wtorek, 10 maja 2022

Polskie Beverly Hills - część druga



"Kiedyś Konstancin był letniskiem. A nazwę nadał mu hrabia Skórzewski na cześć swojej mamy – Konstancji. Właściwie to od 46 lat prawidłowa nazwa miasta brzmi Konstancin-Jeziorna. Jednak mówiąc o nim, używa się tylko pierwszej części nazwy. 

Jeziorna to ta część miasteczka, w której znajdowała się papiernia. A samo miasteczko rozrosło się poprzez przyłączenie do niego także Skolimowa, Klarysewa i paru innych okolicznych wsi. 

 Powinnam też napisać o tym, że w Konstancinie od lat istnieje wspaniałe Centrum Rehabilitacji im. prof. Mariana Weissa. Powstało zaraz po II wojnie na potrzeby leczenia kalekich ofiar wojny. Pierwszych pacjentów przywieziono tutaj ze spalonego w czasie Powstania Warszawskiego Szpitala św. Ducha w Warszawie. 

Z Warszawą Konstancin-Jeziorna łączy się przez Ogród Botaniczny i Las Kabacki, a więc przez piękne zielone tereny. Do Lasu Kabackiego dojeżdża metro i stamtąd można zrobić sobie przepiękny spacer do konstancińskiej tężni. A konstancińskie źródła solankowe mają zdolności kojące dolegliwości układu nerwowego. Tutejszy szczególny mikroklimat i tężnie przyciągają więc nie tylko mieszkańców Warszawy. Bo Konstancin jest też uzdrowiskiem.


 

Ale miałam pisać o tym, jak wracałam autobusem z Góry Kalwarii przez Konstancin do Warszawy. Rozglądałam się na lewo, na prawo i ciągle odwracałam. Chociaż był już wieczór, to z okien autobusu widziałam jednak wspaniałe wille ogrodzone bardzo wysokimi żelaznymi parkanami. A przy każdej bramie budkę z ochroną, albo nawet dwie. Widziałam niesamowicie oświetlone pałace i podjazdy do nich. A także wjeżdżające do podziemnych garaży eleganckie samochody. Widziałam wysokie stare drzewa, przepiękne ogrody, kute balustrady. Autobus jechał wprawdzie główną szosą polskiego Beverly Hills, ale przystanków tam właściwie wcale nie było. Bo mieszkający tam ludzie nie jeżdżą autobusami, zarówno bogaci mieszkańcy jak i ich pracownicy mają bardzo dobre samochody. Zresztą w miejscowości ze słabo rozwiniętą siecią komunikacji miejskiej auto jest podstawą. Innym pozostają rowery.

 


W pewnym momencie autobus się zatrzymał. Na jezdnię wyszło kilka osób z obsługi pięknego pałacu i ruchami rąk go zatrzymało. Siedziałam z przodu, więc mogłam sobie popatrzeć na wyjeżdżającą z bramy kawalkadę najdroższych chyba na świecie samochodów. W końcu w Konstancinie mieszka kilkadziesiąt osób (wraz z rodzinami) z listy stu najbogatszych Polaków. Mieszkają też osoby z aktualnych lub byłych ekip rządzących (np. była rzeczniczka rządu Małgorzata Niezabitowska).

Konstancińskie wille są prześliczne, stylowe, stare i zabytkowe. Są ozdobione wieżyczkami, jaskółkami, balkonikami, kominami, kolumnami, mają spadziste dachy, oryginalne kształty. Niektóre są wprawdzie zaniedbane, ale można je kupić. 

Jest w Konstancinie kilkanaście pałacyków. Należą do tych najbogatszych rodzin jak np. córka Jana Kulczyka – Dominika i jej mąż książę Lubomirski. Podobno – powtarzam – podobno ich własnością jest prawie wierna kopia Pałacu na Wyspie z Warszawskich Łazienek. 

Na prywatnych konstancińskich kortach tenisowych grywa często Wojciech Fibak. Do wspaniałych pałaców są zapraszane na recitale gwiazdy takie jak Edyta Górniak. 

Mieszkają w Konstancinie wrażliwi na piękno i bardzo dobrze sytuowani dziennikarze, artyści, sportowcy i biznesmeni. Oczywiście w tej części willowej, bo w części „blokowej” mieszkają zwykli ludzie. 

W willi „Hugonówka” znajduje się Konstanciński Dom Kultury, w willi „La Fleur” jest muzeum rzeźby i malarstwa szkoły paryskiej, a dom, w którym mieszkał kiedyś Stefan Żeromski, można zwiedzać. 

Ja też jestem trochę związana z Konstancinem. Mieszkałam tam, w sumie, przez parę tygodni w Domu Dziecka. Moja mama była w tym domu wychowawczynią i zabierała nas ze sobą do pracy, gdy miała dyżury kilkudniowe. Nie chodziłyśmy jeszcze wtedy do szkoły. Wiele lat potem usiłowałam znaleźć ten dom, w którym mieszkały dzieci, których rodzice nie żyli albo ich po prostu nie chcieli. Niestety nie udało mi się. Albo go zburzono, albo przebudowano".

/Powyższy tekst znajduje się w mojej książce "Mój kraj nad Wisłą"/

46 komentarzy:

  1. Przeczytałem do końca Stokrotko. Świetna opowieść. I taka od siebie ;-) . Pozdrawiam we wtorek - 10 maja. Byłem na szybkich zakupach, w Stokrotce też byłem ;-) . I miejmy nadzieję, że pandemia już się kończy. Latem być może zahaczę o Warszawę :-) . Pozdrawiam znad Olgi Tokarczuk - "Bieguni" się czytają i czytają ;-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jardianie "Biegunow" Olgi Tokarczuk czytałam kilka razy...

      Usuń
  2. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony chciałabym być bogata i mieszkać w jednym z takich pałacyków. Z drugiej - nie, nie wiem, dlaczego odczuwam jakąś niechęć do opisanych przez Ciebie ludzi i nie chciałabym być jednym z nich. Kojarzą mi się z zepsuciem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, jeszcze jedno spostrzeżenie. Chyba nie wybrałabym się na spacer po Lesie Kabackim. Wciąż kojarzę go z katastrofą samolotu, w której zginęła m.in. Anna Jantar i czułabym się jakoś nieswojo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poszukałam odrobinę i z moich poszukiwań wykluł się pewien wniosek. Oryginalne Beverly Hills zamieszkują ludzie , których stać na mieszkanie w dość drogiej okolicy , dzięki pracy. Takiej czy innej ale jednak pracy. W opisywanym przez Panią miejscu trudno by o podobny wniosek. Przykład podany , w najmniejszym stopniu nie trąca uczciwością .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bledne zalozenie:sportowcy, artysvi, dziennikarze/p. Niezabitowska i jej maz Tomaszewski i inni/sami zarobili na wygodne zycie inwestujac zarobione kwoty. Arystokratom zabrano majstki, ale ich dzieci sa wyksztalcone i sami zarobili na obecne zycie. Taka prawda! 😍

      Usuń
    2. Malgosia.

      Usuń
    3. Dziękuję Kloszardowi za komentarz.

      Usuń
    4. To jest prawda Małgosiu.

      Usuń
    5. Pozdrawiam najserdeczniej Małgosiu:-)

      Usuń
    6. ... konfidenci, szmalcownicy, donosiciele, targowiczanie, sprzedawczyki...nawet jeśli znaleźć wśród nich jednego sprawiedliwego czy jest w stanie stworzyć wizerunek jaki im się marzy... nie godzi się bogactwa utożsamiać z pałacami. W wielu pałacach mieszkają trupy ludzi.

      Usuń
    7. Po prostu glupie, absurdalne i pelne zawisci rzucane obelgi.

      Usuń
    8. Raz jeszcze dziękuję Kloszrdowi za wypowiedź

      Usuń
    9. Dziękuję Małgosiu...

      Usuń
    10. ...głupie?, absurdalne ?, pełne zawiści ?,obelgi ?...w stosunku do kogo ...? Jaka bym była szczęśliwa gdybym konfabulowała.

      Usuń
    11. Kloszardzie bardzo proszę o zaprzestanie komentowania. Myślę że 3 komentarze pod jednym tekstem w zupełności wystarczą
      Dziękuję Pani.

      Usuń
  5. Dziękuję za wiele ciekawostek. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz więcej podobnych pałacyków i rezydencji pojawia się w Wielkopolsce, zawsze zastanawiam się, co trzeba w życiu robić, by na coś takiego zarobić? czasami to i śmigłowiec stoi przed domem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..nie wspominając o jachtach i mieszkaniach w innych częściach kraju a także za granicą ...

      Usuń
  7. Obiecuję że któregoś wolnego dnia wybiorę się tam ze swoimi dziewczynami żeby jakiś pałacyk sobie wypatrzyć :-))
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie!!!!!Najlepiej ten który jest kopią Pałacu na Wodzie w Łazienkach:-))

      Usuń
  8. To cenna informacja, że od metra można sobie spacer zrobić, dzieki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna promocja Konstancina! W końcu znalazłem się na stronie Wirtualnego Muzem w Konstancinie. Zacząłem od zabytków-imponująca lista! Papiernia. Podobno w archiwach tejże ma się znajdować list zastawny Kościuszki. Zagarnął cały magazyn papieru na drukowanie manifestu. Powstał dylemat-zabytki, czy związani z nimi ludzie? Oczywiście, bardziej zainteresowany jestem historią życia przedwojennych właścicieli willi, pałacyków i fabryk. To inna elita...Dzięki za inspirację i ruszamy dalej? Byle nie metrem.
      anonimus

      Usuń
    2. W książce "Mój kraj nad Wisłą " wędrowałam po wielu ciekawych miejscach w Polsce...

      Usuń
  9. JA zrobiłam ten spacer od metra do Konstancina kilka razy, ale w sumie to okolo 20 km ze spacerem po parku, mówię o "tam i z powrotem"., spacer bardzo przyjemny ale po 20 km w domu padałam na twarz. Można wrócić autobusem z Konstancina i to jest dobre rozwiązanie. 710 spod parku zdrojowego podwozi pod samo metro kabackie, kursuje często. Można w obie strony tym 710. Komunikacja z Konstancina jest teraz bardzo dobra. A Konstancin warto przedeptać, dałas takie informacje "beverlyhillskie" a tam jeszcze mozna też włóczyć sie po dziczy. Więc jedno i drugie warte zachodu. W domu kultury "Hugonówka" były mapki wszystkich tych okazałych i sławnych will. Na pewno jeszcze tam je można dostać a przy okazji przysiąść w tamtejszej miłej kawiarni na kawkę i odpocząć po tych 10 km
    Może kiedyś razem sie tam jednak wybierzemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko... pewnie ze się tam kiedyś razem wybierzemy !!!! Jak tylko ustalimy termin to spotkamy się przy tężni :-))

      Usuń
  10. Witaj Storotko.
    Bywałem w Konstancinie. Mam tam znajomego muzyka, który jest mistrzem kuchni i jego żonę...
    Podoba mi się ta miejscowość.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawia mnie, że w innym miejscu niektóre budynki nazwalibyśmy prawie gargamelami, podczas gdy w Konstancinie wywołują zachwyt.
    Czy zobaczymy się za tydzień na Wolskiej? Czekam też na powrót Grażyny i spotkanie w Łazienkach.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chyba w przyszłym tygodniu nie będę mogła przyjść na wykład na Wolskiej. A Grażyna juz jest ale spotkanie w Łazienkach przesuńmy na czerwiec - dobrze?

      Usuń
    2. Zgadzam się z przyjemnością, u mnie też plany napięte.:))

      Usuń
  12. Nigdy tam nie byłam. Więc tym bardziej z ciekawością przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz ciekawiej! Może kiedyś tam dotrę, choć moja lista strasznie się rozrasta:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Musimy kiedyś odwiedzić Konstancin :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O ile np. dom pracy twórczej, ośrodek zdrowia są dla mnie do zaakceptowania, gdy znajdują się w takim słynnym położeniu, to z pewną dozą obrzydzenia przyjmuje do wiadomości, że ludzie bogaci przynależą do wymyślonego przez siebie bogatego "getta". Mam bowiem w pamięci te żenujące, jak dla mnie, ogrodzone wysokimi płotami posiadłości bogaczy w Monte Carlo, wokół Nicei, w Cannes, Antibes czy Grasso we Francji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u nas są bogacze Andrzeju....

      Usuń
    2. Wiem, tyle że ja akurat bywałem w takich rejonach Europy, gdzie to bogactwo było widoczne... stąd moje skojarzenie z Francją...

      Usuń

Zdjęcia z lipca i zaproszenie

  Pawie opanowały Rezydencję Czartoryskich w Puławach:                                                                            1. 2. 3. 4...