piątek, 28 lutego 2020

Dwa cytaty

Znany francuski pisarz Anatol France tak kiedyś powiedział...
 
"W naturze człowieka leży rozsądne myślenie i nielogiczne działanie..."

Czy rzeczywiście tak myślimy i tak działamy?


A młody polski pisarz Jakub Żulczyk stwierdził w jedym z ostatnich wywiadów:

"Nie będzie żadnej Apokalipsy, żadnego Mesjasza. Nienawiść nas zniszczy"... 

Przerażające - prawda?
--------------------------------------------------------

A na zdjęciu kubek z moją czwartą książką:


I teraz mam już kubki ze wszystkimi swoimi książkami...



A wszystkie dostałam w prezencie od swojego wydawnictwa. 
Taka ze mnie chwalipięta...😂...


środa, 26 lutego 2020

Poczet słynnych kobiet - część druga

Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

2. Królowa uwodzicielka czyli KLEOPATRA /69-30 p.n.e./


Ostatnia królowa Egiptu z dynastii Ptolemeuszy. Jej rządy przypadły na okres ekspansji Imperium Rzymskiego, pod którego dominacją znalazł się także Egipt. 
Odsunięta od władzy przez stronników brata Ptolemeusza XIII w 48 r.p.n.e. podstępem przedostała się przed oblicze Juliusza Cezara i zdobyła jego względy. Jako kochanka rzymskiego wodza powróciła na tron egipski. Pozycja faworyty Cezara i matki jego syna dawała jej nadzieję że w przyszłości u boku rzymskiego dyktatora stanie się władczyną całego Imperium. 
W 44 r.pn.e Cezar został zamordowany a Kleopatra musiała uciekać z Rzymu. Zdając sobie sprawę, że jej los zależy od Rzymian w 41 r. pne uwiodła jednego z triumwirów - Marka Antoniusza. Wraz ze swym protektorem oraz będąc matką trójki jego dzieci Kleopatra zaczęła otwarcie dążyć do budowy nowego imperium. Dążenia te zakończyły się wojną między Markiem Antoniuszem a Oktawianem Augustem kontrolującym zachodnie prowincje. 
Po wygranej przez Oktawiana w 31 r.pne. bitwie pod Akcjum Marek Antoniusz popełnił samobójstwo. Kleopatra znów znalazła się na łasce rzymskiego zwycięzcy, ale Oktawian w odróżnieniu od swoich poprzedników - oparł się wdziękom i sprytowi królowej. 
Gdy stało się jasne, że czeka ją los niewolnicy, zdecydowała się na samobójstwo. Jako rodzaj śmierci wybrała ugryzienie kobry/którą przyniesiono do niej w koszu fig/, co według egipskich wierzeń miało zapewnić jej boski status w zaświatach.
Z czasem postać Kleopatry stała się tematem opowieści o orientalnej piękności, uwodzącej zwycięskich wodzów i wykorzystującej ich do własnych celów. Obraz ten przetrwał do czasów współczesnych i został utrwalony przez filmy oraz książki.

I teraz pytanie:
Pamiętacie Elizabeth Taylor w roli Kleopatry?
Była wspaniała - prawda???

Część trzecia o słynnych kobietach kiedyś nastąpi...jesli będziecie chcieli...

poniedziałek, 24 lutego 2020

U księcia Józefa Poniatowskiego

Witam Was serdecznie w Pałacu pod Blachą.!!!!! 
Chociaż znajduje się on tuż obok Zamku Królewskiego w Warszawie to ma własna historię. 
W dawnych czasach pałace pokrywano zazwyczaj czerwoną dachówką. Tymczasem ten właśnie pokryto blachą. I było to tak niezwykłe, że zaczęto ten pałac nazywać Pałacem pod Blachą.

Chcecie posłuchać o najważniejszym mieszkańcu tego Pałacu?
Apartament tego kogoś znajduje się na 1 piętrze.
W pałacu tym mieszkał bratanek króla Stasia - książę Józef Poniatowski.

Najpierw eleganckimi schodami wejdziemy na górę. Po drodze mijamy dwie pary ukrytych drzwi. Były to przejścia dla służących.
W tym dużym eleganckim przedpokoju, który nazywa się westybulem możecie zobaczyć na obrazach całą rodzinę księcia. Oprócz portretu jego stryja Stanisława Augusta Poniatowskiego sa tu portrety jego rodziców, dziadków i siostry.
Książę przez bliskich nazywany był zdrobniale Pepi. W dzieciństwie lubił jeżdzić konno i bawić się w wojnę. 
Na tym portrecie książę miał 15 lat.

Kiedy książę Józef dorósł stał się dowódcą wojska. Był bardzo dzielny. Po  bitwie pod Zieleńcami. którą dowodził razem z Tadeuszem Kościuszką i w której  rozgromił wojska rosyjskie dostał od króla order. By to order Virtuti Militar. Możecie go zobaczyć w gablocie pod szkłem.
A tu jest salon. Książę Józef lubił się bawić. Często urządzał przyjęcia, które trwały bez przerwy nawet kilka dni. Jedzono wtedy smaczne potrawy, grano w karty a do tańca przygrywała orkiestra.
A tu jest Kancelaria Sztabowa.

Jak chcecie zobaczyć jak wyglądał dorosły książę Józef to przyjrzyjcie się jego popiersiu - stoi na kominku.
Ściany jego sypialni pomalowano na kolor czarnej jagody. Obok łóżka możecie zauważyć dwie pary drzwi. W czasach księcia za jednymi ukryty był piec kaflowy a za drugimi mała toaleta.
A ten wydlużony fotel służył do odpoczynku na wpół leżąco. Nazywa się szezlong.
Ten pokój to Kancelaria Wojenna.

To właśnie z tego miejsca książę Józef dowodził polskim wojskiem. Podczas codziennych zajęć wydawał ważne rozkazy, podpisywał dokumenty, oglądał mapy i zastanawiał się jak najlepiej bronić kraju.
Naczelny dowódca wojsk Księstwa Warszawskiego i marszałek Francji Książę Józef Poniatowski zginął w czasie bitwy pod Lipskiem gdy przeprawiał się konno przez rzekę Elsterę. Bitwa ta przeszła do historii jako "bitwa narodów".. . bo brały w niej udział prawie wszystkie narody Europy. Było to 19 pażdziernika 1813 roku.
Pomnik księcia stoi przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

------------------------------------------------------------------
Jak się zapewne domyślacie apartamenty księcia Józefa Poniatowskiego zwiedzałam jako opiekunka razem z V klasą Szkoły Podstawowej. Było to w grudniu ub.roku.
Uwaga:
A teraz wiadomość dla dorosłych:
Książę Pepi był wprawdzie bohaterem narodowym, ale także bardzo zabawowym typem o niesamowitej fantazji. Miał niesamowite powodzenie u kobiet.
Potrafił także na przykład w stroju Adama przejechać konno głównym traktem Warszawy czyli Krakowskim Przedmieściem....Wracał z szalonego przyjęcia do swojego domu czyli Pałacu pod Blachą......
Ale o tym oczywiście dzieciom pani przewodniczka nie mówiła ...

sobota, 22 lutego 2020

Wzruszające podziękowanie...

Właściwie to nie powinnam o tym pisać tylko cieszyć się cichutko sama...
... ale WCZORAJ posłaniec przyniósł mi w prezencie taką książkę:



W książce tej znajdują się przepiękne zdjęcia Wisły zrobione całkiem niedawno a także wdrukowane stare czarno-białe pocztówki miast leżących nad Wisłą. Autorem zdjeć jest Robert Dejtrowski. Tekst napisał wielki miłośnik naszego kraju, pisarz i słynny varsavianista Olgierd Budrewicz. Książka została wydana przez Wydawnictwo BOSZ w roku 2003.
Tekst w książce jest wzruszający:
Przeczytajcie proszę urywki:
" Liczy sobie od żrodeł do ujścia zaledwie 1047 kilometrów. Jest więc sześć razy krótsza od Amazonki, cztery razy od Leny i Nigru. Wisła. Rzek tej miary jest na świecie sporo. Nie mają jednak takiego znaczenia w dziejach tej części świata przez którą przepływają. Bardzo rzadko rzeka jest tak ważna w życiu narodów, tak bliska każdemu mieszkańcowi całego obszaru dorzecza, ma tak potężne, wręcz magiczne oddziaływanie na bieg losów ludzkich.
Wisła - powiem to świadom ryzyka - jest ostatnią romantyczną rzeką subkontynentu. /.../
Wisła to prawdziwy symbol. Bogate żródło tematów naukowych, literackich, malarskich, muzycznych./.../
... na zawsze odeszły w przeszłość czasy wiślanych flisaków i piaskarzy, rybackich galer, dzielnych chłopców Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, drewnianych przystani z wieżyczkami, statków żeglugi parowej. Należą wszystkie do historii, a niektóre z nich przetrwały tylko na obrazach Aleksandra Gierymskiego i najstarszych dagerotypach.
Tylko Wisła wciąż płynie."

Do książki dołączona została pocztówka z przepiękną akwarelą przedstawiającą rynek Kazimierza Dolnego.

A na odwrocie tej pocztówki ktoś tak napisał:
"Kochanej Jadzi Autorce pięknej książki o pięknym kraju nad Wisłą"

Nie podpisał się zupełnie nikt, więc nie wiem od kogo dostałam to wzruszające podziękowanie. Na kopercie też nie było nadawcy...

A może ktoś z Was się przyzna?

czwartek, 20 lutego 2020

Przykre...


O pedofilii księży mówią już wszyscy. ... No prawie wszyscy...

Ale nie mówi się jeszcze głośno o sytuacji sióstr zakonnych. To znaczy mówiło się tylko i pisało o przykościelnych cmentarzykach na których siostry chowały swoje nienarodzone albo urodzone i uduszone dzieci... Kim byli ojcowie tych dzieci można się domyślić. Takiego odkrycia dokonano kiedyś w Irlandii.

Tymczasem w jednym z dzienników /str. 76 Angora-Peryskop nr 6 z dn. 09.02.2020r/ przeczytałam tekst przetłumaczony z włoskiego dziennika "Il Messaggero".

Dowiedziałam się, że z roku na rok maleje liczba dziewczyn poświęcających życie Bogu a te , które złożyły śluby coraz częściej odchodzą. Papież Franciszek, który stara się pomóc byłym siostrom  nazwał to zjawisko "krwotokiem osłabiającym Kościół". Przyczynami są kryzys wiary i powołania, syndrom wypalenia i przeciążenie obowiązkami. Zdarzają się też w klasztorach konflikty z księżmi i wykorzystywanie seksualne. Siostry zakonne ośmielone ruchem #METOO zaczynają mówić...
Tymczasem od sióstr zamkniętych w klasztorach przełożeni oczekują milczącego posłuszeństwa. Zakonnice mają się dużo modlić, uczyć religii, pracować w  domach opieki, placówkach wychowawczych i w parafiach, jeżdzić na misje i pomagać w szpitalach. Spełniają przede wszytkim rolę służebną. Często są służącymi w domach dostojników kościelnych.
A gdy się zbuntują i z życia w całkowitym podporządkowaniu i uzależnieniu przejdą do cywila to nie mają ubrań, dachu nad głową, pieniędzy, perspektyw na zatrudnienie a czasami nawet dokumentów. Zdarza się bowiem,, że siostrom które chcą odejść władze zakonne odbierają dowody i paszporty. 
Przejście do codzienności na własny rachunek często bywa dramatem. Niełatwo jest im zatrudnić się nawet jako pomoce domowe a z zarobkowania na czarno trudno jest pokryć koszty mieszkania czy stancji. Nie jest też łatwo takim byłym siostrom nie wpaść w macki biznesu narkotykowego czy seksualnego. 

Ale siostry tęsknią za wolnością, miłością i macierzyństwem...

W Europie byłych zakonnic szukających nowego miejsca na ziemi jest co roku kilkaset.

wtorek, 18 lutego 2020

Poczet słynnych kobiet - część pierwsza

Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

1. Legendarna Poetka czyli SAFONA /VII-VI wiek p.n.e./



Także Sapfo, Saffo, Safo - grecka poetka, jedyna kobieta w panteonie najwybitniejszych artystów starożytności. O jej życiu wiadomo niewiele. Pochodziła z arystokratycznej rodziny z wyspy Lesbos. Mieszkała w miescie Mitylena. W młodości poślubiona zamożnemu kupcowi wcześnie owdowiała. W nastepnych latach poświęciła się działalności wychowawczej i literackiej. W rodzimej Mitylenie założyła koło artystyczne dla młodych dziewcząt, które pod jej kierownictwem uczyły się poezji, muzyki i dobrych manier.
Jako autorka kilkuset wierszy, pełnych smutku i tęsknoty już za życia zdobyła sławę. Po nauki do Safony przybywały dziewczęta z odległych miejsc a jej osobę przedstawiano na malowidłach, posągach i monetach.
W póżniejszych wiekach postać poetki, opisywana w utworach poetyckich i dramatycznych obrosła w różne fantastyczne opowieści. Według jednej z nich Safona miała popełnić samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości. Inna rozpowszechniona plotka przypisała poetce miłosne stosunki z uczennicami. W efekcie określenia "lesbijka" czyli "mieszkanka wyspy Lesbos" zaczęto używać w stosunku do wszystkich kobiet o orientacji homoseksualnej.
W okresie wczesnego chrzescijaństwa większość dzieł Safony uległa zniszczeniu. Do naszych czasów zachowały się jedynie okruchy jej dorobku, potwierdzające geniusz poetki. 
A w stojącym na jednej z moich półek tomiku pt: "Róże róże" ....
.....znalazłam taki wiersz Safony:

"Przyjdźcie muzy dom porzuciwszy złoty
spłyńcie z niebiosów
I w przybytku ukażcie się wybranym
gdzie wyrasta powabny gaj jabłoni
uświęcony, gdzie wznoszą się z ołtarzy dymy kadzideł.
Woda zimna w gałęziach jabłoniowych śpiewa
róże kwitnące przestrzeń całą zarastają
z liści rozkołysanych sen spływa cichy"
-----------------------------------------------------------------------

Część druga o następnej słynnej kobiecie nastąpi kiedyś .... jak będziecie chcieli...

niedziela, 16 lutego 2020

Artysta ze Starych Wasiliszek

Tekst ten dedykuję EFFCE, która jako pierwsza udzieliła prawidłowej odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie. Na drugim zdjęciu w poprzednim tekście jest kamienny wyżeł As a dookoła, porośnięty bluszczem -  cmentarzyk dla psów i kotów, które mieszkały kiedyś na terenie Łazienek Królewskich. 
------------------------------------------------------------------------------
W lipcu 2006 roku wybraliśmy się z biurem podróży na wycieczkę objazdową po Białorusi.
Była to trasa śladami Wielkich Polaków.
Gdy już powędrowaliśmy śladami Mickiewicza, Kościuszki, Orzeszkowej, Moniuszki, Rodziewiczówny i Kapuścińskiego to nasza pilotka zapytała:
- A może chcielibyście państwo pojechać dodatkowo do Starych Wasiliszek? Stąd to tylko 40 km a tam przecież urodził się Czesław Niemen. Stoi tam dom w którym się urodził 16 lutego 1939 roku i mieszkał aż do momentu gdy razem z rodziną w roku 1958 musiał go opuścić w ramach ostatniej fali repatriacji Polaków z Kresów Wschodnich.
-------------------------------------------------------------------------------------
"Polskim artystą wszech czasów" nazwano Czesława Wydrzyckiego Niemena już w roku 1999 w plebiscycie tygodnika "Polityka". Podkreślono wtedy, że przez 19 lat dzieciństwa i młodości osobowość przyszłego artysty, którego muzyczna twórczość później poruszała miliony ludzi kształtowała się w maleńkiej kresowej miejscowości.

Po wyjeżdzie rodziny Wydrzyckich ze Starych Wasiliszek ich dawny dom najpierw zajęli przyjezdni nauczyciele a póżniej kołchoz założył tu sklep. Od czasów pieriestrojki obiekt stał opuszczony a teren wokól zarastał chwastami. Domem zainteresowano się dopiero po śmierci artysty w roku 2004. Wtedy to zaczęli przybywać do Starych Wasiliszek fani Czesława Niemena. A 1 sierpnia 2010 roku otwarto tu klub-muzeum. Podobno każdego roku odwiedza muzeum około 3 tysięcy osób.

Zobaczcie proszę jak wygląda "Muzeum -dom rodzinny Czesława Niemena".

Zdjęcia autorstwa Mirka i Magdy Osip-Pokrywka zeskanowałam z przepięknego albumu pt: "Kresy - Śladami Wielkich Polaków". Dostałam ten album w prezencie pod choinkę. Mam nadzieję, że twórcy zdjęć nie wytoczą mi procesu.
A sama w tym muzeum niestety nie byłam bo wtedy gdy byliśmy na Białorusi to jeszcze go nie było.
A na obejrzenie samego domu z zewnątrz większość uczestników nie miała ochoty. Więć musieliśmy dostosować się do większości.

Dziwny jest ten świat..... prawda???

piątek, 14 lutego 2020

Inskrypcje i zagadka


Te inskrypcje wyryto na kamiennej ławie przed Muzeum Sztuki Współczesnej mieszczącym się w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Zgadzacie się z nimi?

A to zdjęcie zrobiłam w Łazienkach Królewskich w Warszawie... Czy wiecie co jest na fotografii???
Osobie, która pierwsza udzieli prawidłowej odpowiedzi zadedykuję jeden z następnych tekstów.

/Zdjęcia można powiększyć/.

środa, 12 lutego 2020

O pewnej warszawskiej kamieniczce...

Chcecie przeczytać o Kamieniczce Baryczkowskiej, która stoi w północnej pierzei Rynku Warszawskiego Starego Miasta po Stronie Dekerta?
Nie jest to najpiękniejsza i najciekawsza kamieniczka Starego Miasta, ale wyróżnia ją od innych kilka atrakcyjnych cech:

Po pierwsze - należy do tych, w których najlepiej zachowały się wątki średniowieczne.

Po drugie - stoi na jednej posesji na której od 1460 roku do dziś nie było żadnych podziałów wewnętrznych. Inaczej mówiąc Kamieniczka ta od wieków nosi ten sam numer hipoteczny razem ze swoim zapleczem o innym adresie. Bo Kamieniczka ta ma dwa adresy _ Rynek Starego Miasta 32 i Krzywe Koło 7. I dwa wejścia...

Po trzecie - jest ona najbardziej jednolita stylowo pośród  otaczających ją kamieniczek. Przetrwała w tej formie od XVII wieku do dziś .... odtworzona oczywiście po zniszczeniach wojennych.

Po czwarte - przed II wojną światową w 1911 roku stała się siedzibą organizacji bardzo zasłużonej, mianowice Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości. Instytucja ta przeprowadziła wówczas nie tylko gruntowną resturację tej kamieniczki, ale stworzyła w jej wnętrzach godny uwagi kulturalny salon Warszawy okresu 1912-1936. O istnieniu tego Towarzystwa informuje tablica  umieszczona po prawej stronie wejścia od strony Rynku.

Po piąte - jest budowlą o szlachetnych proporcjach i ciekawym detalu...



Dzieje zabudowy parceli na której stanęła Kamienica Baryczkowska są tak długie jak dzieje Warszawy. Ale nie będę o nich pisać. Zainteresowane osoby odsyłam do niewielkiej książeczki Danuty Wierzbickiej pt:"Kamienica Baryczków".
Ja wybrałam z tej ksiązki tylko parę informacji.
Na przykład tę, że  kamieniczki przy Stronie Dekerta zwanej także Miejską Strona Rynku uważane były za najważniejsze. Przy okazji przypomnę, że kupiec Jan Dekert był prezydentem Warszawy w roku 1790.
Kamieniczka Baryczkowska została wzniesiona jako budynek murowany około roku 1440.
Początkowo należała do rodu wójta Warszawy, dopiero w II poł XVI wieku przeszła w ręce rodu Baryczków na ponad 180 lat. Dlatego też uzyskała nazwę Kamienicy Baryczków.
A z rodem Baryczków a właściwie z Jerzym Baryczką ściśle związana jest historia słynnego krucyfiksu, który do dziś znajduje się w lewej nawie kaplicy Katedry Św Jana Chrzciciela. Jak mówi legenda średniowieczny krucyfiks mial przywieżć z Norymbergi do Warszawy w 1539 roku właśnie rajca Jerzy Baryczka. Miał go wtedy uratować przed zniszczeniem przez luteran.
Najbardziej wzruszający w tej historii jest fakt, że w czasie Powstania Warszawskiego i walk toczących się na Starym Mieście sanitariuszki miały zdjąć krucyfiks i wynieść go z Katedry i położyć w gruzach Katedry wśród rannych i umierajacych powstańców.
Krucyfiks Baryczkowski uratował się....
-----------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze zdjęcie Strony Dekerta ze stycznia 1945 roku. Poznajecie Kamieniczkę Baryczkowską?



Dodam jeszcze, że Kamieniczka Baryczkowska wchodzi w skład Muzeum Historii Warszawy.

I przestaję nudzić...

poniedziałek, 10 lutego 2020

Krecia Pataczkówna

                    Przekrój z datą 22-27 grudnia 1998 rok

Taki był jeden z pseudonimów założyciela tygodnika "Przekrój" - słynnego Mariana Eilego. Był on redaktorem naczelnym "Przekroju" w latach 1945-1969. Pod jego kierunkiem Przekrój stał się jednym z najciekawszych czasopism całego obozu socjalistycznego, kształtując powojenne pokolenie polskiej inteligencji. Do Przekroju pisali wybitni. - m.inn. Konstanty I.Gałczyński. "Przekrój" do roku 2013 był wydawany w Krakowie jako tygodnik. Od  roku 2014 wydawany jest w Warszawie jako kwartalnik. 
"Przekrój" to czasopismo dla inteligencji o bardzo wyrafinowanym smaku.
Ale o tym to możecie sobie poczytać w sieci.
                                  Przekrój z datą 10 pażdziernika 1999 rok

Ja chciałabym wrócić do tytułu tego tekstu, czyli do Kreci Pataczkówny.
W bardzo starych numerach "Przekroju", które niedawno odkopałam w domowym archiwum znalazłam wiele słynnych powiedzonek Kreci.
Na przykład takie:
"Największym nieszczęściem kłamcy jest nie to że jemu nie wierzą, tylko to, że on nikomu nie wierzy".
Albo takie:
"Moje sympatie? Nie wyobrażacie sobie chyba, że u nas tak łatwo znaleźć akurat to, czego się szuka. Trzeba brać to co jest."
-----------------------------------------------------------------------------------
Prawda, że powiedzenia Kreci Pataczkówny są nadal na czasie???


                                         
                                          Przekrój z listopada 2001 roku

sobota, 8 lutego 2020

Pierworodny

I. Był 8 styczeń tamtego roku. Szłam z Mamą Krakowskim Przedmieściem w kierunku Placu Zamkowego.
W pewnej chwili usłyszałam Jej słowa: "Wiesz co, mam już dwie córki i jedną wnuczkę. Przydałby się wreszcie w rodzinie chłopak." 
Na wystawie sklepu "Lalka" zobaczyłyśmy naszyjnik z bursztynów.
- Chodż, wejdziemy i obejrzymy go dokladnie" powiedziała moja Mama.
Po paru minutach usłyszałam:
- Daję Ci ten naszyjnik... ale proszę daj mi wnuka....Będę się nim opiekować...
Były to czasy w których badania USG byly wykonywane bardzo rzadko i tylko w uzasadnionych przypadkach. Nie wiedziałam więc co noszę pod sercem.
- Ale nie mogę Ci obiecać że to będzie chłopiec - powiedziałam przerażona.
- Będzie, mam takie przeczucie - odpowiedziała moja Mama.




2. Miesiąc potem, 8 lutego urodził się mój Pierworodny.
Pod szpitalem stał Jego tata i patrzył w okna szpitalne. Były to czasy w których zakazany był wstęp na porodówki. O wspólnym rodzeniu nikomu się nawet nie śniło.
Szpital był tuż przed remontem więc warunki w nim były koszmarne. Pamiętam, że w pewnym momencie zabrakło ciepłej wody i na godzinę przed rozpoczęcie się akcji porodowej myłam się w lodowatej wodzie. Byłam pewna, że zaraz umrę.
A gdy potem usłyszałam od lekarza -"Co się pani tak drze?" to miałam ochotę schować się w jakąś mysią norkę żeby nigdy już z niej nie wyjść. 
Potem okazało się że to nie do mnie ten lekarz tak mówił, ale to i tak nie miało juz znaczenia.
W tamtym roku urodziło się mnóstwo dzieci. Lekarz, który odbierał mojego Pierworodnego powiedził: "To już 22 dziecko, któremu dziś pomogłem przyjść na świat". A była godzina 10.35.

3. Moja Mama dotrzymała słowa i gdy skończył mi się urlop macierzyński /a trwał w tamtych czasach ok. 3 miesięcy/ zaopiekowała się wnukiem. Przez prawie cztery lata przyjeżdzała codziennie rano do naszego domu i wyjeżdżała z niego dopiero pod wieczór. W tym czasie opiekowała się maleństwem, przewijala go, karmiła, opowiadała mu bajki, chodziła z nim na spacery. Specjalnie po to  poszła na wcześniejszą nauczycielską emeryturę. Ale potem wróciła jeszcze do swojego zawodu i na pytanie koleżanek "dlaczego " odpowiadała, że opiekowała się najgrzeczniejszym i najukochańszym wnukiem.




4. Czas leciał jak szalony... Gdy Pierworodny miał 13 lat postanowiłam zabrać go na wycieczkę do Moskwy. Zostaliśmy tam zaproszeni przez znajomą Rosjankę. Tygodnia spędzonego w Moskwie, którą zjechaliśmy metrem pod ziemią i zeszliśmy na nogach na ziemi chyba nigdy nie zapomnimy. Zwiedzaliśmy wtedy bardzo dużo i podpatrywaliśmy życie mieszkańców tego miasta,. Opisałam to w tekście "Europejska stolica kontrastów", który umieściłam w pierwszej książce pt: "Zwariowałam".

5. Czas zatrzymał się tuż przed Jego 17-mi urodzinami.
Zatrzymał się na pół roku na skutek straszliwego wypadku. Na stojącego na wysepce tramwajowej Pierworodnego najechał rozpędzony samochód. Sprawca wypadku uciekł.

Chociaż od tamtego czasu minęlo już wiele lat to nadal doskonale pamiętam jak stałam odwrócona twarzą do ściany na Izbie Przyjęć Szpitala Praskiego i zalewałam ją łzami. Za ścianą leżało nieprzytomne, z rozbitą głową, zakrwawione i połamane moje dziecko. 
Przez pół roku nie chodził Pierworodny do szkoły /był w 2-giej klasie technikum / tylko leżał w gipsie i uczył się sam. Co tydzień jeżdziłam z nim odpowiednim transportem do szkoły aby mógł zaliczyć materiał z różnych przedmiotów.
Po wielu latach napisałam o tym wypadku tekst pt: "Szczęście" i umiesciłam go na pierwszym nieistniejącym juz blogu. Tekst kończył się słowami: "I teraz już wiem co to jest szczęście".

6. Pół roku potem - tuż przed Bożym Narodzeniem wylądowałam w szpitalu z okrutnymi bólami na skutek stresu związanego z tamtymi przeżyciami. Nigdy nie zapomnę jak prawie codziennie po szkole przychodził do mnie, siadal przy łóżku szpitalnym i opowiadal mi .... bajki. Wychodził dopiero wtedy gdy zasnęłam.

7. Potem była matura i zaczęły się studia. W tym samym czasie poznał Miłość Swojego Życia z którą połączył  go ślub. Potem obrona pracy magisterskiej i praca. Parę lat pózniej urodził się ten, którego nazywam Szczerbatym i ten drugi - Pytalski. Czyli moje wnuki.

8. Mój Pierworodny to dziecko niesamowicie dobre i wartościowe.

Dzisiaj są Jego urodziny.
-------------------------------------------------------------------------------------
Bądż szczęśliwy SYNKU!!!

P.S. Te bursztyny, które wtedy dostałam od Mamy są dla mnie talizmanem... Kiedyś będą Jego...


czwartek, 6 lutego 2020

Aurora borealis czyli zorza polarna północna

Zorzy niestety nie było. No może taka ..... malusieńka.
Ale zdjęcia i tak ciekawe - prawda?

Były robione w sobotę 1 lutego br. w Alesund w Norwegii.

Fotograf zawsze ten sam czyli Szalony Geograf.










wtorek, 4 lutego 2020

Warszawa Fryderyka Chopina - zakończenie

W Warszawie  na ulicy Miodowej znajdował się znany skład nut Antoniego Brzeziny, który był pierwszym wydawcą utworów Fryderyka Chopina. Na Miodowej w kawiarenkach skupiało się życie towarzyskie stolicy. To tutaj rozprawiano na tematy kulturalne i polityczne. Istniejąca do dziś przy rogu ul. Kapitulnej z ul. Miodową "Honoratka" to ta restauracja, w której bywał młodziutki Fryderyk...

W dniu 2 listopada 1830 Fryderyk Chopin wyruszył dyliżansem sprzed budynku Poczty Saskiej.
Udał się do Wiednia a stamtąd do Paryża. Wyjechał na zawsze zabierając ze sobą garść ziemi ojczystej, pamiętnik z wpisami przyjaciół i znajomych, nuty i listy polecające.
Do Polski wróciło już tylko Jego serce. 

Umieszczono go w w drugim filarze po lewej stronie nawy głównej kościoła Świętego Krzyża. Był to kościół parafialny rodziny Chopinów. Przywiozła to serce jak wiadomo Jego siostra Ludwika. Takie było życzenie Fryderyka.

Najbardziej znany na świecie pomnik Fryderyka Chopina stoi w Łazienkach Królewskich na wprost bramy w Alejach Ujazdowskich w pobliżu Belwederu. Jego wzniesienie planowano już w końcu XIX wieku ale zrealizowano dopiero po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości. Pomnik projektu Wacława Szymanowskiego z początku budził wiele kontrowersji.
W czasie II wojny światowej - w dniu 31 maja 1940 roku na polecenie gubernatora Hansa Franka pomnik Chopina został przez Niemców wysadzony w powietrze a następnie pocięty palnikami na mniejsze części. Pozyskany złom zostal użyty jako surowiec w produkcji przemysłowej. Mówi się też, że okupant przeznaczył go do produkcji kul...
Po wojnie pomnik odbudowano i ponownie odsłonięto 11 maja 1958 roku. W grupie rzeżbiarzy, którzy go zrekonstruowali był mój ojciec Leon Machowski.
W letnie niedziele przed pomnikiem odbywają się koncerty fortepianowe.
 Pałac Ostrogskich to siedziba nowoczesnego Muzeum Fryderyka Chopina. W Muzeum oraz w Centrum Chopinowskim znajduje się największy na świecie zbiór pamiątek po kompozytorze. Centrum jest siedzibą Narodowego Instytulu Fryderyka Chopina dbającego o spuściznę po wielkim muzyku.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Co pięć lat w Filharmonii Narodowej przy ulicy Jasnej 5 odbywają się Międzynarodowe Konkursy Chopinowskie. Pierwszy Konkurs odbył się w roku 1927. W czasie II wojny gmach Filharmonii został zniszczony. Nowy budynek otwarto 21 lutego 1955 roku z okazji inauguracji V Międzynarodowego Konkursu. W tym roku w dniach od 2 do 23 pażdziernika odbędzie  się XVIII już Konkurs...Będzie to jak zwykle wielkie przeżycie dla miłośników muzyki Fryderyka Chopina.

-------------------------------------------------------------------------------------

Wymieniłam tylko najważniejsze miejsca związane z Fryderykiem Chopinem w Warszawie. Jest ich dużo więcej.
Ale najlepiej poznać je samemu.

/W tym roku w dniu 22 lutego lub 1 marca będziemy obchodzić 210 rocznicę urodzin Najwybitniejszego Polaka./

niedziela, 2 lutego 2020

Warszawa Fryderyka Chopina - część pierwsza

Rodzina Chopinów przeniosła się z Żelazowej Woli do Warszawy w 1810 roku, kiedy przyszły kompozytor miał około pół roku. Chopinowie z dziećmi zajęli mieszkanie w Pałacu Saskim, ponieważ ojciec Fryderyka otrzymał posadę w słynnym Liceum Warszawskim, które tu właśnie się mieściło. Po Pałacu Saskim nie ma już śladu bo został zniszczony w czasie II wojny światowej. Tylko Grób Nieznanego Żołnierza mieści się w trzech filarach kolumnady tego Pałacu.
W Ogrodzie Saskim mały Fryderyk bywał na spacerach. Ten pierwszy warszawski ogród publiczny jest częścią założenia pałacowo-ogrodowego tzw. Osi Saskiej - projektu pochodzącego z pierwszej połowy XVIII wieku. Pierwotnie był ogrodem pałacowym Pałacu Saskiego. Głowne jego atrakcje to rzeżby ustawione wzdłuż głównej alei, okazała fontanna, oraz ciekawy budynek wieży ciśnień, wzorowany na Świątyni Vesty w Tivoli pod Rzymem.
W roku 1817 Liceum Warszawskie przeniesiono do Pałacu Kazimierzowskiego. I w tym Pałacu w prawej oficynie zamieszkali Chopinowie. Rodzice Fryderyka prowadzili wysoko ceniony  pensjonat dla uczniów Liceum z rodzin ziemiańskich. Pałac Kazimierzowski jest dziś siedzibą władz Uniwersytetu Warszawskiego. Na wschodniej ścianie prawej oficyny umieszczona została tablica z portretem kompozytora i informacją, że mieszkał tu w latach 1817-1827.
Następnie Chopinowie przeprowadzili się do mieszkania w Pałacu Czapskich/Krasińskich. Siedemnastoletni wówczas Fryderk otrzymał  własny pokój z fortepianem. Tablica umieszczona na frontonie domu stojącego naprzeciwko bramy głównej Uniwersytetu informuje, że w tym domu mieszkał i tworzył Fryderyk przed opuszczeniem w 1830 roku Warszawy na zawsze. Był tam do roku 2014 "Salonik Chopinów". Potem został przeniesiony do Zamku Ostrogskich.
A w kościele ss.Wizytek Fryderyk jako 15-letni uczeń Liceum Warszawskiego grał na organach jako "organista licejski". Organy, na których grał zachowały się do dzisiaj.


24 lutego 1818 roku ośmiotelni Fryderyk po raz pierwszy wystąpił publicznie na wieczorze Towarzystwa Dobroczynności w Pałacu Radziwiłłowskim./obecnie Prezydenckim/ Zagrał koncert e-moll Wojciecha Jiroveca.


Ciąg dalszy nastąpi...

Takie różne wspomnienia - część druga

Gdy w dniach 1-2 sierpnia /wiele lat temu/ leciałam Swissairem do Buenos Aires, samolot mial międzylądowanie w Rio de Janeiro. Pilot  prawdo...