niedziela, 2 lutego 2020

Warszawa Fryderyka Chopina - część pierwsza

Rodzina Chopinów przeniosła się z Żelazowej Woli do Warszawy w 1810 roku, kiedy przyszły kompozytor miał około pół roku. Chopinowie z dziećmi zajęli mieszkanie w Pałacu Saskim, ponieważ ojciec Fryderyka otrzymał posadę w słynnym Liceum Warszawskim, które tu właśnie się mieściło. Po Pałacu Saskim nie ma już śladu bo został zniszczony w czasie II wojny światowej. Tylko Grób Nieznanego Żołnierza mieści się w trzech filarach kolumnady tego Pałacu.
W Ogrodzie Saskim mały Fryderyk bywał na spacerach. Ten pierwszy warszawski ogród publiczny jest częścią założenia pałacowo-ogrodowego tzw. Osi Saskiej - projektu pochodzącego z pierwszej połowy XVIII wieku. Pierwotnie był ogrodem pałacowym Pałacu Saskiego. Głowne jego atrakcje to rzeżby ustawione wzdłuż głównej alei, okazała fontanna, oraz ciekawy budynek wieży ciśnień, wzorowany na Świątyni Vesty w Tivoli pod Rzymem.
W roku 1817 Liceum Warszawskie przeniesiono do Pałacu Kazimierzowskiego. I w tym Pałacu w prawej oficynie zamieszkali Chopinowie. Rodzice Fryderyka prowadzili wysoko ceniony  pensjonat dla uczniów Liceum z rodzin ziemiańskich. Pałac Kazimierzowski jest dziś siedzibą władz Uniwersytetu Warszawskiego. Na wschodniej ścianie prawej oficyny umieszczona została tablica z portretem kompozytora i informacją, że mieszkał tu w latach 1817-1827.
Następnie Chopinowie przeprowadzili się do mieszkania w Pałacu Czapskich/Krasińskich. Siedemnastoletni wówczas Fryderk otrzymał  własny pokój z fortepianem. Tablica umieszczona na frontonie domu stojącego naprzeciwko bramy głównej Uniwersytetu informuje, że w tym domu mieszkał i tworzył Fryderyk przed opuszczeniem w 1830 roku Warszawy na zawsze. Był tam do roku 2014 "Salonik Chopinów". Potem został przeniesiony do Zamku Ostrogskich.
A w kościele ss.Wizytek Fryderyk jako 15-letni uczeń Liceum Warszawskiego grał na organach jako "organista licejski". Organy, na których grał zachowały się do dzisiaj.


24 lutego 1818 roku ośmiotelni Fryderyk po raz pierwszy wystąpił publicznie na wieczorze Towarzystwa Dobroczynności w Pałacu Radziwiłłowskim./obecnie Prezydenckim/ Zagrał koncert e-moll Wojciecha Jiroveca.


Ciąg dalszy nastąpi...

67 komentarzy:

  1. Witaj Stokrotko!
    Pisałaś też pięknie o warszawskich śladach Chopina w książce "Moje warszawskie zwariowanie".
    Pozdrawiam Cię pięknie
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu - ale w książce nie umieściłam zdjęć
      Serdecznie Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  2. Na to liczę, że nastąpi:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że piszesz na tematy uniwersalne i unikasz tego co tu i teraz.
    Moje/nasze uznanie :-)

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co TU i TERAZ chyba nie zasługuje na opisywanie...
      :-))

      Usuń
  4. -- miłej , rodzinnej niedzieli życzę, no i oczywiście z przyjemnością przeczytam dalszy ciąg....
    -- :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko - jak będziesz miała chwilkę to zajrzyj we wtorek.
      :-)

      Usuń
  5. Piękny post! Fryderyk jest postacią, niezwykłą! Absolutny geniusz! Jego muzyki słuchamy z uwielbieniem! Chociaż jego biografię wszyscy znamy, to przeczytałam ją z ogromną przyjemnością. Pozdrawiam, Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu - to tylko w wielkim skrócie część tej "warszawskiej biografii"
      Zapraszam na ciąg dalszy
      :-)

      Usuń
  6. Warszawa to nie jedna historia życia polskich artystów. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby to wiem, ale bardzo lubię, gdy piszesz, miło zawsze Cię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaguniu,

    byłam w Żelazowej Woli w sierpniu ubiegłego roku. Była piękna, słoneczna
    pogoda, wszystko w zieleni i kwiatach. Wzruszyłam się pokojem w Dworku,
    w którym się urodził, fortepianem, pamiątkami rodzinnymi , zdjęciami. A
    zatem byłam "u źródła". A także w ostatnim miejscu, w Paryżu, na
    cmentarzu gdzie jest pochowany. Zostały teraz miejsca pośrednie do
    odwiedzenia znaczące drogę jego życia łącznie z Majorką, ale to chyba
    dla mnie już niewykonalne... Ale zawsze i wszędzie jest do wysłuchania
    Jego genialna muzyka - delikatnego, a tak silnego zarazem, wygnańca
    okrutnej historii biednej Ojczyzny...

    Serdecznie Cię pozdrawiam

    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie i na Placu Vendome przed domem w którym było jego ostatnie mieszkanie w którym umarł byłaś...
      Serdeczności

      Usuń
  9. Dzięki Tobie "liznę" trochę wiedzy, po którą pewnie nie miałabym okazji sięgnąć :-) Całkiem niedawno stwierdziłam, że staczam się jakoś, jeśli chodzi o wiedzę z zakresu historii i nakazałam wręcz sobie przynajmniej raz w tygodniu coś sobie poczytać. Wiedza nieużywana wietrzeje z mózgu, a co tu dużo mędrkować, nie każdy na co dzień surfuje po falach historii. A co do twoich postów, to one są pełne własnie takich smaczków, które skądś nam wyciągasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bożenko.
      "Jakieś sto lat temu" zrobiłam kurs na przewodnika po Warszawie a potem jeszcze po Polsce i .... niektóre rzeczy po prostu pamiętam. Napisałam też o Warszawie i o Polsce ksiązki.
      :-)

      Usuń
  10. Fajnie tak leżeć na kanapie i zwiedzać...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dodatek podążać za Fryderykiem po Warszawie :-))

      Usuń
  11. Opuścił Warszawę na zawsze, ale nie do końca, bo jego serce wróciło. Barwnie, choć nie wiem, czy w oparciu o fakty, opowiada o tym Tokarczuk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że powolujesz się na Olgę Tokarczuk....

      Usuń
  12. Czy jest w programie wycieczek po Warszawie "szlak Chopina"? Zapewne jest. Bo jest co pokazywać, co zobaczyć. Cieszę się, że znam te miejsca. I że mogłam je sobie dzięki Tobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że jest Haniu. I wielu obcokrajowców szczególnie Japończycy wędruje takim szlakiem.
      Także wiele młodzieży ... sama byłam świadkiem jak przewodniczka o Warszawie opowiadała o Warszawie Chopina.

      Usuń
  13. Miło było odświeżyć sobie wiedzę o Chopinie, pooglądać ilustracje ... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnimi czasy uświadomiłam już kilka osób, że Chopin był Polakiem, a jego muzyka czerpała z naszej ludowości itd. Niemcy byli przekonani, że to Francuz. Cóż, kompromisowo wyszło, że umarł we Francji, ale urodził się w Polsce. Encyklopedie i internet poszły w ruch, a byli to ludzie, którzy fascynowali się Warszawiakiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się Mokko, że wszyscy oprócz Polaków myślą, że Chopin był Francuzem...

      Usuń
  15. Niedawno tłumaczyłem, że Chopin to Polak a nie żaden Francuz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś w Argentynie też to samo tłumaczyłam...

      Usuń
  16. Piękny spacer śladami naszego wybitnego Chopina :) Chętnie przeczytam ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam jak na pierwszym semestrze studiów z zarządzania odpowiedź na pytanie w jakich latach żył Fryderyk Chopin uratowała mnie od jednego z egzaminów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam muzykę Chopina i bardzo Ci dziękuję za jego warszawskie ślady:)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Stokrotko,ogladalam w nocy skoki i pozno zaczelam dzien.Chopin byl synem Francuza,ale i on pokochal Polske.Jego tworczosc to dowod umilowania ojczyzny.Nastroj w Zelazowej Woli zniewala,a bylam tam wtedy kiedy Utrata zniechecala zapachem.Czekam na 2 czesc Malgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Nałgosiu i zapraszam we wtorek :-)

      Usuń
  20. To co napiszę zabrzmi dziwnie, ale pamiętam do dziś" Marsz Pogrzebowy" Chopina, grany na Okęciu przez wojskową orkiestrę, a to już w kwietniu minie 10 lat.Oj, nasłuchałam się wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  21. W oficynie Pałacu Kazimierzowskiego, tej, w której mieszkał Chopin, mieści się m.in. Katedra Japonistyki. Ale musze się przyznać, że zajęci nauką i wkuwaniem kanji na co dzień nie myśleliśmy nic a nic o Chopinie ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Magnolio.
      Specjalnie nie pisałam o katedrze japonistyki .... bo przeczuwałam że o tym napiszesz :-)
      Bardzo serdecznie Ci dziękuję.
      A że o Chopinie nie myśleliście to nic dziwnego...:-))

      Usuń
  22. Czyli Chopin malusienki wywiezony zostal do Warszawy, to opowiesci, ze wloczyl sie po polach mazurskich w poblizu Zelazowej Woli i wsluchiwal w muzyke ludowa troche a moze nawet nie troche sa wyssane z palca...pamietam ,ze tak nam tlumaczono polskosc jego utworow. A na Majorce jak bylam to odwiedzilam Valldemosse! bardzo ladnie sobie tam Chopin mieszkal. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ...
      Grażynko - kilka razy byłam świadkiem jakie bzdury opowiadają przewodnicy...
      Dziękuję że wpadałaś ... wpadnij jeszcze jutro...

      Usuń
    2. I jeszcze...
      Chopin mógł się włóczyć po Mazowszu w okolicach Sannik jako 17-latek bo tam spędzał wakacje.
      Piszę o tym w tekście "Kto był ojcem dziecka guwernantki" w książce o Polsce

      Usuń
  23. Dobrze było sobie przypomnieć....Dzięki Stokrotko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  24. Pani Stokrotko nie mogę się doczekać ciągu dalszego.
    Pozdrawiam Panią

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana
    Za garść ciekawostek dziękuję 🤗
    Jestem tutaj na chwilkę, bo osłabiona jeszcze po operacji.
    Chciałam podziękować za pamięć,życzenia i pozdrowienia🧡💙💛💜💚
    Serdeczności zostawiam moc 🌷☕🙋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morgano, wracaj szybko do zdrowia.
      I raz jeszcze gratuluję Ci wnuczka :-)

      Usuń
  26. Mój drugi pobyt w Warszawie w przeciągu ostatnich miesięcy nie był ostatnim. A dzięki twoim opowieściom o stolicy już ten styczniowy był jakiś tak bardziej swojski. Też czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się.

      I nieustannie serdecznie zapraszam :-)

      Usuń
  27. Pięknie opowiadasz. Czekam na ciąg dalszy. Marysia.

    OdpowiedzUsuń
  28. post na czasie:))Piękna Warszawa, i piękna muzyka Szopena.Trzeba o tym przypominać, by w pamięci nie został "Zenek"

    OdpowiedzUsuń
  29. Przypomniała mi się Twoja ostatnia książka i rozdział o Żelazowej Woli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rzeczywiscie taki rozdział w "Moim kraju nad Wisłą".....

      Usuń
  30. Jakie piękne miejsca Stokrotko. Koniecznie muszę kiedyś je odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ela Karczewska. Witaj Stokrotko. Chopin to geniusz, to nasza duma narodowa. Szkoda, że tak krótko żył, mógłby jeszcze wiele skomponować. Japończycy go uwielbiają. Tam każdy pianista gra jego etiudy, nokturny, mazurki...Pozdr.🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko prawds Elu. Serdecznie Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń

Murale na warszawskiej Pradze

  Parę dni temu moja sąsiadka, która z dziada pradziada mieszka na warszawskiej Pradze zabrała mnie na spacer śladami praskich murali. Niest...