środa, 2 kwietnia 2025

A w Nałęczowie - część druga

No to piszę dalej o Nałęczowie - Uzdrowisku i o Nałęczowskim Szlaku Literackim...i o Krainie Lessowych Wąwozów, bo w tej Krainie leży Nałęczów.

Wiele willi/dworków w Nałęczowie zostało zbudowanych w stylu szwajcarskim. Dlatego też Nałęczów nazywany bywa "Małą Szwajcarią". Te wille stoją w pobliżu Parku Zdrojowego przy ulicach Armatnia Góra, Partyzantów, Lipowa i Słoneczna.

                                             Dwór Górskich



Ten piękny wpisany do rejestru zabytków dwór jest niestety ruiną. Został zbudowany na murach dawnej gorzelni Małachowskich. Był własnością inżyniera Michała Górskiego, udziałowca Zakładu Leczniczego w Nałęczowie i byłego właściciela Nałęczowa. Guwernerem córek Anieli i Michała Górskich od jesieni 1890 roku do wiosny 1892 r był Stefan Żeromski.

To właśnie wtedy, bo czerwcu 1891 r. w warszawskim czasopiśmie "Głos" Żeromski opublikował swoje debiutanckie nowele, m.in. "Siłaczkę" "Zmierzch" i "Zapomnienie". Utwory spotkały się z uznaniem czytelników, a ich autor zyskał opinię dobrze zapowiadającego się literata.

Wrażenia z pobytu w Nałęczowie Żeromski zanotował w "Dziennikach" .W Nałęczowie pisarz poznał Oktawię Rodkiewiczową. Tu odbył się ich ślub 2 września 1892 r w obecności świadków - Bolesława Prusa i prof. Floriana Łagowskiego.

                                           Park Zdrojowy


W Parku Zdrojowym tuż przy Pijalni Wód Mineralnych bije Źródło Miłości, a naprzeciwko, na stawie znajduje się Wyspa Zakochanych. Po stawie pływają majestatycznie bardzo najedzone kaczki, bo ciągle ktoś je dokarmia ze specjalnie skonstruowanego pojemnika z różnymi ziarenkami. Do Parku prowadzą zwykłe ścieżki, ale także pięknie ozdobione murowane bramy. To w tym Parku Bolesław Prus uczył się jazdy na welocypedzie, z Stefan Żeromski kibicował słynnym turniejom tenisowym. Realizowano tu sceny  do filmu "Doktor Judym" wg. powieści "Ludzie bezdomni" Żeromskiego oraz filmu pt. "Tętno" o poetce Halinie Poświatowskiej. W Parku znajdują się pomniki Bolesława Prusa i Stefana Żeromskiego. Biała figura wotywna Chrystusa z roku 1905 stoi na pięknej łące naprzeciwko Starych Łazienek.

Opisy Parku znajdują się w "Kronikach Tygodniowych" Bolesława Prusa, "Dziennikach" Żeromskiego, w powieściach Ewy Szelburg-Zarembiny, wierszach Agnieszki Osieckiej, Leszka Długosza, a także w piosence "Szczęśliwe Źródło" Andrzeja Sikorowskiego.

                                               Wąwozy lessowe


Ukształtowane przez naturę nałęczowskie głębocznice i jary są malownicze o każdej porze roku. Były i nadal są ulubionym miejscem spacerów kuracjuszy. Bolesław Prus upodobał sobie wąwóz od ul. Głowackiego. Żartował, że w tym wąwozie założył nawet "kantor stręczeń" i kojarzył małżeństwa.

                                     Szkoła w Wąwozach -  Starówka


To wyjątkowy budynek. Wzniesiony w roku 1911 wg proj. Jana Koszczyca-Witkiewicza przez Towarzystwo Popieranie Przemysłu Ludowego. Od 1929 r funkcjonowała tu Państwowa Szkoła Spółdzielczości Rolniczej, założona przez Zygmunta Chmielewskiego, szwagra S. Żeromskiego. Uczył w niej m. inn poeta Jerzy Pleśniarowicz. Przed II wojną działał tu Uniwersytet Niedzielny, a w czasie okupacji organizowano tajne nauczanie i wieczornice. Na początku lat 60. XX wieku na wieczorach poetyckich bywał m.in Julian Przyboś i Miron Białoszewski. W latach 1968-2000 obiekt był  siedzibą jedynego w Polsce Muzeum Ruchu Spółdzielczego.

                                          Góra Poniatowskiego
 

Nazwa wzgórza wiąże się z legendą spisaną przez Henryka Wiercieńskiego o wizycie u Małachowskich króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wydarzenie to upamiętnia krzyż z datą1787. W 1905 roku odbyły się manifestacje polityczne z udziałem m.in Żeromskiego i Gustawa Daniłowskiego. Fakty te opisała Ewa Szelburg-Zarembina w powieściach z cyklu "Rzeka kłamstwa", S. Żeromski w "Nawracaniu Judasza" oraz w opracowaniu pt. "O Adamie Żeromskim wspomnienie". W 1908 roku badania terenu prowadził archeolog Marian Wawrzeniecki, który potwierdził istnienie w tym miejscu grodziska i warownej strażnicy z przełomu VIII/IX wieku. W 1916 roku na wzgórzu odbyły się patriotyczne uroczystości z okazji 125 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Pamiątką tego wydarzenia jest rosnący tu Dąb Wolności. Obecnie na wzgórzu znajduje się taras widokowy i przestrzeń do rekreacji.

I to znowu tylko niewielka część Szlaku Literackiego Nałęczowa i Krainy Lessowych Wąwozów.

Jeśli się nie zniechęciliście to obiecuję, że w trzeciej, ostatniej części będzie o muzeach Nałęczowa i o kawiarni artystycznej.

Serdecznie zapraszam.


niedziela, 30 marca 2025

A w Nałęczowie....

 ... jest cichutko, spokojnie i nastrojowo.

To już był trzeci nasz pobyt na leczeniu w tym uzdrowisku. I zawsze jak jedziemy taksówką z dworca PKP do centrum uzdrowiska to słyszymy od kierowcy, że przyjechaliśmy do najbezpieczniejszego w Polsce miasteczka. Bo wprawdzie mieszka tu i uczy się także przeróżna młodzież i całkiem zwykli ludzie, to jednak trzon stanowią chorzy i emeryci, którzy tu przyjeżdżają podratować serce i układ krążenia. I potrzebują spokoju.

Nałęczów to miasto-uzdrowisko a także miasto luminarzy kultury polskiej. Mieszkali tu i tworzyli pisarze: Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Henryk Sienkiewicz, Stanisław Witkiewicz. Politycy: Ignacy Paderewski, J. Beck, a także naukowcy i artyści.

W 1817 roku aptekarz koronny Jan Józef Celiński przeprowadził analizę chemiczną wód nałęczowskich, potwierdzając ich walory lecznicze.

Piłam więc w Nałęczowie wodę o nazwie "Miłość", bo ona reguluje pracę serca.

Uzdrowisko powstało w roku 1800, a więc 225 lat temu. Po upadku w czasie powstań narodowych odrodziło się pod koniec XIX wieku, kiedy dawne dobra Małachowskich  przejęli w dzierżawę lekarze Sybiracy: Fortunat Nowicki, Konrad Chmielewski i Wacław Lasocki, a właścicielem Nałęczowa był Michał Górski, współtwórca koncepcji "miasta- ogrodu".

Bo Nałęczów to także "miasto-ogród". A w skład tego "ogrodu" wchodzi  Park Zdrojowy z obiektami sanatoryjnymi i piękne stylowe dworki rozrzucone w całym terenie.

W czasie codziennych kilkugodzinnych spacerów po Uzdrowisku przysiadałam sobie na ławce i przytulałam się do Bolesława Prusa. Spoglądały na nas z zazdrością "Panny Nałęczowskie". One jako rzeźby nie mogły się ruszyć z miejsca.


A o słynnego pisarza zawsze ktoś dba. Regularnie - jak jest zimno - ma szyję otuloną wełnianym szalikiem.

W tym samym czasie mężczyzna mojego życia usiłował pojeździć trochę na rowerze, ale niestety ... nie mógł ruszyć z miejsca...

W Nałęczowie znajduje się około 50 pięknych willi i dworków. Napiszę o kilku z nich. 
                                Ale najpierw Pałac Małachowskich


Pałac pochodzi z II połowy XVII wieku. W końcu XIX w. pełnił funkcję Domu Uzdrowiskowego. Mieszkający w nim Bolesław Prus pisał w nim "Emancypantki", a Henryk Sienkiewicz tworzył "Rodzinę Połanieckich". Tu w sali balowej koncertował Ignacy Paderewski. Po zniszczeniach II wojny światowej odbudowano go wg sugestii profesora Władysława Tatarkiewicza i przeznaczono na cele kulturalne. Tutaj odbywały się wystawy, spotkania literackie, m.in z Ewą Szelburg-Zarębiną, Marią Kuncewiczową, Janem Parandowskim, Barbarą Wachowicz, Januszem Głowackim, Leszkiem Długoszem.
Obecnie Pałac Małachowskich jest w remoncie.

                    Zakład Hydropatii - obecnie sanatorium  Książę Józef
.


Zbudowany został na fundamencie nieistniejących zabudowań dworskich. Zlokalizowany w centralnej części parku zdrojowego nad stawem. Po stawie tym pływał łódką Henryk Sienkiewicz w towarzystwie "bogini" czyli Faustyny Morzyckiej. Ten staw został "przeniesiony" do "Dziejów grzechu" Stefana Żeromskiego.
To przed "Hydropatią" znajduje się ławeczka Bolesława Prusa. Pisarz przyjeżdżał do Nałęczowa przez kolejnych 28 lat. Ostatni raz mieszkał w "Hydropatii" w roku 1910.
                                              Stare Łazienki 


Zostały zbudowane za czasów Małachowskich w roku 1821 na wzór Łazienek Warszawskich. Kąpieli zażywali tu książę Adam Kazimierz Czartoryski - właściciel rezydencji w Puławach, polityk, mecenas sztuki, publicysta i literat. Jego żona - Izabela z Flemingów założyła pierwsze w Polsce muzeum pamiątek historycznych. Bywał  też kasztelan Leon Dembowski, metropolita i arcybiskup łucki Kacper Kazimierz Cieciszowski. W pierwszej połowie XX wieku mieszkała tu Jadwiga Smosarska, aktorka, odtwórczyni literackich postaci m.in w "Trędowatej" H.Mniszkówny, oraz poeta i prozaik Stanisław Piętak.
Pod kopułą wypływa woda z odbudowanego źródła Wiara.
Obecnie jest tu hotel uzdrowiskowy.

                                         Willa Podgórze


Usytuowana w pobliżu Parku Zdrojowego willa zbudowana została w stylu szwajcarskim przez ziemianina z Litwy Aleksandra Oskierko. Następny właściciel willi - lekarz, społecznik i przyjaciel wielu artystów i pisarzy- Karol Benni - namówił cierpiącego na agorafobię Bolesława Prusa na kurację w Nałęczowie. Od tego czasu Bolesław Prus regularnie przez 28 lat przyjeżdżał tu na leczenie. W willi tej mieszkał też w latach 1882-1884 Henryk Sienkiewicz. Tu powstawały kolejne rozdziały "Ogniem i mieczem". Kuzynka pisarza - Deotyma czyli Jadwiga Łuszczewska organizowała tu czwartki literackie, na których przypominała dzieje utraconej Ojczyzny. W spotkaniach brali udział literaci znani z salonów warszawskich: Antoni Odyniec, Felicjan Faleński,  Artur Oppman i inni.

To tylko maleńka część historii Nałęczowa i jego pięknych budynków.

Czy interesuje Was ciąg dalszy?

Na przykład wzruszające muzea -jedno Bolesława Prusa  a drugie  Stefana Żeromskiego...? Albo znajdująca się w centrum Nałęczowa Góra Poniatowskiego lub słynny Nałęczowski Ośrodek Kultury?
Albo.....kawiarnia Ewelina...do której przychodzi przede wszystkim śmietanka intelektualna czyli "creme de la creme" odwiedzających Nałęczów a także osób mieszkających  w nim na stałe. 

czwartek, 27 marca 2025

Z cyklu: "Żeby nie zwariować" - część siódma

Kontynuuję cykl "nie-zwariowania" w ciężkich czasach.

Tym razem zapraszam Was do Klasztorów Meteora w Grecji.




METEORA znaczy "w powietrzu", a klasztory "w powietrzu" wybudowane znajdują się rzeczywiście wysoko w chmurach. Usadowione są na stromych skałach, sięgających 550 m wysokości, na skraju gór Pindos. A zaczęły te klasztory tu powstawać w końcu XIV wieku.

Jeszcze w latach 20-tych XX wieku turyści - aby zwiedzić klasztory - musieli wspinać się po rozchwianych drabinach długości 30 metrów, przymocowanych do skały. W razie ataku wroga drabiny te można było wciągnąć na górę. Wciągano je też na linie w chyboczącej się sieci. Miejscowy żart głosił, że linę  tę naprawiano tylko wtedy, gdy pękła. A wodę gromadzono w specjalnie wydrążonych w skałach zbiornikach.

Dzisiaj wchodzi się do niektórych klasztorów po wykutych w skale schodach i mostach nad groźnymi przepaściami. Ale większe i cięższe towary podobno nadal wciągane są na górę w sieci.

W niektórych klasztorach są muzea, ale w kilku nadal mieszkają mnisi. 

Kamienne klasztory - a jest ich 24 - kryte czerwoną dachówką mieszczą ciasne cele dla mnichów, kościoły i refektarze. Nad przepaściami zachowały się jeszcze drewniane galeryjki. 

Klasztory Meteora to głównie klasztory męskie, ale istniały tu także żeńskie.

W miejscach położonych setki metrów w górach, na wysokich filarach skalnych wiedli prosty, spokojny żywot mnisi i mniszki, którzy oddali się Bogu.

A widoki są nie do opisania. Podziwiałam je w lipcu 2009 roku.




Ale nadal nie mogę zrozumieć jak udało się te klasztory zbudować tak wysoko...

Klasztory Meteora są częstym celem wycieczek w czasie podróży po Grecji,  więc może ktoś z Was też je zwiedzał?

poniedziałek, 24 marca 2025

Takie szare marcowe widoki...

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

 
10.

11.

12.

13.

14.

15.

16.

17.

18.

19.

20.

21.

22.

23.


Wszystkie zdjęcia zrobiłam w Parku Zdrojowym w Nałęczowie. A do Nałęczowa pojechałam leczyć serce.

Czy któreś z tych szarych marcowych zdjęć zasługuje na wyróżnienie.?

piątek, 21 marca 2025

Z cyklu: "Żeby nie zwariować" - część szósta

Dzisiaj zapraszam Was na spacer mostem o nazwie Kapellbruecke, czyli Mostem Kaplicznym albo Mostem przy Kaplicy. My spacerowaliśmy po tym moście w sierpniu roku 2009 roku.



Jest to najstarszy drewniany i zadaszony most w Europie. Kryty na całej dlugosci 204 metrów. Biegnie ukosem przez rzekę Reuss w Luzernie w Szwajcarii. Można powiedzieć że most ten jest symbolem Lucerny. Zbudowano go prawdopodobnie w roku 1333, chociaż co do tego nie ma pewności. 

Na jednym końcu mostu na prawym brzegu rzeki znajduje się kaplica św. Piotra.



Najpiękniejsza na moście, chociaż całkiem zwyczajna jest ośmiokątna murowana wieża o wysokości 34 m. Widoczna jest na pierwszym zdjęciu. Powstała ona wcześniej niż sam most, bo około roku 1300 jako część miejskich murów obronnych i służyła na przemian jako arsenał, skarbiec, areszt, miejskie archiwum i miejsce tortur. 

W XVII wieku wnętrze mostu ozdobiono 112 trójkątnymi malowidłami, które przedstawiały sceny z historii Szwajcarii oraz Lucerny - były to m.in. biografie patrona miasta św. Leodegara i patrona Szwajcarii św. Maurycego.

W roku 1993 wybuchł na moście pożar. Zostały zniszczone prawie wszystkie malowidła. Most odbudowano i zrekonstruowano prawie wszystkie malowidła.

Wiele jest pięknych, starych mostów w Europie. Prawie wszystkie są kamienne.  Ten w Luzernie jest drewniany. I zawsze pełen kwiatów.





No i są także mosty młodsze, stalowe...

Jestem pewna, że wiele razy spacerowaliście jakimiś zabytkowymi mostami... I to nie tylko w Europie.

Napiszcie proszę jakimi.

poniedziałek, 17 marca 2025

Z cyklu: "Żeby nie zwariować" - część piąta

Podejmowano liczne próby skopiowania tego pałacu, lecz pozostaje on nadal niezrównanym dziełem Ludwika XIV - pałacem godnym Króla-Słońce.

Mili Moi - witajcie w Wersalu - kolejnym Cudzie Współczesnego Świata .


   Brama wjazdowa z wieńczącymi ją orłami, królewskim słońcem i koroną

Wersal jest położony niecałe 24 km od Paryża. Król Ludwik XIII wybrał to miejsce na skromny pałacyk myśliwski, który służyłby mu podczas wypraw łowieckich. Jego syn - Ludwik XIV zwany Królem Słońce także lubił polowania, miał jednak szersze plany związane z tą posiadłością. Był niezadowolony z innych pałaców /w tym z Luwru i Tuileries/, postanowił w roku 1660 zamienić Wersal w rozległą królewską rezydencję.

Wszystko miało być w Wersalu największe więc budowa przybrała taką skalę, że w końcu w Wersalu mógł się zmieścić cały królewski dwór.

Prace rozpoczęły się w 1661 roku i w ciągu dwóch następnych lat Król -Słońce wydał na budowę tak ogromne sumy, że wywołało to ostre protesty ministra skarbu. Ale budowa ta trwała jeszcze całe dziesięciolecia dając zatrudnienie tysiącom ludzi i pociągając za sobą stale rosnące wydatki. Architekci Louis Le Vau i Jules Hardouin Mansart pracowali nad Wersalem 30 lat. A  Andre Le Notre był odpowiedzialny za stworzenie odpowiedniego krajobrazu wokół pałacu. To on zaprojektował słynne ogrody wersalskie. 

Niesamowicie okazałe i piękne ogrody wersalskie z niezliczonymi fontannami, rzeźbami i grotami stanowiły największą atrakcję dla paryskiej arystokracji podczas pierwszych lat panowania Króla-Słońce. Przez wiele lat były też tłem dla wyszukanych, fantazyjnych spektakli oper Jean Baptiste Lully,ego i sztuk Moliera  Racine'a. Miejsce to przypominało wielką scenę. 

Tradycję tę podtrzymywali następcy Ludwika XIV, najbardziej zaś Maria Antonina. Kazała ona zbudować w posiadłości własny teatr i wiejską osadę, którą wypełniono sielankowymi pasterzami i wieśniakami. I tam ona i jej przyjaciele bawili się w wieśniaków.

Ogrody Wersalu zajmują ponad 100 hektarów. Jest w nich naprawdę wszystko - nawet tzw. "Mała Wenecja" z Canale Grande.

A w pałacu tylko sama Sala Zwierciadlana o powierzchni 72 m długości na 10 m szerokości i 13 m wysokości posiada 17 wielkich okien wychodzących na ogrody.

Bogactwo i  artystyczny wyraz Wersalu i jego ogrodów służyło umocnieniu aury królewskości, którą Król Ludwik XIV pieczołowicie pielęgnował. 

Lata mijały, następni królowie Francji nadal rozbudowywali Wersal. I nawet fakt, że w Wersalu nie było łazienek ani toalet i że "te sprawy" jego mieszkańcy załatwiali na pięknych schodach i w różnych zakątkach nie przyćmiewają zwiedzającym zachwytu pałacem Króla-Słońce.

Aż w roku 1789 rewolucja francuska dosięgła Wersalu i pałac został zdobyty.

Zdjęć z Wersalu mam mnóstwo. Wybrałam oczywiście tylko kilka.

                          

                           




             Apollo wyjeżdża słonecznym rydwanem z jednego z wersalskich basenów


I jeszcze jedno:
W Wersalu stworzono specjalny rytuał i etykietę, których dokładnie przestrzegano. Warunkiem awansu osobistego była łaska Króla-Słońce. Pełni nadziei mniej wazni dworzanie przyjeżdżali do Wersalu i cierpliwie czekali, czasami nadaremnie, aby móc asystować monarsze, gdy wstaje rano lub udaje się na spoczynek. Także obecność arystokracji, nawet książąt w pobliżu króla była niezbędna dla wszystkich którzy chcieli zachować swoją pozycję. Wszystko to wzmacniało wielkość króla.

Nie wiem jak Wam ... ale mnie to coś a raczej kogoś przypomina ...
Dobrze być królem...? 

piątek, 14 marca 2025

Z cyklu: "Żeby nie zwariować" - część czwarta


                         Widok na  Wieżę Eiffla z Łuku Triumfalnego 

Dzisiaj napiszę o wybitnym pokazie XIX-wiecznych umiejętności inżynierskich, który stał się symbolem Paryża..... czyli o Wieży Eiffla

Tak się złożyło, że w lipcu 2000 roku pojechaliśmy na wycieczkę do Paryża. 


Ażurowa Wieża o wysokości ponad 312 metrów, zwana także "Żelazną  Damą" ma już prawie 136 lat. Jej sylwetkę rozpoznaje się na całym świecie. Traktowana jest jako symbol epoki przemysłowej, świadectwo wyżyn na jakie mógł się wznieść człowiek, który posiadał wiedzę i umiejętności inżynierów z końca XIX wieku. Wtedy to inżynierów w różnych krajach świata ogarniała ambicja stworzenia budowli o wysokości tysiąca stóp /ponad 305 metrów/. 

Zwycięstwo odniósł  francuski inżynier Gustaw Eiffel. Ze 100 projektów wieży przedstawionych na wystawie światowej w Paryżu -  w roku 1889 najlepszym okazał się jego projekt. 

Podstawę wieży stanowi kwadrat o powierzchni 1,6 ha. Cała budowla waży 10,5 tysięcy ton. Podobno przy budowie zużyto 2,5 mln nitów. Całość złożono z przeszło 18000 części, prefabrykowanych i produkowanych na podstawie dokładnych rysunków technicznych. Wieżę Eiffla zbudował zespól 250 mężczyzn w tempie, które uznano za fenomenalne bo w ciągu 26 miesięcy. 

                         Uwieczniono jednego z tych mężczyzn...

Gdy  Wieżę tworzono, to grupa artystów i pisarzy podpisała protest przeciwko jej budowie twierdząc, że zmieni ona panoramę Paryża i będzie "obrazą" dla jego budynków. Największy przeciwnik Wieży - pisarz Guy de Maupassant odwiedzał potem restauracje na jej tarasach tylko dlatego - bo jak twierdził - tylko stamtąd we Paryżu się jej nie widziało.

W pewnym momencie prace budowlane wstrzymano z powodu obaw okolicznych mieszkańców, że wieża będzie zagrożeniem dla ich życia i domów w których mieszkali.

W rezultacie Gustaw Eiffel kontynuował prace na własne ryzyko.

W czasie Światowej Wystawy w Paryżu w roku 1900 Wieżę zwiedziło dwa miliony ludzi, wjeżdżających windą na pierwszy i drugi taras i wchodząc na nogach na taras trzeci.

Na szczyt zaliczanej do 100 Cudów Współczesnego Świata Wieży Eiffla można wejść także pieszo po 1671 schodach.

Wieża Eiffla pełniła i pełni różne funkcje. Była także obiektem militarnym.

Wieża Eiffla była najwyższą budowlą świata aż do roku 1929, gdy w Nowym Jorku wzniesiono biurowiec Chryslera.




                                        Zdjęcia z trzeciego tarasu

Nie weszłam niestety na samą górę. Doszłam tylko na drugi poziom. Zdjęcia zrobiła moja Druga Połowa.

Ale może ktoś z Was oglądał Paryż ze szczytu Wieży Eiffla?

A w Nałęczowie - część druga

No to piszę dalej o Nałęczowie - Uzdrowisku i o Nałęczowskim Szlaku Literackim...i o Krainie Lessowych Wąwozów, bo w tej Krainie leży Nałęcz...