czwartek, 2 maja 2019

Podróżowanie

W trakcie podrózy na Białoruś w roku 2007 przytuliłam się i usiłowałam objąć słynny opisany przez Marię Rodziewiczównę Dąb DEWAJTIS

Znawcy twierdzą, że jedynym celem podróżowania jest odkrywanie.


Istnieją dwa rodzaje podróży określane w języku arabskim słowami rihla i safar.

RIHLA to podróż w którą wyruszamy aby poznać świat i inne kultury, by się uczyć i zdobywać wiedzę. Nie mylmy tego z turystyką. Wakacyjny wyjazd nie jest podróżą, nie jest też nią migracja. Ludzie migrują bo szukają lepszego życia albo muszą uciekać przed wojną lub prześladowaniami, natomiast podróż ma charakter dobrowolny.

Podróż należy świadomie zaplanować. Często zajmuje to wiele czasu nie tylko spędzanego w drodze ale i na kolejnych przystankach i w miejscu docelowym. Aby poznać innych ludzi, inną kulturę, aby uczyć się o nich i od nich trzeba poznać ich język, przekonania i zwyczaje. Trzeba żyć między ludźmi danego kraju i stworzyć w nim własny tymczasowy dom. 

Zanim pojechałam dawno temu w miesięczną delegację służbową do Argentyny to przez trzy miesiące uczyłam się intensywnie hiszpańskiego. Pozwoliło mi to wtedy w Buenos Aires rozumieć chociaż trochę zwyczajne rozmowy Argentyńczyków w biurze czy na ulicy. Ale w sytuacjach bardziej skomplikowanych używałam języka angielskiego. 

O pobycie w Buenos Aires pisałam w jednej ze swoich książek. A więc zgodnie z zasadą RIHLA, która wymaga aby podróżnik przedstawił innym swoje odkrycia i wiedzę zdobytą podczas wędrówki – dokonałam tego na kartach książki.

Niestety, włoskiego zaczęłam się uczyć dopiero po powrocie ze wspaniałej objazdowej wycieczki po Słonecznej Italii. Ale i to poźniejsze poznanie w podstawowym stopniu języka włoskiego pomogło mi zrozumieć charakter i temperament Włochów.


Wenecję usiłowałam "poznać" całkowicie sama w pochmurny listopadowy dzień  w czasie dwudniowej podróży służbowej do rafinerii znajdującej się w lądowej części tego miasta. I to też opisałam w jednej ze swoich książek.

SAFAR to też podróż, ale raczej podróż wewnątrz siebie. To odkrywanie samego siebie i przemian jakie zachodzą w każdym podróżującym. Taka podróż ma często charakter duchowy albo religijny. Przykładem może być Droga Św. Jakuba prowadząca do katedry w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Nie zawsze taka podróż musi być pielgrzymką, ale zawsze powinna skłaniać do refleksji.

Wszystkie moje podróże skłaniały mnie i nadal skłaniają do refleksji i różnego rodzaju przemyśleń.

Nie ma znaczenia to czy ląduję w Rio de Janeiro, wysiadam z rozklekotanego autokaru na Gruzińskiej Drodze Wojennej czy z kolei mazowieckiej w Ciechanowie. Każde wyjście z domu na dłużej i wyjazd z miasta w którym mieszkam jest dla mnie podróżą.
I w każdej podróży przystaję albo przysiadam albo po prostu zatrzymuję się. Albo obejmuję drzewo...

Mówi się, że kto nie podróżował ten nigdy nie żył.

A więc żyłam. I nadal żyję.

64 komentarze:

  1. Uśmiechnęłam sie do zdjęcia z drzewem, bo niedawno mąż zrobił mi podobne z brzozą:-)
    U nas nie ma podróżowania wakacyjnego, zawsze wyjazd połączony jest z pogłębianiem wiedzy i poszukiwaniem siebie, wszak sprawdzamy sie w różnych sytuacjach.
    Ale masz rację, czasami potrzebne jest leżenie na plaży lub studiowanie mądrych dzieł ku pokrzepieniu serc i rozwojowi duszy...
    Ciekawe masz przemyślenia, jak zwykle:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie mogę powtórzyć za Tobą..każde moje wyjście z domu na dłużej jest dla mnie podróżą...Choć dla mnie całe życie nasze , moje to jedna wielka podróż ciągle trwająca:) Tyle doświadczeń, tyle drzew przytulanych, tyle rozmów odbytych..Lubię podróze i te planowane i te spontaniczne..każda wnosi coś w me życie...
    .Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jagódko, jak Ty pięknie potrafisz opisać swoje odczucia :) Ja nie jestem typem podróżnika, mam, jak pisałam "stacjonarnego" męża i nasze podróże ograniczamy do 2-3 dni. Kiedyś, przed laty, wyjeżdżaliśmy z bliską mi osobą często, mam dużo wspomnień. Teraz najmilsze jest nam nasze własne miejsce na ziemi, nasz dom, nasz ogród. Buziaki zostawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem Anusiu bo.moje podróże też są coraz bliższe i coraz rzadsze....

      Usuń
  4. "Kto nie podróżował, ten nigdy nie żył". Więc czym jest istnienie ludzi, którzy nie podróżują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się też że kto nie czyta ksiazek też nie żyje.

      Usuń
    2. Mówi się wiele rzeczy, ale nie wszystko, co się mówi, jest... rozsądne. Przecież, gdyby mocno się cofnąć w czasie, to nasi prapraprapradziadowie nie czytali i nie zwiedzali świata, ale przecież żyli. Gdyby ich istnienie, w/g kanonów zawartych w przytoczonych przez Ciebie aforyzmach, sklasyfikować jako nieżycie, to co z nami? Z martwych powstałyśmy? ;)

      Usuń
    3. Szarabajko to jest temat na dluga dyskusję.
      Myślę że ludzie ktorzy podróżuja maja po prostu bogatsze zycie. Podobie jak ci ktorzy czytaja ksiazki.

      Usuń
  5. Dla mnie całe ludzkie życie jest nieustanną podróżą. I coraz to odkrywam coś nowego, nawet tylko siedząc za kółkiem, lub chodząc znanymi sobie ulicami.
    I teraz nie wiem - czy to mnie odkrywają się jakieś klapki w mózgu, czy wszystko wokół wciąż się zmienia.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jeśli wszystko się zmienia to znaczy ze my też. ...

      Usuń
  6. Kiedyś marzyło mi się zostać podróżnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli bazując na tym, co tu opisałaś, wychodzi na to, że ja przeżyłem zarówno RHLA, jak i SAFAR już kilka razy w życiu :) Bez moich niegdysiejszych podróży, nie byłbym tym, kim jestem dzisiaj...

    I też się kiedyś przytuliłem do drzewa. Może nie tak słynnego jak to Twoje, ale liczy się samo przytulenie do drzewa, które ma wszak głębokie właściwości zdrowotne ;)

    Odnośnie zakończenia notki - to w czasach dziecięco-nastoletnich troszku sobie pożyłem. Teraz od dłuższego czasu czuję się przeważnie tak, jakbym już nie żył wcale, a chciałbym pożyć jeszcze troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celcie Najmilszy!!!!!
      To życzę Ci tego życia bardzo bardzo dużo.
      Serdecznosci najserdeczniejsze dla Ciebie.
      :-)

      Usuń
  8. Lubie podróżować wgłąb siebie, to dla mnie doświadczenie poznane całkiem niedawno, odkrywam te możliwości z ogromnym zachwytem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wcale Ci się nie dziwię Gabrysiu bo takie podróze są bardzo wartosciowe...

      Usuń
  9. Safar to Asyz dawno temu a Rihla to nie dalekie kraje tylko Suwalszczyzna i opowiesc kolezanki o podzieleniu Litwy olowkiem na mapie i rozdzieleniu rodziny.Tego nie ucza na lekcjach historii.Malgosi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak Małgosiu bo.takich rzeczy podróżujac czlowiek uczy się sam.
      Przytulam najserdeczniej

      Usuń
  10. Lubię książki o podróżowaniu, o idei podróżowania w ogóle, jak na przykład Kierana "O wolnym podróżowaniu": nie jest istotne jak daleko i jak długo podróżujemy,lecz z jaką intencją i w jakim celu. Kiedyś podróże związane były z procesem edukacyjnym,weźmy chociażby czasy renesansu; dzisiaj w masowej turystyce, w popkulturze idea podróżowania zostaje mocno spłycona. Wędrówki takie jak "Podróże z Herodotem" Kapuścińskiego nie mają zbyt wielu naśladowców, wystarczy google maps i fotorelacje znajomych na FB. Podróż powinna być wysiłkiem, aby została w nas na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawialam się kto wspomni o Podróży z Herodotem ...... i nie zawiodlam się.
      :-)

      Usuń
  11. Witaj Stokrotko.
    Lubię podróżować, ale o tym już wiesz.
    Lubię książki podróżnicze.
    Pozdrawiam majowo.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja myślę, że i safar i rihla zmieniają nasze horyzonty. Ludzie podróżujący wewnątrz siebie i ci przemieszczający się fizycznie postrzegają i rozumieją więcej niż ci co określają się domatorami. Lubię dom ale bez podróżowania byłbym o wiele biedniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzysz że ja chociaz lubię podróżowac jestem jednoczesnie domatorka? Bardzo.to dziwne prawda?

      Usuń
    2. Tez lubię wracać do domu. Jednak podróżując widzę siebie i świat inaczej.

      Usuń
  13. W sierpniu ub.roku moja żona próbowała objąć taki dąb
    w okolicach Lutomii nad małym jeziorkiem:)
    Dąb Dewajtis,nóg nie posiada,bo wyszedłby Ci na spotkanie,
    by Cię powitać serdecznie,ma jednak żywe oczy,którymi na Ciebie
    patrzy.A,że Ty posiadasz nastrój poetyczny,to potrafisz wyczytać głębszą treść,przemawiającą do Twego serca.Drzewa wybierają ludzi(powierników)z sercem kwiatka,z duszą dębów!

    Wczoraj,1 maja,tradycyjnie zapakowaliśmy do naszych plecaków spranych deszczem i wiatrem porcję zdrowego rozsądku,odrobinę marzenia,i udaliśmy się w krótką podróż na Otwarcie Sezonu Turystycznego 2019.Nasze ubiegłoroczne ślady porosły już zielenią.Tylko strumyki ciurczały cicho z pod kamieni,ciągle tak samo od dziesiątków lat.Tysiące turystów!Pogoda dopisała!

    "Mnie młokosowi,dęby również dodawały sił i natchnienia."
    /"Mój ojciec i dęby"-Arkady Fiedler/
    www.wielkopolska-country.pl/45-regium-dla-debow
    ***


    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też jadąc do Włoch nie potrafiłam nic powiedzieć poza dzień dobry i do widzenia. Rzymianie nie byli skorzy do rozmów po ang więc czasem trzeba było się porozumieć łopatologicznie. Niemniej jednak wspominam ten czas bardzo miło. Ściskam mocno Stokrotko 😃😃😃

    Siedzę właśnie nad 3 częścią opowieści Idąc pod prąd.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ostatnio dopiero w podróży czuję, że żyję. Parafrazując "pergrinacionis necesse est". A języki, nawet w stopniu zupełnie podstawowym, czy choćby biernie dobrze znać. Tak mam z włoskim, hiszpańskim i portugalskim, dlatego lubię odwiedzać te kraje. W Grecji byłam nieco "głucha", ale jak przeczytałam, rozumiałam ciut więcej. A w Turcji, to głucha byłam zupełnie i poza paroma słowami (w tym "czaj") nie rozumiałam nic.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam przytulać się do drzew.
    A ja bym powtórzyła, że kto nie czyta, ten tak naprawdę nie żyje.
    Pozdrawiam wszystkimi kolorami i zapachami maja

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie Ci dziękuję. Ismeno.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja kiedyś odkryłem, że głównym celem podróżowania, "jechania gdzieś" jest samo jechanie, bycie w ruchu... ale odkryłem to podczas podróży właśnie... czyli może coś w tym jest, w tym zdaniu, które napisałaś na początku?... tyle tylko, że to odkrycie (i żadne inne) wcale nie było moim celem, samo jakoś tak się porobiło, że się odkryło...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i fajnie że się tak porobilo ze się samo odkrylo.
      :-))

      Usuń
  19. A my pozdrawiamy z podróży w nieznane :-))

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żebyście nie zabłądzili i z głodu nie umarli. :-)))

      Usuń
  20. Podróże-małe, duże i te w głąb siebie uwielbiam. Chyba jestem od nich uzależniona;-) i mentalnie ciągle jestem w podróży:-D Do każdej staram się jak najlepiej przygotować, dużo czytam o miejscu do którego jadę, o panujących tam zwyczajach żeby np. nie popełnić jakiejś gafy itd. Zawsze też uczę się chociaż podstawowych zwrotów w danym języku by przynajmniej potrafić powiedzieć 'dzień dobry' i 'do widzenia'- to zawsze jest bardzo mile widziane.
    Do drzew też lubię się przytulać:-)
    Serdeczności Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amasjo - takiego właśnie komentarza się po Tobie spodziewałam.:-))
      Dzięki serdeczne

      Usuń
  21. Witaj, Stokrotko.

    Nieco lirycznie mi się skojarzyło:

    https://www.youtube.com/watch?v=ycOGwrJv8zA

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepięknie Leno.
      Nawet nie przypuszczasz jak wielką przyjemność mi sprawiłaś...

      Bardzo, bardzo Ci dziękuję...

      Usuń
  22. Staram się godzić te dwa rodzaje podróży, ale nie jest to łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszak całe nasze życie jest podróżą. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  24. Taka kruszynka jestes przy tym wielkim drzewie Stokrotko ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko - przy tym dzrzewie to nawet największe grubasy są kruszynkami...
      A po lewej stronie/niestety zdjęcie tego nie objęło/ jest jeszcze ciąg dalszy tego drzewa...
      :-)

      Usuń
  25. witam. podróż ma dużo barw dużo odcieni pachnie wolnością.... jest to moje najslodsze uzależnienie z którego nie mam zamiaru się leczyć. dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja sobie mogę tylko poczytać i pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  27. Stokrotko przez trzy dni wędrowałam z córką po świecie.
    Wróciłyśmy w nocy ledwie żywe.
    Pozdrawiam pięknie

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Elu!!!
      Ale macie jeszcze dwa dni na odespanie:-))

      Usuń
  28. Tak, każda podróż i ta realna i ta w głąb siebie to kolejne ważne doświadczenia życiowe.
    Odbyłam wiele podróży, jednych i drugich...
    Nie wyobrażam sobie życia bez nich...
    Pozdrawiam Cię Stokrotko bardzo serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie Ci dziękuję za komentarz.
      :-)

      Usuń
  29. Stokrotko, tak pięknie napisałaś. Życzę ci mnóstwa podróży. Obu rodzajów. I obyś - dla nas - uwieczniła je na kartach książki. Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Iwonko za życzliwość...
      :-)

      Usuń

To nie był sen

Około dziewiątej wzięłam prysznic w malutkiej działkowej łazience. Mokry ręcznik wywiesiłam potem na grubych gałęziach kosodrzewiny, któr...