sobota, 12 września 2020

Bifurkacja i turkusowe jeziorko - z cyklu "Polska nieznana"

Słyszeliście o bifurkacji?
To znaczy mam na myśli tę bifurkację geograficzną. 
No więc bifurkacja to inaczej skrzyżowanie dwóch rzek. Ale takie skrzyżowanie pod kątem prostym.
Mamy takie "coś" w Polsce, a jest to unikat na skalę światową. W Europie jest tylko jedyne...
W leżącym 60 km. na wschód od Poznania Wągrowcu rzeki Wełna i Nielba przepływają przez siebie wpadając w ruch wirowy, po czym każda toczy dalej wody w swoim kierunku, Zjawisko to jest nie dziełem przyrody tylko ludzkich rąk. Nikt o nim przed rokiem 1830 nie słyszał. Pojawiło się ono jako efekt prac melioracyjnych. Taka wodna ekwilibrystyka jest możliwa tylko na płaskim terenie gdzie spadek wody praktycznie nie istnieje. 
Wprawdzie nie byłam nigdy w Wągrowcu ale o tej bifurkacji opowiadał mi kiedyś kolega- kajakarz.
Tak to wygląda na zdjęciu.

-----------------------------------------------------------------------------
Dawno temu spędzaliśmy urlop z dziećmi na wyspie Wolin. I tam w czasie pieszych wędrówek natrafiliśmy na przepiękne jeziorko o turkusowej barwie. Jest ono z pewnością najpiękniejsze wśród jeziorek Wolińskiego Parku Narodowego. Zatrzymaliśmy się zdziwieni nad brzegiem tego Jeziorka oczarowani jego pięknym kolorem. I potem nie chciało nam się dalej iść. Ta  barwa wody, która połyskuje w nim turkusowo to efekt odbicia światła od kredowego białego dna.
Jeziorko to swoje powstanie zawdzięcza działalności gospodarczej człowieka. Niegdyś wydobywano w tym miejscu węglan wapnia, a kiedy kopalnię zamknięto, wyrobisko zalano wodą. I stąd niesamowity kolor jego wody.'
                                
Pamiętam też że znad tego jeziorka weszliśmy na pagórki z których były piękne widoki na Piaskową Górę. I na nią też weszliśmy.
A na koniec poszliśmy coś zjeść do najbliższej gospody.
I tam do drugiego dania podano nam na półmisku zieloną sałatę ze śmietaną. I nagle ta sałata zaczęła się delikatnie ruszać.... i wypełzł spod niej ślimaczek. 
A my zaczęliśmy się zastanawiać czy ten ślimaczek to nie przypełzł przypadkiem za nami z tego Turkusowego Jeziorka.
Takich chwil się nie zapomina.
Szczególnie, że byliśmy piękni i młodzi, a nasze dzieci były wtedy młodsze od naszych wnuków...
Od tego czasu pytamy: "Czy to było przedtem zanim nam podano do jedzenia ślimaczka ....czy potem"???

72 komentarze:

  1. Pamiętamy takie chwile długo, możemy zapomnieć całokształt wyprawy, ale zapamiętujemy jeziorko, ślimaczka, pyszny deser, jakąś rzeźbę czy obraz...
    Bifurkacja to dziwna nazwa:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały czas jesteśmy piękni w oczach tych, którzy nas kochają i jesteśmy młodzi duchem a to tylko dzieci postanowiły nam dorosnąć. O bifukracji kiedyś słyszałam, ale że nie było to dla mnie w tamtym momencie ważne, to zapomniałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz sobie perzypomniałaś:-))
      Serdecznie Ci dziękuję Elaju za miły komentarz...

      Usuń
  3. Coś pięknego Stokrotko. Nasz Kraj ma mnóstwo pięknych miejsc !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam. A o różnych pięknych miejscach w naszym kraju napisałam nawet książkę pt: "Mój kraj nad Wisłą".

      Usuń
  4. Nie słyszałam o bifurkacji. Pięknie to wygląda. :) . Pozdrawiam Stokrotko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się nie chce wierzyć że rzeki mogą się tak przecinać pod kątem prostym - prawda???

      Usuń
  5. Znam to jeziorko, jest przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taką turkusową wodę widziałam w Austrii, ale było to przy brzegu dużego, żeglownego jeziora. O tych rzekach płynących "na krzyż" to kiedyś słyszałam, ale ich nie widziałam, podejrzewałam wręcz, że to ktoś zmyślił.Zwłaszcza,że osobnik, który o tym mówił często różne rzeczy zmyślał. Żywego ślimaka jeszcze nie znalazłam na talerzu, ale dorodną , ugotowaną gąsienicę w kalafiorze to ze dwa razy - były to czasy gdy jedzenie bywało z natury ekologiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co - czasami wydaje nam się że ktoś zmyśla a on mówi prawdę.
      A czasami jest na odwrót - szczególnie w polityce...

      Usuń
  7. Czasem zachodzimy w głowę, , dokąd się wybrać, aby wnukowi pokazać coś "niebywałego", co zapadnie mu na długo w pamięci. Przecież to Wielkopolska, tylko od wschodniej strony Poznania. Będzie miał o czym opowiadać kolegom i nie tylko im... Ok Wycieczka zapalanowana. Przecież przed nim jeszcze tyle miejsc do zwiedzania Polski wg zachęty z Twojej książki :) Swietnie napisana, jakbym czytała pamiętnik. Dzięki za inspiracje, Stokrotko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tereso.
      Szczególnie serdecznie Ci dziękuję za miłe słowa dotyczace mojej ksiazki o Polsce.

      Usuń
  8. Urokliwe wspomnienia ... a i o bifurkacji się człowiek czegoś dowiedział . Jednym słowem wyszłam od Ciebie ubogacona w wiedzę i doznania natury estetycznej ... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      A ja właśnie od Ciebie wróciłam...
      :-)

      Usuń
  9. Rzeczywiście wspaniały jest kolor wody Szmaragdowego Jeziora.
    Ślimaczek zapewne przypełzł z niego. Piękne wspomnienia.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie trochę śmieszne wspomnienie Hanno.:-)
      Dziękuję za komentarz

      Usuń
  10. O bifurkacji właśnie się dowiedziałam :) A na Wolin wybieram się już ze dwadzieścia lat i... nie wiem dlaczego zawsze lądujemy w Gdańsku, Sopocie, Dąbkach albo Łebie. Ale koniec z tym - latem 2021 roku muszę wreszcie zobaczyć Wolin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie na moim blogu.
      A wyspę Wolin czyli Woliński Park Narodowy polecam w całości... :-)

      Usuń
  11. A może to ślimaczek był daniem głównym, a sałata tylko przystawką? ;)
    Niedobrze, że wspomniałaś o tym cudzie natury (bifurkacji). Jeszcze dobra zmiana przeczyta i co? Strach się bać.
    A jeziorku jedynie nimfy brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na danie główne to ślimaczek był o wiele za mały... no i jeszcze całkiem nie przyrządzony :-)))

      Usuń
    2. Oj tam...Na pewno jednak był świeży ;)

      Usuń
  12. Jest co wspominać a wspomnienia bardzo interesujące. No i dowiedziałam się o bifurkacji! Ciągle się uczę- prawie jak pAD! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. O bifurkacji tez nie slyszalam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow. Na obie części. :)
    Plus dodatkowe na ślimaczka. :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie, byliśmy piękni i młodzi, dlatego wracamy do tamtych czasów z takim sentymentem chociaż wszyscy je nazywają „słusznie minionymi”

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o takim zjawisku, bardzo ciekawe.Jeziorko bardzo urocze.Cóż ,ślimaczek ? Nie miał prawa tam być ale i ja się spotkałam z trzema gąsienicami w kalafiorowej jednak zupę ugotowal mój brat.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gąsienice z zupie kalafiorowej to też chyba norma :-))
      Dziękuję za fajny komentarz :-)

      Usuń
  17. O tej bifurkacji oczywiście nie słyszałem. Myślę, że w opisywanym przez Ciebie przypadku powinno się postawić w tym miejscu znaki... np. skrzyżowanie równorzędnych dróg wodnych.
    Jeśli chodzi o modre wody to ma je spore jezioro alpejskie znajdujące się pomiędzy Gap a Briançon, tj. Lac de Serre-Pançon, stalowo-białe wody ma z kolei przepływająca przez Grenoble Isera, zaś rudą barwę przybierają rzeki Garonna przepływająca przez Bordeaux i nieco na północ od niej Dordogne; szczególnie ta pierwsza toczy swoje mętne wody po mocnych opadach w Pirenejach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawiarenko - Ty jesteś Światową Kawiarenką :-)

      Usuń
    2. Oj tam... jeżeli już to europejsko-lidlową.

      Usuń
    3. No niech będzie europejską!!!
      Ale nie lidlową :-))

      Usuń
  18. Ależ Ty masz wiadomości!!!
    A co o tej bifurkacji mówi Twój geograf?
    Nad tym jeziorkiem chyba kiedyś byłem jak w czasie studiów rozłożyliśmy obóz na Wolinie.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geograf to mi zrobił wykład o bifurkacji jak przeczytał ten mój tekst :-)))

      Usuń
  19. Jeziorko Daisy,także kolorowe...
    tujestmojdom.blogspot.com/2017/08/wabrzych-ma-tez-swoje-jezioro.html

    O bifurkacji to czytałem tutaj...
    https://www.youtube.com/watch?v=Qb65Uq84IZI

    Gdy istniały jeszcze zakłady włókiennicze w Walimiu,to woda w rzece Walimiance każdego dnia miała inny kolor-barwiono tkaniny.Także rzeka Bystrzyca płynąca przez Głuszycę zmieniała kolor.Te dwie kolorowe rzeki łączyły się(rozwidlenie)i jako jedna-Bystrzyca,wpadała do Jeziora Bystrzyckiego(oczyszczalni ścieków).
    Bifurkacja z kaskadami...rozwidlenie naszego społeczeństwa.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było niestety zanieczyszczanie rzek Henryku...
      A to rozwidlenie naszego społeczeństwa to jest straszliwie przykre...
      Dziękuję Ci serdecznie ze nawiązałeś do tego faktu...

      Usuń
  20. Jak zawsze fascynujące ciekawostki. A czytając o slimaczku zatęskniłam za jabłkiem z robakiem. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - jabuszka z robaczkami to była pychota :-))

      Usuń
  21. Ela Karczewska.
    Nad Jeziorkiem Turkusowym byłam i ja wiele lat temu.
    Skrzyżowanie rzek to ciekawe zjawisko. Nigdy czegoś takiego ie widziałam. Buziaki. 😊💚💙💛

    OdpowiedzUsuń
  22. Byłam jeden raz w sanatorium i to w Świnoujściu, leczyłam tam struny głosowe, nauczycielską przypadłość. Zabiegów wiele nie miałam, ale zalecenie było aby leczyć się klimatem. Korzystałam więc z klimatu bardzo intensywnie, razem z wycieczką dotarłam także nad turkusowe jeziorko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z pewnością bardzo Ci sie spodobało to jeziorko...
      Dziękuję Mario :-)

      Usuń
  23. Nie znam tych terenów, nie odwiedziłam ich nigdy.
    Piękni i młodzi, ech...
    Pozdrawiam niedzielnie bardzo serdecznie kochana🌸😀🌞🌳

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę Morgano byliśmy kiedyś piękni i młodzi :-))

      Usuń
  24. Skoro to jest wytwór ludzki, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
    Do turkusowego koloru wszystkich wód (rzek i jezior) przyzwyczaiła mnie Szwajcaria. Wczoraj byłam nad Wartą, Boże jaki tam syf...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! To Ty w Polsce jesteś!!!

      Usuń
    2. Jestem jestem, teraz będę terroryzować szlaki polskie. XD

      Usuń
    3. Super!!! Nawet nie wiesz jak się cieszę :-))

      Usuń
  25. Słowa nie znałam - terenów też nie znam. Dziękuję Stokrotko

    OdpowiedzUsuń
  26. Byłam tam po ósmej klasie, czyli milion lat temu 😁 ale pamiętam, kolor przecudny a nazwy bif..... nie znałam. anka

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak dawno byłam na Wolinie, ze już niewiele pamiętam, niestety, ale co za zbieg okoliczności: wczoraj w nocy pisałam o rzece Radice w Macedonii na swoim blogu i zastanawiałam się czy napisać o bifurkacji, ale doszłam do wniosku, że to za trudne słowo:).
    Bo na rzece Radice, której zdjęcia wkleiłam, znajduje się jedyna w Macedonii bifurkacja sztucznego pochodzenia - część wód rzeki zasila sztuczne Jezioro Mawrowskie, z którego tunele odprowadzają wodę do Wardaru. I ja te właśnie zbiorniki oglądałam i tak oto ta bifurkacja mi się napatoczyła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielonapiranio - dziękuję. No popatrz - a wcale się nie umawiałyśmy :-))
      Z przyjemnością do Ciebie zajrzę i przeczytam...

      Usuń
  28. Na Wolinie nie byłam (nie licząc miasta Międzyzdroje), nie widziałam tego cudnego jeziorka. Ale widziałam bifurkację w Wągrowcu, nieopodal jest szosa. Nie wiedziałam, że to taka rzadkość. Wróciłam już z wyjazdu. Ściskam Cię serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznir Haniu i dziękuję za wizytę :-)

      Usuń
  29. Interesujące wiadomości i fajne wspomnienia rodzinne! A w moich stronach jest też ciekawe jeziorko - Turkusowe, utworzone ręką człowieka, a właściwie pracowników elektrowni. Ale o nim nie powinno się pisać i reklamować, bo jest trujące, choć piękne!

    OdpowiedzUsuń
  30. Fajnie to wygląda jak dwie rzeki się krzyżują. Pierwszy raz o tym przeczytałam. Muszę pamiętać o tym jeziorku turkusowym jak wybiorę się do Wolina.

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę pilnie i uważnie śledzić Twoje cudne wpisy, bo wciąż i wciąż dowiaduję się ciekawych rzeczy. Tak sobie myślę, że gdyby w szkole były takie ciekawe lekcje to fajnie by było i nie nudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu mój Kochany Geograf prowadzi w swojej szkole bardzo ciekawe lekcje...

      Usuń

Spacer "przez Wisłę"- z cyklu "Moja Warszawa"

Dawno nie pisałam o Warszawie w której się urodziłam i całe życie mieszkam. I o której kiedyś napisałam książkę pt: "Moje warszawskie z...