sobota, 12 czerwca 2021

5 x Niemcy - z cyklu "Odkrywanie Europy" część czwarta

 

                                                                

                                                     1. Berlin

W myśl porozumień z Jałty Niemcy zostały podzielone na cztery sektory i poddane kontroli zwycięskich państw. Berlin, mimo, że leżał w strefie sowieckiej, również podzielono na cztery części. Dwa lata po blokadzie Berlina, która była nieudaną próbą pozbycia się sojuszników z miasta przez stronę sowiecką poprzez odcięcie im posiłków, Niemcy podzieliły się na dwa kraje: Niemiecką Republikę Demokratyczną ze stolicą w Berlinie i Republikę Federalną Niemiec ze stolicą w Bonn.

W latach 50-tych 2,5 miliona osób opuściło NRD udając się RFN, gdzie pensje i poziom życia były wyższe. Te migracje spowodowały położenie fundamentów pod "mur hańby" w 1961 roku. W 1980 roku zapora składająca się z muru i krat pod wysokim napięciem miała wysokość 3 metrów i długość 45 km w samym Berlinie i 120 km. wokół Berlina. Wzniesiono ją również na całej granicy z RFN-em.

Po otwarciu granicy między Austrią a Węgrami, Niemcy Wschodni zaczęli opuszczać kraj w rytmie 200 osób na noc, aż w listopadnie 1989 roku mur runął na dobre. Pozostałe do dzisiaj w Berlinie "kawałki" muru pełnią aktualnie rolę atrakcji turystycznej.

Berlin, w którym jest 150 muzeów, 100 prywatnych galerii, a także wiele wydarzeń kulturalnych jest z pewnością kulturalną stolicą Niemiec. 

                                                   2.Goethe

Johann Wolfgang von Goethe jest sztandarową postacią epoki romantyzmu niemieckiego. Wraz z Friedrichem Schillerem był głównym przedstawicielem literackiego prądu Sturm und Drang /burzy i naporu/, który wysławiał naturę, zmysłowość, nowoczesność i bunt przeciwko autorytetom.

                                              3. Powaga i porządek

Mówi się, że Niemcy są jedynym narodem któremu przypisywano "powagę" lub "brak poczucia humoru". Istnieje jednak w tym kraju wielka różnorodnośc ludzi. Podobno i Niemcy potrafią się śmiać sami z siebie. Chociaż trudno mi jest w to uwierzyć, bo ci Niemcy których poznawałam w trakcie pracy i służbowych wyjazdów byli całkowicie tego humoru i tak zwanej "lekkości i fantazji" pozbawieni. Mówi się też, że Niemcy to kraj w którym "Ordnung muss sein" czyli... "Porządek musi być' ... cokolwiek ten porządek znaczy. Ale ostatnio i z tym "porządkiem" nie jest w Niemczech najlepiej...

                                                  4. Autostrady

Niemiecka sieć autostrad była pierwszym, całkowicie nowoczesnym systemem drogowym, utworzonym z dróg o dwóch szosach, rozgraniczonych szerokiem pasem zieleni. Idea autostrad narodziła się w Niemczech w roku 1926. Pierwsza autostrada powstała w roku 1932 i połączyła Kolonię z Bonn. "Drogi dla ruchu kołowego Reichu" tworzyły system o łącznej długości około 4 000 km.

                                                    5. Piwo

Jasne piwa /lager/ pochodzą z Niemiec, a ich nazwa wywodzi się od niemieckiego lagern /magazynować/. Przedmiotem dumy Niemców była zawsze czystość ich piwa, a zakaz dodawania produktów chemicznych obowiązuje już od roku 1516.

Słynny Monachijski Oktoberfest jest dorocznym świętem piwa, na które ściągają liczni Niemcy z innych landów oraz turyści z bardziej odległych stron. Jest to też okazja do obejrzenia tradycyjnych bawarskich damskich i męskich strojów.

---------------------------------------------------------------------------------

W Niemczech byłam trzy razy służbowo i dwa razy prywatnie. W czasie pierwszego pobytu /w NRD/ udało mi się podejść blisko pod Brandenburger Tor w Berlinie Wschodnim. Ale nie wspomniam tego wydarzenia przyjemnie. Kiedyś go z pewnością opiszę... 

W sierpniu 2019 roku byliśmy w Niemczech z wnukami prywatnie przez tydzień.

Ta wizyta /a zwiedzaliśmy Park von Muskau, Drezno, Poczdam i Berlin i płynęliśmy stateczkiem po Szprewie/ ciągle jeszcze nie została przeze mnie opisana.  

------------------------------------------------------------------------------

A Wam z czym kojarzą się Niemcy?   

P.S. W przedostatnim numerze "Angory" przeczytałam następującą informację: Cytuję: 

"Bliskie realizacji jest porozumienie RFN z Namibią w sprawie odszkodowań za ludobójstwo, jakiego dopuściło się Cesarstwo Niemieckie w swoich byłych koloniach na ludach Namo i Herero. Nie wiadomo jaka będzie skala reparacji. Za jednego z 75 tysięcy zamordowanych ówczesnych mieszkańców dzisiejszej Namibii Niemcy oferowali w zeszłym roku po 100 Euro"

Cesarstwo  Niemieckie którego twórcą był Kanclerz  Otto von Bismarck zwane było Drugą Rzeszą.

 O reparacjach wojennych Trzeciej Rzeszy wobec Polski lepiej nawet nie myśleć...                                                  

56 komentarzy:

  1. Kawał historii zmieściłaś w tak krótkim wpisie. Stokrotko, jesteś wielka! Buziaki i udanego weekendu 💗💚💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z historią przebywam na codzień :-)))
      Dzięki Anko i nawzajem!

      Usuń
  2. Piękna opowieść Stokrotko. Wprawdzie w Niemczech nie byłem , alkoholu nie pijam od lat ale być może Niemcy kiedyś odwiedzę. Kilku z moich bliskich tam pracowało. Różne opowieści znam też. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bylam w Berlinie tylko raz, ale bardzo miło to wspominam. Zwłaszcza muzeum Checkpoint Charlie, gdzie można prześledzić różne historie ucieczek ludzi z NRD po wybudowaniu muru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego muzeum, ale może nastepnym razem uda mi się go zwiedzić.
      :-)

      Usuń
  4. Na hasło Niemcy wyświetla mi się Berlin właśnie i oktoberfest, no i Ordnung muss sein...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - a tam już podobno tego Ordnungu nie ma...

      Usuń
    2. No nie wiem, nie sprawdzałam...

      Usuń
    3. A byłaś w Niemczech?
      Osoby niżej piszą że faktycznie go już nie ma.
      A ja z pobytu w Niemczech dwa lata temu odniosłam takie właśnie wrażenie...

      Usuń
    4. Wszystko się zmienia, dawno temu byłam w NRD ...

      Usuń
  5. To Ty faktycznie na tej działce nic nie robisz:-)))
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że nic nie robię.
      A ten tekst napisałam wczoraj wieczorem jak wróciłam do domu.
      :-))

      Usuń
  6. moja znajomość Niemiec to głównie znajomi, którzy wyjechali po wojnie z Polski w tzw. pierwszej i drugiej "fali". Literatura na ten temat jest bogata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Czesiu - z pewnością wiesz dużo z tej literatury.
      :-)

      Usuń
  7. Mieszkam blisko granicy, więc często bywam w Niemczech. Ten kraj kojarzy mi się z historią, Berlinem, Kolonią, Dreznem, Saksonią, Bawarią, piwem oraz pięknymi jarmarkami bożonarodzeniowymi. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. - Syn mojej przyjaciółki od kilkunastu lat pracuje w Niemczech, żonę i dziecko ma w Warszawie, a weekendy spędzają w malowniczej wsi niedaleko Łęczycy... ot taka rzeczywistość, takie czasy.
    - serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to nie jest normalne Alinko ...
      Dziękuję za wizytę :-)

      Usuń
  9. Niemców mam po drugiej stronie rzeki. I może dlatego patrzę na nich jak na takich samych ludzi jak my.
    Chociaż nie jest mi łatwo.
    Bardzo Ci dziękuję za ten tekst Stokrotko :-)
    Życzę pięknych słonecznych dni.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam że się odezwiesz Elu.
      Serdeczności :-)

      Usuń
  10. Moi dziadkowie z dwójką swoich dzieci, czyli moją mamą i o 9 lat młodszym od niej bratem spędzili II Wojnę Światową w Niemczech jako pracownicy najemni u bauera. Po skończeniu wojny jeszcze 2 lata przebywali na terenie Niemiec w obozie przejściowym. Mama pomimo tego że była dzieckiem, miała 9 lat jak wybuchła wojna, także pracowała, pasła krowy, a wieczorami sprzedawała piwo w karczmie bauera, no i zajmowała się bratem. Pomimo to mama nie wspominała źle tego okresu, w przeciwieństwie do dziadków.
    Ja zaś pierwszy raz pojechałam do Niemiec w 1988 roku na zaproszenie przyjaciółki i spędziłam tam wtedy 3 miesiące. Potem jeździłam co dwa trzy lata na wakacje. Byłam także na dwóch niemieckich weselach.
    W Niemczech urzeka mnie ich dbałość o zieleń, zachwycają mnie ich liczne parki. Doprowadzili do perfekcji recykling miejsc różnych, na przykład zamienianie terenów przemysłowych na parki i to w taki sposób, że nic się nie burzy tylko zmienia funkcję.
    W tym poście pokazuję jedno z takich miejsc: http://echmarychachacotyrobisz.blogspot.com/search/label/Hemer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mario. Z pewnością zajrzę i przeczytam Twój post.
      Serdeczności :-)

      Usuń
  11. Pierwsze moje kontakty z tym krajem były natury służbowej ,ale to były kontakty z NRD, w ramach JSMC, czyli Jednolitego Systemu Maszyn Cyfrowych.Potem bywałam w "enerdowie", gdzie nie byliśmy mile widziani, potem wysyłałam tam ludzi do pracy na kontrakty zbiorowe. Potem moje dziecko zakochało się w swym obecnym mężu,Niemcu, który akurat jeden rok studiów robił na SGH i wyemigrowało, bo dostało jako jedna z 6 osób w Polsce Stypendium Bawarskie.Nie wiem jak jest aktualnie, ale co roku było 6 miejsc na owo stypendium bawarskie.No i zaczęłam raz na jakiś czas bywać w Niemczech.I wpierw zakochałam się w Alpach, w tym styku trzech państw-Niemiec,Szwajcarii i Austrii. Nie wiem, ale wszyscy, których spotykałam byli bardzo pozytywnie nastawieni do Polaków. I bawarskie stroje widywałam w Monachium na co dzień, chociaż najwięcej to w weekendy. A potem, gdy już moi przenieśli się do Berlina zakochałam się właśnie w tym mieście. To bardzo kosmopolityczne miasto. Nadal ludzie uśmiechają się do siebie choć się nie znają,nikogo nie dziwi jak chodzisz ubrana, ani co masz na głowie. Nie wykluczam, że mam szczęście mieszkać w tzw. "dobrej dzielnicy", a nie bywam w tzw. "gorszych". Myślę, że przedwojenny Berlin był przepięknym miastem. Utwierdzają mnie w tym zdjęcia przedwojennego Berlina. Wiem, że wielu Polaków nie może wybaczyć Niemcom, że choć przegrali wojnę są nadal bogatym krajem, a Berlin dźwignął się z ruin. Ale dziś mało kto pamięta, że Niemcy otrzymały i wykorzystały dobrze finansową pomoc amerykańską, a nam Wielki Wschodni Brat nie pozwolił z tej pomocy skorzystać. Poza tym wychowano mnie w duchu wielkiej tolerancji do różnych nacji, pół mojej rodziny było z zaboru pruskiego,(Poznań) pół z austriackiego (Lwów). A i jedni i drudzy w zamierzchłej przeszłości też byli "napływowymi"- jedni ze Szwajcarii, drudzy z Niderlandów.W Polsce zamieszkali jedni w XV, drudzy w XVI wieku.
    Dorastałam w domu, w którym jedno mówiło w kółko tylko o Wiedniu, drugie tylko o Lwowie. O o ile bardzo niepochlebnie mówiono o Hitlerze to o samych Niemcach nie. Gdy po Powstaniu wypędzano ludzi z miasta to właśnie Niemcy, którzy mieli sztab a budynku, w którym mieszkali moi dziadkowie, przeprowadzili bezpiecznie wszystkich mieszkańców przez posterunki własowców. Wszystkie nacje
    dają się ogłupić fanatycznym przywódcom - jednych skusi 500+ i trzynasta emerytura, innych "potęga narodu".Sorry - rozpisałam się, niczym niemowa w sądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu czekalam na Twój komentarz.
      I bardzo serdecznie Ci za niego dziękuję.
      :-)

      Usuń
  12. Moje spotkania z Niemcami, było ich nadspodziewnaie dużo.
    O pierwszym wspominała mi matka, rok - pewnie 1943. Mieszkaliśmy w Kielcach, chodziłem na spacery z ojcem i za każdym razem musieliśmy przejść koło posterunku przed jakimś urzędem. Według relacji rodziców, za każdym razem wyciągałem ręce do ojca, żeby wziął mnie na ręce, i z tej bezpiecznej pozycji posyłałem Niemcowi uśmiechy.
    Isttone było, że w szkole uczyłem się niemieckiego i miałem fantastycznego nauczyciela rozkochanego w kulturze i muzyce klasycznej.
    A propos Goethe - kiedyś odbyłem z żoną kilkudniową wędrwókę po Błednych Skałkach i okolicach i na Szczelińcu znaleźlismy tablicę upamietniającą odwiedzenie góry przez Goethego.
    Ciekawostką może być, że od ponad 60 lat prowadzę regularną korepondencje z panią mieszkającą w Niemczech. Spotkalismy się 2 razy, nasi współmałżonkowie też się poznali. Obecnie koresponencja ogranicza się do 2-3 listów rocznie, ale trwa.
    I najważniejsze - mój zięć jest Niemcem, niby Australijczykiem, ale nie ma co udawać, to czysty Prusak, oboje jego rodzice pochodza z Królewca.
    Obserwuję w nim wszystkie negatywne i pozytywne cechy przypisywane Niemcom. Pozytywy przeważają, ale tu może istotne jest, że mieszkamy w Australii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością istotne jest to, że mieszkacie w Australii.
      Faktycznie wiele masz spotkań czy też związków z Niemcami.
      Serdecznie Ci dziękuję Lechu za szczery komentarz.

      Usuń
  13. Jeśli chodzi o jedzenie to moim zdaniem Niemcy mają tylko jedną dobrą rzecz - precle. I to pod warunkiem, że świeże i ciepłe. To naród bardzo poważny chociaż są wyjątki ale ja tę powagę widzę np. w towarzystwie hiszpańsko - polsko - niemieckim kiedy to Niemcy śmieją się najmniej. Są posłuszni i grzeczni, nie wyłamują się schematom. Wiele rzeczy działa tu tylko w teorii bo np. dużo się tu mówi o ekologii a w praktyce nie funkcjonuje to aż tak dobrze pomimo udogodnień. Pomimo oddzielnych kontenerów na każdy rodzaj odpadów i tak wrzucają wszystko gdzie się da co mnie szczerze mówiąc trochę wkurza. A najgorsze co tu jest to niemiecki sposób zbierania odchodów po psie - zawijają w woreczek a ten zawieszają na gałęzi, słupku itp. W ogóle tego nie pojmuję tym bardziej, że dużo tutaj śmietników i nawet w lesie można tę psią kupę w odpowiednim miejscu wyrzucić. Dla mnie to by nie był problem ponieść trochę ten woreczek, nie oczekuję że mi ktoś śmietnik podstawi pod nos. W przypadku kolorowych torebek bywa, że drzewa wyglądają jak choinki. No ale pewnie sumienie mają czyste, po psie posprzątałem ale co z tego, że kupa zawisła na gałęzi. Nie lubię też tego, że większość Niemców ma miny jak by wiecznie była smutna lub wkurzona a rozpogodzić ich nie jest wcale tak łatwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No - zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.
      Natomiast informacja o tym jak Niemcy sporzątają po psach zwaliła mnie z nóg. Aż wierzyć mi się nie chce.... no ale skoro to zaobserowowałaś to z pewnością tak jest.
      Dziękuję Ci serdecznie za komentarz.

      Usuń
  14. W Niemczech bywałam tylko służbowo i z Niemcami też mam kontakt przede wszystkim w pracy - nawet w innych krajach klient zwykle jest niemiecki. ;)
    Jeśli chodzi o ten "Ordnung", to chyba się to powoli zmienia. Na autostradach na przykład tiry wyprzedzają się mimo zakazów - tak sobie żartuję, że za dużo przyjezdnych. A największe zaskoczenie panującym porządkiem w kolejkach do samolotu, autobusu czy kolejki linowej, spotkałam, ku mojemu zaskoczeniu, w Kolumbii... Tak samo jakiś dystans do siebie niektórzy jednak mają.
    Podobają mi się u nich czyste i porządne miasteczka - nie wiem, jak to jest, że u nas się tak wszystko szybciej brudzi. Chociaż jeśli chodzi o podejście do ekologii, to podobnie jak Mo spotkałam się z tym, że to tylko taki wizerunek, a w praktyce bywa różnie.
    Najbardziej podoba mi się w Bawarii - niektórzy śmieją się, że to nie Niemcy. :) Sama nie wiem, czemu, ale tam najbardziej lubię jeździć - mimo że drogo.
    W temacie piwa pewien bawarski znajomy będąc w Polsce zawsze powtarzał, że nie pija bawarskich piw eksportowych - i tym sposobem ja brałam Paulanera, a on najchętniej Żywiec, bo mu tak ładnie polsko brzmiało. ;) Choć to w Niemczech odkryłam, że może istnieć ciemne piwo pszeniczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kataszo - faktycznie masz wiele trafnych obserwacji Niemiec i Niemców.
      Serdecznie Ci za nie dziękuję.

      Usuń
  15. Niemcy kojarzą mi się z moim Małym Białym Domkiem, bo dzięki siedmioletniej pracy właśnie w tym kraju, udało się urzeczywistnić moje marzenie! To była niezła lekcja życia, ale też nauka. Wyjeżdżałam z zasobem 20 słów, wróciłam mówiąc prawie biegle. Poznałam wiele ludzi, nie tylko tych starych, którymi się opiekowałam, ale też ich Rodziny, które w większości przyjmowały mnie bardzo serdecznie. Tylko raz spotkałam się z sytuację, gdy zabroniono mi mówić w naszym języku przez telefon, gdy dzwoniłam do Kraju! Miałam okazję poznać niemały obszar naszego zachodniego sąsiada. Gdy tylko miałam okazję zwiedzałam miasta niewielkie, ale i ogromne, płynęłam przełomem Renu z Kolonii i byłam oczarowana przedświątecznym jarmarkiem przy tamtejszej katedrze; byłam na skrzyżowaniu wodnych dróg w Koblencji, gdzie Mozela wpada do Renu; zwiedziłam Bonn i razem z jego mieszkańcami świętowałam w paradzie równości. Do dzisiaj mam serdeczny kontakt z niektórymi Rodzinamiz Niemiec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuscillo - moje uznanie za tamte siedem lat. Byłaś bardzo odważna. No ale jak sama wiesz ta odwaga opłaciła Ci się...
      Serdecznie dziękuję za komentarz.

      Usuń
  16. W Niemczech byłam 3 razy, dwa razy jeszcze w NRD- jedna to wycieczka z pracy, jechaliśmy z Czechosłowacji i zahaczyliśmy o Drezno. Drugi raz byłam w Berlinie. Też dawno, kiedy u nas wszystkie sklepowe okna wystawowe były chronione kratą, w Berlinie sklepy pięknie oświetlone, z wystawionymi towarami na zewnętrz. No i sklepy samoobsługowe z wykładaniem towaru na taśmę, i torby Aldi. Śmieszne, ale tyle zapamiętałam. Trzeci raz pojechałam do Berlina i Poczdamu na wycieczkę organizowaną w czasie mojego pobytu w sanatorium w Kołobrzegu. Z tej ostatniej wycieczki mam trochę zdjęć. Niemcy kojarzą mi się ze złem, wojną, wywózką na roboty mojej Mamy.
    Pozdrawiam, dobrego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz mieszane uczucia i wspomnienia.
      Dziękuję Podróżniczko.

      Usuń
  17. Do znanych faktow dorzuce drobnostki:NRD mimo ze demolud byl celem zakupiw:spacerowego, miekkowyscialanego spacerowego wozka, drobiazgow domoeych i nawet stolu, RFN zachwycily mnie kwiaty wszedzie :na balustradach mostow, parapetach, w kazdym wolnym miejscu, a wprawia w zdumienie propozycjs stalego pobytu, bo urodzilam sie w Bytomiu. A juz Kutz i Pilch pisali, ze nie ruszajac die z domu bylo sie obywatelem 3 krajow i nikt, nawet teraz, nie moze ztozumiec, ze bylismy po prostu Slazakami. Juz w liceum polonistka slyszac, ze jestesmy Slazaczkami, Polkami pfobowala zmienic kolejnosc-bez efektu. Cenie Niemcow za pracowitosc i zmysl organizacji-nie moge zroxumiec bezmyslnego 'sluchania' elsdzy. No i nie rozumiem obecnie polowy Polski, chociaz jako emerytka z
    13 powinnam. Bylam w Dreznie kiedy pobito Rulewskiego w Bydgoszcz i obsluga niemiecka czekala z nadzieja na rozruchy by usunac Honeckera, s my zastanawialismy sie jaka role odegrali w czasie wojny. Tak to jest z historia, Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bogaty w treści jest Twój komentarz Małgosiu.
      Najserdeczniej Ci dziękuję.

      Usuń
  18. W tzw. młodości spędziłam w Niemczech kilka miesięcy i sentyment wpływa na moja ocenę:) czasem marzy mi się powrót, ale nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, więc może lepiej pozostac przy wspomnieniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak Ewo....
      Rozumiemm że byłaś te 3 miesiące w NRD...

      Usuń
  19. Współczesnych Niemców nie znam wcale, w Niemczech nie byłam. Jechaliśmy kilka lat temu autokarem wycieczkowym przez Niemcy do Francji i już za granicą straż graniczna rozkręciła nam niejeden element autokaru w poszukiwaniu nie wiem czego. Było to bardzo niesmaczne, nigdy z czymś takim nie spotkałam się. Dużo o okupacji niemieckiej w moim mieście i zakładach lotniczych, które wtedy przejęli słyszałam z opowieści mojej mamy. Opowieści o porządku i bezwzględności szczególnie do ludzi pochodzenia żydowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - takie przypadki o jakim piszesz dość często się zdarzały...
      W czasy wojny to czasy okrutne nie tylko dla Żydów...
      Bardzo Ci dziękuję za komentarz.

      Usuń
  20. Mi Niemcy zawsze kojarzą si ich Manschaftem. Czyli drużyną piłkarska, która wielokrotnie stawała na naszej drodze częściej nas ogrywając

    OdpowiedzUsuń
  21. Pytania bardziej inspirujące niż treść wprowadzająca. Bywałem tam często "na dowód z pieczątką". Pierwsze skojarzenia to mroczne filmy DEFy, Ordnung i hitlerowskie barbażyństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli moje jedno pytanie?
      Dziękuję za wizytę i komentarz.

      Usuń
  22. Byłam w Berlinie dwa razy i zrobił na mnie dobre wrażenie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze ich śmigałam przejazdem...;o) Zachwycały mnie znaki ograniczenia prędkości: 120km/h...;o)

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłam raz w Berlinie na koncercie Procol Harum więc niewiele zwiedziliśmy:) Berlin wydał mi się smutny i ponury, nie chciałabym juz tam wrócić. Zbyt nowoczesny chyba, sama nie wiem Jadziu :)
    Ściskam Cię najmocniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu....bardzo się cieszę z Twojej wizyty :-)

      Usuń
  25. Pani Stokrotko ja to chyba nie chciałabym nigdy jechać do Niemiec!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - jesteś za młoda żeby mieć jakąś blokadę.
      A w Niemczech też jest ładnie i są wspaniałe zabytki.
      :-)

      Usuń
  26. Och, Polska od Niemiec żadnych reparcji nie dostanie ... Ale no jak się wjeżdża na niemiecką stronę od razu widać różnicę w nawierzchni drogowej. Unikam jeżdżenia przez niemieckie miejscowości do Szczecina, ale kilka razy jechałam z kimś, kto prowadził i no ich drogi zdecydowanie sera nie przypominają. W Berlinie też byłam, nie zwiedzaliśmy jakoś specjalnie. Mnie takie miasta nie zachwycają, na pewno są dużymi ośrodkami kulturalnymi i różne kultury oraz narodowości się tam mieszają. Za to do Drezna chciałabym pojechać, zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Drezno - jest naprawde wspaniale....:-)

      Usuń

Najniższe piętro jesiennego lasu

  Zdjęcia robiłam w ubiegłym tygodniu w czasie wędrówek po przygranicznych lasach. O tym jaka to była granica napiszę wkrótce. -------------...