poniedziałek, 28 czerwca 2021

Serce w drzewie

                                     W drodze na działkę spotkałam drzewo z "sercem"...

                                                   

                                      To jest taka narośl na korze...

A tu kilka urywków z "Filozofii codzienności" prof. Marii Szyszkowskiej. Jest ona drukowana w odcinkach we wszystkich kolejnych numerach miesięcznika "Gazeta Kulturalna".
----------------------------------------------------------------------------------------------------
1. "Wartość człowieka nie zależy od poziomu wykształcenia lecz przede wszystkim od poziomu rozwoju uczuć i wyobraźni oraz dużej wrażliwości"
2. "Człowiek czujący i wyobraźnią wykraczający poza teraźniejszość jest nie mniej potrzebny w XXI wieku, co człowiek myślący".

Pani profesor Maria Szyszkowska jest  polską filozof i polityk, działaczką społeczną, profesor nauk humanistycznych, nauczycielem akademickim, senatorem V kadencji /2001-2005/

Zgadzacie się z Panią Profesor?

sobota, 26 czerwca 2021

Wzruszające wydarzenie

W dniu 24 czerwca 2021 r. na dziedzińcu Ministerstwa Sprawiedliwości w Alejach Ujazdowskich w Warszawie odbyło się uroczyste i oficjalne odsłonięcie pomnika porucznika Jana Rodowicza "Anody".

Pomnik swojemu stryjowi wyrzeźbiła malarka, rzeźbiarka i osoba wielu innych talentów - Joanna Rodowicz.

Znajdowałam się wsród gości zaproszonych na tę uroczystość. Zrobiłam więc kilka zdjęć, chociaż ze względu na dużą liczbę osób biorących udział w tym wydarzeniu - nie było to łatwe.

Najpierw zdjęcie jednej z tablic zawieszonych na ogrodzeniu budynku Ministerstwa:

Jan Rodowicz "Anoda" był człowiekiem wyjątkowym. Ale wymienię tylko to co najważniejsze a więc: porucznik Armii Krajowej, podharcmistrz, członek Grup Szturmowych Szarych Szeregów, uczestnik Akcji pod Arsenałem, Powstaniec Warszawski, żołnierz niezłomny, Kawaler Orderu Virtuti Militari...

Po wojnie Jan Rodowicz "Anoda"kontynuował przerwaną naukę w liceum a potem wstąpił na Politechnikę Warszawską. I już jako studenta architektury aresztowano Go i przesłuchiwano w tym budynku w którym wtedy mieścił się Urząd Bezpieczeństwa. W dniu 7 stycznia 1949 r. został zamordowany i wyrzucony z okna IV piętra budynku. W chwili śmierci nie miał jeszcze 27 lat. Mówi o tym tablica umieszczona przy wejściu. Jakość zdjęcia nie jest najlepsza, ale najważniejsze informacje można odczytać.

Przed i w trakcie  uroczystości udało mi się zrobić kilka zdjęć twórczyni pomnika. Nie są one pozowane ale robione z daleka i bez uprzedzenia. Pani Joanna Rodowicz przyjmowała gratulacje i bardzo serdecznie rozmawiała z wieloma osobami. 





Uroczystość rozpoczęła się od odegrania hymnu Polski.
Zanim jednak dokonano uroczystego odsłonięcia pomnika wygłoszone zostały piękne przemówienia. Mówcy opowiadali o Bohaterze jakim był Jan Rodowicz "Anoda". Padło wiele pięknych i wzruszających słów. A słowem, które powtarzało się najczęściej była PAMIĘĆ. 
Bo Jan Rodowicz "Anoda" był strażnikiem pamięci. 
A świadczy o tym m.inn. fakt, że po wojnie zajął sie wraz z byłymi żołnierzami Batalionu "Zośka" ekshumacjami i pogrzebami na Cmentarzu Powązkowskim poległych towarzyszy broni. Tworzył także kwatery powstańcze.

Przed oficjalnym odsłonięciem żołnierze trzymali przed pomnikiem wartę honorową.
A potem było składanie wieńców przez delegacje m.inn. Muzeum Powstania Warszawskiego, Instytutu Pamięci Narodowej i różnych ministerstw.


Cała uroczystość została zakończona poczęstunkiem w jednej z sal Ministerstwa Sprawiedliwości. W tym czasie autorka pomnika pani Joanna Rodowicz wyświetliła wszystkim gościom 7-minutowy film pokazujący urywki swojej pracy przy pomniku. Rzeźbiarka nawiązując do niezłomnego charakteru rzeźbionej postaci przedstawiła ją w celi  i rozrywającą jej betonowe mury i kraty siłą woli...
----------------------------------------------------------------------
Jeśli będziecie kiedyś zwiedzać Muzeum Powstania Warszawskiego przy ul. Grzybowskiej 79 zwróćcie proszę uwagę  na zajmujące prawie całą ścianę piękne zdjęcie Jana Rodowicza "Anody". To z tego zdjęcia /i z innych, zachowanych w rodzinnym archiwum/ czerpała prawdopodobnie rysy twarzy Bohatera twórczyni pomnika. Nie mogła go poznać osobiście bo wcześniej tragicznie zginął. 
"Miał być moim Ojcem chrzestnym - powiedziała Pani Joanna po odsłonięciu pomnika - a wygląda na to, że to ja zostałam jego Matką Chrzestną..."
-------------------------------------------------------------------------
I jeszcze jedno:
Gdy parę dni przed odsłonięciem pomnika napisałam do Joanny, że "już nie mogę się doczekać" to natychmiast mi odpisała że: "czuję się jak przed maturą"...
Joanno - przecież wiesz, że "zdałaś tę maturę" wspaniale...



czwartek, 24 czerwca 2021

Nasz piękny Bałtyk

Lubicie Bałtyk! To "nasze polskie morze" z przepięknymi plażami.? 

Ja wprawdzie przepadam za Tatrami, które nazywam Najpiękniejszymi Górami Świata, ale nad Bałtyk też lubię jeździć. Ale nigdy nie lubiłam leżeć albo siedzieć na plaży. A opalanie się czy chlapanie w wodzie raczej mnie nudziło niż fascynowało. 

Według mnie Bałtyk jest po to, aby chodzić jego brzegami o wschodzie albo zachodzie słońca. A najlepiej iść boso w kierunku wschodzącego albo zachodzącego słońca ... i uciekać nadpływającym falom.

Ostatnio wędrowałam tak przepiękną plażą w Świnoujściu. Było to kilka lat temu.

---------------------------------------------------------------------------------------

Tymczasem...

Kilka dni temu dowiedziałam się okropnie smutnych rzeczy o Bałtyku.

Posłuchajcie: /podaję za nr 25 tygodnika "Angora" - str. 2 - artykuł pt: "Zło czai się pod wodą":

"Na dnie Bałtyku zalegają setki wraków a w ich magazynach bomby i broń chemiczna zatopiona na dnie morza. W polskiej części Bałtyku spoczywa 400 wraków, z czego około 100 w Zatoce Gdańskiej."

"Po II wojnie światowej w Bałtyku zatopiono 40 000 ton amunicji chemicznej:/gaz musztardowy, substancje drażniące Clark I, Clark II, gazy bojowe - adamsyt, fosgen, bojowy środek trujący Tabun/, 500 000 ton amunicji broni konwencjonalnej, 120 000 sztuk min morskich..."

"Eksperci uważają Bałtyk za jedno z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie"

" Badacze znaleźli w tkankach bałtyckich ryb niewielkie ilości związków chemicznych pochodzących z amunicji. Naukowcy stwierdzili też, że na obszarach, gdzie składowano dużo broni konwencjonalnej zawierającej trotyl, nowotwory u ryb wystepują nawet kilkaset razy cześciej niż w innych miejscach."

"Dwa najbardziej niebezpieczne wraki zalegające na dnie Zatoki Gdańskiej to:

"S/S Stuttgart" - to przedwojenny statek pasażerski zamieniony później na szpital. Zatopiony podczas II wojny światowej w wyniku amerykańskiego nalotu na Gdynię. We wraku zostało około 1000 ton paliwa. Obszar skażony to już conajmniej 41,5 ha. W próbkach pobranych z okolic wraku znaleziono właściwie wszystkie pierwiastki z tablicy Mendelejewa.

"T/S Franken" - Tankowiec, w którego zbiornikach nadal może znajdować się półtora miliona litrów paliwa. Statek zatopiony w 1945 r. był bardzo duży. Miał ponad 170 m długości. Naukowcy ostrzegają, że w najbliższych latach dojdzie do wycieku paliwa w wyniku rozszczelnienia zbiorników"."Franken" znajduje się w rejonie, który jest bardzo wrażliwy na skażenia - obszarów Natura 2000, rezerwatów przyrody i kolonii chronionych fok szarych. Układ tamtejszych prądów najprawdopodobniej spowoduje skierowanie wycieku w stronę plaż leżących w odległośći 10 do 25 km od miejsca zalegania statku. Położenie tankowca każe sądzić, że może  dojść do bardzo intensywnego skażenia całego obszaru Zatoki Gdańskiej, ze szczególnym uwzględnieniem brzegu od Piasków do Portu Hel....."

Wystarczy... bo ciąg dalszy tekstu jest jeszcze bardziej przerażający....

Fakt, że prawdopodobnie nie dożyję tych wydarzeń wcale mnie nie pociesza. Mam przecież dzieci i wnuki...

Żebyście się jednak uśmiechnęli to umieszczam fotografię śpiących słoni, które odpoczywają w drodze do swojego lasu. Zdjęcie zrobione przez China Central Television znajduje się w tym samym numerze "Angory".

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Na tej drodze czyli... o dyskusji, której nie było...

 

Tą drogą idę na działkę i wracam z niej. Znajduje się w lasach między Legionowem a Modlinem.

Jeszcze niedawno była dużo węższa i mało uczęszczana. Była to właściwie tylko ścieżka - ta po lewej stronie. Potem zaczęły nią jeździć samochody .... no i zrobiła się szersza. Ale nadal jest tam cicho i zdarza mi się tam spotkać sarenkę albo zajączka.
---------------------------------------------------------------------------------------
Gdy ostatnio wracałam z działki przypomniałam sobie "dyskusję, której nie było":
A było to dwa tygodnie temu nad jeziorem Bocznym niedaleko Giżycka.
Jak już pisałam byliśmy tam w długi czerwcowy weekend i mieszkaliśmy w starym spichlerzu.
Jako że "zawsze chodziłam spać z kurami w więc i z kurami wstawałam" - to i nad jeziorem każdego ranka bladym świtem wychodziłam na 1-2 godzinny spacer po okolicy. Nigdy nikt mnie nie zaczepiał, zresztą nie spotykałam po drodze żadnych ludzi, tylko przyjaźnie nastawione pieseczki.
Dopiero czwartego dnia pobytu - a była to niedziela zaczepił mnie starszy pan - autochton.
- "Do kościółka, do kościółka - zagaił, widząc że idę w przeciwnym kierunku niż on.- "Wczasowicze też powinni chodzić do kościółka" - dodał i zatrzymał się przede mną.
Wtedy zaczęlam z nim dyskutować.
Najpierw powiedziałam, że:
- chodzę w piątki do bożnicy...
- potem, że do kościoła ewangelickiego w Giżycku...
- potem, że całą noc spędziłam w kościele do którego on właśnie idzie na mszę... i że właśnie wracam...
- potem, że Bóg jest wszędzie...
- następnie, że kościół jest mały i że w czasach pandemii nie powinno się w nim gromadzić wiele osób...
- potem, że to moja osobista sprawa...
- następnie zapytałam czy wie, że wiele osób w Polsce poddaje się apostazji i że kościoły pustoszeją...
- i że z wielu powodów straciłam zaufanie do kościoła...
- i że Boga znajduję w rozmyślaniach, w uczynkach, w górach, w lesie, w sztuce, w przepięknych zjawiskach, w niektórych ludziach...
- i że chodzę do kościoła nie wtedy kiedy wszyscy...

Oczywiście niczego takiego nie powiedziałam.
 
Odpowiedziałam natomiast: "pójdę, pójdę".
Przecież sprawiłabym przykrość człowiekowi /prawdopodobnie poczciwemu/, który o wielu rzeczach nie ma pojęcia. I dla którego pójście do kościoła jest najważniejszą rzeczą w życiu.

I pomyślałam sobie też, że w małych miasteczkach czy na wsiach nie mają łatwego życia osoby, które wiedzą i widzą więcej... 
---------------------------------------------------------------------
I jeszcze jedno zdjęcie. Tuż obok drogi znalazłam w trawie to puste gniazdo:



sobota, 19 czerwca 2021

Wóz Drzymały, słupski niedźwiadek i pływające wyspy - z cyklu "Polska Nieznana"

 


                                                Wóz Drzymały

W 1905 roku Michał Drzymała /1857-1937/ kupił 15 morgową działkę z zabudowaniami gospodarczymi. Działo się to pod zaborem pruskim, więc na mocy szykanującej Polaków ustawy nie dostał zgody na postawienie domu mieszkalnego. Zawzięty chłop wraz z rodziną zamieszkał w wozie cyrkowym, który - na dowód, że jest obiektem ruchomym - był codziennie przesuwany o kilka metrów. Gdy w 1909 roku wóz przemocą usunięto z parceli, bohaterski chłop zamieszkał w ziemiance, instalowal tam piecyki żeliwne, co znowu było sprzeczne z przepisami, więc spotykały go kolejne szykany. Po pewnym czasie Drzymała poddał się, sprzedał posiadłość i przeniósł się do Cegielska koło Rakoniewic. Miejscowość, w której rozegrały się wydarzenia z wozem Drzymały nosiła nazwę Podgradowice, ale po śmierci bohatera przemianowano ją na Drzymałowo.
Zasługi obrońcy wielkopolskiej ziemi upamiętniono w roku 1962 postawieniem we wsi pomnika. Jest to wóz przypominający ruchomy dom Drzymały.
--------------------------------------------------------------------------------

Słupski niedźwiadek szczęścia
To było tak: 
W 1887 roku pod Słupskiem podczas kopania torfu natknięto się na niewielką, mierzącą niewiele ponad 10 cm bursztynową figurkę niedźwiedzia. Niemieccy archeolodzy oszacowali jej wiek na ok. 3 tysiące lat i wysnuli hipotezę, że była ona amuletem neolitycznego łowcy niedźwiedzi. Figurkę, jako niezwykle cenne znalezisko przekazano do Muzeum w Stettin /dzisiejszy Szczecin/, a w słupskim Heimatmuseum pozostała jej kopia. Obie figurki zostały skradzione w czasie II wojny światowej i dopiero kilka lat temu odnaleziono je w Kulturhistorischen Museum w Stralsundzie w Niemczech. Od 2003 roku kopię figurki można podziwiać w słupskim ratuszu. Oryginał wrócił do Muzeum w Szczecinie.
Słupski niedźwiadek jest symbolem pomyślności i szczęścia mieszkańców Słupska.
-----------------------------------------------------------------------

Pływające wyspy
Jezioro Kamienny Most położone na wschód od miasta Chociwel  w woj. zachodniopomorskim to ciekawy przypadek płytkiego, zarastającego zbiornika wodnego. Na powierzchni jeziora pływają trzy wyspy /jedna z nich na zdjęciu/ - efekt procesu zarastania. Są to płaty roślinnego kożucha, utrzymujące się dzięki silnie rozwiniętym korzeniom olch, stanowiącym ich naturalne "zbrojenie". Te popychane przez wiatry kępy roślin o średnicy dochodzącej do 60 metrów wędrują po całym jeziorze. Jezioro nie nadaje się do kąpieli, ale jest polecanym łowiskiem wędkarskim.
Podobno jest w Polsce więcej jezior po których pływają wyspy.... Słyszeliście coś o tym?

środa, 16 czerwca 2021

Kwiaty i dwa cytaty...

                                     
Kwiaty z Ogrodu Dolnego Zamku Królewskiego w Warszawie. Nie wiem niestety jak się nazywają...

1."Chcieć to móc, nawet na starość" - Masako Wakamiya - 85 letnia Japonka - najstarsza programistka na świecie

2."Fałszowanie historii jest gorsze od niepamięci" - Peter Brown, historyk brytyjski

Napiszecie coś na temat tych stwierdzeń?

Z góry dziękuję.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Widziałam "Królową Warszawy"



12 czerwca 2021 roku na Zamku Królewskim w Warszawie w czasie trwania Królewskiej Wystawy Kwiatów wybrano najpiękniejszą różę i nazwano ją "Królową Warszawy".

                                                     Oto ona:


             A tu w towarzystwie równie pięknych "Królowych Warszawy":


RÓŻA to niekwestionowana Królowa Kwiatów, od dawna łączona z uczuciami miłości, wdzięczności i oczywistym pięknem. W królestwie roślin nie istnieje żadna inna roślina o tak różnorodnym wizerunku, symbolice, tak wszechstronnym zastosowaniu i znaczeniu w różnych dziedzinach i aspektach życia człowieka. Na świecie istnieje ponad 30 tysięcy szlachetnych odmian róż, a każda z nich jest zupełnie inna, mimo to człowiek ciągle tworzy nowe jej odmiany, poszukując wciąż tej idealnej.

"Królowa Warszawy" to niezawodna róża rabatowa o eleganckich dużych kwiatach /średnica 12cm/ i barwie perłowego delikatnego różu i korzennym zapachu. W pełnym rozkwicie ukazuje złociste centrum pręcików, otoczone koroną pofalowanych płatków. Kwiaty ułoźone w wiechy stopniowo się otwierają zapewniając długi okres dekoracyjności. Przycięte powtarzają kwitnienie. Krzewy są zgrabne, zwarte o wysokości 80-110 cm i szerokości 60-70 cm. Odmiana jest wysoce odporna na choroby grzybowe i wytrzymała na mrozy.

-----------------------------------------------------------------

Spacerowałam sobie po Arkadach Kubickiego które znajdują się w dolnej części Zamku Królewskiego tuż przy Ogrodach Królewskich i podziwiałam nie tylko róże...

1.

2.

3.


5

6.


7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

Czułam się jak w BAJCE...

I jeszcze kilka cytatów na temat natury, które przepisuję z informatora o Królewskiej Wystawie Kwiatów:
1."Tajemnica życia leży w poszukiwaniu piękna" - Oscar Wilde
2."We wszystkich rzeczach Natury jest coś cudownego" - Arystoteles.
3."W całym życiu z dzieciństwa do późnego wieku 
Szczęście obok Natury przeznaczone człeku" - Izabela Czartoryska
4."Zawsze znajdą się kwiaty dla tych, którzy chcą je zobaczyć" - Henri Matisse
5."Róża jest różą, jest różą, jest różą" - Gertrude Stein
6."Jeśli ścieżka jest piękna, nie pytajmy dokąd prowadzi" - Anatole France
7."Pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście" - Jonasz Kofta
8."Wszystko co możesz sobie wyobrazić, natura to już stworzyła" - Albert Einstein.
--------------------------------------------------------------------------------
Myślę, że "Królowa Warszawy" podoba się wszystkim.
A które zdjęcie z Wystawy Kwiatów podoba się Wam najbardziej?
I który cytat według Was jest najprawdziwszy?


sobota, 12 czerwca 2021

5 x Niemcy - z cyklu "Odkrywanie Europy" część czwarta

 

                                                                

                                                     1. Berlin

W myśl porozumień z Jałty Niemcy zostały podzielone na cztery sektory i poddane kontroli zwycięskich państw. Berlin, mimo, że leżał w strefie sowieckiej, również podzielono na cztery części. Dwa lata po blokadzie Berlina, która była nieudaną próbą pozbycia się sojuszników z miasta przez stronę sowiecką poprzez odcięcie im posiłków, Niemcy podzieliły się na dwa kraje: Niemiecką Republikę Demokratyczną ze stolicą w Berlinie i Republikę Federalną Niemiec ze stolicą w Bonn.

W latach 50-tych 2,5 miliona osób opuściło NRD udając się RFN, gdzie pensje i poziom życia były wyższe. Te migracje spowodowały położenie fundamentów pod "mur hańby" w 1961 roku. W 1980 roku zapora składająca się z muru i krat pod wysokim napięciem miała wysokość 3 metrów i długość 45 km w samym Berlinie i 120 km. wokół Berlina. Wzniesiono ją również na całej granicy z RFN-em.

Po otwarciu granicy między Austrią a Węgrami, Niemcy Wschodni zaczęli opuszczać kraj w rytmie 200 osób na noc, aż w listopadnie 1989 roku mur runął na dobre. Pozostałe do dzisiaj w Berlinie "kawałki" muru pełnią aktualnie rolę atrakcji turystycznej.

Berlin, w którym jest 150 muzeów, 100 prywatnych galerii, a także wiele wydarzeń kulturalnych jest z pewnością kulturalną stolicą Niemiec. 

                                                   2.Goethe

Johann Wolfgang von Goethe jest sztandarową postacią epoki romantyzmu niemieckiego. Wraz z Friedrichem Schillerem był głównym przedstawicielem literackiego prądu Sturm und Drang /burzy i naporu/, który wysławiał naturę, zmysłowość, nowoczesność i bunt przeciwko autorytetom.

                                              3. Powaga i porządek

Mówi się, że Niemcy są jedynym narodem któremu przypisywano "powagę" lub "brak poczucia humoru". Istnieje jednak w tym kraju wielka różnorodnośc ludzi. Podobno i Niemcy potrafią się śmiać sami z siebie. Chociaż trudno mi jest w to uwierzyć, bo ci Niemcy których poznawałam w trakcie pracy i służbowych wyjazdów byli całkowicie tego humoru i tak zwanej "lekkości i fantazji" pozbawieni. Mówi się też, że Niemcy to kraj w którym "Ordnung muss sein" czyli... "Porządek musi być' ... cokolwiek ten porządek znaczy. Ale ostatnio i z tym "porządkiem" nie jest w Niemczech najlepiej...

                                                  4. Autostrady

Niemiecka sieć autostrad była pierwszym, całkowicie nowoczesnym systemem drogowym, utworzonym z dróg o dwóch szosach, rozgraniczonych szerokiem pasem zieleni. Idea autostrad narodziła się w Niemczech w roku 1926. Pierwsza autostrada powstała w roku 1932 i połączyła Kolonię z Bonn. "Drogi dla ruchu kołowego Reichu" tworzyły system o łącznej długości około 4 000 km.

                                                    5. Piwo

Jasne piwa /lager/ pochodzą z Niemiec, a ich nazwa wywodzi się od niemieckiego lagern /magazynować/. Przedmiotem dumy Niemców była zawsze czystość ich piwa, a zakaz dodawania produktów chemicznych obowiązuje już od roku 1516.

Słynny Monachijski Oktoberfest jest dorocznym świętem piwa, na które ściągają liczni Niemcy z innych landów oraz turyści z bardziej odległych stron. Jest to też okazja do obejrzenia tradycyjnych bawarskich damskich i męskich strojów.

---------------------------------------------------------------------------------

W Niemczech byłam trzy razy służbowo i dwa razy prywatnie. W czasie pierwszego pobytu /w NRD/ udało mi się podejść blisko pod Brandenburger Tor w Berlinie Wschodnim. Ale nie wspomniam tego wydarzenia przyjemnie. Kiedyś go z pewnością opiszę... 

W sierpniu 2019 roku byliśmy w Niemczech z wnukami prywatnie przez tydzień.

Ta wizyta /a zwiedzaliśmy Park von Muskau, Drezno, Poczdam i Berlin i płynęliśmy stateczkiem po Szprewie/ ciągle jeszcze nie została przeze mnie opisana.  

------------------------------------------------------------------------------

A Wam z czym kojarzą się Niemcy?   

P.S. W przedostatnim numerze "Angory" przeczytałam następującą informację: Cytuję: 

"Bliskie realizacji jest porozumienie RFN z Namibią w sprawie odszkodowań za ludobójstwo, jakiego dopuściło się Cesarstwo Niemieckie w swoich byłych koloniach na ludach Namo i Herero. Nie wiadomo jaka będzie skala reparacji. Za jednego z 75 tysięcy zamordowanych ówczesnych mieszkańców dzisiejszej Namibii Niemcy oferowali w zeszłym roku po 100 Euro"

Cesarstwo  Niemieckie którego twórcą był Kanclerz  Otto von Bismarck zwane było Drugą Rzeszą.

 O reparacjach wojennych Trzeciej Rzeszy wobec Polski lepiej nawet nie myśleć...                                                  

środa, 9 czerwca 2021

Byłam w Krainie "Warmii i Mazura" - część druga


Stokrotka o zachodzie Słońca

                             Z młodszym, malutkim wnukiem który był kontuzjowany i chodził w ortezie...
                                               Ze starszym, trochę większym wnukiem...


Byliśmy w Rydzewie koło Giżycka. Mieszkaliśmy w XIX-wiecznym spichlerzu. 
Powiat giżycki leży na obszarze Wielkich Jezior Mazurskich i posiada na swym terenie ponad 110 jezior w tym najbardziej znany kompleks jezior Niegocin i Kisajno.
Ale Warmia i Mazury to nie tylko "kraina tysiące jezior". To także bory mieszane, bagna i torfowiska. To także siedlisko niesamowitej ilości różnych ptaków. Naliczono w tej krainie 262 gatunki ptaków - w tym orła bielika i orła krzykliwego. W czasie spacerów spotyka się także łosie, sarny i lisy.
Wielkie Jeziora Mazurskie to także stosunkowo mało znana historia tych terenów i bogate dziedzictwo kultur pogranicza.
W Giżycku znajduje się słynny most obrotowy o którym kiedyś pisałam na blogu. Jest też Wieża Ciśnień z końca XIX wieku. Weszliśmy na nią po 129 schodkach i ze znajdującego się prawie na szczycie okrągłego balkonu podziwialiśmy okolicę.
Co Wam będę mówić - spędziliśmy tam przepiękne cztery dni na zwiedzaniu, wędrowaniu i pływaniu. I na lenistwie też...

Jeszcze kilka zdjęć:

                               
                                                            Na Wieży Ciśnień w Giżycku


                                             Drzewo, które koniecznie chce wyjść na spacer...


                                                 Widok z okna naszego pokoju w spichlerzu

                                                       Moje ulubione drzewo w Rydzewie

                                                      I wyrwane przez burzę drzewo


                                             
                                                           Rydzewski mak za kratkami


                                        A tu .... moje koleżanki rosnące nad Jeziorem Bocznym😉

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Byłam w Krainie "Warmii i Mazura" - część pierwsza

 

                  

                         Legenda o Warmii i Mazurze

"Dawno dawno temu w małej chatce na skraju lasu żyło szczęśliwe małżeństwo z dwoma pięknymi córkami - jasnowłosą Łyną i kruczowłosą Krisną.

Ojciec, Mazur był drwalem, a matka Warmia zajmowała się domem.  Rodzina żyła biednie ale wszyscy bardzo się kochali. 

Pewnego dnia Warmię naszło dziwne przeczucie,  ze wydarzy się coś złego. Niestety podczas pracy w lesie Mazur źle się poczuł i nie zauważył drzewa, które spadając zabiło go na miejscu. Kiedy Warmia dowiedziała się o śmierci ukochanego męża, jej serce pękło z rozpaczy.

Jakiś czas później Kirsna się rozchorowała a jedynym ratunkiem dla niej było zioło w drzewa rosnącego daleko od domu. Dlatego też jej siostra wybrała się w długą i niebezpieczną podróż po lek.

Podczas wędrówki dziewczyna spotkała grupę złoczyńców. Przerażona rozpłakała się i zamieniła w strumyk.

Zaniepokojona o Łynę Kirsna postanowiła odnależć siostrę i wyruszyła do lasu gdzie po kilku dniach zmarła z głodu i wycieńczenia.


Jej ciało połączyło się z leśnym runem, a długie czarne włosy leżące na mchu wydłużały się, aż zamieniły się w rzekę. Wijąc się cienką strugą przez las Kirsna połączyła się z Łyną dokładnie w miejscu urodzin dziewczynek.

Na pamiątkę tych wydarzeń ludzie nazwali swoje malownicze ziemie Warmią i Mazurami, a główną rzekę tego regionu Łyną. Dopływ Łyny nazwano oczywiście Kirsną."

--------------------------------------------------------------------------

Przez cztery dni pływałam i wędrowałam z Najbliższymi po przepięknej Krainie Warmii i Mazura.

Spotkałam tam takiego pięknego ślimaka. 

I tak się na niego zapatrzyłam, że przestałam się śpieszyć...


Napiszecie gdzie byliście i kogo spotkaliście w czasie ostatnich dni?

Tak sobie myślę... - część pierwsza

  "Ateizm jest atakiem na ludzki rozum" - powiedział niedawno pewien doradca pewnego ministra....  A ja myślę, że "gdy   rozu...