sobota, 26 marca 2022

LEOPOLIS - część pierwsza


Plan miasta z lat 30tych XX wieku

"Nie urodziłam się w tym mieście ani ja ani moi rodzice, ani moi dziadkowie. Najdalsze nawet korzenie nie wiążą mnie z tamtą ziemią. Mimo to - sercem jestem z nią.

Słynny kresowiak Jerzy Janicki takich ludzi, do których zaliczył przede wszystkim opolskiego historyka profesora Stanisława Nicieję, nazywał "adoptowanymi dziećmi Kresów". Myślę, że też jestem takim dzieckiem.

W tym mieście urodzili się, żyli, tworzyli lub zostali na zawsze słynni Polacy.

Słynny matematyk Stefan Banach, autor katechizmu polskiego Władysław Bełza, słynny podróżnik Benedykt Dybowski, poeta Seweryn Goszczyński, rysownik i malarz Artur Grottger, historyk Kamil Szajnocha, Maria Konopnicka, Maryla Wolska, Gabriela Zapolska.

Najbardziej znany lwowiak Marian Hemar tak pisał o mieście i Polakach w nim mieszkających:

"My jesteśmy z polskiej Florencji,

z miasta siedmiu pagórków fiesolskich.

z miasta muzyki, inteligencji

i najpiękniejszych kobiet polskich.

Z miasta talentów, ideałów,

świetnego renesansu,

wspaniałego baroku.

wież, katedr, kamienic,

my jesteśmy z miasta poezji

co się u nas rodziła na bruku

jakby kamień się zmieniał

w natchnienie...

Z wszystkich marzeń co nienasycenie

w sercu kwitły i lęgły się w głowie

pozostało to jedno marzenie

aby kiedyś umierać we Lwowie"

Jeszcze parę lat temu z niedowierzaniem wysłuchiwałam i czytałam opowieści starych ludzi, którzy musieli stamtąd uciekać. Zostawiali nie tylko swoje domy, ale też swoją młodość, radość, szczęście, całe swoje życie. Uciekali na zachód, jedni do Wrocławia, Szczecina, inni dużo dalej - jak Hemar - do Londynu. Zakładali nowe domy i spotykali się w nich głównie po to, by wspominać to najbardziej wyjątkowe z polskich miast. Niewyobrażalnie wprost za nim tęsknili. I zarażali tą tęsknotą swoje urodzone w nowych domach dzieci, wnuki, a także przyjaciół spoza Kresów.

W jednym ze swoich tekstów poświęconych temu miastu Jerzy Janicki pytał: "Cóż jest takiego niezwykłego w tym mieście, że na przestrzeni jego siedmiowiekowych dziejów same tylko superlatywy ściekały wprzód z gęsich, a później i coraz to wymyślniejszych piór dziejopisów, kronikarzy, letopisów i historiografów?"

Jak informują przewodniki są trzy główne przyczyny takiego postrzegania. Pierwsza - to wyjątkowy klimat, miasto to bowiem położone jest na tzw. Wielkim Europejskim Dziale Wodnym, druga - to bogata historia, i trzecia, najważniejsza - to ludzie. Ci wszyscy potomkowie Ormian, Piastów, Tatarów, Żydów, Niemców, Greków. Wołochów, a nawet Węgrów sprawili, że miasto na zawsze stało się różnobarwną mozaiką języków, wiar i obyczajów.

W polskim kartuszu herbowym miasta lew trzyma w prawej przedniej łapie trzy pagórki. Miało to symbolizować Lwów troisty, a więc trzy żyjące wówczas w mieście nacje, władanie trzech państw i trzy obrządki chrześcijańskie.

Założycielem grodu był książę halicko-wołyński Danyło. Było to około 1250 roku. Nazwa miasta pochodzi od imienia syna władcy - Lwa. Zostało założone na szlaku wędrujących z Orientu do Bałtyku karawan kupieckich. Ustanowiono w nim prawo, które nakazywało kupcom przez nie przejeżdżającym wystawianie w miejskich kramach wszystkich swoich towarów przez 14 dni. W ten sposób mieszkańcy zaopatrywali się w chińskie jedwabie i hinduskie diamenty, kość słoniową, wspaniałe kobierce, przyprawy i inne wspaniałości".

/Był to urywek z mojej książki pt: "Nadal wariuję" wydanej w roku 2016./

Ciąg dalszy nastąpi...

Uwaga: Tekstu "Leopolis", który powstał w roku 2013 nie należy traktować i rozpatrywać w kategoriach politycznych.


68 komentarzy:

  1. Naprawdę trudno uwierzyć, ze najgorsza część historii znów się powtarza...a nazwiska przywołałaś istotnie znamienite!

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny piękny cykl przed nami...

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  3. Stokrotko, dziękuję bardzo za ciekawe posty, które czytam z ogromną przyjemnością :)
    ..dzisiaj pierwsza część interesującej historii o Lwowie..
    Tata wspominał, że jako dziecko chodził do szkoły we Lwowie.

    - pozdrawiam ciepło i serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie Ci dziękuję za Twoje słowa...

      Usuń
  4. A ja jestem związana rodzinnie z Lwowem. Tu urodziła się moja babcia, mój ojciec, jego siostra. i cała "fura" moich ciotecznych babć. Tu osiedlił się w XV wieku pewien wojak ze Szwajcarii i tu właśnie założył rodzinę.A jego brat osiedlił się w Libercu. Ze Lwowa właśnie bodajże w 1929r moja babcia z mężem i dziećmi wyjechała do Warszawy. Odkąd pamiętam zawsze słyszałam opowieści o dwóch miastach -cudach- o Lwowie i....Wiedniu, który był umiłowanym miastem mego dziadka, który urodził się w Poznaniu. Babcia tęskniła za Lwowem, dziadek za Wiedniem. Ale gdy już można było pojechać do Lwowa babcia nie chciała- stwierdziła, że serce by jej pękło. Rodzina, bracia i siostry do samego końca wojny byli we Lwowie, potem przedostali się do PRL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Aniu - trochę mi o tym opowiadałaś jak się spotykałyśmy w Warszawie...

      Usuń
  5. Pozdrawiam Stokrotko , w tę sobotę, 26 marca. I ja znam "Lwowiaków" co niektórych prawie osobiście. Bardzo to smutne. I pozdrawiam sobotnio - po 37 minutach zakupów. W tym Stokrotka. Miłego weekendu ;-) .

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem w stanie opisać swoich wrażeń z pobytu we Lwowie. To absolutnie niesamowite miasto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspomnę dwóch bardzo nietypowych lwowiaków:
    Franciszek Ksawery Mozart, syn Wolfganga Amadeusza.
    W wieku lat 17 został nauczycielem muzyki na polskim dworze pod Lwowem. Po dwóch latach przeniósł się do Lwowa i spędził tam większość życia.
    Leopold Weiss, Żyd urodzony we Lwowie, który zmienił religię na Islam a nazwisko na Mohammed Asad i był jednym z twórców państwa Pakistan a następnie ministrem do spraw kontaktów z państwami arabskimi i przedstawicielem Pakistanu w ONZ.
    Pozdrawiam i czekam na nastepny odcinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lechu - bardzo serdecznie Ci dziękuję,
      I zapraszam na drugą część w poniedziałek.

      Usuń
  8. Moi rodzice pochodzili spod Lwowa. Fajnie nazywają się ich wioski rodzinne: Czupernosów i Uszkowice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę - to stamtąd są Twoje korzenie Bojo...

      Usuń
  9. Zawsze mówiło się w rodzinie, że mój pradziadek był z pochodzenia Czechem, a ostatnio znalazłam informację, że jego ojciec mieszkał w Tarnopolu i tam też chyba się urodził, podobnie jak i jego matka. Ta wojna jest coraz bliżej człowieka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że i Ty się boisz Ewo...

      Usuń
    2. Nie o to chodzi, raczej nie wierzę w rozszerzenie działań wojennych na Polskę; poczułam dodatkową więź z mieszkańcami Ukrainy, przecież Polka nie Polka, mogłabym tam być dzisiaj, gdyby przodkowie sie nie przemieścili, prawda?

      Usuń
  10. Potega malych ojczyzn. Niewazne, ze lezala na ukrainskiej ziemi, ale samo miasto bylo w wiekszosci polskie mimo wielu roznych nacji tam mieszkajacych. Klania sie Franz Joseph-animator bogatego zycia roznych narodow swojego imperium. Wielu dawnych mieszkancow roznych rejonow teskni za swoja mala ojczyzna, ale smutna prawda jest koniecznosc przystosowania sie do rzeczywistosci. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze - masz Małgosiu rację :-)

      Usuń
    2. Bardzo ładnie i trafnie powiedziane - potęga małych ojczyzn:) i dawnych, dodałabym.

      Usuń
    3. Małgosia zawsze trafnie i pięknie komentuje...

      Usuń
  11. Lwów własnie zbombardowano. :( Na szczęscie nie ma zabitych, tylko ranni. Pala się składy paliwa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Serce się kraje na to barbarzyństwo ruskich sołdatów!!!! A pamiętam jeszcze nie tak dawną wycieczkę z Iwonicza zdroju, gdzie 4 lata temu byłam "u wód"! Lwów - miasto niezwykłe, pełne zabytków. Katedra św.Jura, kamieniczki na Rynku, I muzeum farmacji. Cmentarz Łyczkowski, cmentarz Orląt. Opera! Pomnik Mickiewicza! I miałoby to wszystko zniknąć zniszczone przez najeźcę? Nie wyobrażam sobie tego w żaden sposób!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuscilko - zapraszam Cię serdecznie do czytania następnych części...

      Usuń
  13. inaczej Oroszlanvaros... niestety tylko przejeżdżałem pociągiem, nawet z wagonu nie było wtedy wolno wyjść na stacji, bo to był tranzyt do Warny, pamiętam tylko dzieciaki, które podchodziły pod okna i sępiły "żujki" lub papierosy... a szkoda, bo miasto warte zwiedzenia, jak wiem...
    swego czasu w moim pobliskim sklepie można było dostać porter lwowski, był tak smaczny, że kiedyś wykupiłem całą dostawę /4 pudła/, a że porteru nie wolno wypić za dużo na raz, wymaga wyjątkowego umiaru, bo kac jest potem okrutny, najgorszy ze znanych, tedy wystarczyło na jakiś czas... potem gościli u mnie znajomi z Ukrainy, twierdzili, że odkąd browar wykupiła korporacja, to porter się popsuł, czyli jak zwykle w takich wypadkach... niestety jakoś potem nie miałem okazji już tego sprawdzić...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Stokrotko, to co Ty i wielu innych pisze o Lwowie, to niestety kłamstwa, prawda na temat nazwy i powstania miasta jest inna a także czasu powstania, Kraków nie leżał nad Wisłą - wszystko jest kłamstwem, bo jest ono wPISane w naszą narrację, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo wiem co mam napisać więc tylko podziękuję za komentarz.

      Usuń
    2. Rozumiem, Lwów to liczba mnoga ;)

      Usuń
  15. Witaj, Stokrotko.

    To może wspomogę się znanym utworem M. Nemara ale nie w wykonaniu Z. Terne:):

    https://www.youtube.com/watch?v=2RSNA1LFO9c

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo Leno. Bardzo lubię jak śpiewa Michał Bajor...

      Usuń
  16. Oj, klimat tam jest naprawdę wspaniały. Cieszę się, że mogłam to miasto podziwiać. Takie pozostanie ze mną na zawsze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Urszulko że i Ty podziwiasz to miasto :-)

      Usuń
  17. Spedzilam we Lwowie zaledwie 6 godzin i był to prawdziwy pęd, żeby zobaczyć najważniejsze zabytki i poczuć niesamowity klimat miasta. Na pamiątkę kupiłam ikonę Pantokrator, a potem drżałam na granicy, że dokonałam przestepstwa i będzie afera z przemytem.:)) Pogranicznicy byli bardziej zainteresowani przemytem papierosów i alkoholu.
    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe masz wspomnienia związane ze Lwowem :-))
      Serdecznie Ci dziękuję ...

      Usuń
  18. Byłam kilka razy we Lwowie. Ta różnorodność jest fascynująca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie byłam we Lwowie...
    I pewnie już nigdy nie będę!!!!
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam okazji nigdy być we Lwowie. Czy kiedyś będę? Czas i życie pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś młoda... więc wszystko przed Tobą :-)

      Usuń
  21. Bez żadnych podtekstów Lwów to też mnóstwo naszej historii. Byłem we Lwowie tylko przejazdem bo w tamtych czasach nie bardzo wolno było nam się w nim zatrzymywać. Mam nadzieje, że ta bezsensowna wojna szybko się skończy i wszyscy będziemy się cieszyć pokojem

    OdpowiedzUsuń
  22. ...a w kościele msza była polsku i msza była taka święta jak nigdy wcześniej nie była a ja w niej uczestniczyłam. Kamienie i mury przesiąknięte czymś co czuć w Krakowie ...co skrapla się na ścianach starych domów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam na następną część :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie byłam we Lwowie ani innym mieście za wschodnią granicą. Kiedy jednak oglądałam zdjęcia zamieszczone na blogu:https://aleblogowanie.wordpress.com/ lub czytam Twój post, to zastanawiam się, jak ludziom nie szkoda równać z ziemią takiego piękna, które przodkowie siłą umysłów i rąk stworzyli. Owładnięta strachem, tkwię w maraźmie,niemogąc sklecić najprostszego zdania. Pozostawaj w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iwonko, I ja Ci życzę wszystkiego najwspanialszego :-)

      Usuń
  25. Great article..I am looking so forward to your blogcomment and
    I love your page on your post.. That is so pretty
    កាប្រៀបធៀបកាស៊ីណូអនឡាញ

    OdpowiedzUsuń
  26. Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam I część. Nie mam żadnych powiązań z Ukrainą ani z Lwowem. Wielokulturowe miasto i strasznie piękne. Było.... :( Ja nie byłam, ale mój syn tak. Serdecznie Cię pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Podrozniczko i zapraszam na ciąg dalszy...
      :-)

      Usuń
  27. Kilka lat temu spędziliśmy cudny czas we Lwowie. Tylko weekend, niby mało, ale pootwierało mi to wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam :-)

      Usuń
  28. Bardzo ciekawe informacje, wcześniej o tym nie wiedziałam, idę czytać kolejne części..:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Thanks for sharing the blog so well and I hope you have something new for me to study.
    ចាក់បាល់


    OdpowiedzUsuń
  30. Witaj już w kwietniu Stokrotko
    Lwów i jego okolice... Jakże związane są z moją rodziną. Mam zamiar rozkoszować się każdym odcinkiem.
    A zieloną sukienkę kup:)))
    Pozdrawiam "niespodziewanym" powrotem Pani Zimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Ismeno i zapraszam do przeczytania dwóch następnych części, :-)

      Usuń
  31. Miasto w którym do niedawna widać było ślady bezcennej świetności.

    OdpowiedzUsuń

Spacer "przez Wisłę"- z cyklu "Moja Warszawa"

Dawno nie pisałam o Warszawie w której się urodziłam i całe życie mieszkam. I o której kiedyś napisałam książkę pt: "Moje warszawskie z...