystkie.



Prawdziwe tango argentyńskie, które zrodziło się w podrzędnych lokalach i domach publicznych Buenos Aires w 1900 roku przez wiele lat nie było akceptowane. Tango jest tańcem wyjątkowym. Zaprasza się do niego za pomocą kontaktu wzrokowego i ruchu głowy. Ma ono zabarwienie erotyczne i nazywane jest "tańcem pijanego marynarza z prostytutką". Kiedyś było tańczone głównie na ulicach w dzielnicy portowej. Popularność jego była jednak tak wielka, że po wielu sprzeciwach Watykanu dostało się na sale balowe także w Europie. 

Tango to nie tylko taniec, ale także muzyka i specjalnie ubrani tancerze. To wytańczone pożądanie, zazdrość, ból i rozpacz i miłość. To "smutna myśl, którą się tańczy" - jak mówił jeden z poetów. W specjalnej orkiestrze grającej tango charakterystycznym i wiodącym instrumentem jest bandoneon.

Na początku XX wieku rozwinęła się także w Argentynie piosenka do tej muzyki, a najsławniejszym jej odtwórcą był Carlos Gardel. Innym bardzo sławnym twórcą i wykonawcą tej muzyki stawał się wówczas Astor Piazzolla."

---------------------------------------------------------------------------

Gdyby ktoś był zainteresowany książką pt: "Zwariowałam":/piszę w niej nie tylko o Argentynie/...

... to można ją nabyć w wersji e-bookowej tutaj:

https://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/13-e-booki?p=2


niedziela, 13 grudnia 2020

"Don"t cry for me Argentina"....

 

                             Pałac prezydencki /Casa Rosada/ w Buenos Aires

Poprzedni tekst o Evicie przywołał moje wspomnienia z miesięcznego służbowego pobytu w Buenos Aires.

Pozwolę więc sobie przepisać zakończenie rozdziału pt: "Zza żelaznej kurtyny do kraju junty wojskowej" znajdującego się w mojej książce pt: "Zwariowałam".

"Pozostał mi też w pamięci smak aromatycznej i mocnej kawy podawanej zawsze ze szklaneczką wody i pysznym sernikiem na zimno, delikatnym jak ptasie mleczko.

Pozostali mi w pamięci Argentyńczycy, którzy są ludźmi bardzo życzliwymi, serdecznymi, a przy tym bardzo pięknymi. Mają piękne gęste włosy, ciemne oczy, wielu z nich ma rysy indiańskie, są szczupli, wysportowani.

Gdy Hugo i Jose odwozili mnie na lotnisko powiedzieli nagle coś takiego:

- Wiesz, nasz kraj też jest pod wpływem innego kraju, to znaczy Stanów Zjednoczonych Ameryki.

- Tak? - zapytałam? - Przecież jesteście tak dużym krajem.

- I mamy w historii poważne krzyzysy gospodarcze, nieudalne rządy, zamachy stanu - odpowiedział Hugo i zamilkł nagle. I to był jedyny raz gdy  rozmawialiśmy o polityce.

Na lotnisku "pożegnał mnie" szpaler uzbrojonych żołnierzy. No i "pożegnał" mnie na zawsze samochód z panami, który zawsze jeździł za mną po ulicach Buenos Aires, gdy chodziłam na samotne spacery. Jeszcze tylko odebrałam od korespondenta PAP-u, pana Ryszarda G. dużą, zalakowaną kopertę, na którą czekano w Centrali w Alejach Jerozolimskich. I jeszcze argentyńska mama prosiła o zabranie paczki dla jej córki, która... pojechała na wycieczkę do Paryżą, poznała tam Polaka, zakochała się w nim, wyszła za mąż i zamieszkała w kraju za żelazną kurtyną.

"Don't cry for me Argentina" śpiewała 18 lat później Madonna z balkonu Casa Rosada, odtwarzając postać uwielbianej przez Argentyńczyków Evy Duarte de Peron, znanej jako Evita.

Wiele razy przechodziłam pod tym balkonem.

Nie płakałam za Argentyną, ani Argentyna za mną, ale pamięć o niesamowitym miesiącu spędzonym w mieście zwanym Pomyślne Wiatry zachowałam na zawsze. Mam też do dziś tzw. "kubeczki szczęścia", czyli związane ze sobą gliniane i pomalowane na czerwono różnej wielkości garnuszki, miseczki, pojemniczki. Dostałam je na pożegnanie od Argentyńczyków.

Pisząc ten tekst słucham starej płyty długogrającej z adapteru. To Astor Piazzolla śpiewa swoje piosenki do tanga.

W drodze powrotnej do kraju, już w samolocie LOT-u który wystartował we Frankfurcie przywitała mnie piosenka Ireny Santor pt: "Powrócisz tu..." .

Wróciłam tu.... bo zawsze tu wracałam."

piątek, 11 grudnia 2020

Poczet słynnych kobiet - część dwudziesta druga

 Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.


Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.

Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

----------------------------------------------------------------------

22. ŚWIĘTA POPULISTKA  czyli EVITA /1919-1952/

Maria Eva Ibarguen Duarte de Peron, żona prezydenta Argentyny Juana Perona. Nieślubne dziecko posiadacza ziemskiego i kucharki z argentyńskiej prowincji. W wieku 15 lat przeniosła się do Buenos Aires, gdzie rozpoczęła karierę aktorki.

W styczniu 1944 r. na jednej z imprez charytatywnych poznała płk. Juana Perona - ambitnego polityka, członka rządzącej junty wojskowej. Eva została jego kochanką, a później - po sekretnym ślubie - żoną. 

Wykorzystując swe talenty aktorskie stała się propagandową wizytówką Perona, skutecznie popularyzując jego populistyczny program. Płomienne przemówienia w obronie ubogich oraz zaangażowanie w działalność charytatywną uczyniły z Evy /zdrobniale nazywanej Evitą/ bohaterkę mas.

Jej popularność pomogła Peronowi powrócić do władzy, gdy w 1945 r. został od niej odsunięty, a następnie w latach 1946 i 1951 wygrywać wybory prezydenckie.

Jako pierwsza dama Evita poświęciła się przede wszystkim odgrywaniu roli opiekunki ubogich. /Ubogim nie przeszkadzało przy tym wcale niesamowite bogactwo i przepych jakim ich opiekunka się otaczała/.

Sukcesem zakończyły się starania Evity o przyznanie argentyńskim kobietom praw wyborczych. Stało się to w roku 1947.

Z czasem Evitę zaczął otaczać prawdziwy kult jednostki. Znaczna część społeczeństwa uważała ją za świętą.

Gdy w 1952 roku zmarła na raka jej ciało zostało zabalsamowane i wystawione na widok publiczny.

Dla krytyków Evita pozostała populistką, umiejętnie manipulującą emocjami mas, szczególnie kobiet. Wątpliwości budził także jej związek z Peronem - oparty nie na uczuciu tylko na wspólnocie interesów, próżności i zamiłowaniu do luksusu. 

Do legendy Evity przyczynił się film-musical z 1996 roku, w którym główną rolę zagrała wspaniale Madonna. Widziałam ten film i byłam nim zachwycona.

A tak wygląda grobowiec na Cmentarzu Recoleta w Buenos Aires w którym spoczywa Evita.



środa, 9 grudnia 2020

Wszędzie jest tak samo?

 

                                   Maseczka osobistego geografa... Prawda że fajna???
                   /Oczywiście nie ma żadnego związku z poniższym tekstem.                                   Może tylko taki że piszę o kilku krajach/
------------------------------------------ ------------------------------------

Podobno wszędzie ludzie są tacy sami.
Wprawdzie mówi się, że są narody albo środowiska wyjątkowo okrutne albo głupie ale ja w to nie wierzę. 
Mówi się też, że zamordować może każdy i to bez powodu. Wystarczy, że ktoś go zdenerwuje. I że taki spokojny "księgowy w kapciach" też potrafi oderwać się od swoich księgowanych po stronie ma lub winien cyferek, pójśc do kuchni, wyjąć nóż z szuflady i wyjść na klatkę schodową aby zamordować sąsiada który trzasnął drzwiami od mieszkania.
Szczególnie teraz gdy jesteśmy w przymusowej izolacji.
Mówi się też, że dzieją się przerażliwe rzeczy za zamkniętymi drzwiami.
A ja myslę, że zawsze się działy, tylko kiedyś byliśmy bardziej poza domem niż w domu, więc nie słyszeliśmy co dzieje się u sąsiadów.
------------------------------------------------------------------------
Mam taki głupi zwyczaj, że czytam wszystko i wszędzie. Zdarza mi się też czytać w językach innych niż polski.

No i dowiedziałam się na przykład że w Kraju Kwitnącej Wiśni mnóstwo młodych ludzi popełnia samobójstwa. Nie wiadomo jaka jest przyczyna tego, że młodzi, wykształceni ludzie odbierają sobie życie. Nigdy sie tego nie badało, bo kiedyś tylko słynni kamikadze w czasie wojny to robili. Albo mówiło się o seppuku /czy harakiri/ czyli samobójstwie honorowym.  A samobójstwo np. z miłości, kłopotów zawodowych, psychicznych czy z powodu braku pracy było oznaką słabości człowieka. A teraz ???? Podobno jest to w tym kraju plagą...

W kraju na zachód od Odry mówiło się i mówi że "Ordnung muss sein" czyli porządek musi być. Wszystko jest pod kontrolą, ma sens i nie są możliwe żadne przestępstwa finansowe czy nadużycia...
Tymczasem z Czarnej Księgi Podatków 2020 tego kraju opublikowanej ostatnio przez Stowarzyszenie Podatników wyrażnie wynika, że w roku pandemii znalazły się niesamowicie wysokie premie i różne niepotrzebne zakupy. Inaczej mówiąc politycy wszystkich szczebli tego kraju lekką ręką wydają miliony euro.  A sto przypadków przedstawionych w księdze to podobno dopiero wierzchołek góry lodowej...

Natomiast w kraju Sulejmana Wspaniałego rządzi kapryśny prezydent.
Wydaje lekką ręką mnóstwo pieniędzy i zyskał sobie nawet przydomek "sułtan". 
Ciągle buduje sobie nowe pałace i rezydencje. Ostatnio nad brzegiem jeziora Van które jest miejscem historycznym i bardzo ważnym w historii tego kraju kazał wybudować kolejny wspaniały pałac. Jego budowa pochłonęła  niewyobrażalne kwoty euro, a to jeszcze nie koniec...
--------------------------------------------------------------------
A więc wszędzie jest tak samo - prawda? Nie tylko w kraju nad Wisłą. Szczególnie w sytuacjach trudnych...
No tak.... ale w kraju nad Wisłą "ten ptaszek ma jedną nóżkę bardziej....."
Chyba że mi się tylko tak wydaje, bo żyję sprawami mojego kraju a nie innych.
Sama już nie wiem...

poniedziałek, 7 grudnia 2020

W poniedziałek coś lżejszego...czyli ciekawostki z Białego Domu

 

                                  Tak nam obrósł narożnik bloku w którym mieszkam...

/Podaję za Angora-Peryskop z 16 listopada 2020/

1. George Washington - 1-szy prezydent USA
220 lat temu wypożyczył kilka książek z New York Society Library i nigdy ich nie oddał. Kara za niezwrócone książki wynosiłaby dziś około 300 tysięcy dolarów.

2. Thomas Jefferson - 3-ci prezydent USA
Panicznie bał się publicznych wystąpień, dlatego też, jeśli była tylko taka możliwość pisał listy, które następnie czytali przed zgromadzonymi jego przedstawiciele.

3. James Buchanan - 15-ty prezydent USA
Miał możliwość nabycia Kuby za zaledwie 90 mln. dol. jednak Kongres nie wyraził na to zgody, gdyz obawiał się że prezydent ukradnie pieniądze i ucieknie.

4. Abraham Lincoln - 16-ty prezydent USA
Za młodu imał się różnych prac. Był między innymi sklepikarzem, geodetą, prawnikiem i jedynym prezydentem, który był licencjonowanym barmanem.

5. Benjamin Harrison - 23-ci prezydent USA
Nie należał do fanów techniki. Po podłączeniu elektryczności w Białym Domu obawiał się porażenia prądem. Dlatego nigdy nie włączał oświetlenia osobiście.


                        Taki iglasty mini-lasek rośnie na moim osiedlu

6. Woodrow Wilson - 28-my prezydent USA
Trzymał przed Białym Domem stado owiec aby zmniejszyć wydatki na slużbę zajmującą się pielęgnacją trawnika.

7. Lyndon Johnson - 36-ty prezydent USA
Czesto przeprowadzał rozmowy z podwładnymi siedząc na sedesie i był niesamowicie okrutny dla współpracowników. Podobno kiedyś osikał nogę agenta Secret Service.

8. Ronald Reagan - 40-ty prezydent USA
Znany był ze słabości do żelków. Przepadał za nimi do tego stopnia, że wszędzie tam gdzie przebywał, ustawiano miseczki z ulubionymi misiami.

9. Barack Hussein Obama - 44-ty prezydent USA
Pierwszy czarnoskóry prezydent Ameryki tak bardzo lubi piwo, że za jego kadencji zamontowano w Białym domu mały browar.

10. Donald Trump - 45-ty prezydent USA
Wypija codziennie po 12 puszek dietetycznej coli i ma nawet w swoim gabinecie specjalny przycisk, po którego przyciśnięciu przynoszony mu jest ten napój.


Iglak przy moim bloku sięga 4-tego piętra. Czekam aż dorośnie do 10-go piętra na którym mieszkam.
--------------------------------------------------------------------------
A jeśli chodzi o tych prezydentów to według mnie wymiata 36-ty.
A jakie jest Wasze zdanie?


sobota, 5 grudnia 2020

Poczet słynnych kobiet - część dwudziesta pierwsza

 Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.


Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.

Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

--------------------------------------------------------------------

21. PRZYWÓDCZYNI czyli INDIRA GANDHI /1917-1984/


Indyjski polityk w latach 1966-1977 i 1980-1984 premier Indii. Urodzona w zamożnej rodzinie indyjskich arystokratów /braminów/ zaangażowanej w działałalność niepodległościową. Jej ojciec- Jawaharlal Nehru- był liderem Indyjskiego Kongresu Narodowego i pierwszym premierem Niepodległych Indii.

Idąc w jego ślady Indira od wczesnej młodości zajmowała się polityką. W czasie II wojny światowej trafiła do aresztu za udział w kampanii na rzecz niepodległości Indii. Podczas wojny domowej organizowała pomoc dla uchodźców. Dzięki pozycji rodziny szybko pięła się po szczeblach kariery politycznej i wkrótce zasiliła szeregi władz Kongresu. Po śmierci ojca objęła przewodnictwo w partii i na jej czele w 1967 roku wygrała wybory.

W polityce wewnętrznej dążyła do modernizacji kraju. W polityce zagranicznej zabiegała o mocarstwową pozycję Indii - doprowadziła m.inn. do zwycięskiej wojny z Pakistanem oraz wyposażenia armii indyjskiej w broń atomową.

Gdy w 1975 roku Sąd Najwyższy skazał ją za nadużycia wyborcze na 6 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych, wprowadziła stan wyjątkowy i kazała aresztować kilkuset przywódców opozycji.

Dwa lata później ponownie stanęła do wyborów, które jednak przegrała co kosztowało ją procesy za nadużycia władzy zakończone krótkim pozbawieniem wolności.

Wizerunek charyzmatycznej liderki prześladowanej przez przeciwników politycznych pomógl jej odzyskać popularność, wygrać kolejne wybory i w roku 1980 wrócić na fotel premiera.

Rządy Indiry Ghandi zakończyła w roku 1984 śmierć z rąk Sikhów z ochrony osobistej, którzy zemścili się za zbeszczeszczenie przez indyjską armię sikhijskich świątyń.

Jej następcą na czele rządu został syn Raijiv.

-----------------------------------------------------------------

W sieci znalazłam  cytat z przemówień Indiry. Wynika z niego, że nie chciała dzielić świata na kawałki, ponieważ "jesteśmy jednym światem".

Ale przecież nie jesteśmy....

                            

Z pewnością nie było jej łatwo rządzić krajem, w którym istnieją 22 języki konstytucyjne. Indie to kraj wielu religii, chociaż oficjalnie są państwem świeckim i nie wyznają żadnej religii państwowej. To kraj 31 kast. Mieszkańcy Indii to także niedotykalni czyli pariasi. Jest ich około 160 milionów i nie mają właściwie żadnych praw. 

Indira Gandhi rządziła 700 milionowymi Indiami przez 15 lat. Niezależnie od poglądów została jedną z ikon lewicy.

czwartek, 3 grudnia 2020

Takie różne wspomnienia - część trzecia

W czasie tego samego lotu /patrz poprzedni tekst/- tylko kilka  godzin wcześniej - samolot Swissairu lądował w Dakarze, stolicy Senegalu. Senegal należał wtedy do najbiedniejszych państw świata.

Zapytałam stewardessę czy mogę wyjść z samolotu i dotknąć ziemi afrykańskiej. Odmówiła, ale pozwoliła mi wyjść ze sobą na schodki. Spojrzałam wtedy na termometr, który trzymała w ręce - wskazywał 40 st. C - był późny wieczór.

Do samolotu podjechała limuzyna i wysiadł z niej bardzo tęgi czarnoskóry mężczyzna w kolorowych szatach. Wszystko wskazywało na to, że był to król czy jakiś dostojnik. Wszedł do samolotu. Za nim cichutko weszło kilka kolorowo-ubranych kobiet z zasłoniętymi twarzami. Niektóre z nich mialy przywiązane do siebie maleńkie dzieci. 
Stewardessa po chwili poprosiła abym wróciła na swoje miejsce. Nie mogłam, bo miejsce było już zajęte przez "murzyńskiego króla". Stewardessa nawet nie próbowała przekonywać czarnego dostojnika do tego aby się przesiadł, tylko zabrała moją torebkę /którą on siadając zrzucił na podłogę/ i znalazła mi miejsce na końcu samolotu. Potem był jeszcze problem z kobietami "króla" bo musiały one siedzieć razem i przy nim. Więc przed dłuższy czas stewardessa przesadzała różne osoby. Nikt nie protestował, wszyscy w milczeniu uczestniczyli w tym spektaklu.

Teraz myślę, że może "król" z tego biednego kraju wykupił wszystkie miejsca w samolocie.... A może był to dostojnik z innego równie biednego afrykańskiego kraju?

Zdjęcia - jak to często u mnie bywa - znowu bez związku z tekstem.

Po prostu wczoraj znowu coś wyczaiłam na spacerze po osiedlu.

A afrykańskiego króla w otoczeniu żon i dzieci możecie sobie łatwo wyobrazić...

                          

wtorek, 1 grudnia 2020

Takie różne wspomnienia - część druga



Gdy w dniach 1-2 sierpnia /wiele lat temu/ leciałam Swissairem do Buenos Aires, samolot mial międzylądowanie w Rio de Janeiro. Pilot  prawdopodobnie długo nie otrzymywał zezwolenia na lądowanie, bo przez dłuższy czas krążył nad miastem.

Zobaczyłam wtedy dokładnie z lotu ptaka to jedno z najpiękniejszych miast świata, słynną Głowę Cukru i pomnik Chrystusa górujący nad miastem /jego projektantem jest Paul Landowski - francuski rzeżbiarz polskiego pochodzenia/. A także słynną plażę Copacabana. 

Gdy samolot był już całkiem nisko zobaczyłam, że na plaży jest mnóstwo ludzi. Zdziwiło mnie to bo dzień dopiero wstawał - była godzina bardzo wczesna. Wyglądało jakby plaża ruszała się. 

Zapytałam siedzącego koło mnie Latynosa czy może wie co tam się dzieje. A on mi odpowiedział: /cytuję dokładnie bo zapisywałam wtedy wszystko z miesięcznej podróży do Ameryki Południowej/ : "To jest nasza hańba, to są bezdomni i nędzarze. Nocują na plaży jak jest ciepło. Teraz jest zima, to jest ich mniej, w lecie są tam setki tysięcy. A nad ranem przychodzą służby porządkowe, wyganiają ich do faveli, sprzątają i dezynfekują plażę. I można ją wtedy podziwiać".

Przestała mi się wtedy podobać plaża Copacabana.

--------------------------------------------------------------------------

Przypomniałam sobie to wszystko gdy dowiedziałam się, że parę miesięcy temu brazylijscy aktywiści ustawili na Copacabanie  100 krzyży na znak symbolicznych grobów ofiar koronawirusa.

A więc ta plaża z bezdomnymi ze slumsów nie byla jeszcze tym najgorszym...

A na to wszystko ciągle patrzy Chrystus...



Babcia

  Moje Babcie mieszkały tam gdzie urodzili się moi Rodzice czyli w Rzeszowie. Ja urodziłam się w Warszawie i całe życie tu mieszkam. A do Ba...