niedziela, 1 listopada 2020

Dziesięć zdjęć z okna i siedem liści klonu

                                        22 października 2020 godz. 07.05

                               23 października 2020 godz. 07.10
                             24 października 2020 godz. 07.15

                             25 października 2020 godz. 07.20

                               26 października 2020 godz. 07.12

                            27 października 2020 godz. 07.15

                           28 października 2020 godz. 07.20

                           29 października 2020 godz. 07.15

                             30 października 2020 godz. 07.13
                           31 października 2020 godz. 07.15

Te liście klonu poukładałam w parku i sfotografowałam 21 października

Zaczęło się od informacji od Młodszego: "Okropnie boli mnie głowa, gardło, nogi i mam 38 stopni gorączki"

Potem przyszła informacja od Starszego: "Straciłem węch i smak. I źle się czuję"

Ogarnęło nas przerażenie. Była niedziela /18 października/ więc nie można było wiele zrobić. Tym bardziej, że z informacji otrzymanych telefonicznie wynikało, że trzeba czekać do poniedziałku.

W poniedziałek zaczęło się piekło. Po kilku godzinach dzwonienia do różnych przychodni /także prywatnych/ Młodszy otrzymał informację, że żeby zapisać się na teleporadę ..... musi przyjść do przychodni osobiście. I to nie był żart. Poszedł więc z gorączką będąc przekonany, że złapał wirusa. Zaznaczył, że jest nauczycielem... W przychodni pełnej starszych ludzi dowiedział się, że musi przyjść następnego dnia jeszcze raz, bo na ten dzień limit już został wyczerpany. Poszedł więc następnego dnia /20 października/ i otrzymał zapewnienie, że lekarz zadzwoni do niego jeszcze tego samego dnia. Na szczęście zadzwonił i natychmiast skierował go na test. Po 24 godzinach był wynik testu - był pozytywny...

Prawie jednocześnie otrzymaliśmy informację od Starszego. Też zrobiono mu test i też wyszedł pozytywny.

25 października otrzymaliśmy informację, że nasza Synowa ma wysoką gorączkę. A więc zaraziła się i też z pewnością jest pozytywna...

A więc mieliśmy synową i dwóch synów zarażonych. A na tę zarazę jak wiecie nie ma jeszcze lekarstwa...

Wszyscy otrzymali polecenie przestrzegania zasad kwarantanny - to znaczy nie wychodzenia z domu i nie kontaktowania się z nikim.

Ponieważ jednak kontaktowaliśmy się wszyscy ze sobą parę dni przedtem więc i my, ich rodzice powinniśmy zostać objęci kwarantanną.

Nikt nas o tym nie poinformował, ale uznaliśmy to za logiczne.

A więc 7 osób w 3 mieszkaniach na trzech końcach W-wy było do wczoraj włącznie na kwarantannie.

Dobrze, że są telefony i internet.

Każdy dzień zaczynałam od wysłania do dzieci i wnuków pytania jak się czują. 

Potem robiłam zdjęcie widokowi z okna mojego pokoju. A potem na zmianę messenger i telefony i smesy i różne sygnały. I tak przez 10 dni.

W tej chwili wszyscy pozytywni /czyli trzy młode osoby/ wracają powoli do zdrowia. Pozostał im męczący kaszel. Ale powinni mieć znowu zrobione testy...

Wnuki w porządku, my czyli ich dziadkowie też /na razie/ w porządku.

Ale co będzie dalej?

---------------------------------------------------------------------------

Te 10 zdjęć to 10 dni naszej kwarantanny. A te 7 liści klonu to Moi Najbliżsi i ja na tej kwarantannie...

Samo życie i sama prawda.

94 komentarze:

  1. -- samo życie, dziwne i przerażające.... codziennie jadąc do pracy zastanawiam się kogo tym razem obejmie kwarantanna, kto zachorował...
    -- zdrówka , zdrówka , siły i wiary, że to wszystko kiedyś minie

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, czekałam na ten wpis z niepokojem, ale skoro piszesz, że wychodzicie na prostą, to wielka ulga.
    Trzymam kciuki, byście się z mężem nie zarazili, a opisana sytuacja pokazuje, w jakim chaosie żyjemy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Te zdjęcia codziennie o tej samej porze to pewnie głównie po to żeby odwrócić myśli i nie zwariować.
    A kto jest którym listkiem???

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie prawicie.:-))
      Najwyższy jest u nas Szczerbaty więc pierwszy listek od lewej to on. A na końcu po prawej stronie to Pytalski bo jeszcze najmniejszy!!!

      Usuń
  4. Ulga, że już wychodzicie na prostą! Dużo Ciepłego i Puchatego ślę!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas bardzo podobnie. Tęsknię za małą czarną z chłopcami. Są tak blisko, a jednak nieosiągalni. Ciągle towarzyszy mi przeświadczenie, że to się nie może dziać naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadziwiające! Zadziwiające, bo przecież zdaniem płaskoziemców wirusa nie ma, to tylko zmowa! Co do Ich kaszlu -mam nadzieję,że dostali syrop, który hamując odruch kaszlowy jednocześnie zapobiega gromadzeniu się śluzu, np. Flawamed-max. Generalnie wszystkie te, które są zapisywane przy przewlekłej, obturacyjnej chorobie płuc, np. ambroksol. Wejdź na blog Jaskółki, tam jest przedruk z art. jednego z lekarzy nt. covidu, adres jest na moim blogu, chyba ze 2 posty wcześniej. Napisane wszystko jasno, prosto, przystępnie. Dla mnie nie odkrycie, no ale jak wiesz mam świra. Tu, w tej drugiej fali chorują głównie ci młodzi- pierwszy atak pandemii zmiatał głównie osoby starsze. I jeszcze coś - łykajcie wszyscy wit.D Tu "odkryto", że ci co łykają wit. D lżej chorują na covid. A tak w ogóle to wszyscy mamy niedobory wit. D, bo nikt się nie opycha tłustymi morskimi rybami. Może i lepiej, bo teraz nigdzie nie ma czystych wód morskich.
    A bardak to macie w tej służbie zdrowia nieprzeciętny!!!
    Trzymaj się Jagusiu, przytulam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu Kochana - wiemy o tym wszystkim i staramy się mądrze postępować i dobrze odżywiać.
      Dziękuję Ci :-)

      Usuń
  7. Jaguniu,
    wiesz jak przeżywałam, że dopadło Twoje dzieci to świństwo. I jak cieszę się, że już po wszystkim! Co się na tym świecie porobiło. A przecież nic nie robi się innego tylko walczy się o lepsze jutro! Może już dosyć tego lepszego jutra, może wystarczy tych udogodnień, może zacznijmy żyć mniej wygodnie, ale za to bardziej zdrowo na ciele i na umyśle, zacznijmy szanować prawa natury i prawa człowieka, a nie tylko wymyślajmy jak je obejść...
    Smutny dzisiejszy dzień.
    Dużo serdeczności
    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
  8. Stokrotko życzę zdrowia Twoim bliskim i Wam.
    U nas sytuacja odwrotna. Dzieci na szczęście póki co zdrowe, a my z M. powoli dochodzimy do siebie. 6 dzień na kwarantannie.
    Jednak trzy dni leżałam kompletnie bez życia. Węch i smak stracili także. Mój organizm osłabiony chorobami innymi (zwłaszcza amyloidozą) nie wiem, jak sobie z tym wirusem poradzi...
    Mam nadzieję, że nie zaraziliśmy dzieci i wnuki.
    Serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu - życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
      Przytulam serdecznie :-)

      Usuń
    2. Dziękujemy. Oj widzę teraz w moim komentarzu literówki. Wstyd...

      Usuń
    3. Wszystko jasne i czytelne Basiu :-)

      Usuń
  9. bardzo, bardzo życzę zdrowia. Czy po 10 dniach młodzi czuja się na tyle dobrze, by wrócić do pracy? To co dzieje się w przychodniach woła o pomstę! Nie wiem, gdzie błąd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesiu, Młodszy jako nauczyciel i tak teraz pracuje zdalnie, a Starszy z Zoną muszą najpierw zrobić test i dopiero jak będzie negatywny to pójdą do pracy.
      Dziękuję bardzo :-)

      Usuń
  10. To jest absurd, przeciez po to to jest kontakt telefoniczny, żeby uniknąc bezpośredniego! Mam nadzieję, że najgorsze już za wami, zdrowia życzę.
    (Jestes drugą znaną mi osobą, której dorosłe dzieci są chore, a wnuki nie, w tym pierwszym przypadku najmłodsi przyniesli ze szkoły, ale sami pozostali bez objawów.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo pewnie że to absurd, ale to samo życie.
      Dziękuję Ci :-)

      Usuń
  11. Zdrowia, zdrowia zycze calej rodzinie. Dobrze, ze istnieja telefony i inne sposoby dodawania sobie otuchy. Jednak popros dzieci by nie za wczesnie wracaly do pracy. Serdecznie pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję! Życzę zdrowia jak najszybszego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również współczuję. A więc wirus wszędzie szaleje. Ja również Stokrotko życzę Tobie i Rodzinie dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę zdrowia całej Twojej Rodzince! Mam nadzieję, że najgorsze już za Wami.
    Przesyłam moc serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie w takim chaosie teraz funkcjonujemy, co oczywiście nie sprzyja w walce z pandemią. Tych zasad kwarantanny już zupełnie nie rozumiem. Dla mnie są tak irracjonalne, że równie dobrze mogłoby ich nie być.
    Wy, świadomi i odpowiedzialni, sami nałożyliście sobie kwarantannę. Całe szczęście mogliście to zrobić...

    Kapitalny pomysł z tymi zdjęciami :)

    Zdrówka życzę Tobie i Twojej rodzinie!

    OdpowiedzUsuń
  16. To mialas Stokrotko ciezkie dni, dotknelo Cie bardzo blisko, dobrze, ze wychodzicie z tej przykrej sytuacji. A zdjecia swietne i masz co ogladac, mieszkasz na wysokosciach.
    Zatrwazajacy jest Twoj opis szukania pomicy w sluzbie zdrowia. Jedyny wnioswk, ktory mi sie nasuwa to ten, ze trzeba unikac kontaktow, by nie zrazic sie, bo na sluzbe zdrowia znajdujaca sie w tragicznej sytuacji nie bardzo mozna liczyc a nawet lepiej oszczedzic lekarzom w miare mozliwosci sytuacji bez wyjscia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Leczenie się w tej chwili na cokolwiek jest jak ruletka. Dobrze, że wychodzicie już na prostą. Życzę zdrowia i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. I każde zdjęcie inne. Zdrowia moc życzę dla całej rodzinki i oby tylko dalej się u Was nie rozprzestrzeniło to wirusisko. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie zdjęcia takie same a jednak inne - prawda?
      Dzięki serdeczne :-)

      Usuń
  19. Głupia ma gadka,
    Zdrowia od dziadka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślałam, że ja jestem narażona na covida w swojej pracy, ale dziś dowiedziałam się, że mój tata jest w sytuacji podbramkowej, bo w budynku, w którym pracuje jest kilka osób zarażonych. To DPS, więc nie trudno o rozprzestrzenienie. On jest tam kucharzem, więc nie poszedł na kwarantannę, musi pracować. Sytuacja u nich jest patowa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzymam kciuki. Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  22. Współczuję Stokrotko i życzę aby covid ominął ciebie i twojego męża.
    Moja mama w piątek po południu przewróciła się, mnie i mojemu bratu udało się ją podnieść, a jest co podnosić. Szybko opadła na krzesło krzycząc z bólu. Zaciągnęłam porady u syna koleżanki, jest rehabilitantem w szpitalu, który radził dzwonić na pogotowie pomimo całej sytuacji.
    O dziwo na 999 dodzwoniłam się od razu, przyjęto zgłoszenie, kazano czekać. Pogotowie przyjechało po 2 godzinach. Zaczęli od covidu, mierzenie gorączki, wpierw mamie, potem mnie i baratu. Mama miała podwyższoną temperaturę, próbowali więc dogadać się z nią na temat innych objaw cowidu, co się im nie udało, ponieważ mama jest osobą demencyjną i nie rozumiała o co ją pytają. Dopiero po pewnym czasie zajęli się głównym problemem, czyli bólem po upadku. Po oględzinach i badaniach orzekli, że to złamane biodro i oni pomimo wiadomej nam sytuacji w służbie zdrowia, zabiorą ją do szpitala, twierdząc, że skoro ma temperaturę, to na pewno ma także covida. W międzyczasie przyjechał samochodem mój następny brat. Postanowił towarzyszyć karetce, jadąc za karetką swoim samochodem. Z zachowania ratowników wynikało że wybitnie im się to nie spodoba. Po włożeniu mamy do karetki stali pod domem jeszcze z pół godziny, a do szpitala jechali okrężną drogą, brat jechał za nimi.
    Po półtoragodzinnym oczekiwaniem pod szpitalem, zostawili mamę w szpitalu.
    Po zrobieniu mamie testu na covid, który był ujemny, w sobotę rano przeniesiono ją na ortopedię. Dzięki uruchomionym różnym znajomościom, wiemy że mama prawdopodobnie będzie miała jutro jakiś zabieg. Do dyżurnego lekarza nie udało nam się dodzwonić. Postawa ratowników w ciągu pobytu w naszym domu, oscylowała od buty i straszenia nas kwarantanną, do pełnej empatii, jak mamę zabierali, przeważyła empatia, ale bratu czekającemu na dole w samochodzie, nie pozwolili się do siebie zbliżyć i nie chcieli z nim rozmawiać nawet na odległość. Jak zostawili już mamę w szpitalu, to dopiero wtedy udzielili mu podstawowych informacji.
    Ani ja, ani brat, ani mama, mieszkamy razem, nie mieliśmy żadnych oznak covida, ten brat w samochodzie także.
    Jak widzisz Jaskółko moja historia w toku, czekamy na rozwój wydarzeń, do szpitala aby być przy mamie nie mamy szans wejść, mama ma 88 lat.
    Samo życie, teraz takich historii niestety coraz więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mieliście przeżycia Mario.
      Wspólczuję.
      Dziękuję i również życzę zdrowia :-)

      Usuń
  23. Przytulam mocno, współczuję nerwów i życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  24. ujuj...
    nas próbowali wkręcić w kwarantannę, ale szybko się wyjaśniło, że nie było do tego podstaw...
    p.jzns i zdrowia życzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i trzymaj się :-)

      Usuń
    2. a tak w ogóle, to przypomniały mi się filmy "Dym" i "Brooklyn Boogie", którego główny bohater Auggie /Harvey Keitel/ codziennie rano o tej samej porze fotografuje swój sklep, to samo ujęcie, ten sam kadr...

      Usuń
    3. ......no proszę jakie skojarzenie...:-))

      Usuń
  25. Wyobrażam sobie te nerwy Stokrotko.
    Ale będzie dobrze, nie ma innej możliwości.
    Pozdrowienia dla całej Siódemki!

    Ela

    OdpowiedzUsuń
  26. Niech moc będzie ze Stokrotkami !!

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj, Stokrotko.

    Ja króciutko - zdrówka życzę i trzymam kciuki. Mocno, mocno.
    A tym Liściom w bukiecie zawsze łatwiej przetrwać niż takim osamotnionym:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno .....dlatego te liście tak ułożylam i sfotografowalam.
      Dziękuję Ci :-)

      Usuń
  28. To trudny czas dla ludzi i medyków. Potrzeba wzajemnego szacunku i zrozumienia. Życzę zdrowia i wytrwałości. Dbaj o zdrowie fizyczne i psychiczne.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zobacz, kochana, niby ten sam widok z okna, ale jakże inny każdego dnia. Nie ma dwóch takich samych! To piękne!!! Tak, jak i piękne kolory liści klonu. Ładnie to wymyśliłaś. Taka romantyczna natura!
    A ja już mam drugi tydzień kolejnych covidowych objawów. Aktualnie bez węchu i smaku. Ale idzie ku lepszemu. Pa, pa:)))

    OdpowiedzUsuń
  30. Obecna sytuacja jest pełna absurdów.
    Ja dostałam smsa na dzień przed wizyta u lekarza, że to będzie teleporada. Pół dnia próbowałam się dodzwonić i wytłumaczyć, że chyba kurde nie, po chemii przez telefon to raczej nie dostanę. No to niech pani przyjedzie...
    Szlagierem jest to, że jak jestes na kwarantannie i zaczynasz miec objawy, to kazą ci iśc zrobić wymaz, czyli nagle zdejmuja z ciebie kwarantannę, rozumiesz, nie zarażasz przez te dwie godziny, co masz iśc na wymaz.
    Paranoje.
    A w tym wszystkim ci biedni lekarze, ratownicy, pielęgniarki, którzy czasem naprawdę nie mają wpływu na to wszystko, na ten walnięty system opieki, a ludzie w stresie i strachu potrafią byc okropni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam że to nie wina służby zdrowia.
      Trzymaj się dzielnie:-)

      Usuń
  31. No proszę ... nawet liście są fanami LGBT

    OdpowiedzUsuń
  32. W takiej sytuacji należy życzyć tylko powrotu do zdrowia bez komplikacji pochorobowych. Trzymajcie się :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Niepokoj i troska o zdrowie najbliższych-nie ma nic gorszego! Niech się skończy i nie wraca! Zdjecia bardzo ciekawe pokazują jak pomimo naszych dramatów co rano wstaje dzień. Choc i on nie zawsze jest pogodny.
    Niech juz zawsze w Waszych oknach swieci jasno słońce!

    OdpowiedzUsuń
  34. Na Twoim zdjęciu 31 października to Słońce.31 października była błękitna pełnia Księżyca.Występuje tylko raz na 2,72 lata.


    "Powinniśmy robić wszystko,co w naszej mocy,aby zachęcić młodych i zdrowych ludzi do zachorowania-a przynajmniej nie stawać im na drodze.Bary,kluby i inne miejsca,w których gromadzą się młodzi ludzie,powinny pozostać w pełni otwarte bez ograniczeń"-jestem lekarzem w USA

    "Celem tego bloga jest próba zrozumienia tego,co mówi nauka,
    i przetłumaczenie nauki w formacie zrozumiałym dla osób
    niebędących naukowcami"-jestem lekarzem w Sztokcholmie, Sebastian Rushworth

    "A history of the Swedish covid response"...
    https://sebastianrushworth.com

    Moją rodzinkę też dopadło,gdyby to był Covid,to bym się cieszył.Tak to w życiu bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Henryku o tej pełni. Z drugiego okna - naprzeciwko obserwowałam pełnię Księżyca.
      Henryku - wiem, że są inne bardzo groźne choroby.
      Najserdeczniej pozdrawiam.

      Usuń
  35. Ważne, że już synowie zdrowieją, a wnuki i Wy dziadkowie bez wirusa :) Zdrówka jak najwięcej życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Pracuje ma główka,
    Życzymy Wam zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  37. Teraz to nawet nie wiadomo gdzie i kiedy można złapać to dziadostwo. 10(a właściwie 11) dzień kwarantanny? To już bliżej niż dalej. I mam nadzieję, że nic się nie "wykluje". Chociaż sama przeżyłam taką chwilę niepewności na początku października, kiedy okazało się, że trener jest zakażony...

    Pozdrawiam serdecznie i nie dajcie się

    OdpowiedzUsuń
  38. Ela Karczewska.
    Cieszę się, że jest już lepiej z Twoją rodziną.Życzę Wam zdrowia, zdrowia...
    Jak wiesz Stokrotko w mojej rodzinie też zięć był pozytywny.
    Wraca już do zdrowia i został mu suchy kaszel. Reszta rodziny jest jeszcze w izolacji.
    Jeszcze raz życzę zdrowia i pozdrawiam. 💛💚💙❤️

    OdpowiedzUsuń
  39. Stokrotko kochana, spojrzałam na piękne zdjęcia z jednego okna i pomyślałam, że mam w planie fotki że szczawnickiego okna i że taki sam pomysł miałaś. Dopiero potem zrozumiałam dlaczego one tu są. Kochana, jak dobrze, że już lepiej ze zdrowiem, oby żadnych więcej problemów nie było. Zdrowia życzę i przytulam serdecznie.❤ anka

    OdpowiedzUsuń
  40. O jej. Dotknęła Was zaraza. No ale najważniejsze, że wszystk już jest lepiej. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Przykre bardzo :( system zawodzi w takich i widać to bardzo wyraźnie.

    Wszystkiego dobrego Stokrotko

    OdpowiedzUsuń

W grodzie kozła skaczącego na winorośl

Na zamku lubelskim przez 130 lat, mimo zmieniających się władz i systemów, mieściło się więzienie, w którym straciły życie tysiące Polaków...