Co roku z wielką przyjemnością oglądam i słucham Koncertu Noworocznego Filharmoników Wiedeńskich. Ten koncert to dla mnie wydarzenie kulturalne na najwyższym poziomie. Od wielu lat, bo od 1939 roku w Wielkiej, Złotej Sali Wiener Musikverein czyli w siedzibie najważniejszej orkiestry austriackiej najwspanialsi muzycy pod batutą wybitnego dyrygenta grają utwory przede wszystkim Straussów ale też innych kompozytorów. Koncert jest wyjątkowy i zawiera także elementy komediowe. Program jest właściwie co roku taki sam. A na bis muzycy wykonują "Nad pięknym modrym Dunajem" Ryszarda Straussa i "Marsz Radezkiego". Wszystko to w otoczeniu przepięknych kwiatów no i bardzo wyrobionej i eleganckiej publiczności.
Niestety, początki tego koncertu są bardzo smutne. Dopiero w tym roku dowiedziałam się, że ta rokroczna inicjatywa muzyczna została zapoczątkowana przez ministra propagandy i oświecenia publicznego III Rzeszy Josepha Goebelsa. Stało się to po anschlusie czyli włączeniu Austrii w 1938 roku do III Rzeszy. Joseph Goebels planował uczynić nazistowski już wtedy Wiedeń miastem kultury i muzyki. Zaczęto od oczyszczania Wiedeńskich Filharmoników z Żydów... Ale w roku 1942 na stu dwudziestu trzech członków orkiestry już sześćdziesięciu należało już do NSDAP.
Takie to smutne początki noworocznego koncertu Filharmoników Wiedeńskich.
Pocieszeniem jest piękna muzyka, wykonywana przez najwspanialszych muzyków. A w tym roku dodatkowo niesamowicie sympatyczny i wesoły kanadyjski dyrygent i pianista Yannick Nezet-Seguin dyrygując niezwykle lekko i swobodnie porwał za sobą publiczność.
A Wy słuchacie każdego 1 stycznia Filharmoników Wiedeńskich?
A może napiszecie jak zaczęliście rok 2026?

Przyznam - będąc nastolatkiem, w LO - oglądałem. A jak zacząłem 2026 rok? Od lektur, intensywnie. Pozdrawiam Stokrotko, na południu -6 stopni i pełno śniegu i ma tak sypać do 13 - tej. Potem zaś ma być jeszcze większy mróz. Dziś ponad 30 minut na spacerze z rana śniegu i mrozie, i na zakupach.
OdpowiedzUsuńW tym roku niestety przegapiłam, ale muzykę Straussów uwielbiam. Ten rok zaczęłam od lenistwa, bo musiałam odreagować nieprzyjemności, które mi się przydarzyły w minionym roku. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo ja też przegapiłam, ale zawsze Nowy Rok zaczynamy spacerowo lub wycieczkowo, czyli zdrowo!
OdpowiedzUsuńKiedyś oglądałam, a częściej słuchałam transmisji przez radio. O powiązaniach faszystowskich wiem. Nawet kilka, kilkanaście może lat temu była trochę afera czy, powiedzmy, dyskusja o tym, ze Wiedeń, władze czy też organizatorzy koncertu nigdy się od tej przeszłości oficjalnie nie odcięli. Może później coś w nastawieniu się zmieniło, nie śledziłam już dalszego ciągu.
OdpowiedzUsuńObowiązkowo, każdego roku. Uwielbiam przepiękną muzyką Straussów i oczywiście Wiedeń.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam styczniowo:)
nie słuchamy... a rok 2026 zaczęliśmy normalno... najpierw siku, a potem zadaliśmy kotom spyży... bo koty są najważniejsze...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Tak Kochana, zawsze! Nie ma 1 stycznia bez Koncertu Noworocznego z Wiednia. Uwielbiam twórczość Johanna Straussa. Moim ulubionym kompozytorem jest Mozart, ale Straussa również trudno nie lubić. W Wiedniu jeszcze nie byłam niestety.
OdpowiedzUsuńSmutno trochę że się kojarzy z faszyzmem.
OdpowiedzUsuńDawno temu, gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami, słuchałam, przynajmniej fragmentów, bo oni też zwykle słuchali. Teraz już nie.
OdpowiedzUsuńNie miałam pojęcia o takich korzeniach tego koncertu, zaskoczyłaś mnie!
Nie moje to klimaty . Wole jazz a ten jeśli jest możliwość z jam session . Kiedyś z mnóstwem alkoholu, używek a teraz już mniej ale równie niesamowity. Może kiedyś i ja zasiądę na moment do takiego składu. Ćwiczę , tymczasem trzęsąc szybami bo na perkusji. Strauss...ot dawniejsze disco polo co nie znaczy ,że nie warte grzechu.
OdpowiedzUsuńPrzez wiele lat słuchałam koncertu z Wiednia w Nowy Rok i bardzo żałuję, że teraz nie mam możliwości. Oprócz muzyki, można było podziwiać piękne wnętrze, ogrody i balet. O początkach koncertu niestety nie wiedziałam.
OdpowiedzUsuńA ten rok rozpoczęłam leniwym spacerem po okolicy i, tutejszym zwyczajem, pierwszą wizytą w chramie shinto.
Zawsze fascynowało mnie, jak pewne wydarzenia kulturalne potrafią łączyć w sobie wielowiekową tradycję i czystą przyjemność odbioru. Koncert Noworoczny Filharmoników Wiedeńskich jest dla mnie właśnie takim przykładem – oglądając go, można poczuć zarówno elegancję i perfekcję wykonawczą, jak i lekkość, humor i radość muzyków. To wydarzenie, które ma w sobie rytuał i pewną powtarzalność, a mimo to nie nudzi, bo każdy dyrygent wprowadza swoje drobne niuanse, a sama orkiestra żyje i reaguje na moment.
OdpowiedzUsuńRównocześnie opowieść o początkach tego koncertu przypomina, że nawet najpiękniejsza tradycja może mieć mroczne korzenie. To, że Joseph Goebels miał w tym swój udział, jest dla mnie przygnębiającym przypomnieniem, jak kultura i polityka potrafią się splatać. Jednak historia pokazała też, że muzyka przetrwała, a Filharmonicy Wiedeńscy zdołali odciąć się od tych ideologii, tworząc coś ponadczasowego i uniwersalnego. To daje nadzieję, że sztuka może ostatecznie stać się miejscem, w którym liczy się tylko piękno i ludzka wrażliwość.
Tegoroczny dyrygent, Yannick Nézet-Séguin, dodaje temu wydarzeniu lekkości i naturalnej radości – widać, że muzycy czerpią przyjemność z grania, a publiczność tę energię odbiera. Dla mnie to nie tylko koncert, ale mały rytuał, który pozwala zacząć nowy rok w dobrym nastroju, z poczuciem harmonii i pewnym spokojem ducha.
Osobiście staram się co roku poświęcić temu czas, nawet jeśli oznacza to wczesne wstawanie lub chwilę przed ekranem telewizora – bo to moment, który łączy pasję, tradycję i prostą przyjemność obcowania z muzyką najwyższej klasy.
Mój Boże, jak mogłam zacząć...? Byłam sama i smutna. Telewizji nie oglądam, więc i koncertu nie widziałam, choć filharmonicy wiedeńscy to jest najwyższy z możliwych poziom.
OdpowiedzUsuńMoja mama cały rok zawsze na to czeka. :)
OdpowiedzUsuńJestem na etapie traktowania każdego dnia w ten sam sposób. Zatem i pierwszy dzień Nowego Roku, zacząłem od …. śniadania
OdpowiedzUsuńMarek z E
Witaj, Stokrotko.
OdpowiedzUsuńCzasem złe dobrego początki...
Może wreszcie uda mi się posłuchać tegorocznego koncertu, bo jeszcze nie zdążyłam:)
Pozdrawiam:)
Witam w Nowym Roku!
OdpowiedzUsuńPrzez kilka lat oglądałem ten koncert, bardzo sympatyczny.
Życzę aby taki był dla Ciebie ten rok.