wtorek, 26 lutego 2019

Portret


Fryderyk Chopin urodził się 22 lutego lub 1 marca 1810 roku w Żelazowej Woli




Twórczość Delacroix wydaje się niekiedy swego rodzaju sztuką przypominania o wielkości i naturze człowieka wszech czasów” – tak powiedział Charles Baudelaire o wielkim współczesnym mu malarzu Eugene Delacroix. Osobowość jego scharakteryzował następująco: „Niezmierzona pasja, spotęgowana niesamowitą wolą… W jego dziełach widać tylko postęp…”
Eugene Delacroix był przez sobie współczesnych podziwiany i chwalony ale też lżony i ostro krytykowany. Pozostawił po sobie ponad 800 obrazów, najznakomitsze freski jakie powstały w ciągu XIX wieku, ponad sześć tysięcy rysunków oraz ponad sto akwafort i litografii.
Znany jest głównie dzięki rewolucyjnemu obrazowi „Wolność wiodąca lud na barykady” na którym przedstawiona jest pół-naga kobieta z trójkolorowym sztandarem w dłoni. Kroczy ona przez barykadę pokrytą ciałami paryżan poległych w czasie rewolucji francuskiej.
Eugene Delacroix znany jest też jako twórca wspaniałego, najbardziej chyba popularnego portretu Fryderyka Chopina. Ten olejny portret na płótnie o rozmiarach 46 cm x 38 cm jest częścią nigdy nie ukończonego obrazu pt: „Chopin i George Sand”. Został namalowany ok. 1838 roku. Obraz został rozcięty. Dokonał tego zapewnie sam twórca. Ale czy zrobił to na skutek prośby Chopina czy też George Sand, tego też nikt nie wie. Jak wiadomo para ta po burzliwym związku rozstała się. Ta część obrazu na której jest George Sand znajduje się w zbiorach Ordrupgaard-Museum w Kopenhadze.
W portrecie tym Delacroix przedstawił najprawdziwszy i najbardziej wnikliwy obraz skomplikowanej osobowości Chopina. Był on bowiem jak każdy twórca osobą niesamowicie samotną. Wyjątkowo samotną, bo któż mógł tak wybitnego człowieka zrozumieć? Fryderyk Chopin był osobą przewrażliwioną ale i bardzo despotyczną i egoistyczną. Zamknięty, zawsze zamyślony, chmurny, drażliwy i skupiony tylko na sobie i swojej twórczości. A jak wiadomo Chopin był utalentowany nie tylko w dziedzinie muzyki. Był także uzdolniony literacko; dowodem na to są liczne, zachowane listy do rodziny i przyjaciół. Pięknie też rysował i miał zdolności aktorskie.
Podobno jeśli chodzi o kobiety to rozumiała go najlepiej właśnie George Sand, ale on starał się tego nie dostrzegać… zazdrosny o jej niezależność, sławę i ekstrawagancki tryb życia. Interesowały go z resztą tylko jego własne przeżycia.
Twórcę portretu łączyła z kompozytorem, a także z George Sand serdeczna przyjaźń. Kilka lat po pobycie u obojga na wsi w Nohant Delacroix tak napisał o Chopinie: „Bardzo go lubię, to nadzwyczaj wytworny człowiek, to najprawdziwszy artysta, jakiego spotkałem w życiu”. Malarz prowadził z Chopinem „niekończące się rozmowy w cztery oczy”. Pewnie dlatego udało mu się stworzyć tak trafny wizerunek Najwybitniejszego Polaka.
Stosunek tych dwóch wybitnych osób do siebie określiła w następujący sposób George Sand: „Chopin i Delacroix są sobie bardzo oddani. Mają bardzo podobne charaktery i są obdarzeni tymi samymi przymiotami ducha i serca. Co do sztuki jednak, to wprawdzie Delacroix rozumie i wielbi Chopina, lecz Chopin nie rozumie Delacroix. Szanuje i poważa w nim człowieka /…/, lecz nie lubi go jako malarza. Delacroix kocha muzykę, ma wyrobiony, wytrawny gust, może bez końca słuchać Chopina /…/. Chopin przyjmuje to uwielbienie, jest nim wzruszony, ale patrząc na obrazy przyjaciela – cierpi i nie jest w stanie powiedzieć o nich ani słowa”.
Delacroix można by nazwać największym kolorystą XIX wieku, gdyby przyjąć, że pojęcie to oznacza artystę, który myśli, czuje i wyraża się poprzez kolory, który oczami duszy widzi ich jednolitą kompozycję, a dopiero potem zaczyna dostrzegać poszczególne części i detale formy.
Malarz sycił oczy zebranymi w Luwrze obrazami mistrzów koloru, a przede wszystkim Rubensa. Czerpał inspiracje z dzieł Goethego, Scotta, Byrona i Victora Hugo. Lektury te rozpaliły jego romantyczną naturę, owładnęły jego duszą. To za ich sprawą stał się najwybitniejszym spośród romantyków w malarstwie. Wiele przedstawianych przez niego tematów pochodziło z utworów uwielbianych pisarzy i poetów. Ukazując je, artysta nie ograniczał się do prostej ilustracji wybranych fragmentów, ale za pomocą języka malarstwa starał się wyrazić najbardziej poruszające emocje ludzkiego serca.
Kiedy w sierpniu 1863 r. składano do grobu ciało Delacroix, okazało się, jak niewiele znaczył on dla oficjalnych sfer swej epoki. Rząd francuski, prawdopodobnie nie powiadomiony, nie przysłał swego przedstawiciela. Za trumną Eugene Delacroix nie jechał ani jeden dworski powóz.
Dopiero kilkadziesiąt lat później Paul Cezanne powiedział: „My wszyscy jesteśmy z Delacroix”. Stał się bowiem Delacroix wielkim autorytetem dla artystów , którzy pod koniec XIX wieku tworzyli podstawy sztuki nowoczesnej.
Pod koniec życia Paul Cezanne tak pisał w liście do Emila Bernarda: „Nie wiem czy moje słabe zdrowie pozwoli mi zrealizować kiedykolwiek moje marzenie – namalować apoteozę Delacroix”.
Ale wróćmy do portretu Fryderyka Chopina.
Ten nieukończony portret jest wyeksponowany od 1907 roku w paryskim Luwrze. Gdy w 2000 roku zwiedzałam to muzeum bardzo długo przyglądałam się twarzy Wielkiego Kompozytora. Widać na niej ślady pędzla malarza. Jestem pewna, że żaden inny malarz nie oddałby lepiej złożonego charakteru Fryderyka Chopina. Portret jest niezwykły i sprawia wrażenie, że przy każdym kolejnym spojrzeniu twarz się zmienia albo my dostrzegamy w niej coś innego. Jakimś tajemniczym szczegółem Delacroix budował wrażenie twarzy żyjącej i cierpiącej. Wydaje mi się, że w oczach Chopina widoczny jest ból.
Gdy kilka lat później oglądałam film „Pragnienie miłości” z Piotrem Adamczykiem w roli Chopina stanęła mi jak żywa przed oczami twarz Kompozytora z portretu namalowanego przez Delacroix.
----------------------------------------------------------------------------
Przy pisaniu tekstu korzystałam z informacji zawartych w następujących albumach:
W kręgu sztuki Eugene Delacroix” Wyd. Henschelverlag Berlin 1974/ Arkady Warszawa 1980.
1000 arcydzieł malarstwa” Wyd. Olesiejuk 2009.
---------------------------------------------------------------------------
Tekst ten w dniu 18 lutego 2013 roku został opublikowany na portalu pisarze.pl 


64 komentarze:

  1. Geniusz prawdziwy, do tego Polak, to prawdziwy powód do dumy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam ten tekst. Do urodzin się przygotowujesz? A prezent masz dla jubilata? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notario - a co mogłabym dać Jubilatowi który miał WSZYSTKO???

      Usuń
    2. No zdrowia to za dobrego nie miał ;-) Ale możemy POSŁUCHAĆ i OKLASKIWAĆ :-))) A jako esteta kwiaty na pewno lubił :-)

      Usuń
    3. Z pewnością lubił wszystko co piękne.
      A jeśli chodzi o to zdrowie... to sama wiesz najlepiej ilu z tych wybitnych odeszło dużo za wcześnie...

      Usuń
  3. Obaj byli geniuszami. Tylko jeden nieoceniony tak, jak na to zasłużył.

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie brzydki ten portret, ale sam Chopin był jeszcze brzydszy :) Mały, chudy i z nosem jak klamka od zakrystii :) Nie był chyba aż tak strasznie egoistyczny, skoro usiłował wspierać biednego, ale wściekle honorowego Norwida.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że portret jest wspaniały.
      A jeśli chodzi o charakter Chopina to niestety...

      Usuń
  5. Pamiętam ten tekst z pisarzy.pl.
    I pamiętam jaka się wtedy dyskusja zaczęła.

    Szacuneczek

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz strona pisarze.pl wygląda inaczej.
      Ale ostatnio umieścili mi tam recenzję książki Pani Krystyny Habrat.
      Pozdrawiam Was serdecznie
      :-)

      Usuń
  6. Któż potrafi jeszcze tak pięknie płakać na strunach duszy muzyką jak Chopin? Gdyby był zwykłym człowiekiem nie zostałby geniuszem - taki rodzi się ze skomplikowanego charakteru. A portret uważam za bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej Ci dziękuję za te piękne słowa.
      :-)

      Usuń
    2. Co taki prostaczek jak ja może powiedzieć? Wielka WIELKOŚĆ tych ludzi ... ale i trochę próżności. Tak to odbieram.

      Usuń
    3. Jędrusiu - jeśli próżnym jest ktoś wybitny to można mu to wybaczyć.
      Gorzej gdy próznym jest ktoś mało wartościowy.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  7. Trochę dowiedziałam się o nim przy okazji zwiedzania posiadłości w Żelazowej Woli.
    Zauważyłam, że wielcy twórcy często chodzą samotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - wielcy twórcy z reguły nie znajdują zrozumienia...

      Usuń
  8. Niewątpliwie wielki artysta, nasza duma narodowa. I jak to bywa - trudny, egocentryczny charakter. Cóż to jednak znaczy wobec dzieł, które skomponował ? Wielkim wybacza się wiele.
    Ale miał też przyjaźnie, które cenił. Pozdrawiam Jagódko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anusiu.
      Masz rację Chopin miał też przyjaciół.I to oni byli z nimi do ostatnich chwil Jego życia.
      Serdeczności.

      Usuń
  9. Mnie się też ten portret podoba. A artyści - no cóż ...to inny gatunek ludzi, żyjący według swoich zasad i w swoim świecie.
    Wczoraj obejrzałam film "Jak pies z kotem" o braciach Kondratiukach. Nie znam historii ich życia, ale pokazany był doskonale egocentryzm starszego i życie w swoim świecie, co niestety mści się okrutnie w trudnych życiowych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Lidio za komentarz.
      A jeśli chodzi o braci Kondratiuków ... to nie tylko wśród nich tak było.

      Usuń
  10. Wiesz, że Chopin z czasem zaczął nadto interesować się córką Sand -
    wywoływało to w niej sceny zazdrości, młoda dziewczyna zawsze zaczyna
    być pokusą przy dojrzałej matce...

    Wielcy artyści w jakiejkolwiek dziedzinie poprzez swój geniusz są w
    jakimś sensie biedni - nie mogą funkcjonować wedle zasad ludzkiej
    miłości bo ona jest zaanektowana przez miłość tworzenia. Kobiety, muzy ,
    które akurat los zetknął i połączył z nimi z góry powinny założyć, że
    będą tylko na ten czas, kiedy będą ich uskrzydlać, a potem.... Chyba, że
    zdarzy się miłość łącząca i twórczą i ludzką - wtedy to jest piękno
    ponad wszystko. Tak kochał się ze swoją żoną Barbarą Wojciech Kilar,
    Witold Lutosławski - ale też w innych warunkach żyli. Chopin w Paryżu,
    na emigracji, chory, bez rodziny, Sand z innej ojczyzny, kultury,
    ekstrawagancka, stąd ból na twarzy, a egoizm, złość, to może instynkt
    zachowawczy aby w ogóle przetrwać...

    Serdeczności

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Ewo to wszystko o czym napisałaś.
      Ale właściwie nie ma się co dziwić George Sand.

      Bardzo Ci dziękuję za komentarz.

      :-)

      Usuń
  11. Witaj, Stokrotko.

    Lubię u niego dynamizm. Oglądając jego obrazy, nie można się nudzić:)
    W czym jest bardzo podobny do naszego Fryderyka, którego słuchając...
    :)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawe informacje i dziękuję Ci za ten tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo interesujący portret, widać w tej twarzy wiele cech, o których piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - te cechy to najpierw zauważyli Wielcy.
      A potem dopiero ja...
      :-))

      Usuń
  14. Trzeba pamiętać, że Chopin w chwili śmierci miał zaledwie 39 lat! Nawet zmężnieć nie zdążył. Wcześniej długo chorował. Przywykliśmy patrzeć na niego jak na geniusza, i słusznie, bo nim jest, ale poza tym to był człowiek z krwi, kości i chorych płuc :( Choroba, szczególnie przewlekła, nie tłumaczy wszystkiego, ale wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam Szarabajko.... ale jednak...:-)

      Usuń
    2. Powiem tak: kocham Chopina, a właściwie jego muzykę (mam nawet płytę z autografem Krystiana Zimermana, oczywiście analogową :) ), a G. Sand nie czytałam nic i nie sądzę, żebym była w tym bardzo osamotniona ;)

      Usuń
    3. Rozumiem co chcesz powiedzieć.
      Ale też nikt nie porównuje tych dwóch osób pod względem talentu...
      :-)

      Usuń
  15. Mysle, ze Twoja mama bylaby dumna z pedagogicznej pasji cory - niby to wszystko wiedziałam, ale czytałam z zainteresowaniem. Chopin był trudnym partnerem, ale tak fascynującym, ze nie dziwie się otaczajacej go milosci, przyjazni i oddania. A genialny malarz oddal istote jego osobowości. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - moja Mama całe życie marzyła żebym zaczęła poważnie pisać. Niestety nie doczekała się tego. Ale z każdą kolejną książką idę do niej na Powązki...
      Serdeczności Kochanie

      Usuń
  16. Dzięki Twoim tekstom (gdyż nie nazwałbym ich postami) dowiaduję się mnóstwa rzeczy lub wracam do czegoś, o czym kiedyś czytałem. I dlatego nieustająco pozwalam sobie ścielić się do nóżek, jak mawiał pewien mój znajomy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko i luzik.
      Wystarczy jak tylko do jednej nózki będziesz mi się ścielił, bo jest trochę boląca i słaba.
      :-)

      Usuń
  17. Pamiętam jak kiedyś jeden z profesorów na studiach zapytał się nas, studentów, w jakich latach żył Fryderyk Chopin. Na całą grupę tylko ja jedna wiedziałam, a w ramach uznania zostałam wtedy zwolniona z egzaminu. Lubię takie ciekawostki, bo nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Z"Dzienniczka"Leonarda Niedźwieckiego-18 listopada 1847...

    "Tańczono w sześć par,a u fortepianu siedział-kto by uwierzył-
    Chopin i rznął tęgo i długo.Nawet dla naocznego świadka ten występ pianisty-kompozytora był zaskoczeniem:być może w gronie
    polskim przy tak wyjątkowej okazji i powszechnej wesołości
    uległ i Chopin nastrojowi chwili,zapominając o trapiących go
    kłopotach i chorobie.Dwa dni później jest znowu na wieczorze
    u Czartoryskich.Zebranie liczne i hulano aż do trzeciej."


    https://vimeo.com/33976373
    ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku - bardzo Ci dziękuję za ten cytat.A ten link - rewelacyjny!!!
      Twoje komentarze są na najwyższym poziomie...

      Usuń
  19. To chyba jakieś niepisane prawo - wybitne jednostki i tragiczne życie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny portret nasze go wspaniałego artysty. :) .

    OdpowiedzUsuń
  21. Artysta ktory tak bardzo wyprzedził swoja epokę w jakiejkolwiek tworczsci musi byc samotny. Z kim ma się dzielić problemami jesli na jego poziomie wyobraźni nikt nie istnieje.?? Chwilami tylko jest czas na głód, miłość ból czy sen. Twórcze zapamiętanie spala człowieka bardziej niż praca fizyczna. A portret geniusza malowany przez geniusza dla mnie jest niezwykłym dziełem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pisze do bardzo dobra MALARKA to trzeba JEJ wierzyć.
      :-)

      Usuń
  22. W Luwrze długo podziwiałam ogromny obraz "Wolność wiodąca lud na barykady".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, bo to wspaniały obraz.
      :-)

      Usuń
  23. Przeczytałam, jak zawsze z wielkim zainteresowaniem.
    Kiedy zwiedzaliśmy Valldemossę, znów inaczej popatrzyłam na naszego geniusza. Mieszkańcy, ( pewnie tylko ich część) w czasach kiedy Chopin mieszkał tam razem ze swoją partnerką, nie byli im przychylni, a współcześnie są dumni, że taki artysta u nich przebywał.:)
    Pozdrawiam Cię Stokrotko bardzo serdecznie.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dodatek George Sand ubierała się po męsku... więc nie ma się co dziwić.
      Nawzajem wszystkiego dobrego Barbarosso.

      Usuń
  24. Pani Stokrotko a ja wyczytałam w Wikipedii że prapradziadkiem George Sand był król polski August II Mocny.
    Dziękuję z bardzo ciekawy tekst i serdecznie Panią pozdrawiam.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja mama mówiła, ze jako dziewczynka "kochała się " w Chopinie. Ciekawe, czy też dzięki portretowi Delacroix? Smutny los geniusza, nie dość, że słabego zdrowia, to jeszcze trudny charakter. Ale za tę jego Muzykę można mu wszystko wybaczyć. Zwłaszcza, że to właśnie muzyka jest nieśmiertelna. I zawsze mnie wzrusza, szczególnie, gdy słyszę ją poza granicami Polski. Ściskam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu - piękny komentarz.
      Wzruszyłam się.
      Serdeczności dla Ciebie

      Usuń
  26. czyli od 22.02 do 1.03 obchodzimy urodziny Chopina... ;) dobrej nocki asia

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak mało mówi się o sławnych ludziach ,a jeszcze mniej słychać ...chyba że chodzimy na koncerty.Dawno nie słuchałam Chopina,czasami puszczałam jego muzykę np.Walc a-moll....Musze odświeżyć i posłuchać ten rodzaj muzyki.Fajnie ,że o nim napisałaś... A ja nigdy nie pamiętałam daty urodzenia pianisty ☺☺A ma taką ładną datę do zapamiętania ,teraz zapamiętam::)) Serdeczności ::)♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Danusiu - a ja bardzo często słucham Chopina...
      To muzyka dla serca i dla duszy...
      Dziękuję Ci za komentarz.

      Usuń
  28. Spóżniona przybiegłam!!!
    Ale tekst dobrze pamiętam.

    Ela

    OdpowiedzUsuń
  29. Ooo nie wiedziałam że się przyjaźnili. Ciekawi mnie ten post Stokrotko.

    Pozdrawiam z Krakowa

    OdpowiedzUsuń

"Dąseczki Kłapouchego"... czyli uśmiechnijcie się proszę ...

Taką mini-książeczkę /5cm na 8,5cm/ odnalazłam w jednej ze swoich przepastnych szuflad.  Jak wiecie Kłapouchy obok Prosiaczka był najse...