niedziela, 12 marca 2023

Moja Andaluzja - część druga


Uczestnicy wyprawy do Andaluzji czyli Dzielna Siódemka. Tych dwóch typków po prawej stronie to moje "maleńkie wnuki"...

Już pierwszego dnia naszej podróży założyłam sobie że jestem: "Młoda, zdrowa i bogata".😅 I powtarzałam sobie to zdanie kilka razy dziennie. Bo gdyby tak nie było to nie pojechałabym na taką wycieczkę i nie przejechałabym i przewędrowała prawie całej Andaluzji. Oczywiście to powiedzenie było dalekie od prawdy ale bardzo mi się podobało. Moim najblizszym także...

Program zwiedzania był opracowany przez nasze dzieci  już dwa miesiące wcześniej. Wtedy gdy kupowało się bilety lotnicze, wynajmowało noclegi i rezerwowalo bilety do różnych pięknych i znanych miejsc. Bo wcześniej jest z reguły dużo taniej.

Zaczęliśmy bardzo mocnym akcentem czyli pojechalismy do Caminito del Rey czyli "Drogi albo Ścieżki Króla".

12 lutego około 11tej wyruszyliśmy z Malagi w kierunku Costa del Sol. 

Tam bowiem znajduje się Szlak Caminito del Rey, który prawie całkowicie prowadzi wzdłuż skalistego wąwozu Desfiladero de los Gaitanes przez który przepływa rzeka Guadalhorce.  



Przejście tego szlaku zajmuje około dwóch godzin. Idzie się w grupie, którą prowadzi przewodnik. Wybraliśmy przewodnika angielskojęzycznego, bo zaledwie dwie osoby z naszej Wspaniałej Siódemki rozumieją hiszpański. Szliśmy wzdłuż kilkusetmetrowych ścian. Jeśli chodzi o mnie to szłam prawie przytulona do tych ścian, a więc co chwile uderzałam w nie głową. Na szczęście wszyscy otrzymaliśmy specjalne kaski. Co pewien czas spotykaliśmy na trasie strażników, którzy pilnowali abyśmy się nie wychylali i szli spokojnie. Robienie zdjęć typu selfie i wychylanie się było zakazane. Było to niesamowite przeżycie, chociaż cały szlak był bardzo dobrze zabezpieczony.

To teraz kilka zdjęć, które zrobiono na trasie - o czym nawet nie wiedziałam. Bo ciągle tylko myślałam kiedy spadnę bo zawalą się pod nami te drewniane drózki, które były wręcz przylepione do zboczy gór...

Żebyście nie myśleli, że babcia Stokrotka stchórzyła albo że zmyśla.... Należy szukać różowej kurteczki...










Po drodze było kilka mostków nad wąwozem. Najdłuzszy był ten mostek, który wprawdzie był dobrze zabezpieczony, to jednak trochę się bujał. Pomyślałam sobie, że najlepiej będzie jak nie będą patrzyła w dół czy do góry, tylko prosto przed siebie...

Na mostku pięć ostatnich osób należy do  naszej Siódemki. Następna jestem ja... jak wchodzę na mostek /widać po prawej stronie moją rękę w różowej kurtce i buty/. Za mną idzie i fotografuje Siódma Osoba.

Do dzisiaj nie wiem jak ja ten mostek przeszłam... A potem było ostre zejście w dół...A wrócić nie było można bo to był szlak jednokierunkowy...

Ciąg dalszy /mam nadzieję/ - nastąpi...

Wszystkie zdjęcia można powiększyć...



69 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem odwagi! Niestety nigdy bym się nie odważyła. Panicznie boję się takich przepaści i niestety jest to u mnie nie do pokonania. Cudne widoki, dobrze, że mogę zwiedzić dzięki fotografiom. A wnuki rzeczywiście maleńkie 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko ... jak byłam młoda to prawie wszystkie tatrzańskie szczyty i przełęcze zdobyłam...
      Stokrotka

      Usuń
  2. Z jednej strony miałabym ogromną ochotę kiedyś się tam wybrać, a z drugiej chyba jednak się boję. ;) Niektóre fragmenty są dla mnie "za bardzo". Zdarzyło mi się, że widząc jakieś mostki na zdjęciu uznałam, że po tym nie przejdę, a przeszłam spokojnie, ale one były niżej nad ziemią (czy raczej nad rzeczką)...
    katasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kataszo ja tez bardzo sie bałam ale zwyciężyłam ten strach...
      Stokrotka

      Usuń
  3. No powiem Ci, ze te dróżki i mostek robią ogromne wrażenie i podziwiam Twoja odwagę!
    Powiększyłam sobie fotki, by przyjrzeć się dokładnie i chętnie sama bym spróbowała, ale nie mam doświadczenia w organizacji takich wypraw.
    Piękna wycieczka i niesamowite widoki!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu... polecam te wedrowke z całego serca.... nigdy jej nie zapomnisz...
      Stokrotka

      Usuń
  4. Jestem pelna podziwu. Wspaniala Siodemka zdobywa trudny sxlsk, podziwia wspaniale widoki,ale mnie wystarcza zdjecia by dzielic Wasz zachwyt i doceniac odwage. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci Małgosiu dziękuję...
      Stokrotka

      Usuń
  5. Już piąty raz czytamy i oglądamy dokładnie zdjęcia....
    I powiem Ci szacuneczek wielki od nas wsxystkich dla Ciebie i dla pozostałej Szostki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy byliśmy dzielni....ale ja najbardziej
      Stokrotka

      Usuń
  6. To Marek z dziewczynami był:-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś pewna, że to Twoje wnuki? Chyba ktoś je podmienił, Twoje to były takie fajne Krasnale! No to miałaś wrażeń na tej drodze sporo! Nie wiem czemu, ale wraz z postępem do przodu w kwestii wieku cofa się mój zapał do tras o dużej ekspozycji, więc jestem pełna podziwu dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu za ten podziw.
      A wnuki z pewnością moje są:-)))
      Stokrotka

      Usuń
  8. Najpierw Twoje wnuki, drobiażczki z nich, czym się karmi takie maleństwa....bardzo fajna z Was grupa.
    No i dzielna bardzo jesteś, podziwiam, ja nie lubię takich przestrzeni pode mną , nie wiem czy bym się odważyła, może mając całą rodzinę obok to bym zaryzykowała...niesamowite jest to caminito

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko...to właśnie moja Rodzinka mnie zmobilizowala.
      Ty też byś przeszła te droga... Jestem tego pewna...
      Stokrotka

      Usuń
  9. Klękam przed Tobą.! Szacunek dla wszystkich ale Ty jesteś dla mnie najwiekszą, cichutką bohaterką.
    Jrestescie pięknym przykładem jak wielką siłą jest MIŁOŚĆ i RODZINA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtamojtam Joasiu... ale dziękuję Ci serdecznie...
      Stokrotka

      Usuń
  10. Cudownie. Mostek wygląda groźnie, dzielna byłas, że przeszłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ze byłam Dzielna...
      Stokrotka

      Usuń
  11. Wspaniała wycieczka i wspaniała babcia :) Nikt Ci nie odbierze tych przeżyć, a potem niekończących się wspomnień, to cudowna sprawa. No i gratuluję odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... sama sobie gratuluję odwagi...:-))
      Stokrotka

      Usuń
  12. Cudowne miejsce i niezapomniana przygoda. My szliśmy sami, bez przewodnika, bo ja się trochę obawiałam z góry narzuconego tempa i tego, że mi zabraknie czasu na robienie zdjęć i cieszenie się chwilą po swojemu 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my przed tym mostkiem też już zwolniliśmy bo jednak pospiech stresuje bardzo.
      Byłam pewna że znasz tę Drogę...
      Stokrotka

      Usuń
  13. Żebyś wiedziała Stoktotko jak Ci zazdroszczę tego pięknego spaceru i pięknych widoków ...chociaż też pewnie bałabym się okropnie.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia Elu jak ja się bałam.... ale nie okazywałam tego po sobie...
      Stokrotka

      Usuń
  14. Droga Krola to bylo niesamowite przezycie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I żadna mamusia ani babcia nie spadła:-)))
      Stokrotka

      Usuń
    2. No i te widoki były niesamowite

      Usuń
    3. Zgadza się!!!
      Stokrotka

      Usuń
  15. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, posądzać Cię o tchórzostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko.... ja to nawet za bardzo odważna jestem :-))
      Stokrotka

      Usuń
  16. Lubisz szukać adrenaliny?Te piękne zdjęcia oferują dreszczyk emocji i przypływ adrenaliny.
    Zasady bezpieczeństwa na trasie Caminito del Rey:"Noś kask,nie przechodź przez barierki i nie zrzucaj teściowej z urwiska".
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku....udało mi się bo synowa mnie nie zrzuciła...:-))
      Stokrotka

      Usuń
    2. "Kiedy odchodzi humor,odchodzi cywilizacja"-Erma Bombeck
      :-)

      Usuń

    3. Zgadza się...
      Stokrotka

      Usuń
  17. Przejście szlakiem musi dostarczać niesamowitych przeżyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna wyprawa w cudne miejsca z najbliższymi. I brawa za kondycję i odwagę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się sobie dziwię ze taka odważny byłam...
      Stokrotka

      Usuń
  19. Imponujące wyzwanie. Założenie, że jesteś młoda, zdrowa i bogata nie odbiega od prawdy, mimo iż kokieteryjnie zaprzeczasz, bo przecież młodość to stan ducha, a skoro kroczysz nad przepaścią, to i zdrowie jest ku temu. Do bogactwa zaś wystarczy złote serce :-)
    Ja również rozpocząłem sezon na spacery wzdłuż brzegów urwisk, byłem na klifach Grobli Olbrzyma oraz Doliny Glendalough, a spacer różnił się o tyle od Twojego, że Irlandczycy w przeciwieństwie do Hiszpanów nie wysyłają nikogo do pilnowania, by turyści się nie wychylali, a i zabezpieczeń tak mocnych nie ma. Być może coś się zmieni na Klifach Moheru, bo jest pretekst, sztormy ostatnich lat tak podmyły klify, że grożą obsunięciem, więc oddalono w niektórych miejscach szlak od krawędzi. No ale tam w tym roku jeszcze nie dotarłem, więc nie wiem, jak wygląda teraz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo Ci dziękuję Wolandzie za piękne słowa na temat mojej "młodości, zdrowia i bogactwa"
    Nigdy nie byłam w Irlandii ale był tam kiedyś mój młodszy syn i poznał dobrze Klify Moheru...
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  21. Fantastyczna wycieczka i myślę, że szlas z tzw. rozpędu, adrenalina zadziałała
    Twoje motto jest jak najbardziej prawdziwe.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna sprawa że jestem mloda, zdrowa i bogata....:-)))
      Stokrotka

      Usuń
  22. Witaj, Stokrotko.

    Podziwiam nie tyle widoki, co - Twoją dzielność. I świetnie rozumiem, co mogło dziać się w Twoim sercu:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze Leno.... ze dałam radę :-))
      Stokrotka

      Usuń
  23. - no proszę, na pozór taka skromna, delikatna kobietka... "baby", to jednak twarde są...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie ze tak Alinko :-))
      Stokrotka

      Usuń
  24. do głowy mi wcale nie przyszły żadne ewentualne deficyty odwagi z Twojej strony na tym szlaku... nie znam ani Ciebie, ani szlaku na tyle, aby zakładać z góry jakąś czyjąś lękowość, ani Twoją, ani organizatorów całej tej atrakcji turystycznej... co więcej, jeśli chodzi o tych drugich, to ich zawodowym obowiązkiem jest dbałość o bezpieczeństwo turystów, a priorytetem jest ich ochrona przed nimi samymi...
    zaś różowej kurteczki nie dostrzegłem na żadnej fotce... primo, to kwestia ustawień ekranu, a secundo różnic nazewnictwa kolorów przez panie i panów, które bynajmniej nie są osobnicze...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super komentarz.... A jakie długie zdanie Ci wyszło:-)))
      Stokrotka

      Usuń
  25. Dałaś radę , a wcale nie taka łatwa była ta wyprawa. Moje gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Krystyno...
      Stokrotka

      Usuń
  26. Niesamowity szlak, gratuluję jego przejścia!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Andaluzja czyli iluzja o Wandalach. Ludzie dzisiaj dużo podróżują by sobie pooglądać. Kiedyś tylko pątnicy wybierali się na dalekie szlaki. Oczywiście na piechotę. Teraz samolot albo samochód i raz dwa pięć jesteśmy na miejscu. Ludzie nie budowali tego, co teraz oglądamy dla turystów. Nawet nie wiedzieli, kto to jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dziękuję za komentarz.
      Stokrotka

      Usuń
  28. REWELACJA!!! Stokrotko, Ty po prostu bohaterką jesteś 💗 Ja bym padła z przerażenia kilka razy, a na pewno na tym długim mostku nad przepaścią. Jak dobrze, że byłaś chroniona przez pozostałych uczestników wyprawy. GRATULACJE 🌼🌼🌼🍀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko .... ja zaraz pęknę z dumy!!!
      Stokrotka

      Usuń
  29. Czytałam już o tej niezwykłej trasie z przepięknymi widokami. Dzielna dziewczyna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ze Dzielna jestem :-))
      Stokrotka

      Usuń
  30. Stokrotko, w drugiej części andaluzyjskich opowieści fundujesz takie emocje! Toż to moja bajka - wspaniała trasa i okoliczne krajobrazy - wąwóz, rzeka, skalne korytarze, wiszące mostki... po prostu cudnie!
    I jak musi smakować taka przygoda z najbliższymi! Przy czym szacunek i podziw dla Ciebie za przełamywanie lęków i oswajanie strachu!
    Przesyłam uściski i pozdrowienia w oczekiwaniu na ciąg dalszy ;-))
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko serdecznie Ci dziękuję za bardzo życzliwy komentarz...
      Stokrotka

      Usuń
  31. Cudna relacja Stokrotko. Takie mosty to dla mnie nie do przejścia ha ha. Ale tam pięknie w tej Andaluzji. Masz urocze wspomnienia.

    Buziaki.

    Kasia Dudziak.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ojojoj! dzielna jesteś niesłuchanie! Ja mam lęk wysokości. Nawet patrząc na te mostki przyczepione do skał czuję pewien niepokój. Nie byłoby ze mnie pożytku na tej trasie, no i niewiele bym zobaczyła, szkoda by było na mnie pieniędzy, no i byłaby to dla mnie raczej kara niż przyjemność. Mam nadzieję, że następne etapy podróży były bliżej cywilizacji ;) Ale wyprawa do Andaluzji, to wspaniała sprawa! Widziałam jej trochę, Costa del Sol, od granicy z Portugalią, poprzez Gibraltar, aż do zjazdu do Grenady. No i oczywiście Grenadę, Sevillę, Kordobę, Rondę i Malagę (i parę miasteczek i kurortów). Piękna kraina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Haniu za komentarz. I zapraszam na ciąg dalszy moich wspomnień z Andaluzji.
      Stokrotka

      Usuń
  33. Jejku, Stokrotko, jakie cuda natury!
    Ten wąwóz jest oszałamiająco piękny.
    Aby odnaleźć się w takich miejscach, jak widać na załączonych zdjęciach, trzeba sporo odwagi.
    Ale jakie emocje i wspomnienia!
    Wspaniała wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igomamo do dzisiaj nie mogę uwierzyć że przeszłam te trasę...
      Stokrotka

      Usuń
    2. Zdjęcia są dowodem, że TAK. :)

      Usuń
    3. No właśnie...
      Stokrotka

      Usuń

Stolica Lombardii - zakończenie

Przy kościele Santa Maria delle Grazie w refektarzu znajduje się najsłynniejszy fresk Leonarda da Vinci "Ostatnia wieczerza". To p...