sobota, 24 lutego 2018

Jak to się nazywa?

/Uprzedzam, że tekst jest bardzo smutny./

Kiedy nagle zaczyna nas interesować drzewo, które rośnie pod naszym oknem... Nagle dostrzegamy, że jest już bardzo stare i pewnie dlatego ma powykręcane gałęzie i narośla na korze.
Kiedy spoglądając przez okno widzimy na parapecie małego, skulonego ptaszka... a jak je cichutko otwieramy, to on wcale nie odfruwa. Może wyczuwa, że tak jak on odpoczywamy przed jednym z ostatnich lotów?
Kiedy patrząc na bawiące się małe dziecko widzimy w nim siebie... I słyszymy głos mamy, która mówi do nas z wielką miłością.
Kiedy idąc jesienią po kolorowym trawniku w parku specjalnie szuramy nogami, bo to nam przypomina zabawę w stercie zeschniętych liści.
Kiedy idziemy do miasta tych, którzy już są po drugiej stronie tęczy, siadamy między kamiennymi płytami i zanurzamy się w rzekę wspomnień.
Kiedy przytula się do nas malutki wnuczek a my widzimy w nim swoje dziecko i siebie samego.
To jak to się nazywa?
Upływający czas?
Galopujący czas?
Nieuchronność?
Też. Ale to chyba ma inną nazwę.
Na pewno wiecie co to jest, ale nie mówcie o tym głośno.
Proszę Was.

60 komentarzy:

  1. Nazwę pewnie ma, ale po co zaraz wszystko nazywać, lepiej poddać się nastrojowi i cieszyć chwilą...
    Napisałaś, że smutno będzie...ja tak tego nie odbieram:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mówisz Asiu żeby "chwytać dzień"?
      Staram się...
      :-)

      Usuń
  2. To ja powiem że nie każdy potrafiłby tak pięknie o tym napisać.

    Przytulam Stokrotko.
    :-)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie napisałam Elu.
      Serdeczności
      :-)

      Usuń
  3. Martwić się ,że ciało przestanie działać, że przestaną funkcjonować wszystkie organy. Że szmer z ust nie pokaże niczego na lustrze. Nie warto bo gdy takim się staniemy , nas już w tym ciele nie będzie .

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba u każdego człowieka jest czas na śmiech, uśmiech, refleksję i smutek, czasami zupełnie bez przyczyny. Tak działa nasza psychika.

    OdpowiedzUsuń
  5. No co to się porobiło?
    Przecież my jesteśmy jutro u króla Stasia umówieni?
    Prosimy, błagamy, rozkazujemy: POZBIERAĆ SIĘ masz Stokrotko!!!!!
    A sernik w polewie czekoladowej może być?
    Całujemy, przytulamy, uśmiechamy się.
    :-) :-) :-)
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mobilizuję się, walczę i nie poddaję.
      :-) :-) :-)

      Usuń
  6. To znaczy, że żyjemy- jeszcze.Ciesz się, że nie masz w łazience lustra 200 x 150 cm a do tego oświetlenie jak na scenie.
    Dopóki jeszcze odbieramy świat zewnętrzny i go analizujemy- wszystko jest w porządku. Normalka. A ten stan nosi nazwę "brak słońca, depresyjka zimowa".
    Ty mi lepiej powiedz jak się nazywa stan gdy spoglądasz w lustro we własnym mieszkaniu a tam stoi zupełnie obca kobieta?
    Buziaki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie - największy problem, że TEGO w lustrze nie ma.
      :-)

      Usuń
  7. Nigdy nie lubiłam wspomnieć, bo żal mi było że TEGO już nie ma. Ale teraz coraz częściej do nich sięgam. Oswajam przemijanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. W tym roku będę obchodził okrągłe urodziny, więc dobrze wiem o czym piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz!!!
      Bo Ty dopiero trzydziestkę kończysz, a ja już czterdziestkę!!!
      :-))

      Usuń
  9. Mam tak, kiedy spotykam pewnego człowieka przed czterdziestką, a widzę rocznego chłopczyka, który biegnie do mnie przez podwórko z rączką uniesioną w górę i woła:"Mama! Osia! Osia leci!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrów tego maluszka ode mnie...
      :-)

      Usuń
  10. Przytulam ciepło. Wiesz, że wiem....

    OdpowiedzUsuń
  11. E tam, Stokrotko... Ważne, że z lustra spogląda na Ciebie przyzwoita osoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż pójdę się przejrzeć do lusterka...
      :-)

      Usuń
  12. Ten krótki wiersz- prozą bardzo mi się podoba. Jest pomysł, filozofia, nastrój, niedopowiedzenie, i pozostaje u czytelnika na długo jako refleksja. Poprzez niepozorny drobiazg wyrażona wielka myśl o czymś bardzo ważnym, o czym się wie, a czego nie trzeba określać dokładnie. PP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinia fachowca jest dla mnie najważniejsza.
      PP - bardzo Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  13. Witaj Stokrotko.
    Zauroczyło mnie te drzewo, na którym czus wyrył swoje bruzdy i dziuple.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele takich drzew dookoła Michale.
      Dziękuję że do mnie przyszedłeś.
      :-)

      Usuń
  14. Jak się nazywa taka wrażliwość pochylona zauważeniem tego czego nie widać oczami? Ciepło, które wyzwala pisząc i pokazując ciekawością i pasją ścieżki po jakich chodzi? Jak nazwać osobę, która zaraża widzeniem świata własnym pełnym odkryć piękna? Zostawiasz ślady w innych bardzo wyraźne swoją obecnością - i za dzisiejsze zastanowienie bardzo Ci dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ pięknie to napisałaś.
      Serdecznie Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  15. Może innych rzeczy nie wiem i nie umiem nazwać, ale rozpoznałam drzewo: to jest baobab "Kraków" z "W pustyni i w puszczy", ha! ;-) Duży pień, spróchniały w środku i można się w nim ukryć :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety Kochanie Moje - to nie jest ten baobab. To drzewo sfotografowałam jesienią w warszawskim ZOO - rosnie sobie w pobliżu osiołków, zebr i wielbłądów.
      :-)

      Usuń
    2. Oczywiście, że baobab!! Jak możesz TEGO nie widzieć? Obawiam się, że zapomniałaś ;-))

      Usuń
    3. Nie zapomniałam.
      Ale baobabów ci u nas dostatku nie ma:-)))

      Usuń
    4. Zapomniałaś... o wyobraźni ;-)

      Usuń
    5. Spoko - nie zapomniałam.
      Ale według mnie to tam licho mieszka...Złe mzimu :-)))

      Usuń
  16. To swiadomosc przemijania, ale jednocześnie przeświadczenie, ze należy cieszyc się chwila. Najbardziej się boje klopotow z pamiecia, ale nic nie można przewidzieć. Pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle...
      Serdeczności
      :-)

      Usuń
    2. U mojej starszej koleżanki wlasnie zaczely takie kłopoty stad ta uwaga. Przepraszam.M.

      Usuń
    3. Wszystko rozumiem Małgosiu.:-)

      Usuń
  17. -- Stokroteczko kochana, każdy poranek jest inny, każdego poranka na nowo powstaje świat i tego właśnie się trzymajmy... żyjmy tu i teraz, póki jest nam to dane... a przeszłośc, a przemijający czas, oczywiście są, ale wystarczy o tym tylko pamiętać zapisując te najpiękniejsze chwile... pozdrawiam bardzo ciepluteńko ... u mnie dziś -14 ... brrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Alinko....
      Dziś /chociaż zimno/ już mi znacznie lepiej...
      :-)

      Usuń
  18. Jestem na blogu, wróciłam po przerwie i zabieram się za czytanie.)
    Tymczasem serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Smutna ta Pani Bajeczka Pani Stokrotko.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy wysiada się wcześniej z taksówki, która miała prosto zawieźć do mieszkania, po drodze kupuje się wiosenne okrycie (z nadzieją na wiosnę) i idzie się powoli pieszo wystawiając twarz do słońca, ciesząc się jak dziecko, że jeszcze...gra się w zielone. Tu i teraz. Łapiąc chwile, których za chwile może nie być...
    ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Roksanno, że trzeba żyć dniem dzisiejszym.
      Przepiękny komentarz napisałaś Kochanie.
      Bardzo Ci dziękuję.
      :-)

      Usuń
  21. Powiem bardzo cicho, Stokrotko: "déjà vu" nie mówiąc już o nostalgii za niegdysiejszymi śniegami (F. Villon).
    ściskam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałem ze wzruszeniem już po raz drugi Twój post i tyle ciekawych komemtarzy i pomyślalem, że nie jest z nami tak źle. Jest nas wielu, którzy nie tylko wiedzą jak się to uczucie nazywa, ale mono je czują. A może to dzięki takim osobom jak Ty, które potrafią o tym napisać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję- także za tę wiarę we mnie...
      :-)

      Usuń
  23. Tekst może i poruszający emocje, które tkwią w nas, czasami mocno stłumione, ale jednak obecne. Jeśli o mnie chodzi, to niemal od zawsze miałam silne poczucie przemijania. Dlatego dzisiaj, gdy czas biegnie coraz szybciej, łatwiej mi je oswoić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dlaczewgo ten czas biegnie coraz szybciej.?
      Dziękuję Ci za komentarz Ewo.

      Usuń
  24. Coś mi się źle napisało, więc piszę ponownie: Twój tekst mocno poruszający emocje, które tkwią w nas, czasami mocno stłumione, ale jednak obecne. Jeśli o mnie chodzi, to niemal od zawsze miałam silne poczucie przemijania. Dlatego dzisiaj, gdy czas biegnie coraz szybciej, łatwiej mi je oswoić.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ech, nieuchronna...to dobre słowo...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Teoretycznie to całe życie składa się z wesołych i smutnych chwil, gorzej gdy nadchodzą te smutne a już całkiem źle gdy przychodzą do bliskich nam osób!!! Więc macham czym mogę aby odegnać to co Cię zasmuciło, pewnie niewiele pomogę, ale będziesz wiedziała, że jestem, czytam, myślę, podobnie dostrzegam ale tak pięknie napisać potrafisz tylko Ty, Kochana Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj, Stokrotko.

    "Cóż jest życie? Życie to przemiana materii.
    Mijanie to mijanie się ze światłem,
    to mijanie się z człowiekiem.
    Mijanie to żal prędki."
    Tak w "Schodach do nieba" pisze o podobnych Twoim niepokojach J. Przyboś.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

To nie jest chwalenie się tylko moja wielka radość, którą chcę się z Wami podzielić...

W ubiegły piątek zatalefonowała do mnie Pani Dyrektor Głównej Biblioteki na Targówku i powiedziała, że chciałaby kupić 16 egzemplarzy moj...