niedziela, 13 grudnia 2020

"Don"t cry for me Argentina"....

 

                             Pałac prezydencki /Casa Rosada/ w Buenos Aires

Poprzedni tekst o Evicie przywołał moje wspomnienia z miesięcznego służbowego pobytu w Buenos Aires.

Pozwolę więc sobie przepisać zakończenie rozdziału pt: "Zza żelaznej kurtyny do kraju junty wojskowej" znajdującego się w mojej książce pt: "Zwariowałam".

"Pozostał mi też w pamięci smak aromatycznej i mocnej kawy podawanej zawsze ze szklaneczką wody i pysznym sernikiem na zimno, delikatnym jak ptasie mleczko.

Pozostali mi w pamięci Argentyńczycy, którzy są ludźmi bardzo życzliwymi, serdecznymi, a przy tym bardzo pięknymi. Mają piękne gęste włosy, ciemne oczy, wielu z nich ma rysy indiańskie, są szczupli, wysportowani.

Gdy Hugo i Jose odwozili mnie na lotnisko powiedzieli nagle coś takiego:

- Wiesz, nasz kraj też jest pod wpływem innego kraju, to znaczy Stanów Zjednoczonych Ameryki.

- Tak? - zapytałam? - Przecież jesteście tak dużym krajem.

- I mamy w historii poważne krzyzysy gospodarcze, nieudalne rządy, zamachy stanu - odpowiedział Hugo i zamilkł nagle. I to był jedyny raz gdy  rozmawialiśmy o polityce.

Na lotnisku "pożegnał mnie" szpaler uzbrojonych żołnierzy. No i "pożegnał" mnie na zawsze samochód z panami, który zawsze jeździł za mną po ulicach Buenos Aires, gdy chodziłam na samotne spacery. Jeszcze tylko odebrałam od korespondenta PAP-u, pana Ryszarda G. dużą, zalakowaną kopertę, na którą czekano w Centrali w Alejach Jerozolimskich. I jeszcze argentyńska mama prosiła o zabranie paczki dla jej córki, która... pojechała na wycieczkę do Paryżą, poznała tam Polaka, zakochała się w nim, wyszła za mąż i zamieszkała w kraju za żelazną kurtyną.

"Don't cry for me Argentina" śpiewała 18 lat później Madonna z balkonu Casa Rosada, odtwarzając postać uwielbianej przez Argentyńczyków Evy Duarte de Peron, znanej jako Evita.

Wiele razy przechodziłam pod tym balkonem.

Nie płakałam za Argentyną, ani Argentyna za mną, ale pamięć o niesamowitym miesiącu spędzonym w mieście zwanym Pomyślne Wiatry zachowałam na zawsze. Mam też do dziś tzw. "kubeczki szczęścia", czyli związane ze sobą gliniane i pomalowane na czerwono różnej wielkości garnuszki, miseczki, pojemniczki. Dostałam je na pożegnanie od Argentyńczyków.

Pisząc ten tekst słucham starej płyty długogrającej z adapteru. To Astor Piazzolla śpiewa swoje piosenki do tanga.

W drodze powrotnej do kraju, już w samolocie LOT-u który wystartował we Frankfurcie przywitała mnie piosenka Ireny Santor pt: "Powrócisz tu..." .

Wróciłam tu.... bo zawsze tu wracałam."

56 komentarzy:

  1. Bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...ale wracamy, z najdalszych zakątków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytamy sobie dziś całość jeszcze raz.
    :-)
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle jest to zagadkowy kraj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny wpis Stokrotko. Przeczytałem - kiedy wróciłem (Sic!) ze Stokrotki. Przesyłam pozdrowienia znad ulubionych bezkofeinowych kaw :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W czasach "średniego PRL" oglądałem film "Pocztówka z Buenos Aires"
    https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=523958
    gdzie wykorzystano tę znaną melodię. Ale tam PRL-owcy wkręcili zmianę i zamiast "nie płacz" pojawił się zwrot "nie szukaj mnie".
    Dobrze, że przypomniałaś właściwy kontekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nigdy nie było dokładne tłumaczenie piosenki...
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  6. Warto pielegnować miłe wspomnienia i przypominać smaki podróży!
    Serdeczności ślę!

    OdpowiedzUsuń
  7. To miałaś piękną podróż Stokrotko.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękną, ale jednocześnie bardzo stresującą.
      :-)

      Usuń
  8. Zawsze wracamy, ale poznawanie innych krajow nwet na drugiej polkuli to wrazenia wzbogacajace nas. Bardzo serdeczni ludzie mimo tych samochodow. Mysle, ze ciagle pamietasz piekne twarze, ujmujace usmiechy i sama sieusmiechasz wspominajac dawna delegacje, pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - masz rację - ciągle doskonale wszystko pamiętam. Także ten strach i niesamowitą tęsknotę...

      Usuń
  9. Argentyna w pewnym sensie podobna do Polski - jakoś nie ma szczęścia do dobrych rządów.U mnie cały dzień rozbrzmiewa tango argentino- w jego rytmie funkcjonuję.Ty wróciłaś - ja nie wrócę, chyba że mnie ktoś stąd wykopie, deportuje.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Pierwszy raz słyszę, że Astor Piazzolla śpiewał- on komponował tanga, był twórcą nowego stylu "tango nuevo", którego wielu Argentyńczyków nie mogło mu wybaczyć, bo wypaczało tradycyjne tango argentino swym zaburzonym rytmem. Osobiście lubię jego "Liber tango" w wykonaniu muzyków Filharmonii Berlińskiej. Poza komponowaniem grał na bandoneonie. Miał własny zespół.

      Usuń
    2. Aniu - wiem że wyjechałaą na stałe do swoich Najbliższych i że nie wrócisz już do Polski.

      Usuń
    3. Aniu - a jednak żałuję że nie będę mogła przynieść Ci do Flory zniszczony bardzo kawałek opakowania tej płyty...

      Usuń
  10. Miałaś Stokrotko stałą ochronę prawie jak w Korei Płn. Dobrze, że u nas nie chodzą za człowiekiem.... jawnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pięknie jest być, widzieć, poznać i ...wrócić do siebie :)
    Tę cudną pieśń przypomniałam sobie, słuchając jej podczas czytania treści Twojego posta...
    Serdeczności...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo w domu najlepiej, choć podróżowac jest miło. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne masz wspomnienia Stokrotko i fajnie o nich wspominasz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W Argentynie jest coś takiego, co kusi Polaków. Gombrowicz i przedwojenna emigracja są tego przykładem, ale też i współcześni wiążą z nim swe myśli. Mój kolega z podwórka był tam przez dłuższy czas, gdyż robił dokument o Gombrowiczu (bodajże dla Canal+, ale głowy sobie nie dam uciąć) i często wzdychał do tamtych miejsc. Z kolei mój dobry kumpel z klasy, z zawodu prawnik i manager w międzynarodowej korporacji, zaczął się uczyć hiszpańskiego, bo marzył, by wyjechać do Patagonii. Został nawet tłumaczem przysięgłym, ale nadal tkwi w objęciach korporacji, choć jak go znam - w końcu się wyrwie, bo widzę że chce zmian, właśnie kończy psychologię i może to będzie ten moment, gdy z rodziną przeniesie się do krainy marzeń :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety do Argentyny uciekli także po wojnie zbrodniarze hitlerowscy. A pomógł im w tym Watykan. Argentyna to kraj bardzo .... skomplikowany.
      Może jeszcze będę pisać o swoim pobycie w tym kraju.
      Zajrzyj proszę.

      Usuń
  15. Fajne wspomnienia, pięknie napisane! Pewnie czułaś się tam jak agentka obcego wywiadu, taka byłaś zaopiekowana. Ja też zawsze wracam, ale ostatnio mnie nachodzi inaczej, coraz częściej chciałabym zamieszkać gdzie indziej. Ciekawe dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to byłam cały czas przerażona, tylko starałam się tego nie okazywać.

      Usuń
  16. Ciekawą miałaś podróż a teraz wspomnienia. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż służbowa - to była jednak podróż mojego życia.

      Usuń
  17. Wierze, że taki pobyt w innym kraju otwiera nam oczy na inne kultury i sposób żucia. Miesiąc to niby niewiele, można jednak sporo się dowiedzieć. Nie nadaremno mówią, źe podróże kształcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Marku, że podróże kształcą.
      Dziękuję.

      Usuń
  18. Stokrotko tak ciekawie pisałaś o Buenos Aires w książce.
    Może i na blogu jeszcze coś więcej napiszesz???
    Pozdrawiam serdecznie
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do prośby Eli :-)

      Marek z dziewczynami

      Usuń
    2. Marku z dziewczynami posyłam Wam uśmiech :-)

      Usuń
  19. --każda Twoja wspomnieniowa podróż, to dla mnie nowa przygoda, choć żal, że tylko wirtualna...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ela Karczewska.
    Piękna, ciekawa opowieść. Cudowne wspomnienia.Z przyjemnoscią się słucha.
    Buziaki. 😊❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu.... jeśli słyszałaś.... to rozumiem, że na głos sobie czytałaś :-)))

      Usuń
    2. Ojejku. Ktoś mi zamienił słowa... 😊
      Jak to wszystkiego trzeba pilnować. 😀

      Usuń
    3. Elu - duszki się uwijają :-))

      Usuń
  21. W czasach ZSRR takie tajemnicze samochody(ogon)jeździły na Ukrainie-nie tylko.
    Czy ten tajemniczy samochód pojechałby za Tobą tutaj-monolit Cerra Torre i tango:)
    https://www.youtube.com/watch?v=V_fGq3ZzN3U

    Sezon na kręgi w zbożu zakończył się i na świecie zaczęły pojawiać się tajemnicze monolity.
    Odyseja Warszawska 2020...
    https://www.youtube.com/watch?v=XjCrPVXw06E
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Henryku - film o wspinaczce w Patagonii wspaniały.
    A o monolitach wiele slyszalam.
    Dziękuję serdecznie.
    Jak zwykle mnie zaskakujesz!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Daleki kraj. Ale tekst, jaki przyjemny. ;) Wraca się do miejsc, w których czuje się/czuło się dobrze. Tęskni się za ojczyzną i ludźmi, których się tu zostawia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Stokrotko, z przyjemnością przeczytałam o podróży. Dzielna jesteś, ja bym umarła ze strachu na samą myśl, że sama mam tak daleko lecieć. Ba, na myśl o lataniu ;( Mieszkać poza Polską bym nie mogła, choć jest tu jak jest... To mój kraj, moich przodków, tu jestem u siebie...anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko - dosyć często podróżowałam służbowo, ale zawsze to był dla nie duży stres.
      I zawsze wracałam do Polski. Nie wyobrażałam sobie że mogłabym mieszkać gdzie indziej.
      :-)

      Usuń
  25. Lubię podróżować służbowo, wtedy mogę poznać nowe miejsce bez wysiłku ze swojej strony, choć z dalekich miejsc tylko Meksyk mi się trafił. Argentyna mnie ciekawi turystycznie, ale nie mają szczęścia do rządów, a kryzys gospodarczy to tam chyba jest zawsze...
    Dla tamtejszej bezpieki czy co oni tam mieli byłaś pewnie potencjalną komunistyczną agentką. :D
    Współpracownicy, którzy bywali w Chinach, choć już w dzisiejszych czasach, też czasami mówili, że mieli przydzielonego jakiegoś "opiekuna".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że uważali mnie za agentkę komunistyczną...
      Dziękuję za komentarz :-)

      Usuń
  26. Sa miejsca na Ziemi ktore balabym sie nawiedzic wlasnie ze wzgledow politycznych. Ostatnio bardzo kusi mnie Kanada i Nowa Zelandia.

    OdpowiedzUsuń

Murale na warszawskiej Pradze

  Parę dni temu moja sąsiadka, która z dziada pradziada mieszka na warszawskiej Pradze zabrała mnie na spacer śladami praskich murali. Niest...