poniedziałek, 18 lipca 2022

Nie-bajka o Miasteczku


Pisać o nim nie jest łatwo. Bo jakich użyć słów, aby opisać najpiękniejszą bajkę, marzenie, czary, kolory, które je tworzą?

Pisali o nim wspaniali pisarze, malowali je wybitni malarze, fotografowali mistrzowie obiektywu.  Bywali tu prawie wszyscy, a żyją tu ludzie tacy jak wszędzie, choć niektórzy są niezwykli.

Wybitny nestor malarzy krajobrazu, Jerzy Gnatowski twierdził, że urok Miasteczka rozciąga się jeszcze wiele kilometrów za nim.

Miasteczko uwiodło mnie i zauroczyło po raz pierwszy gdy miałam 18 lat. Ze swoją pierwszą wielką miłością przemierzałam wtedy kilometry wąwozów i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Nocami wyglądaliśmy "wilczych ślepi" jak nazywaliśmy błyszczące świetliki. 

Wtedy słynna piekarnia Sarzyńskich jeszcze nie istniała. Po bułeczki chodziliśmy do małego białego domku - piekarni na ul. Nadrzecznej, tej w której potem kręcono zdjęcia do filmu "Dwa księżyce". 

Nie było też wału nad Wisłą ani słynnej promenady, zawsze pełnej turystów.  Na wysuniętych w Wisłę cypelkach stali rybacy z wędkami. Pewnego razu poślizgnęłam się i wpadłam do Wisły po szyję.  Rybacy musieli porzucić swe wędki aby mnie ratować.

Ruiny zamku nie były jeszcze całkiem zabezpieczone, a na ulicy Senatorskiej niektóre kamienice stały w ruinie. Nie było też jeszcze muzeum koło Domu Architekta.

Z Kwaskowej Góry szło się ulicą Czerniawy do Źródełka Miłości.  Po drodze mijało się las pełen zniszczonych i rozbitych nagrobków z dawnego kirkutu.

Na rynku zapraszała tylko kawiarnia Rynkowa i bar mleczny. 

Góra Trzykrzyska porośnięta kolczastym berberysem była trudno dostępna, ale biegaliśmy po niej wzdłuż i wszerz.

W czasie następnego pobytu w Miasteczku mieszkałam w Górach przy Norowym Dole. Dom stał w zaczarowanym ogrodzie. Mój 3-letni pierwszy i jedyny wtedy synek przemierzal ze mną dzielnie szlaki, drogi i wąwozy. Odkryliśmy wtedy wiele tajemniczych miejsc i posesji. m.inn. ruiny willi Szukalskiego  na Abrychtówce i słynny wąwóz Korzeniowy Dół. 

Trzecie, czwarte,.... dziesiąte spotkanie w Miasteczkiem. Razem z synkami spędzaliśmy tu po kilka dni lub tygodni co roku, albo przyjeżdżaliśmy tylko na jeden dzień. 

Kasztel po prof. Tadeuszu Pruszkowskim, założycielu Bractwa Św.Łukasza i słynnych plenerów malarskich stał pusty i straszył pozamykanymi na cztery spusty oknami i drzwiami. Nasi synkowie uważali go za zaczarowany zamek. 

Któregoś dnia zaczęliśmy wędrować szlakiem przez Wąwóz Małachowskiego, dalej szliśmy grzbietem wzniesienia mijając na pół dzikie sady. Dzieci szły pierwsze i zostawiały nam w różnych miejscach znaki i listy, abyśmy mogli za nimi trafić. Potem zeszliśmy w dół do ulicy Słonecznej, którą w prawo idzie się do Albrychtówki i Mięćmierza. Powtarzaliśmy tę trasę zawsze, gdy byliśmy w Miasteczku.

Z górki albrychtowskiej rozciąga się bajkowy widok na stary wiatrak. Krowią Wyspę, Wisłę i Janowiec.

Którejś niedzieli na Rynku zobaczyliśmy na koniu Daniela Olbrychskiego  z kieliszkiem wina w jednej ręce i butelką w drugiej. Pozował do zdjęć zaskoczonym turystom. 

Franciszek Starowieyski z małżonką rozmawiali przy sztalugach z malarzami wystawiającymi swoje obrazy. 

Przy studni na rynku jedne dzieci chlapały się wodą, inne biegały z piszczałkami i goniły gołębie. Cyganki wróżyły kolejnym samotnym i zakochanym. W podcieniach Kamienicy Gdańskiej malarz  tworzył portret młodszego, 12-letniego wtedy naszego synka.

Widok z zamku w Janowcu na Miasteczko i przełom Wisły dodawal skrzydeł nie tylko ramionom ale i nogom. Najwięksi twardziele milkli i patrzyli oczarowani. 

Wiele lat temu, gdy nie było jeszcze wału nad Wisłą w Miasteczku woda wdarła się do spichlerza Kobiałki, w którym było wtedy schronisko PTTK.  Kierownik schroniska opowiadał, że otworzył wtedy rano główne drzwi i chcąc nie chcąc wpuścił do starych murów Wisłę. 

W Domu pod Wiewiórką - muzeum Marii i Jerzego Kuncewiczów witała nas kiedyś w drzwiach znana aktorka i zapraszała na spektakl poświęcony Pani Marii. 

A w sobotni wieczór w pięknym kościele farnym jak zawsze odbywał się koncert organowy.

--------------------------------------------------------------------

Czy interesuje Was dalszy ciąg tej nie-bajki???


52 komentarze:

  1. Jak najbardziej, bo ja poznałam już bardziej komercyjną twarz Miasteczka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesuje mnie dalszy ciąg Stokrotko. Pozdrawiam serdecznie, byłem nad Bałtykiem 7 dni, zapraszam i do siebie :-) . Ps. Rano była Stokrotka ;-) .

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie brzmi ta nie-bajka!
    Ja jadę dzisiaj z rodziną brata do Doliny Baryczy, tam też pięknie, a po drodze na dodatek słonecznikowe pola, które rozkwitły w tym roku wyjątkowo wcześnie.
    Olbrychskiego zaś, prawie 40 lat temu, widziałam na środku drogi w Rucianym, stał w rozwiązanych welurach, na chwiejących się nogach, no i nie wyglądał schludnie i jakiś taki jakby wczorajszy był ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. widać, że na Kazimierz patrzysz sercem, pisz pisz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój pierwszy kontakt z Miasteczkiem zupełnie mnie nie zachwycił- ktoś wymyślił, by przyrzeczenie harcerskie odbyło się właśnie w miasteczku, ale ciemną nocą, przy ognisku, do którego miałyśmy się doczłapać nocą, idąc bez jakiegokolwiek światła wąwozem. Druga sprawa- spałyśmy na siennikach wypchanym słomą, na piętrowych pryczach w spichlerzach. Po tym przeżyciu omijałam wiele lat Miasteczko duuużym łukiem a z harcerstwa się wypisałam. Do Miasteczka jeździłam wiele lat później, już z własną córcią ilekroć spędzałyśmy lato w Wildze. Serdeczności posyłam - anabell.

    OdpowiedzUsuń
  6. To też jest nasze Miasteczko...
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajkę czy niebajke trzeba każdego wieczoru opowiadac:-)))
      Marek z dziewczynami

      Usuń
    2. A ja rano opowiadam....

      Usuń
  7. Nie mam zielonego pojęcia, o jakim miasteczku piszesz. Ale wymienione góry już mnie zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna niebajka.
    Znam ją ale opowiedz raz jeszcze...
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  9. I jezdzimy tam cala rodzina raz w roku. Juz sie nie moge doczekac wrzesnia i tych kazimierskich kawiarni:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, interesuje, pięknie napisane i chcę więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie! Super wspomnienia. Czekam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekne wspomnienia podane w basniowej scenerii. Mozna czytac bez konca wiec pisz jak najdluzej. Serdecznosc opisu plus piekno miejsca robi wrazenie, pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisz, pisz... To piękne miasteczko przyciąga jak magnes.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozpocząłem podróż przez Miasteczko i jego okolice z Tobą...w mojej wyobraźni.Jeśli nie możesz znaleźć się w jakimś miejscu,odwiedź go oczami innych i naszą własną wyobraźnią...tylko musimy być szczęśliwi wewnętrznie.W końcu...czy nie jesteśmy wszyscy połączeni ze Wszechświatem?Tak mi się wydaje.Pamiętam,jak jako dziecko marzyliśmy z bratem o podróży do Chin.Zaczęliśmy kopać dziurę...do Chin...trafiliśmy na skałę.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie byłam w tym Miasteczku jeszcze.....zatem pisz! Może kiedyś tam pojadę, I uda mi się zobaczyć te wszystkie cuda! Pisz!

    OdpowiedzUsuń
  16. No ba. Też mnie to interesuje.

    Ważne też jest, aby wiedzieć co z porażki wziąć jako naukę. W sumie to nie jest łatwe. Większość ludzi automatycznie po porażce chce zmieniać tor ,,jazdy", aby było przyjemniej już. A podobno trzeba próbować po porażce jeszcze raz, jeszcze raz, aż do sukcesu.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Pisz Stokrotko miła, pisz. Z przyjemnością czytam 🌼🌼🌼

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana
    Czekamy chyba wszyscy, na ciąg dalszy :)
    Pozdrawiam najserdeczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiadając na pytanie na końcu: Oczywiście, że mnie interesuje ciąg dalszy! Tym bardziej, że kilka takich Miast i Miasteczek także i mnie zauroczyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celcie Ty też mieszkasz w pięknym Miasteczku...

      Usuń
    2. Może i tak, ale teraz za mało w tym Miasteczku zieleni jak dla mnie. Jedyne, co mi się teraz tu podoba, to historyczne konotacje...

      Usuń
    3. Ja jestem Twoim Miasteczkiem zachwycona...:-)

      Usuń
  20. I ja czekam. Bardzo lubię takie miasteczka. W tym Twoim jeszcze nie byłam. Każdy z nas ma takie mniej, czy bardziej znane, do którego tęskni nieustająco. I ja wyrwałabym się z mojej rzeczywistości do...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i fo mojego Miasteczka kiedyś się wyrwiesz?

      Usuń
  21. Tak pięknie piszesz ...... ach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się podoba to zapraszam na ciąg dalszy jutro...

      Usuń
  22. Pięknie piszesz o naszym Miasteczku.
    Wiesz o tym , że ja też jestem w nim zakochana od lat.Wszystkie te miejsca,o których piszesz znam i wzbudzilo to jeszcze większą moją tęsknotę.Dawny Kazimierz .
    Ja będąc tam szukam starego Kazimierza.Nawet najmniejsza ruinka
    budzi moją fascynację.
    Ale ja nie umiem tak ciekawie opisać i przekazać jak ty.
    Jedno jest pewne: wszystko to jest
    we mnie.Jestem z tego dumna.
    Mam swoją pasję.Z mojej rodziny i moich znajomych nikt nie zauważył piękna Miasteczka.Nie czują tego drżenia w sercu .Ja je już czuję,gdy
    dojeżdżam,będąc jeszcze daleko ,daleko przed miasteczkiem.
    Dzięki za te słowa piękna i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Stolica Lombardii - zakończenie

Przy kościele Santa Maria delle Grazie w refektarzu znajduje się najsłynniejszy fresk Leonarda da Vinci "Ostatnia wieczerza". To p...