czwartek, 30 grudnia 2021

Rządzili króciutko...

/Król Lew i król Julian nie mają nic wspólnego z tekstem/



1. Najkrócej w nowożytnej historii Europy rządził Ludwik XIX Burbon. Na mocy prawa był władcą mniej niż 20 minut w dniu 2 sierpnia 1830 roku. Do abdykacji zmusił go własny ojciec.

2. 1 lutego 1908 roku dokonano zamachu na rodzinę króla Portugalii Karola I. Władca zginął na miejscu. Jego ciężko ranny syn Ludwik II Filip zmarł 20-25 minut później. Na mocy prawa był wtenczas królem.

3. Pedro Lascurain Paredes był najkrócej urzędującym prezydentem w historii. Wybrany w Meksyku 19 lutego 1913 roku został po 45 minutach sprawowania urzędu obalony przez puczystów. Szczęśliwie przeżył przewrót i mógł wrócić do zawodu prawnika.

4. Artjur Seyss_-Inquart pełnił obowiązku prezydenta Austrii przez 50 minut 13 marca 1938 roku. Miało to miejsce w dzień po przyłączeniu Austrii do Rzeszy. Seyss-Inquart został po wojnie skazany na karę śmierci.

5. Filip zasiadał zaledwie 8 godzin na papieskim tronie 31 lipca 768 roku. Oskarżono go o kupczenie godnościami kościelnymi, a nastepnie ogołocono z szat pontyfikalnych. Po detronizacji wrócił do macierzystego klasztoru.

6. Michał Romanow - to na jego rzecz tytułu cesarskiego zrzekł się ostatni car Rosjii Mikołaj II. Michał byl następcą tronu przez 16 godzin od 15 do 16 marca 1917 roku.

7. Gdy Napoleon Bonaparte abdykował w dniu 4 kwietnia 1814 roku, wskazał nastepcę, syna - wówczas  3-letniego. Napoleona Franciszka Karola Józefa po 2-dniach  detronizowano.

8. Chalid ibn Barghasz - szósty sułtan Zanzibaru sprawował władzę tylko 3 dni od 15 sierpnia 1896 roku. Abdykował po wojskowej interwencji brytyjskiej.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Właściwie nie wiem po co to wszystko napisałam.

To znaczy wiem.... ale nie powiem...

A Wy wiecie dlaczego?

-----------------------------------------------------------------------

A może napiszecie  ile razy byliście na filmie "Król Lew"? Bo ja cztery...A Szalony Geograf przyznał się, że jak był mały to co najmniej dwanaście razy...


A może wolicie Króla Juliana? Moje wnuki przepadają za nim...

-----------------------------------------------------------------------
Jutro Sylwester więc życzę Wam szalonej zabawy!!!

wtorek, 28 grudnia 2021

Samotnia



"Często marzyłam, aby zamieszkać na „trochę” w górskim schronisku. I chociaż po Tatrach chodziłam przez wiele lat, to nigdy w żadnym tatrzańskim schronisku nie nocowałam. Bywałam czasami w „Murowańcu”, na Ornaku, czy w schronisku na Polanie Chochołowskiej, długie godziny pijąc kolejną herbatę albo tylko wrzątek i czekając, aż deszcz przestanie padać, ale nigdy nie zatrzymałam się tam na noc.

Jednakże przez jeden zimowy tydzień mieszkałam w środku gór. Te góry to Karkonosze. A to schronisko –to „Samotnia”. 

– Gdzie pani idzie z tym dzieckiem…??? – zapytała mnie oburzona pani, która wracała z drugą panią do Karpacza. Obydwie miały botki na szpilkach i futra. Miały też ze sobą wieczorowe torebki i chyba rękawiczki z wężowej skórki. Były naprawdę bardzo eleganckie. Spotkałyśmy się niedaleko Świątyni Wang. My, to znaczy ja razem z 10-letnim wówczas młodszym synem,*/ z niewielkimi plecakami szliśmy w górę. One wracały z zimowego spaceru, nieprzytomnie zmęczone i zmarznięte. 

– Tam już dalej nic nie ma, tylko śnieg po pas. Niech pani tam nie idzie, bo pani zabłądzi, a niedługo będzie ciemno. 

Podziękowałam paniom za zainteresowanie i życzliwość i powiedziałam, że idziemy do schroniska „Samotnia”, bo tam będziemy przez tydzień mieszkać. Panie nic nie odpowiedziały, biorąc mnie najwyraźniej za osobę niespełna rozumu. 

Nie będę ukrywać, że panie te miały dużo racji, bo po drodze kilka razy wpadaliśmy do jakichś dziur w śniegu prawie po szyję i musieliśmy się nawzajem z nich wyciągać. 

Gdy doszliśmy do „Samotni” to faktycznie było już ciemno. Obydwoje mokrzy, zmordowani i zmarznięci. Ale szczęśliwi i roześmiani. 

Że jest to miejsce magiczne, to nie ulega wątpliwości. Że żyje się tam w zupełnie innym wymiarze, to jasne jak słońce. Że patrząc przez okno na drogę wiodącą dalej do „Strzechy Akademickiej” czy nad kocioł Małego Stawu, czuje się w sobie niesamowity spokój, a jednocześnie radość, to też nic odkrywczego. Że jak podziwia się pokryte szadzią drzewa, to nie chce się wierzyć, że to natura je tak wyrzeźbiła, bo myśli się, że to jakieś cuda sprawiły. 

Codziennie po zjedzeniu skromnego śniadania wychodziliśmy na wycieczki w góry. Na Śnieżkę, na którą w końcu nie weszliśmy, bo zatrzymał nas straszliwy wiatr i gwałtowne opady śniegu. Do Śnieżnych Kotłów, które zachwyciły nas niesamowitą urodą, do prawie całkiem zamarzniętego wodospadu Łomniczki, do różnych pięknych form skalnych, jak Słonecznik. Na Łabski Szczyt. I na Szrenicę. 

Wędrówki w śniegu po pas były niesamowicie męczące, ale zapamiętaliśmy je na całe życie. Wracaliśmy, gdy się zmierzchało, i wtedy w schronisku czekał na nas pyszny obiad. A wieczorami siedzieliśmy w jadalni „Samotni” i słuchaliśmy grających na gitarze i śpiewających młodych ludzi. 

Symbolem „Samotni” jest wieżyczka i odlany w Jeleniej Górze dzwon sygnaturka z datą 1861 rok. A samo schronisko zwane jest przez niektórych perłą dolnośląskich schronisk. Leży nad Małym Stawem, który wcale nie jest mały, bo ma wymiary 255 m na 185 m i 6,5 m głębokości.

Lustro wody znajduje się na wysokości 1183 m n.p.m., a „Samotnia” leży o 12 metrów wyżej. Otoczenie Małego Stawu to ścisły rezerwat.

Schronisko zwane na początku budą zostało wybudowane ok.1890 roku przez Karola Haeringa. Najstarsza jego część, czyli sala bufetowa, ma około 120 lat. Według obliczeń pracowników „Samotni” codziennie odwiedza ją od 20 do 100 osób. 10 do 15 turystów pozostaje w schronisku na noc. 

Pokonanie sześciu kilometrów drogi ze schroniska do Karpacza zajmuje zimą 3 godziny. „Samotnia” jest prowadzona od czterdziestu lat przez rodzinę Siemaszków. Najpierw prowadził ją Waldemar Siemaszko – znany przewodnik i ratownik GOPR. Po jego śmierci „Samotnią” zajęły się żona i córka. Schronisko jest własnością PTTK. Jest w nim organizowane wiele cyklicznych imprez turystycznych. 

Ale najwspanialsza jest podobno w „Samotni” Wigilia. Przyjeżdżają wtedy nie tylko samotni i zakochani w górach. Przyjeżdżają całe rodziny. I czują się tam jak u siebie w domu. 

W 1992 roku Karkonoski Park Narodowy, w którego sercu leży to nastrojowe schronisko, został uznany przez UNESCO za Bilateralny  Rezerwat Biosfery.

Chociaż z „Samotni” do Karpacza jest zaledwie sześć kilometrów, to są to dwa zupełnie różne światy, które poza górskimi szlakami nie łączy zupełnie nic."

------------------------------------------------------------------------------------

/Był to urywek z mojej książki "Mój kraj nad Wisłą" wydanej w roku 2019/

------------------------------------------------------------------------------

X/ ten młodszy syn to aktualnie Szalony Geograf

niedziela, 26 grudnia 2021

Szalony Geograf zaprasza na świąteczny spacer

Wstańcie proszę od świątecznego stołu.

Ubierzcie się ciepło i załóżcie odpowiednie buty.

I chodźcie ze mną na Śnieżkę:










Jak już doszliście to rozgrzejcie się gorącą herbatą w schronisku czyli w trzech połączonych ze sobą  dyskach.
Kto chce może też wejść do kaplicy Św. Wawrzyńca.  Ta barokowa kaplica jest położona najwyżej w Polsce - na wysokości 1602 m.n.p.m.

A potem możemy już zejśc w dół. Ale trzeba uważać bo jest bardzo ślisko. I nie wolno zbiegać bo wtedy najłatwiej o kontuzję.

I znowu będzie można razem z Najbliższymi usiąść przy świątecznym stole.

Wesołych Świąt.!!!

czwartek, 23 grudnia 2021

Wiersze i życzenia

 
To jeden z tomików poezji autorstwa Iwony Danuty Startek. Został wydany w roku 2005.
Poetkę tę oprócz talentu literackiego charakteryzuje wszechstronna  wiedza. A w swoich "malowanych słowem" wierszach nawiązuje do historiii i jej związku z teraźniejszością. Jej wiersze zapamiętuje się na długo. Dodam, że w pażdzierniku 2014 roku byłam  na pięknym wieczorze literackim Iwony Danuty Startek. Miał on miejsce w "Pożegnaniu z Afryką" w Lublinie. 
Długo zastanawiałam się które wiersze wybrać dla Was. 
W końcu wybrałam te dwa.
Wczytajcie się proszę uważnie:

"Pokolenie '89"

"spotykaliśmy się na placach i w stołówkach
chodziliśmy na nabożeństwa za Ojczyznę
śpiewaliśmy wzniosłe pieśni
chwytające za gardło
oglądaliśmy zakazane filmy
potem budowaliśmy nowe imperium 
kościołów mocnych jak twierdze
szkół otwartych na agory
gazet krzykliwych jak mównice
telewizji realniejszej niż rzeczywistość

dzisiaj nie umiemy już 
śpiewać pieśni ani się modlić
nie chcemy być razem
nie chcemy na siebie patrzeć 
to nudne"

"poeta dzisiejszy"

poeta dzisiejszy pracuje albo szuka pracy
chwali się czytelnie wypełnionym cv
i umiejętnością obsługi komputera

poeta dzisiejszy wstydzi się słowa 
chciałby jak inni machać rękami 
krzyczeć i stroić miny do kamer

poeta dzisiejszy nie czyta
ogląda w telewizji transmisje
sąsiedzi nie wiedzą że jest poetą

poeta dzisiejszy nie pisze wierszy"
--------------------------------------------------------------------------------

W związku z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia Wszystkim Wam - wierzącym i niewierzącym, poszukującym i wątpiącym, życzę Pięknych Dni BEZ STRACHU, CHORÓB I ZMĘCZENIA...




I jeszcze dwie choinki - pierwsza przed Zamkiem Królewskim w Warszawie, a druga na jego dziedzińcu.
I jeszcze serdecznie dziękuję Wszystkim, którzy przesłali mi życzenia świąteczne. Szczególnie Małgosi i Eli od których dostałam piękne kartki wysłane zwykłą pocztą.

wtorek, 21 grudnia 2021

Kot pod sufitem

 

Do kota /i na imieniny jego pani/ przyszło siedem osób. 

Kot podobno już na dźwięk domofonu schował się tak, że nie można było go znaleźć. Dopiero po pewnym czasie okazało się gdzie jest. Nie ulega wątpliwośći, że wszedł tak wysoko po to aby patrzeć na nas z góry. 

Raz tylko podniósł trochę głowę i popatrzył na nas z politowaniem...jak go wszyscy fotografowaliśmy....

WIĘCEJ KOTA jest tutaj:

http://stokrotkastories.blogspot.com/2020/01/sesja-zdjeciowa.html

Dzisiaj tylko tyle bo przecież muszę się wreszcie zabrać do roboty....😉

-------------------------------------------------------------

P.S. Czy Wam też tak nic się nie chce? Czy tylko ja jestem taka leniwa???

niedziela, 19 grudnia 2021

"Myśli nieuczesane"

W czasie sprzątania na półkach z książkami przypomniałam sobie, że jestem posiadaczką "Myśli nieuczesanych" Stanisława Jerzego Leca. /Wydawnictwo Literackie rok 1974/



Ten żyjący w latach 1909-1966 wybitny satyryk, poeta i tłumacz literatury niemieckiej był znany kiedyś jako autor niezwykle celnych, łączących w sobie elementy głębokiej refleksji i humoru aforyzmów. Wydał je w kilku tomikach.

Przepisałam kilka z nich:

1."Nie można zagrać "Pieśni Wolności" przy pomocy instrumentu przemocy".

2."Ja jestem piękny, ja jestem silny, ja jestem mądry, ja jestem dobry. I ja to wszystko odkryłem".

3."Niejeden, co pchał się na świecznik zawisł na latarni".

4."I pomyśleć, że w tym ogniu, który ukradł Prometeusz bogom, spalono Giordana Bruno!".

5."Czy jeśli ludożerca je widelcem i nożem - to postęp?"

6."I słowo może być kneblem".

7.""Ma ptasi mózg" - mówiono o pewnym orle".

8."Prawo pięści to również pokazywanie figi"

9."Świat zawsze powraca do normy. Ważne, do czyjej".

10."Wolność powinna mieć swoje granice".

--------------------------------------------------------------------------




                          I jeszcze 3 zdjęcia z cyklu "Moje wariactwo"

piątek, 17 grudnia 2021

"Pawiak" - z cyklu "Warszawa mało znana"

Muzeum Więzienia Pawiak to szczególne miejsce w historii Warszawy i Polski, ponieważ upamiętnia warszawskie więzienie, którego niemal cały okres istnienia związany był z martyrologią Narodu Polskiego i walką o niepodległość. Okres funkcjonowania, czyli lata 1835-1944, to w zdecydowanej większości czas , gdy w jego murach osadzani byli więźniowie polityczni i polscy patrioci, którzy najpierw podjęli walkę z rosyjskim zaborcą a później z niemieckim okupantem.

Budowę więzienia rozpoczęto w 1830 r, na wniosek hrabiego Fryderyka Skarbka, ówczesnego referendarza Rady Stanu Królestwa Polskiego. Pierwszych więźniów osadzono tu w roku 1835. Nowopowstały budynek miał cztery kondygnacje i wymiary 155 m długości na 12 m szerokości i był usytuowany między ulicami Dzielną, Więzienną i Pawią, skąd póżniejsza nazwa PAWIAK, która przylgnęła do tego budynku i calego kompleksu więziennego.


W latach 80. XIX wieku wyodrębniono na Pawiaku oddział żeński. Zaadaptowano na ten cel dwupiętrowy budynek sąsiedniej posesji na
której uprzednio mieścił się szpital dla żołnierzy wracających z wojny rosyjsko -tureckiej toczącej się głównie na Bałkanach. Konflikt ten nazywany był Wojną Serbską, stąd do gmachu żeńskiego oddziału więzienia przylgnęła nazwa "Serbia".

                                 

Od samego początku funkcjonowania Pawiaka obok więżniów kryminalnych trafiali do niego również więźniowie polityczni. W okresie zaborów byli to polscy patrioci. którzy walczyli z zaborcami w imię niepodległości naszej Ojczyzny. Wraz z upadkiem Powstania Styczniowego w 1864 r na Pawiak trafili uczestnicy walk powstańczych. członkowie Rządu Narodowego oraz sam przywódca wojsk polskich Romuald Traugutt, który 5 sierpnia 1864 r zostal stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej.

W następnych latach obok działaczy niepodległościowych w więzieniu tym osadzani byli między innymi członkowie różnych organizacji robotniczych, którzy występowali przeciw tyranii władz carskich.
Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 r na Pawiaku nadal osadzano więżniów politycznych. W okresie II Rzeczypospolitej byli to przeciwnicy ustroju państwa głównie komuniści.
W czasie okupacji niemieckiej na Pawiaku więziono członków podziemia schwytanych podczas akcji oraz przypadkowych przechodniów aresztowanych na ulicach w trakcie łapanek. Na Pawiak trafiały nie tylko pojedyńcze osoby, mężczyźni czy kobiety, ale również całe rodziny z dziećmi, w tym kobiety w zaawansowanej ciąży. 
Jednym co łączyło wszystkich było to, że byli Polakami. Więziono tu wybitnych Polaków -  Macieja Rataja, Mieczysława Niedziałkowskiego, Janusza Korczaka, Irenę Sendlerową, Janusza Kusocińskiego, ojca Maksymiliana Kolbe, Hankę Ordonówną, Jana Bytnara, Józefę Radzymińską i wielu innych.
Pawiak był więzieniem okrutnym.


Szacuje się, że w latach 1939-1944 na Pawiaku było więzionych około 100 tysięcy więźniów, z czego ok. 37 tysięcy zostało rozstrzelanych w egzekucjach, a około 60 tysięcy zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych.

21 sierpnia 1944 roku Niemcy zaminowali i wysadzili w powietrze kompleks więzienny Pawiaka. Wśród wielu dowodów zbrodni, które zostały pochłonięte przez ruiny znalazła się również kartoteka więźniów, dlatego prawdopodobnie nie poznamy nigdy imion i nazwisk wszystkich osób więzionych w tym więzieniu.
Muzeum Więzienia Pawiak otwarto 28 listopada 1965 roku z inicjatywy i przy współudziale byłych więźniów politycznych. 
W roku 2020 w 55 rocznicę działalności Muzeum dokonano konserwacji pozostalych po więzieniu fragmentów,  a także metalowych rzeźb prof Tadeusza Łodziany i prof Stanisława Słoniny.
-----------------------------------------------------------------------
Tekst powstał na bazie informatora wydanego w ubiegłym roku przez Muzeum Niepodległości i Muzeum Więzienia Pawiak.
Dodam jeszcze, że więźniem Pawiaka był dwukrotnie ojciec mojego męża. Był mieszkańcem Woli a dostał się do tego więzienia w wyniku łapanek organizowanych przez hitlerowców na ulicach Warszawy. 

Mam do Was prośbę: Lepiej tam nie idźcie..... bo jest to miejsce naprawdę przerażające...

/Zdjęcia, które można powiększyć zrobiłam specjalnie dla Was w dniu 15 grudnia 2021 roku/

No i przepraszam za ten smutny temat przed Świętami...

środa, 15 grudnia 2021

Dzisiaj będzie o upadkach

 


Dwa cytaty:

"Największą chlubą nie jest to, aby nigdy się nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi" - przysłowie chińskie.

"Głęboki upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia" - Johann Wolfgang Goethe


Prawdę mówiąc to zaliczyłam w życiu kilka upadków. Nie tylko takich jak na tych zdjęciach. Nie były też bardzo poważne ale spowodowały, że zatrzymałam się i ..... zaczęłam myśleć. 

Bo podobno na myślenie nigdy nie jest za późno... 😀

A jak było z Wami?

Oczywiście nikogo nie zmuszam do zwierzeń...

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Tak pisze Poetka - część druga


W tym tomiku, który sprezentowała mi kiedyś Ewa Radomska są same piękne i wzruszające wiersze.

Pisałam już o nich tutaj: 

http://stokrotkastories.blogspot.com/2019/03/tak-pisze-poetka.html

Dzisiaj postanowiłam przepisac dwa następne wiersze.

Przeczytajcie proszę uważnie:


"Z ludźmi być"

Żeby choc trochę poznać ludzi

Trzeba dużo rozmawiać z nimi

Wypalić przynajmniej 

Kilka papierosów

I wysłuchać historii ich życia 

Które mogą przeplatać 

Kłamstwo z prawdą

Rzeczywistość z marzeniami

Ludzie bowiem zawsze 

Chcieliby być lepsi niż są

Marzą o odwróceniu złego losu

 I szczęśliwych zbiegach

Przypadkowych okoliczności

Wciąż czekają na 

Swoją wielką chwilę

Wyglądają jej jak myśliwy 

Wygląda dorodnej zwierzyny

Na polowaniu

Zastawiają na nią sidła 

A kiedy już przychodzi

Nie zawsze rozpoznają ją

Albo nie mogą uwierzyć 

Że oto przyszła 

W takiej akurat postaci

Obiecują sobie na przyszłość

Być bardziej uważni

I nadal czekają

Bo życie tak naprawdę

Nieustannym czekaniem jest

A każdy człowiek

To tajemnica do ciągłego

Odgadywania"


"O szczęściu"

Szczęście przyszło nagle

W jednej chwili rozjaśnił się pokój

Właściwie nie było powodu

Do szczęścia

Ale szczęście takie już jest

Przychodzi bez powodu

I bez powodu odchodzi"

---------------------------------------------------------------------

Popatrzcie jak POETKA pięknie uśmiecha się do Was...

sobota, 11 grudnia 2021

Jeszcze o książce "Kamienny sufit"

Na ostatniej stronie autorka Anna Król dziękuje wszystkim, dzięki którym jej książka powstała.

A przede wszystkim dziękuje Tatrom - za to że SĄ...



Na końcu książki autorka umieściła SUBIEKTYWNE KALENDRAIUM GÓRSKIE.

Pozwolę sobie z tego kalendarium przepisać kilkanaście bardzo ważnych dat:

11 czerwca 1565 roku - księżna Beata Łaska - pierwsza turystka w Tatrach odwiedziła między innymi okolice Stawu Kieżmarskiego.

W roku 1838 nastąpiło pierwsze kobiece wejście na najwyższą górę Europy  - na Mount Blanc. Dokonała tego Francuzka Henriette d'Angeville.

W 1858 roku została wydana w Krakowie pierwsza książka o Tatrach. To "Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin" Marii Steczkowskiej.

W 1902 roku Wanda Herse, jako pierwsza kobieta staje na Mnichu, wraz z góralem Klimkiem Bachledą.



W 1903 roku Anna Szyszyłowiczowa jak pierwsza kobieta zapisana została do Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego.

W 1908 roku Helena Dłuska i Irena Pawlewska wchodzą samodzielnie na Szczyrbski Szczyt /2381 m.n.p.m.i przechodzą do historii jako pierwsze kobiety i samodzielne taterniczki.

W 1908 roku pierwszy szczyt w Tatrach Polskich otrzymuje nazwę od jego zdobywczyni - Igła w Żabiem zmienia nazwę na Turnię Wandy, od imienia Wandy Jeromin.

W kwietniu 1928 roku - pierwsza zimowa wyprawa na Grań Tatr. Bierze w niej udział Róża Drojecka.

W pażdzierniku 1929 roku Jadwiga Roguska-Cybulska publikuje w "Zakopanem" manifest "Do młodych taterniczek", który rozpoczyna trwającą kilka dekad dyskusję o wspinaniu się kobiet.


W 1934 roku wrocławianka Hettie Dyhrenfurth wchodzi na wysokość 7315 m.n.p.m. - na zachodni wierzchołek Sia Kangri /Azja/, bijąc kobiecy rekord wysokości.

W 1939 roku Zofia Radwńska-Paryska jako pierwsza kobieta otrzymuje blachę ratowniczą TOPR-u.

W 1960 roku pierwsza w historii odznaka honorowa stowarzyszenia alpinistycznego  /Klubu Wysokogórskiego/ została przyznana kobiecie - Jadwidze Roguskiej-Cybulskiej.

W 1960 wydano pierwszą książkę o kobietach w Tatrach pt: "Od krynoliny do liny" autorstwa Haliny Ptakowskiej- Wyżanowicz.

12 sierpnia 1975 roku pierwsze kobiety zdobywają samodzielnie ośmiotysięcznik - Gaszebrum II  /8034 m.n.p.m. Dokonują tego Polki: Anna Okopińska i Halina Krueger-Syrokomska.



16 października 1978 roku - Wanda Rutkiewicz, pierwsza z historii Europejka i trzecia kobieta na świecie wchodzi na najwyższą górę Ziemi - Mount Everest /8848 m.n.p.m./

W 2001 roku umiera Zofia Radwańska-Paryska - ostatnia z pierwszych polskich taterniczek.

/A życie Zofii Radwańskiej-Paryskiej to prawdopodobnie temat na następny mój tekst./




Czarno-białe zdjęcia kobiet-taterniczek ściągnęłam z sieci. Zwróćcie proszę uwagę w jakich strojach pierwsze taterniczki wspinały się wtedy...

czwartek, 9 grudnia 2021

Nietypowa feministyczna książka


To jest książka o kobietach, które nie bały się wyznaczać nowych dróg. Dosłownie i w przenośni.

Niektórzy z Was wiedzą, że jedną z moich TRZECH MIŁOŚCI są Tatry. /dwie pozostałe to Warszawa i Kazimierz Dolny/.

Gdy byłam młoda to zeszłam prawie wszystkie doliny, przełęcze i szczyty tatrzańskie. I to nie tylko po stronie polskiej ale i na Słowacji. No nie, nie na wszystkich szczytach byłam. Ale na niektórych byłam kilka razy. I to w różnych porach roku. 

Teraz już chodzę tylko po dolinach a czekając w schroniskach na dzieci i wnuki, które po szczytach "biegają".... wspominam sobie i wspominam.

Nigdy w Tatrach nie uprawiałam wspinaczki wysokogórskiej. Inaczej mówiąc wchodziłam tylko tam gdzie można było wejśc nawet po klamrach i łańcuchach ale bez lin i czekanów. I zawsze po szlaku...

Książka "Kamienny sufit" to opowieść o pierwszych taterniczkach. Napisała ją Anna Król, która też jest taterniczką. I która sto lat po wyprawach pierwszych polskich taterniczek wyruszyła za nimi na Mnicha, Zamarłą Turnię czy Orlą Perć.

"To skrócona historia polskiego feminizmu w sercu Tatr, opowieść i marzycielkach i zuchwałych indywidualistkach. O śmiałości bycia pierwszą i wielkiej potrzebie spełnienia."

Pierwsze taterniczki były bezkompromisowe, zdeterminowane i wolne.  Nie  bały się wytaczać nowych dróg."

"Bywały przedmiotem drwin. Dziwaczne i ekscentryczne, bezczelne, miały odwagę realizować marzenia. Góralki spluwały za nimi, kiedy w pumpach i z plecakami ruszały na szlak. Mężczyźni wyśmiewali. "Kobieta nigdy rasowym taternikiem nie będzie".

Polska himalaistka i zdobywczyni dziewięciu ośmiotysięczników, z wykształcenia geograf - Kinga Baranowska tak napisała o tej książce w krótkiej recenzji umieszczonej na odwrocie okładki:

"Odważne. To pierwsze słowo, które przyszło mi na myśl, gdy czytałam o taterniczkach. Zaprzeczały stereotypom, wyznaczały nowe drogi - nie tylko w górach, ale i w świadomości ludzi. Dzięki nim mogłam stanąć na swoich górskich szczytach. Czuję wdzięczność i niewidzialną więź z tymi kobietami. Bardzo Wam polecam tę książkę".

A  to słowa z recenzji himalaisty i narciarza wysokogórskiego  Andrzeja Bargiela :

"Dawniej kobiety w górach lekceważono, choć byly pełne niezwykłej odwagi i determinacji, by przebijać "kamienny sufit".

Ja  tylko dodam, że kobiety zawsze musiały przebijać sufity - szklane czy kamienne. I zawsze były lekceważone.

 I to pozostało do dziś.

/Na niebiesko przepisałam opinie znajdujące się na odwrocie okładki/.

To jest książka, która wzrusza. Piękna książka. Ale tylko dla tych, którzy Tatry naprawdę kochają.


wtorek, 7 grudnia 2021

Nagie czy ubrane?

 Zobaczcie ..... znowu zwariowałam...

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.


8.


9.




10.



11.


12.


13.



14.
                                                
15.


                  Które drzewa ciekawsze albo ładniejsze?Nagie czy ubrane?
Czy któreś z nich zasługuje na wyróźnienie?


                                  A ta trawka Wam się podoba?

Wszystkie zdjęcia robiłam w Łazienkach Królewskich w Warszawie w dniu 3 grudnia 2021 przed południem.


Dzisiaj będzie o płaczu....

Wczoraj około południa przechodziłam koło Szkoły Podstawowej, która jest tuż koło mojego bloku. Akurat wybiegła z niej dziewczynka, może 10-...