niedziela, 30 marca 2025

A w Nałęczowie....

 ... jest cichutko, spokojnie i nastrojowo.

To już był trzeci nasz pobyt na leczeniu w tym uzdrowisku. I zawsze jak jedziemy taksówką z dworca PKP do centrum uzdrowiska to słyszymy od kierowcy, że przyjechaliśmy do najbezpieczniejszego w Polsce miasteczka. Bo wprawdzie mieszka tu i uczy się także przeróżna młodzież i całkiem zwykli ludzie, to jednak trzon stanowią chorzy i emeryci, którzy tu przyjeżdżają podratować serce i układ krążenia. I potrzebują spokoju.

Nałęczów to miasto-uzdrowisko a także miasto luminarzy kultury polskiej. Mieszkali tu i tworzyli pisarze: Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Henryk Sienkiewicz, Stanisław Witkiewicz. Politycy: Ignacy Paderewski, J. Beck, a także naukowcy i artyści.

W 1817 roku aptekarz koronny Jan Józef Celiński przeprowadził analizę chemiczną wód nałęczowskich, potwierdzając ich walory lecznicze.

Piłam więc w Nałęczowie wodę o nazwie "Miłość", bo ona reguluje pracę serca.

Uzdrowisko powstało w roku 1800, a więc 225 lat temu. Po upadku w czasie powstań narodowych odrodziło się pod koniec XIX wieku, kiedy dawne dobra Małachowskich  przejęli w dzierżawę lekarze Sybiracy: Fortunat Nowicki, Konrad Chmielewski i Wacław Lasocki, a właścicielem Nałęczowa był Michał Górski, współtwórca koncepcji "miasta- ogrodu".

Bo Nałęczów to także "miasto-ogród". A w skład tego "ogrodu" wchodzi  Park Zdrojowy z obiektami sanatoryjnymi i piękne stylowe dworki rozrzucone w całym terenie.

W czasie codziennych kilkugodzinnych spacerów po Uzdrowisku przysiadałam sobie na ławce i przytulałam się do Bolesława Prusa. Spoglądały na nas z zazdrością "Panny Nałęczowskie". One jako rzeźby nie mogły się ruszyć z miejsca.


A o słynnego pisarza zawsze ktoś dba. Regularnie - jak jest zimno - ma szyję otuloną wełnianym szalikiem.

W tym samym czasie mężczyzna mojego życia usiłował pojeździć trochę na rowerze, ale niestety ... nie mógł ruszyć z miejsca...

W Nałęczowie znajduje się około 50 pięknych willi i dworków. Napiszę o kilku z nich. 
                                Ale najpierw Pałac Małachowskich


Pałac pochodzi z II połowy XVII wieku. W końcu XIX w. pełnił funkcję Domu Uzdrowiskowego. Mieszkający w nim Bolesław Prus pisał w nim "Emancypantki", a Henryk Sienkiewicz tworzył "Rodzinę Połanieckich". Tu w sali balowej koncertował Ignacy Paderewski. Po zniszczeniach II wojny światowej odbudowano go wg sugestii profesora Władysława Tatarkiewicza i przeznaczono na cele kulturalne. Tutaj odbywały się wystawy, spotkania literackie, m.in z Ewą Szelburg-Zarębiną, Marią Kuncewiczową, Janem Parandowskim, Barbarą Wachowicz, Januszem Głowackim, Leszkiem Długoszem.
Obecnie Pałac Małachowskich jest w remoncie.

                    Zakład Hydropatii - obecnie sanatorium  Książę Józef
.


Zbudowany został na fundamencie nieistniejących zabudowań dworskich. Zlokalizowany w centralnej części parku zdrojowego nad stawem. Po stawie tym pływał łódką Henryk Sienkiewicz w towarzystwie "bogini" czyli Faustyny Morzyckiej. Ten staw został "przeniesiony" do "Dziejów grzechu" Stefana Żeromskiego.
To przed "Hydropatią" znajduje się ławeczka Bolesława Prusa. Pisarz przyjeżdżał do Nałęczowa przez kolejnych 28 lat. Ostatni raz mieszkał w "Hydropatii" w roku 1910.
                                              Stare Łazienki 


Zostały zbudowane za czasów Małachowskich w roku 1821 na wzór Łazienek Warszawskich. Kąpieli zażywali tu książę Adam Kazimierz Czartoryski - właściciel rezydencji w Puławach, polityk, mecenas sztuki, publicysta i literat. Jego żona - Izabela z Flemingów założyła pierwsze w Polsce muzeum pamiątek historycznych. Bywał  też kasztelan Leon Dembowski, metropolita i arcybiskup łucki Kacper Kazimierz Cieciszowski. W pierwszej połowie XX wieku mieszkała tu Jadwiga Smosarska, aktorka, odtwórczyni literackich postaci m.in w "Trędowatej" H.Mniszkówny, oraz poeta i prozaik Stanisław Piętak.
Pod kopułą wypływa woda z odbudowanego źródła Wiara.
Obecnie jest tu hotel uzdrowiskowy.

                                         Willa Podgórze


Usytuowana w pobliżu Parku Zdrojowego willa zbudowana została w stylu szwajcarskim przez ziemianina z Litwy Aleksandra Oskierko. Następny właściciel willi - lekarz, społecznik i przyjaciel wielu artystów i pisarzy- Karol Benni - namówił cierpiącego na agorafobię Bolesława Prusa na kurację w Nałęczowie. Od tego czasu Bolesław Prus regularnie przez 28 lat przyjeżdżał tu na leczenie. W willi tej mieszkał też w latach 1882-1884 Henryk Sienkiewicz. Tu powstawały kolejne rozdziały "Ogniem i mieczem". Kuzynka pisarza - Deotyma czyli Jadwiga Łuszczewska organizowała tu czwartki literackie, na których przypominała dzieje utraconej Ojczyzny. W spotkaniach brali udział literaci znani z salonów warszawskich: Antoni Odyniec, Felicjan Faleński,  Artur Oppman i inni.

To tylko maleńka część historii Nałęczowa i jego pięknych budynków.

Czy interesuje Was ciąg dalszy?

Na przykład wzruszające muzea -jedno Bolesława Prusa  a drugie  Stefana Żeromskiego...? Albo znajdująca się w centrum Nałęczowa Góra Poniatowskiego lub słynny Nałęczowski Ośrodek Kultury?
Albo.....kawiarnia Ewelina...do której przychodzi przede wszystkim śmietanka intelektualna czyli "creme de la creme" odwiedzających Nałęczów a także osób mieszkających  w nim na stałe. 

56 komentarzy:

  1. No oczywiście Stokrotko, że interesuje mnie dalsza część. Świetnie, że tam byłaś. Ja mam pod nosem z kolei inne uzdrowisko( w nim się urodziłem) , a i moje miasto już prawie z kolei nim jest . Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia :-))) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Będziemy w Kazimierzu w lipcu, więc na pewno i do Nałęczowa zajrzymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez Bochotnicę jedzie się z Kazimierza do Nałęczowa 25 minut.'
      Koniecznie przyjedźcie - naprawdę warto.

      Usuń
    2. Byliśmy już raz:-)

      Usuń
    3. To jak będziecie następnym razem to najpierw idźcie do Centrum Informacji Turystycznej w Ratuszu. Albo zafundujcie sobie wycieczkę melexem po najciekawszych zakątkach Nałęczowa.

      Usuń
  3. Felicjan Faliński?... A nie Faleński aby?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawiłam. Dziękuję - każda literka jest istotna :-))

      Usuń
  4. Właśnie mówiłam Kraciastemu, że fajnie byłoby tam pojechać (nigdy nie byłam). W sumie bywamy z wizytą za rogiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko- nie ma w Nałęczowie szaleństw i rewelacji ale jest dużo historii i literatury...

      Usuń
  5. To mówisz żeby tam pojechać z Beatką?
    Oczywiście że pisz dalej!
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :-))
      Zamieszkajcie najlepiej w Pawilonie Angielskim. Tam jest także możliwość rehabilitacji i miła obsługa.

      Usuń
  6. pierwsze rowery - to było wyzwanie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak. A koło tego dużego roweru /na zdjęciu/ jest tzw. Aleja Gwiazd Kolarstwa !

      Usuń
  7. a wiesz Stokrotko, ze nigdy nie byłam w Nałęczowie...a bardzo by mi sie podobało. oraz ja kocham Prusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam z pewnością jest Święty Spokój i dużo historii literatury!

      Usuń
  8. Będę szczera- Nałęczów mnie rozczarował. Wille ładne, park również, ale duży ruch i dużo samochodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zaskoczyłaś!!! Byłam 3 razy i nigdy tam nie było dużego ruchu. Może dlatego że to było 2 razy w październiku i raz w marcu..

      Usuń
    2. Możliwe, ja byłam w czerwcu.

      Usuń
    3. To już był sezon...
      Poza sezonem jest tam cichutko...

      Usuń
  9. Pisz, Kochana! Dzięki Tobie poznaję nowe miejsca i historie, albo przypominam sobie coś, co kiedyś widziałam.
    Ściskam Cię mocno!❤️🍀😘

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam w Nałęczowie na wycieczce. Zawsze będzie kojarzył mi się z Żeromskim i "Ludźmi bezdomnymi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O słusznie. Ale więcej tam śladów Bolesława Prusa...

      Usuń
  11. Noooo... mię najbardziej interesuje zdrowie Twojego serduszka. No tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z sercem to różnie bywa...
      Dziękuję Ci i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. A wiesz że jak się robi cieplej, to ktoś Prusowi ten szaliczek zdejmuje i zawiesza na ławce obok.? Pewnie po to, żeby się pisarz nie zgrzał za bardzo :-)

      Usuń
  13. Piękne zabytki i kolebka polskich pisarzy ,chętnie dowiem się więcej, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Poruszasz się ścieżkami, po których chodziło tylu "wielkich" ludzi, że nie masz innego wyjścia jak wyleczyć serduszko. Niech atmosfera tego miejsca Ci dopomoże! I może być więcej Nałęczowa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawie opowiadasz, Stokrotko.
    Nie wiedziałam, że Nałęczów ma takie korzenie i tradycje literackie.
    Pewnie spokój miejsca, łagodność klimatu, piękna natura wokół no i ta wspaniała architektura ściągały tu pisarzy i artystów.
    Uwielbiam "Lalkę", więc chętnie przysiadłabym się do Prusa na tej ławeczce, może zdradziłby mi parę anegdotek z kulis tworzenia historii Stacha Wokulskiego i mojego ulubionego subiekta Rzeckiego?
    Pozdrawiam, Stokrotko, dużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo Igomamo i zapraszam na ciąg dalszy niebawem, :-)

      Usuń
  16. Bardzo Pani dziękuję za tyle ciekawych informacji na temat Nałęczowa.
    Proszę o ciąg dalszy.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję i zapraszam na ciąg dalszy.
      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  17. Jakiś taki zdystansowany pan Bolesław w stosunku do Ciebie- jakby nieco zawstydzony lub znudzony. No bo ileż czasu można tak siedzieć i siedzieć;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej nie chciał żebym się do niego przytulała :-)

      Usuń
  18. :-))
    Może trzeba było z drugiej strony usiąść.?Ale tam jakaś książka leży to też przytulanie nie byłoby możliwe :-)
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiałabym na "Lalce" usiąść
      I szaliczek bym zasłoniła:-)

      Usuń
  19. Bardzo sympatyczna ta troska o B. Prusa.
    Życzę żeby kuracja dała odczuwalną poprawę zdrowia...
    I jeszcze życzę (sobie) przeczytania ciągu dalszego tej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie.
      No i zapraszam na ciąg dalszy.

      Usuń
  20. Tak napisz o muzeach Zeromskiego i Prusa, o Ewelinie, lubię czytać o miejscach gdzie byłam, tak mam... mój tata też leczył serce w Nałęczowie, ja sama byłam wiele razy w tym miasteczku i lubię je. WILLA PODGÓRZE bardzo przypadła mi do gustu..

    OdpowiedzUsuń
  21. Nałęczów rzeczywiście ma w sobie coś wyjątkowego – cisza, spokój i ta nieuchwytna atmosfera, która sprawia, że człowiek od razu czuje się tu inaczej. To miejsce, gdzie historia przeplata się z codziennym życiem, a każdy zakątek skrywa jakieś opowieści. Spacerując po Parku Zdrojowym, można niemal usłyszeć echa rozmów Prusa i Żeromskiego, wyobrazić sobie Sienkiewicza, który w myślach kreśli losy swoich bohaterów.

    Ale Nałęczów to nie tylko historia i wielkie nazwiska. To także uzdrowisko, w którym można dosłownie zwolnić, odetchnąć głęboko i poczuć, jak rytm serca dostosowuje się do niespiesznego rytmu miasta. Ta woda „Miłość” to może nie eliksir życia, ale coś w niej faktycznie jest – w końcu ludzie wracają tu po zdrowie i spokój.

    Ciekawi mnie, jak to miasto się zmienia. Czy ta nastrojowa, uzdrowiskowa aura przetrwa w świecie, gdzie wszystko przyspiesza? Czy za kilka dekad ktoś nadal będzie przysiadał obok Prusa i rozmyślał nad upływem czasu? Mam nadzieję, że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie na moim blogu i bardzo dziękuję za piękny komentarz. Cieszę się że podzielasz zachwyt Nałęczowem. Zapewniam Cię, że nadal ktoś przysiada przy Bolesławie Prusie. I nadal wiele ludzi z wielkim wzruszeniem zwiedza Jego muzeum a także Muzeum Stefana Żeromskiego. To miasto-ogród- uzdrowisko jest naprawdę wyjątkowe.
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na stałe...

      Usuń
  22. Park wspominam z wielką przyjemnością, mimo że czas pobytu był ograniczony np. wycieczką szkolną. Chętnie jeszcze raz wrócę do Nałęczowa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz chciała wrócić do Nałęczowa to polecam tygodniowy pobyt w jednym z pensjonatów lub obiektów sanatoryjnych. Wtedy zdążysz dużo zwiedzić i naprawdę odpoczniesz i zrelaksujesz się.

      Usuń
  23. Mam nadzieję, kochana Stokrotko, że po nałęczowskim pobycie Twoje serduszko ma się bardzo dobrze...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - dziękuję.... ale serce to poważna sprawa...

      Usuń
  24. Cokolwiek jest związane z literaturą, interesuje mnie, a zatem, pisz, pisz, a ja chociaż nie zawsze odpowiadam, czytam. W Nałęczowie byłem raz i z przykrością muszę stwierdzić, że niewiele pamiętam... a tak z innej beczki - właściwie każda nasza miejscowość sanatoryjna na swój trochę powtarzalnym a trochę niepowtarzalny klimat. Mnie najbliżej teraz do Ciechocinka, w którym bywałem wiele razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Andrzeju. Zaglądaj nadal do mnie :-)

      Usuń
  25. Stokrotko czekam na ciąg dalszy.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  26. Pani Stokrotko moja Babcia bardzo lubi jeździć do Nałęczowa. W jednym roku dwa razy tam jest w sanatorium.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

A w Nałęczowie - część druga

No to piszę dalej o Nałęczowie - Uzdrowisku i o Nałęczowskim Szlaku Literackim...i o Krainie Lessowych Wąwozów, bo w tej Krainie leży Nałęcz...