środa, 17 listopada 2021

Smutek warszawskiego Morskiego Oka - z cyklu "Warszawa mało znana"

 

Przez cztery lata od początku września prawie do końca czerwca następnego roku przechodziłam koło warszawskiego Morskiego Oka idąc do liceum na ul. Madalińskiego. Gdy szłam do szkoły rano w górę po schodkach, które znajdują się na skarpie, to mijałam Staw po prawej stronie, a jak wracałam po południu do domu to schodząc po schodkach mijałam staw po stronie lewej. Za każdym razem zachwycałam się widokiem.

Chociaż byłam wtedy nastolatką, to mama mi prawie codziennie przypominała żebym się przy tym stawie za długo nie zatrzymywała i z nikim nie spotykała. A najważniejsze, żebym nie wchodziła na taką górkę, która jest koło tych schodów koło stawu.
Mówiła mi jeszcze, że niedawno odkopano w tej górce kości ludzkie.  A na dnie stawu znaleziono zatopiony czołg niemiecki. I że niedaleko jest właz do kanału, którym wyszli na powierzchnię Powstańcy Warszawscy.... I nad stawem hitlerowcy zastrzelili wielu mieszkańców Mokotowa. A z drugiej strony zabytkowej willi jest miejsce, w którym hitlerowcy zastrzelili polskie dzieci. 
I to wszystko było prawdą.


Ale po kolei:
Na Stawem w 40 rocznicę wydarzenia postawiono pomnik ku czci Powstańców AK ugrupowania "Baszta", którzy właśnie tu, po wyjściu z kanału /ślady stóp/ i poddaniu się  zostali zamordowani 27 września 1944 roku./ a więc na kilka dni przed podpisaniem kapitulacji/



Czterometrowy Pomnik "Baszty" jest widoczny znad Morskiego Oka.

 
To na tę górkę nie pozwalała mi wchodzić mama, mówiąc. że w niej leżały i nadal leżą kości ludności cywilnej Mokotowa...

A na zboczu górki po lewej stronie schodków umieszczono taką tablicę...
Tuż obok jest też niewielki pomnik z wyrytą na nim menorą i słowami że w tym miejscu zginęło wielu Żydów...

I jest jeszcze tablica, potwierdzająca, że polskie dzieci zabite przez hitlerowców miały od 5 do 10 lat. Wzruszające są aktualne i ciągle zmieniane rysunki dzieci z pobliskiego przedszkola zawieszone po lewej stronie.


Warszawskie "Morskie Oko" które zajmuje powierzchnię 0,43 ha, jest bardzo ładne, tylko historia tego miejsca jest bardzo smutna.
Byłam tam niedawno i zrobiłam dla Was te zdjęcia.
Przepraszam, za smutny tekst i jeszcze smutniejsze zdjęcia, ale w Warszawie co krok spotyka się takie miejsca związane z II wojną światową.




Na pocieszenie Was i samej siebie sfotografowałam przed chwilą pocztówkę z okolic Morskiego Oka. Została wydana w 2007 roku. I widać na niej, że życie toczy się dalej...

/Wszystkie zdjęcia można powiększyć/.

84 komentarze:

  1. Świetna opowieść Stokrotko. Przytoczyłaś bardzo cenne informacje. Życie toczy się faktycznie dalej :) Pozdrawiam serdecznie po szybkich zakupach, ominąłem dziś ... Stokrotkę ;-) Ps. Złapałem lekki katar, ale już przechodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jardianie za obecność na moim blogu.

      Usuń
    2. Komentuję Stokrotki w ten sposób, ponieważ piszę z tel. Ja mieszkałam róg Dolnej i Sobieskiego. Szalałam w tym parku ja a potem moje dzieci. Z górki pod Pałacykiem Szustra zjeżdżałam na sankach, w iglo zawsze był śmietnik, ą w Pałacyku brałam ślub cywilny. Tak czy siak wolałam Warszawiankę i ościenne parki. Uwielbiałam sport. Pozdrawiam Dośka

      Usuń
    3. Witam Cię z radością Dosiu.... to my prawie z tego samego podwórka jesteśmy,:-))

      Usuń
  2. Życie toczy się dalej, ale oby kolejne pokolenia pamiętały, co było i jak się odbyło, bo wielu mamy zmieniaczy historii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za to co napisałaś....
      Pozdrawiam Cię serdecznie Młoda Babciu :-)

      Usuń
    2. O właśnie, znowu się "podpinam", ale po co powtarzać. Zmieniacze historii mnożą się ostatnio w zawrotnym tempie.
      Obydwie jesteście kochane - Babciu Asiu i Babciu Jaguniu 🙂
      Pozdrowienia serdeczne 🙂

      Usuń
    3. Ale się cieszę że do mnie zawitałaś Anko :-)

      Usuń
    4. jotka, ja odnoszę wrażenie, że kolejne pokolenia, jak lemingi co jakiś czas wyruszają w nieznane odrzucając doświadczenia przodków. Teraz pamięć historyczna ludzi jest nieustannie poddawana modyfikacjom, co skutkuje brakiem realnego odniesienia do przeszłości i chęci poszukiwania wzorców zachowań, które można przenieść do współczesności.

      Usuń
    5. Zanim Jotka się tu pojawi - to ja wtrącę... że się z Tobą Izo zgadzam

      Usuń
    6. Ale musisz przyznać, że to bardzo smutne. Ludzie kompletnie nie wyciągają wniosków z tego, co działo się wcześniej. Jest teoria, że wojny muszą co jakiś czas się toczyć, bo wojenna trauma powoduje swego rodzaju oczyszczenie moralne i powrót istotnych wartości.

      Usuń
    7. Izo - to jest po prostu przerażające..... bo oznacza że wojny nie tylko były i są .... ale i zawsze będą...

      Usuń
    8. Będą, tylko metody, formy i strategie będą się ciągle zmieniać, co widać obecnie.

      Usuń
  3. Ciekawy wpis, to jest ekstra w blogach, że nawet na ten sam temat każdy wypowiada się trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie bez powodu właśnie dziś ten tekst napisałaś


    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  5. Właściwie to nie wiem co napisać bo taka jestem przerażona
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiedziałabym, że cała Europa jest wielce smutnym miejscem, naznaczonym grobami ludzi, którzy nic nikomu nie zawinili, poza tym, że tu właśnie żyli. Przez jakiś czas też wędrowałam tymi schodkami, głównie w dół, gdy pracowałam na Stępińskiej.No proszę, to znaczy, że chodziłaś do liceum im. Konopnickiej.Mnie torturowała Żmichowska, no ale to i tak kilka lat wcześniej niż Ciebie Konopnicka. Dolny Mokotów zaczęłam poznawać dopiero wtedy, gdy zamieszkałam na Stegnach- przedtem bywałam tam tylko z musu.I zawsze ta dzielnica kojarzyła mi się z wytwórnią octu, która była tam, gdzie teraz jest szkoła na Dolnej.Na szczęście była tam stosunkowo krótko, gdy jeszcze byłam mocno nieletnia. Właściwie to niemal cała przedwojenna Warszawa stała się jednym wielkim cmentarzem, bo oprócz tych miejsc upamiętnionych tablicami itp. niemal wszędzie były groby. Do samego końca mego pobytu w W-wie ilekroć byłam na Starówce zawsze czułam strach- ten sam, taki mdlący, który odczuwałam wędrując z dziadkiem ścieżką wydeptaną wśród ruin w stronę ruin Katedry. Strach, że ta samotna, dziwnie pochylona nad tą ścieżką samotna latarnia spadnie na nas, gdy będziemy pod nią przechodzić.I nigdy nie wpadłam na to, dlaczego niemal co niedzielę musieliśmy tam chodzić.
    A do Łazienek zaczęłam wchodzić wejściem od Gagarina dopiero gdy przyjeżdżałam tam z dzieckiem, przedtem tylko wejściem przy Belwederze.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu Kochana - nie mogłyśmy się nigdy na tych schodkach spotkać, bo ja już potem wędrowałam albo jechałam w kierunku Uniwersytetu.
      Ale z pewnością często mijałyśmy się w bramie od ul. Gagarina bo ja /a mieszkałam do 29-go roku życia przy ul. A.Grottgera/ tamtędy właśnie razem z syneczkiem pierworodnym w wózku wchodziłam do Łazienek Królewskich...
      Przytulam Cię najserdeczniej...

      Usuń
    2. Kochanie, na Stegnach zamieszkałam dopiero w 1973r, a rozmnożyłam się dopiero w 1976. Chyba na Grottgera był jakiś wet,gdy miałam krótko pierwsze zwierzę w domu.
      Też Cię przytulam;)

      Usuń
    3. Zgadza się.
      Mój starszy syneczek czyli tatuś Szczerbatego i Pytalskiego urodził się rok po Twojej Magdzie. Mieszkałam wtedy na Grottgera i w Łazienkach bywałam codziennie.
      A co to jest WET?

      Usuń
  7. Bardzo smutna historia, to przerażające ile jest zła i smutku na świecie. Było i jest, tylko okoliczności się zmieniają :(
    Pozdrawiam ciepło, Aness:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie tylko Europa, ciagle gina niewinni ludzie. Dobrze, ze pamietamy, ale wolalabym swietowac zwycieskie powstania, bitwy. Podziwialam warszawskie uczestniczki powstania-co za witalnosc, godnosc i odwaga, nawet hejt byl im niestraszny. Co za pokolenie! Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Małgosiu - nie tylko w Europie ginęli i giną ludzie.
      I ja jestem pełna podziwu i szacunku dla uczestniczek Powstania Warszawskiego. Jedna z nich /nieżyjąca już Anna Zawadzka/ uczyła mnie kiedyś języka angielskiego...

      Usuń
  9. Zaprosiłaś mnie Stokrotko, więc jestem:)))
    Nie tylko w stolicy można napotkać takie miejsca, z którymi związane są smutne historie. Ważne, aby pamięć o nich nie zginęła.
    Pozdrawiam prawie wieczorowo

    OdpowiedzUsuń
  10. Takich miejsc mamy dużo. oby nam nie spowszedniały, by pamięć była żywa w następnych pokoleniach. Okazuje się że nic nie jest na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... i że nie wiadomo co przyniesie następny dzień...

      Usuń
  11. Echhh...wojny są straszne! a niektórym nigdy ich dość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Polu...
      A powtarza się ciągle i pisze... "Nigdy więcej wojny"

      Usuń
  12. Czy masz już Stokrotko nominację na warszawskiego kronikarza? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żartuj. Ukończyłam kiedyś kurs dla przewodników po Warszawie. Ale tyle się od tamtego czasu zmieniło...

      Usuń
    2. Nie żartuję. Właśnie o te zmiany mi chodzi. Ty je rejestrujesz. A to ważne.

      Usuń
    3. No to dziękuję za dobre słowo :-))

      Usuń
    4. Stokrotko, Tobie podziękują ciekawscy, którzy z chęci zdobycia wiedzy i z sentymentu przeczytają Twoje relacje.

      Usuń
    5. Izo - moja ksiązka o Warszawie pt: "Moje warszawskie zwariowanie" podobala się wielu osobom...

      Usuń
  13. Tragiczne, ale jak piszesz życie musi trwać dalej... Chwytające za serce te rysunki dzieci. To piękne, że ktoś uczy ich pamięci o tamtych, niewinnych maluchach:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Smutne miejsce, choć takie ładne...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za kawałek historii. Piękny ten pomnik. Pozdrawiam Stokrotko. 🙂.

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedyś na koloniach /lata podstawówki/ poszła taka sugestia, pewnie odgórna, żeby ten turnus był dedykowany Powstaniu, więc nazwy grup nawiązywały do niego... ktoś wpadł na pomysł, aby naszą grupę nazwać "Baszta", brzmiało groźnie, bojowo, więc nam się to podobało, dodawało nam animuszu, gdy rywalizowaliśmy z grupą najstarszych chłopaków o dominację w rozrabianiu na tych koloniach i nie dawać się przez nich gnębić... wiele już nie pamiętam, ale wiem, że wlepiliśmy im w piłkę, co wśród takich dzieciaków, gdzie różnica wieku roku, czy dwa ma znaczenie, było powodem do dumy...
    ...
    z pomników "Baszty" najbardziej mi się wrył w pamięć ten w Alejach Niepodległości koło metra, to jest pierwsze moje skojarzenie, może dlatego, że swego czasu często go mijałem... a park Morskie Oko, cały kompleks zresztą, bo jeszcze park Szustra i park Promenada mam co nieco wyspacerowany, wyzwiedzany, choć najwięcej chyba ten ostatni...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Cię podejrzewałam.
      A z kotami też tam można spacerować??? :-)

      Usuń
    2. nie bardzo, to "nie ten teren", o który chodzi, nawet jak kota jest nauczony spacerów /w uprzęży lub bez/...
      ale, skoro o kotach i tej okolicy mowa, to:
      kiedyś prowadziłem firmę przy Promenadzie, w suterenie i przypałętał się bezdomny kociak... koncept kota "przyfirmowego" jakoś nie pasował do sytuacji, więc kota /bo to dziewucha była/ trafiła do nas do domu, w innej okolicy... to nie była "ta od spacerów" /sama sobie chodziła na spacery/, to było nieco wcześniej... ale też była wspaniała i przeżyła z nami ca 16 lat...

      Usuń
    3. Niesamowite typ z Ciebie...
      /Mam nadzieję że się za tego "typa" nie pogniewasz/ ???

      Usuń
    4. Kamień z serca mi spadł... -)

      Usuń
    5. nie ja go tam wrzuciłem, na te serce, to co mnie to...
      :)

      Usuń
  17. Ja trochę zboczę z tematu, ale tylko kilka kroków.
    Jak szłaś od Morskiego Oka na ul Madalińskiego, to mijałaś przecież Dom Wedla. W holu tego budynku znajduje się obraz Zofii Stryjeńskiej - Taniec góralski - szczegóły tutaj - https://odkrywcawarszawy.blogspot.com/2013/07/budynek-wedla-ul-puawska-28.html
    To nie jest mój blog, mój kontakt z tym budynkiem jest silniejszy - tam mieszkała moja sympatia/narzeczona/żona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację. I nawet widziałam ten obraz bo moja koleżanka mieszkała w tym domu.
      Widzisz jaki ten świat jest mały???

      Usuń
  18. Historia tragiczna, ale jakże piękna. Takie rzeczy należy przypominać jak najczęściej i najgłośniej, bo "bestia nazizmu" podnosi łeb coraz śmielej, a tak nie powinno być. Ci wychodzacy z kanałów, to byli młodzi ludzie, którzy powinni byli przeżyć, bo chroniła ich konwencja genewska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam Iwonko..

      A co powiesz o tych rozstrzelanych 5-10 letnich dzieciach?

      Usuń
  19. W Podziemnym Mieście Osówka pozostały ślady stóp w betonowej
    posadzce należące do więźniów drążących sztolnie Riese.
    W latach 50 ubw.odkopaliśmy w pryzmie piasku szkielet ludzki(Riese).
    W 2012 roku,na pobliskiej górze Włodyka,na małym cmentarzu żydowskim,walały się kości więźniów.Po naszej interwencji zrobiono tam porządek(Molke).

    OdpowiedzUsuń
  20. Smutny, a wręcz tragiczny kawał historii za nami, ale jak widać są tacy, którym nigdy dość. To wywołujący wojny powinni ginąć. Jednak oni wolą w ciepełku zarządzać poddanymi.
    Dobrze, że pamiętamy o śmierci niewinnych.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nam jakoś ostatnio wszystkim smutno. Prawda Podrozniczko?

      Usuń
  21. Nie byłam ani w parku "Morskie Oko" ani w Królikarni...oj oj zawsze lecę do Łazienek lub do Wilanowa, no jeszcze do Konstancina. Nadrobię te zaległości, na pewno. Smutna historia związana z Morskim Okiem, będę o niej pamiętała kiedy tam w końcu dotrę.
    Przerażające jest to rozstrzelanie dzieci, i wzruszające tam rysuneczki współczesnych dzieci. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj tam kiedyś Grażynko. Jak będziesz szła od Puławskiej to zobaczysz prawie wszystko to o czym piszę....I do Łazienek będziesz już miała bardzo blisko....

      Usuń
  22. Coraz ciekawiej tutaj jest. Dlatego się wraca i czyta, czyta, czyta...

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam to miejsce i pamiętam je jeszcze z dziecinstwa. Taka wysepka spokoju pomiędzy ogromnym hałasem i hukiem samochodów dochodzących z ul. Puławskiej i ul. Belwederskiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację jest tam spokój....tylko historia tego miejsca jest bardzo smutna.
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  24. Piękna opowieść.Uwazam ,że trzeba mówić
    o miejscach i wydarzeniach szczególnie dla nas bolesnych.Niektorzy nie chcą wspominać zła.Ale od tego nie da się uciec.
    Przyznam ,że nie byłam nad warszawskim
    Morskim Okiem .Ale kiedyś wybiorę się
    tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Elu i namawiam do spaceru tamtym parkowym szlakiem :-)

      Usuń
  25. Piękny tekst. Porusza czułą strunę wewnątrz. Nie ma więcej słów. Czuję się poruszona.

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę się wybrać nad to warszawskie Morskie Oko, tak ciekawie o nim piszesz. Czuję jak bardzo bliskie Twojemu sercu są te miejsca
    Na Woli jest mnostwo miejsc naznaczonych bohaterstwem powstańców i mieszkańców Woli. Cała Warszawa jest takim wzruszającym pomnikiem.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Celu wiem.W czasie Powstania Warszawskiego zginęło najwięcej mieszkańców Woli.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  27. Smutne miejsce bo i historia nasza smutna, pelna zadumy, cierpienia, naznaczona krwia poleglych. O nich trzeba pamietac i o tych miejscach. To najwazniejsze, nasza pamiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Kasiu. I serdecznie Ci dziekuję za te słowa

      Usuń
  28. Zdjęcia wyglądają ekstra widać że masz rękę do aparatu. Czy to naturalny talent czy może jakieś kursy?

    OdpowiedzUsuń
  29. Wpis całkiem ciekawy, zaraz przejrzę kolejne.

    OdpowiedzUsuń

Spacer "przez Wisłę"- z cyklu "Moja Warszawa"

Dawno nie pisałam o Warszawie w której się urodziłam i całe życie mieszkam. I o której kiedyś napisałam książkę pt: "Moje warszawskie z...