sobota, 25 lutego 2023

Nowa Huta

Najpierw pytanie: 

Czy jesteście lokalnymi patriotami? A jesli tak to jak określilibyście swój lokalny patriotyzm w skali od 1 do 10.

I znowu najpierw ja napiszę że mój lokalny patriotyzm to liczba 10 - niezależnie od tego czy dotyczy Warszawy, Tatr czy Kazimierza Dolnego.

                                        Nowa Huta


W 1949 roku w Moskwie zapadła decyzja o budowie pod Krakowem kombinatu metalurgicznego . Chciano "zrównoważyć" inteligencki  Kraków osiedlem robotniczym czyli ludźmi w pełni oddanymi władzy. Dla nich właśnie postanowiono wznieść miasto idealne, będące odzwierciedleniem idei socjalizmu. 

Architekt Tadeusz Ptaszycki zgodnie z obowiązującym hasłem: "socjalistyczne w formie, narodowe w treści" uznał, że najwybitniejszymi stylami w Polsce były renesans i barok i na nich oparł swój projekt.

Nowe miasto budowano kompleksowo - poczynając od wyznaczenia parków i placów zabaw, poprzez sklepy i bary mleczne, a na wystroju mieszkań kończąc. Oczywiście nie zapomniano o elementach socjalistycznych - w Alei Róż stanąl pomnik Lenina /zdemontowany w roku 1989/. Założenie urbanistyczne Nowej Huty należące do najlepszych przykładów architektury socjalistycznej, jest dziś wpisane do rejestru zabytków.

Najstarsi mieszkańcy Nowej Huty twierdzą że żyło im się tam zawsze bardzo dobrze. Także ci, którzy się tam urodzili i całe życie mieszkali czują się lokalnymi patriotami...

Obecnie Nowa Huta jest przede wszystkim dzielnicą artystów...I ciekawych wydarzen kulturalnych...

Podobno stała się dzielnicą bardzo interesującą dla młodych małżeństw z dziećmi że względu na dużą ilość przedszkoli i żłobków oraz terenów zielonych. Na dodatek ma dobre połączenia komunikacyjne z całym Krakowem.

W Nowej Hucie byłam dość dawno więc może ktoś z Was napisze o tej dzielnicy Krakowa coś bardziej  aktualnego...???

No i proszę o odpowiedź na pytanie.... jeśli oczywiście macie ochotę na nie odpowiadać. 


środa, 22 lutego 2023

O egzorcyzmach

 


Egzorcyzmy są za sprawą popkultury mylnie przypisywane wyłącznie katolicyzmowi. W rzeczywistości praktykowane są przez większość odłamów chrześcijaństwa oraz inne religie. Rytuały uwalniania od złego ducha znane są także wyznawcom islamu.

Europejskie kraje, w których egzorcyści są oficjalnie powoływani to:

1. Włochy - w których działa 240 egzorcystów

2. Polska - która posiada 150 egzorcystów

3. Francja - 100 egzorcystów

4. Hiszpania - 37 egzorcystów

5. Wielka Brytania - 42 egzorcystów anglikańskich i 32 katolickich

6. Litwa - 14 egzorcystów

7. Irlandia i Słowacja - 9 i 9

7. Szwajcaria - 6

8. Portugalia - 5

9. Dania - 1 egzorcysta.

I jeszcze:

1. 4 na 10 Norwegów wierzy w diabła, zaś 1 na 10 twierdzi, że zna kogoś opętanego.

Wierzyć się nie chce, że to wszystko dzieje się w Europie w XXI wieku. 

----------------------------------------------------------------------------------

A na zdjęciu moja osobista czarownica na miotle, która wylądowała w przedpokoju mojego mieszkania ponad 20 lat temu...



niedziela, 19 lutego 2023

Ludzie z krainy śniegu

O Eskimosach czy Inuitach z pewnością wiele wiecie. Więc tylko parę faktów dla przypomnienia:

1. Pierwsi Eskimosi pojawili się w krainie śniegu już 4500 lat temu.



2. Przez większość mieszkańców Grenlandii i Kanady słowo "Eskimos" uważane jest za obraźliwe. Stąd ludy zamieszkujące te tereny nazywa się Inuitami. Jedynie na Alasce to określenie pozostało w powszechnym użyciu.



3. Na świecie żyje obecnie około 80 000 Eskimosów. Większośc z nich wyznaje wiarę chrześcijańską.

4. Dla Inuitów igloo to nie tylko konstrukcja z lodu. To słowo oznacza budynek, w którym mieszkają ludzie. Nie ma tutaj znaczenia użyty materiał budowlany. Domy wybudowane z cegly to także igloo.

5. Eskimosi mają lodówki. Korzystają z nich aby utrzymać ciepło żywności.



6. Inuici jedzą prawie każdą część niedżwiedzia polarnego. Oczywiście poza futrem i poza wątrobą, gdyż zawiera ona niebezpieczną dla zdrowia dawkę witaminy A.

7. Mieszkacy Arktyki nie jedzą tego co dawniej. Spowodowane to jest łatwiejszym dostępem do sklepów i żywności z Zachodu. Ale tradycyjni Inuici pozostają przy swojej diecie i spożywają głównie różne rodzaje mięs, a także wodorosty i jagody.

8.Jednym z przysmaków Inuitów jest mattak, czyli pokrojone kawałki tłuszczu walenia. Spozywane są razem ze skórą. W oryginalnej wersji je się go na surowo, ale obecnie jest też panierowany i smażony na tłuszczu.

9. Eskimosi do dziś używają specjalnych okularów chroniących przed ślepotą śnieżną. Pierwsze ochraniacze były robione z poroży karibu.

10. Kunik - tak nazywa się pocałunek Eskimosów polegający na pocieraniu się nosami przez dwoje ludzi. To rodzaj intymnego powitania połączone z obwąchiwaniem włosów i policzków.


A może ktoś z Was napisze coś ciekawego o ludziach z krainy śniegu???

czwartek, 16 lutego 2023

Pojechaliśmy do Grudziądza

 "W przeciwieństwie do innych 14 miast w Polsce linia tramwajowa funkcjonuje w Grudziądzu nieprzerwanie od ponad 100 lat. A jest to najmniejsze „tramwajowe miasto”. Na dodatek tory tramwajowe o wąskim rozstawie prowadzą przez historyczną część miasta, czyli przez Starówkę. Tramwajem linii nr 2 jechaliśmy wąskimi uliczkami, biorąc łuki zakrętów niczym szaleńcy. 

W tym mieście dwie godziny wcześniej odsłonięto Ławeczkę Kopernika.*/ Mikołaj Kopernik siedzi sobie na rynku. W jednej ręce trzyma monetę (pod wiązanką kwiatów), drugą opiera na książce. Ta książka to prawdopodobnie traktat Monetae cudendae ratio. Jak wiadomo, wybitny astronom był także matematykiem i ekonomistą. To tu, w najstarszym kościele miasta miał wygłosić słynną mowę o sposobie bicia monety i o tym, że „zły pieniądz wypiera dobry”. 

To miasto ma dwa symbole. Jednym z nich jest pomnik ułana tańczącego z dziewczyną. Pod stopami tańczących wyryto słowa generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego: „Bo w sercu ułana, gdy położysz je na dłoni, na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko koń”. Pomnik stoi w prześwicie ulicy Spichrzowej. 



Drugim symbolem jest pomnik flisaka. Stoi on pod murami obronnymi miasta, prawie nad samą rzeką.


 

Miasto słynie z olbrzymiej twierdzy. Powstała pod koniec XVIII wieku pruska cytadela była „miastem w mieście”. Obiekt miał własną administrację, koszary, szpital, więzienie, młyn, piekarnię, stajnie, warsztaty rzemieślnicze i oczywiście browar i gorzelnię. Cytadelę zamieszkiwało około 6 tysięcy osób, także ludność cywilna pracująca na jej rzecz. Podobno w czasie pokoju toczyło się w niej sielankowe życie, a żony oficerów uprawiały ogródki na bastionach. Najbardziej znanym dowódcą cytadeli był pruski marszałek Wilhelm René de l’Homme de Courbière. Znany jest z tego, że wytrzymał blokadę cytadeli przez wojska napoleońskie. 

W czasie II wojny cytadela była miejscem ostatniej obrony wojsk hitlerowskich. Twierdzę poddano 6 marca 1945 roku. 

To miasto słynie też z polskiej kawalerii. W nim w latach 1920 – 1939 mieściła się najważniejsza uczelnia wojskowa, kształcąca przyszłą kadrę tej cenionej formacji. Kawalerzyści w okresie międzywojennym „wtopili się” w obraz miasta. Poza jednostkami wojskowymi byli aktywni kulturalnie i społecznie. Rozsławili Polskę na wielu europejskich i międzynarodowych zawodach hippicznych, a także zawodach olimpijskich, zdobywając najwyższe trofea. Ostatnim komendantem Centrum Wyszkolenia Kawalerii w tym mieście był generał Tadeusz Bór-Komorowski. 

Przez wiele lat miasto to było postrzegane jako wojskowe. Obraz ten ukształtowała najpierw sama cytadela, następnie jej rozbudowa. Powstało wtedy 11 fortów tworzących tzw. wewnętrzny pierścień twierdzy, a wraz z nimi znaczne kompleksy koszarowe. W okresie międzywojennym mieściły się tu cenione wojskowe uczelnie. Ocalałe po II wojnie światowej zagospodarowano ponownie na potrzeby polskiej armii. 

W tym mieście Krzyżacy wybudowali zamek. Był to jeden z większych i potężniejszych obiektów tego typu na ziemi chełmińskiej. Niestety, zburzono go na przełomie XVIII i XIX wieku dla pozyskania cegły do rozbudowy niektórych elementów cytadeli i innych obiektów na terenie miasta.

 


Pozostała po nim niedawno odbudowana okrągła wieża o nazwie Klimek i resztki kaplicy zamkowej. Wieża ta, na którą wchodzi się po krętych schodach, jest przepięknym punktem widokowym na miasto, twierdzę i królową polskich rzek.

 


Ale to miasto słynne jest przede wszystkim ze wspaniale zachowanych średniowiecznych spichrzy. Jest ich 26 i niektóre z nich są zamieszkałe. Przewodniczka powiedziała nam, że są w nich pierwsze na świecie lofty. Za poprzedniego ustroju mieściły się w tych spichrzach przeróżne magazyny. Teraz te niezamieszkałe niszczeją. A ich prawny status jest bardzo trudny. Do jednego ze spichrzy zgłosiło się podobno 3 tysiące spadkobierców.".

/Był to urywek z mojej książki "Mój kraj nad Wisłą" wydanej w roku 2019./

*/ Jak wiadomo rok 2023  w którym obchodzimy 550 rocznicę urodzin Wielkiego Polaka został ustanowiony rokiem Mikołaja Kopernika.

poniedziałek, 13 lutego 2023

Pięć różnych zdjęć...

 Zdjęcia nie są ze sobą w żaden sposób powiązane...


Grudnik zaczął mi kwitnąc w listopadzie i skończy pewnie dopiero w marcu..

                                                     Smutne pozostałości po drzewie...


                        A to jest tron dla niecierpliwego władcy...


Takie prezenciki babcia i dziadek Stokrotkowie dostali niedawno od wnuków...

-----------------------------------------------------------------------------------

Znalazlam taki znak ostrzegawczy dla panów... :-)



Napiszecie coś?

Z góry dziękuję....

piątek, 10 lutego 2023

Ciąg dalszy o fryzjerach i fryzurach...

 





1.W Starożytnym Rzymie i Grecji fryzjerzy oferowali również depilację woskiem, manicure i pedicure.
2.W Starożytnej Grecji najbogatsi pudrowali sobie włosy złotym pyłem.
3. W 1890 roku w Chicago dwaj Francuzi założyli pierwszą akademię fryzjerską.
4. Niezwykle trudnym okresem dla fryzjerstwa była pandemia. Przed jej wybuchem w Polsce działało ok. 31 tysięcy firm fryzjerskich. W jej trakcie ilość ta zmniejszyła się o ok. 50%.
5. W Unii Europejskiej działało przed pandemią ok pół miliona salonów fryzjerskich. W 2019 roku 1,7 mln osób wykonywało w UE zawód fryzjera.
6. W Polsce 95% kobiet korzysta z salonów fryzjerskich. /Mężczyzn jest kilka procent mniej/. Polki zamawiają przede wszystkim usługę strzyżenia oraz modelowania, a także upinania. Ponad połowa Polek regularnie farbuje włosy. Najwięcej jest kobiet po 40 roku życia. Najmniej jest dwudziestolatek.

Zawód fryzjera/fryzjerki postrzegany jest często przez pryzmat największych mistrzów nożyczek, przez co zapominamy o dużej ilości dobrych, solidnych rzemieślników, którzy sprawiają, że nowa fryzura poprawia  nam nie tylko wygląd ale i nastrój.

I jeszcze na zakończenia... tak wyglądała  Stokrotka tuż przed maturą...😀



wtorek, 7 lutego 2023

Dzisiaj będzie o fryzjerach i fryzurach.....

 



1. W starożytnym Egipcie fryzjerki i fryzjerzy mieli wysoką pozycje społeczną. Rodzaje fryzur /lub peruk/ poddanych faraonów były powiązane z przynależnością do określonej grupy społecznej. Dominowała fryzura na pazia i gładkie uczesanie.

2. Cyrulicy oprócz strzyżenia i golenia mężczyzn zajmowali się także wyrywaniem zębów, upuszczaniem krwi oraz prostymi zabiegami chirurgicznymi. Dopiero pod wpływem presji ze strony lekarzy w XVII w zaostrzono formalne wymogi kwalifikacyjne dla cyrulików. Zaczął się wówczas wyodrębniać fach ograniczony ściśle do fryzjerstwa.

3. Już około 400 roku pne kobiety w Grecji farbowały włosy. Podobnie robiły Rzymianki by ukryć siwiznę. Najpopularniejszym kolorem był blond, co wiązało się z egzotycznym wyglądem ludzi z pólnocy.

4. Lokówki znane są od starożytności. Miały one kształt wałeczków metalowych lub kamiennych szczypiec. Wspólczesną lokówkę wynaleziono i opatentowano dopiero w 1959 roku.

5. Rozkładany fotel fryzjerski wynalazła Amerykanka Martha Matilda Harpe., która nigdy nie opatentowała swojego wynalazku, ale zrewolucjonizowała damskie fryzjerstwo. Stworzyła salony fryzjerskie w Ameryce pod koniec XIX wieku. Wprowadziła szereg zabiegów pielęgnujących włosy.

Wystarczy ..... czy ma być ciąg dalszy...?

A jak się Wam podobają fryzurki na zdjęciach?

sobota, 4 lutego 2023

Dom bez adresu



Dom bez adresu to inaczej schronisko tatrzańskie. To jedno polozone w Tatrach najwyzej....- to do którego można dojść tylko na własnych nogach. Nie dojedzie się do niego niczym  a i dojście nie zawsze jest  możliwe. Bo tu warunki dyktuje natura. Kiedyś - żeby zarezerwować w nim miejsce trzeba było wysłać list albo kartkę i zaadresować go "Schronisko w Pięciu Stawach Polskich, Tatry". Poczta zawsze dochodziła.

W tym Schronisku szarlotka od wielu lat smakuje tak samo. I tak samo jak kiedyś można w pobliżu  spotkać niedżwiedzia. Jeśli akurat ten niedżwiedż zajrzał nocą do spiżarni w schronisku to jest najedzony i leniwy. Jeśli nie - to lepiej szybko się od niego oddalić.

Schronisko w Pięciu Stawach od 100 lat prowadzi ta sama rodzina - słynny ród Krzeptowskich. Ten DOM, który żyje własnym życiem znajduje się na końcu ... albo na początku świata. Bo to przecież znaczy to samo. 

Ta książka, którą czytam od dwóch miesięcy - bo bardzo powoli i wielkim namaszczeniem - jest przeznaczona dla ludzi dla których nie tylko Tatry ale i ich schroniska mają swoją duszę i serce.

Bo w tych górach wiele rzeczy się zaczyna. 

Wspaniałe znajomości i miłości do końca życia.

Tu rodza się talenty.

I pozostają na zawsze wspomnienia.

Były dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Paweł Skawinski twierdzi że Dolina Pięciu Stawów to Dolina najpiękniejsza w całych Tatrach. A to że Schronisko Pięciostawiańskie jest niepowtarzalne, kultowe, czy jedyne w swoim rodzaju to wie każdy kto do niego choć na chwilę zaszedł. To schronisko to także pewnego rodzaju salon intelektualny.

Każdy też wie, że tych Stawów w Dolinie to nie jest Pięć ale Sześć.

W Pięciu Stawach w czasie wojny zatrzymywał się słynny "król" kurierów tatrzańskich  Józef Krzeptowski zwany Ujkiem. Przeprowadzał przez Tatry uciekinierów na węgierską stronę. 

A że nic w życiu szczególnie w czasie wojny nie jest proste i normalne - to pomógł mu kiedyś w jego działalności inny Krzeptowski - Wacław, który był szefem Goralenvolku czyli zdrajcą...

Ksiązka jest skarbnicą wiedzy o góralach i turystach tatrzańskich. 

Czy wiedzieliście o tym, że wszyscy pracownicy Schroniska Pięciostawiańskiego - /począwszy od kierowniczki Marychny Krzeptowskiej a skończywszy na palaczu/ są jednocześnie ratownikami GOPR-u.? I że podejmują oni akcję ratunkową natychmiast po otrzymaniu informacji o wypadku w rejonie Doliny ... zanim doleci z Zakopanego helikopter ratunkowy.???

Do dzisiaj pracownicy Schroniska opowiadają turystom przy herbacie jak to któregos noworocznego poranka ratowali cztery turystki. A to było tak, że po nocy Sylwestrowej spędzonej w schronisku jedna z nich postanowiła bladym świtem przejść sie do Wodospadu Wielka Siklawa. A że było bardzo ślisko turystka przy wodospadzie poślizgnęłam się I spadła w dół. Na szczescie upadek nie był grozny ale trzeba było ja wniesc na górę I zawiadomić "śmigło". W tzw międzyczasie jedna z jej koleżanek wiedziona solidarnością  poszła jej na ratunek i też się po drodze poślizgnęła. Potem poszła za nimi trzecia....W rezultacie "śmigło" leciało na ratunek cztery razy...

W pewnym momencie przewodnik i ratownik z rodziny Krzeptowskich  wyciągnął w noworoczny poranek wsztatkich pracowników schroniska nad  Siklawe i kazał się im ustawić i pilnować i nikogo nie wpuszczać ....

Nie wiem jak Wy ale ja kilka razy szłam szlakiem Pięciu  Stawów. Dwa razy gdy schodziłam z Zawratu i pięć jak szłam najpierw Dolina Roztoki pod Siklawe a potem na Przełęcz Szpiglasowa albo przez Swistowke nad Morskie Oko.Oczywiście za każdym razem zatrzymywałam się w Schonisku na odpoczynek i....historyczną już szarlotkę. 

Tych wspomnień nikt mi nie odbierze.

Książkę polecam wszystkim zakochanym w Najpiękniejszych Górach Świata....

/P.S. Tatry to jedna z moich Wielkich Milosci.... oprócz Warszawy i Kazimierza Dolnego.../

/P.S.2. Wczoraj 3 lutego 2023 roku podano że aktualnie "Dom bez adresu" został całkowicie odcięty od świata. Śnieg zasypał go całkowicie i tylko komin widać. Nikt do schroniska nie może dojść ani z niego wyjść. TOPR ogłosił zagrożenie lawinowe 4go stopnia./

czwartek, 2 lutego 2023

Warszawskie Syrenki

"W całej stolicy jest ich ponad 300. I to nie tylko w herbie Warszawy. Syrenkę można znależć na zabytkowych pałacach, kościołach, kamieniczkach. Warszawska Syrena stanowi element dekoracyjny szyldów, okuć bram, witraży, tablic pamiątkowych, zegarów. Jej symbolem opatrzono polichromie, sgrafita, kartusze, herby, wytwory sztuki kamieniarskiej i ceramicznej. Syrenka znajduje się na odznaczeniach, pieczęciach i znakach firmowych. 

Ale symbolicznie patronuje Warszawa jedna Syrena. Ta właśnie, która jest pradawnym symbolem miasta.

Bo to było tak:

U podnóży dzisiejszego Starego Miasta płynąca do Bałtyku Syrena wyszła z wiślanych fal by odpocząć na piaszczystym brzegu. Tak spodobało się jej to miejsce, że postanowiła tu zostać na zawsze. Ale rybacy zamieszkujący pobliską osadę zauwazyli, że podczas połowów ktoś wzburza fale Wisły, plącze sieci i wypuszcza ryby z więcierzy. Postanowili więc rozprawić się ze szkodnikiem. Zaczaili się w zaroślach .... i nagle usłyszeli piękny śpiew. To Syrena śpiewała tak pięknie, że rybacy zakochali się w jej śpiewie i w niej samej. Więc każdego wieczoru czekali, kiedy Syrena wyjdzie na brzeg i zacznie swój koncert. Pewnego dnia zobaczył Syrenę bogaty kupiec przechadzający się brzegiem Wisły. Złapał ją podstępem i uwięził w drewnianej szopie. Planował sprzedać ją za duże pieniądze, Wtedy Syrena zaczęłą rozpaczać. Usłyszał tę rozpacz młody syn rybaka i z pomocą przyjaciół i pod osłoną nocy uwolnił ją.

Wtedy Syrena z wdzięczności obiecała rybakom, że zawsze, kiedy tylko będą potrzebowali pomocy, stanie w ich obronie.

I od tego czasu warszawska Syrena uzbrojona w miecz oraz tarczę broni miasta i jego mieszkańców.

/Druga legenda mówi, że Syreny były dwie - jedna popłynęła w kierunku cieśnin duńskich i teraz siedzi sobie na kamieniu w porcie w Kopenhadze./

A nasza Syrenka znajduje się na Wybrzeżu Kościuszkowskim, tuż nad Wisłą.


Jest to ten słynny pomnik Ludwiki Nitschowej. który ma twarz harcerki, poetki i uczestniczki Powstania Warszawskiego Krystyny Krahelskiej. Pomnik, który powstawał w latach 1936-1937, jako jeden z nielicznych przetrwał wojnę, dodając otuchę tym którzy walczyli o stolicę. Nie przeżyła natomiast wojny sanitariuszka Krystyna Krahelska - zginęła już na początku Powstania - 2 sierpnia.... trzykrotnie postrzelona w klatkę piersiową w trakcie ratowania rannego kolegi.

A druga - równie słynna Syrenka znajduje się na środku Rynku Starego Miasta.


Mówi się, że jest to "Syrenka wędrująca". Ta piękna panna z podwójnym rybim ogonem zaprojektowaa przez Konstantego Hegla zdobiła fontannę na Rynku od roku 1855. Ktoś jednak uznał że nie jest dość piękna i na trzy lata zamknięto ją w magazynach Magistratu. Potem kolejno zdobiła tereny klubu Sportowego "Syrena", Centralny Park Kultury na Powiślu, staromiejskie mury obronne i dziedziniec wewnętrzny Zamku Królewskiego. Na dawne miejsce na Rynku wróciła dopiero w roku 1999. I stoi sobie pośród marmurowego kręgu, pod którym rozchodzi się woda wypływająca spod cokołu. Na obrzeżach wyryto napis: Syrenka Warszawska - strażniczka żywej wody pitnej w środku miasta". Jest to jednak kopia pomnika - oryginał znajduje się w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy.

Wspomnę jeszcze tylko o tej Syrence, która znajduje się w herbie miasta umieszczonym na jednym z budynków na warszawskiej Pradze. Stąd 11 grudnia 1866 roku wyruszył pierwszy konny tramwaj w Warszawie.
Najwięcej Syrenek jest na uliczkach Starego Miasta. Na przykład ta nad wejściem do domu przy ulicy Piwnej 20. Także na drzwiach Bazyliki Archikatedralnej umieszczono kilka wizerunków Syreny."

/Był to urywek z mojej książki pt: "Moje warszawskie zwariowanie" wydanej w roku 2017..... i zadedykowanej moim wnukom./


A w Muzeum Karykatury nowa wystawa...

  Wybralam kilka rysunkow... 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. Prawda, ze wszystkie bardzo trafne...? Szkoda, ze  mimo wszystko...