Poniższy tekst był już na moim blogu, ale powtarzam go .... bo sprawa znów jest aktualna...
Gdy ostatnio spacerowałam po Ujazdowie i zbierałam materiał o najstarszym terenie Warszawy to zauważyłam, że na Kanale Piaseczyńskim co kilkanaście metrów znajdują się na wodzie bardzo luksusowe /bo z dachem i zielenią/ gniazda dla nurogęsi. Nie liczyłam, ale jest tych gniazd naprawdę dużo.
Rzadkie w Polsce nurogęsi upodobały sobie ten teren / a także Łazienek Królewskich/ i tam się osiedlają i rozmnażają. Jak podaje Zarząd Zieleni jest to sytuacja dosyć wyjątkowa, ponieważ nie jest to gatunek parkowy i w dodatku ptaki te gnieżdżą się stosunkowo daleko od obecnego koryta Wisły.
Nurogęsi gniazdują też w dziuplach. Samice po wykluciu młodych prowadzą nielotne pisklęta w stronę Wisły, m.inn. z powodu małych możliwości zdobycia pokarmu w parkowych zbiornikach i kanałach. Nurogęsi żywią się głównie rybami.
Aby dostać się nad Wisłę muszą najpierw przejść ulicę Myśliwiecką, potem przepłynąć drugą część Kanału Piaseczyńskiego a potem znowu przejść bardzo ruchliwą Trasę Łazienkowską. Wstrzymywany wtedy jest cały ruch samochodowy.
W praktyce wygląda to następująco:
Dlatego tuż przy Kanale Piaseczyńskim /a także przy Trasie Łazienkowskiej/ umieszczono odpowiednie tablice. Prawda, że to wzruszające? I zastanawiam się jak to jest, że te mamy nurogęsi mają takie grzeczne i zdyscyplinowane dzieci...???




Stokrotko - u mnie było podobnie ale z łabędziami. No i muszę też powiedzieć, że kilka ładnych lat byłem hodowcą z kolei ...kaczek staropolskich. Tak z doskoku, no ale byłem ;-) Bardzo mnie to relaksowało, stadko niestety się wykruszyło, oddawaliśmy rodzinie przyjaciołom i znajomym. Prym wiodła najstarsza ze stada , nazywana Emerytką, która zmarła oczywiście śmiercią naturalną, miała "dożywotkę" ;-). Pozdrawiam serdecznie, dziś z rana zakupy były, przeszło dwadzieścia minut, w tym i Stokrotka ;-) .
OdpowiedzUsuńFajna musiała być ta Wasza hodowla kaczek Jardianie.:-)
UsuńWyobraź sobie że całkiem niedawno staliśmy z powodu tych nurogęsi na Trasie Łazienkowskiej. Ale nikt się nie denerwował :-))
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Piękne to musiało być przedstawienie :-)
UsuńZadziwia mnie, skąd one wiedzą, gdzie jest Kanał Piaseczyński? Nawet ja tego nie wiem... (Mareczek)
OdpowiedzUsuńOne wszystkie są bardzo inteligentne :-))
UsuńWiduję podobne obrazki blisko mojego domu. Jest tu staw, który upodobały sobie ptaki. Co roku przylatują dzikie gęsi, by wychować swoje młode. Nikt im krzywdy nie robi, a rosną jak na drożdżach!
OdpowiedzUsuńTo fajnie masz Asiu :-)
UsuńSłodkie. Ale niebezpieczny zwyczaj. Skąd wiadomo, że one będą szły i trzeba ruch zatrzymać? Gdyby nadeszły znienacka, ktoś mógłby nawet jeśli nie potrącić, to spłoszyć...
OdpowiedzUsuńU mnie tylko dorosłe kaczki wybierają się czasami na przechadzki, ale nie wiem, czego szukają ;) A kiedy kacze dzieci pływają po jeziorku, zawsze kilkoro z nich zboczy z kursu :)
Kataszo - te nurogęsi są obserwowane przez ornitologów i wiadomo kiedy będą przechodzić w kierunku Wisły...
UsuńCudne są zachowania tych ptasich rodzin.
OdpowiedzUsuńJak się czujesz Stokrotko?
Ela
Elu - pomalutku wracam do normalności... ale to trochę trwa ...
UsuńZatrzymuje sie ruch, bo maszerują nurogęsi. Piękne. Jeszcze tylko zdejmijmy psom łańcuchy i dajmy im jeść w czystych miskach.
OdpowiedzUsuńJak tam rwa? Boli jeszcze? Ściskam Cię mocno. ❤️😘
brawo z tymi psami i łańcuchami 👍
Usuńale myślę, bez złośliwości to piszę, że w Warszawie nikt nie trzyma psów na łańcuchach...to jednak domena wieśniaków. choć maltretowanie psów to domena wszystkich bez różnicy.
UsuńHalinko - to jest urocze wydarzenie :-)
UsuńTeatralna - z psami na łańcuchach to nie będzie łatwo...
UsuńTeatralna masz rację... żli ludzie są wszędzie...
UsuńMama nurogęś musi mieć u swoich pociech ogromny autorytet:-) To piękne, że Warszawa potrafi się dla nich na chwilę zatrzymać.
OdpowiedzUsuńPuszku - i tak jest co roku o tej porze....
UsuńUwielbiam filmiki z nimi. :)
OdpowiedzUsuńSą wzruszające ...
UsuńI ja widziałem kiedyś z autobusu jak te kaczusie maszerowały za mamą :-))
OdpowiedzUsuńTeż Mareczek
To musiał być śliczny widok :-)
UsuńJeju, jakie one są piękne! 😍🥰🤩
OdpowiedzUsuńPewnie że piękne !!!
UsuńCiekawe, czy któraś z tych gęsi powiedziała: "Tu jest jakby luksusowo"... ;) Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze :) I jak zwykle zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci Celcie za wizytę. Walczę z chorobą, ale z pewnością Cię odwiedzę:-)
Usuńboszszsz jakie pienkne te nurogęsi oraz jestem normalnie zbulwersowana rybą!? jaka ryba jest tak wielka, że zeżre gęś????
OdpowiedzUsuńMiałam raz akcję na okoliczność zwykłej kaczki z małymi, mieszkaliśmy wtedy blisko parku i też się mama kaczka próbowała przebić prze bardzo ruchliwą ulicę...pół mojej kamienicy zaganiało te czeredę z kartonami biegaliśmy jak oszalali, ale auta stały bardzo grzecznie i nikt nie kwiknął. udało się :-)
Rozumiem, że słyszałaś że jedną mamę nurogęsią zjadła w stawie w Łazienkach jakaś ryba - to był duży sum. Ale potem inna mama nurogęsia zaadoptowała te maleństwa i powędrowały razem dużą grupą do Wisły :-)
UsuńPani Stokrotko widziałam w kwietniu w telewizji jak te nurogęsi przepuszczali wszyscy w samochodach. A policjanci i ochroniarze pilnowali żeby one przeszły spokojnie na drugą stronę do Wisły
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy Panią serdecznie.
Kasia
Kasiu - to się powtarza co roku - taka wędrówka nurogęsi :-)
Usuń