poniedziałek, 31 stycznia 2022

Jak to było z odbudową Warszawy?

Najpierw trochę danych. Ale pewnie o tym wiecie, więc tylko przypomnę:

                                          


W całej Warszawie w czasie wojny zburzone były wszystkie mosty, 95% teatrów i kin, 90% budynków przemysłowych i służby zdrowia, 85% sieci tramwajowej i 85% taboru tej sieci. Zniszczone zostało 70% obiektów szkolnych, 60% drzewostanu, 50% elektrowni, 46% przewodów gazowych. Z 64 kościołów zachowały się cztery. Zagładzie uległo prawie 80% lewobrzeżnej Warszawy. Nieliczne ocalałe kamienice były opustoszałe i przez Niemców zaminowane.

W chwili wyzwolenia Warszawa była prawie całkowicie wyludniona. 

Na widok zrujnowanej Warszawy architekt Józef Sigalin miał powiedzieć: "Mury cmentarne wydają się całkowicie zbędne - nie dzielą już dwóch światów". Na podwórkach, placach i skwerach miasta było mnóstwo prowizorycznych grobów.

Pierwsze duże zniszczenia Warszawy miały miejsce już we wrześniu 1939 roku, następnie po likwidacji warszawskiego getta i największe po upadku Powstania Warszawskiego. Po tym ostatnim wydarzeniu Warszawa została właściwie przez Niemców podpalona. 

Najbardziej bo w 85% zniszczone było Stare Miasto.  Ówczesny Generalny Konserwator Zabytków prof. Jan Zachwatowicz tak pisał: "Na Starym Mieście nie pozostał ani jeden dom, ani jeden kościół. Zwały gruzów wypełniały ulice do wysokości pierwszego i drugiego piętra /.../ Gruzy Starego Miasta zalegała ponura, głucha cisza"

Sytuacja Warszawy była tak zła, że zastanawiano się czy nie przenieść stolicy do Łodzi. Miasto to miało bowiem odpowiednią infrastrukturę i leżało w centrum kraju. No i nie było zniszczone. Dygnitarze partyjni zastanawiali się nawet, czy Warszawy nie pozostawić zrujnowanej - jako przestrogi dla przyszłych pokoleń.

Za odbudową Warszawy przemawiały jednak przede wszystkim wielkie powroty mieszkańców. Już w styczniu i w lutym 1945 roku wśród ruin i gruzów zaczęli pojawiać się dawni mieszkańcy Warszawy. 

Pięknie i wzruszająco zostało to pokazane w pierwszych odcinkach serialu telewizyjnego pt: "Dom".

Zaczęli też do Warszawy przyjeżdżać ludzie z innych terenów Polski. Wśród nich byli budowniczowie, architekci, konserwatorzy, rzeźbiarze, nauczyciele, lekarze. W 1948 roku do Warszawy przybyli z Rzeszowa moi Rodzice. 

Ojciec, który był rzeźbiarzem został zatrudniony w Biurze Odbudowy Stolicy i rekonstruował rzeźby, które zostały zniszczone w czasie wojny. Podobnie jak inni rzeźbiarze stworzył też wiele nowych rzeźb i płaskorzeźb, które zdobią budynki lub stoją osobno. Mama - nauczycielka pracowała najpierw jako wychowawczyni w jednym z podwarszawskich Domów Dziecka, /a sierot wojennych było bardzo dużo/, a potem w jednej z warszawskich szkół podstawowych. 

Podobno odbudowie Warszawy przychylny był sam Stalin. Nie bez powodu oczywiście, bo chodziło mu o międzynarodowe uznanie. Podjęto więc decyzję aby mimo katastrofalnego stanu centrum miasta jednak Warszawę odbudować. I nawet sam Bolesław Bierut z towarzyszami pojawił się 1 września 1947 roku na Rynku Starego Miasta i przerzucił  kilka łopat gruzu.

Pierwsze prace zabezpieczające na Starym Mieście zaczęły się już w kwietniu 1945 roku. Grupa architektów opracowała główne zasady rekonstrukcji. 

Nie obyło się bez zgrzytów i kłótni. Architekci nie mieli jednej wizji odbudowy. W każdym razie odbudowa Warszawskiej Starówki była z pewnością jednym z najtrudniejszych o ile nie najtrudniejszym projektem w dziejach Polski.                      

                           


Pierwsze prace, tzn odgruzowywanie i wywożenie gruzów na tzw. Zwałkę na Czerniakowie było wykonywane w czynie społecznym właściwie przez wszystkich mieszkańców stolicy. Żródła podają, że tych gruzów było około 20 milionów metrów sześciennych. Natomiast słynne i popularne hasło "Cały naród buduje swoją stolicę"  jednak nie wszędzie było akceptowane. Do dzisiaj wiele osób spoza Warszawy uważa, że stolicę odbudowano zbyt dużym kosztem... 

We wrześniu 1980 roku Warszawska Starówka wraz z Zamkiem Królewskim została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Był to wówczas pierwszy na świecie zrekonstruowany obiekt w tym elitarnym wykazie zabytków. Wpisu dokonano w uznaniu dla determinacji, trudu i poświęcenia, w jakim Polacy odbudowywali swoją Stolicę.

Warszawa, która przeszła przez swoją śmierć po upadku Powstania Warszawskiego nie miała już prawa istnieć.

A jednak odrodziła się...

96 komentarzy:

  1. Jaguniu,
    odrodziła się jak Sfinks z popiołów i chwała wszystkim, którzy przyczynili się do jej odbudowy. Wydaje się teraz nieprawdopodobne, jak patrzy się na zdjęcia gruzów, że to w ogóle było możliwe! Tyle pracy także zwyczajnych ludzi - powinniśmy szanować każdy zakątek i dbać jak najlepiej o to z takim trudem odbudowane miasto- Warszawę -stolicę Polski!
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażasz sobie Ewuniu że jako rodowita warszawianka jestem z tego bardzo dumna - prawda?

      Usuń
  2. to są szalenie ciekawe rzeczy, zwłaszcza same początki odbudowy, bo decyzje ówczesnych, w sumie świeżo upieczonych władz (rządu lubelskiego) to jedno, a oddolne inicjatywy, pomysły powracających mieszkańców to drugie, jakoś to się musiało razem spotkać...
    zaintrygował mnie ten Generalny Konserwator Zabytków, kiedy powstała taka funkcja?... czy istniała oficjalnie podczas okupacji? /chociaż nie sądzę/... a może w podziemiu, jeszcze przed Powstaniem?...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są rzeczy bardzo ciekawe i skomplikowane...
      A jeśli chodzi o Generalnego Konserwatora Zabytków to tak o tej funkcji pisze Wikipedia:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Generalny_Konserwator_Zabytk%C3%B3w

      Usuń
    2. no przecież, Ciotka Wiki wie wszystko :)

      Usuń
    3. Chociaż nie zawsze ma rację...

      Usuń
  3. Serdeczne pozdrowienia w poniedziałek Stokrotko. Przytoczyłaś bardzo ważne dane. Niestety - tak było. A pozdrawia Jarek z południa, z okolic Grodu Kraka. Kraków ocalał, gdyż był stolicą Generalnego Gubernatorstwa i Hansa Franka .

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam też po powrocie z Biblioteki - 19 minut mi to zajęło. Dziękuję za obecność na moim blogu Stokrotko. W styczniu robię podsumowania. A co do Warszawy - to - były faktycznie plany aby uczynić z Łodzi stolicę - lub - ruiny pozostawić i zbudować nowe miasto gdzieś na północ. Miłego tygodnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jardianie - staram się pisać tylko prawdę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Dla mnie odgruzowanie miasta to już połowa sukcesu, a już odbudowa to osiągniecie na miarę stulecia!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobrze że taki tekst napisałaś bo wiele osób nie ma o tym pojęcia

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodsi z pewnością nie wiedzą, a starsi też nie wszystko...

      Usuń
  7. O tym co kryło się pod hasłem: "Cały Naród odbudowuje swoją stolicę" nie wszyscy wiedzą dlatego o tym wspominam
    Tak na odbudowę Warszawy zapłacił za to Wrocław.
    "...do Warszawy "wywędrowały" ze stolicy Dolnego Śląska m. in. tramwaje, rotacyjne maszyny drukarskie (drukowano na nich "Express Wieczorny"), a przede wszystkim dziesiątki milionów sztuk cegieł. Ofiarą działających we Wrocławiu firm rozbiórkowych padały nie tylko mocno uszkodzone budynki, ale także i te, których odbudowa była możliwa i ekonomicznie uzasadniona. O "rozbiórkowym szaleństwie", jakie opanowało miasto w latach powojennych, obszernie pisze w swojej książce "Obce miasto" Gregor Thum: "Do ogólnokrajowej akcji 'Cały naród odbudowuje swoją stolicę' włączył się również Wrocław. ..."
    "...90 proc. cegieł pozyskiwanych we Wrocławiu trafiało właśnie do Warszawy. Poza nimi do stolicy płynęły także zabytkowe elementy średniowiecznych budynków, których użyto do odbudowy stołecznej Starówki, jak kamienne obramowania drzwi i okien czy ozdobne elementy fasad. Akcja wywozu cegieł i nadużycia przedsiębiorstw rozbiórkowych doprowadziły do barbarzyńskiego spustoszenia na wrocławskim Starym Mieście, na którym przez wiele lat "straszyły" puste parcele po rozebranych zabytkach. Jedną najbardziej "opłakiwanych" ofiar tej akcji jest secesyjny gmach Poczty Głównej (zdjęcia na slajdach w dalszej części galerii), który po wojnie z pewnością nadawał się do odbudowy, a mimo to go zburzono. Trzeba wspomnieć, że odbudowa stolicy wstrzymała odbudowę samego Wrocławia. Przez lata brakowało tam budulca..."
    "...Nie tylko Wrocław płacił za odbudowę naszej stolicy.
    Pod szczytnym hasłem "Cały Naród odbudowuje swoją stolicę" systematycznie, rozbierano zabytkowe kamienice, gmachy, a czasem i całe dzielnice miast w zachodniej Polsce. Robiono to bez większych wyrzutów sumienia. Gardzono "niemczyzną", jak pogardliwie nazywano tamtejsze historyczne zabytki. Poza tym tuż po wojnie wśród Polaków panowało powszechne przekonanie, że niebawem dojdzie do kolejnego konfliktu zbrojnego i rewizji granic. Postanowiono więc poniemieckie aglomeracje "wydrenować", póki "był na to czas". Zanim się opamiętano, w murach warszawskich budowli znalazły się setki milionów cegieł i elementów konstrukcyjnych z ośrodków miejskich północnej i zachodniej części Ziem Odzyskanych. Jakich? ZOBACZ GALERIĘ."
    https://warszawa.naszemiasto.pl/znikaly-zabytkowe-dzielnice-a-nawet-cale-miasta-skad-brano/ar/c15-5152503

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę w tym przesady Mario... ale faktycznie bano się rewizji granic i nie darzono sympatią tego co poniemieckie... i nie ma się temu co dziwić...
      Dziękuję Ci bardzo.

      Usuń
    2. przesada, czy nie, ale wątek ciekawy, mnie na przykład nie wpadło do głowy, w ogóle nie pomyślałem o tym, skąd brano materiał do odbudowy, a przecież nie z Castorami, czy jakiejś "fabryki domów"...
      p.jzns :)

      Usuń
    3. W rejonie Warszawy uruchomiono natychmiast cegielnie w których wypalano cegły specjalnie dla odbudowywanej Warszawy
      Wykorzystywano też część niezniszczonych cegiel i faktycznie wiele tych przywiezionych z miast z ziem odzyskanych....

      Usuń
    4. Warszawę kocham i uwielbiam!
      Ale zawsze, gdy spaceruję po Słońsku to gdzieś tam w głowie kołacze mi myśl, że rozebrano tu wiele budynków, aby był budulec na odbudowę Warszawy.

      Usuń
    5. Aaaa i bardzo cieszę się, że przywołałaś pierwsze odcinki "Domu". Pięknie pokazano te powroty. Serial jest jednym z moich ulubionych seriali, do którego od czasu do czasu sobie wracam :)

      Usuń
    6. Moniko mnie jeszcze parę lat temu w jakimś niewielkim mieście opowiadał przewodnik że nawet stare drzewa wykopywano i przewożono do odbudowujacej się Warszawy...

      Usuń
    7. Też uważam że serial "Dom" był wspaniały pod tym względem...

      Usuń
  8. To był kolejny heroiczny zryw. Trzeba brać pod uwagę brak maszyn. Większość pracowała po prostu łopatami i rękami. Po odgruzowaniu budowano ręcznie: kielnia i wiadra do mieszania. Dzisiaj nie mieści się w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Joasiu Najmilsza!
      Masz rację to był niesamowity zryw - odbudować stolicę z ruin to faktycznie coś niesamowitego...

      Usuń
  9. Pamiętam, jak przewodnik na Zamku Królewskim opowiadał o odbudowie Zamku. Dla mnie to jak ogromne puzzle o milionie kawałków. Niesamowita praca. A efekty jeszcze bardziej niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Effko !
      Zamek Królewski był na dodatek odbudowywany ze składek całej Polski...

      Usuń
    2. W odbudowie Zamku też mam udział :) Z całą klasą rozładowywałyśmy cegły w ramach czynu społecznego :)

      Usuń
  10. Odbudowa stolicy była priorytetem i tak, to prawda, cały naród ją odbudowywał, dawał siłę roboczą, cegłę, maszyny. Inne miasta jak np. Kołobrzeg, zaczęto odbudowywać dopiero w drugiej połowie lat 50-tych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się wszystko co napisałaś Podróżniczko.

      Usuń
  11. Pięknie i prawdziwie pani pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę ujawnić się bo nie wiem komu mam podziękować.

      Usuń
  12. Pomyślałam od razu o scenach z serialu "Dom", do których odniosłaś się. Odbudowa stolicy to był najważniejszy obowiązek. Urodziłam się parę lat po wojnie na podkarpaciu, ale pamiętam, jak rodzice nam, małym dziewczynkom opowiadali o odbudowie stolicy, o poświęceniu dla dobra wspólnego. Pracowano, nie pytając za ile, nikt się nie migał od pracy. To Polaków łączyło. I to duma dla Polaków, nie tylko mieszkńców W-wy.Parę lat te,mu czytałam książkę, okres końca wojny i tuż po - gdy warszawiacy wracali do swojego miasta, gdy pośród gruzów szukali swoich ,miejsc. Twój post, jak zwykle, piękny i wzruszający. Buziaki ślę, Jagódko ��

    OdpowiedzUsuń
  13. Stokrotko, przepiękna notka, jak zawsze.. bardzo istotne i ciekawe informacje i ciekawe zdjęcia ♥
    Warszawa była zrównana z ziemią, jednak dzięki nadludzkim, ogromnym staraniom ludzi została odbudowana, odrodziła się jak 'Feniks z popiołów'!
    ..często bywałam na Starówce jako dziecko i doskonale pamiętam ocalały fragment ściany Zamku Królewskiego z oknem Żeromskiego.. a później widziałam jak odbudowano Zamek :)

    - moc serdeczności i dobrych dni :) ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci dziękuję AnSo za piękny komentarz :-)

      Usuń
  14. W Muzeum Powstania Warszawskiego widziałam zestawione w prezentacji zdjęcia budynków, stojących i zrujnowanych. Robi niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak, cała Polska płaciła składki najpierw na "Odbudowę Warszawy", potem na "Budowę Warszawy". I cieszyliśmy się, że nasza stolica powstaje z ruin.A teraz mniej ją znam niż inne europejskie stolice, jako że w Warszawie niełatwo się rozgościć, bo tu nie ma gdzie stanąć, tam ulica jednokierunkowa,tu i tam korki. Raz w samo południe w niedzielę Wielkanocną śmigaliśmy śmiało po całym mieście, bo ulice były akurat puste, a przed naszym polonezem wjechały dwa policyjne motocykle i tak jechaliśmy sobie głównymi ulicami, jakbyśmy byli jakąś ważną delegacją, a oni nas konwojowali. Jednak o mandat nie zaczepili. A my po prostu nie za bardzo się orientowaliśmy w ulicach, a jechaliśmy z wizyty w szpitalu. K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi ze masz taką opinię o dzisiejszej Warszawie.
      Ale dziękuję za komentarz.

      Usuń
  16. Słyszałam, że z Pomorza Zachodniego zabierano cegły i transportowano je na odbudowę Warszawy. Nie wiem, ile w tym prawdy. Niemniej dobrze, że stolica się odrodziła, że Polacy tego chcieli, że połączyli siły. To piękny czyn. Zniszczenia ogromne...

    OdpowiedzUsuń
  17. Smutne, ale i niezwykłe w końcu! Nie wyobrażam sobie naszego kraju bez Warszawy!!!
    Piękne te cytaty przytoczyłaś. Najbardziej zapadł mi w serce cytat Józefa Sygalina. To była tragedia, wiele faktów, zdjęć i filmów widziałam w "Muzeum Powstania Warszawskiego". Nigdy więcej!

    OdpowiedzUsuń
  18. Można wiele zarzucić PRL-owi ale odbudowanie Warszawy to był niemal nadludzki wysiłek. Potrafili również w tym celu zmobilizować cały kraj. „Dom” rzeczywiście pokazuje bardzo dobrze proces odbudowy i tamte czasy. Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić, to co stało się z Warszawą po powstaniu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak Stokrotko, odbudowa stolicy byla najwazniejsza, ale racje ma Maria N. ze nie liczono sie z innymi. Slawny prof. Lorentz wyrywal stalle i inne akcesoria z niezniszczonych kosciolow z XII, XIV w., burzono ocalale budynki. To nie byly cegly z ruin, a mogli w nich zamieszkac uchodzcy wyrzuceni ze swojej ziemi. A co do niepewnosci-istniala jeszcze wiele lat. W 1958r wiele ulic jeszcze bylo zawalonych gruzem, odbudowa zaczela sie b. pozno. Wiesz jaka piekna byla zabudowa Popowic teraz zupelnie nowa dzielnica/od 1973r!Wszystko nie jest takie proste, ale wszyscy jestesmy dumni, ze nie Lodz zostala stolica. A wiesz Warszawianko, ze moje pierwsze uczennice byly z Twojego rocznika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jesteś....chociaż domyślam się
      Ale zgadzam się z Tobą że to wszystko nie było takie proste...
      Dziękuję Ci...

      Usuń
    2. To js Malgosia.

      Usuń

  20. Mury się odrodziły ale czy Warszawa ? ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pytanie dotyczy ludności Warszawy to w czasie wojny zginęlo 600 -800 tysięcy Warszawiaków. I nie dało się ich przywrócić do życia.... więc do miasta przybyli mieszkańcy z innych terenów...

      Usuń
    2. Jak sobie uświadomić, jak wielu to ludzi, z jak wielkiego dobra nas okradziono , tym bardziej na rzeczy jest pytanie , dlaczego wciąż nikt nie domaga się zadośćuczynienia jak gdyby ten temat pokazywał ,że wciąż ci którzy rządzą z Polakami mają niewiele wspólnego . Ponad siedemdziesiąt lat pod rządami nie Polaków...jak i Warszawa wciąż z nie Warszawiakami i nie Polakami w większości

      Usuń
  21. Serial "Dom" jakoś mnie nie porywa... Za najpiękniejszy wiersz o Warszawie uważam utwór Jerzego Pietrkiewicza "Warsaw Concerto". A`propos odbudowy, jeden mój znajomy już starszej daty często jeździ do stolicy, gdzie mieszkają jego dzieci i dużo tam kosztują go bilety na miejską komunikację. Zapytał kiedyś (nie wiem, gdzie dokładnie, ale gdzieś można) czy on nie mógłby dostać takiej specjalnej zniżki jak dla rodowitych warszawiaków czy coś takiego. Pani w tym urzędzie go spytała, jakie są jego związki z Warszawą, skoro tu na stałe nie mieszka, i on wtedy pokazał stare takie znaczki, cegiełki potwierdzenie, że jako dziecko wpłacał datki na odbudowę Warszawy. I te kwitki wystarczyły, że dostał tę zniżkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie piękny gest.
      Nie wiem ile ma lat ten pan, ale od pewnego wieku wszyscy w Warszawie mogą za darmo jeżdzić środkami komunikacji miejskiej.

      Usuń
    2. Wszędzie mogą, to obowiązuje zdaje się w całym kraju, to oczywiste, ale kiedy mi to opowiadał, nie miał jeszcze odpowiedniego wieku, więc chyba rozumiesz, że mu zależało...

      Usuń
    3. Oczywiście, i to mu pewnie sprawiło dużą przyjemność.

      Usuń
  22. Dobrze że odbudowali, bo jak by wyglądała Polska bez Warszawy .Ja uważam że właśnie w filmie " Dom " najbardziej widać ducha tamtych czasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam Elizo że ten film jest bardzo prawdziwy. I bardzo go lubię oglądać.

      Usuń
  23. I bardzo dobrze, że się odrodziła bo nie wyobrażam sobie żeby jej nie było.............
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  24. Pamiętam jeszcze fragmenty ruin, na domu w którym z rodzicami mieszkałam były ślady po kulach. Zamku nie było, fragment ściany tylko pozostał i pusty plac. Młodzi nie zdają sobie sprawy ze skali zniszczeń, z ilości ofiar...

    OdpowiedzUsuń
  25. Patrzac na dzisiejsza Warszawe, niesamowite co udalo sie osiągnąć...

    OdpowiedzUsuń
  26. Wielki trud i wysiłek ponosili budowniczowie powojennej Warszawy. Były to piękne i ciężkie czasy, ale wszyscy potrafili się cieszyć z powstającej z kolan do życia Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice mówili mi że było właśnie tak jak napisałaś Krystyno...

      Usuń
  27. Szaber jest dzieckiem chaosu.Tylko z Dolnego Śląska wyjechało
    kilka tysięcy pociągów do Rosji z zagrabionymi dziełami sztuki,
    z wyposażeniem fabryk,pałaców.Co nie wywieźli,to zniszczyli.
    W mojej miejscowości rosyjski pułkownik zerwał w tutejszym pałacu wszystkie kafelki ze ścian i posadzek wywiózł do Rosji.
    Berlin też miał być zburzony i budowany na nowych fundamentach.Jednak ze względów finansowych oraz w obliczu panującego niedoboru mieszkań plan wyburzenia został porzucony i uznany za utopijny,z poparciem radzieckich towarzyszy postanowiono odbudować miasto.
    Odzyskano 280 mln sztuk cegieł,60 mln ton gruzu wywieziono lub zmielono i użyto ponownie jako materiał budowlany.
    Prawda,czy mit?"Kobiety gruzu"(Trummerfrauen).Postawiono wiele
    pomników,aby uczcić te kobiety.
    https://youtu.be/w5nOLh62DbY

    Robinsonowie-ok.1000 warszawiaków ukrywało się w ruinach miasta
    po upadku powstania(Szpilman).Kim był tajemniczy Ares,który ukrywał się w gruzach i prześladował Niemców?
    Jak wyglądałaby dzisiaj Warszawa,gdyby Polska po wojnie dostała
    się pod"okupację"zachodnich aliantów?
    Zachodni alianci też szabrowali.Francuzi bardziej bali się alianckich dezerterów,niż Niemców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku powiedzmy sobie krotko że wtedy wszyscy szabrowali. I nie ma się temu co dziwić...bo czasy były paskudne...

      Usuń
  28. Z obecnej perspektywy odbudowa Warszawy była kiepskim pomysłem. Sama funkcja "stolicy" jest z założenia błędna, bo tworzy molochy takie jak Paryż, Londyn czy Moskwa i w pewnym stopniu utrudnia rozwój innych części kraju. Lepsza wydaje się być decentralizacja i rozłożenie funkcji administracyjnych na kilka miast.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. o własnych doświadczeniach związanych z odbudową Warszawy pisze Jadwiga Ślawska-Szalewicz w "Moich podróżach z lotką", natomiast ja pamiętam tamten czas, gdy w szkole realizowaliśmy hasło "Cały naród buduje stolicę." I chwała, że stolicę odbudowano. Błąd polegał na tym, że zapomniano zupełnie o ziemiach przyłączonych do Polski, na których osiedlano wygnańców z Kresów.Dotychczas niewiele się tu dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Czesiu.
      Doskonale rozumiem Twój żal i rozgoryczenie
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  30. Ile razy wyobrażam sobie skalę zniszczeń Warszawy, a zwłaszcza los jej mieszkańców, tyle razy ściska mnie w gardle. Pewnie pamiętasz kandydujący do Oscara dokument "Powstanie Warszawskie" (2014). Spokojnie oglądałem ten nietypowy pomysł (dla przypomnienia - pod oryginalną ścieżkę filmową podłożono w większości zmyślone dialogi), aż do ostatniej minuty, bądź minut, gdy poczułem się, jakbym dostał obuchem w łeb, a z kina wychodziłem na miękkich nogach, tak na mnie podziałał obraz ruin Warszawy pokazany w śmiertelnej ciszy. Ciężko mi sobie wyobrazić pracę i poświęcenie niezbędne dla odbudowy miasta. Wtedy - w warunkach powojennej destrukcji, gdzie większość prac wykonywano ręcznie, bez zabezpieczeń, w spartańskich warunkach mieszkaniowo-żywieniowych.
    Dla porównania. Mamy rok 2022, we wrześniu minie 21 lat od zamachu na WTC. New York, USA, pieniądze i technologia. Do dziś nie dokończono odbudowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc sam widzisz że Warszawiacy słusznie zostali docenieni za odbudowę swojego miasta. Mam na myśli umieszczenie Starówki na liście Unesco.

      Usuń
  31. Bardzo ciekawy wpis, z przyjemnością i zainteresowaniem przeczytałam. Chociaż jak się zastanowić, odbudowa Warszawy taki piękny był zamysł. Tylko Ci Warszawiacy, jakby zapomnieli, że do odbudowy gruzów przyczyniło się mnóstwo ludzi z poza tego miasta, a zazwyczaj często byli i właściwie do tej pory są, traktowani z góry, jakby byli gorsi. Byłam kilka razy w stolicy, są bardzo ładne miejsca. Jednak niestety mieszkańcy, którzy są nie importowani, zazwyczaj dają dobitnie temu wyraz. I przez to, nie lubię tego miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za szczerość.

      Usuń
    2. Agnieszka ma rację. Nie raz ja albo moi rodzice byli przez "Warszawiaków" traktowani podle. Z butą i kompletną nieznajomością historii.

      Usuń
    3. A wiesz Szarabajko że to działało w obydwie strony???
      W czasie podróży po Polsce nigdy nie mówiłam /jak nie musiałam/ że urodziłam się w Warszawie i całe życie tu mieszkam. I tak naokoło słyszałam określenie "te chamy z Warszawy"...

      Usuń
  32. Piszesz, że Warszawiacy ochoczo wracali do swojego miasta. Niektórzy tak, a niektórzy nie. Moja teściowa i jej matka wyszły z powstania i wygodnie urządziły się na Śląsku. Ani myślały wracać. Ja ich nie winię, ale piszę o tym gwoli prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak było ..... bo zawsze są wyjątki...

      Usuń
  33. Witaj, Stokrotko.

    Już kiedyś pisałam, że uważam odbudowę Warszawy za jedno z tych działań, kiedy "rachunki krzywd" zostały za opłotkami...

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie ma co ukrywać - Warszawa jest symbolem... raz, że to stolica, dwa, że oba powstania, to ostatnie najtragiczniejsze i niepotrzebne, bo polityka odebrała życie ludziom, którzy mogli w inny sposób zasłużyć się ojczyźnie. Nie ma się co dziwić, że ówczesne władze dążyły do odbudowy miasta, bo czy była inna alternatywa? Faktem jest, że niejako przez koncentracji sił w stolicy, zaniedbana był reszta kraju, ale też jest faktem, że materiał do odbudowy stolicy pochodził w znacznej mierze także z Ziem Zachodnich, jeszcze w tym czasie nie do końca zasiedlonych i zagospodarowanych, a te kradzieże, które zdarzały się zawsze w czasie wojen i bezpośrednio po ich zakończeniu, o czym czytam u niektórych komentatorów, przecież że nie dotyczyły tylko Warszawiaków czy Rosjan. Traktowano te pozostałości jako mienie poniemieckie a perspektywa kolejnej wojny wcale nie było niemożliwa. Oczywiście nie znaczy to, że popieram szaber, ale taka była prawda i tacy są ludzie.
    Warszawę tak czy owak należało odbudować i faktycznie odbudowywało ją całe społeczeństwo, ale czy teraz należy czynić zarzuty obecnym mieszkańcom stolicy, że mieszkają w priorytetowym mieście Polski? Nie sądzę. Wszystko zależy od człowieka, od jego kultury. Sam fakt mieszkania w stolicy kraju nie czyni przecież człowieka podłym. Z drugiej strony obracając się po świecie wiem, że np. mieszkańcy północnej Anglii (Newcastle, Sunderland) nie przepadają za rdzennymi mieszkańcami Londynu, a Paryżanie nie cieszą dobra sławą wśród Francuzów zamieszkujących południe kraju. Coś musi w tym być, że z jakichś powodów nie lubi się obywateli stolic tych trzech krajów.
    Mnie jednak bardziej korci porównanie intencji tych, którzy podjęli decyzje o odbudowie stolicy oraz tych rzeszy ludzi, którzy w trudzie i znoju, za przysłowiową miskę zupy z wkładką albo i bez niej wznosili stolicę z ruin i tych, którzy nie pogodzili się z klęską przedwrześniowej Polski i postawili na wojnę domową... gdy jedni odbudowywali, drudzy strzelali i dzisiaj chwali się tych drugich, nie biorąc pod uwagę tego, że gdyby nie ówczesny trud tych pierwszych, ci zafiksowani panowie i panie, nie mieliby SKĄD rządzić. Mój podziw budzi i to, że w tak diametralnie trudniejszych czasach ta odbudowa się udała, a w nieco lepszych odbudowano też Zamek Królewski. Jestem ogromnie sceptyczny, czy dzisiaj, posiadając bez porównania większe możliwości sprzętowe, udałoby się odbudować stolicę, gdyby podówczas zrezygnowano by z odbudowy... i w tym kontekście mówienie o tym, czy można było inaczej, czy może czegoś wtedy zaniedbano, czy poniesiono współmierne koszty, i czy warto było obudowywać stolicę... to mówienie, moim zdaniem, wielkiego sensu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawiarenko -ZGADZAM SIĘ Z KAŻDYM TWOIM SŁOWEM!!!!
      Serdecznie Ci dziękuję.

      Usuń
  35. Bardzo ciekawy tekst. Polemizowałabym tylko z jedną osobą, która napisała swoją opinię wspominając o Wrocławiu. Wrocław byl twierdzą i walki tam trwały dłużej niż w Berlinie. Był tak samo zniszczony jak Wwa i nie myślę, żeby było co przesyłać na odbudowę Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda Wrocław była twierdzą. Od 13 lutego do 6 maja 1945 rozegrała się w mieście i jego okolicach jedna z ostatnich bitew II wojny światowej. A Berlin padł 2 maja.
      Też był zniszczony ale nie tak bardzo jak Warszawa. I niestety... ale materiały do odbudowy Warszawy w pewnej części były wysyłane z Wrocławia.
      Ale tu kłania się polityka, a właściwie to nie kłania tylko w obrzydliwy sposób wtrąca w życie zwykłych ludzi.
      Bardzo Ci dziękuję że o tym napisałaś...

      Usuń
  36. Pani Stokrotko moja babcia ze strony taty pamięta jak bardzo Warszawa była zniszczona.
    Pozdrawiam Panią ja i moi Rodzine.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - to Ty tak rano już czytasz mojego bloga?
      Serdecznie Ci dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  37. Teraz za każdym razem, jak odwiedzę Warszawę, pomyślę o Tobie i Twoich rodzicach, którzy przyczynili się do odbudowy tego miasta.
    To było piękne zjednoczenie ludzi. Może tylko mi się tak wydaje, ale w Warszawie się to czuje. W innych dużych miastach odczuwam przytłoczenie, a w stolicy takie poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że każdy kto pomógł w odbudowie robił to własnie po to, by Warszawa była znów bezpiecznym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej Ci dziękuję za te słowa.
      Wszystkiego dobrego :-)

      Usuń
  38. W 1948 roku, moja przyszła, czternastoletnia wówczas mama, była na szkolnej wycieczce w Warszawie. Opowiadała, że jechali odkrytą ciężarówką przez jedną z głównych ulic, a zwały gruzów sięgały pierwszego piętra. W porównaniu ze stolicą, nasze małe miasteczko po wojnie było w idealnym stanie, bo tylko nieliczne domy i ratusz uległy zniszczeniu.

    Nasz szczeciński teatr rozebrano, a cegłę wyekspediowano do stolicy...
    Pierwszy po wojnie budynek teatralny powstały w Szczecinie to Teatr Lalek Pleciuga. Został wybudowany w 2009 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie były fakty Halinko...
      Bardzo Ci dziękuję.

      Usuń

Jak to jest z tymi pieseczkami?

Parę dni temu przed sklepem mięsnym na osiedlu zauważyłam dwa pieseczki. Nie mogłam ich nie sfotografować.                                  ...