wtorek, 21 grudnia 2021

Kot pod sufitem

 

Do kota /i na imieniny jego pani/ przyszło siedem osób. 

Kot podobno już na dźwięk domofonu schował się tak, że nie można było go znaleźć. Dopiero po pewnym czasie okazało się gdzie jest. Nie ulega wątpliwośći, że wszedł tak wysoko po to aby patrzeć na nas z góry. 

Raz tylko podniósł trochę głowę i popatrzył na nas z politowaniem...jak go wszyscy fotografowaliśmy....

WIĘCEJ KOTA jest tutaj:

http://stokrotkastories.blogspot.com/2020/01/sesja-zdjeciowa.html

Dzisiaj tylko tyle bo przecież muszę się wreszcie zabrać do roboty....😉

-------------------------------------------------------------

P.S. Czy Wam też tak nic się nie chce? Czy tylko ja jestem taka leniwa???

niedziela, 19 grudnia 2021

"Myśli nieuczesane"

W czasie sprzątania na półkach z książkami przypomniałam sobie, że jestem posiadaczką "Myśli nieuczesanych" Stanisława Jerzego Leca. /Wydawnictwo Literackie rok 1974/



Ten żyjący w latach 1909-1966 wybitny satyryk, poeta i tłumacz literatury niemieckiej był znany kiedyś jako autor niezwykle celnych, łączących w sobie elementy głębokiej refleksji i humoru aforyzmów. Wydał je w kilku tomikach.

Przepisałam kilka z nich:

1."Nie można zagrać "Pieśni Wolności" przy pomocy instrumentu przemocy".

2."Ja jestem piękny, ja jestem silny, ja jestem mądry, ja jestem dobry. I ja to wszystko odkryłem".

3."Niejeden, co pchał się na świecznik zawisł na latarni".

4."I pomyśleć, że w tym ogniu, który ukradł Prometeusz bogom, spalono Giordana Bruno!".

5."Czy jeśli ludożerca je widelcem i nożem - to postęp?"

6."I słowo może być kneblem".

7.""Ma ptasi mózg" - mówiono o pewnym orle".

8."Prawo pięści to również pokazywanie figi"

9."Świat zawsze powraca do normy. Ważne, do czyjej".

10."Wolność powinna mieć swoje granice".

--------------------------------------------------------------------------




                          I jeszcze 3 zdjęcia z cyklu "Moje wariactwo"

piątek, 17 grudnia 2021

"Pawiak" - z cyklu "Warszawa mało znana"

Muzeum Więzienia Pawiak to szczególne miejsce w historii Warszawy i Polski, ponieważ upamiętnia warszawskie więzienie, którego niemal cały okres istnienia związany był z martyrologią Narodu Polskiego i walką o niepodległość. Okres funkcjonowania, czyli lata 1835-1944, to w zdecydowanej większości czas , gdy w jego murach osadzani byli więźniowie polityczni i polscy patrioci, którzy najpierw podjęli walkę z rosyjskim zaborcą a później z niemieckim okupantem.

Budowę więzienia rozpoczęto w 1830 r, na wniosek hrabiego Fryderyka Skarbka, ówczesnego referendarza Rady Stanu Królestwa Polskiego. Pierwszych więźniów osadzono tu w roku 1835. Nowopowstały budynek miał cztery kondygnacje i wymiary 155 m długości na 12 m szerokości i był usytuowany między ulicami Dzielną, Więzienną i Pawią, skąd póżniejsza nazwa PAWIAK, która przylgnęła do tego budynku i calego kompleksu więziennego.


W latach 80. XIX wieku wyodrębniono na Pawiaku oddział żeński. Zaadaptowano na ten cel dwupiętrowy budynek sąsiedniej posesji na
której uprzednio mieścił się szpital dla żołnierzy wracających z wojny rosyjsko -tureckiej toczącej się głównie na Bałkanach. Konflikt ten nazywany był Wojną Serbską, stąd do gmachu żeńskiego oddziału więzienia przylgnęła nazwa "Serbia".

                                 

Od samego początku funkcjonowania Pawiaka obok więżniów kryminalnych trafiali do niego również więźniowie polityczni. W okresie zaborów byli to polscy patrioci. którzy walczyli z zaborcami w imię niepodległości naszej Ojczyzny. Wraz z upadkiem Powstania Styczniowego w 1864 r na Pawiak trafili uczestnicy walk powstańczych. członkowie Rządu Narodowego oraz sam przywódca wojsk polskich Romuald Traugutt, który 5 sierpnia 1864 r zostal stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej.

W następnych latach obok działaczy niepodległościowych w więzieniu tym osadzani byli między innymi członkowie różnych organizacji robotniczych, którzy występowali przeciw tyranii władz carskich.
Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 r na Pawiaku nadal osadzano więżniów politycznych. W okresie II Rzeczypospolitej byli to przeciwnicy ustroju państwa głównie komuniści.
W czasie okupacji niemieckiej na Pawiaku więziono członków podziemia schwytanych podczas akcji oraz przypadkowych przechodniów aresztowanych na ulicach w trakcie łapanek. Na Pawiak trafiały nie tylko pojedyńcze osoby, mężczyźni czy kobiety, ale również całe rodziny z dziećmi, w tym kobiety w zaawansowanej ciąży. 
Jednym co łączyło wszystkich było to, że byli Polakami. Więziono tu wybitnych Polaków -  Macieja Rataja, Mieczysława Niedziałkowskiego, Janusza Korczaka, Irenę Sendlerową, Janusza Kusocińskiego, ojca Maksymiliana Kolbe, Hankę Ordonówną, Jana Bytnara, Józefę Radzymińską i wielu innych.
Pawiak był więzieniem okrutnym.


Szacuje się, że w latach 1939-1944 na Pawiaku było więzionych około 100 tysięcy więźniów, z czego ok. 37 tysięcy zostało rozstrzelanych w egzekucjach, a około 60 tysięcy zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych.

21 sierpnia 1944 roku Niemcy zaminowali i wysadzili w powietrze kompleks więzienny Pawiaka. Wśród wielu dowodów zbrodni, które zostały pochłonięte przez ruiny znalazła się również kartoteka więźniów, dlatego prawdopodobnie nie poznamy nigdy imion i nazwisk wszystkich osób więzionych w tym więzieniu.
Muzeum Więzienia Pawiak otwarto 28 listopada 1965 roku z inicjatywy i przy współudziale byłych więźniów politycznych. 
W roku 2020 w 55 rocznicę działalności Muzeum dokonano konserwacji pozostalych po więzieniu fragmentów,  a także metalowych rzeźb prof Tadeusza Łodziany i prof Stanisława Słoniny.
-----------------------------------------------------------------------
Tekst powstał na bazie informatora wydanego w ubiegłym roku przez Muzeum Niepodległości i Muzeum Więzienia Pawiak.
Dodam jeszcze, że więźniem Pawiaka był dwukrotnie ojciec mojego męża. Był mieszkańcem Woli a dostał się do tego więzienia w wyniku łapanek organizowanych przez hitlerowców na ulicach Warszawy. 

Mam do Was prośbę: Lepiej tam nie idźcie..... bo jest to miejsce naprawdę przerażające...

/Zdjęcia, które można powiększyć zrobiłam specjalnie dla Was w dniu 15 grudnia 2021 roku/

No i przepraszam za ten smutny temat przed Świętami...

środa, 15 grudnia 2021

Dzisiaj będzie o upadkach

 


Dwa cytaty:

"Największą chlubą nie jest to, aby nigdy się nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi" - przysłowie chińskie.

"Głęboki upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia" - Johann Wolfgang Goethe


Prawdę mówiąc to zaliczyłam w życiu kilka upadków. Nie tylko takich jak na tych zdjęciach. Nie były też bardzo poważne ale spowodowały, że zatrzymałam się i ..... zaczęłam myśleć. 

Bo podobno na myślenie nigdy nie jest za późno... 😀

A jak było z Wami?

Oczywiście nikogo nie zmuszam do zwierzeń...

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Tak pisze Poetka - część druga


W tym tomiku, który sprezentowała mi kiedyś Ewa Radomska są same piękne i wzruszające wiersze.

Pisałam już o nich tutaj: 

http://stokrotkastories.blogspot.com/2019/03/tak-pisze-poetka.html

Dzisiaj postanowiłam przepisac dwa następne wiersze.

Przeczytajcie proszę uważnie:


"Z ludźmi być"

Żeby choc trochę poznać ludzi

Trzeba dużo rozmawiać z nimi

Wypalić przynajmniej 

Kilka papierosów

I wysłuchać historii ich życia 

Które mogą przeplatać 

Kłamstwo z prawdą

Rzeczywistość z marzeniami

Ludzie bowiem zawsze 

Chcieliby być lepsi niż są

Marzą o odwróceniu złego losu

 I szczęśliwych zbiegach

Przypadkowych okoliczności

Wciąż czekają na 

Swoją wielką chwilę

Wyglądają jej jak myśliwy 

Wygląda dorodnej zwierzyny

Na polowaniu

Zastawiają na nią sidła 

A kiedy już przychodzi

Nie zawsze rozpoznają ją

Albo nie mogą uwierzyć 

Że oto przyszła 

W takiej akurat postaci

Obiecują sobie na przyszłość

Być bardziej uważni

I nadal czekają

Bo życie tak naprawdę

Nieustannym czekaniem jest

A każdy człowiek

To tajemnica do ciągłego

Odgadywania"


"O szczęściu"

Szczęście przyszło nagle

W jednej chwili rozjaśnił się pokój

Właściwie nie było powodu

Do szczęścia

Ale szczęście takie już jest

Przychodzi bez powodu

I bez powodu odchodzi"

---------------------------------------------------------------------

Popatrzcie jak POETKA pięknie uśmiecha się do Was...

sobota, 11 grudnia 2021

Jeszcze o książce "Kamienny sufit"

Na ostatniej stronie autorka Anna Król dziękuje wszystkim, dzięki którym jej książka powstała.

A przede wszystkim dziękuje Tatrom - za to że SĄ...



Na końcu książki autorka umieściła SUBIEKTYWNE KALENDRAIUM GÓRSKIE.

Pozwolę sobie z tego kalendarium przepisać kilkanaście bardzo ważnych dat:

11 czerwca 1565 roku - księżna Beata Łaska - pierwsza turystka w Tatrach odwiedziła między innymi okolice Stawu Kieżmarskiego.

W roku 1838 nastąpiło pierwsze kobiece wejście na najwyższą górę Europy  - na Mount Blanc. Dokonała tego Francuzka Henriette d'Angeville.

W 1858 roku została wydana w Krakowie pierwsza książka o Tatrach. To "Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin" Marii Steczkowskiej.

W 1902 roku Wanda Herse, jako pierwsza kobieta staje na Mnichu, wraz z góralem Klimkiem Bachledą.



W 1903 roku Anna Szyszyłowiczowa jak pierwsza kobieta zapisana została do Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego.

W 1908 roku Helena Dłuska i Irena Pawlewska wchodzą samodzielnie na Szczyrbski Szczyt /2381 m.n.p.m.i przechodzą do historii jako pierwsze kobiety i samodzielne taterniczki.

W 1908 roku pierwszy szczyt w Tatrach Polskich otrzymuje nazwę od jego zdobywczyni - Igła w Żabiem zmienia nazwę na Turnię Wandy, od imienia Wandy Jeromin.

W kwietniu 1928 roku - pierwsza zimowa wyprawa na Grań Tatr. Bierze w niej udział Róża Drojecka.

W pażdzierniku 1929 roku Jadwiga Roguska-Cybulska publikuje w "Zakopanem" manifest "Do młodych taterniczek", który rozpoczyna trwającą kilka dekad dyskusję o wspinaniu się kobiet.


W 1934 roku wrocławianka Hettie Dyhrenfurth wchodzi na wysokość 7315 m.n.p.m. - na zachodni wierzchołek Sia Kangri /Azja/, bijąc kobiecy rekord wysokości.

W 1939 roku Zofia Radwńska-Paryska jako pierwsza kobieta otrzymuje blachę ratowniczą TOPR-u.

W 1960 roku pierwsza w historii odznaka honorowa stowarzyszenia alpinistycznego  /Klubu Wysokogórskiego/ została przyznana kobiecie - Jadwidze Roguskiej-Cybulskiej.

W 1960 wydano pierwszą książkę o kobietach w Tatrach pt: "Od krynoliny do liny" autorstwa Haliny Ptakowskiej- Wyżanowicz.

12 sierpnia 1975 roku pierwsze kobiety zdobywają samodzielnie ośmiotysięcznik - Gaszebrum II  /8034 m.n.p.m. Dokonują tego Polki: Anna Okopińska i Halina Krueger-Syrokomska.



16 października 1978 roku - Wanda Rutkiewicz, pierwsza z historii Europejka i trzecia kobieta na świecie wchodzi na najwyższą górę Ziemi - Mount Everest /8848 m.n.p.m./

W 2001 roku umiera Zofia Radwańska-Paryska - ostatnia z pierwszych polskich taterniczek.

/A życie Zofii Radwańskiej-Paryskiej to prawdopodobnie temat na następny mój tekst./




Czarno-białe zdjęcia kobiet-taterniczek ściągnęłam z sieci. Zwróćcie proszę uwagę w jakich strojach pierwsze taterniczki wspinały się wtedy...

czwartek, 9 grudnia 2021

Nietypowa feministyczna książka


To jest książka o kobietach, które nie bały się wyznaczać nowych dróg. Dosłownie i w przenośni.

Niektórzy z Was wiedzą, że jedną z moich TRZECH MIŁOŚCI są Tatry. /dwie pozostałe to Warszawa i Kazimierz Dolny/.

Gdy byłam młoda to zeszłam prawie wszystkie doliny, przełęcze i szczyty tatrzańskie. I to nie tylko po stronie polskiej ale i na Słowacji. No nie, nie na wszystkich szczytach byłam. Ale na niektórych byłam kilka razy. I to w różnych porach roku. 

Teraz już chodzę tylko po dolinach a czekając w schroniskach na dzieci i wnuki, które po szczytach "biegają".... wspominam sobie i wspominam.

Nigdy w Tatrach nie uprawiałam wspinaczki wysokogórskiej. Inaczej mówiąc wchodziłam tylko tam gdzie można było wejśc nawet po klamrach i łańcuchach ale bez lin i czekanów. I zawsze po szlaku...

Książka "Kamienny sufit" to opowieść o pierwszych taterniczkach. Napisała ją Anna Król, która też jest taterniczką. I która sto lat po wyprawach pierwszych polskich taterniczek wyruszyła za nimi na Mnicha, Zamarłą Turnię czy Orlą Perć.

"To skrócona historia polskiego feminizmu w sercu Tatr, opowieść i marzycielkach i zuchwałych indywidualistkach. O śmiałości bycia pierwszą i wielkiej potrzebie spełnienia."

Pierwsze taterniczki były bezkompromisowe, zdeterminowane i wolne.  Nie  bały się wytaczać nowych dróg."

"Bywały przedmiotem drwin. Dziwaczne i ekscentryczne, bezczelne, miały odwagę realizować marzenia. Góralki spluwały za nimi, kiedy w pumpach i z plecakami ruszały na szlak. Mężczyźni wyśmiewali. "Kobieta nigdy rasowym taternikiem nie będzie".

Polska himalaistka i zdobywczyni dziewięciu ośmiotysięczników, z wykształcenia geograf - Kinga Baranowska tak napisała o tej książce w krótkiej recenzji umieszczonej na odwrocie okładki:

"Odważne. To pierwsze słowo, które przyszło mi na myśl, gdy czytałam o taterniczkach. Zaprzeczały stereotypom, wyznaczały nowe drogi - nie tylko w górach, ale i w świadomości ludzi. Dzięki nim mogłam stanąć na swoich górskich szczytach. Czuję wdzięczność i niewidzialną więź z tymi kobietami. Bardzo Wam polecam tę książkę".

A  to słowa z recenzji himalaisty i narciarza wysokogórskiego  Andrzeja Bargiela :

"Dawniej kobiety w górach lekceważono, choć byly pełne niezwykłej odwagi i determinacji, by przebijać "kamienny sufit".

Ja  tylko dodam, że kobiety zawsze musiały przebijać sufity - szklane czy kamienne. I zawsze były lekceważone.

 I to pozostało do dziś.

/Na niebiesko przepisałam opinie znajdujące się na odwrocie okładki/.

To jest książka, która wzrusza. Piękna książka. Ale tylko dla tych, którzy Tatry naprawdę kochają.


wtorek, 7 grudnia 2021

Nagie czy ubrane?

 Zobaczcie ..... znowu zwariowałam...

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.


8.


9.




10.



11.


12.


13.



14.
                                                
15.


                  Które drzewa ciekawsze albo ładniejsze?Nagie czy ubrane?
Czy któreś z nich zasługuje na wyróźnienie?


                                  A ta trawka Wam się podoba?

Wszystkie zdjęcia robiłam w Łazienkach Królewskich w Warszawie w dniu 3 grudnia 2021 przed południem.


niedziela, 5 grudnia 2021

Trzecia niebajka



Kiedy okazało się że młodsza córeczka nie odziedziczyła zdolności malarskich ani rzeźbiarskich po tacie i że jak narysuje kota to nie wiadomo czy to kot czy pies, krowa czy koń to zaczęto ją uczyć gry na pianinie. Na początku było nieźle, gamy i wprawki nie sprawiały jej trudności, ale jak już przyszło zagrać jakiegoś walca albo mazurka,  to dziewczynka odwracała się od klawiatury i mówiła że nie będzie grać bo to dla niej za trudne. 
Na szczęscie dziewczynka miała bardzo dobrą i mądrą mamę, która jej do niczego nie zmuszała. Obserwowała tylko i ..... bardzo, bardzo kochała.

W liceum dziewczynka zainteresowała się teatrem. Chodziła na wiele przedstawień do różnych warszawskich teatrów. Bardzo przeżywała każdy spektakł. A potem pisała takie wypracowania - recenzje ze sztuk w których grali wspaniali aktorzy. Spotkało się to z zainteresowaniem jej koleżanki ze szkolnej ławki, która po paru latach stała się bardzo dobrą, charakterystyczną aktorką.

Dziewczynka zapisała się do Pałacu Młodzieży na Kółko Teatralne i tam pod kierunkiem jednej z aktorek, która była też pedagogiem brała udział w przeróżnych przedstawieniach. Grała nawet Goplanę w "Balladynie"  a w "Romeo i Julii" samą Julię.... Nigdy tego nie zapomni, szczególnie faktu, że razem z nią w tym samym młodzieżowym kole grała bardzo utalentowana dziewczyna. Kilka lat póżniej jeszcze jako studentka Szkoły Teatralnej dziewczyna ta zaczęła już grać w filmach i odnosić duże sukcesy.

 Rok przed maturą jej polonistka, która była wspaniała nauczycielką powiedziała, żeby zdawała na Uniwersytet Warszawski na wydział polonistyki. No więc zdawała, ale nie dostała się bo miała za mało punktów. To były czasy gdy dodawano punkty za odpowiednie pochodzenie. Ona nie miała odpowiedniego więc nawet odwołanie nie pomogło...

Trochę się załamała i przestała myśleć o szkołach artystycznych i wydziałach humanistycznych i poszła w zupełnie innym kierunku.

Jednak całe życie pisała "do szuflady".
I dopiero na stare lata odważyła sie "wyjść z tej szuflady"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
/Pierwszą Niebajkę napisałam 29 marca 2020 a Drugą Niebajkę w dniu 28 kwietnia 2020 roku. 
Znajdują się na tym blogu./


piątek, 3 grudnia 2021

Zdjęcie i dwa cytaty

Zdjęcie dedykuję "Izie-z-kidowa", która niedawno zasugerowała, abym je pokazała...


Na zdjęciu Freddie  Mercury na pomniku w Montreux w Szwajcarii. A ta blondynka na schodkach to Babcia Szczerbatego i Pytalskiego. Czy ktoś z Was pamięta jeszcze, że tak nazywałam swoje wnuki???

---------------------------------------------------------------------------

A poniżej dwa cytaty z dwóch wypowiedzi znanych profesorów na temat aktualnej sytuacji w naszym kraju. Nie mają one oczywiście żadnego związku ze zdjęciem.

1. Prof. Wieslaw Łukaszewski - psycholog - /przepisane z magazynu psychologicznego "Charaktery"/

"Wiele zjawisk obserwowanych podczas pandemii można zrozumieć, odwołując się do wiedzy na temat konsekwencji doświadczenia lęku przed śmiercią czy lęku przed samotnością. Problem polega jednak na tym, że z tej wiedzy mało kto korzysta. Gorzej - mało kto jest nią w ogóle zainteresowany. Jestem pewny, że gdyby skorzystano np. z wiedzy na temat reakcji ludzi na zdarzenia nieuchronne, konsekwencje społeczne pandemii okazałyby się znacznie mniej drastyczne. Podobnie z wiedzą o gotowości do zachowań ryzykownych - nie skorzystano".

2. Prof. Bogdan de Barbaro - psychiatra, psychoterapeuta -/przepisane z miesięcznika "Zwierciadło":

"Przy całym moim zainteresowaniu ruchem antyszczepionkowym jestem zdecydowanym antyantyszczepionkowem. Uważam, że antyszczepionkowcy czynią zło, bo w ostatecznej konsekwencji narażają ludzi na utratę zdrowia lub życia - nie szczepiąc się i zachęcając innych do nie szczepienia się. Ludziom myli się wolność ze swawolą. Przecież gdyby była wojna i byłoby wiadomo, że w nocy miasta będą bombardowane, to nie protestowalibyśmy, gdyby władza kazała zgasić światła, by nie ułatwiać nieprzyjacielowi niszczenia miast. A przecież teraz mamy wojnę z groźnym, śmiercionośnym, podstępnym przeciwnikiem. A więc wojna wymaga dodatkowych ograniczeń".

-------------------------------------------------------------------------------

Co myślicie o tych wypowiedziach.? Czy Panowie mają rację?

/Jeśli chodzi o mnie i moich najbliższych to wszyscy przyjęliśmy, albo lada dzień przyjmiemy już wszystkie dawki szczepienia/.


środa, 1 grudnia 2021

W "Piwnicy pod regałami" - część druga

" Piwnicy pod regałami", która znajduje się w podziemiach Czytelni i Biblioteki Naukowej przy ul. Świętojańskiej 5 na Warszawskim Starym Mieście DWAJ PANOWIE Varsavianiści / /Andrzej Sołtan i Sebastian Lenart/  po raz ostatni spotkali się ze stęsknionymi merytorycznej wiedzy miłośnikami Warszawy. Spotkania odbywały się w każdy czwartek o godzinie 17 -tej. Spotkania /a było ich dziewięć/ były poświęcone historii i teraźniejszości staromiejskich kamieniczek. Tych samych, które po upadku Powstania Warszawskiego zostały prawie całkowicie zburzone. Na szczęście wszystkie zostały odbudowane.

Uczestniczyłam w pierwszych trzech takich spotkaniach i w dwóch ostatnich. O trzech pierwszych pisałam w dniu 5 października br, a o dwóch ostatnich mam zamiar napisać teraz. 

Załuję, że nie mogłam uczestniczyć w pozostalych spotkaniach ale w tzw. międzyczasie wyjechałam do sanatorium. A po powrocie z sanatorium wylądowałam na kwarantannie.

-------------------------------------------------------------------------

W dniu 18 listopada DWAJ PANOWIE mówili o "Kamienicy pod Św.Anną".


Stoi sobie ta kamienica na Rynku Starego Miasta nr 21 na rogu z ulicą Wąski Dunaj i naprzeciwko ulicy Nowomiejskiej. Mijam ją w poniedziałki  gdy idę na spotkanie do Staromiejskiego Oddziału TPW. 
Mówi się, że to najstarsza staromiejska kamieniczka. Jej powstanie datuje się na rok 1440.  Była wtedy drewnianym domem. A najstarsza zachowana część to ceglane łuki widoczne na ścianie od ulicy Wąski Dunaj.
Przez wieki kamieniczka zmieniała właścicieli. Zmieniał się też jej wygląd. Przebudowano ją w latch 1635-1637 w stylu renesansowym. I chociaż od tego czasu minęło kilka wieków i  największy kataklizm w postaci II wojny światowej, to nadal jednak można podziwiać  umieszczoną na rogu w niszy postać Św. Anny, wykusz od strony Wąskiego Dunaju i piękny portal ze zwornikiem i maswerkami. Wszystko zostało z pietyzmem zrekonstruowane. 


W 1913 roku kamieniczka została przekazana Towarzystwu Miłośników Historii  Odbyło się też w niej pierwsze posiedzenie Klubu Demokratycznego o czym informuje zamieszczona na ścianie tablica. A uskrzydlony Lew Wenecki to związek kamieniczki z Włochami. Został on zrekonstruowany i odsłonięty uroczyście w roku 2015.
Dodam też, że po powstaniu III RP w kamieniczce działał przez pewien czas jeden z pierwszych w Polsce night clubów...
To oczywiście tylko parę faktów z długiego życia tej pięknej, staromiejskiej kamieniczki.

------------------------------------------------------------------------

W dniu 25 listopada  DWAJ PANOWE mówili o "Kamienicy Klemensowskiej"


Ta Kamienica stoi na Rynku Starego Miasta nr 40 po stronie Dekerta. Razem z 10 innymi znajdującymi się po tej stronie kamieniczkami 
wchodzi w skład Muzeum Historycznego m.st. Warszawy. Wprawdzie po wojnie nie stała się całkowitą ruiną, to jednak huragan z roku 1946 spowodował prawie całkowite zawalenie się muru od strony rynku.  W kamieniczce zachowała się w holu po lewej stronie piękna gotycka wnęka. 
I znowu nie będę pisać o kilku wiekach tej kamieniczki. Napiszę tylko że pierwszym jej właścicielem był złotnik, następnym słynny aptekarz Jan Klemens, który był też wspaniałym bibliofilem. Mieściła się w tej kamieniczce pierwsza /albo jedna z pierwszych aptek/ w Warszawie. Na pamiątkę wyryto na jej ścianie Węża Eskulapa czyli symbol farmacji.

Nastepnie kamieniczka przeszła w ręce włoskiej rodziny Montelupich, którzy założyli w niej pocztę. Inaczej mówiąc mieścił się tu pierwszy Urząd Pocztowy w Warszawie. A były to już czasy gdy Warszawa nabrała znaczenia politycznego a król Władysław IV ustanowił tu Centralny Urząd Poczt Koronnych. Sebastian Montelupi został dyrektorem Zarządu Poczty i królewskim poczmistrzem.

Następnym wybitnym właścicielem kamieniczki został największy ówczesny lekarz Walenty Gagatkiewicz. Zwany "lekarzem ubogich"/bo leczył za darmo warszawską biedotę/ był jednocześnie konsyliarzem nadwornym króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Chyba wystarczy jeśli chodzi o przeszłość.
 
A w czasie ustroju słusznie minionego przed tą właśnie kamieniczką często odbywały się protesty przeciwko temu właśnie ustrojowi. Przemawiali przed nią znani opozycjoniści...

-------------------------------------------------------------------------
Mam wielką prośbę do DWÓCH PANÓW. !!!
Bardzo chciałabym w przyszłym roku napisać następną notkę dotyczącą spotkań w "Piwnicy pod Regałami".
Przecież wszystkie warszawskie staromiejskie kamieniczki są piękne i szczycą się bogatą historią.
Wniosek nasuwa się sam...
PROSZĘ...o następne spotkania...

Dzisiaj będzie o piorunach

Ostatnio w kraju nad Wisłą często występują burze z piorunami. Postanowiłam poszukać trochę informacji na ich temat. I znalazłam takie: 1. 0...