O Krakowie wiecie pewnie wszystko. Albo prawie wszystko.
Wiecie też pewnie, że duchem opiekuńczym Krakowa jest czakram wawelski.
Ściana przy czakramie wawelskim
Przypomnę więc tylko, że znajduje się on na miejscu kościoła św. Gereona, który powstał zanim jeszcze powstała Katedra Wawelska.
Ten czakram to tajemniczy kamień o niezwykłej energii. Jest on podobno żródłem siły duchowej i szczęścia dla Krakowa i Polski.
Ten duch opiekuńczy Krakowa od bardzo dawna intrygował ezoteryków i radiestetów z całego świata. Nie bez powodu gdy wchodzi się na dziedziniec zamku wawelskiego widzi się nie tylko Polaków ale i przybyszy ze Wschodu którzy przez długi czas przytulają się do ściany królewskiego zamku. Wprawdzie krypta kościoła św. Gereona jest w innym miejscu to jednak badacze twierdzą, że bezpośredni, dający się zmierzyć radiestezyjnie promień znajduje się pod krużgankami zamku.
Czakram wawelski to podobno nadzwyczajne miejsce mocy koncentrujący energię ziemską i kosmiczną. Przecież według filozofii Wschodu czakramy skupiają te dwie energie. A ich oddziaływanie na człowieka jest bardzo korzystne. I dlatego w miejscach gdzie znajdują się czakramy życie ludzkie od wieków rozwija się pomyślnie...Miejsc tych nie dotykają także żadne kataklizmy...
Tak twierdzą niektórzy, ale nie jest to potwierdzone naukowo.
O "polskim czakramie" wspominał już z uznaniem jeden z największych polskich jasnowidzów okresu powojennego - ksiądz Czesław Klimuszko. Twierdził, że energia płynąca z wawelskiego wzgórza jest dla ludzi zbawienna. Natomiast polscy okultyści twierdzili, że czakram zaczął bardzo silnie promieniować od maja 1935 roku, czyli od śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego...
Dzisiejsi badacze o istnieniu czakramu w miejscu, gdzie później powstał Zamek Wawelski wspominał już Apoloniusz z Tiany, filozof z początku pierwszego stulecia...
Po II wojnie światowej przeprowadzono gruntowne badania radiacji krypty Św. Gereona. Ustalono, że na głębokości 1,2 tysięcy metrów pod świątynią znajduje się silne ognisko promieniowania energetycznego.
W roku 2000 dyrekcja Wawelu, zaniepokojona tłumami turystów, którzy przychodzili na zamek aby przytulić się do ścian krużganków - ogłosiła , że czakram nie istnieje. Wtedy głos zabrali pracownicy zamku królewskiego w Niepołomicach. Ogłosili, że czakram został przeniesiony z Wawelu do Niepołomic przez Kazimierza Wielkiego...
A więc - czy czakram wawelski to tylko baśn... czy jednak prawda.?
Ci którzy wierzą w jego istnienie mówią, że energia z czakramu przyczyniła się do uratowania Wawelu, a nawet całego Krakowa podczas II wojny światowej... I to dwukrotnie - bo najpierw wiosną roku 1941 gdy Niemcy planowali atak na ZSRR, a potem gdy urzędujący na Wawelu gubernator Hans Frank zabezpieczył najcenniejsze katedralne i zamkowe pomniki... A walki ominęły królewski Kraków.
Wielu informacji nt. ducha opiekuńczego Krakowa zasięgnęłam m.in z książki "Sekrety Krakowa", którą znalazłam niedawno pod choinką ... Ale już dużo wcześniej zdarzało mi się przytulać do ściany zamku na Wawelu 😀
Co myślicie o naszym czakramie?

Czakramy? Echhh! Większość to legendy. Jeśli czakram miałby taką moc, to dlaczego nie zadziałał w celu uratowania krakowskich profesorów UJ w `39, gdy zostali aresztowani i zesłani do różnych obozów. To oczywiście pytanie retoryczne.
OdpowiedzUsuńOjca Klimuszkę znam jako niezrównanego specjalistę od zielarstwa. Mam jego książkę z recepturami na ziołowe mieszanki na różne schorzenia. W ostatnich latach wiele się takich ukazało, ale ojca Klimuszkę wyróżnia jedno - jego receptury są skuteczne. Naprawdę na ziołach znał się jak nikt. Skuteczność zaś widziałam na własne oczy.
,,Geomancja,, i pozycja Leszka Mateli również wspomina o tym miejscu. Też skorzystałam z okazji, będąc kiedyś na Wawelu i odnalazlam odpowiednią ściankę, bo dostęp do kaplicy G.był zamknięty. Żyjemy w określonym układzie sił naturalnych (tworzacych własne pole) i pól energetycznych wytwarzanych przez ,,człowieka i jego urządzenia,, ( upraszczając).. Wszystko ma swoją energię...:-)
OdpowiedzUsuń